Content

Statki i okręty

Jacht Iskra

Image

Jacht Iskra

Postprzez BE3R » 9 Sty 2016, o 20:24

Image


Informacje ogólne

Właściciel: Deandra Shelley
Producent: Mendel Baudo
Model: Baudo
Klasa: Jacht kurierski
Orientacyjna cena: 2 000 000 cr, robiony na zamówienie klienta
Opis: Zrobiony na zamówienie Deandry, miał być szybki, zwrotny i przytulny. Bez większych przeróbek, projekt standardowy.
Informacje techniczne

Wielkość: 15m x 12 .b.d x 32m
Napęd: jonowy
Prędkość w atmosferze: 1600km/h
Hipernapęd (zapasowy): 0,5 (4)
Załoga (minimalna) 1
Pasażerowie: 6
Ładowność: 30 ton metrycznych
Uzbrojenie i osłony:
- podwójne działko laserowe (wieżyczka)
- silny generator osłon,

Informacje dodatkowe:

Stan techniczny: Idealny
Kody identyfikacyjne: legalne kody i pozwolenie na broń
Modyfikacje i moduły dodatkowe:
- Wypasione graffiti na poszyciu
- małe acz wypasione studio tatuażu z dwoma fotelami i pełnym osprzętem w tylnej części statku.

Ładunek, hangary i droidy:
- brak

Załoga:
Coen “CJ” James
Awatar użytkownika
BE3R
Administrator
 
Posty: 1671
Rejestracja: 27 Paź 2011, o 21:47
Miejscowość: Chorzów

Re: Jacht Iskra

Postprzez David Turoug » 9 Sty 2016, o 23:03

Akcja przeniosła się z: [Nar Shaddaa] Port kosmiczny

William Hunt siedział w hangarze, na skrzyni zawierającej kilka posążków z Naboo. Podróż w hiperprzestrzeni była jednym z bezpieczniejszych elementów całej wyprawy. Kierowali się ku obrzeżom Zewnętrznych Rubieży, a raczej Dzikiej przestrzeni do subsektora Gradilis bądź planety Esfandia, gdzie swą bazę wypadową miał Steve McManaman. Mężczyzna już od paru lat utrudniał życie Imperium, finansując lokalne wystąpienia przeciw reżymowi. Przez moment zastanawiał się czemu sama Jaina nie dążyła do spotkania z nim. W końcu była bardziej wiarygodną postacią od niego, który jak na razie błysnął jako złodziej okradający galeon "Black Hole". Niestety imperialna propaganda zrobiła z niego przywódcę owego występku i jedną z naczelnych twarzy potencjalnej rebelii. Telemachus z żołnierzami podśmiewali się, że świetnie pasowałby jako uzupełnienie Top7 najbardziej poszukiwanych złoczyńców.
Korellianin opuścił hangar, gdzie co jakiś czas doglądał dóbr kultury i artefaktów, które mieli upłynnić u McManamana. W pomieszczeniu socjalnym, na kanapie siedziała właścicielka jachtu Deandra Shelley, a naprzeciw niej, oparty o blat stał Telemachus. Nie chcąc być zbyt nachalnym, archeolog podszedł do automatu i przygotował sobie mocny kaff, do którego dolał kilka kropel z osobistej piersiówki. Zrobił to w ten sposób, by gospodyni nie zauważyła alkoholu, gdyż nie miał zamiaru podkręcać i tak już napiętej atmosfery, choć czynność nie umknęła uwadze Telemacha, jak skrótowa nazywał go naukowiec.
- To na krążenie, nadprzestrzeń zbytnio mnie uspokaja i obniża ciśnienie. Trzeba coś z tym zrobić. - rzekł Hunt, mrugając okiem do towarzysza, po czym spoczął na przeciwległym końcu kanapy - Sporo lat świetlnych jeszcze przed nami. Jak sądzisz Madame, czy dopracowany tatuaż może tak zmienić oblicze, by stało się mniej rozpoznawalne? Oczywiście pytam tylko hipotetycznie, w końcu konserwator zabytków z dziarą na twarzy nie wygląda zbyt wiarygodnie.
Liam w obecnym towarzystwie nie miał zamiaru potwierdzać kim jest, choćby było to najbardziej oczywiste. Cień wątpliwości zawsze mógł działać na jego korzyść. Mężczyzna upił łyk wzmacnianego kaffu i spojrzał na Shelley. Kobieta wydawał się być twarda i jak najbardziej niezależna, choć Korellianin podejrzewał, że pod tą maską, kryje się wiele cechy typowych dla kobiet, a także osobiste lęki i problemy. Nie mniej Will był na tyle taktowny by tego nie poruszać. Ostatecznie najbardziej interesowało go jak najszybsze dotarcie do McManamana.
Image
Awatar użytkownika
David Turoug
Gracz
 
Posty: 4997
Rejestracja: 28 Wrz 2008, o 01:25

Re: Jacht Iskra

Postprzez Axis » 12 Sty 2016, o 12:23

Sytuacja była dla Lady co najmniej dziwna. Próbowała rozmawiać z Coenem, ale ten uparcie milczał. Zdenerwowało ją to bardzo. Mógł mieć swoje tajemnice, nie odbierała mu tego, ufała mu, w końcu niemal ją wychował. Obiecała sobie, że gdy tylko to się skończy bardzo poważnie z nim porozmawia. Mogła zrozumieć wiele rzeczy, to jednak przekraczało wszelkie granice.
-Coen... - zatrzymała się i zmusiła go do jej spojrzała mu w oczy. - To ostatni raz, gdy robię coś takiego w ciemno. Jak ściągniesz mi takie gówno na głowę drugi raz, to cię z z nim zostawię. Rozumiesz?
Mężczyzna potrząsnął głową. Nie był do końca pewny, czy mu się upiekło, czy nie. Czuł jednocześnie ulgę jak i przerażenie. Szli przez chwilę w całkowitym milczeniu. Deandra całą swoją uwagę skupiła na statku, do którego się zbliżali. Jego czerwona farba połyskiwała delikatnie w promieniach słońca.
Przygotowanie do startu przebiegało sprawnie. Lady chciała nawet nie włączać kompensacji, aby pasażerowie dokładnie odczuli całą siłę przeciążenia. Zmieniła zdanie w ostatniej chwili, to było gówniarskie posunięcie i nie chciała zniżać się w ten sposób do poziomu Hunta. Pozwoliła Coenowi wytyczyć kurs koncentrując się na swojej robocie.
Stwierdzenie, że Lady była niezadowolona stanowiło duże niedopowiedzenie. Nie przeszkadzało jej robienie za taksówkę, o ile nie robiło to jej kłopotów. A ten kurs to same kłopoty. Postanowiła, że zrobi wyjątek od swoich zasad i wypije szklankę jakiego paskudztwa z zapasów Coena, jak tylko pozbędą się gości. Na razie musiała ich znosić, zwłaszcza w kuchni. Gdy Hunt zaczął nawijać o tatuażu na twarzy, przez chwilę pojawiła przemożna chęć to wytatuowania mu penisa na czole, za długo jednak pracowała na swoją reputację, może lepiej pomyśleć nad inną częścią ciała.
- Jest to możliwe - odpowiedziała cicho - wszystko zależy od tego jak rozległy miałby być i co przedstawiać. Choć w twoim przypadku najlepszy byłby tatuaż sakryfikacyjny, nadałby ci trochę wiarygodności, w końcu ich korzenie są czystko rytualne. Oczywiście to gadka czysto hipotetyczna, bo nawet gdybyś przemógł się i pozwolił zbliżyć się mi ze skalpelem to twojej twarzy, to raczej cię nie stać na taką usługę. - Uśmiechnęła się szeroko, ukazując rząd białych zębów. Najwyraźniej był to dzień łamania wszelkich zasad, więc Hunt nie zdawał sobie sprawy z tego, że miał kłopoty. W końcu miał trzymać się od niej z daleka.
Image
GG: 8232072
Awatar użytkownika
Axis
Gracz
 
Posty: 209
Rejestracja: 2 Gru 2011, o 11:33

Re: Jacht Iskra

Postprzez David Turoug » 12 Sty 2016, o 15:15

Hunt wcale nie zraził się słysząc kąśliwą uwagę na temat stanu zasobności jego portfela, który mimo wszystko od kilkunastu standardowych dni był nieźle wypchany. Korellianin, nie miał zamiaru przekomarzać się z kobietą i przedstawiać argumenty ilu cyfrowy ma rachunek. Ostatecznie pytanie rzeczywiście było czysto hipotetyczne, gdyż Liam nigdy nie przepadał za tatuażami, a na pewno nie wyobrażał sobie, by mógł sobie taki sprezentować. W kontekście maskowania, ów znamię mogłoby przynieść efekt odwrotny do oczekiwanego. W końcu byłoby znakiem charakterystycznym, a obecnie William był po prostu archeologiem i kolekcjonerem artefaktów.
- Rzeczywiście nie skorzystam, bynajmniej nie z powodów finansowych. Moja sakryfikacja ma wymiar metafizyczny, związany z Korellią. Nie potrzebuję szpecić sobie ciała, a jeżeli już zdecyduję się na jakiekolwiek nacinanie, to tylko przy zapomnianych bańkach u równie legendarnych mnichów B'omarr z Tatooine. - odparł naukowiec, odwzajemniając uśmiech, a następnie wziął spory łyk kaffu - Paskudne, chyba macie zapchany filtr wody. Panie Coen, Telemachusie czemu tak milczycie? Dopadła was choroba podróży nadprzestrzennej?
William Hunt zdecydowanie wrócił do formy, po ostatnich wydarzeniach, gdzie jego życie wisiało na włosku. Oczywiście nie zapomniał sprawy Kiryła i przy najbliższej okazji miał zamiar dowiedzieć się czegoś o tym pseudomandalorianinie, który próbował go unicestwić. Kwestia była tym ciekawsza, że parę standardowych tygodni wcześniej miał okazję przebywać na Concord Dawn, w kompleksie powiązanym ze Strażą Śmierci. Teraz miał jednak inne zadanie, jakim było upłynnienie cennych dóbr kultury i nawiązanie relacji ze Stevem McManamanem.
Image
Awatar użytkownika
David Turoug
Gracz
 
Posty: 4997
Rejestracja: 28 Wrz 2008, o 01:25

Re: Jacht Iskra

Postprzez Axis » 12 Sty 2016, o 21:18

Deandra nieznacznie wzruszyła ramionami i opuściła pomieszczenie. Na odchodne rzuciła tylko przez ramię.
- Cokolwiek będziecie robić, nic nie zniszczcie.
Coen za nią patrzył, gdy wychodziła. Wyciągnął zza pazuchy piersiówkę i wziął potężny łyk krzywiąc się przy tym.
- Musisz ją tak wkurzać? Prędzej czy później puszczą jej nerwy i zrobi się brzydko. Ja ci wtedy nie pomogę, nie wiem jak oni - wskazał palcem Telemachusa. - Wierz lub nie, ale nie odzywałem się, bo nie chcę bardziej się pogrążać. A teraz skoro D wyszła...
Coen oparł się i założył nogi na stół. Zrobił pauzę wyciągając kolejnego papierosa ze swojej paczki, zapalił go i zaciągnął się, by natychmiast wydmuchać dym w stronę Hunta
- ...może mi powiesz, co dokładnie łączy cię z Rebelią?
Image
GG: 8232072
Awatar użytkownika
Axis
Gracz
 
Posty: 209
Rejestracja: 2 Gru 2011, o 11:33

Re: Jacht Iskra

Postprzez David Turoug » 15 Sty 2016, o 02:13

Ostentacyjne opuszczenie kambuza przez Deandre nie zrobiło na Huncie żadnego wrażenia. Mężczyzna dokończył swój kaff, odstawiając kubek na stół. Lady najprawdopodobniej nie mogła znieść tego, że na jej własnym statku znajduje się ktoś bardziej znany od niej. Nie mniej Will dalej nie miał zamiaru afiszować się jako "oficjalna twarz Rebelii", w końcu był zwykłym archeologiem, który zdobył swoje wykształcenie na uczelniach wyższych Korelii i Coruscant.
Gdy kobieta zniknęła w innym pomieszczeniu, ciszę przerwał jej partner czy też kochanek. Facet do tej pory milczał albo szeptał coś na ucho swej wybrance. Szeptane wiadomości raczej nie wpływały korzystnie na jej nastrój, choć koniec końców po jego namowie, Shelley zgodziła się zabrać ich na pokład jachtu Iskra i wyruszyć ku Dzikiej Przestrzeni.
- Twoja luba raczej sama się wkurza, nic na to nie poradzę. Na szczęście gdy nieco rozsupłałem worek z pieniędzmi, odpuściła. Oczywiście pana rola Coen, także okazała się nieoceniona. Mam wrażenie, że się nieco z nią dusisz, ale o gustach nie dyskutujemy. - rzekł William, drapiąc swą estetycznie przyciętą brodę - Co mnie łączy z rebelią? Mówiłem, jestem zwykłym archeologiem, naukowcem, badaczem. Nie pozwól, by te szmirowate wiadomości z holonetu cię omamiły. To imperialna propaganda, a że znalazłem się akurat na galeonie "Black Hole"? Cóż chciałem przywrócić owe dobra galaktycznej społeczności, a przy okazji spróbować alderaańskich trunków. Z mojego punktu widzenia przedsięwzięcie nie do końca wypaliło, ale Telemachus ze swoimi podopiecznymi znalazł tam całkiem żywą skamielinę Ja... Ekhem ja do tej pory żałuję ile zabytków i artefaktów tam zostało.
Korellianin o mało się nie wygadał, jednak widząc karcący wzrok Telemacha, wolał powstrzymać wodze i skrócić swoją opowieść. Gdyby ją przeanalizować na spokojnie, to Hunt powiedział prawdę, w końcu miał być zatrudniony w formie "umowy o dzieło". Jeden skok, szybka robota, ocena co się nada do transportu i błyskawiczne wycofanie. W pozostałe szczegóły nikt go nie wprowadzał.
- A wy z kim sympatyzujecie? Mam wrażenie, że działacie dla tego kto ma więcej kredytów. Pragmatyczne i rozsądne, dopóki Imperium nie chce ściągać podatków od najemników i innych łowców. - po chwili ciszy, Will postanowił kontynuować wymianę zdań - Przy okazji czemu taka artystyczna dusza wybrała zawód tułacza? Czyżby z tatuaży nie szło wyżyć?
Image
Awatar użytkownika
David Turoug
Gracz
 
Posty: 4997
Rejestracja: 28 Wrz 2008, o 01:25

Re: Jacht Iskra

Postprzez Axis » 15 Sty 2016, o 18:47

Coen spojrzał szybko na Telemachusa i z powrotem na archeologa. Zrobił niewiele mówiącą minę przygryzając dolną wargę i jednocześnie robiąc dziubek.
- A mówią, że to ja jestem głupi.
Odchrząknął i poprawił się na krześle.
- Powiem zatem tak, żebyś wszystko zrozumiał. Ona - wskazał palcem drzwi, za którymi jakiś czas temu zniknęła Deandra - cię tu nie chce. Choćbyś zaoferował jej całą Korelię, nie zgodziłaby się wziąć cię na pokład. Otwarcie mówi, że cię nie lubi i nie chce mieć z tobą nic wspólnego. Niepotrzebne jej twoje pieniądze. Niemniej tu jesteś. Nie ciekawi cię czemu?
Coen po raz kolejny zrobił dramatyczną pauzę paląc w ciszy papierosa. Trudno było stwierdzić, czy robi to specjalnie.
- Jesteś tutaj, bo twoi znajomi przyjaźnią się z moimi znajomymi. Jesteś tu, bo mnie zależy, aby moi znajomi byli zadowoleni. Ją to guzik obchodzi, jeśli doprowadzisz do momentu, w którym niechęć do ciebie przewyższy sympatię do mnie to zapewne wysiądziesz i wątpię, aby się do tego zatrzymała. Działaj jej dalej na nerwy, a przekonany się jak duże ma granice. Ja sobie poradzę w razie czego, a ty? - westchnął ciężko. - Co do sympatii... D trzyma ze mną i okazjonalnie ze swoim bratem, jak jej nie wkurzy. Natomiast ja mam znajomych jeszcze z... - zatrzymał się na chwilę, rozważając swoje możliwości - przeszłości.
Image
GG: 8232072
Awatar użytkownika
Axis
Gracz
 
Posty: 209
Rejestracja: 2 Gru 2011, o 11:33

Re: Jacht Iskra

Postprzez David Turoug » 17 Sty 2016, o 11:30

Hunt był bardziej rozbawiony niż zdenerwowany próbą zdyskredytowania go w oczach Telemachusa, najpierw przez Lady, a teraz przez Coena. Jego dobry humor był tym większy, im bardziej starali mu się wmówić, że jest persona non grata. Tak naprawdę Korelianin dobrze znał o sobie prawdę. Był zwykłym pionkiem, który stał się rebeliantem przez niewiedzę i przypadek. Resztę zrobiła propaganda Imperium oraz nagrania z imperialnego galeonu "Black Hole". Nie mniej obecny, galaktyczny reżym lubił szum i pościg za "szefami" organizacji, które walczyły z siepaczami Imperatora.
- Cieszy mnie twoja obawa, co ze mną będzie. Na szczęście doskonale potrafię o siebie zadbać, Coen. Jeszcze raz podkreślę, że razem z Shelley, a raczej przede wszystkim ona przecenia mnie i moje znaczenie. Dlatego też nie rozumiem tego ciągłego napięcia. Nie będę się wypowiadaj o czyjejkolwiek głupocie, ale nie lubię powtarzać, że jestem tylko archeologiem. - rzekł ze szczerym uśmiechem William, cierpliwie tłumacząc CJowi swoją rolę w tym całym bałaganie - Układ jest uczciwy i stanowi jedną z najczęstszych umów galaktycznych. My płacimy, wy nas podwozicie. Dodam, że lecimy ku Dzikiej Przestrzeni, Imperium od paru lat zmniejszyło tam swoją aktywność. W końcu znaleźli kilka fregat typu Corona ze szczątkami Jedi i złożyli stosowne raporty swojemu guru. Poza tym McManaman nie jest głupi, nie lata od układu do układu zapraszając na imprezę.
Mężczyzna nie pytał o znajomych z przeszłości, bo szanował czyjąś prywatność. Zresztą jak mawiali im mniej wiesz, tym lepiej śpisz, dłużej żyjesz i krócej jesteś przesłuchiwany. Hunt postanowił raz jeszcze skorzystać z automatu do kaffu, jednak tym razem potraktował urządzenie nieco mniej łagodnie. Nie miał zamiaru po raz drugi pić lury z mętnej wody. Oczywiście wszystko okrasił zawartością swej piersiówki, jednak tym razem nie musiał się kryć, przed abstynentką i właścicielką jachtu zarazem. "Kaff po kapitańsku" był tym czego teraz potrzebował.
- Wracając do dyskusji, niezłej łajby się dorobiliście. To taki mobilny salon tatuażu? Czy może owe zabiegi upiększające są przeprowadzane na Nar Shaddaa? - po chwili przerwy Liam kontynuował dysputę, jednak podjął zupełnie inny, lżejszy temat - Choć jestem laikiem, nie przypomina mi to koreliańskiej roboty. Jakaś prywatna stocznia?

Axis, przed Tobą setny post na MM!
Image
Awatar użytkownika
David Turoug
Gracz
 
Posty: 4997
Rejestracja: 28 Wrz 2008, o 01:25

Re: Jacht Iskra

Postprzez Axis » 21 Sty 2016, o 22:39

Sytuacja w kuchni robiła się coraz bardziej dziwna, Coen nie do końca wiedział, co ma o tym wszystkim myśleć. Przypatrywał się Huntowi w milczeniu przez dłuższą chwilę. Przekrzywił głowę próbując dokładnie zanalizować to, co mu powiedział. Coś mu się nie zgadzało. Westchnął ciężko i zgasił niedopałek w popielniczce, która stała na stole.
- Twoje rozumowanie jest błędne. Niechęć D do ciebie nie wynika z faktu, że jesteś uznawany za Rebelianta, a dlatego, że jesteś dupkiem.
Tatuażysta podniósł się z miejsca i wyminął Huna w drodze do szafki, z której wyciągnął pierwszą z brzegu rację.
- Zlecenie jak zlecenie, a jakbyś nie zauważył to Lady jest kobietą. Zmienia zdanie częściej niż Imperator bieliznę - wsadził rację do automatu odwracając się plecami do gości. - Sam mogę w każdej chwili stąd wylecieć. Nie słyszałeś, że nic w życiu nie jest pewne? Co do tego statku... - odwrócił się opierając plecami o szafkę - D chciała mieć własne studio, dach nad głową i nie martwić się o transport. Nie rozumiem jednak dlaczego miałby cię interesować statek kosmiczny. Nie jest to chyba typowa domena archeologów, co? Choć ja z kolei jestem artystą - Coen uśmiechnął się krzywo - tatuażysta musi nim być, więc może pokarzesz mi co wieziesz? Może nie wyglądam, ale znam się na sztuce.
Image
GG: 8232072
Awatar użytkownika
Axis
Gracz
 
Posty: 209
Rejestracja: 2 Gru 2011, o 11:33

Re: Jacht Iskra

Postprzez David Turoug » 22 Sty 2016, o 16:25

Huntowi w głowie się nie mieściło jako oporna na tłumaczenie może być istota ludzka. Kontynuowanie rozmowy o Shelley i jej foszkach było dla Williama już nudne. Gdy CJ próbował po raz kolejny wmówić Korellianinowi swoją argumentację, archeolog dosyć pilnie zajął się swoim kaffem.
- Nie wiem czy też jesteś tak oporny, ale sam widziałeś, że twoja dziewczyna zaczęła się krzywić jak tylko mnie zobaczyła. Nawet się nie zdążyłem odezwać. Gratuluję postawy, jeżeli mierzycie wszystkich po wyglądacie. Ona już wtedy powiedziała, że nie chce lecieć. Nie wyobrażam sobie, by wpływ na to miała moja facjata, a właśnie to, że jestem niefortunnie kojarzony z pewnym ruchem działającym w galaktyce - odparł ze szczerym uśmiechem, ucinając tym samym rozmowę na temat niedojrzałych zachowań Lady. Ostatecznie wychodziło na to, że każda ze stron myśli swoje na temat drugiej. Najważniejsze było by dolecieć na granicę Dzikiej Przestrzeni i Zewnętrznych Rubieży oraz spotkać się ze Stevem McManamanem.
- Czasem nawet prostym archeologom potrzebna jest dobra, a przede wszystkim szybka jednostka. - dodał po chwili ciszy Hunt, odstawiając kubek na blat stołu - Szanuję artystów, głównie za ich niezależność, choć nie wszystkim się udaje ją zachować. Co do naszego ładunku, cóż nie ja tutaj dowodzę. Jak trafnie wnioskuje Madame Shelley, jestem na szarym końcu tej całej machinacji, więc nie do mnie powinno być kierowane zapytanie o zerknięcie okiem na nasze graty. Wracając do wątpliwości wobec mojej osoby, czy nie uważasz, że jeżeli byłbym tym, za kogo mnie uważacie, to czy nie znalazłbym się na słynnej liście, która nie tak dawno obiegła HoloNet i trafiła nawet do najbardziej zapomnianych miejsc Zewnętrznych Rubieży? Pewnie wielu słynnych Łowców Nagród jest zawiedzionych pominięciem w owym rankingu...
Image
Awatar użytkownika
David Turoug
Gracz
 
Posty: 4997
Rejestracja: 28 Wrz 2008, o 01:25

Re: Jacht Iskra

Postprzez Axis » 22 Sty 2016, o 16:56

Tatuażysta wzruszył tylko ramionami. Wyciągnął z automatu stek i wbił w niego widelec. Podniósł do góry kawałek mięsa, oglądając go przez chwilę.
- Tak, jestem oporny, skoro już chcesz wiedzieć. Wiesz jaki ty masz problem? Zbyt wysokie mniemanie o sobie. Mniejsza o to, nie będę się z tobą kłócić. Zapytałeś, odpowiedziałem, nie chcesz o tym gadać, trzeba było nie zaczynać tematu.
CJ wgryzł się w kawałek mięsa i żuł przez dłuższą chwilę. Obrzucił spojrzeniem Telemachusa, ale nie odezwał się do niego.
- Aż tak mnie to nie interesuje - skierował słowa do najemnika, by kilka sekund później odezwać się archeologa. - Są tacy ludzie, którzy zapracowali sobie na miejsce na liście, ale leniwi i niekompetentni urzędnicy Imperium tego nie widzą albo nie chcą widzieć. Kim jestem, by szacować wartość przestępczą kogoś kto znalazł się lub nie na wspomnianej liście? Być może wymienieni to tylko pionki podstawione przez wielkich geniuszy ukrytych w cieniu. Choć z drugiej strony nigdy nie mógłbym cię posądzić o bycie szarą eminencją, przyciągasz za dużo uwagi.
Image
GG: 8232072
Awatar użytkownika
Axis
Gracz
 
Posty: 209
Rejestracja: 2 Gru 2011, o 11:33

Re: Jacht Iskra

Postprzez Mistrz Gry » 22 Sty 2016, o 22:04

Telemachus miał dość. Pluł sobie w brodę, że zdecydował się na udział w tej misji. Hunt był wartościowym sojusznikiem, z kolei CJ.. cóż przynajmniej nie jadł kleju.. Mai, miała rację. Lojalność to nie wszystko.
- - Dość tego romansowania panienki, Hunt idź sprawdzić czy nie ma cie w ładowni, CJ nie powinieneś czasem sprawdzić czy lecimy najkrótszą trasą? - Sierżant wstał rozpędzając towarzystwo.
Mężczyźni niechętnie rozeszli się kończąc zmierzającą donikąd rozmowę. Tel został sam. Przez chwilę rozglądał się po luksusowym jachcie po czym wyruszył na poszukiwania jego właścicielki. Kapryśna kobieta mogła przysporzyć im problemów. Zastał Deandrę w kokpicie siedzącą w fotelu pilota i patrzącą w białe smugi, które w normalnej przestrzeni byłyby gwiazdami.
Piękny widok, dawniej mogłem się w niego wpatrywać całą podróż nigdy się nie nudził. - Telemachus stanął przed śluzą zaglądając do kokpitu. - Mogę wejść?
Kobieta spojrzała na wchodzącego klienta, machnęła niedbale ręką
Wchodź i tak nie mam nic lepszego do roboty
dziękuję, zacny statek, i szybki. Za kilka godzin powinniśmy być na miejscu. Byłaś kiedyś na Esfandii?
Nawet nie wiem, gdzie to jest -
odwróciła się w jego kierunku. - Czemu pytasz?
Bo właśnie tam lecimy. McMananaman, gość którego szukamy miał tam swoja bazę. Zostawisz nas u niego z towarem, zgarniesz kredyty i możesz wracać… jeśli chcesz.
Głos mężczyzny zawisł na chwilę w próżni. Zawsze możesz zostać i poczekać na nasz powrót.
Deandra pokiwała głową i zastanowiła się przez chwilę nad tym, co powiedział. Wypuściła głośno powietrze aż zaświszczało.
-Nie zrozum mnie źle, nic do ciebie nie mam, ale nie chcę Hunta na swoim pokładzie dłużej niż to będzie konieczne.
- To dobry człowiek
- Telemachus westchnął głośno - Ostatnio wszyscy chcą go zabić, myślę że powinnaś dać mu szansę zanim dołączysz do tego grona. Pracuje dla słusznej sprawy, Jak my wszyscy.
Lady przekrzywiła głowę mrużąc oczy.
- Co was łączy z Coenem, co?
- Interesy i wspólna sprawa, CJ jest specyficznym człowiekiem, ale to już wiesz.
Mężczyzna uśmiechnął się lekko. - Przemyśl sprawę. mamy jeszcze kilka godzin zanim dotrzemy do celu. Ja zamierzam się przespać. Dobranoc Żołnierz skłonił się lekko i ruszył do ładowni gdzie dołączył do swoich towarzyszy i Hunta.
- Wiliamie, zdaję sobie sprawę z tego co przeszedłeś, jednak czy jest choć cień szansy na uniknięcie strzelaniny na pokładzie? Skupmy się na misji. Jaki masz plan na spotkanie McManamana? Za kilka godzin lądujemy na Esfandii.
Upewniwszy się, że ładunek jest bezpieczny mężczyźni ułożyli się do snu.

Iskra wyszła z nadprzestrzeni w odległości niecałej minuty świetlnej od celu podróży. Ciemna skała lecąca przez kosmos zbliżała się w ich kierunku. CJ naprawdę był świetnym nawigatorem. Krwistoczerwony jacht prowadzony wprawną ręką Lady zgrabnie sunął w kierunku planety. Skrócona procedura dokowania i praktyczny brak zainteresowania nie wróżył najlepiej. Kilka minut później Jacht stał na lądowisku a Telemachus szykował się do opuszczenia jednostki.
- Hunt idzie ze mną, czekajcie na nasz sygnał i bądźcie w pogotowiu. Mężczyzna był uzbrojony po zęby i właśnie schował blaster do kabury odwracając się w samą porę by spojrzeć na wchodzącą do ładowni kobietę.
Podjęłaś decyzję?
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6044
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: Jacht Iskra

Postprzez David Turoug » 23 Sty 2016, o 13:20

Choć Telemachus rozsądził sprawę typowo po wojskowemu, mimo iż Hunt żołnierzem nie był, to jego wejście do dyskusji Korellianin przyjął z ulgą. Znudziło mu się ciągłe powtarzanie, że to Lady od początku stroiła fochy, chociaż mało kto zwracał na to uwagę. W ładowni mężczyzna na pewno znajdzie ciekawe zajęcie, wśród wartych kilkadziesiąt milionów kredytów dóbr kultury.
W czasie gdy rozjemca rozmawiał z Shelley, Liam wdział rękawice ochronne i sięgnął do jednej z mniejszych skrzynek, w której skryte były trzy posążki z Alderaanu, przedstawiające trzech kolejnych władców z okresu 621-524 BBY. Archeolog musiał przyznać, że trio jakie stanowili królowie było niezłym wynikiem w ciągu prawie stulecia. W końcu nierzadko bywa tak, że przemiany polityczne wynoszą na piedestał w ciągu dwunastu standardowych miesięcy kilku rządzących. Figurki były niezwykle cenne. Raz że pochodziły z planety, która od 71 lat stanowiła jedynie wspomnienie i ewentualnie kosmiczny pył, dwa były autorstwa Moona Rage'a i datowano je na 429 rok przed Bitwą o Yavin, miały więc 500 lat. William z należytą czcią raz jeszcze oczyścił je z kurzu, choć najdoskonalsza pani domu, uznałaby, iż nie ma na nich ani drobinki pyłku. Ewidentnie było widać profesjonalne podejście naukowca do przedmiotów, które po kilkunastu minutach trafiły z powrotem do skrzyni.
- Jestem archeologiem, nie łowcą nagród. A co do przejść, to chyba wyolbrzymiasz sprawę. - odparł bez emocji Hunt - McManaman jest cholernie inteligentnym facetem. Na pewno zbyt szybko się z nim nie spotkamy, jego ludzie dobrze nas sprawdzą. Proponuję być szczerym i spójnym. Żałuję, że nie ma z nami Jainy, on byłaby najbardziej wiarygodna, choć podejrzewam, iż masz jej nagranie do Stevena. Znam też paru współpracowników naszego gospodarza, trudniących się podobnym fachem co ja. Jeżeli pozytywnie nas zweryfikują, rozmowa ze Stevem będzie przyjemnością i formalnością. Sam nie wiem skąd on wyczarowuje tą kasę. Poza tym jest koneserem alkoholu. Alderaańskie wino i brandy są po naszej stronie.

***


Will sprawdził jeszcze raz zabezpieczenie wszystkich pakunków, gdy wyczuł jak statek wyszedł z nadprzestrzeni. Kilkadziesiąt minut później jacht wszedł w atmosferę, zwieńczając lot zgrabny lądowaniem w jednym z doków. Było to niezwykłe doświadczenie, gdyż jednostka znajdowała się już za Zewnętrznymi Rubieżami, a nawet za dosyć dobrze poznanym sektorem Gradilis. Byli po prostu w Dzikiej Przestrzeni, na planecie Esfandia. Kto jak kto, ale Steven McManaman dobrze wiedział, lokując tutaj jedną ze swych baz. Mimo iż Korellianin nie należał do znawców wojskowości, wątpił aby tutaj ukryta była budowana flota, która w przyszłości miała stawić czoła Imperium.
Archeolog wdział swoją skórzaną kurtkę z podpinką wzmacniającą oraz standardowy pas ekwipunkowy, z kaburą na blaster, podstawowymi narzędziami i medpakietem. Choć uzbrojony po zęby Telemachus nie był dobrym przykładem dyplomacji, to przezorny zawsze ubezpieczony. Do przywódcy jednego z większych ruchów oporu raczej i tak nie dopuszczą ich z bronią, chyba, że sam McManaman na to pozwoli.
- Wszystko jest gotowe. Listy przewozowe i certyfikaty mam ze sobą. Chyba na razie nie będziemy tego taszczyć ze sobą. Podzieliłem to na trzy mniejsze palety repulsorowe. Na czwartej, najmniejszej, są płynne podarki dla sam wiecie kogo. - rzekł raźno Liam, czekając aż Telemachus rozmieni się z Deandrą. Szczęście w nieszczęściu, iż kobieta poza pierwszą fazą lotu, większość czasu spędziła w kabinie, mijając się z Willem okazyjnie. Można było to uznać za poprawę ich stosunków, o które Korellianin i tak specjalnie nie zabiegał.
Image
Awatar użytkownika
David Turoug
Gracz
 
Posty: 4997
Rejestracja: 28 Wrz 2008, o 01:25

Re: Jacht Iskra

Postprzez Axis » 23 Sty 2016, o 23:55

Całość lotu przebiegła spokojnie. Deandra miała czas pomyśleć nad tym, co powiedział jej Telemachus, a ten niemal wprost przyznał, że jest Rebeliantem. Oznaczało to mniej więcej tyle, że Coen też ma jakieś konszachty wśród sympatyków Rebelii, wyglądało na to, że nie tylko Damon bawił się w wojnę ideologiczną. Lady było absolutnie wszystko jedno, kto rządził byle mogła robić to, co chciała. Zastanawiała się nad tym, jak delikatnie zacząć rozmowę z Coenem i wybić mu z głowy tę zabawę, najlepiej bez użycia młotka.

Obserwowała jak klienci opuszczają pokład Iskry opierając się o burtę statku. Nie odzywała się, nie czuła potrzeby strzępić sobie języka. Wyprostowała się, gdy podszedł do niej Telemachus.
- Tak podjęłam. Umowa była na dowiezienie was w to miejsce, co też zrobiłam. Sądzę, że dla najlepszego samopoczucia wszystkich obecnych... - westchnęła. - Dobra bez zbędnego patosu... Musicie poszukać sobie innego transportu. Nasze drogi rozchodzą się w tym miejscu. Powodzenia.
Rzuciła tylko i uścisnęła rękę mężczyzny.
Image
GG: 8232072
Awatar użytkownika
Axis
Gracz
 
Posty: 209
Rejestracja: 2 Gru 2011, o 11:33

Re: Jacht Iskra

Postprzez David Turoug » 24 Sty 2016, o 00:48

Informację o tym, że Deandra w tym miejscu chce zakończyć współpracę, Hunt przyjął bez żadnych emocji. Kobieta w końcu wynajęła się do wykonania określonej pracy, którą z lepszym bądź gorszym skutkiem wykonała, a jej konto zapewne wzbogaci się o kilkadziesiąt tysięcy kredytów. Will po chwili uśmiechnął się w duchu, gdyż nie było mowy o rodzaju waluty. Równie dobrze Telemachus mógł rzucić bezwartościowe 25 kawałków republikańskich chipów i nikt nie powinien mieć o to pretensji.
Powrót z Esfandii też nie powinien stanowić większego problemu. McManaman spokojnie był w stanie zapewnić im dowolny transport, w praktycznie każde miejsce Zewnętrznych Rubieży. Pytanie tylko czy Will chciał opuszczać ową planetę? Może po negocjacja ze Stevem, znajdzie się jakaś rozsądna posada dla poczciwego archeologa. W końcu Korellianin znał się na rzeczy, a dowódca jednej z komórek ruchu oporu, na pewno z otwartymi rękami przyjąłby jego wsparcie.
Istniał tylko jeden znak zapytania, czy CJ James tym razem ugnie się pod decyzją Shelley i rzeczywiście zrezygnuje z możliwości kolejnego zarobku, jaki mogliby osiągnąć czekając na Telemachusa i Hunta. Wydawało się jednak, że tym razem Lady D postawiła na swoim.
Image
Awatar użytkownika
David Turoug
Gracz
 
Posty: 4997
Rejestracja: 28 Wrz 2008, o 01:25

Re: Jacht Iskra

Postprzez Mistrz Gry » 26 Sty 2016, o 20:44

Mężczyźni powoli opuścili pokład wychodząc naprzeciw czekającego komitetu powitalnego. Kobieta stojąca na czele grupy wydawała się być znajoma, jednak Lady nie zaprzątała sobie tym głowy. Kasa się zgodziła. Powoli wróciła na mostek i upewniwszy się że pasażerowie są w bezpiecznej odległości agresywnie wystartowała. Czerwony Baudo ruszył w kierunku orbity i gwiazd.

William hunt przenosi sie na Esfandia] Negocjując w mroku.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6044
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: Jacht Iskra

Postprzez Mistrz Gry » 28 Sty 2016, o 15:17

Jacht szybko wspiął się na wysokość orbity stacjonarnej a potem z dużą prędkością pomknął w przestrzeń kosmiczną oddalając się od Esfandii. Byle dalej od cienia grawitacji planety.
Coen kończył wprowadzać wstępne procedury skoku w nadprzestrzeń. Nie podał jeszcze dokładnych parametrów; z tym czekał na decyzję Deandry. Odchylił się w fotelu i spojrzał na siedzącą obok partnerkę.
- Wydaje mi się, czy jesteś spięta? - mówił pozornie swobodnie, nawet się uśmiechał, ale wyraźnie nie wiedział jak się zachować. Nie wiedział jakiej reakcji ze strony Deandry może się teraz spodziewać.
- Możemy lecieć w dowolne miejsce. Powiedz tylko słowo. Chyba, że chcesz się gdzieś zaszyć to odszukam jakiś kawałek niezbadanej przestrzeni i urządzimy sobie dłuższy postój. Zapasów trochę mamy. Twoja decyzja. Ja się dostosuję. Poza tym jak już skoczymy to może zjemy coś przyzwoitego? Przy tej bandzie nie miałem za bardzo ochoty popisywać się swoimi umiejętnościami. To jak?
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6044
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: Jacht Iskra

Postprzez Axis » 28 Sty 2016, o 15:42

Patrzyła beznamiętnie na rozpościerającą się przestrzeń kosmiczną. Żuła w zamyśleniu dolną wargę. Ciągle nie dawało jej spokoju to, co powiedział Telemachus, a właściwie to co zasugerował. Musiała dokładniej to przeanalizować, nie chciała oskarżać Coena z powodu słów kogoś, kogo ledwie znała. Odwróciła się w jego kierunku i spojrzała mu w oczy.
- To przez Hunta. Przypominał mi matkę, a jest ona ostatnią osobą, o której chciałabym teraz myśleć.
Westchnęła, przywołała na usta delikatny półuśmieszek. Zarzuciła swojemu towarzyszowi rękę na szyję i przyciągnęła go mocno do swojej piersi zmuszając do zejścia z fotela.
- Nie wiem, gdzie chcę lecieć, może do domu? Jestem jednak niemal pewna, że gdy tylko zbliżymy się do Naboo to znowu zwiejesz i tyle cię zobaczę przez kilka najbliższych tygodni. Nie chciałabym być teraz sama.
Puściła go momentalnie i podniosła się ze swojego miejsca. Spojrzała przez szybę kokpitu na blask gwiazd oddalonych o miliardy kilometrów.
- Kolacja brzmi dobrze, jesteśmy umówieni. Daj mi trochę czasu na przygotowania do tej randki.
Zaakcentowała ostanie słowo w niezwykle dziwny sposób. Trudno było powiedzieć, co właściwie miała na myśli.
- Na razie lećmy przed siebie. Zobaczymy, gdzie nas rzuci los.
Image
GG: 8232072
Awatar użytkownika
Axis
Gracz
 
Posty: 209
Rejestracja: 2 Gru 2011, o 11:33

Re: Jacht Iskra

Postprzez Mistrz Gry » 28 Sty 2016, o 22:03

- W porządku. Zwolnimy trochę - powiedział Coenn sięgając ręką do przepustnicy i ustawiając ją do pozycji: połowa mocy. Wyprostował się. Może to był tylko przypadek ale Deandra odniosła wrażenie, że jej towarzysz zrobił to specjalnie, tak jakby chciał się od niej uwolnić. Gdy się jednak do niej uśmiechnął całe to złe wrażenie zniknęło.
- Randka mówisz? Brzmi ciekawie. Co byś zjadła? Jak dasz mi dość czasu to i konkretne dwa dania zrobię... i coś na deser. Jakieś szczególne życzenie, lady?
Ostatnie zdanie wypowiedział z manierą sługi kłaniając się przy tym. Wyraźnie liczył na to, że ją takim zachowaniem rozbawi.
A co do Naboo... Myślałem o tym. I nie, nie chcę Cię zostawić. Nie tym razem.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6044
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: Jacht Iskra

Postprzez Axis » 29 Sty 2016, o 09:39

Był od niej wyższy. Dzieliło ich mniej więcej trzydzieści centymetrów, nigdy jednak nie czuła się przy nim mała. Żeby na niego spojrzeć musiała podnieść głowę do góry. Uniosła ręce i wzięła jego twarz w swoje dłonie, studiowała jego oblicze przez kilka sekund. Uniosła się na palcach, szybko jednak zmieniła zdanie. Puściła go momentalnie i usiadła na swoim miejscu.
- Czekolada, dużo czekolady, a wcześniej coś lekkostrawnego, nie chcę, żeby coś ciężko leżało mi na żołądku. Mam coś do zrobienia. - Odwróciła od niego wzrok i nawet na niego nie patrząc zapytała. - Potrzebujesz czegoś jeszcze?
Image
GG: 8232072
Awatar użytkownika
Axis
Gracz
 
Posty: 209
Rejestracja: 2 Gru 2011, o 11:33

Następna

Wróć do Statki i okręty

cron