Content

Lucrehulk "Duch"

Kantyna okrętowa

Re: Kantyna okrętowa

Postprzez Cassian Crayar » 7 Kwi 2018, o 11:55

Choć Lucrehulk był w trakcie prac naprawczych, a także jego załoga nie przedstawiała się imponująco, to zrobił wrażenie na Cassianie, który nie miał nigdy okazji by kroczyć po maszynie tak ogromnej i skomplikowanej. Chłopak zastanawiał się skąd rebelianci byli zdobyć taką maszynę. Nie wyobrażał sobie, że mogli ją gdzieś zakupić, zresztą nigdy nie widział takiego okrętu i nie miał pojęcia gdzie można byłoby go dostać, a nawet jeśli, to nie chciał myśleć ile mogłaby kosztować. Wolał jednak nie być wścibski, zwłaszcza że był tu nowy i nie dopytywać się o takie szczegóły. Chwilowo wystarczyło mu, że dostarczył droidy i wiedział kto pośredniczy w ich zdobywaniu.

Kantyna świeciła praktycznie pustkami i oficer prowadzący bez problemu mógł się dostać do baru, zamienić kilka słów z Besaliskiem i zamówić im coś do jedzenia, wkrótce zresztą sprezentowano im posiłek, a chłopak poczuł, że po długim śnie i solidnym spacerze jest rzeczywiście głodny. Chłopak, podobnie jak Deera, skusił się na gulasz, a do posiłku wziął sobie zwykłą, czystą wodę. Choć atmosfera była dość swobodna, to Cass nie czuł się... normalnie. Czuł się dziwnie. Inaczej. Trochę nieswojo w miejscu i towarzystwie, które było do niego przyjaźnie nastawione. Być może wpływ na to miała otwarta przestrzeń za jego plecami, która wzbudzała w nim poczucie, że ktoś zaraz nafaszeruje go kilkoma strzałami z blastera. Jeżeli miał się zastanowić, to odkąd wpakował się w całą historię z Hypori, to już drugi raz siadał w tak nierozważny sposób. Nie wątpił, że jeżeli teraz go nikt nie zastrzeli, to za trzecim razem może nie mieć tego szczęścia.

- Eee... Jak się w to wpakowałem? - Cass zamrugał oczami wyrwany ze swoich nieco ponurych rozmyślań. - Hmm. Zostałem w to wciągnięty przypadkowo. Tak jak pan powiedział, Reisman zaproponował mi zlecenie, ale z jego słów wynikało, że miało być to całkowicie rutynowy lot... - Chłopak poruszył się niespokojnie na krześle. Nie był przyzwyczajony do swobodnych rozmówek, a już zwłaszcza w tak dużym i dziwnym towarzystwie, czyli oficera ruchu oporu, mocowładnego wilczura i pięknej kobiety. - Bardzo mu się spieszyło. Zresztą z tego co się dowiedziałem potem, to chyba stracił swojego pilota... Być może to nawet ten Nor Airwen. Osobiście nie do końca mi się to wszystko podobało i miałem przeczucia, że nie pójdzie to tak gładko jak powinno, ale nie miałem chwilowo lepszego zajęcia, a samo Hypori wydawało się dalekie od jakiejkolwiek kontroli Imperium więc za rozsądną ilość kredytów zdecydowałem się na ten lot. Deera i Wuuf wiedzą jak bardzo się pomyliłem, a gdy przybyłem nad planetę to i ja sam zdałem sobie z tego sprawę...Imperialna Korweta nie wzbudza nadziei co do gładkiego załatwienia transportu. Zresztą pewnie sami coś słyszeliście o tym co się tam działo... Potem już było tylko gorzej. Prawdę mówiąc do tej pory trudno mi uwierzyć, że na moim okręcie nie ma nawet rysy po całej tej przygodzie. W każdym razie jak się raz weszło w drogę Imperium, to można mieć pewność, że łatwo tego nie zapomną i siłą rzeczy skończyłem tutaj. A miała to być prosta robota... A wy sami, ten cały ruch oporu, długo działa? W sensie... Nie słyszy się o was zbyt wiele. A przynajmniej ja nie słyszałem.
Awatar użytkownika
Cassian Crayar
Gracz
 
Posty: 58
Rejestracja: 18 Lis 2017, o 19:12

Re: Kantyna okrętowa

Postprzez Mistrz Gry » 8 Kwi 2018, o 19:36

Unrep z uznaniem wysłuchał historii Cassiana, który mimochodem stał się członkiem rebelii. Choć było w tym nieco przypadku, nikt nie mógł kwestionować dokonań Crayera, któremu pomogli Deera i Wuuf. Nieco przykrą wiadomością była informacja o śmierci Airwena. Niestety nie dało prowadzić się działań ruchu oporu bez ofiar.
W międzyczasie wszyscy raczyli się świetną strawą przygotowaną przez Besaliska. Deera również zdecydowała się na wodę, natomiast Gyar oraz Wuuf popijali aromatyczną herbatę z liści wroshyru.
- Tak, to dziwne, że Imperium zainteresowała się nagle Hypori, skąd mieliśmy niewielkie, ale jednak stałe dostawy droidów. Z holonetu wiemy, że nastąpiła blokada całej planety. Żeby tego było mało na Tatooine węszy ISB. - wtrącił Gyar, komentując obecną sytuację w Galaktyce - Wuuf coś się stało? Jesteś dosyć milczący.
- Jedzenie macie smaczne, dyskusja również przednia, ale chyba nie po to tutaj jesteśmy. Jaina nie uznała nas za zbyt ważnych by się spotkać osobiście? - spytał Shistavanin, nie ukrywając zirytowania.
- Jest teraz na spotkaniu, gdy tylko je skończy, podejmie was. - odpowiedział Gyar nie siląc się na sztuczną uprzejmość.
- Hej spokojnie, stoimy po tej samej stronie. - w końcu odezwała się Deera - Kto wie może w końcu sam Reisman zaszczyci progi Lucrehulka.
- Niby ta sama strona barykady, ale jednak preferuję działanie, miast ciągłego kontemplowania i dyplomacji. - burknął de Bika - A ty co o tym sądzisz Cass? Wolisz iść do przodu czy czekać nie wiadomo na co?
- Pochopne działanie przynoszą więcej szkody niż zysku, cierpliwość jest... - Gyar starał się nieco uspokoić atmosferę.
- Unrep, nie mów mi o cierpliwości... Byłem cierpliwy przez ostatnie kilkadziesiąt lat. - skontrował Wuuf
- Wystarczy, wystarczy, zachowajmy siły na imperialnych drani. - zakończyła niepotrzebny spór Twi'lekanka - Cassian, stresujesz się przed spotkaniem z samą Jainą Solo?
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6585
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: Kantyna okrętowa

Postprzez Cassian Crayar » 12 Kwi 2018, o 19:43

Cassian mógł się w końcu zająć jedzeniem gulaszu, ale szybko poczuł, że atmosfera przy stoliku zaczynała robić się równie gęsta co jego posiłek. Toteż wkrótce, zamiast w całości skupiać się na walorach smakowych, zaczął obserwować wymianę zdań między osobami siedzącymi przy stole. Niestety tym razem o nim pamiętano i Wuuf zadał mu pytanie.

- Jeżeli mam być szczery, to wolałbym dokończyć swój gulasz - W tym momencie dziabnął widelcem kawałek mięsa. - Dopiero co tu przylecieliśmy i wszyscy mamy za sobą długą drogę i pełno atrakcji. - Cass wsadził mięso do ust i zmusił się do krzywego uśmiechu. Teraz przynajmniej mógł udawać dobrze wychowanego i zasłaniać się pełnymi ustami przed dalszą rozmową. Zasadniczo nie chciał stawać po stronie Wuufa i stwierdzić, że wolałby "iść do przodu". Wydawałoby mu się, że oznacza to mniej więcej "ładuj się na statek i wsypmy odrobinę piasku w machinę Imperium", a to mu się nie uśmiechało. Z drugiej nie chciał być tak bezpośredni i nie urazić de Biki. Nie do końca wiedział jakby mógł zareagować... Chwilowo był jego nauczycielem, a poza tym mógłby mu wyrwać głowę swoimi łapskami albo zamotać mu umyć jak jednemu z najemników w Zordo's Haven. Tak mu się przynajmniej wydawało.
- Stresowałem się jak pryskaliśmy z Hypori. Tak w ogóle, to kim jest Jaina Solo? Widziałem ją raz w Holonecie, ale poza tym, że jest waszą przywódczynią, to nic o niej nie wiem.
Awatar użytkownika
Cassian Crayar
Gracz
 
Posty: 58
Rejestracja: 18 Lis 2017, o 19:12

Re: Kantyna okrętowa

Postprzez Mistrz Gry » 12 Kwi 2018, o 22:03

Przez moment, przy stole zapanowała cisza przerywana dźwiękami spożywania potrawy. Wuuf uznał, że lepiej zamilknie gdyż napięcie wśród sojuszników nie było wskazane. Również Unrep nieco spuścił z tonu, wyczekując aż ktoś przełamie impas i pokieruje dyskusję na inne tory. Niespodziewanie z odsieczą przyszedł Cassian, którego słowa o Jainie, wywołały totalny napad śmiechu.
- Co jak co, ale umiesz rozładować atmosferę chłopcze. - rzekł Gyar nie mogąc opanować rozbawienia.
- To prawda... - dodał de Bika, a jego śmiech był niczym wesołe szczekanie wyrośniętego psa - Nie słyszałeś także o legendarnym Hanie Solo i księżniczce Lei?
- Chyba jeszcze nie spotkałam kogoś, kto nie wiedziałby kim jest Jaina. - wtrąciła Deera - To córka Lei i Hana. Równie mityczna postać jak jej rodzice. Jeżeli dobrze kojarzę, to pamięta jeszcze czasy...
- Luke Skywalkera, swojego wujka. - dokończył Shistavanin, jednak nie zdążył dodać nic więcej, ponieważ rozsuwane drzwi kantyny otworzyły się, a w nich stanął nie kto inny, a właśnie ona. Choć już siwowłosa, była pełna energii, a w jej oczach tlił się pełen energii ognik.
- Czas obszedł się z tobą łaskawie... - przerwał niezręczną ciszę de Bika, gdy przywódczyni Rebelii, podeszła do ich stolika.
- Widzę że i ty masz się nieźle Wuuf. - odpowiedziała miłym tonem kobieta, po czym przeniosła wzrok na Deerę, by chwilę dłużej zatrzymać go na Crayarze - Witajcie, jestem Jaina Solo. Z góry dziękuję wam za kolejną dostawę sprzętu oraz paliwa. Szczególnie cieszą mnie droidy medyczne oraz paliwo, którego ostatnio nam brakowało. Ale chyba przerwałam wam wesołą rozmowę, nieprawdaż?
- Dzień dobry pani Jaino. - bąknęła Twi'lekanka choć już zdarzało się jej widzieć Solo - To dla nas zaszczyt, że znalazłaś dla nas chwilę...
- Taa... - przerwał nieco sarkastycznie de Bika, jednak legenda ruchu oporu nie zwróciła na to uwagi.
- Moc przynosi nam naprawdę różne koleje, ale twoja obecność tutaj nie jest przypadkiem. Wyczuwam twój potencjał, ambicję i skromność, ale stawiasz na tej ścieżce swoje pierwsze kroki. - zmieniła temat Solo, kierując słowa do Crayara - Tak, Wuuf przedstawił ci podstawy i to bardzo szeroko pojęte. Jak się nazywasz? Nie krępuj się jesteś wśród swoich. Już zdążyły dojść mnie słuchy o twoim bohaterstwie. Wiedz że tutaj nie dostaniesz orderów czy dziesiątek tysięcy na swoje konto, ale każdy dobry czyn zostanie zapamiętany, a Moc tego nie zapomina. Oj, wybacz mój mentorski ton, przywara starszych osób, prawda Wuuf? Pozwolicie, że na chwilę się przysiądę...
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6585
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: Kantyna okrętowa

Postprzez Cassian Crayar » 14 Kwi 2018, o 22:34

Cassian nie spodziewał się, że swoim pytaniem wywoła takie rozbawienie, ale z uwagi na napiętą atmosferę, to może i dobrze, że tak się stało. Niestety nie dowiedział się niczego szczególnego o Jainie Solo. Wyglądało na to, że każdy coś o niej wiedział, a tylko on sam wychowywany był na takim odludziu, że ominęło go dość sporo z życia galaktyki. Chłopak obiecał więc sobie, że przy najbliższej okazji postara się nadrobić braki w swojej wiedzy. Na jego szczęście lub nieszczęście, z sytuacji wyrwała go właśnie Jaina, która nagle pojawiła się w kantynie. Nie dało się jej pomylić z nikim innym. Chłopak raz już ją widział w Holonecie, a nawet jeśliby widział ją pierwszy raz w życiu, to wymowna cisza jaka nagle zapadła była wystarczająca by zrozumieć kto właśnie przybył. I nie było w tym nic dziwnego. Jaina, mimo swego wieku, robiła wrażenie i czuć było, że posiadała "to coś".
Początkowo uwaga kobiety była skierowana na członków "jego załogi", ale szybko skoncentrowała się na nim i Cass poczuł się nieswojo pod jej spojrzeniem, przemową i pytaniami.
- Eee. Jestem Cassian. Cassian Crayar... Proszę pani. I nie jestem bohaterem, ja... - Co miał powiedzieć? Że tylko szczęściu zawdzięczał, że go nie zestrzelili, a podczas lotu się cholernie bał? Albo udawać skromną osobę? - ... dziękuję. Miło usłyszeć takie słowa z ust kogoś takiego. - Tak, to zdecydowanie lepiej zabrzmiało. - Eee. Wuuf to świetny nauczyciel. - Chłopak kolejny raz zmusił się do uśmiechu. Chyba coraz lepiej mu to wychodziło, choć nie miał lustra żeby to stwierdzić. - Mam tylko nadzieję, że dalej dane mi będzie kontynuować swoją naukę.
Awatar użytkownika
Cassian Crayar
Gracz
 
Posty: 58
Rejestracja: 18 Lis 2017, o 19:12

Re: Kantyna okrętowa

Postprzez Mistrz Gry » 16 Kwi 2018, o 11:49

Jaina nie musiała wgłębiać się w aurę Crayara, by wiedzieć że jest nieco spięty. Kolejny człowiek, który albo nie do końca wierzył we własne umiejętności albo wszelkie pozytywne okoliczności rozpatrywał w kategorii szczęścia, mimo iż wszystkim kierowała moc.
- Skromność to rzadka cecha w obecnych czasach, ale czasem warto postawić na siebie i reprezentowane wartości Cassianie. Zwykle na początku drogi każdy odczuwa obawy, jednak z czasem dobrze je przekształcić w naszą siłę. - odpowiedziała Jaina, a młodzieniec następnie przeszedł do krótkiej wzmianki o Wuufie.
- Coś podać? - zagaił do Solo, Pan Czteroręki, który nie czuł żadnego spięcia w obecności mistrzyni Jedi.
- Dziękuję, już jadłam. Hmm co do Wuufa, tak na pewno jest dobrym i zarazem niekonwencjonalnym nauczycielem. Przez te wszystkie lata na pewno wiele widział i wiele doświadczył.
- Darujmy sobie złotouste pochlebstwa Jaino. Chłopak ma potencjał, może wiele zdziałać. Nie można zmarnować jego talentu, musi poznać tajniki mocy, żeby chociaż potrafił bronić się przed siepaczami Imperium. - rzekł Shistavanin, po raz kolejny nieco zbyt ostrym tonem, jednak po chwili zreflektował się - Wybacz, po prostu nie przepadam za takimi dyskusjami wolę działać.
- Rozumiem, że na jakiś czas zostaniecie na Lucrehulku? Jeżeli tak, będę z tego powodu rada. Poza tym będziemy mieli okazję przedyskutować parę kwestii Wuuf. Tymczasem czekają mnie kolejne obowiązki. - mówiła Solo wstając od stolika, czując że na "Ducha" powrócił Caleb Quade - Rozgośćcie się, Gyar na pewno wskaże wam drogę do kajut. Na okręcie spotkacie wiele ciekawych osobowości, do zobaczenia.
Przywódczyni Rebelii opuściła kantynę, a pozostali kończyli posiłek. W międzyczasie Besalisk włączył projektor, na którym ukazała się czołówka newsów Holonetu. Standardowa imperialna propaganda, chociaż warto było wiedzieć co słychać u wroga. Jedną z głównych informacji była ta o zamieszkach na Onderonie, kolejna mówiła o wszczęciu poszukiwań za niejakim Michaelem Stardustem.
- Imperialne ścierwa. - burknął jedynie Shistavanin, wyciągając długie ręce w celu ich rozprostowania.
- Chcecie zjeść coś jeszcze, czy mogę wskazać drogę do kajut? Spokojnie, od razu uprzedzam, że kantyna to nie jedyne miejsce gdzie spędzamy wolny czas. Jest tutaj coś pokroju niewielkiej holobiblioteki, niestety zbiory są niewielkie, są też salki treningowe jakby ktoś chciał spożytkować swoją energię no i jakiś kącik majsterkowicza w hangarach też się znajdzie. - zaprezentował skromną ofertę Unrep - Poza tym, jak już wspomniała Jaina mieszka tutaj około 400 istot, więc jest z kim porozmawiać. Decyzja należy do was.
- Cass skoro zostałeś cichym bohaterem, może coś zasugerujesz? - zażartowała Deera, czekając na jego decyzję.
- Chyba czas odpocząć...

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6585
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Poprzednia

Wróć do Lucrehulk "Duch"

cron