Content

Archiwum

[Tatooine] Pałac Hutta Yarlo

Re: [Tatooine] Pałac Hutta Yarlo

Postprzez Kittani Levfith » 14 Lut 2016, o 17:01

Wiele się działo przez ostatni rok w galaktyce, wliczając w to nowe odkrycia oraz kilku już nieżywych poszukiwaczy przygód, którym nie było dane dożyć kolejnego roku i zginęli podczas wyprawy. Większość odczuwała zmiany które nastąpiły przez ostatnie miesiące, chociaż stopień ich nasilenia był oczywiście zależny od tego, czym się zajmowali i w jakiej części galaktyki obecnie przebywali. Jedynie kluby, bary oraz wszelkiego rodzaju puby bez względu na ich umiejscowienie były jak zawsze pełne podróżników załatwiających różne szemrane interesy bądź szukających chwili wytchnienia ze znajomymi.
Właśnie mijał kolejny dzień na Coruscant w Sektorze Wspólnym gdy jeden z mężczyzn, wyraźnie zmęczony odbytą podróżą podszedł powoli do baru poprawiając swój kask na głowie. Dłuższa chwilę przyglądał się dwóm kelnerkom i rzucił z wyraźnym niezadowoleniem w głosie, ledwo wysławiając się z przemęczenia - Jest Kittani? Myślę, że mogłaby mi pomóc z drobną usterką w statku... Kiedyś już mi coś doradziła. Nie wiem o co chodzi. Znowu nie działa. - machnął niezadowolony ręką i spojrzał wyczekująco po wszystkich obecnych w klubie aby wskazali mu miejsce pobytu brunetki. Gdy jednak nikt nie udzielił mu odpowiedzi zrozumiał, że najwidoczniej zadał niewygodne pytanie i będzie musiał zasięgnąć informacji u kogoś bardziej rozeznanego w temacie. Ściągnął kask z głowy i ruszył pewnym krokiem do stolika usytuowanego z prawej strony baru, gdzie zazwyczaj w półmroku przesiadywali stali bywalcy oraz niejakie szefostwo klubu, chociaż z nimi to różnie bywało.
- Gdzie jest Levfith? - rzucił do zasiadających przy stole z wyraźnym zniecierpliwieniem w głosie, czas grał na jego niekorzyść a on musiał się teraz bawić w pozyskiwanie informacji. Wszyscy spojrzeli po sobie jakby byli w zmowie milczenia, wymienili porozumiewawcze spojrzenie między sobą po czym starszy Zabrak uniósł się z miejsca opierając się rękoma o stolik.
- Nie ma jej. - odparł cicho ale stanowczo i spojrzał na pilota, który był już na granicy cierpliwości. - I nie wiemy, kiedy wróci. - dodał pospiesznie widząc zdenerwowanie gościa na twarzy i zaciskające się pięści. Ten spojrzał uważnie na Zabraka, mrugnął kilka razy oczami jakby wybudzał się z amoku i oparł swój kask o stolik.
- Jak to ,,nie wiecie"? Przecież zawsze tutaj była! - machnął żwawiej ręką bo cała ta sytuacja wydawała mu się bynajmniej absurdalna i w pewnym momencie miał wrażenie, że to jest jakiś przeokropny żart z ich strony.
- Zniknęła. - odparł ponuro a wszyscy przy stoliku posępnie przytaknęli głowami na znak, że nie w głowie im żarty i ich towarzysz mówi prawdę. - Nikt jej już od roku nie widział, ani na Coruscant ani gdziekolwiek indziej. - opuścił wzrok na zastawiony pustymi szklankami stół i wzdychając głęboko dodał coś, co z wyraźnym trudem przeszło mu przez gardło - Nie wiemy nawet, czy nadal żyje.

***


Kittani już od blisko rok tkwiła na Tatooine pomimo tego, że nie miała najmniejszego zamiaru zostawać tutaj dłużej niż miesiąc. Na co jej była ta podróż z przypadkowym przemytnikiem? Być może wszystko zakończyłoby się dobrze, gdyby tego felernego wieczoru nie postanowiła przejść się po Mos Espa i pozwiedzać miasta, którego nigdy wcześniej nie widziała. Zbyt pewna siebie przechadzała się po najbliższej okolicy gdy poczuła na sobie czyjeś spojrzenie i kroki za sobą, ciągnące się już kilkanaście metrów. Zamiast wejść w większą ulicę w centrum miasta i wmieszać się w tłum ludzi postanowiła przemknąć przez boczne, wąskie uliczki i takim sposobem zgubić prześladowcę. Nie wiedziała tylko, że nie działał w pojedynkę i nieświadomie wpadła w ich sidła. Nie zdążyła nawet chwycić za blaster, wydać z siebie jakiegokolwiek krzyku czy chociażby kogoś kopnąć żeby wywiązała się z tego walka, gdzie miała jakiekolwiek szanse - po ciosie w tył głowy noc stała się jeszcze ciemniejsza a ona jedynie poczuła, jak powoli osuwa się w czyjeś ramiona i traci kontakt z rzeczywistością...
Takim oto sposobem brunetka wylądowała w pałacu Hutta Yarlo. Niewiele zdołali z niej wycisnąć, bo jako podróżnik i miłośnik mineralogii z podstawową wiedzą o budowie statków raczej nie była bardzo użyteczna w światku przestępczym i nie posiadała żadnych wartościowych informacji. Jedynie mogła cieszyć oko i czasami powiedzieć jakąś ciekawostkę, obejrzeć minerały czy statek i wyrazić swoje zdanie. Nie wiedzieć czemu kazali jej się przefarbować na rudo i zabawiać gości tańcem, ale skoro tego chciał sam Yarlo... Kitty nie miała wyboru i musiała się podporządkować. Wiedziała, że nikt jej nie będzie poszukiwał więc na starcie porzuciła plany o brawurowej ucieczce czy też wykupieniu za sporą ilość kredytów - pogodziła się z tą myślą by nie żyć nadzieją, że stanie się coś tego pokroju. I pomimo upływającego czasu i powolnej adaptacji do realiów pałacu nadal w jej głowie, szczególnie gdy kładła się do snu pojawiał się plan ucieczki z tego miejsca za wszelką cenę. Tylko jak? Na to pytanie nie potrafiła odpowiedzieć ani ona, ani żadna z Twi'lekanek które były jeszcze bardziej pilnowane, niż ona sama.
Image
Awatar użytkownika
Kittani Levfith
Gracz
 
Posty: 332
Rejestracja: 12 Lut 2014, o 17:08
Miejscowość: P-ń

Re: [Tatooine] Pałac Hutta Yarlo

Postprzez Mistrz Gry » 16 Lut 2016, o 10:18

Kittani nie lubiła nowego pracownika Hutta. Po pierwsze nie mogła zrozumieć jak ktoś kto tydzień temu zaczął pracować jako pomocnik zarządcy mógł tak się panoszyć. A po drugie rodianin Ba'loth - bo o nim mowa - był nieprzyjemny, uszczypliwy, arogancki, głupi, zapatrzony w siebie i najzwyczajniej w świecie śmierdział, zwłaszcza gdy się odzywał. Ba'loth właśnie się odzywał.
- Ty, Kittani, wyłaź z klatki. - spojrzał na nią z dołu.
Tańczyła w klatce wijąc się zmysłowo w rytm spokojnie sączącej się z głośników muzyki Jizz. Cieszyła się, że mogła dzisiaj tańczyć, bo z tego co widziała w pałacu Yarla było dzisiaj sporo wyjątkowo obleśnych gości i zapewne gdy tylko rozmowy biznesowe zostaną zakończone zejdą na dół do Rajskich Kazamatów i będą domagać się prywatnych sesji tańca. Kittani nie przepadała za tymi sesjami. Chyba, żadna z dziewczyn pracujących u Hutta nie lubiła prywatnych sesji.
- Głucha jesteś? Przestań kręcić dupą jak do Ciebie mówię. Wyłaź. Ktoś chce z tobą pogadać. - Rodianin wskazał ręką na jakiegoś tęgiego i brodatego mężczyznę. Kittani spostrzegła, że mężczyzna uśmiecha się lubieżnie wpatrując się w jej kształty i ruchy.
- Dalej nie ociągaj się. Facet chce tylko pogadać... Ha ha ha.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6546
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Tatooine] Pałac Hutta Yarlo

Postprzez Kittani Levfith » 16 Lut 2016, o 11:39

Sam głos Ba'lotha przyprawiał ją już o mdłości, a co dopiero wysłuchiwanie rozkazów z jego strony. Nie wspominając już o tej woni... Miała nadzieję że dzisiaj go nie spotka skoro wysłali ją do klatki, za co szczerze mówiąc była początkowo wdzięczna. Po takim długim pobycie tutaj doskonale wiedziała, jak wyglądają wieczory Twi'lekanek i szczerze im współczuła, chociaż sama nic nie mogła zrobić. Być może jeśli niektóre z nich miały dotychczas ciężkie życie tutaj było im trochę lepiej, ale czy aby na pewno? Rajskie Kazamaty napawały ją obrzydzeniem. Jeśli to miał był tylko taniec Kittani zwyczajnie robiła to, co powinna zrobić i starała się nie przejmować zbędnymi rzeczami. Niestety z owej klatki miała widok na wszystko i doskonale widziała, co się święci... Dzisiejsi goście w pałacu byli wyjątkowo obleśni. Chyba najgorsza partia od miesięcy.
Niestety usłyszała dobrze jej już znany, znienawidzony głos i spojrzała w dół. Ściągnęła gniewnie brwi i przerzucając jedną nogę przez jeden z prętów klatki i prychnęła cicho.
- Nie kręciłabym dupą gdybyście mi nie kazali... - odparła powoli wydostając się z tej skomplikowanej konstrukcji, gdzie wejście ani wyjście nie należało do najłatwiejszych. - Przesuń się. - dodała wyciągając jedną z nóg w jego kierunku i skierowała ją na bok dając mu wyraźny znak, żeby nieco się odsunął i ułatwił jej wylądowanie na podłodze bo inaczej prędko stąd nie zejdzie. Gdy tak też się stało spojrzała uważnie na mężczyznę i skrzywiła się na sam widok jego uśmiechu, a po jej plecach przebiegł zimny dreszcz. Odruchowo chciała się ukryć i schować ale w tak skąpym stroju pozostało jej tylko skrzyżować ręce na klatce i przenieść wzrok na Ba'lotha który wcale lepszy nie był, ale z jego widokiem już się jakoś oswoiła.
- Tak? O czym? - spytała krótko, niezadowolona z jego śmiechu który zazwyczaj nie zwiastował nic dobrego. Nie miała zamiaru przypatrywać się temu mężczyźnie, tym bardziej czując jego wzrok na sobie.
Image
Awatar użytkownika
Kittani Levfith
Gracz
 
Posty: 332
Rejestracja: 12 Lut 2014, o 17:08
Miejscowość: P-ń

Re: [Tatooine] Pałac Hutta Yarlo

Postprzez Mistrz Gry » 16 Lut 2016, o 19:32

Ba'loth z pewną nieprzyjemną natarczywością wpatrywał się gdy jej smukłe nogi a później ona cała opuszczały klatkę. Nie spodobało się to niewolnicy zwłaszcza gdy Rodianin zaczał się oblizywać. Wiedziała, że ten typ lubił gnębić dziewczęta w Kazamatach. Kilka jej koleżanek mówiło, że zachowanie Ba'lotha było pod tym względem gorsze niż samego Yarlo. Miała więc nadzieję, że ten śmierdziel nie uwziął się teraz na nią.
No, ruszaj się. - Powiedział Ba'loth uśmiechając szeroko jednocześnie sięgając ręką tak jakby chciał ją uszczypnąć w tyłek. Jednak nim zdążył dokonać tego niecnego czynu brodaty brodaty gość stał już przy nich.
- Ba'loth może mnie przedstawisz - powiedział mężczyzna uśmiechając się szeroko do Kittani całkowicie ignorując obecność Rodianina. - Możesz nas zostawić. Dziękuję.
- Pragnę zaznaczyć Fenn, że...
- Nie interesują mnie Twoje zaznaczenia Ba'loth. Odejdź już. Sprawę omówiłem z Twoim szefem więc nie sądzę bym musiał rozmawiać o tym jeszcze z Tobą.
- Przypominam tylko, ze ona ma dzisiaj ważnego klienta.
- Tak wiem, za pół godziny będzie wolna. - Mężczyzna zmierzył Kittani wzrokiem. - Myślę, że dziewczyna ma fach w ręku to dojdziemy szybciej. Do porozumienia znaczy się.
Mężczyzna cały czas wlepiał w nią swoje spojrzenie a uśmiech który gościł na jego twarzy stał się zagadkowy. Kittani nie wiedziała czy wolała ten uśmiech czy ten bardziej lubieżny. Rodianin odwrócił się od nich i poszedł w stronę loży gdzie siedziały bezczynnie trzy twi'lekańskie dziewczęta.
- Idź już sobie, Ba'loth. Zdąży na ważnego klienta. Gwarantuje Ci to. - Powiedział Fenn do siebie. - No to zaproponuj jakieś gustowne i ustronne miejsce w tym przybytku radości. Nie powiem. Z chęcią napiłbym się też.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6546
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Tatooine] Pałac Hutta Yarlo

Postprzez Kittani Levfith » 16 Lut 2016, o 21:16

Widząc jego oblizywanie się i czujny wzrok gdy opuszczała klatkę pokręciła głową na znak, że bynajmniej jej się to nie podoba a gdy wyciągnął rękę w tylko sobie znanym kierunku przysunęła się bliżej prętów.
- Daruj sobie, co? - warknęła na niego bo bądź co bądź, ale on był jedną z tych postaci, którym nigdy by na takie coś nie pozwoliła. Chyba wolałaby karmić Yarlo niż poczuć jego dłoń na sobie. Kobieta przyjrzała się uważniej mężczyźnie chociaż najchętniej nie spoglądałaby ani na jednego ani na drugiego. Takie uprzedmiotowienie kobiety było jednak na porządku dziennym w pałacu więc nie wtrącała się w ich rozmowę, chociaż uważnie wysłuchiwała ich wymiany zdań starając się wyłapać albo natrafić na trop o czym mogą rozmawiać. Gdy ją zmierzył wzrokiem uniosła delikatnie jeden kącik do góry, chociaż bardziej wyglądało to na prześmiewczy uśmiech niż faktycznie rozbawienie tą grą słowną.
- Kiepski żart. Już to słyszałam. - skwitowała jedynie widząc jego tajemniczy uśmiech i błysk w oku. Odprowadziła wzrokiem Ba'lotha i upewniając się, że ten już odszedł od nich na wystarczającą odległość powróciła wzrokiem do mężczyzny. Zawiesiła trochę dłużej na nim swoje spojrzenie, uważnie przyglądając się mu swoimi zielonymi tęczówkami. Nigdy wcześniej go tutaj nie widziała, chyba że dotychczas był w przebraniu.
- Kittani. - przedstawiła się niechętnie ale tak nakazywał obyczaj i pokiwała głową na znak, że rozumie co ma na myśli. Zadarła nieco głowę wskazując mu nieco zacienioną lożę tuż nad barem, z której było widać znaczną część pałacu wraz z wszystkimi niżej położonymi lożami. Rzadko kto miał okazję tam wchodzić i była to raczej loża dla specjalnych gości, ale skoro rozmawiał z samym Huttem Yarlo wywnioskowała, że najwyżej ma do czynienia z kimś nadzwyczaj ważnym. Przed wejściem na piętro nachyliła się do baru niedaleko schodów i porozumiewawczo pokazała coś dłonią dwa razy, zapewne zamawiając jakiś wykwintny trunek - przynajmniej na to wyglądało. Gdy usiedli w loży brunetka rozejrzała się po parterze, dostrzegając Ba'lotha i trzy Twi'lekanki. Skrzywiła się nieznacznie na ten widok bo domyśliła się, gdzie ten paskudny Rodianin je zaraz wyśle.
- Więc... - tutaj zawahała się czy zwrócić się do niego po imieniu bądź też nie. Jeśli osobiście jej się przedstawił zapewne jednak dodała ciszej ,,Fenn" - Jakie porozumienie masz na myśli? - bądź co bądź Levfith sama nie wiedziała czego się spodziewać, chociaż była przygotowana na każdy wariant. Pytanie tylko, co mężczyzna miał na myśli?
Image
Awatar użytkownika
Kittani Levfith
Gracz
 
Posty: 332
Rejestracja: 12 Lut 2014, o 17:08
Miejscowość: P-ń

Re: [Tatooine] Pałac Hutta Yarlo

Postprzez Mistrz Gry » 17 Lut 2016, o 09:44

Rozsiedli się wygodnie w loży. Na przeciwko siebie. Znała ten rodzaj ludzi. Nieśmiali. Wiedzą, po co przyszli do miejsca takiego jak to, wiedzą czego chcą, a gdy już znajdują się sam na sam z ich dziewczyną nie wiedzą jak się do tego zabrać. Co gorsza, zachowują się wtedy tak jakby byli na pierwszej randce i starają się zaimponować dziewczynie lub starają się być przesadnie mili. Obserwując zachowanie Fenna Kittani doszła do wniosku, że Fenn jest właśnie tego typu klientem. Utwierdziła się w tym, gdy Fenn się odezwał.
- Może napijemy się czegoś? Trochę tutaj u Was gorąco. I przydałoby się trochę rozluźnić atmosferę, co? - Kittani zauważyła, że na czoło Fenna wystąpił obficie pot. To w połączeniu z jego niską i pękatą sylwetką oraz niekompletnym uzębieniem odzierało go z jakiegokolwiek uroku i sympatii. Fennowi w byciu atrakcyjnym przeszkadzała też specyficzna woń Banth. Zapowiadała się ciężka przeprawa.
- Nie bój się. Nie chcę zrobić Ci krzywdy. Moja chęć spotkania się z Tobą nie wynika z tak niskich pobudek jak żądza czy chuć. Interesują mnie raczej poważniejsze rzeczy. Jeżeli zrobiłabyś coś dla mnie byłbym wstanie zaoferować Ci trochę kredytów na prywatne konto - tak żeby Yarlo o nim nie wiedział. - Przerwał na chwile, by zetrzeć pot z czoła wierzchnią stroną dłoni. - To jak? Napijemy się czegoś? Naprawdę chce mi się pić.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6546
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Tatooine] Pałac Hutta Yarlo

Postprzez Kittani Levfith » 17 Lut 2016, o 16:03

Skoro był nieśmiały... No cóż, może lepiej dla niej? Ta nieśmiałość była miłą odmianą chociaż nieco ją zaniepokoiła. Wcześniej bynajmniej nie wyglądał na ten typ człowieka, ale wszystko wskazywało na to, że jednak pan Fenn wcale taki pewny siebie nie jest gdy zostaje sam na sam z kobietą. Kittani rozsiadła się wygodniej na kanapie i spojrzała na niego uważnie. Jakiś narwany typ z tym piciem ale skoro tylko to jest w stanie rozplątać mu język... Na szczęście w porę przyszła kelnerka z zamówionymi drinkami więc brunetka wskazała ruchem dłoni żeby obydwa drinki podać panu Fennowi, skoro był tak spragniony i ciągle o tym głośno ją informował chętnie odda mu też swój. Szczerze mówiąc nie miała ochoty na wszelkie trunki i zamówiła go tylko grzecznościowo, a skoro może on uszczęśliwić tego podejrzanego nieznajomego to czemu nie?
- Poważniejsze rzeczy... A co dokładniej? - zapytała lustrując go uważnie wzrokiem i zarzucając nogę na nogę. Trzeba było przyznać, że nie miała bladego pojęcia o czym on mówił i tym samym ja zaintrygował. - I o jakiej sumie jest mowa? - zawsze trochę pieniędzy jej się przyda, chociaż zapewne nie wykupi z niewoli przy pomocy kredytów.
Image
Awatar użytkownika
Kittani Levfith
Gracz
 
Posty: 332
Rejestracja: 12 Lut 2014, o 17:08
Miejscowość: P-ń

Re: [Tatooine] Pałac Hutta Yarlo

Postprzez Mistrz Gry » 18 Lut 2016, o 23:46

Fenn sięgnął do postawionego przed nim puchara i wypił całoś na jedno przechylenie. Nie bawiąc się w sepcjalne grzeczności sięgnął po kolejny podsuwany mu przez Kittani. Drugi drink został wypity w tym samym tempie co pierwszy. Otarł usta wierzchem rękawa.
- Dobre. Yarlo zna się na rzeczy. Potrafi otaczać się dobrym i pięknym towarem - mówiąc to Fenn wpatrywał się w Kittani. Dziewczyna prawie czuła jego lepkie spojrzenie na swoim ciele.
- Do rzeczy. - Mężczyzna wstał i przesiadł się w loży i usiadł obok Kittani. Silna woń spoconego ciała i banthańskiej wełny uderzyła w zmysł węchu tancerki z wielką siłą.
- Przysuwam się do Ciebie żeby nie musieć tak głośno mówić. Nie bój się. Podobasz mi się, ale moja córka wygląda podobnie... Także... Nic z tego. - Mężczyzna rozejrzał się wyraźnie chcąc sprawdzić czy ktoś ich nie podsłuchuje; nikogo nie było w pobliżu więc kontynuował po chwili.
- Dzisiaj przyjdzie do Ciebie klient. Dość ważny. Wiem, że jest zainteresowany Twoją osobą i z pewnością będzie chciał skorzystać z Twoich usług. Chcę - oczywiście zapłacę po cz wszystkim - byś zaprosiła go do prywatnej komnaty, podała mu w jakimś napoju to i zadała mu jedno pytanie. - Fenn położył na stole dwie tabletki. - To jest dość silne serum prawdy. Gdy Twój klient je przyjmie wyciągniesz od niego hasło do konta operacyjnego. Chcę wiedzieć tylko to. Środek jest silny ale działa na ludzi stosunkowo krótko, zatem zalecam pośpiech. Po wszystkim nic nie będzie pamiętać, więc postaraj się by myślał, że spędził z Tobą upojne chwile. Tak będzie dla Ciebie najbezpieczniej. Facet nazywa się Ian Thegas choć pewnie pojawi się tutaj pod mianem Kolian. - Fenn położył na stole plik kredytów. - 5000 dla Ciebie teraz. Niezależnie czy się zgadzasz czy nie. Yarlo nie może o niczym wiedzieć, bo choć raczej nie jest przywiązany do tego człowieka, to wolę nie kusić losu.
Fenn rozłożył się wygodnie w loży.
- Przemyśl sobie na spokojnie. Czas nas nie goni. Jak masz pytania to słucham.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6546
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Tatooine] Pałac Hutta Yarlo

Postprzez Kittani Levfith » 19 Lut 2016, o 23:28

Brunetka spojrzała uważnie na Fenna pochłaniającego dwa puchary z trunkiem niczym spragniony wędrowiec, który podróżował przez Tatooine kilka dni. Na jego spostrzeżenie skrzywiła się nieco wyczuwając jego spojrzenie ale przytaknęła głową na znak, że ma rację.
- Pałac pod nadzorem Hutta Yarlo wiedzie prym od czasów Jabby... Wzniósł jego sławę o wiele wyżej, niż ktokolwiek mógłby zakładać. - trzeba było przyznać, że Yarlo jednak znał się na rzeczy i był królem światka przestępczego, nie wspominając już o samym Tatooine i wszelkich powiązanych z nim sprawach. Kittani minimalnie odsunęła się od niego gdy się do niej dosiadł, chociaż bardziej odruchowo niż było to zamierzone. Na jego wspomnienie o podobnej córce uniosła nieco brwi w geście niemego zapytania czy aby faktycznie tak jest, ale widząc jego zdenerwowanie i rozglądanie się dookoła postanowiła mu uwierzyć i wysłuchać go do końca. Po krótkim zarysie jej zadania brunetka spojrzała ze skosu na kredyty pozostawione na stole i zgarnęła je dłonią do siebie, aby przypadkiem żadna kelnerka nie pomyślała że to gratisy od upitego Fenna.
- Czyli sam numer konta operacyjnego znasz? - zadała pierwsze pytanie, upewniając się czy dobrze zrozumiała jego prośbę. Hasło a numer to dwie różne rzeczy, a jeśli przypadkiem miałaby wyciągnąc oba przez tak krótki okres czasu byłaby skazana na porażkę. Przyjrzała się bliżej tabletkom - nigdy takich wcześniej nie widziała, a mając już dłuższy staż u Yarlo sporo już się takich świństw naoglądała. - Na ile dokładnie to zadziała? Chociażby w przybliżeniu. - zapytała przenosząc na niego swój wzrok i zgarniając je dłonią bliżej kredytów aby nie pozostawały na widoku, chociaż obecnie loże były praktycznie puste. Póki co była gotowa podjąć się tego wyzwania, chociaż chciała się dowiedzieć możliwie jak najwięcej przed swoją ostateczną decyzją.
- Ah... Skoro teraz jest 5000, ile wynosi zapłata za wypełnione zadanie? - dodała po krótkiej analizie jego całej wypowiedzi, opierając się plecami o oparcie loży i spoglądając przed siebie. Kto by pomyślał, że Kittani doczeka się kiedyś takiego zdania...
Image
Awatar użytkownika
Kittani Levfith
Gracz
 
Posty: 332
Rejestracja: 12 Lut 2014, o 17:08
Miejscowość: P-ń

Re: [Tatooine] Pałac Hutta Yarlo

Postprzez Mistrz Gry » 20 Lut 2016, o 12:13

- Jeżeli chcesz pytać o numer konta to proszę bardzo... ale wątpię by znał go cały na pamięć. Hasło dostępu to co innego. - Fenn obserwował Kittani uważnie. - Tabletki działają dość szybko. Łatwo się połapać, że to już. Przez jakąś minutę cel będzie świadomy a potem zaśnie. Tak na jakieś półgodziny. Więc masz mało czasu na wyciągnięcie tego o co Cię proszę, choć myślę, że na poznanie hasła będzie w sam raz. - Fenn zajrzał do pustego pucharka. - Cholera.. dobre to. Co do zapłaty.... spraw się dobrze a dostaniesz do tego jeszcze 20 000. Stać mnie na to, a co.
Fenn podniósł się. Poprawił swoje ubranie i wyglądał tak jakby chciał już opuścić lożę.
- Pieniądze są Twoje. Tabletki też... raczej do niczego więcej Ci się nie przydadzą. Jeżeli po spotkaniu z Ianem Thegasem przyjdziesz do mnie i podasz mi hasło dostaniesz zapłatę. Będę tutaj czekał po zakończeniu jego wizyty u Ciebie. A... i radzę Ci... nie kombinuj. Nie miej w głowie jakichś głupich pomysłów. Yarlo może się wkurzyć. Ian też do cierpliwych nie należy. A i ja nie specjalnie lubię być w dupę rżnięty. - To ostatnie Fenn powiedział takim tonem jakiego Kittani u niego jeszcze nie słyszała. Fenn wydał się jej przez to dużo groźniejszy niż można by sądzić na pierwszy rzut oka. A może było tak w rzeczywistości? Może Fenn był niebezpieczny?
- Coś jeszcze moja Panno? Coś byś wiedzieć chciała? Bo skoro już tu jestem, to może jednak skuszę się na którąś z dziewczyn. Ale taką mniej podobną do Ciebie.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6546
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Tatooine] Pałac Hutta Yarlo

Postprzez Kittani Levfith » 20 Lut 2016, o 17:26

Skoro chodziło tylko o hasło to pół biedy, gorzej jakby w tą minutę miała spisać dobrze obydwie rzeczy albo je zapamiętać. Kiwnęła głową na znak, że wszystko zrozumiała i póki co nie ma więcej pytań na temat tabletek czy też zadania do wykonania. Uśmiechnęła się kątem oka widząc, jak zagląda do pustego pucharka - najwidoczniej faktycznie mu smakowało albo był tak spragniony, że w tym momencie wszystko stanowiło dla niego smaczny drink. Albo zwyczajnie chciał się upić i miło spędzić czas w pałacu.
- Jakbyś chciał jeszcze to Przysmak Yarlo. Sam mówiłeś, że zna się na rzeczy. - najwyraźniej również miał niesamowity gust w kwestii trunków, który zasmakował Fennowi. Uśmiechnęła się zadowolona słysząc wynagrodzenie za wykonanie zadania i wsłuchała się uważnie w jego wypowiedź. Zaprzeczyła ruchem głowy na znak, że nie ma zamiaru robić cokolwiek głupiego i grać na własną rękę zarówno z Ianem jak i z samym Yarlo. Kittani nie była głupia i wiedziała, że nie ma najmniejszego sensu narażać się na gniew któregokolwiek z nich co mogła przypłacić nawet własnym życiem. Na jego ostatecznie zdanie aż się nieco wzdrygnęła, bo ton jego głosu był bardzo nieprzyjemny. Sama już nie wiedziała, czy Fenn udaje tylko takiego niebezpiecznego i groźnego, czy faktycznie taki był a przy niej jeszcze nie miał okazji tego ujawnić. Skrzywiła się na jego pomysł z odwiedzeniem którejkolwiek z dziewczyn ale taka była smutna rzeczywistość - zazwyczaj po to tutaj przychodzili. To było jedno z nielicznych miejsc na samym Tatooine oraz w całej galaktyce, do którego zjeżdżali się wszyscy poszukujący takich właśnie przygód.
- Wątpię żebyś znał dobry plan ucieczki z tego miejsca... - dodała ciszej, a Fenn mógł zauważyć jak brunetka markotnieje wypowiadając te słowa, uciekając wzrokiem gdzieś na bok. Widać było nawet dla kogoś niezbyt znającego tutejsze realia, że życie w pałacu wcale nie było jej marzeniem i pomimo upływu czasu ciężko było jej się pogodzić z rzeczywistością. Zgarnęła wszystko ze stołu i zaczęła leniwie przeliczać kredyty aby sprawdzić, czy faktycznie jest ich 5 000 - wcale nie dlatego że nie wierzyła Fennowi, chciała się zwyczajnie czymś zająć i ukryć swój smutek, chwilowo skupiając swoje myśli na czymś innym. Tabletki zwinęła w jakiś mały, plastikowy woreczek i schowała je w swój stanik, który póki co był najlepszą kryjówką.
- W takim razie widzimy się później w loży. - dodała po chwili podnosząc na niego wzrok i porządkując pieniądze na stole. Oczywiście ich ilość się zgadzała, tak jak sam mówił.
Image
Awatar użytkownika
Kittani Levfith
Gracz
 
Posty: 332
Rejestracja: 12 Lut 2014, o 17:08
Miejscowość: P-ń

Re: [Tatooine] Pałac Hutta Yarlo

Postprzez Mistrz Gry » 21 Lut 2016, o 10:48

Ian Thegas nie żył. Kittani wiedziała, że jest to bardzo zła wiadomość tym bardziej, że był on oficerem imperialnych służb bezpieczeństwa.
Nie żył. To było pewne. W związku z tym życie Kittani też mogło się niebawem skończyć. Dziewczyna sprawdziła jeszcze puls dotykając szyi oficera licząc przy tym, że wytrzeszczone oczy, wyciągnięty język oraz stygnąca piana na ustach nie muszą być oznaką tego, że jej klient właśnie zszedł.

***

Kittani początkowo nie wiedziała, że Ian przybył do Rajskich Kazamatów. Czekała na niego kręcąc się po przybytku trochę bez celu a trochę po to by uniknąć spotkania z Ba'lothem i zastanawiając się jak jej gość może wyglądać. Zdziwiła się gdy podeszła do niej postać ubrana w stary podróżny płaszcz, szal oraz maskę modulującą głos. Postać wyglądała niemalże jak Tusken i - czego Kittani była pewna - przebywała w Kazamatach już dłuższy czas i przypatrywała jej się uważnie. Nie przypuszczała, że ten zamaskowany gość może być jej klientem.
- Witaj, jestem Ian. - postać odezwała się sztucznie zniekształconym głosem. - Wybacz, że w takim stroju przybywam do Ciebie, ale moja skromna osoba często wzbudza niepotrzebnie dużo sensacji. Tak będzie lepiej. Wszystko mam uzgodnione. Ten wieczór spędzisz ze mną. Widzę, że mój strój trochę cię zaskoczył. Nie przejmuj się, jak tylko będziemy sami zrzucę go.

***

Gdy znaleźli się w prywatnym pokoju Ian faktycznie zrzucił płaszcz i maskę. Ukrywał się pod nią bardzo przystojny i pociągający mężczyzna w średnim wieku. Ubrany był na Imperialną modłę. Kittani taki strój ostatni raz oglądała na Courscant. Ian podszedł do niej ujął jej dłoń w swoje i pochylając się pocałował jej wierzch.
- Jestem Ian i jestem oszołomiony Twoją urodą. Do usług. - Wyprostował się i posłał jej bardzo czarujący uśmiech. Potem zrobił coś co ją zaszokowało.
Wyciągnął zza pasa niewielki metalowy cylinder i rozsypał jego zawartość na stole. Przy pomocy karty dostępu rozdzielił biały proszek na dwie równe ścieżki. Wciągnął jedną linię nosem.
- O, taaaaak. Tego mi brakowało od paru dni... Proszę częstuj się.

***

Kittani prowadziła swoją grę spokojnie. Wszystko szło dobrze i sprawnie. Nie musiała się specjalnie zmuszać i udawać sympatii do Iana ponieważ mężczyzna w pewien sposób podobał się jej. To ułatwiało jej zadanie. Ian opowiadał o sobie i swojej pracy. Kittani odnosiła wrażenie, że robi to całkiem nieodpowiedzialnie; rozpowiadanie o tym, że jest się oficerem śledczym ISB było cokolwiek lekkomyślne. Była jednak przyzwyczajona do tego, ze mężczyźni czują się przy niej zobligowani do chwalenia się swoimi osiągnięciami. Gdy zaproponowała drinki, Ian zgodził się na nie od razu.

***

Dwie tabletki rozpuściły się w drinku momentalnie.

***

Zachłysnął się. Szklanka którą trzymał upadła na podłogę. Zaczął się dusić. Oczy nabiegły krwią. Nim zdążyła zareagować Ian był już martwy.

Kittani została sama z martwym oficerem w pokoju. Nikt nie wie, że Ian zginął. To teraz kombinuj
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6546
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Tatooine] Pałac Hutta Yarlo

Postprzez Kittani Levfith » 21 Lut 2016, o 14:26

Kobieta czekała niecierpliwie na Iana i powoli już wątpiła, czy ten się zjawi. Kręciła się w okolicy wejścia do Rajskich Kazamatów trochę bez celu, leniwym krokiem wypatrując kogoś, kto... No właśnie, sama nie wiedziała kogo. Powiedzmy że wypatrywała kogoś, kto mógł wyglądać na osobę z wysoką rangą. Już powoli zaczęła powątpiewać, czy to wszystko ma sens i Fenn mówił jej prawdę. A może to jakiś spisek, który ma na celu sprawdzenie jej wierności względem Yarlo? Chodziła bez celu zaprzątając sobie głowię tym, jak to wszystko się potoczy i czy faktycznie uda jej się zrobić to, co miała zaplanowane. Nic więc dziwnego że przeżyła szok widząc postać zbliżającą się do niej w tak nietypowym ubraniu. Uśmiechnęła się delikatnie do niego i przytaknęła głową na znak, że rozumie powód dla którego przyszedł tak zamaskowany. Bez słowa stanęła obok i gdy objął ją w talii udali się do stronę pokoju.

***

Odetchnęła z wyraźną ulgą widząc, że Ian okazał się przystojnym mężczyzną i nie kłamał mówiąc, że zrzuci z siebie to dziwne odzienie. To znacznie ułatwiało jej wykonanie całego zadania. Zaśmiała się krótko gdy ucałował jej dłoń i usiadła obok niego, opierając się o jego ramię i spoglądając na niego uważnie. Jego ubranie wywołało wszystkie wspomnienia związane z Coruscant i zatęskniła bynajmniej nie za imperium, ale za samą planetą. Trochę się zdziwiła widząc jak wyjmuje cylinder, nie wspominając już o samej zawartości i tym, co zrobił później. Ona nigdy nie bawiła się w takie rzeczy, zresztą Yarlo niezbyt przychylnie patrzył na to, aby cokolwiek zażywać z nieznanymi mężczyznami. Gdy nie widział szybko zgarnęła ścieżkę ze stołu do jakiegoś mniejszego flakonu który znalazła obok siebie i wycierając nos spojrzała na niego, lekko mrużąc oczy. Wysłuchiwała go uważnie tym samym poszerzając swoją wiedzę na temat imperium oraz jego pracy. Zdecydowanie było to nieodpowiedzialne posunięcie z jego strony ale Levfith wyszła z założenia, że mężczyzna albo mówi wszystko co mu ślina na język przyniesie albo musi się zwyczajnie pochwalić i wygadać, a ona była dosłownie pod ręką. Słuchała go uważnie co jakiś czas potakując głową i uśmiechając się słysząc przeróżne ciekawe wątki dotyczących służb bezpieczeństwa. Widać było, że czuje się przy niej swobodnie a ona sama pozwoliła mu się wygodnie rozsiąść i przygarnąć ją do siebie, opierając swoją dłoń blisko jego odznaki. Wszystko układało się po jej myśli.

***


Brunetka spoglądała w wytrzeszczone oczy Iana, z których już kilka dobrych chwil temu uszło życie. Przyglądała mu się tak jeszcze chwilę, powoli analizując to, co właśnie miało miejsce. Może Fenn chciał go zabić, a ona była teraz tylko podstawionym pionkiem? Może to wina tego, że zabrał wcześniej ścieżkę i substancja weszła w reakcję z tabletkami? Levfith obejmowała dłońmi twarz oficera ISB i ruchem dłoni zamknęła jego powieki i jego usta, opuszczając wzrok na jego odznakę.
- Cholera. - zaklęła cicho czując już oddech Imperium na karku. Nie chciała go uśmiercać a oto miała w swoich ramionach martwego oficera śledczego, o którego śmierci jeszcze nikt nie widział. Jeszcze... Przypomniała sobie o obietnicy, jaką złożyła Fennowi i zaczęła przeszukiwać jego ubranie szukając jakichkolwiek zapisków z hasłami. Czasami niektórzy ludzie zapisywali sobie wszystko w notesie czy też DataPadzie, gdy musieli zapamiętać zbyt dużo skomplikowanych haseł. Może skoro był tak lekkomyślny mówiąc o swojej pracy na prawo i lewo nosił też przy sobie hasła?

Rozbijam post w tym momencie. Daj znać czy Kittani cokolwiek znalazła związanego z hasłem do konta bankowego - jeśli nie to piszę dalej.
Image
Awatar użytkownika
Kittani Levfith
Gracz
 
Posty: 332
Rejestracja: 12 Lut 2014, o 17:08
Miejscowość: P-ń

Re: [Tatooine] Pałac Hutta Yarlo

Postprzez Mistrz Gry » 22 Lut 2016, o 17:41

Kittani przeszukała ciało Iana przy którym znalazła kilka ciekawych przedmiotów.
Pierwszym był niewielki i wpełni naładowany blaster. Broń razem z kaburą na specjalnych szelkach dało się się nosić pod pachą; nie rzucała się wtedy w oczy i można było tak zmylić mniej czujnych strażników.
Następnie - w niewielkim zasobniku - Kittani znalazła cylindry z zapasem tego samego narkotyku, którym była częstowana wcześniej.
Dalej była niewielka karta dostępu i identyfikator służbowy w jednym. Karta z pewnością otiwerała jakieś drzwi, ale gdzie te drzwi były pozostawało póki co niewiadomą.
Na końcu był dysk pamięci, który jednak w żaden sposób nie był opisany i Kittani nie mogła ustalić co się na nim znajduje. Przynajmniej w tym momencie.

Póki co Kittani była bezpieczna. Nie mogła jednak zostać w pokoju zbyt długo bo wtedy pracownicy Kazamatów zaczną się interesować dziwną i podejrzaną ciszą; tym bardziej, że powinny do ich uszu docierać głośne wyrazy zadowolenia zaangażowanej pary.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6546
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Tatooine] Pałac Hutta Yarlo

Postprzez Kittani Levfith » 22 Lut 2016, o 22:03

Brunetka uważnie przyjrzała się swoim znaleziskom, dłuższą chwilę spoglądając na kartę dostępu. Nigdy nie widziała czegoś takiego, chociaż wiele o tym słyszała przebywając na Coruscant, gdzie ludzie snuli różne wizje co ta karta potrafi zdziałać. Zdawała sobie sprawę z tego, że tak istotna rzecz w niepowołanych rekach mogłaby sporo namieszać w Imperium... Czy sama chciała coś takiego zrobić? Póki co bardziej myślała o kwestii martwego Iana i tego, co ją czeka wkrótce gdy odkryją śmierć oficera z rąk nikomu nieznanej kobiety. Teraz trzymała w dłoniach rzeczy, które z pewnością nigdy nie powinny się dostać w cudze ręce ale cóż, tak się właśnie stało - jemu już nie były potrzebne, a Kittani mogły przynieść zarówno bogactwo jak i niechybną śmierć. Skoro mowa o pieniądzach - może na dysku były hasła, szczególnie to o które chodziło Fennowi? Niestety na tą chwilę nie mogła w żadnej sposób się tego dowiedzieć, pozostawało jej tylko zabranie wszystkiego ze sobą i domyślanie się, co mężczyzna nosił na dysku.
Szczęściem w nieszczęściu był fakt, że Ian osunął się na kanapie i nie wylądował z hukiem na podłodze. Wiedziała że z każdą minutą naraża się na odkrycie jej nieumyślnego morderstwa i nie może tutaj dłużej zostać. Plan działania wydawał jej się całkiem prosty, chociaż wymagał od niej trochę umiejętności aktorskich. Wpierw zdjęła z niego ciężkie buty w których przyszedł i sama je ubrała. Wytarła z piany jego już nieco sine usta i spojrzała po raz ostatni na jego twarz, która powoli traciła wszelkie kolory. Opierając się kolanem obok niego i stawiając drugą nogę na podłodze zdołała go przewrócić na bok, tak że teraz leżał tyłem do drzwi od pokoju. Przykryła go satynową narzutą, starając się jakoś zgrubić materiał przy jego głowie aby nie było widać na pierwszy rzut oka, że zamiast kobiety leży mężczyzna. Schowała wszystko, co znalazła po przeszukiwaniach oficera i podeszła do jednego z foteli, gdzie leżał podróżny płaszcz, szal oraz maska należące już obecnie do nieboszczyka. Spięła włosy i ubrała się w ten niecodzienny strój, chowając pod płaszczem kaburę z bronią oraz całą resztę znalezisk. Upewniła się że maska działa właściwie i rozglądając się po raz ostatni po pokoju skierowała się w stronę drzwi. Wyszła na zewnątrz zdecydowanym krokiem i z zamachem zatrzasnęła drzwi za sobą, aż pobliski pracownik podskoczył nieco wyrwany z zamyślenia i podniósł głowę w jej stronę.
- Cholerne interesy... - powiedziała zniekształconym głosem i podeszła w jego stronę ciężko stąpając butami. - Stój przy drzwiach i pilnuj, żeby nikt do niej nie wchodził. Nie chcę żeby mi zwiała bo zapowiadał się całkiem miły wieczór... Rozumiesz? ABSOLUTNIE nikt! - tutaj uderzyła jedną dłonią w drugą na znak, że nie żartuje. - Wrócę jak dobiję targu. - gestem dłoni wskazała że to jest koniec rozmowy z jej strony i odeszła od niego w kierunku wyjścia.
Image
Awatar użytkownika
Kittani Levfith
Gracz
 
Posty: 332
Rejestracja: 12 Lut 2014, o 17:08
Miejscowość: P-ń

Re: [Tatooine] Pałac Hutta Yarlo

Postprzez Mistrz Gry » 23 Lut 2016, o 12:41

- Taaak. Dobrze... Wedle życzenia. - Wymamrotała dziewczyna na którą nakrzyczała Kittani. Znała ją. Pojawiła się w pałacu niedawno i póki co miała wykonywać tylko prace pomocnicze. Dziewczyna posłusznie podeszła do drzwi i stanęła do nich tyłem niczym strażnik na warcie. Cały czas miała spuszczoną głowę i ani razu nie podniosła wzroku na Kittani. Nie musiała tego robić. Kittani wiedziała, że zobaczyła by w nich tylko strach i zagubienie.
Świat oglądany przez maskę Iana był dziwny. Musiała się przyzwyczaić i na nowo nauczyć chodzić bo wizjer zniekształcał odrobinę perspektywę; Brunetka miała wrażenie, że lada moment wpadnie na jakiś mebel lub ścianę. Nie chciała tego, bo z pewnością zwróciło by to uwagę Rajskich Kazamatów na nią. Szybko też robiło się jej duszno. Miała wrażenie, że to bardziej z nerwów niż z faktycznego wzrostu temperatury.

Przeszła przez Kazamaty niezaczepiona przez nikogo. Być może szła odrobinę za wolno i niepewnie, ale nikt nie zwrócił na to uwagi. Przynajmniej miała na to taką nadzieję. Starała się być opanowana i szło jej całkiem nieźle do momentu.
Przy stole ustawionym tuż przy przejściu na wyższy poziom dostrzegła Fenna. Kupiec zajmował się rozmową z pół nagą Twi'lekanką i pozornie tylko tym. Widziała jednak, że kupiec czujnym okiem lustruje salę. Kittani dostrzegła dostrzegła też pewne zdziwienie na jego twarzy gdy zauważył Iana i choć kupiec nie przerwał flirtu tak zmienił pozycję by móc lepiej przyjrzeć się sali i zgromadzonym w niej gościom. Za pewne spodziewał się wypatrzeć gdzieś w tłumie Kittani.

Chcąc wyjść z sali musisz przejść obok Fenna... a ten wydaje się być zaniepokojony...
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6546
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Tatooine] Pałac Hutta Yarlo

Postprzez Kittani Levfith » 23 Lut 2016, o 22:00

Gdyby tylko dziewczyna wiedziała, że Ian wcale nie wróci do pokoju a jego ciało opuściło już całe ciepło i leży teraz sztywny, pod satynową narzutą... Biedna musiała teraz stać na straży niczego nie świadoma i szczerze mówiąc Kittani jej trochę współczuła, ale w tej sytuacji jej własne dobro było cenniejsze od czegokolwiek innego. Trudno, trochę sobie postoi ale w końcu ktoś zacznie nabierać podejrzeń, że komnata jest zdecydowanie za długo okupowana i odkryją dlaczego. Teraz najważniejsze było wydostanie się z tego przeokropnego miejsca a póki co miała ku temu całkiem sprzyjające warunki.
Zdecydowanie powinna pójść nieco szybciej ale nigdy nie miała do czynienia z takim wizjerem, toteż wolała zwolnić kroku by przypadkiem nie wejść w jedną z pobliskich ścian czy jakiś mebel, których nie wiedzieć czemu było sporo i brunetkę aż przyprawiało to o duszności. Jak on mógł w tym chodzić? Nic dziwnego że wybierał się w takim stroju na Tatooine pod przykrywką, zapewne nie raz czy dwa udając niezbyt sprytnego osobnika. Na szczęście w Kazamatach mało kogo obchodziło to, jak kto chodzi i jakim tempem - śmiało można stwierdzić, że wszyscy mieli raczej myśli zajęte czymś zupełnie innym. Najgorsze jednak nadal na nią czekało, a dokładniej siedziało i patrzyło niedaleko wyjścia. Brunetka szybko dostrzegła znajomą jej Twi'lekankę i Fenna, który zdecydowanie zdziwił się na widok wychodzącego ,,Iana". Faktycznie nie minęło sporo czasu, chociaż jakby ktoś się uparł... Można byłoby przyjąć też kwestię tego, że Ian właśnie wychodził zadowolony a Kittani próbowała się jakoś pozbierać i zwyczajnie zajmowało jej to dłuższa chwilę. Rzeczywistość jednak była zupełnie inna... Cóż miała zrobić? Zwyczajnie nabrała większej pewności siebie i wmieszała się w tłum ludzi zmierzając ku wyjściu, tym samym mijając Fenna. Jak to mawiają - wóz albo przewóz.
Image
Awatar użytkownika
Kittani Levfith
Gracz
 
Posty: 332
Rejestracja: 12 Lut 2014, o 17:08
Miejscowość: P-ń

Re: [Tatooine] Pałac Hutta Yarlo

Postprzez Mistrz Gry » 25 Lut 2016, o 00:39

Wmieszanie się w tłum było dobrym pomysłem; Kittani widziała, że Fenn jest zaskoczony sytuacją a manewr, który wykonała dał jej kilka cennych sekund w trakcie których nie zaczepiona przeszła obok stolika kupca. Być może cały ten zabieg nie był konieczny ale ryzykując zdemaskowanie każda ostrożność wydawała się być usprawiedliwioną.
Wiedziała w którą stronę się udać by opuścić pałac. Problemem było jednak to, że nie wiedziała z którego wyjścia powinna skorzystać. Nie miała bladego pojęcia czy Ian dotarł do pałacu od strony Mos Espy - wtedy na głównym dziedzińcu mogła spodziewać się jakiegoś ścigacza - lub od strony prywatnych lądowisk - wtedy mógł czekać na nią jakiś większy środek transportu; być może nawet prom kosmiczny, który zabrałby ją na pokład znajdującego się na orbicie gwiezdnego niszczyciela. Wszystko mogło się okazać prawdą.
Miała też szczerą nadzieję, że oficer przybył na to spotkanie z nią sam i, że nie czekał gdzieś w pobliżu na powrót swojego szefa jakiś oddział szturmowców.
Niestety nie udało jej się ustalić tego gdy Ian jeszcze żył. Gdyby wiedziała, że czeka ją ucieczka inaczej prowadziła by rozmowę; bardziej nakierowała by się na wyciąganie od niego informacji. Teraz było na to za późno i trzeba było improwizować. Choć gdzieś w podświadomości kołatała się jej myśl, że Ian wspominał coś o tym, że ma do wykonania pewną pracę w Mos Espa. Nie była tego w zupełności pewna i mogły to być tylko jej urojenia, jednak z jakiegoś powodu ta nazwa nagle pojawiła się w jej umyśle.
Póki co nikt jej nie zaczepiał. Znała korytarze pałacu. Wiedziała, gdzie mogła jako gość wejść a które części były dostępne tylko dla pracowników i strażników. Znajomość pałacu i nowa tożsamość dawały jej spore atuty, jednym wrogiem w tym momencie był czas. Ktoś kiedyś zorientuje się, że prawdziwy Ian stygnie w satynowej pościeli.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6546
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Tatooine] Pałac Hutta Yarlo

Postprzez Kittani Levfith » 25 Lut 2016, o 18:48

Problem wyjścia stanowił niejaką przeszkodę w dobrej ucieczce, chociaż do tej pory to było najmniejszym zmartwieniem brunetki. Wiedziała, że wpierw musi się pospieszyć i prześlizgnąć niezauważona przez kupca a potem? Potem sobie sama jakoś poradzi bo przecież musi, a nie ma co wybiegać do przodu. Uniknięcie wzroku Fenna okazało się łatwiejsze niż brunetka to zakładała i teraz już kierowała się w stronę wyjścia intensywnie rozmyślając, z którego wyjścia powinna skorzystać. Normalnie zwolniłaby kroku i zapewne odwlekała moment opuszczenia pałacu aż do ustalenia ostatecznej decyzji, jednak mając świadomość upływającego czasu który działał na jej niekorzyść zwyczajnie szła przed siebie dosyć żwawym krokiem, szybko analizując obie wersje. Gdzieś w głowie zaświtała jej myśl o niejakiej robocie Iana na Mos Espa, chociaż Kittani niczego konkretnego na ten temat nie wiedziała. Pytanie tylko czy oficer miał się tam stawić we własnej osobie czy w przebraniu? Ktoś na niego czekał czy dopiero miał dotrzeć do zleceniodawcy? Tego niestety się nie dowiedziała, bo był to zwyczajny i niewiele wnoszący przerywnik w ich rozmowie. Z drugiej strony były prywatne lądowiska - tam zapewne kręciło się o wiele mniej osób, ale z drugiej strony mógł to być łatwy sposób zdemaskowania jej osoby - zazwyczaj na prywatnych lądowiskach osoby nie przylatywały same, a poza tym to miejsce było zarezerwowane dla ważnych osobistości, którą niewątpliwie był sam Ian. To rodziło w niej spore obawy, że na tym własnie lądowisku ktoś wyczekuje na oficera i większość osób jednak miała pojęcie, kto krył się pod maską i płaszczem. Dobrze że miała na sobie maskę, bo tak intensywnie analizowała wszystkie opcje że całą drogę szła ze zmarszczonym czołem i ściągniętymi brwiami - ktoś by mógł pomyśleć, że planuje zamach na samego Yarlo.
Kittani skręciła w stronę wyjścia w kierunku Mos Espa zaciągając kaptur na głowę. Port kosmiczny gwarantował jej większą anonimowość gdzie nie tylko ona sama przemierzałaby główny dziedziniec. Dodatkowo nawet tutaj takie przebranie było raczej na porządku dziennym - może nie chodzili tutaj oficerowie i wysocy rangą ludzie, ale osoby będące w jakiś sposób publiczne bądź też niewiernie również korzystały z przebrania aby uniknąć konsekwencji swoich czynów. Tutaj mieszały się różne rasy i na pierwszy rzut oka ciężko było odróżnić kto jest kim - zwyczajnie panował tutaj spory ruch ze względu na sławę pałacu jak i samego Hutta Yarlo, pomijając już tłumy jakie zawsze były widoczne na lądowiskach oraz w ich okolicy. Liczyła też na możliwość utargu względem potencjalnej maszyny bądź wykupienia miejsca w statku u jakiegoś kupca na którąś z dalszych planet, skoro nadal miała przy sobie kredyty od Fenna.
Image
Awatar użytkownika
Kittani Levfith
Gracz
 
Posty: 332
Rejestracja: 12 Lut 2014, o 17:08
Miejscowość: P-ń

Re: [Tatooine] Pałac Hutta Yarlo

Postprzez Mistrz Gry » 26 Lut 2016, o 09:28

Wszystko szło nad wyraz dobrze. Żaden ze strażników pałacu nie zaczepił wychodzącej Kittani. Nawet Ba'loth nie podnosił na nią wzroku i wolał zejść jej z drogi. Widać status zamaskowanego Iana był na tyle wysoki, by robaki takiego pokroju jak śmierdzący rodianin omijał go szerokim łukiem. Nie był to dobry znak. Brunetka zapewne podszywała się pod kogoś ważnego. Kogoś ważniejszego niż sądziła. Jeżeli tak było faktycznie to najdrobniejszy błąd mógł skończyć się odkryciem tej lichej maskarady. A to z pewnością pociągnęło by za sobą dalsze nieprzyjemne reperkusje.
Wyszła na obszerny plac przed pałacem Hutta. Była zimna i gwieździsta noc, zadrżała z chłodu; jej strój pod płaszczem nie trzymał za bardzo ciepła. Wzdłuż muru okalającego plac stało kilka różnych mniejszych i większych ścigaczy. Przy jednym kręciła się dwójka mężczyzn w strojach podobnych do tego który miał Ian. Gdy dostrzegli Kittani, ruszyli w jej stronę.
- Dowódco. Jeden z patroli trafił na droida Gaussa. Droid zabił dwóch naszych i trzeciego ciężko ranił. Patrol wycofał się. Jakie rozkazy?
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6546
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Następna

Wróć do Archiwum