Content

Statki i okręty

[YG-4210 "Kormos"] Żywy Ładunek

Image

Re: [YG-4210 "Kormos"] Żywy Ładunek

Postprzez Mistrz Gry » 8 Wrz 2017, o 21:58

- Strzelać Ci się zachciałooo?... Rzut włócznią nie wystarcza? Żarcik... taki o... - wymamrotał próbując zebrać się z siedzenia, ale zamiast tego wywrócił się wraz z krzesłem.
- Rammin?! Nic Ci nie jest?! - pisnęła z przerażenia i podbiegła do niego. Ten zaś tylko zarechotał i z wolna zebrał się do pozycji stojąco-chwiejącej, wciąż trzymając blaster.
- Dzieckooo... mnie byle co tak nie położy, od tak! - machnął ręką, żeby się odsunęła, jakby jego stan o niczym nie świadczył
- Chcesz postrzelać to patrz! - krzyknął po czym zrobił błyskawiczny obrót i strzelił z wyprostowanej ręki w pustą butelkę, leżącą na łóżku, następnie kolejny obrót i tym razem z biodra, trzema strzałami w serii oderwał szyjki trzech butelek. Szkło poleciało do góry. Kobiety odruchowo zasłoniły głowy przed ewentualnymi odłamkami.
- Ty kretynie! Chcesz nas pozabijać?! - nie wytrzymała Miria.
- Luzik panienko beeez-streeeesu... Ten kaliber nie zroobi szkód... za dużych... Choć no kobieto rosła podejdź no bliżej! - zawołał zachęcająco do togrutanki. Gdy ta poczyniła jeden krok w jego kierunku sam szybko przydreptał do niej, trącając przy okazji dwie puste butelki.
- Patrz! - wcisnął jej blaster do jednej z dłoni następnie zaczął układać jej palce jak powinny trzymać broń.
- Na razie palec ze spustu zdejmij. Ręką od dołu trzymasz ciężar broni, tą z palcem na spuście celujesz, zapamiętaj. ALE! Zanim spróbujesz, zaczep kciuk o kciuk we chwycie, żeby nie przejmować się odrzutem broni, że Ci broń wyleci. Teraz wyprostuj rękę celującą, ale nie usztywniaj jej. Patrz na celownik. Szczerbinka i muszka, czyli te dzyndzelki muszą być w jednej linii, jak się patrzy jednym okiem, i wtedy co jest przed spluwą obrywa. No spróbuj! Widzisz tą drugą butelkę na łóżku?
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5195
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [YG-4210 "Kormos"] Żywy Ładunek

Postprzez Aleraa Rev » 8 Wrz 2017, o 22:12

Co tu dużo mówić... Alera była pod wielkim wrażeniem umiejętności Rammina oraz tego, że mimo stanu sześćdziesięcio procentowej wody zamiast krwi w żyłach. To było niezwykłe. Jeśli w takim stanie potrafił zrobić coś takiego, to... Wolałaby nie być po drugiej stronie blastera... Zamknęła oczy... Palce się układały kierowane przez Rammina.
-Wolę raczej polegać na słuchu... Ale tak, widzę to... - Widziała cały pokój... Jaki tu był bałagan... Jak stąd wyjdzie, sprawdzi koniecznie stopy... Jeszcze weszła w jakiś odłamek i tyle dobrego...
-Z resztą, pierwszy raz strzelałam z o wiele większej pukawki. Jak stałam, to tak do piersi mi dostawał. - Powirdziała w pełni spokoju. Otworzyła oczy i wycelowała. Powoli palec zaczął naciskać na spust. Sprawdxiła tylko palcem, by broń jest odbezpieczona, w co raczej nie wątpi.
-Na Naboo już strzelałam... Ale spotanicznie, zgodnie z zasadą "bądź po drugiej stronie, jak lufa.
Image
Awatar użytkownika
Aleraa Rev
Gracz
 
Posty: 93
Rejestracja: 21 Cze 2016, o 15:58
Miejscowość: Bełchatów

Re: [YG-4210 "Kormos"] Żywy Ładunek

Postprzez Mistrz Gry » 10 Wrz 2017, o 10:23

- Dobra - podsumował ją Rammin
- widzę, że się nieeeco krępuuesz strzelać w moj-kajucie. Pójdźcie sobie do ładowni jest tam parę pustych skrzyń... Ja chyba się glebneee... - wybełkotał po czym zatoczył się do tyłu i wylądował na łóżku. Najwidoczniej zasnął jak tylko wylądował. Miria podeszła do leżącego przyjaciela i ułożyła go równo na łóżku. Pozabierała niepotrzebne rzeczy i przykryła go wciśniętym w róg kocem.
- zawsze pije jak podróżujemy w nadprzestrzeni... nie wiem czemu, nigdy nie chciał powiedzieć...

***

Wylądowanie statkiem i wszystkie procedury portu kosmicznego mogły wydawać się ekscytujące w powadze prowadzenia tego wszystkiego, ale koniec końców, dwudniowy przystanek na Rodii zapowiadał się nudno, właściwie Sluiss, Tremen i Boris udali się do miasta załatwiać ich sprawy, kiedy to reszta siedziała na statku. Rammin sprzątał swoją kajutę, Miria nudziła się oglądając holowiadomości okolicznych władz... Powiedziane było, żeby nie szukali guza i trzymali się statku.
Opisz jak podchodzisz do praktyki blasterowej, masz tutaj pełną swobodę, tylko bez magicznych sztuczek. Na Rodii zadecyduj jak spędzasz czas, też masz szerokie pole do popisu. Jeśli nie zainicjujesz niczego tylko dasz prosty opis to przejdziemy od razu do podróży na Shilię.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5195
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [YG-4210 "Kormos"] Żywy Ładunek

Postprzez Aleraa Rev » 10 Wrz 2017, o 11:12

To nie tak, że Aleraa się powtrzymywała od strzelania w kajucie. Po prostu chodzi o rykoszety. Pamięta, jak raz strzeliła jej siostra z łuku, strzała się odbiła od drzewa, po czym trafiła na dwa palce od jej stopy. Gdyby to był inny kąt...
W ładowni było o wiele spokojniej niż na górze... Praktycznie żadnej osoby, w którą możnaby coś trafić przypadkiem lub "przypadkiem", a tak był spokojny cel... Zupełnie jak ćwiczenie polowania na Shili... A przez to nawet się jej to podobało. Puste skrzynie były widoczne już na pierwszy rzut oka. Wystarczyło wycelować... Wycelowała i pociągła z spust. Pierwszy strzał ledwo osmalił róg. Zapomniała wycelować... Jeszcze raz... Tym razem bliżej środka...
-Odrzut głupia babo!- powiedziała w togruti, po czym wycelowała. Oko było w jednej linii z muszką i szczerbinką. Nacisnęła spust. Lekko ją odrzuciło, jednak nie wpłyneło to na jej celność. Trafiło lekko na prawo od głównego celu... A tak, preferuje lewą rękę... Przerzuciła się na jedną rękę. Odrzut był o wiele silniejszy, a po jednym strzale syknęła z bólu. Racja... Zapomniała... Spowrotem wróciła do strzelania z dwóch rąk. Po około 5 strzałach przestawała strzelać, bo po tym celnoćć drastycznie malała...
-Już łatwiej zrobić łuk...

***
Aleraa musiała nadrobić swoje zaległości "mięśniowe", ale nikt przy okazji nie zabronił jej uczyć się nowych rzeczy. Z Holonetu ściągnęła program do nauki języku rodiańskiego oraz języka twi'leków. Dodatkowo podnosiła swoje umiejętności techniczne... Ale to proste i logiczne... Dlaczego nie poszła do szkoły technicznej? I tak czas jej mijał na brzuszkach, pompkach, podciągnięciach i wypadach, przy okazji świergotając po rodiańsku i twi'lekańsku oraz co jakiś czas modyfikując jeden z "zepsutych" blasterów. Wystarczyło tylko usunąć kawałek pieczywa, by kondensator plazmy zadziałał.
-Ło baga jo t'onga! Chwila, dobrze to wymawiam? - przerwała na chwilę zmianę długości lufy by sprawdzić, jak to się wymawia.
-Aha... Akcent na drugą sylabę od końca, a szybciej w środku... - Po czym jak gdyby nic wróciła do lufy. Większa celność i mniejszy odrzut. Przez to znacząco zwiększy śmiertelność. Teraz z całego serca dziękuje podpatrywaniu się robocie Sluissa. Chwila, jaki to model... Nieważne... Ważne, że kreowała go na własny gust. Rozumie standaryzację, ale...
-Chrzanię tą miedź w takich blasterach... - Powiedziała ocierając czoło. Robita bardzo dokładna...
Image
Awatar użytkownika
Aleraa Rev
Gracz
 
Posty: 93
Rejestracja: 21 Cze 2016, o 15:58
Miejscowość: Bełchatów

Re: [YG-4210 "Kormos"] Żywy Ładunek

Postprzez Mistrz Gry » 11 Wrz 2017, o 10:17

Alera, jako jedyna produktywnie spędziła wolny czas. Strzelanie z blastera nadal było problematyczne, ale jeśli przymierzyła i skupiła się odpowiednio, mogła trafić w nieruchomy cel oddalony o dziesięć metrów. Praktyki było jeszcze dużo przed nią, ale z pewnością była świadoma, że nabycie biegłości nie będzie dla niej wielką przeszkodą. Tak jak w strzelaniu łukiem: trzeba tylko codziennie ćwiczyć.

Tymczasem reszta załogi wróciła z wyprawy, wraz z dwoma droidami magazynowymi. Masywne maszyny niosły dwie wielkie skrzynie. Najwidoczniej, przez resztę dnia i kolejnego będą coś robić ze statkiem, tak jak to Tremen wspomniał. Miria przyszła do togrutanki, która, siedząc w ładowni, aktualnie majstrowała coś ze swoją bronią.
- Już przyszli. Choć może przydasz się w przerabianiu statku, wiesz... przynieś, zanieś, pozamiataj. O co robisz? - Miria w końcu dostrzegła działania swej przyjaciółki
- Nie uważasz, że ogniwo za bardzo wystaje? Lepiej zapytajmy Xarsaa czy mógłby Ci z tym pomóc, coś chyba się zepsuło - zgadywała dziewczyna
- A i znalazłam artykuł na holonecie i wzmiankę w nim o Twojej planecie - dodała podając datapad.

"[...] kolejny napad barbarzyńskich tubylców, został pomyślnie powstrzymany przez imperialne wojsko, zaś zarządcy Woodsky dokonali kolejnej wielkiej inwestycji w eksploatacji lasów Shili.

- Imperium i jego mieszkańcy potrzebują dóbr, które lasy Shili mają pod dostatkiem, szkoda tylko, że nie można stworzyć relacji dyplomatycznych z prymitywnymi plemionami togrutan. Próby nawiązania handlu wymiennego również zakończyły się brutalną napaścią ze strony barbarzyńców. Dobrze jednak, że żołnierze Imperium wiedzą co robią. Dzięki nam ceny produktów z drewna zniżą się tak, że każdy obywatel będzie mógł cieszyć się ich naturalnym pięknem.

Mówi Grotger, prezes Woodsky.

[...]"

Jeśli chcesz wybajerować spluwę pod swoje parametry (założyliśmy mimo woli, że otrzymałaś na własność jakąś), koniecznie zagadaj do mechanika Sluissa, samo podpatrywanie nie wystarczy (Xarss) Nauka i majstrowanie na własną rękę od poziomu zero, raczej skończy się zniszczeniem broni (na upartego będą rzuty kością i szansa na odkrycie w sobie talentu do majsterkowania ^.^, ale nie licz na to że będą to wysokie szanse, a jak zepsujesz to nie licz na to, że z chęcią dadzą Ci kolejną broń.)
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5195
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [YG-4210 "Kormos"] Żywy Ładunek

Postprzez Aleraa Rev » 11 Wrz 2017, o 12:41

Aleraa spojrzała się na Mirię i odłożyła blaster na bok.
-Tego się obawiałam... Z technologią nie mam zwykle zbyt dużo wspólnego i... Potrzebuję pomocy Xarssa... - Przerwała gdy Miria podsunęła jej datapad z wiadomościami. Gdy patrzyła, jej montreale i lekku zmieniały kolor na krwistoczerwony.
-Atakują bo się bronią, wy imbecyle od kulawrj nogi!!!- ryknęła w togruti i oddała Mirii datapad. Jest wkurzona niemiłosiernie.
-Ale wiesz co, mogę się przydać...
-Miria. My togrutanie na Shili żyjemy w symbiozie z otaczającym nas światem. Bierzemy tylko tyle, ile potrzebujemy. Nigdy więcej... A poza tym te drzewa... Jak im akule pogruchotają kości, to się zdziwią. To w większości ich teren. Rzadko się tam zapuszczamy, a jeśli już, to staramy diř omijać ich siedliska. - Mówiła to cały czas nawet nie wkurzonym, wkurwionym tonem.
-Ci Idioci niszczą kulturę i środowisko! Kto wydał pozwolenie na wycinkę? Niektórzy z nas mieszkają na drzewach!!! Idiota... - Powiedziawszy wzięła blaster do kabury by nie wadził zbytnio, po czym udała się do kompanii wracającej. Jest wściekła.
-Plus znamy wartość handlu!
Image
Awatar użytkownika
Aleraa Rev
Gracz
 
Posty: 93
Rejestracja: 21 Cze 2016, o 15:58
Miejscowość: Bełchatów

Re: [YG-4210 "Kormos"] Żywy Ładunek

Postprzez Mistrz Gry » 16 Wrz 2017, o 20:59

- Przykro mi Alero... To musi być dla Ciebie ciężkie, że rujnują Twój dom - dodała po w końcu, gdy już wyszły ze statku.

Miria jakby poczuła się zobowiązana pomóc niedawno poznanej koleżance i ruszyła od razu do Xarssa, Alera poszła tuż za nią. Sam sluiss gestykulował wymachując jakimś drutem nad głową, Tremen starał się go najwidoczniej uspokoić. Coś nie pasowało, no i mówił w tym języku co nie rozumiała. Język Huttów nadal był jej obcy, mirialanka postanowiła się wtrącić.
- Hej Xarss, mógłbyś nam pomóc w... przeróbce blastera?
- Ty gówniara! Interesy ważniejsze! Ty mi czas zabierać! Spadaj! - wywarczał
- No weź... Nie bądź taki... Pomożemy Ci w przeróbce, znam się nieco. Rammin mnie podszkolił. Wiem j...
- To pijak! Źle uczyć!
- Wiecie co dziewczyny -
wtrącił się Tremen i zagarnął towarzystwo ręką - chodźcie na bok, nie przeszkadzajmy mu.

- On sobie pomarudzi, ale zrobi. Co chcecie?
- Alerze trzeba blaster dopasować. Jeśli ma sobie poradzić na Shili...- odezwała się Miria
- Pokaż no to cacko. Rammina spluwa? Dał Ci? Albo był ostro nawalony, albo mu się spodobałaś. No no. Może jedno i drugie? - uśmiechnął się po czym wystawił dłoń, a broń wylądowała w jego rękach.
- Znam się nieco... Przez pięćdziesiąt lat po upadku mojej firmy, zajmowałem się handlem bronią. Solo. Powiedz mi Alero. Jaki ten blaster ma być? Mamy trochę części zamiennych to Ci go dopasuję. Chodźmy do ładowni. Dopasujemy i sprawdzimy oraz dokonamy korekt.
Wychuchaj sobie spluwę. Następnie masz wolną rękę. Maksymalnie zatrzymaj się przed wyjściem z nadprzestrzeni w Twoim systemie. Porusz interesujące Cię wątki lub pomiń.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5195
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [YG-4210 "Kormos"] Żywy Ładunek

Postprzez Aleraa Rev » 16 Wrz 2017, o 22:37

-Na Shili sama bym sobie poradziła... Ale to wieksze szanse przeżycia- uśmiechnęła się.
-Na takie doświadczenie nie mam kontrargumentu.- powiedziała do Tremena i odsłooniła ząbki.
-Wiem, że mam trochę dziwne życzenie, ale.. Chciałabym długą lufę... I powiększony magazynek, tak o połowę... Wiem, żę to możę być trudne, ale... I jeszcze... Poproszę o taki cyngielek... Widziałam, jak szturmowcy na Naboo mieli taki i zamiast pojedynczych strzałów były serie albo... Ogień ciągły... - podrapała się po głowie nieświadoma dokładnie, czy to dobre okreslenie, ale chyba tak, patrząc na zdumioną minę Tremena.
-Jeśli to nie problem... Prosiłabym także o inną soczewkę skupiającą, bo ta tak... średnio skupia i po chwili broń się zbyt przegrzewa... I prosiłabym też o coś w rodzaju wskaźnika laserowego, jeśli to nie problem... Do dokładnego celu... Aha... I jeszcze, jakby można było prosić... Mechanizm zmniejszający odrzut... - tym razem była pewna, że trafiła w czuły punkt, gdyż Miria i Tremen mieli szczęki gdzieś na wysokosci swojego brzucha, a Miria patrzyła się na nią jak na jakieś obślizgłe danie. Co w sumie nie jest chyba takie dziwne. Dziwne wymagania, ale dla niej liczy się każdy możliwy atut, a ten będzie na wagę ślepej łowczyni... Uśmiechnęła się bezwiednie.

***

Dni mijały, a ona dalej uczyła się obsługi nowej broni, co było o wiele łatwiejsze od momentu, w którym broń kopała jak Bantha. W tym samym czasie często przesiadywała w kajucie będąc w swoistym transie śpiewając jakieś niezrozumiałe piosenki i wielokrotnie wychodziła jak najarana ze swojej kajuty. Sama wprowadzała się w trans, by wiedzieć... Musi wiedzieć, kim być... Oraz jak wylądać... CZyją dawą "ja" wybrać. Miria była nieoceniona. Jak na razie wybrała kij długi, pas wojskowy z kaburą i pochwą do trzymania broni oraz płaszc... Wyglądający na wojskowy, ale pewna nie jest. Oraz okularyy o ciemnych szkłaach... Tak, to jej dzień. Ale nie wie jeszcze, czy aby na pewno.
-Najtrudniej będzie ukryć mój kolor skóry... U nas to jest wyjątkowe... Udawać ślepą jest najłatwiej... A nawet to przebrnie mi pomoże... Gorzej z tym, że mogą mnie poznać... U nas plotki szybko się rozchodzą... I... Dzięki za wszystko Miria... Tobie i wszystkim... Jesteś dla mnie jak siostra... Rozumiesz? Chcę, żebyście mnie wysadzili przy "Skale Słów". Jest tam zapisana nasza mądrość... A ja jej potrzebuję, by siebie odnaleźć... - po czym spojrzała się na Mirię raz jeszcze.
-Gdy tam ostatnio byłam... Wiedziałam, że muszę odlecieć... Teraz gdy wracam... Jeszcze raz muszę.
Image
Awatar użytkownika
Aleraa Rev
Gracz
 
Posty: 93
Rejestracja: 21 Cze 2016, o 15:58
Miejscowość: Bełchatów

Re: [YG-4210 "Kormos"] Żywy Ładunek

Postprzez Mistrz Gry » 8 Paź 2017, o 18:53

Frachtowiec wyszedł z nadprzestrzeni, w iluminatorze nie było widać żadnej planety, byli w głębokim kosmosie. Oczywiście Tortuganka nie do końca zdawała sobie sprawę z tego gdzie się znajdują mimo iż czuła, że coś jest nie tak.
Załoga biegała po pokładzie w dosyć nerwowym stylu.
- co się dzieje?
- Imperialna kontrola celna.
- Ale przecież nie mamy się czego obawiać.

spojrzenie Tremena wystarczyło za całą odpowiedź. Miria nie zadawała więcej pytań tylko spojrzała przerażona na Alerę.
Miały mało czasu. Skanery na mostku wskazywały, że fregata celna zadokuje przy frachtowcu za trzy minuty. Koło kadłuba z wizgiem przeleciała para myśliwców TIE, oznaczało to tylko jedno, wpadli na jakąś konkretną kontrolę. To nie był pojedynczy przypadkowy skan.
Załoga błyskawicznie oceniła swoje szanse i podjęła decyzję.
- Do działek, wiejemy ile sił.
- Zabija nas.
- Mamy w ładowni imperialne blastery, zabiją nas tak czy inaczej.
- Przewozicie broń?!
-... później będziesz mi wypominać. Mira, do wieżyczki. Alera biegnij do Rammina i zmuś go żeby wytrzeźwiał. Nie zapomnij zabrać broni od Xarssa. Ruszać się do cholery.


Silniki frachtowca zawyły wchodząc niemal z marszu na najwyższe obroty, kompensatory przeciążenia jęczały w ramach protestu niwelując przeciążenie które zabiłoby niejednego z członków załogi. Prowadzona wprawną ręką pilota maszyna wystrzeliła do przodu. Przyspieszenie dosłownie wywołało opad szczęki u pilotów TIE zaś szybko oddalający się punkt zmusił do instynktownej reakcji, małe silniki jonowe pokazały na co je stać i para myśliwców ruszyła za uciekającym frachtowcem.

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5195
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [YG-4210 "Kormos"] Żywy Ładunek

Postprzez Aleraa Rev » 8 Paź 2017, o 21:35

Wdech... Wydech... Tak... Adrenina kursowała w żyłach. Ale jednak miejsce na śmierć marne. Przestrzeń kosmiczna, pustka, próżnia... Tak... Mięśniowa pamięć się przydawała. Biegła po okręcie niczym po dżungli. Znów to czuła. Znów była sobą... Dziką... Biegła po pokładzie, pokonywała przeszkody bez zatrzymywania się. Nie męczyła się, nie pociła... Tylko biegła. Gdy po pewnym czasie znalazła Rammina, pijanego jak zawsze i uśmiechającego się w pijackim amoku. Bez wahania w tej chwili przyłożyła mu jej ostrze do jego szyi. Nawet się nie zająknęła. Widziała, jak do jego pijanego wzroku trafiają przebłyski świadomości.
-Co? Co ty...
-Atakuje Imperialna Kontrolna Celna. Tremen kazał Cię wytrzeźwieć. - Po czym schowała ostrze do pochwy i uśmiechnęła się pod nosem. Wyszła natychmiast i znowu biegła w poszukiwaniu Xarssa. Musiała odebrać od niego broń. Gdy do niego dobiegła, od razu przywitał ją raczej niemiłym spojrzeniem.
-Co zawraca mi głowę samica? Nie widzi, że pracuję? - Po czym machnął lekceważąco ręką. Prawie się zagotowała i niemalże natychmiast jej lekku zmieniły kolor na krwawą czerwień.
-Do jasnej cholery atakują nas!!! Tremen mnie tu wysłał po broń, to jestem tu po jebaną broń!!! Więc łaskawie daj mi tą jebaną broń albo zobaczysz, jak to mieć na pieńku z babą z okresem!!! Zrozumiane, czy mam Ci wyjaśnić ręcznie?!?!?!
Image
Awatar użytkownika
Aleraa Rev
Gracz
 
Posty: 93
Rejestracja: 21 Cze 2016, o 15:58
Miejscowość: Bełchatów

Re: [YG-4210 "Kormos"] Żywy Ładunek

Postprzez Mistrz Gry » 12 Paź 2017, o 19:52

Xarss patrzył na nią jak na idiotkę przez chwilę zastanawiając się co też odbiło młodocianej pasażerce. W sumie długo siedziała w pudle, pewnie miała ucisk na mózg. Postanowił spróbować negocjacji.
- Moja mówić do twoja, broń nie gotowa, bam bam wziu jebudu. Rozumiesz?
Najwyraźniej odczytywanie emocji nie było jego mocną stroną bo czerwienienie się lekku uznał za oznakę zawstydzenia kobiety. Cóż niektórzy mają fart i bzykają panienki na prawo i lewo, inni zaś dostają wpierdol od rogatych wkurwionych lasek dwa razy w tygodniu.

Frachtowiec gnał z pełną prędkością skutecznie unikając wiązek energii wystrzeliwanych przez parę TIE. Wieżyczka maszyny odpowiedziała ogniem, zmuszając pościg do wykonywania gwałtownych uników. szarpanie i gwałtowne zwroty zdecydowanie utrudniały utrzymanie się na nogach. Kompensatory nie wyrabiały a przy jednym z gwałtowniejszych manewrów zbrojmistrz utracił równowagę i przyrżnął solidnie w sporych rozmiarów szafkę rozwalając ją dokumentnie. Na nieprzytomnego mężczyznę wysypała się spora liczba najróżniejszych blasterów. Tortuganka również solidnie się obiła ale z pewnością nie tak mocno jak Xarss.
Z tyłu dochodziły ją przekleństwa Rammina, oraz dźwięki tłuczonego szkła przeplatające się z wyciem silników i kakofonią dźwięków dobiegającą z zewnątrz YG. Pierwsza salwa z działek trafiła w poszycie. Mimo umiejętności pilota i przewagi prędkości maszyny uszkodzenia były nieuniknione...

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5195
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [YG-4210 "Kormos"] Żywy Ładunek

Postprzez Aleraa Rev » 12 Paź 2017, o 22:07

-Mo ja to, mja tamto!!! Wiesz co, naucz się, co oznaczają kolory!!! - powiedział pełna złości i rozgoryczenia, ale nie to było najważniejsza. KIedy się nieco bardziej ogarnęłą, to znaczy przestała widzieć potrójnie, wyciągnęła pieklącego się Xarssa z tej kupy broni i innych tego typu rzeczy. Gdy oberwało się jej 3 matce wstecz, nie wytrzymała i powiedziała:
-Słuchaj. Zamknij się, albo będziesz widział gwiazy dawnych, jasne?! - chyba dopiero na ten argument, a także na to, że był lekko zamroczony ale nie na tyle, by nie widzieć, że Aleraa ma jedną, malutką przewagę. Mianowicie była na lepszym chodzi i miała wystarczająco dogodną pozycję, by dosięgnąć którąkolwiek z broni, więc racjonalnie się zamknął.
-No... I można tak było od razu?
-Kobieta durna... Nie wie, co się... - dała mu plaskacza i się zamknął.
-No... A ty dokończ tą broń czy co. - po czym błyskawicznie, na ile pozwalał jej stan, udała się w kierunku źwięku tłuczonego szkła. Nikt nie wie, co się tam stało. Biegła więc jak najszybciej... To musi się udać, musi...
Image
Awatar użytkownika
Aleraa Rev
Gracz
 
Posty: 93
Rejestracja: 21 Cze 2016, o 15:58
Miejscowość: Bełchatów

Re: [YG-4210 "Kormos"] Żywy Ładunek

Postprzez Mistrz Gry » 18 Paź 2017, o 19:57

Kolejny wstrząs zwalił ją z nóg mniej więcej w połowie korytarza. Wstawała powoli z rozbieganymi oczami próbując uspokoić błędnik i zogniskować wzrok na swoim celu którym było wejście do kajuty Rammina. W głowie jej dzwoniło, a szarpanie statku nie ustawało. Przez chwilę czuła dziwny ból w całym ciele, jakby ją rozciągano. Rzuciła się jeszcze raz do przodu i padła zemdlona na korytarzu. Tuż obok za ścianą najlepszy blasterowiec na pokładzie siedział na podłodze z podkulonymi kolanami i płakał jak dziecko. Nie mogli nic zrobić.

W tym samym czasie na mostku działo się wiele, udało im się wyliczyć trajektorię skoku powrotnego, Rodia była niedaleko a jej dżungla dawała szansę na ukrycie się przed imperialnym pościgiem. Tremen przesunął wajchę hipernapędu. Fracht szarpnął a z jego trzewi dobyło się głębokie wycie, weszli w nadprzestrzeń sypiąc za sobą fragmentami poszarpanego poszycia. To spotkanie wiele ich kosztowało, zbyt wiele.

Silniki pracowały nierówno, zaś Tremen opuścił kokpit rozglądając się nerwowo po jednostce. Krótko po przelocie TIE stracił kontakt z Mirą, Tortuganka również nie odpowiadała. Jedynie gburowaty Xarss poinformował że "mają przejebane" po czym kontakt z nim się urwał. W korytarzu spostrzegł leżące na podłodze ciało z niepokojem podbiegł do Alery, żyła straciła tylko przytomność. Ostrożnie ocucił ją podsuwając jej pod nos otwartą piersiówkę. Zapach silnego alkocholu zakręcił w nozdrzach i zmusił do łez. Kobieta powoli wstawała podtrzymywane przez silne ramiona mężczyzny. Z drugiego końca korytarza szedł kuśtykający Xarss. Wciąż brakowało kilku członków załogi.

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5195
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [YG-4210 "Kormos"] Żywy Ładunek

Postprzez Aleraa Rev » 19 Paź 2017, o 10:40

Cholera, co się stało? Starała się jeszcze raz spojrzeć na tą sytuację nieco bardziej logicznie, ale najpierw...
-Co do jasnego akula się stało? - Spytała się dosyć niepewnie, jakby nie wiedząc, co robić. Fakt że była zemdlona i w tej konkretnej chwili niespełna rozumu chyba każdy zdążył zauważyć. Wracając. Tremen coś tam gestykulował, mówił i pokazywał palce. To chyba było coś związanego z świadomością... Tylko czemu pokazał ich aż sto? Chyba musiała rąbnąć i to nieźle... Ale zaczynała sobie coś przypominać... Fregata, blastery...
-Jasna cholera, Rammin!!! - Zerwała się na równe nogi i ruszyła do jego kajuty położonej niedaleko. Może dzięki echolokacji niezwracaniu uwagi na optykę udało się jej dotrzeć tam mniej-więcej w jednym kawałku? Wracając, gdy dotarła i jakimś cudem się nie zabiła, zobaczyła ciekawy widok. Raminn leżał w pozycji embrionaonej żywo ssąc kciuka, a wokoło niego leżały porozbijane butelki alkoholu, niekoniecznie puste. Odór był niesamowity, ale to nie było nic takiego. Chwilowo zmysł węchu się wyłączył by go oszczędzać.
***
-Jest Raminn, załamał się... - Ale też po chwili przypomniała sobie o jednym członku załogi. W sumie to praktycznie jej siostra
-Miria! - I poleciała w kierunku wieżyczki bardziej na czuja, niż rzeczywiście... Jednak że statek był dosyć mały dosyć prędko udało się jej tam dostać. Ale to, co tam zobaczyła... Była bardzo poraniona, posiniaczona, a na głowie miała guza wielkości pięści Aleryy. Miała także najwyraźniej złamaną lewą ręką. Pewna nie jest, ale raczej ręką między łokciem a dłonią nie ma dodatkowego stawu. Widać było, że nieźle została poturbowana i starała się odejść. Zajmował się nią Boris, nieco mnie poturbowany, ale widać było, że też oberwał. Gdy tylko zauważył Alerę jak nie ryknął:
-Ty suko i dziwko pierdolona!!! Przez ciebie nas to Jebanę w mynocką dupę mać Imperium znalazło i poturbowało!!! Nie ma kurwa nikogo, a ty panna księżniczka nic!!! Ja Cię zapierdolę!!! - po czym niewiele myśląc ruszył na nią niczym dziki zwierz w pułapce. Widać było, że ją rozerwie. Gdy był tuż-tuż instynkt wziął górę nad Alerą i schyliła się, po czym przydzwoniła mu w dumę męską. Ten tylko się schylił i chwycił za poszkodowane miejsce.
-Ochujałeś człowieku?!?!?! Masz jej pomóc,a nie mnie mordować!!! - Po czym poleciała do reszty po alkohol. Matko Shilo, co za dzień...
Image
Awatar użytkownika
Aleraa Rev
Gracz
 
Posty: 93
Rejestracja: 21 Cze 2016, o 15:58
Miejscowość: Bełchatów

Re: [YG-4210 "Kormos"] Żywy Ładunek

Postprzez Mistrz Gry » 27 Paź 2017, o 15:35

Alkohol z łatwością znalazła w kajucie Rammina, było go tam całkiem dużo, głównie rozlanego po całym pomieszczeniu. Najwyraźniej wstrząs potłukł zapas najemnika. To by wyjaśniało depresję, łzy i wpatrywanie się w ścianę w całkowitej apatii. Nie ocalała ani jedna flaszka, cóż bez tego przeżyją, przynajmniej większość. Nagle zawyły alarmy Frachtowca a jednostka z kolejnym szarpnięciem wyszła z nadprzestrzeni. Zachwiała się lecz tym razem nie upadła, wyjrzała na korytarz w samą porę by zobaczyć znikające plecy Tremena. Wracał na mostek łomocąc buciorami.
KURS KOLIZYJNY! KURS KOLIZYJNY! monotonnie powtarzał głośnik astronawigatora. Znowu mieli przejebane...

KUUUUURWAAA!!! - z głębi rozległo się soczyste przekleństwo poparte głośnym łomotem i jękami bólu, Boris po raz kolejny przywalił w ścianę, wszystko przez tą gówniarę, zajebie ją jak złapie wycharczał wstając z kolan, obok leżała Miria, cały czas była nieprzytomna. Mężczyzna martwił się, jednak przede wszystkim musiał dowiedzieć się co się działo. Ruszył w kierunku mostka rozbijając się po całym frachtowcu.

Alera nie musiała iść na mostek, spojrzała przez iluminator. I zamarła.
W przestrzeni dryfował olbrzymi statek. Nigdy nie widziała czegoś tak wielkiego, ani podobnie zbudowanego. Z pewnością należał do jakiejś obcej rasy. Był piękny, olbrzymi majestatyczny i inny. Wielkie kilkukilometrowe monstrum, z dwoma wysuniętymi w przód rogami, oraz szerokim kadłubem, który z łatwością ukrył by w sobie niejeden frachtowiec. Na górze statku widziała coś w rodzaju kopuły, podobna zapewne znajdowała się pod spodem jako, że jednostka wydawała się być symetryczna. Dopiero po dłuższym przyglądaniu zauważyła że statek jest martwy, gdyby nie światło pobliskiej gwiazdy nie byłby widoczny. Z resztą i tak odbijał go naprawdę niewiele. Zbliżali się do niego bardzo szybko dopiero w ostatniej chwili niewielka jednostka wyhamowała unikając kolizji z olbrzymem. Przez ułamek sekundy patrzyła na kolosa gdy nagle błysnęło oślepiające światło.

Leżała na trawie, zielonej miękkiej pachnącej trawie takiej prawdziwej z miękka ziemią pod spodem, spojrzała w górę i dostrzegła pojedyncze żółte słońce, nieco chmur i drzewa. Dużo drzew, usiadła i rozejrzała się dookoła. Leżała na niewielkiej polanie otoczonej liściastymi krzakami i sporymi iglastymi drzewami. Jej płuca i nozdrza były wypełnione świeżym lekko chłodnym powietrzem coś zbyt rześkim, spojrzała w dół i zorientowała się, że jest całkiem naga. Nie miała absolutnie niczego, ubrania, broni, narzędzi niczego. Co się stało, jak się tu znalazła... Z oddali usłyszała coś co z pewnością było donośnym krzykiem, znała już ten głos.

KUUUUUUURRRRRWAAAA!
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5195
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [YG-4210 "Kormos"] Żywy Ładunek

Postprzez Aleraa Rev » 27 Paź 2017, o 16:39

Próba oka, próba rugiego oka. Tak, może mrugać. Uszczypnęła się w ramię. Tak, wszystko działa... Co to za mijesce... Gdzie ona jest... To nie jest żadna znana jej planeta... Dziwne jest tutaj... Czyżby to była jej podświadomość? Nie, wątpliwe... A nawet jeśli, to raczej by sobie to wyobrażała jako bezkresne pola traw, nie wielką zieloną polanę z licznymi drzewami... Ale co to znaczy... Jest naga, bez niczego... Co znowu się stało? Co to był za statek, do kogo lub czego należał? Jej niewiątpliwie wielkiej wagi filozoficznej rozważania przerwał jednak ten okrzyk niczym z zażynaego zwierza. Nastawiła uszy niczym drapieżnik.
-Boris... - powiedziała z pewnym rodzajem ulgi w głosie. Rozejrzała się jednak jeszcze raz wokoło. Nie, nic praktycznego. Powstała i zaczęła biec w kierunku tego ryku. To nie powinno zająć zbyt długo... Ale co to był za okręt?Wzdrygnęła się... To nie jest dobre... Nie jest...
Image
Awatar użytkownika
Aleraa Rev
Gracz
 
Posty: 93
Rejestracja: 21 Cze 2016, o 15:58
Miejscowość: Bełchatów

Re: [YG-4210 "Kormos"] Żywy Ładunek

Postprzez Mistrz Gry » 27 Paź 2017, o 20:11

Bieg okazał się być dosyć bolesny, nie dość że bose stopy szybko wyczuły pod podeszwami szyszki, patyki i inne nierówności terenu to jeszcze gałęzie dość mocno smagały gołe ciało, Aleraa nie zważała jednak na to tylko biegła w kierunku z którego jak jej się wydawało dobiegał głos. Stosunkowo szybko znalazła się na kolejnej polance, dopiero teraz spostrzegła że miejsce w którym leżała było niemal identyczne, czyżby krążyła? Jej zmysł zawiódł? obejrzała dokładnie miejsce i z zadowoleniem stwierdziła, że nie biega w kółko, odcisk ciała był zdecydowanie głębszy, a i...
Błyskawicznie odwróciła się stając twarzą w pierś z uzbrojonym w gałąź Borisem. On również był nagi dokładnie widziała wielkie siniaki na jego umięśnionym ciele, mogła stwierdzić, że nie tylko siniaki miał wielkie. Mięśnie też.
- Aleraa?
Opuścił powoli gałąź gapiąc się na skądinąd zgrabne cycki obcej. Stosunkowo szybko przeszedł jednak nad nimi do porządku dziennego. Miał poważniejsze zmartwienia.
- Masz jakiekolwiek pojęcie co się kurwa dzieje? I gdzie jest reszta?
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5195
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [YG-4210 "Kormos"] Żywy Ładunek

Postprzez Aleraa Rev » 27 Paź 2017, o 22:40

Biegła. Tak, było to cudowne. Czuła spowrotem, że żyje i nic a nic ją nie powstrzyma. Ona została stworzona do czegoś takiego... Płaskość stepu. Jego niewielkie kamyki... Czuła to... Chociaż gdy natknęła się na Borisa, to miała ochotę mu palnąć przez zęby, co u akula robi, ale się powstrzymała.
-Słuchaj no! Nie wiem, czemu myślisz, że przeze mnie Imperialni na nas wpadli! To mogli równie dobrze być sprawdzani jakiś Korelianin z jakimś Wookiem! - Po czym zdenerwowana odwróciła się w kierunku polany. Coś jej nie grało.
-Brak ptaków. Zbyt podobne. Zbyt posobne... To raczej jest sztucznie zaaranożowane... A co robimy i gdzie reszta? Seruo myślisz, że nie jestem zaniepokojona! Miria to moja siostra duszy! Jestem za nią odpowiedzialna!
Image
Awatar użytkownika
Aleraa Rev
Gracz
 
Posty: 93
Rejestracja: 21 Cze 2016, o 15:58
Miejscowość: Bełchatów

Re: [YG-4210 "Kormos"] Żywy Ładunek

Postprzez Mistrz Gry » 31 Paź 2017, o 23:28

- Nie widziałem Mirii, błysnęło tylko białe światło i obudziłem się na polanie. - Mężczyzna wydawał się być nieco zażenowany, czy też rozdrażniony. Opuścił już całkowicie trzymaną w ręku gałąź, najwyraźniej nie uznając tortuganki za zagrożenie.
- Nie uważasz, że mamy chwilowo większe problemy niż to dlaczego zaatakowało nas imperium? Jebać imperium. Musimy dowiedzieć się co się dzieje...
Xarss?
- Słychać was z kilometra, o proszę nasza wojownicza księżniczka. -
Z krzaków wynurzyła się znajoma postać.
- Pohałasujcie jeszcze trochę z pewnością zleci się reszta ocalałych. Z resztą nie wiem czy ocalałych. Z jakiegoś powodu znaleźliśmy się tutaj bez niczego.
- Może to imperi....
- Głupi jesteś, to nie był imperialny statek, widziałeś w ogóle tego olbrzyma?
- Nie ma powodu być od razu chamem
- dobra będę mówił wolniej.

Dwójka samców najwyraźniej zaczęła udowadniać sobie kto ma większe ego, a może zwyczajnie odreagowywali stres? Tak czy inaczej hałas jaki przy tym czynili z pewnością był słyszalny w promieniu kilku kilometrów. Nic jednak nie przybliżyło ich do rozwiązania zagadki. Tymczasem Aleraa nie mogła się pozbyć silnego uczucia bycia obserwowanym.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5195
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [YG-4210 "Kormos"] Żywy Ładunek

Postprzez Aleraa Rev » 1 Lis 2017, o 00:05

Zawsze uważała facetów za jakiś takich... Hur dur, a teraz miała przed sobą żywy dowód. Tyle z nich pożytku, jak z staryck ubrań nowe ubrań. Wiele to sensu nie ma, ale jto powiedział, że musi mieć to sens? W każdym razie... To było jednak dla niej trochę dziwne... Wyraźnie czuła, że jest jak na polanie, co w sumie jest prawdą, lecz nie o to chodziło. Ktoś ixh obserwował... Czuła to wyraźnie... Doświadczyła tego. Zamknęła oczy. Może to jej coś powie.
-Ktoś na nas się patrzy... Powiedziała do nich i podniosła gałąź... Musi być gotowa.
-Więc łaskawie cichajcie obaj. - Powiedziała to tonem nieznoszącym sprzeciwu, acz jednocześnie pewnym. To nie miała być prośba. To był rozkaz.
-To było coś innego... Jakby jesteśmy w rezerwacie... Swoistym zoo...
Image
Awatar użytkownika
Aleraa Rev
Gracz
 
Posty: 93
Rejestracja: 21 Cze 2016, o 15:58
Miejscowość: Bełchatów

PoprzedniaNastępna

Wróć do Statki i okręty