Content

Statki i okręty

[Frachtowiec YV-929] Labirynt

Image

[Frachtowiec YV-929] Labirynt

Postprzez Mistrz Gry » 2 Wrz 2019, o 17:20

Cela, czy też izolatka, prezentowała się całkiem schludnie. Riley leżała na wysuniętej ze ściany pryczy, z luźno skrępowanymi przed sobą nadgarstkami. Na przeciwległej ścianie, jakieś trzy metry dalej, widziała drugie posłanie. Gdy podniosła głowę, zobaczyła zamknięte drzwi i zablokowaną konsolę. Widocznie obecna cela pełniła kiedyś funkcję zwyczajnej kajuty. I to kogoś dość wysoko postawionego w pokładowej hierarchii, patrząc po rozmiarach pokoju.
Za sobą miała szeroki iluminator, przez który widziała czarną, poznaczoną maleńkimi światełkami przestrzeń kosmiczną. Gwiazdy przesuwały się powoli, co oznaczało, że znajdowała się najpewniej na jakimś statku. Tylko w jakiej przestrzeni znajdował się statek? I dokąd ją zabierał?
Riley zbierała się właśnie, żeby wstać ostrożnie z posłania, kiedy drzwi celi rozsunęły się. Do środka bezceremonialnie został wepchnięty mężczyzna. Nie zauważyła, kto otworzył wejście, bo nieznajomy błyskawicznie zamknął je, zostawiając więźniów samych.
Nowo przybyły był młody i przystojny. Miał gładko ogoloną twarz, blond włosy sięgające ramion i szeroko otwarte oczy. Był skrępowany tak samo, jak Riley. Ubrany był w brązowe spodnie, koszulę i nabijaną tępymi ćwiekami kamizelkę - dość anachroniczny strój, zwłaszcza na pokładzie kosmicznego statku.
Mężczyzna dostrzegł Riley i uśmiechnął się. Wydawało jej się to dziwne, biorąc pod uwagę ich położenie.
- Widzę, że przynajmniej towarzystwo dopisze mi podczas tej podróży - rzucił z entuzjazmem, podchodząc bliżej. Ujął dłoń kobiety i, ignorując krępujące ich więzy, ucałował delikatnie - Ertis Harn, największy i najpotężniejszy poszukiwacz przygód oraz wojownik. Do usług pięknej pani.
Ertis bez pytania usiadł na jej pryczy i oparł się plecami o ścianę. Milczał przez chwilę, zajęty majtaniem nogami w powietrzu, aż w końcu zapytał:
- To... długo tu siedzisz? I gdzie cię złapał?
Cisza widocznie mu ciążyła.


Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6625
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Frachtowiec YV-929] Labirynt

Postprzez Riley » 2 Wrz 2019, o 18:38

Riley przebywając w izolatce straciła poczucie czasu. Nie pamiętała w jakich oklicznościach trafiła do tego miejsca i jak została złapana i za co. Pamięć płatała jej figle. Straciła pancerz, blaster i wibronóż. Pobyt w zamknięciu nie służył jej zdrowiu. Ostatnie wydarzenia dość mocno wstrząsnęły nią psychicznie. Z nudów mogła jedynie ćwiczyć. Pozbawiona towarzystwa i odizolowana, zaczęła wykonywać serie przysiadów, nożyc, czy brzuszków. Odbijało jej od samotności i wymyślała ćwiczenia w których skrępowane ręce były zbędne. Sztuczna grawitacja statku dawała jej błędne przekonanie, że jest niezwyciężona i potężna.

Odpoczywała po kolejnym treningu, kiedy przydzielono jej towarzysza. Przedstawiła się uprzejmie.
- Riley Ordo. Zwykła przeciętna więźniara... - odparła napinając mięsnie na wytatuowanej ręce. Zamierzała wrócić do treningów, ale była już zmęczona i nie chciała dręczyć wspólokatora swoim potem bardziej, niż to konieczne.
- Siedzę tu grubo ponad tydzień. - wskazującym palcem z obdartym paznokciem wskazała na ścianę i wyryte na niej kreski, przedstawiające dni tygodnia.
- Mieliśmy awaryjne lądowanie... Chyba usiadłam obok jakiejś radioaktywnej skrzyni. Nie wiem co było dalej, ale na pewno wrobił mnie w to ten parszywy, jednorogi, krwiożerczy devoranin... niejaki Sokhak T'vov! - zacisnęła skrępowane dłonie usiłując bezskutecznie wyswobodzić się z kajdanek. To przezwisko, czy raczej pseudonim wzbudzał w niej gniew.
- Nie mam pojęcia co z nami zrobią? Sprzedadzą i wytresują na niewolników? Zamkną w imerialnym gułagu? Czy może przehandlują nas jako biomasę u Yuuzhan Vongów? Jeśli nie uciekniemy marny nasz los! - uśmiechnęła się posępnie, opierając głową o bark mężczyzny, w poszukiwaniu pocieszenia.
- Wiesz wogóle jaki to statek? I gdzie zmierzamy? - szepnęła cicho.
- Gdybym tylko miała datapad... już dawno dalibyśmy nogę!
Awatar użytkownika
Riley
Gracz
 
Posty: 29
Rejestracja: 19 Kwi 2019, o 17:35

Re: [Frachtowiec YV-929] Labirynt

Postprzez Mistrz Gry » 5 Wrz 2019, o 21:28

Ertis zesztywniał, kiedy położyła mu głowę na ramieniu. Widocznie nie miał zbyt wiele doświadczenia z kobietami, bez względu na to, co mógł mówić. Ale domyślił się, że Riley potrzebuje wsparcia.
- Widziałem gościa, który mnie tu wrzucił - powiedział - Nosił zbroję imperialnego żołnierza. Ale był tu tylko on, na statku panowała cisza, chyba, że trzyma gdzieś jeszcze kogoś. W każdym razie podejrzewam, że jest jakimś podrzędnym i nielicencjonowanym łowcą niewolników, a zbroję zabrał z trupa, i tyle. Tak czy siak, razem na pewno damy mu radę.
Ertis rozejrzał się po pokoju, jakby szukając oczywistych dróg ucieczki albo jakiejkolwiek broni.
- Jak tylko stąd wyjdziemy - dodał po chwili namysłu.
- Wiesz - odezwał się ponownie. Cisza naprawdę mu przeszkadzała - Nie wydaje mi się, żeby ten statek był duży. Od śluzy, żeby się tutaj dostać, przeszliśmy może z pięćdziesiąt kroków, i ledwie dwa korytarze. Nie licząc oczywiście dolnego pokładu i maszynowni, może jakiegoś luku towarowego, to to jest taki frachtowiec na kilka osób. Dużo nas tu nie zmieści. A tym bardziej nie będzie potrzebował wspólnika. Dlatego jestem przekonany, że jest sam.
Zanim Ertis nabrał powietrza, żeby zacząć następne zdanie, usłyszeli sygnał dźwiękowy komunikujący przygotowanie do skoku w nadprzestrzeń. Potem obydwoje zauważyli, że gwiazdy za iluminatorem zaczęły się zlewać w jasne paski.
- Ciekawe, gdzie skaczemy - zainteresował się Ertis - Może ktoś go ściga? I ucieka teraz z nami jak najdalej? Dziwna sprawa.
Skok nie trwał długo - po kilkudziesięciu minutach statek zwolnił i wyszedł z nadprzestrzeni. Ale wtedy, zamiast lecieć gdzieś dalej (wokół nadal była wyłącznie przestrzeń kosmiczna), silniki zatrzymały się, tak jak cały frachtowiec.
- Stoimy? - zdziwił się Ertis.
Usłyszeli wtedy, z tego samego głośnika, który służył do komunikowania skoku, jak ktoś włącza mikrofon na mostku. Przez kilka chwil dało się słyszeć trzaskanie, a potem znowu nastąpiła cisza.
Światło w kajucie zamigotało i zgasło. Zaraz zapaliło się znowu, ale nie całe - konsola sterująca drzwiami nadal mrugała. Wydawała się być uszkodzona.
Wokół słychać było tylko szum pracującej wentylacji.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6625
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Frachtowiec YV-929] Labirynt

Postprzez Riley » 11 Wrz 2019, o 16:52

- Imperialna zbroja? - Widziała, że noszenie umundurowania bez stopnia było niezgodne z prawem. Zatem właścicielem tej koreliańskiej maszynki mógł być dezerter lub ktoś poszukiwany listem gończym.
- Nie mamy broni, a nawet jak się uda ją znaleźć... on jest chyba jedynym pilotem na tym statku. Nie możemy go zabić! - Zaczęła krążyć po swojej celi w zadumie. Skok pewnie kierował ich w stroną Zewnętrznych Rubieży. Tam niewolnictwo zawsze popłacało.
- Nawet jeśli spowolnimy ucieczkę... skąd mamy wiedzieć, że jego wrogowie nie rozstrzelają tego statku? Abordaż kosmiczny zazwyczaj stosowany jest wobec większych statków. Rozstrzelają nas jak kaczki! - zatrzymała się przy drzwiach. Zaśmiała się niemal szalenie, kiedy się zatrzymali.
- Coś się, coś się popsuło? Chyba nasz ciemiężyciel kupił od Toydarian używany hipernapęd. - umilkła, kiedy przez mikrofon słychać było trzaskanie. Najwyraźniej doszło do bójki.
Dziewczyna ruszyła w kierunku panelu sterowania. Już wcześniej bawiła się z tymi drzwiami, ale teraz coś się zmieniło. Konsola sterująca drzwiami mrugała. Dziewczyna starała się wstrzyknąć do konsoli znaki specjalne, aby móc skorzystać z jakiejkolwiek komend. Niestety formularze zdawały się być wciąż zabezpieczone przed wstrzykiwaniem kodu. Wszystkie dane, które wpisywała były filtrowane. Po kilki minutach mozolnej, bezowocnej pracy, wściekła przywaliła pięścią w terminal.

Siłą zerwała obudowę, dobierając się do układów. Zaczęła grzebać w kablach. Kilka razy poczuła mrowienie w palcach, kiedy popieściło ją napięcie. Nie był to prąd dość wysoki, aby zagrozić jej życiu. Dziewczyna zidentyfikowała przewody. Zrywając i łącząć konkretne przewody, doprowadziła do zwarcia w układzie. Elektro-pneumatyka wysiadła, a siłowniki przestały zaciskać drzwi. Riley gestem dłoni zasygnalizowała mężczyźnie, aby pomógł jej posiłować się z drzwiami. Nie miała pojęcia co się mogło dziać na statku. Współlokator w jej celi wydawał się być trochę zaskoczony tym co robiła, ale pomógł jej i wspólnymi siłami otwarli grodzie.
Awatar użytkownika
Riley
Gracz
 
Posty: 29
Rejestracja: 19 Kwi 2019, o 17:35


Wróć do Statki i okręty

cron