Content

Środkowe Rubieże

[Naboo] Zaginiona dziewczyna

Image

[Naboo] Zaginiona dziewczyna

Postprzez Mistrz Gry » 11 Lip 2018, o 20:03

Miasteczko Voo'nh Maas jest umiejscowione między Wielką Puszczą Gungańską, a metropolią Voo'nh Fosm. Daleko mu do największych miast na planecie, ale rozmiar nadrabia różnorodnością mieszkańców.
Jest to głównie miejsce turystyczne, przez swoją przyjazność dla wszystkich ras i praktycznie nieistniejącą przestępczość przyciągające każdego, kto chciałby mieć po prostu chwilę na odpoczynek i odstresowanie się. Nawet dla Imperium jest ono oazą spokoju i dla osób niemających specjalnych ambicji przydział tutaj może być idealną nagrodą.
Jest więc to wręcz idealne miejsce dla najemnika chcącego chwilę odpocząć po wykonanej robocie, z dala od środowiska przestępczego i stresu związanego z zawodem.

W małym porcie kosmicznym Astad Bat'rai lądował wiele razy w trakcie swojej znajomości z Alerą. Nawet mimo tego, że minęły już prawie dwa lata, odkąd tutaj był ostatnio, pamiętał dobrze drogę z portu do restauracji "Gungańska Sfera", w której pracowała Togrutanka.
Przechodząc przez znane sobie uliczki, obok niezmienionych od dawna budynków, Astad miał dobre podstawy by myśleć, że nic się nie zmieniło. Wrażenie to jednak się rozpadło, kiedy tylko wszedł do środka lokalu...

Nie tylko wystrój się zupełnie zmienił, ale także zmienił się chyba sam charakter restauracji. Najwięcej osób bowiem nie siedziało jedząc (choć było i kilka takich), a grając w jakąś z dostępnych gier hazardowych. Były tutaj stoły do sabaka i pazaaka, kilka maszyn do lugjacka, Jubilee Wheel oraz jeden stół do holoszachów. Do tego kelnerki były ubrane znacznie bardziej prowokacyjnie, choć nie na tyle by przekroczyć granicę przyzwoitości. Nie widział jednak wśród nich znajomej Togrutanki.

Chwilę po tym jak usiadł przy stole podeszła do niego Twi'lekańska kelnerka, Rabahtli’havoru. Najemnik znał ją - była ona przyjaciółką i współlokatorką Alery.
- Witam w "Gungańskiej Sferze", co podać? - powiedziała, ale zanim najemnik zdążył odpowiedzieć, coś u niej "zaskoczyło" i rozpoznała go - Astad! Dawno się nie widzieliśmy! W zasadzie spodziewałam się, że, kiedy już nie ma tu Alery, to nigdy nie wrócisz. Co cię tu sprowadza?

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5813
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Naboo] Zaginiona dziewczyna

Postprzez Astad Bat'rai » 12 Lip 2018, o 14:48

Zmiana wystroju w równym stopniu zaciekawiła Astada, co go zirytowała. Lubił przychodzić tutaj głównie w celu zjedzenia posiłku i rozmowy z Alerą przy miłym dla ucha zgiełku, powodowanym przez innych gości. A nie przez rozemocjonowanych hazardzistów. I jeszcze te kelnerki. Chociaż, w zasadzie, to nie było aż takie złe. Bądź co bądź, przyzwoitość została jako tako zachowana.
Westchnął, siadając do stolika w swojej zbroi. Z broni miał przy sobie jedynie nóż, tkwił on bezpiecznie w pochwie przy pasie. Hełm zdjął, wchodząc do lokalu i teraz położył go między swoimi nogami, na podłodze. Po rozejrzeniu się, nie dostrzegł nigdzie Alery. Ciekawe, gdzie teraz jest – pomyślał. Jego rozważania nad tym, a także nad sprawą zamówienia, jakie chciałby dzisiaj złożyć przerwała młoda Twi'lekanka. Niemal od razu rozpoznał w niej przyjaciółkę Alery.
– Dzień dobry, Rabahtli'havoru – odpowiedział, skinąwszy głową na powitanie. – Jak mógłbym nie odwiedzić ulubionej restauracji? Chwila – zastanowił się – mówiłaś coś o tym, że nie ma już Alery? Właśnie to mnie sprowadza. Jej komunikator nie odpowiada od dłuższego czasu. Wiesz może, gdzie jest? Nie pracuje już tutaj?
Awatar użytkownika
Astad Bat'rai
Gracz
 
Posty: 12
Rejestracja: 6 Lip 2018, o 11:50

Re: [Naboo] Zaginiona dziewczyna

Postprzez Mistrz Gry » 14 Lip 2018, o 00:44

- Z tobą nikt się nie kontaktował? Myślałam, że ci powiedzą. Po tym jak mnie uratowała przed gangsterami, powiedziano mi, że zainteresowała kogoś wyżej w Imperium, więc najpewniej trafiła gdzieś na szkolenie czy coś takiego i na razie nie będzie mogła używać komunikatora. Nie dopytywałam się dalej, ona zawsze była wojownicza, więc więcej nie potrzebowałam wiedzieć. Ale w sumie dziwne, że nie pozwolili jej samemu to przekazać i powiedzieć tobie. Bo jak ją znam to gdyby mogła, by to zrobiła. - odpowiedziała, wyraźnie samemu się zastanawiając nad sprawą. Po chwili jednak zmieniła temat - A, bo jeszcze mnie wywalą z pracy: to co chcesz zamówić? - zapytała z uśmiechem.
Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5813
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Naboo] Zaginiona dziewczyna

Postprzez Astad Bat'rai » 14 Lip 2018, o 09:35

– Hmm... Dzisiaj poproszę klasycznie: pieczeń z nerfa z warzywami, oczywiście mocno przyprawiona, jak zawsze. I do tego... – zastanowił się. A, co mu tam. – Ciemne ale, jeśli jest. I jeszcze jedno, byłbym wdzięczny, gdybyś mogła po pracy pogadać ze mną chwilę o tym, co się stało z Alerą. Naprawdę nic o tym nie słyszałem. O której kończysz zmianę?
Przecież odpowiedziałem - w poście... Nie zauważyłeś?
Awatar użytkownika
Astad Bat'rai
Gracz
 
Posty: 12
Rejestracja: 6 Lip 2018, o 11:50

Re: [Naboo] Zaginiona dziewczyna

Postprzez Mistrz Gry » Dzisiaj, o 00:55

- Będę tu jeszcze jakieś dwie godziny - odpowiedziała.
Tymczasem jednak reszta przybytku nie zamarła i jedna osoba wykazała to dość wyraźnie, wstając z miejsca i krzycząc
- Oszust! To kurwa niemożliwe. Jak niby... Ty pieprzony oszuście. - wrzeszczał wyraźnie wkurzony.
- Wiesz, to nie ja wygrałem wszystko jak tylko zaczynało mi brakować pieniędzy... Czy może wkurzasz się, bo boisz się, że jeśli oszukuję, robię to lepiej niż ty? - odpowiedziała wciąż dość głośnie, lecz bez tak wyraźnych emocji inna osoba siedząca przy tym samym stole. Mimo tego spokojniejszy ton zdecydowanie nie pomógł.
- O ty kurwiu, jeszcze mnie oskarżasz?
Niezbyt dojrzała kłótnia ciągnęła się jeszcze przez chwilę, aż w końcu jedna z kelnerek podeszła i próbowała załagodzić sytuację.
- Panowie, spokojnie. Dlaczego z góry zakładacie, że ktoś oszukiwał? Na pewno wszystko da się... - nie dokończyła, przerwał jej wściekły mężczyzna
- Że niby mam dyskutować z nim!? - jednak i jemu przerwał oskarżony o oszukiwanie
- Ty też nie wydajesz się nadawać do rozmowy. Poczytałbyś coś, może by ci to poszerzyło zasób słów...
- Teraz to przegiąłeś! - nawet ze swojego miejsca Astad zauważył, że człowiek wyciąga nóż z kabury ukrytej pod płaszczem.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5813
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Naboo] Zaginiona dziewczyna

Postprzez Astad Bat'rai » Dzisiaj, o 17:35

Zanim Mandalorianin zdążył zastanowić się nad dalszym planem dnia po tym, co usłyszał od przyjaciółki Alery, jego myśli zagłuszył krzyk dochodzący z innej części sali. Zerknął w tamtą stronę. Dwaj hazardziści kłócili się o oszustwo. No tak. Oznaki tego, że wstawienie do lokalu stołów do gier było bardzo złym pomysłem.
Kelnerka próbowała załagodzić sytuację, ale nadpobudliwy idiota wzniecający kłótnię nie dał sobie nic powiedzieć. Zresztą koleś, którego tamten obrzucał co chwila mięsem, też był kretynem. Do takiego wniosku doszedł Astad. Facet może i potrafił trzymać nerwy na wodzy, ale ewidentnie prowokował tamtego swoimi wyszukanymi obelgami. Złota zasada: nigdy nie prowokuj kogoś, z kim grasz.
Już miał zrezygnować z zaprzątania sobie głowy tamtą sprawą i odpowiedzieć Rabahtli'havoru, kiedy zobaczył, że nerwowy gość sięga po coś do płaszcza. Nóż. Shab – pomyślał ze zrezygnowaniem Astad. Ochrona raczej nie zdąży, jeżeli w ogóle była tu jakaś ochrona. Nie przypominał sobie żadnej podobnej sytuacji z czasów, kiedy często tutaj bywał. No nic, nie należy dopuścić do burdy w jego ulubionym lokalu na Środkowych Rubieżach. Położył rękę na ramieniu Rabahtli'havoru, która sprawiała wrażenie, że chce pobiec, by wspomóc koleżankę. Spojrzała na niego i została na miejscu, jednak nadal czujnie obserwowała poczynania krzykliwego gościa. Wstał, jedną ręką chwytając hełm, a drugą odsuwając krzesło. Zakładając hełm, przesunął się w stronę faceta z nożem. Prawa ręka stale krążyła wokół jego własnego noża, ale nie zamierzał go wyjmować, chyba że w ostateczności.
Astad podszedł do tamtej kelnerki z lewej strony, prawą ręką odsuwając ją delikatnie do tyłu. Stanął między nią, a nożownikiem, który właśnie wyjął swój oręż i szykował się do ataku na drugiego gracza. Tamten, widząc broń, wstał z krzesła i odsunął się o krok z kamienną miną. Nic jednak nie powiedział.
– I co teraz, chuju? Kanciarzu? – krzyknął drugi mężczyzna, patrząc na tamtego z wyrazem wściekłości na twarzy.
– Hej! – niski, głośny okrzyk Astada zwrócił uwagę większości osób w lokalu, ale nie pana nerwicy. Ruszył on szybkim krokiem w stronę swojego celu. Mandalorianin powtórzył więc, krzycząc jeszcze głośniej: – Hej, stać! Di'kut! – nie wiedział, czy koleś rozpozna mandaloriańskie słowo idiota, ale nawet o tym nie myślał, użył go machinalnie.
– Co jest, kurwa... – tym razem mężczyzna zatrzymał się, szukając wzrokiem źródła głosu. Kiedy zauważył Mandalorianina w pełnej zbroi, łącznie z hełmem, jego mina zrobiła się dużo mniej pewna. Stał tak, patrząc to na postać w zbroi zasłaniającą kelnerkę, to na gracza, któremu chwilę wcześniej chciał wpakować nóż na oczach wszystkich. Zdawało się, że nie wydusi z siebie ani słowa, jednak po chwili udało mu się:
– Ale... To on oszukiwał, kur...
– Zamknij się i słuchaj – przerwał mu Astad. – W imieniu obsługi tego lokalu każę wam wyjść z tym na zewnątrz. Chcecie się podziurawić, proszę bardzo, ale nie tutaj. Mogliby po tym zamknąć lokal, a to by mnie wkurzyło, bo lubię się tu stołować. Chcesz, żebym się na ciebie wkurzył? – mówił głośno i stanowczo, ale spokojnie. Mężczyzna jednak wciąż był wściekły, nawet jeśli zdezorientowany. Sprawiał wrażenie, że nadal ma ochotę wbić nóż w kark drugiego faceta.
Awatar użytkownika
Astad Bat'rai
Gracz
 
Posty: 12
Rejestracja: 6 Lip 2018, o 11:50


Wróć do Środkowe Rubieże