Content

Światy Jądra

[Arkania] Huttyjskie sprawunki

Image

[Arkania] Huttyjskie sprawunki

Postprzez Mistrz Gry » 25 Wrz 2017, o 19:09

Oświetlana białym światłem gwiazdy Olim rzeka statków ciągnęła się do głównego punktu podejścia na wysokości równika błękitno-szarej planety w systemie Perave. Mniejsze strumienie frachtowców odpływały ku biegunom Arkanii. Daleko od planety leniwie przemierzał przestrzeń gwiezdny niszczyciel klasy Imperial II. Z kabiny pilota Quinlan uważnie obserwował lecące przed nim frachtowce, z nudów identyfikując poszczególne typy. Od momentu wyjścia z nadprzestrzeni minęło już kilkadziesiąt minut. Arkania nie była może tak obleganą planetą jak ekumenopoleis Światów Jądra, ale jej znaczenie regionalnego centrum Północnych Przyległości czyniło z niej cel podróży dla tysięcy frachtowców. Chiss nie miał specjalnego wyboru, jak przyłączyć się do oczekujących na lądowanie na planecie, przynajmniej na razie. Wskazówki przekazane mu przez ludzi Vago dokładnie określały odległość od orbity, przy której mógł zaryzykować wylot z głównego korytarza podejścia monitorowanego przez służby celne tak by uniknąć kontroli i wylądować niezauważony przez władze. Intensywność ruchu nad planetą z pewnością ułatwiała rozpłynięcie się pojedynczego statku, ale arkaniańscy celnicy mogli się pochwalić o wiele lepszym sprzętem i umiejętnościami niż ich koledzy z planet Zewnętrznych Rubieży. Manewr musiał być precyzyjnie wyliczony i przeprowadzony, by ich zmylić. R7 zagwizdał, a na jednym z ekranów kokpitu pojawiło się tłumaczenie. Quinlan miał jeszcze dziesięć minut przed osiągnięciem wyznaczonego punktu.

Reszta miała pójść jak z płatka. Lądowanie, przekazanie ładunku klientom Vago na niewielkim, na poły legalnym lądowisku na północnym biegunie planety i zasłużony odpoczynek przed kolejnym zleceniem kajidii odnowionego przed kilkoma dekadami klanu Gejalli. Taka przynajmniej była wersja, którą przekazał Shadrze. W rzeczywistości był to dopiero początek jego zadania na Arkanii. Jego prawdziwi zwierzchnicy oczekiwali pełnego raportu o odbiorcach ładunku i kontaktach Vago na planecie. Sądząc po zawartości większości z skrzyń, Quinlan mógł być pewien, że trafi na trop prawdziwego typa spod ciemnej gwiazdy, bossa lokalnej mafii rozprowadzającej przyprawę.

Miał jednak niejasne przeczucie, że to nie będzie jedyny odbiorca ładunku, który przewoził. Spowodowane było przez skrzynię, która wyraźnie różniła się od pozostałych. Nie była to jedynie kwestia jej kształtu, materiału i wagi, ale również tego, że w przeciwieństwie do pozostałych skutecznie blokowała jakiekolwiek skany, którymi poddali ją z Shadrą. Togrutańska mechanik po spędzeniu wielu bezowocnych godzin próbując otworzyć skrzynię w taki sposób, by odbiorcy się nie zorientowali, w końcu się poddała. To tylko wzmogło zawodową i osobistą ciekawość Quinlana. Co takiego miała do ukrycia wielka Hutt Vago? Była, pomimo hermafrodytyzmu Huttowie ewidentnie przyjmowali jedną z dwóch tożsamości płciowych najczęściej spotykanych pośród rozumnych gatunków galaktyki, przecież jedną z najnudniejszych i najbardziej rzeczowych przedstawicielek swojego gatunku, jakie przyszło Ras’juallowi spotkać.

Jego rozważania przerwała Shadra. Usłyszał jej ciche kroki, jeszcze na długo nim weszła do pomieszczenia. Udał, że go zaskoczyła.
- Wszystko w porządku szefie? Długo jeszcze to zajmie? Nie chcę narzekać, ale im szybciej rozprostujemy nogi na planecie i pozbędziemy się tej cholernej skrzyni, tym lepiej. – jak widać frustracja Togrutanki spowodowana nieudanymi próbami odkrycia zagadki ich ładunku nie ustąpiła. – Słyszałam, że w Kanti mają niezłe restauracje i kluby, chociaż nie wiem czy na naszą kieszeń. – dodała spokojniej – Z drugiej strony może znajdzie się jakiś bogaty jeleń Cattail do ogrania w sabaka? – była niewolnica posłała zawadiacki uśmiech swojemu pracodawcy.

Witam w grze. Możesz rozegrać dialog z Shadrą i wejście w atmosferę. A przy lądowaniu czeka niespodzianka ;).
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5195
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Arkania] Huttyjskie sprawunki

Postprzez Quinlan Rasjuall » 25 Wrz 2017, o 22:29

Quinlan przeciągnął się w fotelu pilota. W kokpicie były umieszczone dwa i oddzielone od siebie panelami komputera oraz wyświetlaczem nawigacyjnym. Jedna z niewielu orginalnych części, które zachował podczas „napraw” na Tatooine. Same fotele zresztą były nawet wygodne, co mogło znaczyć że ten kto latał wcześniej „Silver Queen” raczej dbał o wygląd wewnętrzny jednostki. Przynajmniej do czasu aż jej nie zostawił na Belsavis, co było dla Quinlana sporą zagwozdką którą miał zamiar w końcu rozwiązać… gdy dorwie w swoje ręce wojskowe dekodery i speca od łamania szyfrów. Teraz jednak skupiał się bardziej na dotarciu do planety i spoglądał od czasu do czasu na zmniejszającą się liczbę timera, odliczającą do momentu wykonania manewru „zniknięcia”. Co też zresztą przypomniał mu astrodroid.

- Tak wiem ErSeven. Zaraz będziemy zmieniać kurs. – odpowiedział mu obracając między palcami cienki, metalowy tubus zawierający jedno z cygar. W sumie miał czas więc wyciągnął je ze środka i odpaliwszy zaciągnął się lekko, delektując się smakiem Rylothańskiej mieszanki. Nie były tanie, ale mały zapasik wygrał wtedy na Ord Mantell. Nigdy nie miał w pojemniku przy sobie jednego rodzaju cygar i zawsze jak schodził na planetę wybierał kilka różnych. I teraz też w jednym z zasobników spoczywało bezpiecznie jeszcze sześć sztuk cygar: dwie z Rishi, dwie z Lothal, jedno z Corelii oraz jedno z Nal Hutta.Każde miało inny smak i aromat, które Quinlan odpalał w zależności od … nastroju. To przyzwyczajenie stawało się powoli jego znakiem rozpoznawczym, do spółki z grą w sabaka oraz niespotykanym nigdzie indziej statkiem. Huttowie mniej więcej mu ufali, a skoro bez „większych” problemów dostarczył ich ładunki to mógł liczyć w przyszłości na dodatkowe kontrakty, tym razem już za odpowiednią opłatą. Bowiem teraz z trudem czasami starczało na ewentualne części zapasowe i paliwo, zwłaszcza biorąc pod uwagę zawartą umowę za „naprawę” „Silver Queen”. Może uda się dodatkowo coś zarobić nie tylko na sabaku, ale też przy okazji jakiegoś zlecenia od odbiorców ładunku, gdyby była taka możliwość. Stos skrzyń z przyprawami było nudnym elementem w porównaniu do dobrze zabezpieczonej. Irytacja z braku wiedzy o zawartości skłoniła Quinlana do pomyślenia nad kupnem lub zdobyciem odpowiedniej zabawki z wojskowych zapasów. Bowiem takich sztuczek zabezpieczających stosowało się przy czymś wyjątkowo cennym. Skradzione chipy, moduły komputerowe, więzień w karbonicie, skradziona technologia, broń – różny to mógł być towar. Może uda się przy okazji oddawania rzucić okiem, gdy będą sprawdzać czy wszystko jest w środku.

Udając zaskoczenie oparł dłoń odruchowo na rękojeści blastera, by jednak dość szybko ją z niej zabrać. - Nie ty jedna pragniesz rozprostować nogi i trochę się rozerwać. – odpowiedział do dziewczyny obróciwszy się w fotelu w jej stronę i wyciągnąwszy cygaro z ust. Musiała się bardziej postarać aby go podejść. Teraz spojrzał na togrutankę, która w swym stroju wyglądała jak zawsze interesująco. Utrzymywała maszynownię statku na chodzie, co musiało być wielce wymagającym zadaniem ale jakoś dawała sobie z tym radę i jeszcze znajdowała czas by czasami pograć z szefem w sabaka. Choć przebąkiwała czasami by zamontować również stół do wirtualnych szachów. – Zatrzymamy się na trochę właśnie by zdobyć trochę funduszy. I może też kilka nowych elementów zdobędziemy dla statku. Właśnie dzięki takiemu bogatemu jeleniowi. – mrugnął do Shadry porozumiewawczo. Jej chęć do bywania w co lepszych klubach mógł kiedyś wykorzystać jakby miał się wkręcić na większą imprezę. Taka towarzyszka zawsze przykuwała oko, odwracając uwagę, zwłaszcza w odpowiednim stroju.

- Obyśmy tylko dostali nowe, nieużywane cewki do napędu. Te od Huttów wyciągali chyba z wraków Y-wingów. – jak zwykle gdy chodziło o części do statku bywała równie irytująca co ciekawska, ale też rozumiała że braki trzeba było nadrabiać tym co się dostawało i nikt im milionów kredytów nagle nie podaruje. Cieszyć się jednak mogła z tego, że nie jest niewolnicą a jej nowy były właściciel zaproponował jej współpracę.

- Zobaczymy na miejscu co da się wykombinować. Ale doprowadzimy naszą „Silver Queen” w końcu do porządnego stanu. I nie będzie wyglądać jak lekko sponiewierana przez obwiesi jak teraz. – odpowiedział jej i obrócił się na nowo do przodu, zwłaszcza że czas już był ku temu. Wskazał jej drugi fotel koopilota, na którym usiadła.– Szykuj się zatem, lądujemy.

Quinlan ujął w dłonie stery i czekał cierpliwie, by gdy zegar odmierzył czas rozpocząć manewrowanie. Wykręcił delikatnie schodząc ze ścieżki i obierając nowy kurs ku planecie. Czujniki nie wskazywały żadnych niepokojących rzeczy, nie oświetlono ich też nagle żadnym aktywnym namierzaniem, zatem informacje od zleceniodawczyni potwierdzały się. Prześlizgnął się przez szczelinę w linii dozoru i pomknął ku planecie zgodnie ze współrzędnymi. Po drodze mignął mu gdzieś w oddali akurat oddalający się w drugą stronę inny statek. Quinlan jednak nie miał teraz czasu na zwracanie większej uwagi na innego przemytnika. Przechodzenie przez atmosferę zawsze wiązało się z turbulencjami i musiał szczególnie uważać by nie stracić jakiegoś elementu osłabionego kadłuba. Szczęśliwie jednak obyło się bez strat i zszedł na niższy pułap kierując się ku biegunowi. Krajobraz dość szybko się zmieniał i wkrótce z pełnego roślin zmienił się w lodowe pustkowia, przypominające Illum. Na skanerze wykryto też oznaki bytności o czym poinformował go ErSeven, co pokrywało się z przekazanymi współrzędnymi i tam też skierował się Quinlan.
Lądowisko znajdowało się obok lodowych czap zwiastujących zabudowania i tam też planował posadzić "Silver Queen". Podchodził do lądowania jak to robił już setki razy, choć ostatnio stał się bardziej ostrożny na ewentualne niespodzianki ze strony przemytników. Dlatego też był w razie czego gotów do użycia potrójnych działek umiejscowionych w gondolach na skrzydłach statku. Zgodnie z pewnym mottem "Być gotowym na najgorsze", choć nie mógł skojarzyć który instruktor to mówił.
"Ci których oczy są ślepe widzą nieraz więcej, niż ci którzy wzrok posiadają"
Dharkosis, Lord Sith, Miraluka
Awatar użytkownika
Quinlan Rasjuall
Gracz
 
Posty: 38
Rejestracja: 26 Sie 2017, o 21:45
Miejscowość: Busko-Zdrój

Re: [Arkania] Huttyjskie sprawunki

Postprzez Mistrz Gry » 28 Wrz 2017, o 10:31

Wejście w atmosferę planety wstrząsnęło statkiem.
- Nowe stabilizatory też by się przydały... - mruknęła pod nosem Shadra.
Po chwili dyskomfortu lot kanonierki stał się znacznie bardziej płynny. W oddali zamajaczył kompleks niewysokich budynków z szarego permabetonu otoczone zaspami śniegu. Kilka anten zwieńczało płaskie dachy. Zabudowania wyglądały niepozornie, ot kolejna stacja badawcza. Jednak Chiss nie był przekonany do tych pozorów, w końcu nie każda stacja polarna przyjmuje transport przyprawy od Huttów.

Nim Quinlan zdążył bardziej przyjrzeć się celowi swojej podróży, R7 wydał kilka krótkich pisków. Setne sekundy potem na radarze pojawiły się obce obiekty. Togrutanka spojrzała na Chissa pytająco. Być może adresaci transportu Huttów wysłali im komitet powitalny? W ich stronę pędziły trzy niewielkie jednostki, sądząc po rozmiarze najprawdopodobniej myśliwce. Jednak wektor ich lotu wskazywał, że nie nadleciały od strony bazy. Quinlan w ostatniej chwili wykonał unik. A przez miejsce gdzie moment temu znajdowała się Silver Queen przemknęła nawała czerwonozłotych błyskawic.
- Skurczy... - krzyknęła Shadra nim przeciążenie spowodowane manewrem wbiło ją w fotel.

Załoga kanonierki nie miała już wątpliwości co do zamiarów trzech obiektów. R7 zmienił ich oznaczenia na radarze z białego na czerwony, z neutralnego na wrogi. Na jednym z ekranów w kokpicie pojawiły się specyfikacje jednostek zebrane pośpiesznie przez obsługującą skanery Shadrę. Quinlan już wiedział z kim ma do czynienia. Jeden myśliwiec typu Vaksai i dwa typu Kihraxz. Nie byli to oponenci, z którymi nie mógł sobie poradzić. Ostrzał Kihraxzów, o ile ich działka nie zostały zmodyfikowane, był do przetrzymania przez Silver Queen. Problemów mogła nastręczać zwrotność tych myśliwców, ale Quinlan był pewien, że jeśli je trafi, to nawet przestarzałe działka jego kanonierki powinny rozszarpać je na kawałki. Gorzej było z Vaksai, lepiej opancerzonym i uzbrojonym młodszym bratem Kihraxz.

Ocenę zagrożenia przerwał Chissowi świergot R7 i pojawienie się kolejnych obiektów na radarze. Mniejsze od napastników czerwone punkty różnych rozmiarów pędziły w kierunku kanonierki. Sześć rakiet, cztery lekkie i dwie średnie przecinały niebo Arkanii, by za chwilę rozświetlić je wybuchem Silver Queen i jej płonącymi szczątkami.

Możesz opisać walkę z myśliwcami. Przynajmniej jeden z nich zdoła zbiec. Baw się dobrze.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5195
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Arkania] Huttyjskie sprawunki

Postprzez Quinlan Rasjuall » 28 Wrz 2017, o 13:20

- Kapitalny remont będzie nas kosztował koło 40000 kredytów. I tak mieliśmy szczęście że Huttowie dołożyli nam połowę by doprowadzić kanonierkę do jako takiego stanu używalności. Ale nie martw się, przy dobrych wiatrach i paru misjach uda się doprowadzić „Silver Queen” do dawnej świetności. – odparł Quinlan do Shadry usłyszawszy jej marudzenie. Nie chciał przypominać, że wydał wtedy z własnej kieszeni 12000 kredytów na kupno części, spłukując się niemal całkowicie przez co musiał dogadywać się z Huttami.
Pojawienie się jednostek na radarze zaniepokoiło Quinlana, który zaczynał właśnie manewr lądowania i zwolnił znacząco. Nadlatywały od tyłu i odruchowo położył dłoń na manetce gazu, obserwując wskazania komputera. Pierwsze mrugnięcia ostrzegawczej lampki o ułamek sekundy uprzedziły reakcję chissa, który pchnął manetkę do oporu i wykonał gwałtowny zwrot w lewo wykonując beczkę. Kadłub zatrząsł się i jęknął przy nagłym przeciążeniu, niejako przypominając właścicielowi że nie jest już taki najmłodszy i potrzebuje remontu.
- Włącz osłony i uruchom uzbrojenie! – rzucił w kierunku togrutanki, a potem dodał – ErSeven, ich przynależność. Chcę wiedzieć kim są lub jakie mają oznaczenia. Ściągał stery do siebie i wyrywał ostro świecą w górę, chcąc jakby wykonać pętlę. Myśliwce były szybkie oraz zwrotne i wchodziły mu na ogon, dlatego Quinlan chciał je wymanewrować. Zmienił jednak ten plan w obliczu nadciągających rakiet. Będąc na szczycie manewru obrócił kanonierkę półbeczką z powrotem brzuchem do dołu* i runął w dół ścigany przez sforę rakiet. W ostatniej chwili gdy rakiety miały go dosięgnąć odbił w lewo i znów w górę, zostawiając za sobą eksplozje wbitych w lodową powierzchnię pocisków. On sam nie miał rakiet, ale potrójne działka powinny w zupełności wystarczyć na tych przeciwników. O ile tylko wejdzie im na ogon, co mogło być trochę trudne. Wiedział już że jego kanonierka ma pazur pod względem szybkości i zwrotności… a raczej powinna mieć gdyby była w pełni sprawna.
Seria z działek wstrząsnęła kadłubem „Silver Queen” a alarm osłon zawył rozpaczliwie, gdy jeden z myśliwców trafił ich gdy na chwilę wyrównali lot. Quinlan znów wykręcił lewo by natychmiast zmienić kurs w prawo i wejść w ciasny zakręt z jednoczesnym wznoszeniem. Zmuszał w ten sposób przeciwników by podążali za nim w górę by go dorwać i to też próbowali, bowiem promienie laserów co rusz przecinały niebo wokół kanonierki czasami ją trafiając, coraz bardziej nadwyrężając osłony. Vaksai zyskał sporą przewagę nad pozostałą dwójką dzięki swej szybkości, co też chiss zamierzał wykorzystać. Zwłaszcza że Kihraxzy został dużo poniżej jakby w oczekiwaniu na zamknięcie się pułapki i atak od dołu gdy ich kumpel uderzy od góry w osaczoną i uciekającą ofiarę. Pilot Vaksaia w końcu znalazł się nad kanonierką i wykręciwszy odpalił w jej kierunku kolejne dwie rakiety. Quinlan był już jednak na to gotowy, bowiem gdy tamten zawracał on również to zrobił i runął w dół wprost na nadciągające Kihraxzy.
- Osłony na dziób. – rzucił do dziewczyny, a ta odruchowo wykonała polecenie by po chwili na jej twarzy wykwitło przerażenie na widok ostro strzelających z działek dwóch maszyn. Włączył się znów alarm ostrzegający o nadciągających pociskach, ale chiss skupił się na zbliżających się w zastraszającym tempie myśliwcach przed nim. – Zabawimy się w tchórza cwaniaczku. – rzucił gdy kolejne laserowe strzały zaczęły trafiać kanonierkę. R7 piszczał alarmująco coś na temat rakiet i zderzenia, ale Quinlan nie zwracał na to uwagi. Zamiast tego w ostatniej chwili wykręcił beczkę odbijając w prawo, a pędzące rakiety trafiły prosto w nadciągający myśliwiec roznosząc go na strzępy.
- Jeden mniej, zostało dwóch, osłony przerzuć na rufę. – rzekł do Shadry, ale gdy to nie zostało zrobione spojrzał na dziewczynę. Siedziała wbita w fotel, zszokowana tym manewrem. – Shadra!!!! – wrzasnął co nieco ją przebudziło z letargu. – Spokojnie, jeszcze żyjemy. Osłony na rufę. – dodał już normalnym głosem a togrutanka wcisnęła kilka przycisków w swoim panelu. Te kilkanaście sekund zwłoki było jednak cenne i brakło ich, gdy kolejna laserowa seria wbiła się w nieosłonięty kadłub. Następnie dwie celne przyjęła już na siebie osłona, ale kanonierka zwolniła, co mogło wskazywać na uszkodzenie lub przeciążenie napędu… znowu.
- Dość tej zabawy w berka. – warknął Quinlan gdy znów oba myśliwce znalazły się za nim. Wyrównał lot na kilka sekund, po czym gwałtownie cofnął manetkę gazu do minimum niemal zatrzymując kanonierkę. Przeciwnicy przemknęli nad nim zaskoczeni manewrem i to wystarczyło dla Ras’jualla, który znów dodał gazu i siadł na ogonie Vaskai jednocześnie strzelając w jego kierunku z działek. Burza błyskawic omiotała rozpaczliwie manewrujący myśliwiec, który w końcu oberwał trzykrotnie, tracąc jedno ze skrzydeł. Tuż po tym wpadł w korkociąg i ze smugą dymu runął w dół by roztrzaskać się po chwili o lodowiec. Quinlan zawrócił kanonierkę w kierunku ostatniego przeciwnika, ale ten stracił najwyraźniej zapał do walki i pruł już ostro jak najdalej od pola walki schodząc nisko nad ziemię. Na początku chciał go ścigać ale szybko zrezygnował z tego pomysłu. Musiał naprawić uszkodzenia, dostarczyć skrzynie oraz wypełnić zadanie. I może przy okazji dowiedziałby się dla kogo pracowali napastnicy. Z drugiej strony nie był pewien czy to czasem ci na dole nie nasłali na niego paru pilotów.
- Jakieś wieści z dołu? Próbowali się z nami skomunikować? – spytał i spojrzał na dziewczynę, która gdy walka się skończyła wyglądała już lepiej.

*Manewr Immelmana
"Ci których oczy są ślepe widzą nieraz więcej, niż ci którzy wzrok posiadają"
Dharkosis, Lord Sith, Miraluka
Awatar użytkownika
Quinlan Rasjuall
Gracz
 
Posty: 38
Rejestracja: 26 Sie 2017, o 21:45
Miejscowość: Busko-Zdrój

Re: [Arkania] Huttyjskie sprawunki

Postprzez Mistrz Gry » 30 Wrz 2017, o 11:19

Shadra wzięła głęboki oddech. Potyczka nią wstrząsnęła, ale starała się utrzymać pozory. Po chwili odezwała się beznamiętnym tonem.
- Tak, właśnie odbieram ich wiadomość… Wiedzą, że jesteśmy od Vago… Przepraszają za niedogodność i zapraszają do lądowania. – Togrutanka wybałuszyła oczy – Niedogodność? Chyba ich pogięło! Usterka stabilizatorów! Zagracone lądowisko! To są do jasnej cholery niedogodności, a nie zgraja myśliwców, która o mały włos nie rozpyliła nas na atomy!

Shadra kontynuowała swoją tyradę, ale Quinlan był już zajęty lądowaniem. W oddali dostrzegł jednolicie umundurowanych humanoidów lecących na śmigach w kierunku szczątków Vaksai i Kihraxz. W sylwetkach pojazdów Ras’juall rozpoznał śmigi serii Flare produkowanej przez Mobquet Swoops & Speeders, ale z tej odległości nie był w stanie określić którym modelem posługiwała się miejscowa ochrona.

Starcie z myśliwcami i reakcje załogi arkaniańskiej bazy pozwoliły Quinlanowi ocenić systemy bezpieczeństwa. Ewidentnie nie posiadali działek przeciwlotniczych, rzecz nie do pomyślenia w podobnym miejscu na planetach Rubieży. Za to zamiast bandy przypadkowych oprychów, baza miała własną służbę bezpieczeństwa. Chiss zastanawiał się czy nie powinien zrewidować swoich wcześniejszych przypuszczeń odnośnie klienta Vago. Bardziej niż na siedzibę miejscowego mafiosy, kompleks budynków wyglądał na półoficjalną placówkę korporacji. Mógł się spodziewać, że na Arkanii przestępcy będą w białych kołnierzykach i skrojonych tunikach.

Na lądowisku czekał już na nich komitet powitalny. Na czele grupki techników i kilku ochroniarzy stał wysoki mężczyzna o krótko przyciętych białych włosach i białych oczach pozbawionych źrenic i tęczówek. Na noszonej przez niego szaroniebieskiej tunice na prawej piersi widniał ten sam monogram, złożony z liter Krenth i Osk alfabetu Aurebesh, który ozdabiał durastalowe wrota na krawędzi lądowiska. Gdy tylko Quinlan i Shadra wyszli z Silver Queen na płytę lądowiska, mężczyzna zwrócił się do nich, wpierw lekko się kłaniając.
https://imgur.com/ajUAewU

- Nazywam się Arca Khasco i w imieniu Khasco Co. chciałbym powitać państwa w naszej placówce i przeprosić za ten nieszczęśliwy wypadek, który uniemożliwił tak sprawne lądowanie, jak wszyscy byśmy sobie tego życzyli. Gratuluję umiejętności pilotażu i szybkiego rozwiązania problemu. Nasi funkcjonariusze ochrony obecnie przeprowadzają oględziny wraków w celu pozyskania informacji o napastnikach. Naturalnie nie muszę mówić, że z uwagi na charakter transportu i naszej umowy, informowanie planetarnych służb bezpieczeństwa nie leży w naszym obopólnym interesie. Nim przystąpimy do oględzin i wyładunku zamówienia, po którym mam nadzieję, że skorzystają państwo z mojego zaproszenia by odpocząć przy napojach, polecam szczególnie słynne arkaniańskie słodkie mleko, czy mogę zapytać o państwa godność? – Arkanianin mówił monotonnym głosem, ale to jego pozbawiona ekspresji twarz sprawiała, że mógłby rywalizować z droidami pod względem nieokazywania emocji. Quinlan zauważył jednak, że Shadra spoglądała na ich gospodarza z zainteresowaniem, być może pośród Togrutan uchodziłby za atrakcyjnego.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5195
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Arkania] Huttyjskie sprawunki

Postprzez Quinlan Rasjuall » 2 Paź 2017, o 02:14

Dopiero gdy było już po wszystkich Quinlan zorientował się, że cygaro które dopiero co odpalił przed spotkaniem przeciwników teraz leży pustej wnęce na blaster z prawej strony fotela. Musiał je tam wrzucić odruchowo gdy zaczęła się walka. Teraz znów po nie sięgnął i na nowo odpalił dla odprężenia. Ci na dole są mu winni parę odpowiedzi na to co się tutaj właśnie wydarzyło. Teraz jednak już bez przeszkód podprowadził statek nad lądowisko, złożył płaty i posadził „królową” na ośnieżonym placu.
Rzut okiem przez kokpit na lądowisko wiele mu zdradził na temat odbiorcy, ale też dołożył pytań i wątpliwości. Wyglądało na to, jakby Vago wspierała jakieś nielegalne działalności korporacyjne.
- Nie martw się Shadro. Ładnie ich poproszę aby w ramach zadośćuczynienia naprawili uszkodzenia i dołożyli nowy stabilizator. Chociaż tyle powinni nam załatwić w zamian za dostarczenie cennego ładunku. – odezwał się do dziewczyny i skierował swe kroki ku wyjściu.
-ErSeven, ściągnij mi informacje na temat tej korporacji z tym znakiem. Później mi je przekażesz. – rzekł do astrodroida po drodze, po czym sprawdził baterię w blasterze odruchowo, spodziewając się znów kłopotów.

Opuściwszy statek zmierzył wzrokiem korporacyjnego typka i jego obstawę. Z pewnością mogli robić wrażenie na takim zadupiu, a na pewno było tutaj coś ważnego i wartego uwagi.
- Jestem Quin, kapitan „Silver Queen”, a to moja towarzyszka Shadra. – rzekł wyciągnąwszy uprzednio cygaro z ust w ramach podobnej uprzejmości jaką mu tamten okazał. Komplementy ze strony Arca było pierwszą miłą rzeczą, podobnie jak propozycja drinka. Ale to mogło poczekać jeszcze parę chwil. – Istotnie, żadnemu z nas nie spodobała by się wizyta tych z bezpieki. Ale bardziej mnie zastanawia do kogo należały te myśliwce. Chyba ktoś z waszej konkurencji dowiedział się o terminie dostawy. Mnie w tej chwili interesuje bardziej naprawa uszkodzonej w walce jednostki. – zrobił parę kroków i spojrzał na dziury po trafieniach na płacie skrzydła. Pogładził kadłub, spoglądając na niego z troską. Zaciągnął się cygarem i wypuścił kłąb dymu w lodowate powietrze. Zainteresowanie osobnikiem ze strony togrutanki mogło mu się później przydać.
- Chodźmy zatem na pokład, odbierzecie swój towar. - dodał po chwili wskazując wejście do statku. Wolał dopilnować wszystkiego do końca, od chwili gdy ładowali do chwili gdy zostaną skrzynie zabrane.
"Ci których oczy są ślepe widzą nieraz więcej, niż ci którzy wzrok posiadają"
Dharkosis, Lord Sith, Miraluka
Awatar użytkownika
Quinlan Rasjuall
Gracz
 
Posty: 38
Rejestracja: 26 Sie 2017, o 21:45
Miejscowość: Busko-Zdrój

Re: [Arkania] Huttyjskie sprawunki

Postprzez Mistrz Gry » 4 Paź 2017, o 23:31

- Miło mi poznać. – odpowiedział Khasco tonem, który ewidentnie wskazywał, że poznanie Chissa i Togrutanki sprawiało mu tyle przyjemności co przerzucanie stosów dokumentów. – Myślę, że wskazówki na temat tożsamości napastników poznamy po oględzinach wraków. Co do napraw sugerowałbym warsztaty w Adascopolis bądź Novanii, obawiam się, że w naszym obiekcie nie mamy odpowiednich narzędzi i części do użyczenia. – dodał zimno.
Arca skinął na techników i dwóch z jego ochroniarzy. Arkanianie poprowadzili dwa wózki repulsorowe w kierunku kładki.
- Moi ludzie dokonają rozładunku.

Quinlan obserwował uważnie, jak Arkanianie ładowali na wózki repulsorowe kolejne skrzynie z przyprawą. Robili to, musiał przyznać, efektywnie, ale ich milczenie i powtarzalność ruchów wzbudzały niepokój. Widać Khasco nie wyróżniał się na tle swoich pobratymców brakiem emocji.
R7 podjechał do Quinlana i na tyle dyskretnie, na ile było to możliwe dla droida, wyciągnął w stronę Chissa robotyczną kończynę z datapadem. Astromech załadował na niego informacje o Khasco Co.

Spółka zależna Arkanian Microtechnologies.
Założycielka i największa mniejszościowa udziałowiec: Serifa Khesco
Sfera działalności: farmaceutyka i biotechnologie
Lokalizacje zakładów produkcyjnych: Novania
Partnerzy handlowi:...


Lekturę przerwało mu chrząknięcie jednego z techników. Chiss podniósł na niego wzrok.
- To już wszystko. Ta trumna jest ostatnia. – Arkanianin wskazał na zagadkową skrzynię, która wywołała tyle frustracji u Shadry. Dopiero gdy technik określił ją w ten sposób, Quinlan zdał sobie sprawę z tego, że podłużna skrzynia rzeczywiście przypomina trumnę. Kilku Arkanian podniosło ją, ułożyło na wózku repulsorowym i wyszło z Silver Queen.
Na płycie lądowiska, dokładnie tam, gdzie go zostawili, czekał Arca Khasco. Skrzynie z przyprawą ułożono w równy stos kilka metrów od niego.
- Liczba skrzyń wydaje się być zgodna z zamówieniem. Po oględzinach zawartości, przekażemy państwa mocodawcom potwierdzenie otrzymania ładunku. Zarekomenduję by przy wynagrodzeniu państwa wysiłków wzięli pod uwagę to nieprzyjemne zdarzenie poprzedzające lądowanie. – mężczyzna wskazał prawą ręką jedno z przejść do korytarzy prowadzących w głąb kompleksu – Czy mogę zaprowadzić państwa na obiecane napoje? – gdy to mówił technicy prowadzili wózek repulsorowy z tajemniczą skrzynią w kierunku platformy po przeciwnej stronie lądowiska.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5195
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Arkania] Huttyjskie sprawunki

Postprzez Quinlan Rasjuall » 5 Paź 2017, o 12:08

Ton odpowiedzi powitalnej ze strony arkaniania nie zdziwił zbytnio Quinlana. Najwyraźniej mieli to we krwi goście z korporacji, by traktować każdego z góry o ile nie należał do elity i śmietanki towarzyskiej. Ale już słowa odpowiedzi dotyczące napraw i skierowania statku w inne miejsce mogły poirytować, głównie Shadrę. On sam jednak nie miał zbytniej ochoty dokonywać napraw na tej planecie, zwłaszcza że nie zostały uszkodzone żadne ważne elementy, choć to należało ocenić przez dokładniejsze sprawdzenie statku. I z pewnością togrutanka nie będzie zadowolona znając wyniki oględzin.

- ErSeven, sprawdź stan statku po tej walce. Potem prześlij mi raport. – odezwał się do astromecha, gdy arkanianie dokonywali rozładunku. Informacje dostarczone w datapadzie były wielce interesujące. Wskazywały na tajne badania i eksperymenty medyczne, przynajmniej tak zgadywał chiss biorąc pod uwagę trumnę w której mogły być zarówno zwłoki jak i dla niepoznaki ktoś zamknięty w karbonicie. Obiekt do testów, więzień którego miała tutaj czekać ostateczna kara, a może porwany naukowiec z niezbędną wiedzą. Wsunął datapad do jednej z licznych wewnętrznych kieszonek płaszcza, gdy znów ruszyli do przedstawiciela korporacji. Ten oczywiście standardowo podszedł do odbioru przesyłki wraz z bonusem, choć wspomnienie o przesłaniu informacji o dodatkowym wynagrodzeniu za utrudnione warunki w dostarczeniu zamówienia z pewnością było miły dodatkiem.
Oczywiście jeśli będzie się zgadzała zawartość.

- Skoro i tak mamy chwilę czekać na potwierdzenie to czemu nie. Z chęcią chwilę się odpocznie i zrelaksuje przy szklaneczce czegoś dobrego, czy też partyjce w sabaka. – odezwał się z lekkim uśmiechem szczerząc zęby, w których tkwiło cygaro. Wygląd cwaniaczka pewnego siebie i lekko ducha. To zawsze był dobry kamuflaż przy rozmowach, choć nieczęsto używany przy tych z korporacji. Quinlanowi włączyła się też jednak przy okazji ostrzegawcza żarówka – coś zbyt ochoczo proponowali drinki, a nie spotykał się często z takim zachowaniem. – Shadra, skorzystasz też czy wolisz ocenić uszkodzenia samodzielnie?- spytał jeszcze dziewczyny nim skierował swe kroki ku wskazanemu wejściu do kompleksu. Okazja do rzucenia okiem na wnętrze samo też wchodziło mu w ręce, choć coś mu też mówiło że wchodzi w niebezpieczny teren...
"Ci których oczy są ślepe widzą nieraz więcej, niż ci którzy wzrok posiadają"
Dharkosis, Lord Sith, Miraluka
Awatar użytkownika
Quinlan Rasjuall
Gracz
 
Posty: 38
Rejestracja: 26 Sie 2017, o 21:45
Miejscowość: Busko-Zdrój

Re: [Arkania] Huttyjskie sprawunki

Postprzez Mistrz Gry » 7 Paź 2017, o 21:11

Togrutanka przez chwilę się wahała, jej wzrok wędrował od statku do Quinlana i Arci. W końcu pokręciła głową.
- Zostanę. Chyba przydadzą nam się oględziny, a na drinka znajdzie się jeszcze czas. – puściła oko do Chissa.
- Jak sobie pani życzy, poproszę załogę by przyniesiono pani poczęstunek. – Khasco lekko się ukłonił, po czym odwrócił się do Quinlana. – Zapraszam. – po czym wskazał wyjście z lądowiska.

Arkanianin i Chiss szli białymi korytarzami oświetlanymi zielonymi lampami. Quinlan miał wrażenie sterylności wnętrza, tak jakby byli w szpitalu, a nie w placówce korporacji. Nagie ściany „zdobiły” jedynie numeracje pokoi i mapy ewakuacyjne. Arca zaprowadził Rasjualla do przestronnego pokoju z kilkoma fotelami i stolikiem na samym środku. Wyglądało to na jakąś zakładową świetlicę. Pod prawą ścianą stał barek obsługiwany przez droida modelu C7, produkcji LeisureMech Enterprises. W przeciwieństwie do poprzednich modeli, ten miał siedem ramion, a nie pięć, a pojedyncze centralne koło zostało wsparte przez dwa mniejsze boczne. Quinlan słyszał, że w stosunku do modelu C6 poprawiono również znajdujący się na durastalowym pręcie czujnik optyczny. Droid miał za jego pomocą na bieżąco analizować przemiany fizyczne i reakcje chemiczne zachodzące w przygotowywanych drinkach, odpowiednio reagując, by osiągnąć optymalny rezultat.
- Proszę usiąść, panie Quin. – Arkanianin odwrócił się od Chissa i podszedł do droida – C7-M4 autoryzuję otwarcie baru. Uprawnienia Arca Khasco.
- Autoryzacja przyjęta. Bar otwarty. Co podać?
- Czego się pan napije? Osobiście polecam nasze arkaniańskie mleko, szczególnie jeśli nie miał pan wcześniej okazji go spróbować, ale mamy też coś na bardziej konserwatywne gusta… Koreliańska whisky? Koniak Abrax? Jeśli wolno spytać, na długo państwo zawitają na Arkanii?
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5195
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Arkania] Huttyjskie sprawunki

Postprzez Quinlan Rasjuall » 7 Paź 2017, o 22:04

Spoglądał chwilę na togrutankę gdy usłyszał jej odpowiedź po czym skinął głową z lekkim uśmiechem na ustach. Może i lubiła rozrywkę, ale bardziej kochała chyba silniki. A skoro do tego jeszcze posiłek mieli jej dostarczyć na pokład to powinna się czuć w pełni zadowolona. Poza tym w razie czego nie musiałby się tłumaczyć dziewczynie z różnych, nietypowych akcji.
Prowadzony korytarzami nie zdziwił się zbytnio panującej tutaj „pustce” bez ozdób czy napisów. Jak najmniej widać, wszystko dyskretne i nie rzucające się w oczy. Korporacyjne podejście, tak idealne że niemal ocierające się o granice zbytniej tajemnicy. Do tego nie trafił do jednego z pokoi na rozmowę ale do lokalnej kantyny z droidem wymagającym autoryzacji. Ciekawe.

- Arkaniańskie mleko pasuje. A czy długo zostaniemy? Nie, raczej tylko tyle ile będzie wymagała tego sytuacja. Potwierdzenie dostarczenia ładunku, ewentualne pobieżne naprawy uszkodzeń. Może dodatkowa robótka przed powrotem. Dodatkowe kredyty zawsze się przydadzą, zwłaszcza że moja piękna wymaga opieki i paru nowych części.– odpowiedział i rozsiadł się wygodnie w jednym z foteli, lewym bokiem skierowanym na wejście do sali. Wolał na wszelki wypadek by kabura z blasterem była schowana przed ewentualnym widokiem wchodzących. Zaciągnął się cygarem i wypuścił kłąb dymu. – Jak pan widzi zawsze staram się dostarczyć ładunek na przekór okolicznościom. Może chciałby pan skorzystać z mych usług?
"Ci których oczy są ślepe widzą nieraz więcej, niż ci którzy wzrok posiadają"
Dharkosis, Lord Sith, Miraluka
Awatar użytkownika
Quinlan Rasjuall
Gracz
 
Posty: 38
Rejestracja: 26 Sie 2017, o 21:45
Miejscowość: Busko-Zdrój

Re: [Arkania] Huttyjskie sprawunki

Postprzez Mistrz Gry » 8 Paź 2017, o 11:03

Arkanianin wybuchnął perlistym śmiechem. Quinlan miał wrażenie tej samej wystudiowanej sztuczności co w innych zachowaniach Khasco.
- Pan wybaczy, ale trudno mi sobie wyobrazić sytuację, w której miałbym skorzystać z pańskich usług. – z jego twarzy zniknął wymuszony uśmiech.
- Dwa razy arkaniańskie mleko, wedle zamówienia. – wyrecytował C7-M4.
- Owszem, zdarza nam się przyjmować zamówienia od klientów, którzy cenią sobie dyskrecję, ale sami korzystamy raczej z naszych oficjalnych dostawców. Obawiam się, że ja osobiście nie nadaję niczego co wymagałoby przewiezienia przez niezależnego przedsiębiorcę, takiego jak pan. Jeśli faktycznie szuka pan klientów, to pewnie w Adascopolis są największe szanse, ale nie spodziewałbym się wielkiego zainteresowania. Arkania to nie Zewnętrzne Rubieże, zdecydowana większość naszego importu i eksportu odbywa się w świetle prawa i przeważnie w dużych ilościach, które wymagają kontenerowców, a nie lekkich frachtowców… Co to właściwie za model? Nieszczególnie znam się na statkach, ale kadłub pańskie wygląda dosyć niecodziennie… – Arca podał Quinlanowi szklankę z mętnym płynem swoją czteropalczastą dłonią – Proszę. Radzę uważać, arkaniańskie mleko, to jeden z najmocniejszych miodów znanych w galaktyce.

W pomieszczeniu rozbrzmiał sygnał komunikatora.
- Przepraszam na chwilę. – Arkanianin wyciągnął urządzenie – Tu Khasco.
- Tu Barzane. Ładunek się zgadza. Ilość błyszczoryllu nawet przekracza wcześniejsze ustalenia. Materiał genetyczny w dobrym stanie.
- Przyjąłem, bez odbioru. – Arca łyknął trunku i pokiwał głową – Wszystko wydaje się być w jak najlepszym porządku. Czy mogę państwu jeszcze w czymś pomóc? Może potrzebują państwo wskazówek odnośnie atrakcji turystycznych wartych zwiedzenia na naszej planecie?
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5195
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Arkania] Huttyjskie sprawunki

Postprzez Quinlan Rasjuall » 8 Paź 2017, o 13:41

Quinlan zwrócił uwagę na ten krótki wybuch. Oczywistym było że nie załatwi niczego oficjalną drogą bez zgody wyższej władzy na przerzut ładunku. A ten który dostarczył był od grubej ryby dla grubej ryby, takie płotki jak Khasco nie miały siły przebicia zapewne. Odebrał szklankę z trunkiem i wchłonął przez krótką chwilę jego aromat nim wychylił łyk. Ostatni raz pił arkaniańskie na Nar Shadda podczas turnieju, więc nie był zaskoczony siłą napoju. Przesunął językiem po wardze delektując się mocnym aromatem, który uderzył ciepłem po ciele.

- Oczywiście że legalnymi środkami. Ale chyba nie zawsze potrzebujecie dużego transportowca, gdy potrzeba czegoś mniejszego i szybszego. Poza tym lekkie frachtowce sprawdzają się w sprawnych dostawach do mniejszych portów jak ten. – uśmiechnął się znacząco w kierunku Arkanianina. Kusił na różnych sposobach i sprawdzał jego czujność, co rusz zmieniając tematy po zadaniu pytania i otrzymaniu odpowiedzi. Quinlan był równie ciekawski jak jego rozmówca. – Odnośnie „Silver Queen” to ma pan rację co do jej niecodzienności. To prawda, trochę się natrudziłem by zdobyć ten statek i wątpię by był gdzieś w galaktyce drugi taki. Już takich nie produkują od dłuższego czasu. Ale za odpowiednią opłatą możemy się dogadać na skopiowanie planów pod budowę nowego.
Błyszczoryl i ciało dostarczone na miejsce. Spółka Arkanian Mikrotechnologies współpracująca z Vago, zapewne tajne projekty. Gdyby tylko dowiedzieć się czegoś więcej na ten temat, ale potrzebował do tego trochę czasu.
- Cieszę się, że wszystko jest w porządku, inaczej straciłbym na reputacji. A co do pomocy, to może parę butelek arkaniańskiego mleka na drogę? Do tego informacje o miejscach gdzie można się zabawić, pograć w sabaka o większe stawki. Może kolejni klienci z towarami? - Wychylił kolejny łyk trunku. – Poza tym i tak czekam na informacje dotyczące stanu statku, a tutaj pośpiech nie jest wskazany. Ale z chęcią dowiedziałbym się kto też tak usilnie próbował mnie zestrzelić. Obejrzenie wraków wchodzi w grę chyba?
"Ci których oczy są ślepe widzą nieraz więcej, niż ci którzy wzrok posiadają"
Dharkosis, Lord Sith, Miraluka
Awatar użytkownika
Quinlan Rasjuall
Gracz
 
Posty: 38
Rejestracja: 26 Sie 2017, o 21:45
Miejscowość: Busko-Zdrój

Re: [Arkania] Huttyjskie sprawunki

Postprzez Mistrz Gry » 10 Paź 2017, o 18:13

Arkanianin machnął ręką jakby przeganiał ratitańską muchę szepczącą.
- Klienci indywidualni zwykle sami dobierają sobie dostawców, a produkcja masowa jest dostarczana przez firmy spedycyjne. – pokręcił głową – Być może źle pan zrozumiał moje intencje. To nie jest rozmowa o pracę. Zaprosiłem pana na drinki z czystej kurtuazji i gościnności, czy pośród pańskiego gatunku nie ma takiego zwyczaju?
- Co do pańskiego statku, nie jestem stoczniowcem. Nasza firma nie zajmuje się tego typu działalnością. Sugerowałbym szukać ewentualnych partnerów w takim przedsięwzięciu pośród Kuat Drive Yards bądź Rendili StarDrive. Być może pan o nich słyszał? – na twarzy Arkanianina przemknął złośliwy uśmiech, w dotychczas pozbawionym emocji głosie Khasco rozbrzmiała nuta irytacji.

Arca na chwilę zamilkł.
- Naturalnie, myślę, że kilka butelek nie uszczupli naszych zapasów. Proszę to potraktować jako osłodzenie nieprzyjemności przy lądowaniu. Jeśli chodzi o rozrywkę to sugeruję Kanti. Zarówno pan, jak i pana towarzyszka z całą pewnością znajdą tam coś dla siebie. Miasto słynie raczej z rozgrywek dejarika, ale jeśli moje rozeznanie w klienteli klubów i barów nie jest błędne, to podejrzewam, że znajdzie pan tam również chętnych do gry w sabaka. Chętnie wskazałbym odpowiednie miejsca, ale niestety charakter mojej pracy nie pozwala mi być na bieżąco z życiem nocnym Kanti. – Arkanianin odstawił szklankę z trunkiem na bok. Arca westchnął.
- Obawiam się, że zostały już zabezpieczone i funkcjonariusze naszej ochrony są w trakcie ich przetransportowania do magazynów, celem dalszego badania. Jestem pewien, że pańska zleceniodawczyni, jeśli uzna to za stosowne, podzieli się z panem raportem na temat napastników, który jej przedstawimy.

Khasco wstał i wygładził swoją szaroniebieską tunikę.
- Nie chciałbym pana poganiać, ale jak pewnie pan rozumie, obowiązki gonią. Oczywiście wpierw przygotuję obiecany prezent… C7? Zapakuj trzy butelki arkaniańskiego mleka Adasca, rocznik 85. – Arca ponownie odwrócił się do Quinlana – Czy jeszcze czegoś panu potrzeba, kapitanie? – ostatnie zdanie wypowiedział tonem wskazującym na to, że o cokolwiek Chiss poprosi, Khasco nie będzie skory do realizacji prośby.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5195
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Arkania] Huttyjskie sprawunki

Postprzez Quinlan Rasjuall » 10 Paź 2017, o 18:43

Słowa odpowiedzi ze strony arkanianina zdawały się całkowicie negować jakiekolwiek próby podchodów. Albo po prostu nie interesowały go żadne boczne interesy. Cokolwiek można było o nim powiedzieć, to na pewno był świetnym negocjatorem a Quinlan musiał tutaj ustąpić mu pola. Oczywiście w swój naturalny sposób podejścia i charakteru. Zwłaszcza że Arca zaczynał się chyba irytować całą rozmową z przemytnikiem. Jedyne co udało się od niego wyciągnąć to parę butelek trunku za darmo. Jakiś bonus przy całej tej robocie.
- Już zabezpieczone i zabrane? Szkoda, ale przynajmniej napastnicy są dwie maszyny do tyłu a wy macie swój towar. – skomentował niedbale i dopił resztę trunku ze szklanki, którą odstawił na bok. Arkanianin zaczynał być niecierpliwy i „poganiał” swego gościa by ten już „spadał”. Cóż, korporacyjni chyba niezbyt lubili zbyt długo przebywać z tymi, którzy dostarczali towary. – Praca nigdy nie pozwala na chwilę relaksu co? Tak, myślę że też zmienię klimat na trochę cieplejszy.

Wstał gasząc niedopalone w połowie cygaro i chowając je do zasobnika.
- Myślę, że alkohol chyba jest w tej chwili wszystkim czego potrzebuję jako coś ekstra. – rzekł do arkanianina, ale też odpalił comlink jakby od niechcenia – Shadra, jak tam stan „Królowej”? Możemy startować czy potrzebujemy teraz czegoś? – zapytał dziewczyny. Skoro i tak musiał odlatywać, to mógł sobie pozwolić na jeszcze chwilę irytacji korporacyjnych. Trochę za późno mu przyszło do głowy by zostawić jakąś pluskwę w okolicy, czy też podpiąć się do tutejszego terminala. Ale to była robota dla R7, który pozostał na statku. Wyglądało na to, że będzie musiał podejść do tej sprawy okrężną drogą, z najbliższego większego miasta. Kilka pomysłów już krążyło mu po głowie i chyba spędzi na tej planecie więcej niż dwa dni...
"Ci których oczy są ślepe widzą nieraz więcej, niż ci którzy wzrok posiadają"
Dharkosis, Lord Sith, Miraluka
Awatar użytkownika
Quinlan Rasjuall
Gracz
 
Posty: 38
Rejestracja: 26 Sie 2017, o 21:45
Miejscowość: Busko-Zdrój

Re: [Arkania] Huttyjskie sprawunki

Postprzez Mistrz Gry » 12 Paź 2017, o 22:28

- Spoko, szefie. Nie jest najgorzej. R7 popracował trochę spawarką łukową, na razie to powinno wystarczyć. – Togrutanka westchnęła – Możemy lecieć z tej dziury.
Khasco uniósł brew, ale nie skomentował uwagi Shadry o bazie, której szefował.
- Cieszę się, że wszystko w porządku. Odprowadzę pana na lądowisko. Zapraszam. – Arca wyciągnął prawą dłoń wskazując na wyjście.

Droga powrotna trwała nieco dłużej niż poprzednim razem, skutek wypitego przez Arkanianina i Chissa mleka, ale w końcu dotarli na miejsce. Quinlan miał okazję przyjrzeć się pracy R7, uszczerbki poszycia istotnie zostały prowizorycznie zaspawane. Jednak będą musieli zatrzymać się w miejscowym warsztacie przed lotem kosmicznym, by upewnić się, że poszycie wytrzyma.
- Miło było pana poznać, kapitanie. - powiedział tonem wskazującym na zupełnie przeciwne odczucia - Życzę bezpiecznych lotów. – Khasco skinął głową i odwrócił się na pięcie. Arkanianin wrócił do wnętrza bazy, ale Chissowi nie umknął fakt, że na lądowisku wciąż kręcili się technicy i ochroniarze. Z całą swoją sztywnością i sztucznością starali się udawać, że nie pozostali na platformie po to by upewnić się, że Quinlan odleci.

Gdy tylko wszedł po trapie na statek, Shadra już na niego czekała.
- Szefie, jest coś co może ci się nie spodobać… - zaczęła. Przez chwilę Togrutanka wahała się czy kontynuować. – Nie mogłam się powstrzymać… Ta skrzynia... Nie dawała mi spokoju. Chciałam chociaż wiedzieć, gdzie ją zabiorą, więc… - zaczerpnęła tchu – zainstalowałam niewielki nadajnik. Wygląda na to, że go nie wykryli, bo sygnał wciąż nadaje… Głupio mi. Zadziałałam impulsywnie. Mogę go wyłączyć zdalnie. Przepalą się obwody i odpadnie od skrzyni. Nikt nie powinien zauważyć spalonej płytki metalu. Nie chcę żebyś miał przeze mnie problemy z Vago. – na twarzy Shadry zdała się malować rzeczywista troska i wstyd.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5195
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Arkania] Huttyjskie sprawunki

Postprzez Quinlan Rasjuall » 12 Paź 2017, o 23:57

Droga powrotna była pod znakiem lekkiego balansu dla Quinlana, zwłaszcza że niósł podarowane i zapakowane w pojemnik trzy butelki przedniego trunku. Oględziny kadłuba popsuły jednak humor chissa, który tylko westchnął ciężko. Tego solidnego remontu nie mógł odkładać w nieskończoność, ale do tego potrzebował większej ilości kredytów. Miał nadzieję zdobyć je w najbliższym porcie, a przynajmniej spora ich część.
Skinął głową na pożegnanie Khasco i niespiesznie wszedł na pokład statku. Skoro tak bardzo ich tu nie pragnęli to też nie zamierzał zbytnio przeciągać tutejszego pobytu. W środku potem spojrzał na Shadrę, która obdarzyła go nowinami. Z początku nie do końca zrozumiał o co jej chodziło, może to była wina wypitego alkoholu. Ale po kilkunastu sekundach niemal wytrzeźwiał i spojrzał na nią surowo.

- Nie dawała ci spokoju co? I podrzuciłaś pluskwę narażając się przy okazji huttom co? – na twarzy Quinlana widniał złowrogi wyraz, który po chwili zniknął zastąpiony szelmowskim uśmiechem. Odłożył na bok pojemnik, chwycił dziewczyną za ramiona i zaskoczoną pocałował. Dopiero potem ją puściwszy rzekł – Nic nie rób i zostaw jak jest. Przyda nam się dodatkowa informacja i ewentualny as w rękawie. O ile oczywiście nie przerzucą zawartości do innego pojemnika. A póki co weź ten pojemnik, zanieś go do barku i dołącz do mnie w kokpicie. Trzy arkaniańskie butelki przydadzą się nam nie sądzisz? - na twarzy Quinlana zagościł uśmiech. Zdecydowanie ta dziewczyna zdawała się mieć więcej talentów niż się mogło wydawać na początku.
Ruszył do kokpitu, gdzie usiadłszy w fotelu wyciągnął z płaszcza datapad by przejrzeć całą zawartość dotyczącą korporacji jakie zdobył dla niego droid.
- ErSeven. Wracaj na pokład i przygotuj statek do startu. Kurs na Kanti, przy okazji ściągnij też informację na temat tego miasta. – odezwał się przez comlink do astrodroida. Przed odlotem musiał też sprawdzić czy po drodze nie będzie ewentualnych problemów i jak długo będą lecieli. Wolał uniknąć niespodzianek w czasie lotu.
"Ci których oczy są ślepe widzą nieraz więcej, niż ci którzy wzrok posiadają"
Dharkosis, Lord Sith, Miraluka
Awatar użytkownika
Quinlan Rasjuall
Gracz
 
Posty: 38
Rejestracja: 26 Sie 2017, o 21:45
Miejscowość: Busko-Zdrój

Re: [Arkania] Huttyjskie sprawunki

Postprzez Mistrz Gry » 14 Paź 2017, o 21:52

Shadra wyglądała na zmieszaną. Z jednej strony odetchnęła z ulgą, że Quinlan nie był na nią zły, z drugiej strony wyraźnie nie spodobał się jej pocałunek. Skinęła tylko głową i odeszła w głąb statku. R7 zagwizdał z irytacją na wieść o tym, że musi przystąpić do kolejnych czynności. Astromech zaczął wytwarzać osobowość. Być może czas już było na okresowe czyszczenie pamięci?
Informacji nie było znowuż tak dużo. Na datapadzie były całe listy produktów medycznych, których nazwy nie mówiły mu wiele. Na tyle na ile Quinlan był w stanie je przetworzyć, Khasco Co specjalizowało się w zaawansowanych lekach na bazie bacty, ryll koru i kolto oraz środkami immunosupresyjnymi, najpewniej uzupełniając usługi z dziedziny hodowli sklonowanych organów na przeszczepy oferowane przez ich firmę matkę – Arkanian Microtechnologies.

Lekturę przerwał mu sygnał wydany przez jeden z holoekranów. R7 przesyłał informacje na temat Kanti zaczerpnięte z niedawno zaktualizowanego przez geografów i podróżników z Imperialnego Centrum Atlasu Galaktycznego:
Kanti, drugie co do wielkości miasto Arkanii, centrum rozrywki i produkcji dóbr luksusowych. To tutaj odbywają się coroczne Mistrzostwa Północnych Przyległości w Dejarik, które ściągają przybyszów z Wewnętrznych Rubieży i Kolonii. W ciągu dnia miasto rozbrzmiewa dźwiękami pracy jubilerów obrabiających wydobywane w czeluściach planety diamenty. Wyroby arkaniańskich mistrzów znajdują nabywców nie tylko pośród możnych planety, ale i klas wyższych całego Imperium. Nocą miasto oddaje się rozrywkom kultury wysokiej, wyższe kasty społeczne tłumnie odwiedzają pysznie ozdobione opery i teatry, tylko po to by potem przenieść się do klubów z równie wysmakowanym wystrojem, ale rozrywkami, których zażywanie wymaga znacznie więcej dyskrecji.
Do kokpitu weszła Togrutanka, a za nią niedługo potem R7. Astromech zagwizdał.
- To chyba znaczy, że jesteśmy gotowi do lotu, szefie. To dokąd teraz?

Lot będzie trwał kilka godzin. Jeśli chcesz możesz odegrać co się w jego trakcie dzieje na statku. Wkroczę przy opisie lokacji i lądowaniu.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5195
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Arkania] Huttyjskie sprawunki

Postprzez Quinlan Rasjuall » 16 Paź 2017, o 14:37

Informacje nie były dla niego zbyt ciekawe jeśli chodzi o produktywność korporacji. Choć ich połączenia z huttami musiało mieć coś więcej wspólnego, czego Quinlan na chwilę obecną nie mógł rozgryźć. Może ci z góry będą mieli lepsze spojrzenie na całą sytuację oraz więcej informacji, których on sam nie posiadał. Ale zdobycie wiedzy na temat tego gdzie trafi tajemnicza trumna mogła też coś dać. Teraz jednak nic już z tym nie mógł zrobić. Miał niejako wolną rękę.
Spojrzał na dwójkę, która weszła na mostek. Tak, zdecydowanie przydałoby się im znów trochę rozrywki i większy zarobek.
- Kanti, gdzie poszukamy szczęścia i fortuny. Będziesz miała okazję na odrobinę relaksu Shandro, o który chyba ostatnio się dopominałaś. A co do podłożonej pluskwy to niech jego aktualna lokalizacja uaktualnia się, gdy zacznie się przemieszczać wraz z przesyłką.– odpowiedział togrutance i rzucił okiem na astromecha. Jego osobowość mogła by się kiedyś przydać, ale też być problemem. Czyszczenie pamięci mógł zrobić zawsze jeśli naprawdę zaczął by stwarzać zagrożenie dla całej misji. Póki co postanowił zobaczyć jak potoczą się sprawy.

Sprawdziwszy kontrolki uruchomił napęd i nieśpiesznie podniósł „Królową” w powietrze. Kilka metrów nad ziemią rozłożyły się pionowe płaty na skrzydłach i statek pomknął do przodu. Quinlan nie spieszył się teraz już zbytnio, ustawiając prędkość na bardziej optymalną by nie nadwyrężać niepotrzebnie silników. Nie leciał na dużej wysokości, ale z czasem wzbił się w górę by dołączyć niejako do szlaku którym kursowały statki z i do Kanti. Nie miał na pokładzie ładunku, zatem nie musiał się niczego obawiać. Był po prostu kolejnym wolnym strzelcem, który przybywał dla zarobku i napraw. Krajobrazy zmieniały się wraz z kolejnymi pokonywanymi kilometrami. Z lodowych pustkowi przez wzgórza po tereny coraz bardziej zamieszkane i zindustrializowane, by wreszcie przemienić się w miasta. Również ruch w przestworzach się zaczął jak i na ziemi. Transporty dóbr, pasażerów, ruch coraz gęstszy im byli bliżej miasta.
Rzucił okiem na togrutankę. Ta nie była chyba w najlepszym humorze po tym nagłym pocałunku. Z drugiej strony to zapewne i tak było lepsze niż by miała zostać opieprzona czy też nawet wyrzucona ze statku za numer jaki zrobiła. A tak dostała podziękowania od kapitana w dość nietypowy sposób.
Rozmyślania przerwał jednak sygnał radiolatarni kosmoportu. Zbliżali się Kanti i pora była przygotować się do lądowania.
- Jakieś pytania, wątpliwości czy też życzenia odnośnie miasta? - odezwał się z pytaniem do dwójki swych towarzyszy. Nie żeby miał nagle tysiące kredytów na zbyciu ale zawsze opłacało się spytać.
"Ci których oczy są ślepe widzą nieraz więcej, niż ci którzy wzrok posiadają"
Dharkosis, Lord Sith, Miraluka
Awatar użytkownika
Quinlan Rasjuall
Gracz
 
Posty: 38
Rejestracja: 26 Sie 2017, o 21:45
Miejscowość: Busko-Zdrój

Re: [Arkania] Huttyjskie sprawunki

Postprzez Mistrz Gry » 18 Paź 2017, o 23:36

Astromech wydał serię gwizdów, z których tłumaczeniem ledwo nadążał komputer pokładowy. Lista żądań była długa, olej, nowe części, dodatkowe aplikacje… R7 chyba zbyt dosłownie zrozumiał propozycję Quinlana. Shadra z kolei pokręciła tylko głową, na jej twarzy pojawił się cień uśmiechu spowodowany zachowaniem astromecha.

Na horyzoncie pojawiły się kopuły centralnych budynków Kanti. Jak można było przypuszczać oper i teatrów. Inkrustowane aurodium i wysadzane klejnotami błyszczały w białym świetle zachodzącego Olim. Zabudowa miasta nie należała do najwyższych. Nawet te najbardziej monumentalne gmachy nie miały więcej niż pięć pięter, wywierając wrażenie majestatu raczej rozmachem i bogactwem detalu, aniżeli wysokością. Chiss miał okazję przyjrzeć się niczym nieskrępowanemu i otwartemu dostatkowi, tak różnemu od ascetycznej architektury światów należących do jego pobratymców. Nagle z głośników popłynął bezbarwny głos.

- Frachtowiec model… Zaraz, co to za model? – kontroler wyraźnie poczuł się zakłopotany, po krótkiej pauzie kontynuował udając zdecydowanie. – Nieważne. Zidentyfikuj się i podaj cel podróży.
- Silver Queen. – odpowiedziała nonszalancko Shadra – Zamierzamy zwiedzić miasto. Przydzielicie nam jakieś lądowisko, czy mamy latać nad Kanti przez całą noc?
- Lądowisko 4321. Przesyłam koordynaty podejścia. Życzę owocnego pobytu. – widać rezolutność Togrutanki zbiła Arkanianina z tropu. Jednocześnie miejska kontrola lotów miała niewiele roboty w porównaniu do planetarnej i najwyraźniej nie odczuwała potrzeby dokładnej kontroli statków, które, jak sądzili, przeszły już bardziej skrupulatne oględziny.

Lądowisko znajdowało się na obrzeżach miasta, w mniej atrakcyjnej dzielnicy, o czym świadczył odpadający od budynków tynk, obskurne stragany i brak rodowitych Arkanian. Wokół lądowiska snuły się potężne postacie Yaka. Dwumetrowi, cybernetycznie podrasowani by lepiej służyć swym panom, bez słowa przyglądali się lądowaniu. Droid protokolarny modelu E-3PO zajął pozycję przy panelu kontrolnym, wyraźnie czekając aż załoga opuści „Silver Queen”.

Quinlan poczuł znajome mrowienie u lewego boku. Ukryty zminiutaryzowany komunikator sygnalizował, że jego mocodawcy… prawdziwi mocodawcy, a nie huttyjscy bossowie, chcą z nim porozmawiać. Chiss wiedział, że może odwlec raport w czasie. Jego zwierzchnik nie reagował na to pozytywnie, ale nie wyciągał z tego tytułu konsekwencji. Z drugiej strony moment nie był najgorszy na to, by nawiązać kontakt, a prędzej czy później będzie musiał to zrobić. Naturalnie bez świadków. Togrutanka poderwała się z miejsca i zatrzymała się dopiero gdy stanęła w przejściu. Spoglądała na Quinlana pytająco, czekając aż szef do niej dołączy, żeby załatwić formalności związane z opłaceniem lądowiska. Wybór należał do niego.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5195
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Arkania] Huttyjskie sprawunki

Postprzez Quinlan Rasjuall » 19 Paź 2017, o 00:00

Quinlan uśmiechnął się pod nosem na słowa zdziwienia kontrolera. Tak było za każdym razem jak pojawiali się w jakimś kosmoporcie. Czasami dawało to dodatkowe atrakcje w postaci zainteresowanych chcących sprawdzić co też przyleciało, albo pogadać z kapitanem statku. Tym razem byli to jego szefowie, choć nie do końca tak sobie wyobrażał lądowanie w Kanti.

- Idźcie przodem i załatwcie formalności. Ja jeszcze wezmę parę rzeczy z kajuty i do was zaraz dołączę. – odezwał się do dziewczyny. Wolał od razu załatwić sprawę raportu by mieć to już z głowy i zająć się prywatnymi sprawami.
Miał zamiar odczekać chwil kilka i dopiero skontaktować się z szefem. Dowiedzieć się czego chcą teraz i przekazać czego się dowiedział w tym krótkim pobycie na placówce naukowej.
"Ci których oczy są ślepe widzą nieraz więcej, niż ci którzy wzrok posiadają"
Dharkosis, Lord Sith, Miraluka
Awatar użytkownika
Quinlan Rasjuall
Gracz
 
Posty: 38
Rejestracja: 26 Sie 2017, o 21:45
Miejscowość: Busko-Zdrój

Następna

Wróć do Światy Jądra