
przez Tren Dinmaar » 3 Cze 2010, o 13:17
Ciemny obskurny kompleks badawczy... Przechadzający się jego korytarzem strażnicy, i doktorzy niczego nie spodziewający się. Dosłownie kilka minut temu doszło do buntu. Obiekt badań numer 237 jakimś cudem zerwał się z technologicznej smyczy i zbiegł z sali operacyjnej. Nieznane są możliwości, uważa się go za ekstremalnie niebezpiecznego socjopatycznego mężczyznę zabraka w młodym wieku. Cały personel został powiadomiony...
Curse ruszył w stronę kolejnego wyjścia, w głowie wirowało mu od myśli i bólu a mały natrętny głos znowu odezwał się raniąc głosem jego zniszczony już umysł. -Słuchaj mnie tępaku! Jestem tu by ci pomóc! A teraz, jeśli łaska przejdź przez te drzwi i idź korytarzem w lewo. Powinno tam być przejście które zaprowadzi cię do głównego korytarza. Nie mówię że będzie łatwo, ale mam nadzieję że sobie poradzisz. Rozumiemy się? -Dobra, dobra... Odparł Curse w myślach po czym ruszył w drogę którą oświetlała mu jedna słaba żarówka dająca blade światło na zielone obdrapane ściany. Do jego nozdrzy dostał się zapach zgnilizny, był on tak mocny że omal nie powalił zabraka na ziemię. Curse zachwiał się i przytrzymał ściany by nie upaść. -Co jest? Ten miły zapaszek ci przeszkadza? Nie bądź dzieckiem! -Zamknij się! Wychrypiał mężczyzna po czym splunął na ziemię i zatkał nos. -Jestem szalony! Gadam sam do siebie, nie wiem kim jestem i gdzie jestem! Jestem szalony!
Zrozpaczony Curse ruszył do przodu w poszukiwaniu wyjścia z tego mrocznego kompleksu badań... Chciał poczuć świeże powietrze i zrozumieć o co w tym wszystkim chodzi, to szaleństwo ogarniało go z każdą sekundą, z każdym momentem gdy biły jego serca, w każdej chwili mrugnięcia, jego umysł pulsował od mieszaniny informacji i chemikaliów. Coś mrocznego i przerażającego w głębi niego samego kazało mu iść dalej...
Główna postać: Postacie poboczne: 
-

Tren Dinmaar
- Stranger
-
- Posty: 90
- Rejestracja: 6 Maj 2010, o 00:08
- Miejscowość: Bydgoszcz
przez The Eye » 30 Sie 2010, o 23:21
Akcja przenosi się z: [The Eye] Pokład "Zephyra""Zephyr" wyskoczył z nadprzestrzeni tak blisko planety Tatooine, jak tylko było to możliwe. W atmosferę wchodził ciągnąc za sobą ognistą smugę, jednak dzięki odpowiednim osłonom, pasażerowie nawet nie poczuli wzrostu temperatury wewnątrz statku. Jeśli nagle zrobiło się im gorąco to z powodu nadchodzącej akcji. -Będziecie musieli wejść "z marszu" - oznajmił Peter przez pokładowy interkom. - Jeśli wierzyć obliczeniom Alice, a wierzę im, macie niecałe dwadzieścia minut zapasu nim pojawią się zbiry huttów. W dodatku, wydaje się, że na dole zrobiło się jakieś zamieszanie, ktoś ucieka czy coś w tym stylu, więc raczej panuje tam rozgardiasz. Dobra, pakujcie dupy w pobliże trapu, bo lądujemy! Prototypowy statek zaprojektowany i wybudowany przez tajemniczą organizację The Eye, gwałtownie obniżał lot, a gdy do ziemi zostało nie mniej niż dwadzieścia pięć metrów, Peter zaczął otwieranie trapu. W strefie lądowania widać było jedynie cztery maleńkie domki przywodzące na myśl farmę wilgoci. Dzięki tej przykrywce nikt nie pomyślałby, że kilkadziesiąt metrów pod ziemią znajduje się tajny kompleks badawczy. -Już, już, już! - popędzał MacLeod - Zwijać się z pokładu! Będę krążył nad strefą akcji pilnując, żeby nikt inny tu nie wylądował!
 
-

The Eye
-
- Posty: 45
- Rejestracja: 11 Mar 2010, o 18:56
-
przez Renno Tresta » 31 Sie 2010, o 00:47
Tresta zeskoczył z pokładu jako druga osoba, a tuż za nim statek opuścił wierny T210. Kapitan sięgnął po swój pistolet i wskazał nim niepozorne domki. - Biegiem do tych chatek! Musimy dostać się jak najszybciej pod ziemię! Szybko, szybko, najemnicy huttów będą tu lada chwila! - krzyczał Renno, w którym nagle obudził się zdecydowany, pewny siebie dowódca. I zapewne ten sam ukryty lider zniknie tak szybko jak się pojawił, gdy tylko sprawa Curse'a i danych zostanie zakończona. Pikinier ruszył biegiem w stronę lichych budyneczków w towarzystwie droida. Nie czekał na pozostałych kompanów, krzyknął tylko pędząc: - Clarkie, rusz się! Ty jesteś naszym specjalistą od otwierania drzwi i innych takich!
GG: 17588403Postać Główna Renno TrestaStan konta: 50,130 kredytów
-

Renno Tresta
- Stranger
-
- Posty: 166
- Rejestracja: 3 Kwi 2010, o 14:30
-

David Turoug
- Jedi Knight
-
- Posty: 2285
- Rejestracja: 28 Wrz 2008, o 01:25
przez Larisa Rayne » 31 Sie 2010, o 02:38
Rayne przez całą pódróż dobrze się przygotowywała do następnego zadania związanego z piaszczystą planetą tatooine. Kiedy byli już gotowi do wymarszu, kobieta wyskoczyła ostatnia tuż za swoją ekipą i w całym tym słońcu ruszyła za swoimi towarzyszami. Nałożyła na twarz chuste gdyż piasek który przenosił się z sekundy na sekunde czasem sypał na twarz kobiety. Kiedy Zephyr był opuszczony przez swoją załoge, Peter mógł spokojnie opuścić swoje stanowisko a grupa łowców zając się swoją pracą. Gdy panowie byli zajęci swoimi sprawami, Larisa założyła na twarz swoje gogle i zaczęła uważnie się rozglądać czy przypadkiem ktoś lub coś nie póbuje ich ...dorwać w swoje łapska
nr gg : 4946534 Postać Główna : Postacie Poboczne : 
-

Larisa Rayne
- Bounty Hunter
-
- Posty: 236
- Rejestracja: 26 Kwi 2010, o 17:37
-
przez Tren Dinmaar » 31 Sie 2010, o 13:07
OFF: W końcu coś napiszę Zabrakiem! Jeee!
Curse biegł przed siebię, przechodził przez kolejne obskurne i zniszczone korytarze. Do okoła wyła syrena alarmowa, a gdzieś za ścianą słyszał krzyki i strzały z blastera. Ktoś biegł, ktoś wrzeszczał, ktoś wypuszczał ostatnie tchnienie, ale dziwnym trafem Zabrak na swej drodze jak dotąd nie spotkał nikogo innego. Jego dłoń zaciśnięta na wibrosztylecie niemal zdrętwiała, on sam czuł duchotę. Ciężko było oddychać a to musiało oznaczać że znajduje się pod ziemią... Z kiepską klimatyzacją. Rozmyślania te, przerwał mały natrętny głosik w jego głowie. -Przestań zajmować się pierdołami! Szukaj wyjścia! Pamiętaj, wszyscy zostali poinformowani co do twojej ucieczki! Naukowcy nic ci nie zrobią, ale strażnicy... Na nich musisz uważać bo inaczej podziurawią cię serią z karabinu! Nie ufaj im, nie ufaj nikomu! -A tobie mogę ufać?! Warknął zabrak w myślach. -Oczywiście głupcze! Beze mnie nadal leżałbyś na stole, spokojny niczym Zeltrońska dziwka! Dlatego rusz dupę i przyspiesz! Curse pokręcił z niedowierzaniem głową. -Mówię sam do siebie... Niech to szlag! Lecz musiał przyznać że głos miał rację. Zabrak przyspieszył korku po czy wciągnął powietrze nosem, w poszukiwaniu zapachu ludzi czy innych istot.
Główna postać: Postacie poboczne: 
-

Tren Dinmaar
- Stranger
-
- Posty: 90
- Rejestracja: 6 Maj 2010, o 00:08
- Miejscowość: Bydgoszcz
przez Game Master » 31 Sie 2010, o 15:09
Curse: Syreny alarmowe nie cichły nawet odrobinę, bez znaczenia, w której części ośrodka obecnie znajdował się Curse. Zabrak nie mógł wiedzieć, że w rzeczywistości nie jest w stanie wydostać się na zewnątrz, bowiem wszystkie drzwi prowadzące do bloku C, na którym się znajdował, otwierane były jedynie z poziumu Centrali znajdującej się w bloku A kilkanaście poziomóm wyżej. Mało tego, z korytarzy, jakimi poruszał się Obiekt 237 wejścia te były zupełnie niewidoczne - w żaden sposób nie wyróżniały się na tle ścian... -Hej, stój! - naprzeciwko Zabraka stanął siwy mężczyzna w białym kitlu - Słuchaj, uspokój się... Dlaczego to robisz? Wiesz, że to jest jedyne bezpieczne miejsce dla ciebie...
****** The Eye: Wnętrze budynku, do którego weszli niczym nie różniło się od innych domostw na Tatooine. Proste, niemal ubogie wyposażenie należało do przestrarzałych już w czasach Wojen Klonów. Choć syreny alarmowe z ośrodka były wyraźnie słyszalne, nigdzie nie było widać wejścia. Z drugiej jednak strony, frament podłogi był wyraźnie jaśniejszy od reszty - niestety, wyglądało na to, że urządzenie służące do jego otwierania jest lepiej zamaskowane i członkowie oddziału Tresty musieli znaleźć alternatywny sposób na otwarcie wejścia...
W chwili, gdy "Zephyr" podniósł się nad powierzchnię pustyni, z nadprzestrzeni wyskoczyły cztery uzbrojone statki huttów z oddziałami najemników na pokładach. Ich cel był dokładnie taki sam, jak ludzi wynajętych przez The Eye - chcieli dostać się do ukrytej placówki badawczej. Nie to jednak było najaktualniejsze z ich zmartwień... -Eeee... Lariso? - kobieta usłyszła w słuchawce głos Petera. - Z tej wysokości wyraźnie widzę grupę Jeźdźców Pustyni zmierzających w waszą stronę. Chyba wybrali sobie akurat tą "farmę wilgoci" za cel kolejnego ataku. Nie jest ich wielu, maksymalnie dziesięciu, bez banth. Jeśli spojrzysz na południowy-wschód powinnaś ich za chwilę dojrzeć na wydmie...
 
-

Game Master
-
- Posty: 330
- Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02
-
-

David Turoug
- Jedi Knight
-
- Posty: 2285
- Rejestracja: 28 Wrz 2008, o 01:25
przez Renno Tresta » 31 Sie 2010, o 21:29
Renno spojrzał na wyróżniający się fragment podłogi i beztrosko wystrzelił w niego z blastera. Pocisk odbił się rykoszetem i trafił w ścianę, tuż obok miejsca w którym stał T210. - He, he, to było fajne! Lubię rykoszety, o ile nie dostaję nimi w plecy. - powiedział Tresta. - Clarkie, przywal w to swoją łapą, może zadziała. A my trochę nastraszymy tych debili na wydmach... Jest gorąco jak cholera, a ta banda dzikich kretynów chodzi obandażowana i w jakichś dziwacznych płaszczach... Głupi ci tubylcy! Pikinier wyszedł na zewnątrz, nie obawiając się ataku oddalonych tuskenów. Uniósł natomiast DC-15s i mierząc w tutejszych bandziorów wystrzelił kilkakrotnie. Nie liczył na to, że któryś oberwie, ale strzelanie do innych istot żywych zawsze było dla Renno zabawne.
Zgłaszam swoją nieobecność - nie będzie mnie na forum jutro, możliwe, że i w czwartek.
GG: 17588403Postać Główna Renno TrestaStan konta: 50,130 kredytów
-

Renno Tresta
- Stranger
-
- Posty: 166
- Rejestracja: 3 Kwi 2010, o 14:30
-

Tren Dinmaar
- Stranger
-
- Posty: 90
- Rejestracja: 6 Maj 2010, o 00:08
- Miejscowość: Bydgoszcz
przez Larisa Rayne » 31 Sie 2010, o 23:19
Gdy Larisa otrzymała informacje od pilota Zephyra, nacisnęła na komunikator i podziękowała za przekazanie tej rzeczy. Za nim jednak zdąrzyła to powiedzieć swoim towarzom Oni zdąrzyli juz się sami dowiedzieć o nadchodzącym niebezpieczeństwie. Gdy zobaczyła jak Tresta wychodzi i oddaje pare pocisków w strone wrogów, złapała się za twarz z niedowierzania i otarła ją. Była oparta o ściane i nie mogła uwierzyć że to właśnie się dzieje. Odetchnęła po czym powiedziała - czy może mi ktoś powiedzieć co się dzieje z naszym kapitanem??!!..bo wydaje mi się że ta przerwa pogorszyła jego psychike - po czym podeszła do klapy i spojrzała na mechanika - Clarki prosze Cie...otwórz szybciej to wejście bo przez naszego wspaniałomyślnego pikiniera straciliśmy element zaskoczenia. Zaraz te jego bohaterskie czyny sprowadzą na nas reszte ekipy którzy napewno nie bedą z naszej obecności zadowoleni...a ja drugi raz z gleby nie bede go ściągać - pokiwała głową z zdenerowania i wydała dźwiek typu 'ughh'. Nie miała zamiaru wychodzić i mu pomagać. W takich chwilach Rayne klnie się na siebie że musi z kimś współpracować. To właśnie dlatego lubi być tym ' samotnym strzelcem '...
nr gg : 4946534 Postać Główna : Postacie Poboczne : 
-

Larisa Rayne
- Bounty Hunter
-
- Posty: 236
- Rejestracja: 26 Kwi 2010, o 17:37
-
przez David Turoug » 31 Sie 2010, o 23:29
Rooster również patrzył na Trestę z niedowierzaniem. Najpierw postanowił postrzelać sobie w budynku, co spowodowało rykoszet. A potem wybiegł na zewnątrz, by w beznadziejny sposób postrzelać sobie do Tuskenów. Matt z niedowierzaniem pokręcił głową i przeniósł wzrok na Borenauxa, licząc że ten szybko upora się z klapą w podłodze. Skoro element zaskoczenia został bezpowrotnie utracony, blondyn bez namysłu sięgnął po granat odłamkowy, ciskając go w stronę Ludzi Pustyni. - Również nie mam zamiaru zbierać go drugi raz z gleby. Skoro chce być bohaterem, to nie sam o siebie zadba. - rzekł szorstko Rooster - Widocznie przerwał pogorszyła zdecydowanie jego stan psychiczny, który notabene i tak nie był zbyt dobry, ale nie ważne. Clark spręż się z tym włazem, bo niedługo Tuskeni i kapitan Renno nie będą dla nas jedynymi zmartwieniami.
Postać główna:

Postaci poboczne:




Dawne postaci:



-

David Turoug
- Jedi Knight
-
- Posty: 2285
- Rejestracja: 28 Wrz 2008, o 01:25
przez Avien Matiias » 1 Wrz 2010, o 10:14
Clark zbliżył się do owej pokrywy, i zadał potężne uderzenie które zabiło by niemal każdą istotę. W momencie kontaktu z pokrywą, proteza odbiła się ciągnąc za sobą mechanika na pobliskie meble. Kiedy wygrzebał się z rozwalonych półek i szafek rzekł lekko skruszony. - Wybaczcie, pozwólcie że spróbuję jeszcze raz... Po chwili milczenia dodał. - Odsuńcie się... Borenaux wziął parę głębokich wdechów, żeby zaraz z wyskoku uderzyć w pokrywę. Z jego sztucznej ręki odeszły dwa strumienie pary. Z głuchym rykiem wydobywającym się spod maski technika, zadał potworne uderzenie, które spowodowało podmuch kurzu w pomieszczeniu. Klapa roztrzaskana na dwie części, a samego Clarka na chwilę zamroczyło i się przewrócił. W pozycji pół leżącej powiedział do towarzyszy dysząc ciężko: - Załatwione...
 Im not a killer, im an artist...
-

Avien Matiias
- Sith Apprentice
-
- Posty: 330
- Rejestracja: 30 Cze 2009, o 22:53
przez Game Master » 1 Wrz 2010, o 16:32
Curse: Nieposłuchanie naukowca było błędem. Gdyby Obiekt 237 zatrzymał się i zgodził odprowadzić do swojej "sypialni", jak nazywano cele w tym ośrodku, nie nadziałby się na dwóch uzbrojonych ludzi w czarnych mundurach pozbawionych jakichkolwiek oznaczeń. -Stój, gdzie stoisz! - krzyknął jeden z nich podnosząc karabin blasterowy do ramienia - Stój, bo strzelam! Karabiny ustawione były na ogłuszanie, bowiem wydany został wyraźny rozkaz, aby Obiekt 237 pozostawić przy życiu. Niestety główny zainteresowany nie miał o tym zielonego pojęcia, a jego wewnętrzny głos nie miał zamiaru wyprowadzać go z błędu. -Zabij ich! - wrzeszczał wewnątrz głowy Curse'a- Najpierw tego z lewej! Rozszarp!
******
The Eye: Pod pokrywą ukryte były schody prowadzące dobre pięć metrów pod podłogę domu. Za nimi ciągnął się niezbyt długi korytarz zakończony drzwiami turbowindy do podziemnego kompleksu. Choć wydawało się, że teraz będzie już z górki - wcale tak nie było. W sytuacjach alarmowych dźwig był blokowany do odwołania i za nic nie można go było ruszyć. Kabina windy znajdowała się obecnie na poziomie ośrodka naukowego i żeby się tam dostać należało pokonać wysokość szybu. Było to jednak zmartwienie, którym zająć się musieli później, bowiem Tuskeni, nierażeni wybuchem granatu, zbliżyli się już na odległość strzału od domu i zasypali jego ściany ogniem z długolufowych karabinów. Choć te były niemal archaiczne, nadal mogły zabijać. Pozostawienie niechronionych tyłów nie byłoby, w sytuacji wejścia do bronionego laboratorium, najlepszym rozwiązaniem, a przypominałoby wejście między młot i kowadło...
 
-

Game Master
-
- Posty: 330
- Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02
-
przez Larisa Rayne » 1 Wrz 2010, o 16:38
Rayne spojrzała w dól. Nie była tym faktem zadowolona. Długi ciemny szyb ciągnacy się w dół mógł być dla nich problemem. Jednak napewno nie dla niej. Specialnie zamontowany harpun w jej lewym ręku pozwalał na to by mogła się zniżyć na sam dół. Gdy usłyszała strzały wiedziała dobrze że nie mają zbyt dużo czasu. Szybkim ruchem nachyliła się by uniknąc oberwania przez pocisk który przebił się przez ściany budynku. - nie mamy czasu. Musimy się szybko dostać na dół. Ja jestem w stanie to zrobić jednak co bedzie z Wami ??!!..może jednak uda mi się dostać to jakieś elektronicznej skrzynki i uruchomić tą winde. Troche mam pojęcie o elektryce. - nie było czasu by się zastanawiać. Trzeba działać. Mają niewiele czasu. Kolejnym problemem jeszcze byli Bandziory którzy zbliżali się również w ich strone.
nr gg : 4946534 Postać Główna : Postacie Poboczne : 
-

Larisa Rayne
- Bounty Hunter
-
- Posty: 236
- Rejestracja: 26 Kwi 2010, o 17:37
-
przez Larisa Rayne » 1 Wrz 2010, o 22:27
Rayne kiwnęła głową na zgode w strone mechanika. Uważała że jednak on zrobi to lepiej. ZDjęła karabin z pleców i przeładowała. Spojrzała przez okno i zauważyłą że sytuacja nie wyglądała za ciekawie - Clark...jeśli Ty zawiedziesz..bedą nas zeskrobywać z tych ścian. Nie mamy dużo czasu tak wiec bierz się do roboty, póki jeszcze mamy jakiekolwiek szanse - po czym podbiegła do okna i wycelowała we wrogów oddając pare strzałów celnych w ich w strone - SZYBCIEJ!!! - krzyknęła Rayne próbując dać do zrozumienia że czas działa na ich niekorzyść - Tresta !! Właź do środka bo drugi raz nie mam zamiaru Ciebie zbierać !!
nr gg : 4946534 Postać Główna : Postacie Poboczne : 
-

Larisa Rayne
- Bounty Hunter
-
- Posty: 236
- Rejestracja: 26 Kwi 2010, o 17:37
-
przez David Turoug » 1 Wrz 2010, o 23:52
Rooster podszedł do otworu będącego okne, mocno już zniekształconego przez Tuskenów, i przykucnął przy nim. Raz po raz wychylał się na sekundę, by ostrzelać pozycję Ludzi Pustyni. Choć ci nie byli wybitnymi taktykami, dziesiątki lat spędzonych na Tatooine oraz instynkt samozachowawczy, pozwolił im sprawnie poruszać się i kryć na pustynnych piaskach. Matt poczekał kilka chwil, by tubylcy podeszli trochę bliżej. Gdy tak się stało, bez zastanowienia się cisnął w nich dwa odłamkowe granaty. Tym razem rzut był o wiele celniejszy. Grupa atakujących Tuskenów została spacyfikowana. Niestety gdy wydawało się, że Łowcy mają problem z głowy, niedaleko osiedla usłyszeli charakterystyczny głos Banth. - Kurwa mać. Ludzi Pustyni jest więcej niż ta dziesiątka, którą wybiliśmy. Słyszycie Banthy? Zapewne na nich się poruszają. Musimy mieć nadzieję, że uprzykrzą życie bandzie wysłanej przez huttów - rzekł Matt, szukając wzrokiem Renno - Tresta do cholery nie baw się w bohatera i właź do budynku.
Postać główna:

Postaci poboczne:




Dawne postaci:



-

David Turoug
- Jedi Knight
-
- Posty: 2285
- Rejestracja: 28 Wrz 2008, o 01:25
Wróć do Tatooine
Kto jest na forum
Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 1 gość
|
|