Content

Lucrehulk "Duch"

[LH Duch] Stawka większa niż mięso

Re: [LH Duch] Stawka większa niż mięso

Postprzez Mistrz Gry » 22 Maj 2016, o 09:33

Gdyby Quorn był bliżej, Telemachus wyrwałby mu skrzydła, wszystko się waliło. Małe zgrupowanie floty szykujące się do ataku na Lucrehulka zostało rozpędzone przez Imperialnych po "błyskotliwym" pojawieniu się Caleba Quade. Dysponowali teraz zaledwie kilkoma myśliwcami, Uzbrojonym frachtowcem i nie do końca poczytalną załogą należącą do Thingrima. Mandalorianie uciekli na pierwszy sygnał kłopotów. Z chęć pomocy w akcji potwierdziło jedynie kilka grup w dodatku nie wszystkie dysponowały realną siłą. Zebranie się miało zająć dwa dni. A tymczasem...
- To nie jego wina, wykonał rozkaz. - Stojąca za Telemachusem Mai'fach doskonale wiedziała co się dzieje w głowie jej mężczyzny.
- wiem, to moja wina.
- Nie, nie masz na wszystko wpływu.
- Nienawidzę kiedy tak się dzieje. -
obejrzał się na stojącą za nim kobietę. - to ponad moje siły.
Mocowładna objęła Telemachusa, przytulając się do niego w milczeniu. Mieli naprawdę mało czasu.

***


Zdjęcie durastalowych kajdanek okazało sie być nieco trudniejszym zadaniem niż by się wydawało zwłaszcza przy użyciu prostych narzędzi. W końcu jednak się udało i Jasmine mogła się przeciągnąć. Nawet mimo krótkiej konwersacji z Connie i resztą załogi sytuacja wyglądała na gównianą. Kontener Quorna był na szczycie "hotelu" co dawało pewna nadzieję w przypadku nagłego ataku, jednak oboje doskonale wiedzieli ze nie będą mogli bronić się długo. A frachtowiec mimo, że ogromny nie miał zbyt wielu miejsc w których można się ukryć. Jasmine nerwowo patrzyła na blaster, zamknięcie w małym kontenerze z obcym było silnie stresujące, nawet jeżeli wiedziała że jest on jej sojusznikiem. Quorn zwyczajnie nie był typem stworzenia stadnego.
Q4 gwałtownie zapiszczał domagając się uwagi.
Seria gwizdów i pisków oraz ćwierknięć brzmiała naprawdę niepokojąco. Buur i jego piraci wykłócali się właśnie z Rodianinem obsługujacym hotel.
- Gdzie mieszka Quorn
- Spadajcie żadnej strzelaniny w hotelu
- Nie będzie strzelaniny jak powiesz gdzie jest ten pieprzony robal
- Gówno wam wierzę
- Urwę mu te jebane trąbki szefie
- Morda!! albo powiesz gdzie mieszka ten robal albo zamiast niego zabierzemy ciebie...

Najwyraźniej ostatni żart Quorna nie do końca przypadł im do gustu. Grupa była znacznie przerzedzona w stosunku do pierwotnego stanu. Nadal było to kilkunastu uzbrojonych po zęby zabijaków. Droid naliczył czternaście istot inteligentnych. O ile takiego określenia można użyć w stosunku do pirackiej zbieraniny. Cel ich wizyty był raczej oczywisty. Z piątego piętra kontenerowej sterty był dość dobry widok. Ucieczka w dół byłaby dość bezsensowna. Nie zdołaliby prześlizgnąć się niezauważeni przez bramkę w pobliżu samego Rodianina a co dopiero przez całą piracką załogę. W głębi magazynu było tylko więcej kontenerów, głównie nie używanych, jednak stamtąd nie dałoby się uciec nigdzie indziej. Quorn i Jasmine potrzebowali planu. Do planowanego przybycia odsieczy były długie 22 godziny...

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6585
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [LH Duch] Stawka większa niż mięso

Postprzez Quorn » 22 Maj 2016, o 16:26

- Ojej... Robi się poważnie... - Mruknął smętnie Quorn słysząc przekaz podawany przez Q4.
Stan jego świadomości i kondycja jego ciała pozwalały mu już na coś więcej niż tylko proste myśli o tym, że "boli" i "nigdy więcej". Niestety te bardziej ogarnięte myśli wcale nie były przyjemniejsze w ogólnym wydźwięku. Wdepnął w niezłą kakę i Quorn doskonale zdawał sobie z tego sprawę. Zastanawiał się też co tak naprawdę chciał osiągnąć tym grillem i czego się spodziewał po nim, bo obecna sytuacja na pewno nie była najlepszą możliwą.
- Quorn wdepnął w niezłą kakę i nie wie co sobie myślał. - Mruczał dalej do siebie szukając w głowie jakiegoś pomysłu na wyjście z tej kabały. Jasmin obserwowała go z pode łba.
- Quorn... ale masz jakiś dalszy plan na to wszystko co?
- Oj nie... chyba nie. Quorn nie wie... Quorn się zastanawia.
- No to dupa... mogłam zostać w celi. Miałabym większe szanse na przeżycie.
- Eeee... Tak.. Quorn nie ryzykował wcale. Jasmin nie musi dziękować tak wylewnie. - momenty w życiu Quorna kiedy rozumiał sarkazm były rzadkie. Momenty kiedy sam częstował nim otoczenie były do policzenia na palcach jednej ręki.
- Niech lepiej coś pomyśli bo Quorn nie ma pomysłu za bardzo... Jedyne co mu przychodzi do głowy to to, że Jasmin i Q4 chowają się w głębi magazynu a Quorn pójdzie odwrócić uwagę Buura.
Jasmin spojrzała na niego z powątpiewaniem.
- Odwrócić uwagę? A niby jak?
- Pójdzie do nich i będzie grał kretyna. To co umie najbardziej... Co Jasmin na to?
Beer nie popychaj fabuły... chce póki co ustalić jakiś plan z jasmin. Pliz. Boję się.
Awatar użytkownika
Quorn
 
Posty: 936
Rejestracja: 2 Lis 2015, o 17:50
Miejscowość: Zakupane

Re: [LH Duch] Stawka większa niż mięso

Postprzez Mistrz Gry » 4 Cze 2016, o 10:33

- zabiją cie kretynie, i wcale nie musisz udawać. - Kobieta była autentycznie zła. - Mieli nam pomóc i gdzie są.
Q4 zapiszczał informując dobitnie że to nie jego wina. Tymczasem sytuacja nadal się rozwijała w niezbyt korzystny sposób. Na dole słychać było wyraźne krzyki i nawoływania. To grupa Burra przebiła się wreszcie przez rodiańskiego strażnika który wskazał kontener na samej górze.

Wyjście z niego było teraz dobrze obserwowane, z drugiej jednak strony ścianki były na tyle cienkie że poradziłby sobie z nimi nawet palnik Q4. Nadejście odsieczy było mało prawdopodobne zaś okrzyki z dolu informujące że "urwią łeb i nasrają w odwłok" albo odwrotnie świadczyły o sporej dawce niechęci względem mechanika. Nie można było jednak wykluczyć żadnego scenariusza. W kontenerze mogli się bronić jakiś czas, 15 góra 20 minut. Z drugiej strony mobilność geonoisianina pozwalała mu praktycznie w dowolnym momencie zwiać pod sufit i ukryć się w dźwigarach. Tego comfortu nie miała Jasmin...

- Nie pozwolę im się znowu torturować. Zwiewaj stąd tylko zostaw mi blaster. Jakoś się ukryjesz. Powiedz Telemachusowi że to wszystko jego wina. - Kobieta wyglądała na zdecydowaną i nie zamierzała poddać się żywcem.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6585
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [LH Duch] Stawka większa niż mięso

Postprzez Quorn » 4 Cze 2016, o 21:38

- Quorn nic nie powie. Jasmin sama mu to powie. Robal nie powiedział jeszcze ostatniego słowa... taaak.

Muzyka z radio węzła

Quorn podskoczył na równe nogi i jednym ruchem ręki zrzucił z siebie płaszcz pozwalając swoim skrzydłom rozprostować się.
- Quorn nie pozwoli, żeby Jasmin głupio umarła jak Quorn ją najpierw uratował. To by było marnowanie dobrego planu i zszargało by mu reputację najlepszego robalianta jakiego miała Jasmin... Tfu Jaina. - Po tej krótkiej przemowie skrzydła Quorna zadrgały z podniecenia. Jasmin spostrzegła, że jego odwłok również chwyciła dziwna fala spazmatycznych torsji. Wolała nie myśleć co to może oznaczać.
- Quorn jest taki... Przebiegły i chytry.... Taaak.
Q4 zajęczał żałośnie co Jasmin skwitowała jednym zdaniem:
- Nie wierzę, że to się dzieje naprawdę...
- Cicho... nie jęczeć. - Odezwał się nagle Robal wychodząc z samouwielbieńczego transu.
- Mamy robotę do zrobienia. Q4 wytnie dziurę w tylnej ścianie. Szybko. Jasmin... Ty weźmie zdejmie tylny panel tej skrzynki. Quorn natomiast zrobi przełącznik stykowy... Raz, raz...
- Jak to ma nam niby pomóc? - Jasmin podniosła się z krzesła jednak sceptycznie podchodziła do pomysłu Quorna. Podniosła ze stołu jego blaster i odbezpieczyła broń. Przez cały czas sądziła, że misja ratunkowa Quorna to jakiś ponury żart i pomimo powagi sytuacji i śmiertelnego zagrożenia jakim był Buura i jego ludzie nie potrafiła zmienić zdania co do niego. Przyjmowanie poleceń od obrzydliwego geonosianina było czymś tak nierealistycznym, że wcale by się nie zdziwiła gdyby to wszystko okazało się snem.
- Po co łapie za blaster? Panel miała odkręcać! Do tego nie potrzebny jest blaster
- W tym planie tylko jedno się zgadza. Uciekniesz przez dziurę a ja tutaj poczekam na Buura.
- Nie, nie, nie... - Quorn podskoczył do Jasmin pomagając sobie skrzydłami. Chwycił ją za rękę i spojrzał jej głęboko w oczy. - Zaufaj mu, Quorn jest inżynierem.

***

Drzwi od kontenera otworzyły się. W drzwiach stało dwóch uzbrojonych zbirów Buura.
- Kurwa... Jaki smród... I co tu tak ciemno.
- Szefie zaraz się porzygam...
- Zamknąć dupy.. Włazić tam. - Buura pojawił się za plecami swoich podwładnych. Ci skulili się ze strachu i z dwojga złego woleli wkroczenie do śmierdzącego kontenera niż dalsze narażanie się szefowi.
Wnętrze kontenera było pogrążone w ciemnościach i jednym źródłem światła było to które wlewało się przez otwarte drzwi. Pomimo to dość dobrze było widać meble i wystrój lokum. Kilka krzeseł, łóżko, szafka, terminal komputera i krzywo przyklejony plakat Rodiańskiej nagiej panny na ścianie stanowiły najistotniejsze elementy wystroju.
- Zapal światło nic nie widać. - Powiedział ten bardziej odważny, który do kontenera wszedł pierwszy. Jego partner podszedł do ściany z przełącznikiem i spróbował zapalić światło. Przełącznik pstryknął ale oczekiwana jasność nie nastała. Żołnierz przełączył parę razy oczekując zapewne, że za którymś razem światło się włączy. Nic takiego się jednak nie wydarzyło.
- Dupa. Nie działa.
Do kontenera zajrzał Buura.
- Co jest, kurwa, gdzie ta gnida?
- Nie ma go, szefie. Pusto. - Rzucił ten pierwszy. I wtedy nastąpił na ukryty pod dywanem prosty przełącznik stykowy. W jednej chwili cały kontener znalazł się pod wysokim napięciem. Ciała trójki zbirów zaczęły tańczyć gdy ich mięśniami zaczął kierować prąd z głównego zasilania. Nie trwało to jednak długo. Gdzieś wysadziło bezpieczniki i prąd przestał szarpać ciałami ofiar Quornowej pułapki. Cała trójka padła na ziemię a z ich ciał unosił się dym. Nie ruszali się.

***

- Widzisz to Q? - Spytał Quorn swojego droida. - Nie ruszają się. Chyba się udało.
Oboje byli ukryci pod sufitem wykorzystując dźwigary konstrukcji nośnej stacji i obserwowali wydarzenia. - Szkoda, że Jasmin zabrała blaster. Quorn by jeszcze strzelił w Buura parę razy.
Awatar użytkownika
Quorn
 
Posty: 936
Rejestracja: 2 Lis 2015, o 17:50
Miejscowość: Zakupane

Re: [LH Duch] Stawka większa niż mięso

Postprzez Mistrz Gry » 26 Cze 2016, o 16:20

Atak Quorna był nad wyraz skuteczny, chyba nikt włącznie z insektoidem nie przewidywał wrażenia jakie odpalenie pułapki zrobi na piratach. Stojący na dywaniku obcy z zaskoczeniem patrzył jak jego grzebiący w szafce kolega zaczyna iskrzyć a potem przewraca się na plecy z wykrzywioną twarzą. Również trzymający się futryny bandzior został bardzo ładnie popieszczony wysokim ładunkiem prądu. Nie był to jednak koniec ofiar. Z kontenera pod mieszkaniem Quorna dobiegło przeraźliwe wycie i swąd palonej sierści. Robal nie bardzo pamiętał kto tam mieszka, jednak wycie jednoznacznie wskazywało na … wkurwionego Wookiego który jak porażony wyskoczył z kontenera z rządzą mordu w oczach i wielkim groźnie wyglądającym ostrzem. Ostrze wyglądało o znacznie groźniej z racji zwłok rodianina które aktualnie się na nim znajdowały. Właściciel broni nie zamierzał dyskutować tylko rzucił się na najbliżej stojących piratów. Powitała go nieco chaotyczna acz gwałtowna kanonada z blasterów zakończona ofiarami po obu stronach. Wkurwiony do czerwoności Gran wrzeszczał na swoich piratów co sił w płucach wymachując blasterem. Bilans ofiar zaczynał się na pięciu piratach a kończył na Wookim. Niezły wynik jak na zwykłą pułapkę elektryczną. Banda Burra otrząsnęła się jednak szybko. Z wprawą i widoczną praktyką ponowne przystąpili do poszukiwań. Tym razem znacznie wolniej i ostrożniej przeszukiwali kontenerowisko wypatrując śladu Geonosianina czy blond piękności.


Ukryty bezpiecznie Quorn obserwował ze swojej pozycji jak pętla wokół Jasmine powoli się zacieśnia. Piraci sprawnie przeszukiwali kolejne kontenery zmierzając w głąb przepastnego hangaru. Co prawda zajmowało im to bardzo dużo czasu, jednak dzięki temu żaden z nich nie zginął. Idący z tyłu Buur obserwował uważnie okolicę skupiając się głównie na suficie i dźwigarach najwyraźniej podejrzewał, że właśnie tam ukrył się Geonosianin.

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6585
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [LH Duch] Stawka większa niż mięso

Postprzez Quorn » 5 Lip 2016, o 09:18

- No i odwłok... - mruknął Quorn wpatrując się w Buura który nadal stał na nogach. Choć pułapka zadziałała jak trzeba to jednak geonosianin liczył na to, że szef bandy zostanie dzięki niej ostatecznie wyeliminowany. Zamiast tego parszywy Gran żył i był rozsierdzony jeszcze bardziej. - Teraz to już na pewno wyrwą jego robaczystości skrzydła i zrobią z nich wachlarze.
Q4 zapiszczał coś żałośnie podkreślając tym samym powagę wypowiedzianych przed chwilą słów.
- Odwłok, odwłok i jeszcze raz odwłok... Q masz jakiś pomysł może?
Droid pisnął i rozłożył chwytaki w bezradnym geście.
- Quorn się nie dziwi... Quorn też nie bardzo wie co teraz... Ale Quorn lubi swoje skrzydła i się nie da... Taaak... Nieee, nie da się.
Ukryty Quorn i przyczajona Jasmin mieli teraz problem jeszcze większy niż dotychczas. Gdyby wyobraźnia skrzydlatego inżyniera podpowiedziała mu wcześniej, że coś może pójść nie tak to z pewnością nie zdecydował by się na takie podstępne atakowanie kogoś takiego jak Buura. Tymczasem jednak stało się jak się stało i Buura został zaatakowany i z pewnością czuł się tym faktem głęboko dotknięty. Quorn był pewien, że Buura pokazałby mu dość wymownie jak bardzo głęboko został dotknięty. Wyobraźnia geonosianina zaczęła podsyłać mu w tym momencie wyjątkowo nieprzyjemne obrazy.
- Co teraz, Q? Co robić dalej? Frontalny atak zły pomysł. Za dużo ich... Za mało czasu... Ech... Jak wrócą do Jainy to poproszą o dwie lodówki, co? Przyda się... Trzeba odciągnąć uwagę... O! Już wiem... Quorn jest czasem taki chytry, że sam się zaskakuje... Taaak. Musimy tylko poczekać jak ta grania buła przestanie się patrzeć. I ten... Q... Nie bój się...

***
Idący przed Granem żołnierz zatrzymał się nagle.
- Szefie chyba coś widziałem. - powiedział szeptem odwracając głowę w stronę Buura.
- Taak? - Buura podniósł rękę na znak by jego ludzie się zatrzymali; gest ten został powtórzony parę razy i już po chwili cały oddział stał rozglądając się i mierząc bronią po wszystkich kątach kontenerowego królestwa. O ile front hotelu był jeszcze jakoś uporządkowany i utrzymany we względnej czystości tak zakamarki znajdujące się dalej były już zdecydowanie mniej przyjazne; żołdacy Buura z pewną trwogą wypatrywali najmniejszej oznaki zagrożenia.
- Gdzie go widzisz? - zapytał szeptem Buura.
- Tam... przed chwilą był... O! Znowu! Widział szef? Za tamtym fioletowym kontenerem.
- Taaa... widział. - Gran mruknął ze złowieszczą satysfakcją. Kolejny gest ręki Buura i jego podkomendni wiedzieli od razu co mają zrobić. "Okrążyć".

***
- A mam Cię! - żołnierz wyskoczył zza kontenera i wymierzył w puste miejsce gdzie jeszcze przed chwilą widział fragment geonosiańskiego płaszcza.
- Ej.. Kurwa... Nie ma go.
- Wy tępe ciule. Nad wami! Zestrzelić go! - wrzasnął Buura gdy zorientował się w sytuacji - To robal ze skrzydłami jest! On lata! Leci tam w stronę sufitu! Zestrzelić mi go! Kto mi go zestrzeli tego mianuje kapitanem!
Chwilę później rozpoczęła się pogoń i bezładne strzelanie za uciekającym Quornem.
***
- Dostał! Widziałem! Dostał!
- Spadł tam za tymi kontenerami!
- Brać go! Kurwa brać go!
- Chce go żywego! Słyszycie! Żywego!
- Będę kapitanem. Będę kapitanem!

***
- Co to kurwa jest? - spytał Buura zgromadzonych wokół niego żołnierzy.
Banda Buura stała ze spuszczonymi głowami i zmieszani patrzyli po sobie nie wiedząc co powiedzieć.
W miejscu gdzie spadł postrzelony Quorn żołnierze znaleźli tylko płaszcz i roztrzaskane i iskrzące resztki jakiegoś niewielkiego droida.
Buura z gniewnym krzykiem kopnął resztki Q4 tak, że po krótkim locie rozpłaszczyły się one na ścianie pobliskiego kontenera.
- DORWAĆ MI GO! CO TAK STOICIE! SZUKAĆ MI TEGO SKURWIELA!


***
- Quorn. Jeżeli to się uda oficjalnie uznam Cię za najlepszego rebelianta w galaktyce! - powiedziała Jasmin siadając za sterami promu.
- Taak. Fajnie. Niech odlatuje. - Powiedział Quorn smutno wpatrując się na płytę lądowiska.
- Do potem Q...
Awatar użytkownika
Quorn
 
Posty: 936
Rejestracja: 2 Lis 2015, o 17:50
Miejscowość: Zakupane

Re: [LH Duch] Stawka większa niż mięso

Postprzez Mistrz Gry » 25 Lip 2016, o 21:06

Banda piratów gnała co sił w stronę swojego hangaru, po drodze jednak dostrzegli coś dziwnego. Nie byli jedyni. Również inne załogi przemieszczały się w kierunku swoich maszyn. Musiało się coś wydarzyć skoro...
- Szefie zobacz.
- Fiefrek, tylko tego nam brakowało,
- Może to dobrze, pomogą nam go zestrzelić.
- Racja, Na stanowiska!!

Piraci szybko obsadzili frachtowiec by przekonać się, że ich maszyna absolutnie nie działa.
-QUUUUOOOOOOORRRRNNNN!!! wyrwało się z kilkunastu gardeł.

Tymczasem w hangarze Lucrehulka jakieś drobne rączki zebrały resztki rozbitego droida.
- Mój Sssskarb, nic ci się nie stanie, naprawimy cię tak tak, naprawimy sssskarbie.
Części Q4 znikały powoli w niewielkim worku a jego właściciel rozpłynął się niezauważony w zakamarkach olbrzymiego okrętu.

Svelte nieco niepewnie wystartował z hangaru zostawiając za sobą wbiegających piratów, LH i całą resztę. Quorn z zacieszem na pyszczku Obserwował nieudaną próbę startu załogi Buura.
- nikt nie będzie nas ścigać, Quorn napchać mięsa nie tylko w kibel ale i w przewody, hydraulika nie zadziała, zasilanie nie zadziała nic nie zadziała. - Skrzydła robala się podniosły z radości gdy stał za plecami Jasmin.
- W takim razie kto za nami leci?
Potężny wstrząs i seria wściekłych uników zbiły z nóg owada a jego skrzydła opadły.
- Ale jak? Dlaczego?

W ślad za promem mknęła cała wataha pirackich jednostek, mieszanina najróżniejszych typów i kształtów, od YZ do Y wingów. Wszystko gnało za biednym promem Svelte. Strzelając ze wszystkiego co mieli. A Quorn i Jasmina nadal żyli. Dlaczego?
- Kawaleria nadeszła Quorn, udało ci się.
- Hę?

Quorn dopiero teraz dostrzegł do kogo strzelała piracka banda. Z nadprzestrzeni wyszedł znajomy już frachtowiec Nadzieja w towarzystwie Fregaty Corona i kilku pomniejszych jednostek. Telemachus jednak dotrzymał słowa.
- Quorn połącz się z nimi przez radio.
- Yyyy
Radio było j
edną z dwóch rzeczy których Geonosianin nie zdąrzył naprawić, bo i po co przecież miał Q4.
- Szybko zanim wezmą nas za piratów i rozwalą. Zrób coś!!

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6585
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [LH Duch] Stawka większa niż mięso

Postprzez Quorn » 11 Sie 2016, o 13:59

-Eeeee... Ale... Jak? - Quorn zdawał się być załamany tym, że ktoś za nimi leciał, bo wychodziło na to, że jego poświęcenie było nic nie warte. Tego było za wiele. Już na pokładzie Hulka, gdy tłumaczył swojemu droidowi co trzeba zrobić by oszukać Buura, wiedział, że robi źle i że będzie żałował podjętej decyzji. Q4 wydał wtedy z siebie najsmutniejszy dźwięk jaki kiedykolwiek Quorn usłyszał. Droid zgodził się uratować swojego Pana choć za pewne wyliczył to, że szanse wyjścia z tego przedsięwzięcia były nikłe. Nawet to, że Robal miał zapisaną zapasową kopię pamięci i oprogramowania droida nie pocieszały go w tym momencie. Stracił przyjaciela a to czy go odzyska, nie było wcale takie pewne.
- Dlaczego gonią Quorna. Quorn zostawił tam biednego Q4, żeby nikt nie gonił.... Biedny, biedny Q4 Quorn sobie nie wybaczy... Nieee... Quorn ogromnie żałuje...
- QUORN! Radio! Nie becz teraz. Nie czas na to! - Jasmin była skupiona na pilotowaniu i obserwowaniu wsyzstkich wskazań pilotowanego promu.
Quorn podszedł do fotelu drugiego pilota i wskoczył nań.
- Nie odbuduje już go... - sięgnął ręką do przycisku aktywującego Comlink. - Nie odbuduje... i Quorn już do końca życia będzie sam. Nieeeeeee....
- Halo? Quorn? To Ty Quorn zgłoś się? - głos Telemachusa był odrobinę zniekształcony ale zrozumiały.
Quorn przetarł oczy i pociągnął nosem.
- Tak to Quorn. Uciekają promem. Ja chcę już do domu... zabierzcie ich stąd.
- Ich?
- No ich... Quorna i Jasmin.
- Niech Cię, naucz się pożądnie gadać! Jasmin jest z Tobą? Potwierdzasz to?
- Tak... Quorn potwierdza. Wiezie ze sobą Jasmin.
- To raczej ja wiozę Ciebie, dupku. - rzuciła Jasmin gniewnie, ale gdy Quorn na nią spojrzał dostrzegł, że Jasmin wpatruje się w niego i uśmiecha.
- Dziękuję Ci Robalu. Jesteś wielki. - Powiedziała cicho, tak, żeby Telemachus nie mógł tego usłyszeć. Reakcja Quorna była natychmiastowa.
- Nieeeeeeee..... Quorn jest zdrajcą... Zły Quorn, zły... niedobry... błeeeeee....
- Co się tam dzieje? - spytał sierżant.
- Nic... - rzuciła Jasmin - otwierajcie ten hangar i przygotujcie jakieś środki na uspokojenie.
Awatar użytkownika
Quorn
 
Posty: 936
Rejestracja: 2 Lis 2015, o 17:50
Miejscowość: Zakupane

Re: [LH Duch] Stawka większa niż mięso

Postprzez Mistrz Gry » 18 Sie 2016, o 20:30

- QUORN!!! ZABIJĄ NAS OBUDŻ SIĘ!!! - kontrolny strzał z otwartej ręki w potylicę przerwał błogie rozmarzenie geonosianina. Obraz początkowo był rozmazany, szybko jednak odzyskał na ostrości. Wstrząsany kolejnymi trafieniami prom w dzikich zrywach mknął w kierunku zbliżających się sił inwazyjnych. Siły te składały się póki co z jednego dziwnie wyglądającego frachtowca, niewielkiego krążownika Klasy Citadel oraz jachtu klasy NUBIAN. Nieco z tyłu trzymała się fregata klasy Corona w republikańskich barwach. Stada krążących wokół myśliwców z pewnością bardziej interesowały by Quorna gdyby tylko mógł do nich dolecieć.
- Piraci lada moment nas dopadną. RUSZ TEN SWÓJ ODWŁOK!! JESTEŚ BEZNADZIEJNY W RATOWANIU!!! -Jasmine była wściekła, zdecydowanie bardziej wolał jej wcześniejszą wersję. Miłą i uśmiechającą się do niego. Z zepsutego radia nie wydowywały się żadne odgłosy, musieli szybko powiedzieć swoim że są przyjaciółmi bo jeżeli nie...

Działa dalekiego zasięgu rozbłysły i jedna z większych YZ-tek oberwała solidnie po deflektorach. Nadzieja wydawała się być dobrze uzbrojoną. Również i baterie Corony strzeliły, jednak w przeciwieństwie do frachtowca mocno niecelnie. Okręt widać sporo przeszedł i nie był w najlepszej kondycji, a biorąc pod uwagę przerwy między salwami jego załoga również nie grzeszyła wyszkoleniem. Zapewne miałoby to wielkie znaczenie dla powodzenia rebelii i ogólnego samopoczucia Quorna i Jasmine gdyby nie fakt, że właśnie walczyli o życie. A artyleria Corony postawiła sobie za cel zestrzelenie Imperialnego promu.

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6585
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [LH Duch] Stawka większa niż mięso

Postprzez Quorn » 21 Sie 2016, o 14:45

Cios w głowę od Jasmin i jej krzyki skutecznie wyrwały Quorna z jego majaków.
- Hej. Nie bij już.... Quorn już wrócił. Nie wie co mu się stało. - Geonosianin wstrząsnął skrzydłami i zaklął szczpetnie w swoim rodzimym języku; Jasmin nic nie zrozumiała z kląskająco - popierdującej mowy. Gdyby jednak znała mowę Quorna wiedziałaby, że ten użył właśnie najgorszych możliwych wulgaryzmów.

Och, co się dzieje z głową Quorna? Co mu sie stało? Ciii... Radio. Niech nie myśli tyle. Radio. Radio. Radioooo....

- Quorn, proszę Cię. Zrób coś. Niech to radio zacznie działać!!
- Rozkaz, rozkaz. - rzucił Robal. Spojrzał na konsolete. To co sobą przedstawiała było godne pożałowania. Zdemontowane osołony, porozpinane złączki, poodkręcane panele układów scalonych. Quorn nawet pamiętał, że w którymś momencie musiał gasić niewielki pożar instalacji. To, że prom leciał i dało się nim manewrować ocierało się o coś abstrakcyjnego i niewytłumaczalnego.

Ale bałagan. Mógł skończyć naprawiać prom jak był jeszcze u Buura. Na pewno nie zrobił czegoś głupiego. Tylko czego? Czego głupiego nie zrobił? Niech myśli... Myśli! Co Quorn mógł zepsuć jak naprawiał?

- Eeee... Czy Jasmin mogłaby mi podać tamten klucz?
Zajęta pilotowaniem i utrzymywaniem promu w całości Jasmin tylko krzyknęła wściekle na Quorna i obrzuciła go stertą przekleństw, którego nie powstydziłby się najbardziej plugawy pirat.
- Już dobra, dobra. Wystarczyło powiedzieć: nie. Quorn nie wie czego sie tak Jasmin rzuca...
- Aaaaaaa! Zamknij się!
- Quorn po prostu zapytał czy mogłaby mu podać....
- Nic już nie mów! Nie gadaj.
- Nic nie mów. Nie gadaj. Cały czas tylko tego nie wolno, tego nie możesz. Nie gadaj.... Nie gadaj.... Hmmmm. Nie gada. Już nie.

Nie wie co zrobić. Q4 by pomógł. A by wiedział. A tak Jasmin krzyczy na biednego Quorna. Wszyscy krzyczą.

- Dobra. Jasmin. Quorn nie wie. Nie wie co zrobić. Nie ma pomysłu. Naorawdę.
- Cokolwiek Quorn. Coś... Coś głupiego. Takie w Twoim stylu. Wypruj kabel ze ściany. Napluj... Czy tam co. Cokolwiek.
- Hmmm... Cokolwiek. Kabel. A. Aaaaaa... A czy światła pozycyjne działają? - spytał robal.
- Pffff... Tak, chyba tak to jedna z niewielu rzeczy, która jeszcze tutaj działa.
- To spróbuje starej sztuczki nawigacyjnej ze Sluis Van.
Quorn przysunął się na fotelu do klawiatury komputera i zaczął pisać. Po kilku minutach robota była skończona.

Prom leciał przez przestrzeń kosmiczną nadając ze wszystkich świateł statku dwa komunikaty: "Wchodze do doku" "Sytuacja awaryjna".

Jak to nie pomoże to Quorn już nie wie co.
Awatar użytkownika
Quorn
 
Posty: 936
Rejestracja: 2 Lis 2015, o 17:50
Miejscowość: Zakupane

Re: [LH Duch] Stawka większa niż mięso

Postprzez Mistrz Gry » 18 Wrz 2016, o 21:41

- Raczyli oszaleć generale. - Bothanin z siwym futrem spoglądał na przetłumaczony komunikat wysyłany przez wywijający dzikie manewry nowoczesny prom imperialny. Stojący na wąskim mostku Corony obcy miał na sobie wysłużony acz czysty mundur Nowej Republiki. Mężczyzna znajdujący się tuż obok wyglądał jak Przeciętny czterdziestolatek z niezłym już brzuszkiem i wciąż zawadiacką fryzurą. Można by go określić jako przystojniaka, gdyby nie szpecąca blizna przechodząca przez całą twarz. Cokolwiek było jej przyczyną musiało solidnie dać się we znaki człowiekowi. Fryzura ukrywała bowiem zdeformowaną czaszkę. Człowiek ten nie posiadał munduru, ubrany był w zwykłe robocze drelichy do których przyczepione były insygnia generalskie.
- To nie jest przypadek, nie przeprowadzą abordażu, zatem w grę wchodzi szaleniec, albo jednostka samobójcza. - Głos mężczyzny był stanowczy i nieco zniekształcony, nadal z łatwością można było go zrozumieć. - Zniszczyć prom za wszelką cenę.
- Zgadzam się, - Bothanin uśmiechnął się lekko strzygąc uszami. Jego towarzysz bardzo szybko się uczył. Będzie doskonałym przywódcą. Kiedyś... Jednak teraz, teraz. Holokomunikat z Nadziei brutalnie wbił się na główny ekran taktyczny. Widniała na nim wkurwiona twarz Telemachusa.
- NIE STRZELAĆ DO SVELTE. Sa na nim nasi ludzie.
- Co?
- Nasz agent jest na promie, to on nadaje.
- spokojniej już powiedział Telemachus. - Skupić ogień na atakujących Prom jednostkach.

***

Nawałnica boltów lecących w kierunku promu zmieniła nagle swój cel. Tarcze zbliżających się do Svelte jednostek rozbłysły od odchylanych ogromnych ilości Energii. W kierunku piratów mknęły już pierwsze Rebelianckie myśliwce. Brzytwy i Supy dowodzone przez Durosa zmierzały błyskawicznie w kierunku swoich celów. Piraci odpowiedzieli ogniem, z początku niecelnie, z czasem jednak bitwa myśliwska zamieniła się w kilkanaście pojedynków toczonych między pilotami. Obcy przeciwko człowiekowi, maszyna naprzeciw maszynie. Wśród latających ładunków energii, wizgu silników i olbrzymich przeciążeń uderzających w kompensatory leciał pilotowany przez szaloną blondynkę prom.

-QUORN!!, COKOLWIEK ZROBIŁEŚ TO DZIAŁA!! HAHA DZIAŁA!! KOCHAM CIE!!! - Jak wiadomo dla kobiety od miłości do nienawiści jest jeden krok. Jasmin najwyraźniej weszła w etap euforii. Niestety Potężny huk z tyłu pojazdu oznajmił że właśnie solidnie oberwali. Nieprzypięty pasami Quorn wyleciał wysoko do góry w momencie uderzenia by po chwili przyrżnąć z dużą siłą w sufit. Na szczęście jego... twarz? zamortyzowała uderzenie.
Wyjące alarmy włączały jeden po drugim kolejne światła awaryjne,
Uszkodzone silniki, system podtrzymywania życia nieaktywny, grawitacja nieaktywna, osłony nieaktywne. Alarm Kolizyjny. Przetrącony prom zbliżał się z olbrzymią prędkością do otwartego hangaru Nadziei. Zwycięstwo było tak blisko a zarazem tak daleko.

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6585
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [LH Duch] Stawka większa niż mięso

Postprzez Quorn » 19 Wrz 2016, o 22:34

- Oooooo... Quornia twarz... - Wysapał z trudem Quorn gdy w końcu oderwał twarz od podłogi. Wstrząs jaki przeszedł przez prom i niefortunny upadek jaki dzięki temu zaliczył mogły się stać dla geonosianina tym rodzajem wydarzenia, co to się je pamięta później przez całe życie. Po pierwsze: dawno nie czuł się tak poobijany i doświadczony przez działanie siły bezwładności a dwa czuł, że lewe oko mu pulsuje i promieniuje bólem na całą twarzoczaszkę.
Powoli, wspierając się o ścianę i konsoletę promu, stanął na własnych - choć mocno rozdygotanych nogach. Sięgnął ręką do oka. Pod palcami wyczuł wyraźną i szybko rosnącą opuchliznę.
- Quorn zepsuł oko... źle...
W tym momencie promem znowu zatrzęsło a od strony rufy statku dobiegł ich nieprzyjemny dźwięk. Coś jakby rozpruwanie metalu połączone z sykiem szybko ulatniającego się gazu. To, że ten statek jeszcze leciał, pomimo jego stanu początkowego i aktualnie otrzymywanych trafień, graniczyło z cudem.
- Co to było? - Jasmin ciągle siedziała w fotelu i próbowała panować nad statkiem. Sterowanie promem już na początku tej ucieczki było trudne, teraz jednak sprawy wyglądały naprawdę źle. Nie dało się zapanować nad alarmami i równie dobrze Jasmin mogła ich nie gasić, bo na każdy jeden wyłączony zaraz zapalał się następny.
- Quorn nie wie... ale chyba oberwalimy we odwłok... I... - Quorn nadstawił ucha wsłuchując się w dziwaczne dźwięki - I chyba zaraz odpadnie jakiś większy kawałek statku. Kto wie... może nawet silnik. Na pewno zaraz coś się zacznie palić. Mhmmm...
- Kurwa, kurwa.... kurwaaaa... - Jasmin zaczęła nagle krzyczeć.
- Quorn myśli, że nie ma aż takich powodów do zdenerwowania... Jakoś to poleci jeszcze... Nadzieja blisko... I ten widzisz te myśliwce? Quorn je składał. Quorn jest głównym mechanikiem na Nadzieji i zrobił te myśliwce... Super latają, co?
- Quorn!!! Wolant złamałam! Słyszysz? Kurwa zrób coś!!!
- Aaa.. to trochę zmienia postać rzeczy...

***

- Drużyna desantowa. - Głos Telemachusa dobiegający z głośników interkomu na głównym hangarze "Nadziei" był doskonale słyszalny pomimo panującego wokół zgiełku. - Czy drużyna desantowa mnie słyszy? Odstawcie broń. Usuńcie wszystko co się da z płyty hangaru i łapcie się za gaśnice. Quorn leci.
To co wydarzyło się chwilę później było ciężkie do zinterpretowania; na pierwszy rzut oka trafienie bezpośrednie z głównej baterii dział turbolaserowych mogłoby wyglądać całkiem podobnie.
Drużyna desantowa nie zdążyła nawet porządnie zejść z płyty hangaru gdy przez wrota otwarte na przestrzeń kosmiczną wleciał prom kosmiczny klasy Svelte. A w zasadzie to co z niego zostało. Prom wleciał na ciągu wstecznym więc jego prędkość była już względnie wytracona ale i tak za duża by mówić o "bezpiecznym podejściu do lądowania". Po tym jak statek wbił się w główny wspornik konstrukcyjny frachtowca można było też dojść do wniosku, że to hamowanie było ostatnią możliwością manewrowania promem. Niezbyt zresztą skuteczną bo lądowanie zdecydowanie trzeba było zaliczyć do twardych; jednostka praktycznie owinęła się na lewarze.
To jednak nie był koniec tego dziwnego przedstawienia. Zaraz za promem do magazynu zaczęły wlatywać pozostałe drobniejsze części maszyny, które musiały odpaść od promu jeszcze w przestrzeni kosmicznej. Części te ze świstem przecięły przestrzeń ładowni zachowując się jak pocisk szrapnelu.
To, że nikt z załogi frachtowca nie ucierpiał w tym zdarzeniu było nie mniejszym zaskoczeniem dla załogantów niż samo pojawienie się promu. Gorzej wyglądało wnętrze hangaru. Kilka porozcinanych przewodów sypało iskrami, kilka skrzyń było porozbijanych a ich zawartość zniszczona, kilka płyt z poszycia podłogi było wyrwanych, natomiast sam wrak był teraz niczym więcej jak tylko poskręcaną i dymiącą kupą stali, przewodów i elektroniki. Jeżeli ktoś miałby po takim lądowaniu przeżyć wewnątrz promu musiałby odznaczać się niebywałym szczęściem.
- Nieeee.... Nieeee! - skrzekliwy krzyk dobiegający z resztek promu przerwał długą i dziwną ciszę jaka zapanowała w ładowni frachtowca. - Tylko nie drugie okooooo....
Awatar użytkownika
Quorn
 
Posty: 936
Rejestracja: 2 Lis 2015, o 17:50
Miejscowość: Zakupane

Re: [LH Duch] Stawka większa niż mięso

Postprzez Mistrz Gry » 2 Paź 2016, o 18:29

Ekipa ratunkowa natychmiast rzuciła się do ratowania tego co zostało z hangaru nr 1. Odłamki bardzo ładnie i dość widowiskowo dobiły ostatni z ocalałych acz uszkodzonych myśliwców rebelii. Jego pilot siedział teraz w kabinie pozbawionej skrzydeł maszyny patrząc na wbity w osłonę kawałek metalu. Ostry koniec zatrzymał się tuż przed twarzą także weteran miał możliwość dokładnie mu się przyjrzeć. Fakt że kombinezony były hermetyczne poprawiał nieco jego samopoczucie, zamierzał jednak niezwłocznie udać się pod prysznic. Tak czy inaczej jego misja dziś skończyła się jescze zanim się zaczęła.

Tymczasem strażacy sprawnie opanowali pożar tego co zostało z silników. Nieco cięcia przybliżyło ich do źródła bluzgów wydobywającego się ze środka promu. O dziwo kokpit imperialnej maszyny był cały a siedząca za sterami blondynka miała jeszcze funkcje życiowe. Co prawda była solidnie poobijana ale nie było to coś czego nie dałoby się wyleczyć w zbiorniku z Bactą. Jeden ze starszych stopniem ratowników szybko wydawał rozkazy.
- Wynieść ją i poszukać mi tego krzykacza.
- Krzyczy to żyje.
- Racja, nie widziałem tak spektakularnego karambolu już kilkadziesiąt lat, chyba Otor'ekh był ostatnim, który potrafił się tak rozbijać.
- Mamy go.

Rzeczywiście ekipa dotarła do Geonoisianina, któremu głowa utknęła między jakimiś skrzynkami. Wymachiwał więc desperacko skrzydłami i odwłokiem próbując się uwolnić ze śmiertelnej pułapki. Na szczęście kilka celnych uderzeń młota wyzwoliło zniewolonego insektoida. Oczom ratowników ukazała się wysmarowana jakimś obrzydlistwem gęba robala z zapuchniętymi oczami przez które niewiele mógł widzieć. Szybki skan wykazał jednak, że poza obitym łbem Quornowi nic nie jest. Wyprowadzili go z wraku wprost przed oblicze Telemachusa.

- Quorn, cieszę się że żyjesz - mina mężczyzny mówiła zdecydowanie co innego. - Mai'fach zaraz się tobą zajmie. Brimlocki startują jak tylko odblokujemy rozwalony przez was wlot do hangaru...
Telemachus przerwał bowiem Quorn odwrócił się do niego tyłem i najwyraźniej próbował coś powiedzieć ale opuchnięty aparat gębowy nie pomagał.
- Tu jestem. - Mężczyzna mało delikatnie naprostował Quorna. - Masz z nimi lecieć jako przewodnik, kapujesz? Mai weź zrób z nim coś...
Język geonosianina zwisał bezwładnie z pyska a on sam wyglądał jakby miał się zaraz porzygać, na szczęście mocowładna była blisko.

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6585
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [LH Duch] Stawka większa niż mięso

Postprzez Quorn » 13 Paź 2016, o 12:39

- Aaaaa! - Na drugim końcu hangaru niesiona na noszach Jasmin odzyskała chwilowo świadomość.
- Proszę się uspokoić. Niech się Pani nie rzuca muszę się wkłuć.
- Aaaaa! Aaaaaa!
- Proszę! Przytrzymajcie ją!
- Zab.. Zab.. Zabije.. Zabije Go!
- Już... Już będzie dobrze. Spokojnie.
- Miał... Miał.. Naprawił. Mówił, że... że... będzie bezpiecznie!
- Jest w szoku. Zabierzcie ją stąd.
Geonosianin przypatrywał się tej scenie poświęcając jej znacznie więcej uwagi niż swojemu najbliższemu otoczeniu do którego zaliczał się też Telemachus i jego słowa o brimlockach i szturmowaniu.
- O.. Telemachus! Quorn się cieszy, że Cię widzi. - Quorn odwrócił się do sierżanta i uśmiechnął się na przywitanie. Telemachus skrzywił się na ten widok; uroda Quorna - szczątkowa i mocno umowna - ucierpiała na skutek fatalnego lądowania. Wyłupiaste oczy osadzone w wystających chitynowych oczodołach wyglądały jak zmiażdżone; dziwna maź wylewająca się z nich płynęła po geonosiańskiej twarzy dwoma równymi strumieniami i ściekała na podłogę. Telemachus zastanawiał się czy Quorn rzeczywiście coś widzi czy tylko tak mówi.
- Quorn trafił! Wiedział, że się uda! Bał się tylko, że nie wlecą w dźwigar i przebiją się przez Nadzieję na wylot, ale widzi, że się ładnie owinęli na wsporniku. Dawno Quorn tak czegoś nie rozwalił. Aż miło patrzeć. - Geonosian spojrzał w stronę dymiących resztek Svetle przy którym zaczęła się uwijać obsługa techniczna Nadziei. - Ej, ej, ej! Zostawcie to! Jeszcze popsujecie! Quorn zaraz naprawi! - Geonosianin wzniósł ręce do góry tak jakby chciał rozgonić techników. Zrobił w ich stronę parę kroków, ale potknął się i upadł. Telemachus westchnął zrezygnowany. Widząc, jak Quorn niezdarnie próbuje się podnieść z podłogi hangaru, podszedł do niego i pomógł mu wstać.
- O! Telemachus. Quorn się cieszy, że Cię widzi. Quorn uratował Jasmin. Ale rozbił trochę prom. Ale naprawi. Ej... Zostawcie to. Słyszycie.
- Quorn. Skup się! Słyszysz mnie?
- Słyszy, słyszy niech mówi... Zostaw tą gaśnicę. To co, że się dymi... Zalejesz elektronikę... Co za ludzie... Nie uszanują cudzej pracy... Nieee. Głupie ludzie, głupie!
- Quorn! Brimlocki czekają, jesteś wstanie ich poprowadzić?
- Tak. Jasne. Quorn może iść prowadzić? A gdzie? A może potem jak naprawi prom?
***
Mai'fah wyszła z pomieszczenia medycznego i spojrzała smutno na Telemachusa.
- Jasmin jest w głębokim szoku, ale poza tym powinna szybko wrócić do siebie. Przynajmniej fizycznie. Chyba już nigdy nie pozbędzie się lęku przed Quornem i będziemy musieli ich jakoś rozdzielić. Potem. Jeżeli wszystko się dobrze skończy. A Quorn nigdzie nie poleci. Nie ma takiej opcji.
Przez przeszkoloną ścianę widzieli jak na dwóch łóżkach leżą Quorn i Jasmin. Obydwoje byli podłączeni do aparatury medycznej a specjalistyczny droid czuwał przy nich i prowadził monitoring ich funkcji życiowych.
- Nie? Nawet z... - Telemachus wykonał gest ręką jaki adepci często wykonują posługując się mocą.
- Nawet z tym. - Mai'fah powtórzyła gest. - Wstępne badania pokazały, że w jego organizmie jest wysokie stężenie jakiegoś podejrzanego narkotyku. Podejrzewam, którąś z przypraw ale musiała być mocno zanieczyszczona jakimś dodatkowym dopalaczem. I chyba było jej dużo. Za dużo. - Smutek w oczach Mai był łatwo dostrzegalny nawet dla kogoś tak szorstkiego i gruboskórnego jak Telemachus.
- Mhm.. Czyli, co? Źle z nim?
- Czyli, że nie wiem jakim cudem on tutaj doleciał. Według danych medycznych powinien już dawno nie żyć.
Przez chwilę milczeli wpatrując się w uśpione ciała ich towarzyszy.
- Ech... Kurwa... Niby go nie lubiłem... - Mruknął smętnie Telemachus.
- Niby nikt go nie lubił... - Głos Mai był równie smętny.
Awatar użytkownika
Quorn
 
Posty: 936
Rejestracja: 2 Lis 2015, o 17:50
Miejscowość: Zakupane

Re: [LH Duch] Stawka większa niż mięso

Postprzez Mistrz Gry » 19 Lis 2016, o 11:22

Quorn czuł się nadzwyczaj dobrze, w sumie nie miał pojęcia jak tak szybko zdołał się pozbierać po wypadku. W każdym razie miał nową misję. Leciał więc nad spieczoną powierzchnią swojej rodzimej planety skrzydła grały radośnie, a powietrze chłodziło miło łaskocząc w odwłok. Cieszył się życiem każdą komórką swojego ciała. Tak bardzo że zapomniał po co tu przyleciał... to mogło spowodować pewne komplikacje. Duże komplikacje. Quorn aż opadł o kilka metrów kiedy z wrażenia zapomniał trzepotać skrzydłami. Po co go tu przysłali!!

- Stan jest stabilny,
- to coś mu odpada... mamy chyba
- tracimy go..

Do łóżka pacjenta podleciał droid medyczny, manipulatory wyciągnęły się w stronę leżącego pacjenta. Systemy monitorujące pikały alarmująco podczas gdy maszyna robiła wszystko co w jej mocy by ustabilizować funkcje życiowe ofiary.
- Nie damy rady sami, musimy...

W ostatniej chwili skręcił unikając wyrżnięcia twarzą w iglicę z piaskowca, dawno nie miał okazji latać z dużymi prędkościami. Rój Mipów nie zamierzał mu odpuścić. Niewielkie acz śmiertelnie groźne insekty rzuciły się w poscig gdy tylko nieopatrznie przeleciał nad ich żywicielem. Teraz zaś przypominał sobie wszystkie znane sztuczki z przeszłości próbując zgubić pościg.

- Stan w normie, możemy zacząć operację, Mai skup się... Obcy stał nad stołem operacyjnym, nieprzytomnemu pacjentowi było zapewne wszystko jedno. No jeżeli nie liczyć faktu że mógł zostać kaleką do końca życia.
- jesteś pewna?
- Tak, moc jest z nami.

Westchnienie było jedyną odpowiedzią poprzedzającą dźwięk włączanej piły medycznej, lekarz pochylił się nad stołem zaś jego asystentka zamknęła oczy...

Udało mu się zgubić pościg, nadal nie pamiętał co robił na tej planecie ani jak się tu znalazł. Niewielka grota dała mu schronienie, zlizał nieco skroplonej wody ze ściany i usiadł w cieniu, musi sobie przypomnieć co ma zrobić. Zbliżał się zmrok, w nocy samotny robal poza rojem będzie łatwym celem dla drapieżników. Quorn nie był nieoskrzydlonym świeżakiem, wzbił się w górę opuszczając swoje schronienie. Słońce i wiatr ponownie zagrały w skrzydłach Geonosianina...

- Teraz możemy już tylko czekać. Zabierz ten słoik. nie chcę żeby pierwszą rzeczą którą zobaczy były jego oczy.
- Nie obudzi się tak szybko.
- Jesteś pewien?
- Niczego nie jestem pewien, po takiej dawce koksu powinien zdechnąć dwa razy.
- Moc jest silnym sojusznikiem.
- Powiedz to chłopakom których właśnie zwożą...


Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6585
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [LH Duch] Stawka większa niż mięso

Postprzez Quorn » 22 Lis 2016, o 14:12

Odgłosy walki i zgiełk jaki panował w hangarze nie docierał do ambulatorium. Równie dobrze kosmiczna bitwa mogła już być dawno zakończona i nikt by tego w tym miejscu nie zauważył. Czas i życie rozciągały się od leniwej wieczności po gwałtowne i ostatnie sekundy, jednak nigdy nie płynęły one wspólnym rytmem i tempem z resztą statku i w ogóle całej galaktyki. I choć przez większość czasu było tu zazwyczaj spokojnie to czasem działy się rzeczy ocierające się o pierwotność chaosu i pierwszych chwil istnienia wszechświata. I wcale nie chodziło o kwestie związane z ratowaniem życia.

Derik i Connie stali przy oknie obserwując swojego geonosiańskiego towarzysza który czołgał się po podłodze ambulatorium. Derik się uśmiechał złośliwie, natomiast Connie wydawała się być szczerze zatroskaną.
- Derik trzeba mu pomóc.
- Wszystko psujesz... Jest przecież zabawnie. - Twielek zarechotał bo właśnie w tym momencie Quorn uderzył głową w ścianę, której musiał nie zauważyć. Connie spojrzała się na swojego partnera z największym możliwym ładunkiem krytyki w spojrzeniu.
- Derik! Jak tak możesz! - Connie tupnęła nogą dla podkreślenia swej wypowiedzi. - Przestań. Chodźmy po Mai'fach. Trzeba coś zrobić. On się tam męczy! I gdzie jest ten cholerny droid!?
Derik jednak nie zareagował na słowa swojej przyjaciółki tylko zaczął się śmiać jeszcze głośniej; Quorn, który ciągle był podłączony różnymi przewodami do aparatury medycznej, zaczął ją właśnie ściągać i przewracać na podłogę.
- Co oni mu zrobili.... Widzisz to? - Connie zamarła gdy zauważyła, że oczy geonosianina osłonięte są żelowymi opatrunkami.
- No co? Ponoć nieźle se łeb rozwalił to go podleczyli... Nie panikuj. Przecież nie wyciągnęli mu oczu.... Hehehe...
- Przestań. Wchodzimy. Trzeba mu pomóc...
- Ech... No dobra, ale wiedz, że zrobiłaś się straszną nudziarą.

***
- Quorn. - Powiedziała cicho Connie gdy wsunęła się do pomieszczenia w którym przebywał Geonosianin. - Hej.. Robalu, jak się czujesz? Coś Ci się stało?
Geonosianin, ciągle chodzący po podłodze na czworaka, zatrzymał się nagle i przekręcił głowę nadsłuchując. Nie odwrócił się jednak do Connie.
- Quorn... to ja.... Connie. Jest tu też ze mną Derik.
- Connie. Derik... Przyjaciele... - Geonosianin przemówił, choć głos miał inny. Niski, chropowaty i mało przyjemny. Connie zatrzymała się w pół kroku i spojrzała na Derika. Ten tylko przełknął ślinę.
- Przyjaciele przyszli zobaczyć Quorna?
- Tak, Quorn. Chcieliśmy zobaczyć jak się czujesz. - Connie klęknęła przy Quornie i położyła mu rękę na ramię.
- Ja nie. Ja przyszedłem się tylko pośmiać. Ponoć wywijałeś tu prawdziwy cyrk.
- Derik! Przestań!
- Nie... Jest wporządku... Quorn się przyzwyczaił do durnych żartów Derika. Są nieśmieszne. Eeee... dlaczego Quorn widzi na odwrót? - Geonosian odwrócił się do swoich przyjaciół i spojrzał na nich. Widok nie był ciekawy.
- O, matko... - jęknęła Connie i wyprostowała się wystraszona.
- Cholera wyciągnęli mu oczy... - głupkowaty uśmiech na twarzy Derika zniknął nagle.
- Eeee.. Co zrobili? - Geonosianin dotknął ręką twarzy. Znieruchomiał gdy wyczuł pod ręką cylindryczny kształt w miejscu w którym powinno znajdować się jego oko. - Eee... Co jest?
- Oko... Quorn... Masz wszczepione implanty... - Odezwał się Derik po chwili bowiem Connie ciągle wpatrywała się w Quorna z otwartymi ustami.
- Oko? Jedno? Tak? Jedno? Drugie dobre, tak?
- Oba... Oboje... Obydwa. Tfu, no oczy, no. Para. Nie masz ich Quorn.
- Aha.....

***
Krzyk Quorna było słychać w całym statku.
***

- No ładnie.... Eeeee... A dlaczego je źle wstawili? Quorn widzi do góry nogami! Niech ktoś powie komuś, żeby naprawili oczy Quorna do końca. Quorn tak nie chce!
Awatar użytkownika
Quorn
 
Posty: 936
Rejestracja: 2 Lis 2015, o 17:50
Miejscowość: Zakupane

Re: [LH Duch] Stawka większa niż mięso

Postprzez Mistrz Gry » 9 Gru 2016, o 22:12

Quorn powoli odzyskał świadomość, ostrożnie otworzył oczy i spojrzał przed siebie. Tym razem wszystko wydawało się w porządku. Wstał zatem ze szpitalnego łóżka. Natychmiast podbiegła do niego Connie. Z jakiegoś powodu czuła się odpowiedzialna za Geonosianina, pilnowała go, karmiła mięsem i opiekowała się podczas długiej rekonwalescencji. Quorn spojrzał na nią obracając nieco obolałą głowę.
- Quorn widzi normalnie. - Jego nowe implanty nie były może najlepszej jakości, miały jednak sporo wbudowanych bajerów, takich jak filtry podczerwieni czy zoom, niestety mózg insektoida nie radził sobie z nimi najlepiej. Z tulei zamontowanych w masywnym czole owada wysunęły się niczym czułka teleskopowe soczewki. Do owada dotarł nagle niezwykle dokładny obraz policzka kobiety pokrytego niewielkimi blond włoskami które normalnie niewidoczne wydawały się teraz gęste i mocne niczym broda. - Connie ma problem z twarzą?
- Nie nic z tych rzeczy, musisz... eeee... nauczyć się obsługiwać implanty? -
Kobieta zaczerwieniła się mocno, jedna z soczewek zwinęła się jednak druga pozostała w pełni rozwinięta.
- Quorn chyba się zepsuł, - Lekki strzał ręka w bok głowy odblokował soczewkę i owad ponownie widział normalnie. - Oooo.
Nic ci nie będzie, to tymczasowe rozwiązanie, nic innego nie mieliśmy. Ale nie przejmuj się zobacz lepiej co znaleźliśmy. -
Kobieta szybko starała się odwrócić uwagę od sprzętu. Geonosianin nie widział się jeszcze więc nie wiedział że jego czaszka wygląda jakby ktoś wbił mu w oczy kilkucentymetrowe metalowe tuleje świecące nowością. Na pokładzie niestety nie było niczego innego zdolnego podpiąć się do owadziego mózgu i systemu nerwowego. Cóż, przynajmniej widział. Zaciągnęła go do kąta pokoju w którym pod sporych rozmiarów prześcieradłem znajdował się jakiś niekształtny kształt.
- Tadam

Zerwała prześcieradło. Oczom Quorna ukazał się mocno postrzelany i osmalony korpus droida bojowego typu Juggernaut  maszyna była konkretnie zniszczona ale oczy owada dosłownie wyszły z tulejek. Zamiast głowy maszyna miała posklejanego taśmą Q4 co prawda jego towarzysz nie wyglądał na sprawnego, ale z pewnością były to szczątki ulubionego i jedynego prawdziwego towarzysza Geonosianina. Dzięki zoomowi wyraźnie widział uszkodzenia poszycia spowodowane przez trafienie z blastera, mikropęknięcia na powłoce i solidne uszkodzenia wewnętrzne. Skrzydła Insektoida rozłożyły się z wrażenia trafiając w twarz podtrzymującą go kobietę. Wiedział już co musi zrobić.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6585
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [LH Duch] Stawka większa niż mięso

Postprzez Quorn » 12 Gru 2016, o 10:16

Powrót Quorna do zdrowia nie był aż tak trudny jak się spodziewano, jakkolwiek daleki był on od podręcznikowego.
Ciało geonosianina przyjęło implanty dość dobrze i już po tygodniu Mai'fah zdecydowała o zmniejszeniu ilości dawek leków na sterowanie odpornością. Pomimo to Quorn i tak musiał pozostać w szpitalnym łóżku; dla stałego monitoringu, badań kontrolnych i kalibracji wszczepionych implantów. Problem był też ból głowy na który skarżył się Quorn a który mógł być objawem czegoś poważniejszego lub tylko skutkiem przebytej niedawno operacji. To trzeba było ustalić serią kolejnych badań. Mai'fah słusznie zakładała, że strata którą przeżył geonosianin może też rzutować na jego psychikę i zachowanie się. Z pewną ulgą zaobserwowano, że po pierwszym dniu, kiedy to Quorn dowiedział się o zainstalowanych implantach i kiedy w rozmaitych wybuchach histerii, rozpaczy i gniewu uzewnętrzniał swoje egzystencjalne cierpienia nastąpiły dni wyciszenia i zainteresowania "nowymi rozwiązaniami".
Z dnia na dzień geonosianin - pomimo usilnych nalegań droida medycznego i Mai'fah - coraz mniej leżał w łóżku i coraz bardziej kombinował jakby tu nie brać podawanych mu leków.
***
- Quorn. Leci ostatni myśliwiec TIE... Zrób aaaaa. - Connie uniosła w górę łyżkę z płynnym środkiem przeciwzapalnym.
- Aaaaa... - Quorn posłusznie otworzył swe robacze usta i pozwolił by zawartość łyżki wylądowała na jego języku. Przełknął lek krzywiąc się przy tym okropnie. - Blee... Ludzkie lekki są okropne. Quorn pamięta Spadź Matki... To było dopiero lekarstwo. Tylko się głupio piło.
- No... Quorn. To teraz już naprawdę ostatni. - Connie zdawała się nie słuchać paplaniny geonosianina tylko od razu zaczęła nalewać kolejną porcję leku.
- Aaaaaa...
***
Powoli sala szpitalna zaczynała zamieniać się w warsztat; przy pomocy improwizowanych narzędzi (głównie ze sprzętu medycznego) Quorn zaczął rozkładać pozostawione przez jego przyjaciół droidy. Zarówno stary bezgłowy Jugerrnaut jak i niewielki Q4 byli w fatalnym stanie i wszystko wskazywało na to, że Quorna czeka nielicha przeprawa z tymi jednostkami. Droid medyczny był kategorycznie przeciwny takiemu zachowaniu i co rusz zaganiał niefrasobliwego pacjenta do łóżka i wołał Mai'fach by wymóc na niej stosowanie silniejszego środka uspokajającego. To starcie wygrał jednak Quorn gdy przez przypadek wylał na droida zawartość jednej z kroplówek. Od tego momentu Quorn miał trzy droidy do naprawienia i żadna siła nie była wstanie zatrzymać postępującego zagracenia sterylnej kiedyś sali szpitalnej.
***
- Mai. Jak tam nasz pacjent? - Jaina Solo weszła do pomieszczenia lekarskiego w którym mocowładny lekarz badał uśpionego geonosianina.
- Ech... Od czego by tu zacząć... - Lekarka odwróciła się i uśmiechnęła krzywo. Pomimo powagi malującej się na jej twarzy w jej oczach grały iskierki radości. - Zalał droida medycznego bo mu "truł odwłok". Teraz go naprawia. Skalpelem, zaciskami i częściami z jakiegoś starego elektrografu. Droid nawet działa ale dziwnie iskrzy...
- Ozonuje nam powietrze... jak miło.
- Tak.. miło.
- A jak znosi te implanty?
- Znosi. Nie jest źle. Ciągle się ich uczy, ale wydaje się być zadowolony. Choć narzeka od czasu do czasu na ból głowy. Póki co jednak nie widzę powodów do niepokoju. Rany i połączenia neuroprzekaźników nie zabliźniły się jeszcze w pełni i to przez to pewnie.
- A ten złom w sali szpitalnej?
- Musi zostać. Już nawet z tym niewalcze bo i mnie coś gotów zrobić. Pacjent lepiej się czuje, gdy może dłubać w tych swoich droidach. Samopoczucie to ważna sprawa przy leczeniu. Zresztą Connie znosi mu wszystkie potrzebne narzędzia i części których nie może wydłubać ze szpitalnego sprzętu. I chyba nie tylko ona. Ostatnio widziałam Telemachusa nawet jak przyniósł mu niewielką paczkę. Brak słów... Zero dyscypliny.
- Tak. Zero dyscypliny. Tragedia. - Jaina uśmiechnęła się szeroko i jakby z zakłopatniem.
- Nie gadaj, że też mu coś przytargałaś.
- Może... Ale to nieistotne.
- Tak. Nieistotne... Wiem po co tutaj jesteś tak naprawdę...
- Wiem, że wiesz. Potrzebujemy go jak najszybciej na Hulku. Oczywiście gdy tylko będzie mógł...
- Quorn już może! Na hulku, taaaak. Quorn da rade!
- Quorn! Dlaczego nie śpisz? Przecież dostałeś podwójną dawkę leku.
- Quorn wypluł jak Mai nie patrzyła. Jaina! Jaina przyniosła co Quorn prosił? Tak?
- Tak Quorn. Matt nie będzie zadowolony...
Awatar użytkownika
Quorn
 
Posty: 936
Rejestracja: 2 Lis 2015, o 17:50
Miejscowość: Zakupane

Re: [LH Duch] Stawka większa niż mięso

Postprzez Mistrz Gry » 18 Gru 2016, o 15:38

Matt nie był zadowolony...

Kapitan Nadziei patrzył na swojego szefa mechaników któremu powoli przechodziła furia. Po licznych nawiązaniach do odwłoków, gówna i insektów, silnie przeplatanych dynamizatorami werbalnymi już wiedział czego będzie dotyczyć kolejna skarga. Matt ochłonął już na tyle żeby móc spokojnie rozmawiać ze swoim dowódcą. Zamiast tego położył na biurku oficera dokument.
- Moje wypowiedzenie, rezygnuję
- Quorn?
- Tak, -
mężczyzna zdusił w sobie przekleństwo - Quorn, na tym statku nie ma miejsca dla nas dwóch, odchodzę.
- Wiesz, że to tak nie działa. Walczymy dla idei
- Ja go zabiję. -
Mechanik mówił śmiertelnie poważnie. Kapitan widział to w jego oczach. Pracowali razem wystarczająco długo. W milczeniu podniósł dokument i schował do szuflady biurka.
- Daj mi 24 godziny a znajdę rozwiązanie. Teraz weź urlop, ochłoń. To nie rozkaz to prośba.
- Dziękuję.
- Matt najwyraźniej nieco ochłonął. Rozmowa z dowódcą podziałała kojąco na zszarpane nerwy. Mężczyzna odwrócił się i wyszedł zostawiając swojego przełożonego z nie lada zagwozdką.
<skrr> Tel, zajrzyj do mnie. Tak ważne <skrr>

Decyzja została podjęta już wcześniej, teraz jednak musieli przyspieszyć jej realizację. Co prawda geonoisianin nie był jeszcze całkiem wyleczony, a Lucrechulk nie został jeszcze całkowicie oczyszczony i przeszukany. Nie mieli wyboru. Jaina wraz z Telemachusem udali się do ambulatorium zakomunikować Quornowi decyzję przywództwa rebelii.

Robal oczywiście grzebał w swoim najnowszym łupie przy pomocy zestawu precyzyjnych narzędzi, które Jaina "pożyczyła" z warsztatu Matta. Zbyt zajęty by zwrócić uwagę na dwójkę przybyszów. Jaina delikatnie dotknęła poprzez moc mechanika. Quorn aż rozłożył skrzydła pod wpływem kojącego ciepła jasnej strony mocy. Odwrócił się szybko chowając zwisający z pyska jęzor.
- Czego chcecie od Quorna, pracuję teraz.
- Miło cię widzieć,
- Mamy dla Ciebie wspaniałą propozycję.
- Mięso?...
- Eh.. ten. Nie.
- Chcemy żebyś został głównym mechanikiem Lucrehulka. Wielki okręt wiele roboty.
- Quorn sam nie da rady naprawić Lucrehulka, głupi wy...
- Wiemy, bedziesz potrzebował pomocy i udzielimy jej tyle ile się da, ludzi sprzęt, techników...
- Ludzie nie lubią pracować z Quornem ludzie są za głupi
- ... Droidy,..
- Droidy -
oczy insektoida wysunęły się zoomując na jedynkach Jainy. Będzie musiał jeszcze popracować nad kontrolowaniem implantów.
- Dogadujesz się z nimi znacznie lepiej niż z ludźmi, powiedział Telemachus wskazując na Frankenbota tworzonego przez nieco szalonego mechanika - Jesteśmy pewni że dasz radę. Dodatkowo Lucrehulki są przystosowane do obsługiwania przez maszyny, trzeba tylko znaleźć odpowiednie modele.
- To jak przyjmujesz propozycję?


Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6585
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [LH Duch] Stawka większa niż mięso

Postprzez Quorn » 20 Gru 2016, o 12:19

// Start.
// ScanMem: 8TB RAM 140 Ghz 32 Core
// Ładowanie systemu....
// SysOp 11.23 BIOS 87AD LH DUCH
// b.230 a.98 mod: nieautoryzowany
// 8908 błędów w 2351 sektorach
// Gotowe. Polecenie?
> URUCHOM PANEL ADMINISTRATORA
// Podaj Hasło
> ******** [GEONOSIS]
// Błędne Hasło. Podaj Prawidłowe Hasło.
> ************** [ULPONADWSZYSTKO]
// Błędne Hasło. Podaj Prawidłowe Hasło.
> *********** [MATKAJESTTYLKOJEDNA]
// Hasło prawidłowe. Uruchamianie Panelu Administratora.
// Gotowe. Polecenie?
>PRZYWRÓĆ SYSTEM FABRYCZNY
//Uruchamianie narzędzi przywracania.
// Proszę czekać.
// Proszę czekać.
#BŁĄD#
// Wykryto: 8908 błędów w 2351 sektorach. Uruchamianie narzędzi przywracania systemu zatrzymane. Polecenie?
>OTWÓRZ OPCJE PRZYWRACANIA
//Gotowe. Polecenie?
>IGNORUJ BŁĘDY FIZYCZNE
//Gotowe. Polecenie?
>IGNORUJ NIEAUTORYZOWANE MODYFIKACJE
//Gotowe. Polecenie?
>PRZYWRÓĆ SYSTEM FABRYCZNY
//Uruchamianie narzędzi przywracania.
// Proszę czekać.
#BŁĄD#
// Wykryto: 4908 błędów w 1077 sektorach. Uruchamianie narzędzi przywracania systemu zatrzymane. Polecenie?
>OTWÓRZ LOG BŁĘDÓW
//Otwieranie logu błędów. Proszę czekać.
//Błędy głównego komputera: 254.
//Błędy drugiego komputera: 12.
//Błędy komputera nawigacyjnego: 424.
//Błędy komputera uzbrojenia: 56.
//Błędy systemów komunikacji: 287.
//Błędy systemu zdalnego sterowania droidami: 155.
//Błędy napędu: 158.
//Błędy uzbrojenia: 66.
//Błędy systemów konserwacji: 547.
//Błędy systemu podtrzymywania życia: 21.
//Pozostałe: 6928.
//Polecenie?
> OTWÓRZ: BŁĘDY GŁÓWNEGO KOMPUTERA
// Proszę czekać.


584309*()$&)#()( *()()%fdf908)(* #### *(R)(89c00*E(E_)AS98000UFHE7BY66 ####
6&*&*&8yf9%^3-03b ####FDSijiiiij S787fd8f9f7d ##### dff999 jfssdfiso283049dj #### 584309*()$&)#()( *()()%fdf908)(* ####*(R)(89c00*E(E_)AS98000UFHE7BY66 #### 6&*&*&8yf9%^3-03b ###JFDSijiiiij S787fd8f9f7d ##### sfsdfub40860-3bdub ####dfhjsodifhrr sodi ### dkfsfpeow048403ybsdd0vw2323 ######
FDSijiiiij S787fd8f9f7d #####dff999 jfssdfiso283049dj ####
584309*()$&)#()( *()()%fdf908)(* ####*(R)(89c00*E(E_)AS98000UFHE7BY66 ####6&*&*&8yf9%^3-03b ###JFDSijiiiij S787fd8f9f7d #####
sfsdfub40860-3bdub ####dfhjsodifhrr sodi ### dkfsfpeow048403ybsdd0vw2323 ######6&*&*&8yf9%^3-03b ####FDSijiiiij S787fd8f9f7d ##### dff999 jfssdfiso283049dj #### 584309*()$&)#()( *()()%fdf908)(* ####*(R)(89c00*E(E_)AS98000UFHE7BY66 #### 6&*&*&8yf9%^3-03b ###JFDSijiiiij S787fd8f9f7d ##### sfsdfub40860-3bdub ####dfhjsodifhrr sodi ### dkfsfpeow048403ybsdd0vw2323 ######
FDSijiiiij S787fd8f9f7d #####dff999 jfssdfiso283049dj ####
584309*()$&)#()( *()()%fdf908)(* ####*(R)(89c00*E(E_)AS98000UFHE7BY66 ####6&*&*&8yf9%^3-03b ###JFDSijiiiij S787fd8f9f7d #####
sfsdfub40860-3bdub ####dfhjsodifhrr sodi ### dkfsfpeow048403ybsdd0vw2323 ######
#BŁĄD#


// Utrata kompatybilności danych Powrót do poprzedniej strony. Polecenie?
>WYŁĄCZ GŁÓWNY KOMPUTER
// Wyłącznie głównego komputera spowoduje uruchomienie systemu z jednostki zapasowej. Kontynuować?
>WYŁĄCZ GŁÓWNY KOMPUTER
//Wyłączanie głównego komputera i uruchamianie systemu zapasowego. Proszę czekać.
// Proszę czekać.
// Proszę czekać.
// Proszę czekać.
// Gotowe.

// Start.
// ScanMem: 8TB RAM 140 Ghz 32 Core
// Ładowanie systemu....
// SysOp II 2.5 BIOS 87AD LH DUCH
// b.101 a.12 mod: autoryzowany
// Główny komputer wyłączony
// Gotowe. Polecenie?
>OTWÓRZ OPCJE PRZYWRACANIA
//Gotowe. Polecenie?
>IGNORUJ BŁĘDY FIZYCZNE
//Gotowe. Polecenie?
>IGNORUJ NIEAUTORYZOWANE MODYFIKACJE
//Gotowe. Polecenie?
>PRZYWRÓĆ SYSTEM FABRYCZNY
//Uruchamianie narzędzi przywracania.
// Proszę czekać.
// Gotowe. Podaj źródło kopii zapasowej.
>URUCHOM GŁÓWNĄ KOPIĘ ZAPASOWĄ
#BŁĄD#
//Główna kopia nie istnieje bądź jest uszkodzona. Polecenie?
>URUCHOM II KOPIĘ ZAPASOWĄ
#BŁĄD#
//Kopia zapasowa II systemu nie istnieje bądź jest uszkodzona. Polecenie?
>URUCHOM ZDALNĄ KOPIĘ ZAPASOWĄ
//Przygotowanie do pobrania zdalnej kopii zapasowej. Proszę czekać.
// Proszę czekać.
// Proszę czekać.
// Gotowe. Nawiązana łączność z macierzystym serwerem Gen.122.NHive
// Podaj hasło dostępu:
> ************** [ULPONADWSZYSTKO]
// Hasło prawidłowe. Podaj numer identyfikacyjny użytkownika.
> QUORN.INŻ.PROD.11498450
//Dostęp przyznany. Wersja systemu gotowa do pobrania: SysOp 11.10 BIOS F201 LH xxx
> POBIERZ KOPIĘ
Awatar użytkownika
Quorn
 
Posty: 936
Rejestracja: 2 Lis 2015, o 17:50
Miejscowość: Zakupane

PoprzedniaNastępna

Wróć do Lucrehulk "Duch"

cron