Content

Środkowe Rubieże

[Kashyyyk] Potwór

Image

[Kashyyyk] Potwór

Postprzez Mistrz Gry » 23 Wrz 2018, o 20:21

Ich YT-1930 unosił się w bezpiecznej przestrzeni kosmicznej próżni nad Bastionem, gdy cała trójka łowców patrzyła, jak ostatni ich zleceniodawca, do którego właśnie przylecieli po zapłatę, ginie, zmiażdżony i spalony w swoim domu w katastrofie wielkiego nowego imperialnego niszczyciela. O ile los mieszkańców planety mało obszedł Shaka-ka i Shak-thula, o tyle wyparowanie ich kredytów za ostatnią robotę już bardziej. Rodzeństwo było zupełnie nie w humorze spoglądając na widoczne z orbity palące się dzielnice miasta na planecie. Baraduk stał przy nich, zasępiony i zamyślony i tylko częściowo docierały do niego ich narzekania, dopóki Shaka-ka nie szturchnęła go w ramię.
- Rusz dupę, szefie. Musssimy nadrobić kassssę.
Nie pozostawało im nic innego, jak zawrócić z nad planety i wybrać nowe zlecenie. Baraduk wiedział, że teraz będzie musiał trafić coś ciekawego i dobrze płatnego, by nie spędzić reszty dni tego roku wśród narzekań i przekleństw pozostałej dwójki. Zasiedli we wspólnym pomieszczeniu statku nad holonetem. Odrzucając na bok wiadomości o wydarzeniu na Bastionie, które teraz jarzyły się aż czerwienią "z ostatniej chwili", odszukali od razu stronę ze zleceniami. Najpierw tymi oficjalnymi, pracowali przecież legalnie, prawda? Rodzeństwo zabrało się za przeglądanie ofert, ale ich kapitan wciąż nie mógł pozbyć się widoku tragedii planety sprzed swoich gadzich oczu. Do niego znacznie lepiej dochodziło, jaka katastrofa własnie się tam wydarzyła.
- Nudna. Nudna. To też nuda - odezwał się firmowy zakapior, który w ogóle nie przejął się losem Bastionu - Weźmy w końcu cośśś ciekawego. Mam już osssstatnio dość polowania na banthy dla bogatych głupków.
- Przecież nie polujemy na banthy...
- Kurwa, nieważne... O, patrz! Cośśś ciekawego - osiłek wskazał palcem na jedno z ogłoszeń.
Zaciekawiony Baraduk przerwał swoje rozważania i przyjrzał się, co takiego ta dwójka znalazła. Ogłoszenie wyglądało nad wyraz oficjalnie. Od razu skojarzyło mu się z jakimś urzędowym pismem i nie pomylił się dużo, bo okazało się, że wystawiło je Imperium. Główna władza w Galaktyce poszukiwała najemników do upolowania czegoś. Było to rzadkie, ale z tego co wiedział Baraduk, zawsze dobrze płatne.

Rwookrrorro, Kashyyyk, 71 ABY

Gubernator Planety Kashyyyk
Tyris Lacer

Wyznacza nagrodę za schwytanie lub zabicie zwierzęcia z Krainy Cienia grasującego na terenie Rwookrrorro w niższych partiach miasta. Zwierzę jest szczególnie niebezpieczne i nieznany jej jego rodzaj i gatunek. Zwierzę dopuściło się ataków na obywateli Imperium oraz na mieszkańców planety pracujących na niższych poziomach drzew. Za schwytanie bądź zabicie wyznacza się nagrodę 140 000 kredytów.
Wszelkie zgłoszenia należy kierować do kancelarii gubernatora na adres jej skrzynki holonetowej lub bezpośrednio zgłaszając się w siedzibie kancelarii na planecie. Należy posiadać własny sprzęt i wyposażenie, zgodny z wydanymi licencjami Imperium. Należy także posiadać pisemnie udokumentowane przynajmniej dwuletnie doświadczenie w łowach na niebezpieczne zwierzęta.

Gubernator Planety Kashyyyk
Tyris Lacer


Gdy przeczytał całość, pozostała dójka patrzyła na niego niemal wygłodniałym wzrokiem, jakby chcieli powiedzieć, że chcą na to coś zapolować.
- Zgoda - Baraduk nie zamierzał z nimi o to walczyć - DX ustaw kurs na Kashyyyk.

***


Rwookrrorro. Osadzona na niebosiężnych drzewach wroshyr, była centrum administracyjnym planety i głównym ośrodkiem życia w tej dość nieprzystępnej krainie porośniętej ogromnym lasem. Wookiee nie byli łatwymi w opanowaniu nowymi poddanymi Imperium, ale Imperialnym udało przejąć się kontrolę w głównych miastach na całej planecie. To pozwalało im względnie kontrolować całą jej przestrzeń i układ gwiezdny. Nie byli jednak w tym aż tak pewni. Patrolujące miasto odziane w zielone pancerze oddziały sił imperialnych i odgłos przelatujących nad chmurami bombowców TIE nie były niczym niezwykłym i stale miały przypominać, kto tu naprawdę rządzi.
Po tym, jak Baraduk podał kontroli lotów cel ich przylotu, został skierowany od razu do partii lądowisk usytuowanych wysoko w koronach drzew, blisko siedziby gubernatora. Ich stary frachtowiec minął jeden z patrolów tie i po chwili usadowił się na lądowisku, które w rzeczywistości było częścią wielkiego konaru drzewa. Nim zdążyli wyłączyć silniki statku, już przez szybę kokpitu dostrzegli zmierzających w ich stronę urzędników z obstawą dwóch szturmowców. Mieli jednak jeszcze chwilę, by ze sobą porozmawiać.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6204
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Kashyyyk] Potwór

Postprzez Quorn » 24 Wrz 2018, o 21:20

Siedzieli w kokpicie i obserwowali widok za oknem. Jak dotąd nie mieli zlecenia na tej planecie więc ich gadzie oczy oglądały po raz pierwszy majestatyczny świat gigantycznych drzew.
- Shaka-ka, Shaka-Thul, bierzzcie płaszzzzzcze. Nie chcemy wysssstraszyć naszzzych rozmówców. - Powiedział powoli Baraduk przyglądając się jak po drewnianym pomoście szła w stronę "Nexa" imperialna grupa powitalna.
- Broń? - Zapytała barabelska samica. Jej ton głosu - jak zauważył Baraduk - był ostatnio słodko śpiewny; jak u wielu samic w trakcie okresu godowego. W tym krótkim zapytaniu było wiele z drapieżnego erotyzmu. Baraduk na chwilę zamknął powieki, wciągnął powietrze nosem i przez chwilę delektował się aromatyczną wonią jaką wydobywała z siebie samica.
- Och, oczywiście, że bierzemy. - Odpowiedział w końcu Baraduk wracając do rzeczywistości. - Ale nie obwieszzzzamy się. Chcemy wyglądać professsssjonalnie. Shaka-thul. Nie musisz brać rytualnego berdysza. On... Przykuwa uwagę.
Wspomniany samiec nie odpowiedział tylko sapnął gniewnie. Nie lubił niezabierania berdysza.
- Idziemy do Wookiech. - Warknął w końcu gardłowo Shaka-thul wstając ze swojego fotela. - Ja bym jednak berdyszzzz wziął.
- Wookie tutaj występują. Ale rządzi Imperium. Grajmy pod ich zasssssady. - Baraduk nawet nie odwrócił wzroku na swego kompana; wciąż wpatrywał się w delegację, która lada moment miała się zatrzymać przy statku.
- Weźmiemy zbroje łowieckie. Myślę, że w tych warunkach... To może się przydać.
Rodzeństwo ruszyło w głąb statku szykować swoje sprzęt. Baraduk pozostał w fotelu pilota. Przez całą drogę na Kashyyyk szukał informacji o potencjalnej zwierzynie. To co przeczytał nie nastrajało go optymistycznie.
- To nie są zwykłe łowy. - Powiedział do siebie. - Imperium płaci. Ale czy płaci wyssssstarczająco? Jakie zwierze pojawiło się na Kashyyyk z którym włochacze nie daliby sobie rady? Hmmm... Interesssująco. Bardzo interessssująco.

***


Trójka barabeli w ciemnozielonych płaszczach szła po pomoście sprężystym krokiem. Sylwetki gadzich łowców były lekko pochylone do przodu a ich ogony falowały cały czas w powietrzu pracując nad równowagą swych właścicieli. Nie ufali zbytnio chybotliwemu i na wpół spróchniałemu pomostowi zawieszonymi przerażająco wysoko. Musieli się przyzwyczaić.
W końcu łowcy stanęli przed urzędnikiem. Ten, który szedł na czele tego osobliwego trio, w milczeniu podał do ręki datapad z licencją. Do wglądu. Bo szponiasta łapa nie chciała puścić urządzenia. Imperialny przedstawiciel prześledził ciąg danych i kiwnął tylko potwierdzająco głową; z trudem ignorował brzydko wyglądający gadzi kciuk.
- Dzieńdobry. - Usłyszał urzędnik. - Jakże miłe to ssssspotkanie, czyż nie? Bardzo ładna planeta. Ładnie się tu urządziliśssscie.
Awatar użytkownika
Quorn
 
Posty: 832
Rejestracja: 2 Lis 2015, o 17:50
Miejscowość: Zakupane

Re: [Kashyyyk] Potwór

Postprzez Mistrz Gry » 25 Wrz 2018, o 17:19

Urzędnik uniósł brew w odpowiedzi na zaczepkę Baraduka, ale nie raczył odpowiedzieć. Prawdopodobnie jednak uznał, że da się porozmawiać z tymi jaszczurami, bo odwrócił się do nich bokiem i wskazał wejście do wielkiego gmachu na wprost, zbudowanego wokół jeszcze większego pnia olbrzymiego drzewa.
- Ty i dwójka twoich wspólników skierujecie się wprost do tego budynku. Wejdziecie od razu w prawo od głównego holu, gdzie pójdziecie prosto do kancelarii. Tam was zarejestrują i pozwolą chodzić po mieście. Na miejscu jest oficer, który opisze wam sytuację. Możecie korzystać z tego lądowiska, o ile dostaniecie zlecenie. Jak nie, to spadajcie stąd jak najszybciej. I żadnych sztuczek. Jak zobaczymy, że kładziecie na czymś łapska, to urwiemy je wam przy samych ogonach.
Przywitanie nie byłoz byt miłe, ale Baraduk podczas swojego życia zdążył się już przyzwyczaić do rasizmu panującego pośród części ludzi w służbach Imperium. Gorzej, że towarzyszące mu rodzeństwo baradeli nie i były już "wypadki", kóre musiał łagodzić. Na szczęście urzędnik mówił sybko w basicu i tym razem ani siostra, ani brat najwyraźniej nie zrozumieli groźby urzędasa.
Cała trójka pod czujnym okiem Imperialnych skierowała się do siedziby gubernatora systemu. Shak-thula odwdzięczał się szturmowcom w zielonych zbrojach swoim groźnym spojrzeniem. Jednak gdy weszli do głównego holu budynku, Baraduk zapomniał o swoich kompanach i ludziach za plecami. Bo oniemiał z wrażenia.
Od wejścia do przeciwległej ściany holu ciągnął się czerwony dywan, który swoim wzorem idealnie wkomponowywał się ze słojami w drewnie konstrukcyjnym budynku. Wzdłuż niego ustawiono trzy pary rzeźbionych ław, ustawionych tak, by siedzący mogli patrzeć na siebie nawzajem. Tam, gdzie nie było dywanu, widać było idealnie dobrane drewno, wkomponowane w drewniane ściany. Po obu stronach holu odchodziły korytarze, ciągnące się łukowo razem z lształtem pnia. Ale nie to było najwspanialsze w wyglądzie tego moejsca. Wszędzie na ścianach wisiały obrazy, a między nimi ustawiono rzeźby lub popiersia. Wykute w najróżniejszych rodzajach kamienia figury przedstawiały ludzi z różnych epok i wydarzeń. Popiersia także były na cześć ważnych dla Imperium osób. Natomiast obrazy... To były arcydzieła. Baraduk nigdy nie widział tak fascynującego doboru kolorów, takiego ułożenia światła na obrazie, takiej pasji z nich płynącej. Nie za bardzo jednak rozumiał, co przedstawiają sceny. Może gdyby podszedł bliżej i przeczytał opisy na tabliczkach pod obrazami, które i przy rzeźbach też się znajdowały, zrozumiałby zamysły artysty.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6204
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Kashyyyk] Potwór

Postprzez Quorn » 28 Wrz 2018, o 08:50

- Och... Jak wsssspaniale. - Powiedział głośno Baraduk i zaczął się rozglądać wokół, momentalnie tracąc zainteresowanie bieżącymi sprawami. Rejestracja mogła jeszcze chwilę poczekać. Musiała. Umysł Barabela zaczynał dziwnie pracować gdy w pobliżu znajdowały się ciekawe zbiory rzeźb i obrazów.
- Rejesssstracja musi chwilę poczekać. - rzucił do swoich towarzyszy nie spoglądając nawet na nich. Jego szeroko otwarte wodziły już po zgromadzonych w tym miejscu eksponatach. - Bardzo chciałbym się tutaj rozzzzejrzeć. Tylko małą odrobinę.
Szerokimi nozdrzami wpuścił w swoje płuca głęboki wdech.
- Czujecie? Tak pachnie sztuka.
Ka i Thul spojrzeli się tylko na siebie wymownie; samica przy tym wywróciła oczami do góry na co jej brat zareagował basowym rechotem. Oboje znali dziwne usposobienie swojego szefa i zwyczajnie przyzwyczaili się do niego. Co nie zmieniało jednak faktu, że nie do końca to wszystko rozumieli. Dla nich rzeźby były niczym więcej jak tylko obciosanymi kołkami i kamieniami. A w dodatku w całym pomieszczeniu pachniało mokrym drewnem.
- Tak, szefie. - Powiedziała szyderczo Shaka-ka. - Czujemy. Wspaniały zapach.
Shaka-thul zaśmiał się tylko głośniej.
Baraduk ignorował ich. Wiedział, że nie traktowali do końca poważnie jego zamiłowania, ale dawno przestał się przejmować podobnymi zaczepkami. Robił swoje.
Ruszył między eksponaty ostrożnie stawiając swoje szponiaste stopy na miękkim dywanie. Jednocześnie jego ogon ożywił się i wił się zanim prezentując tym samym, że jego posiadacz jest czymś żywo zainteresowany. Baraduk nie specjalnie to lubił. Uważał, to za prymitywną pozostałość ewolucyjną. Szedł lekko, niemalże skradając się. Nie spieszył się. Podchodził do każdej rzeźby i oglądał ją w skupieniu. Stan umysłu, w jakim się znajdował podczas kontemplowania sztuki, niewiele różnił się od tego co się z nim działo podczas łowów. Euforyczne poczucie przyjemności.
- Ha! Spójrzcie tutaj, tłuki. - Powiedział w końcu, pierwszy raz odwracając się do pomarańczowołuskiego rodzeństwa. - Widzicie tą płaskorzeźbę? Widzicie co tu jest wyrzeźbione? Czy wasze ograniczone móżdzki tego nie ogarniają?
- Pfffff - parsknęła Shaka-ka.
- Nie pffff, tylko patrzzzz. Zobacz. To jest togoriański totem łowiecki. Co na nim widać? Mosgotha na tym widać. I widać też, że Togorianie atakują jego podbrzusze. Bardzo przydatna wiedza. Nie sądzicie? Przypomnijcie sobie jak sami polowaliśmy na Mosgotha. Gdzie musieliśmy wtedy strzelać? W brzuch musieliśmy strzelać. Ale wy wtedy mnie nie słuchaliście. Niechhhh mnie ale to ładne. Wssssspaniałe. I takie mądre.
Wyprawa na Togorię nie skończyła się wtedy dla nich najlepiej. Oczywiście upolowali zwierzynę, ale potem musieli sporo wydać na połatanie się. Bacta na Togorii była droga.
Baraduk ruszył na dalsze zwiedzanie, ale nie skomentował już więcej oglądanych eksponatów. Wiedział, że wspomnienie Togorii skutecznie zamknie paszcze rodzeństwa. Uśmiechał się do siebie z zadowoleniem.
Awatar użytkownika
Quorn
 
Posty: 832
Rejestracja: 2 Lis 2015, o 17:50
Miejscowość: Zakupane

Re: [Kashyyyk] Potwór

Postprzez Mistrz Gry » 30 Wrz 2018, o 20:38

Gdy Baraduk ruszył między rzeźby i obrazy, towarzyszący im urzędnik niemal krzyknął z przerażenia. Kolekcja dzieł sztuki musiała być tu szczególnie ceniona, bo mężczyźnie oczy prawie wyszły z oczodołów z przerażenia na widok ogona machającego wśród drogocennych rzeźb.
- Stój! Gdzie leziesz!
Okrzyk urzędasa pozostał bez reakcji ze strony jaszczura, który w tym momencie wymieniał kilka zdań ze swoimi pobratymcami. Dalej przyglądał się ekspozycji i sycił się widokiem artyzmu, który umieszczono w holu. Imperialni natomiast stawali się coraz bardziej nerwowi. Gdy Baraduk przeszedł szczególnie blisko popiersia jednego ze stworzeń z lokalnej fauny, urzędnik nie wytrzymał.
- Dość! Mówiłem jasno, że macie niczego nie dotykać!
Towarzyszący mu szturmowcy drgnęli. Nie unieśli znacząco broni, ale atmosfera zrobiła się gęsta. Rodzeństwo baradeli spięło się gotowe do ataku, sycząc w stronę żołnierzy. Mało brakowało, by wszyscy zaraz rzucili się na siebie.
- Niesamowite! A to ci dopiero! Słyszę, że spotkałem tu prawdziwego myśliciela!
Nerwową sytuację niespodziewanie przerwało pojawienie się kolejnego mężczyzny, który wyszedł z drugiego korytarza po lewej. Był średniego wzrostu, jednak z dość muskularnym ciałem, do którego nie pasowały zgrabne i długie palce, niczym u jakiegoś artysty. Na głowie miał też fryzurę w ogóle nieprzystającą do statusu urzędnika - grzywkę przesłaniająca jedna połowę czoła, podczas gdy drugie pół czaszki było ścięte na krótko. Słysząc słowa Baraduka, nie mógł uwierzyć, gdy wyszedł do holu, że powiedział je ten jaszczur. Na jego twarzy widać było pełną fascynację tym zjawiskiem.
- Panie gubernatorze, proszę pozwolić - krzyknął w stronę korytarza, z którego wyszedł - Mamy tu kolejnego konesera sztuki!
Po chwili do sali wszedł wywołany Tyris Lacer. Mężczyzna w średnim wieku ubrany był w czysty, szykowny garnitur, który za wszelką cenę w tej wielkiej dżungli próbował utrzymać w należytym ładzie. Pachniał mocnymi perfumami jakiś kwiatów, być może miejscowych. Gubernator w przeciwieństwie do swojego towarzysza miał surowy wyraz twarzy i nie podzielał entuzjazmu na widok jaszczurów w swoim holu. Zachował jednak grzeczny, polityczny nieco, ton głosu.
- Witam na Kashyyk. Po wyglądzie zgaduję, że jesteście tu w sprawie zlecenia. Zalecam zatem udanie się do kancelarii. Doceniam też zainteresowanie sztuką. Myślę, że pan Kris Floricello, który jest autorem niektórych spośród tych obrazów, będzie mógł mógł się z wami spotkać, ale to po wykonanej robocie.
- Tak, tak. Z pewnością znajdę czas - dodał ten drugi.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6204
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Kashyyyk] Potwór

Postprzez Quorn » 11 Paź 2018, o 08:57

Baraduk jeszcze przez krótką chwilę ignorował swoich gospodarzy. Zarówno kolorowy Kris jak i stateczny Tyris w przedłużającej się ciszy wpatrywali się w plecy Barabela, który z kolei wpatrywał się w jedną z rzeźb. I nie wiadomo jak długo trwałaby ta cisza gdyby nie Shaka-ka, która chrząknęła. (Zabrzmiało to dość złowrogo i szturmowcy, którzy byli w pobliżu, od razu unieśli broń wyżej, tak by w każdej chwili móc oddać strzał. Na szczęście nie było to konieczne).
- Och, to nie będzie konieczne. - Powiedział Baraduk odwracając się do zgromadzonych. - Witam. Macie tutaj bardzo ładne kolekcje. Tak. Wssssspaniałe.
Ruszył ostrożnie w stronę Krisa i Tyrisa. Jego ogon nadal wił się pośród eksponatów co nadal wprawiało w niepokój dwójkę imperialnych urzędników.
- To jak? Idziemy rozmawiać o konkretach Panowie? - Powiedział Baraduk gdy stanął bezpośrednio przed nimi i wyprostował się by swą posturą zdominować rozmówców. Robił to z pełną premedytacją. Wiedział, że dysonans pomiędzy jego drapieżną sylwetką i niespotykaną elokwencją wybijał z rytmu i sprawiał, że kontrahenci tracili rezon.
- Bo bardzo mnie interesssssuje z jakim to zwierzęciem nie mogą sobie poradzić wookie? Hę?
Baraduk uśmiechnął się.
Awatar użytkownika
Quorn
 
Posty: 832
Rejestracja: 2 Lis 2015, o 17:50
Miejscowość: Zakupane

Re: [Kashyyyk] Potwór

Postprzez Mistrz Gry » 14 Paź 2018, o 18:18

Postura i zachowanie Baraduka wywarły spodziewane wrażenie, ale gubernator okazał się na tyle opanowanym, że nie pozwolił sobie na zbyt gwałtowne reakcje. Zamiast tego z trochę wymuszonym spokojem spojrzał pod ramieniem stojącego przed nim jaszczura i dał znak ręką w stronę szturmowców i urzędnika, by ci spuścili z tonu i zachowali spokój.
- Też chciałbym wiedzieć, najemniku - ton Lacera nadal był politycznie poprawny - Dlatego właśnie szukamy nietuzinkowych łowców, którzy poradzą sobie z takim wyzwaniem. Mniemam, że pan i pana towarzysze się za takich uważają, skoro chcą się podjąć zlecenia. Proszę udać się teraz do kancelarii, tam dopełnicie formalności i spotkacie się z sierżantem Ennada, która wprowadzi was w temat.
Po tych słowach gubernator stracił zainteresowanie pokaźną sylwetką Baraduka i zwrócił się do towarzyszącego mu artysty.
- Panie Kris, mamy umówione spotkanie, czas nagli.
- A tak, tak...
Obaj mężczyźni odeszli w stronę korytarza, z którego poprzednio wyszli. Natomiast zgromadzeni w holu łowcy, z Baradukiem na czele, dali poprowadzić się w przeciwną stronę budynku, korytarzem na prawo od wejścia, gdzie weszli do jednego z pokoi, jak się okazało bardzo przestronnego biura.
Cały budynek był zrobiony tak, by dużo wyżsi od ludzi wookie nie musieli pochylać karków. Imperium może i było rasistowskie, ale nie posuwało się do aż tak tandetnych metod pokazania komuś swojej władzy. Przynajmniej tutaj. Najwyraźniej obecny gubernator wychodził z założenia, że tubylcy lepiej będą współpracować, gdy poluzuje im się bat okupanta. W każdym razie sala, podobnie jak reszta budynku, była przestronna, a wejście było na tyle wysokie, że wszystkie trzy jaszczury, nawet wielki Shak-thul, zmieściły się bez problemu. W biurze ustawiono dwa biurka, za którymi siedziały przyjmujące interesantów kobiety. W jednym z rogów pomieszczenia stal też droid pocztowy, który sortował właśnie wiadomości nadesłane do urzędu, pojawiające się jedna za drugą na trzech ekranach wiszących na ścianie.
Baraduk podszedł do jednej z kobiet i wyciągnął w jej stronę licencję. Kobieta z pewną rezerwą, choć nie strachem przyjrzała się zaprezentowanym kodom i zeskanowała je do swojej bazy danych. Brak bojaźliwej reakcji najpewniej można było tłumaczyć licznymi kontaktami z miejscowymi.
- Wszystkie licencje są poprawne. Możecie być zarejestrowani. Wpiszę, że podjęliście się zlecenia gubernatora. Jak się nazywacie?
Ich eskorta, która odprowadzała ich do kancelarii, wyraźnie odetchnęła z ulgą, że wszystko poszło dobrze i obejdzie się bez zbędnych sprzeczek. W tym samym momencie do pomieszczenia weszła też kolejna kobieta. Tym razem przybyła ubrana była w białą zbroję szturmowca, z oznaczeniami sierżanta na ramieniu. Krótko ostrzyżona, wyglądająca na średni ludzki wiek i co najmniej kilka dobrych lat służby za sobą sierżant Ennada od razu zwróciła się w stronę Baraduka.
- Domyślam się, że jesteście tymi łowcami, którzy zgłosili się do zlecenia - ton jej głosu nie wskazywał na to, by była zdenerwowana, że ktoś miesza się do jej pracy. Można było nawet powiedzieć, że z jej strony wyczuwało się coś na miarę... wdzięczności - Witam was w takim razie. Możecie iść ze mną. Na czas zlecenia możecie korzystać z lądowiska. Chcecie iść od razu na miejsce ostatniej masakry, czy jeszcze zadomowić się na mieście?
- Ekhm, pani sierżant... Gubernator prosił, by unikać słowa "masakra" - zareagował urzędas, który ich tutaj przyprowadził.
- Gubernator prosi o wiele rzeczy. Być może nawet o to, by dwu i półmetrowy wookie nie był rozrywany na strzępy jak szmaciana lalka. Tak - ponownie zwróciła się w stronę jaszczura - mamy tutaj zwierzę lub... coś, co jest w stanie to zrobić. Nie mamy też pojęcia, jak to znaleźć. Nawet tropiciele wookich rozkładają ręce, bo cały czas to coś myli tropy, naprowadzając nas na jakieś groźne, ale normalne jak na tutejszy klimat bestie. Stąd wniosek, że musiało zrodzić się w Krainach Cienia, które nawet dla wookich są tajemnicą.

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6204
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Kashyyyk] Potwór

Postprzez Quorn » 29 Paź 2018, o 11:07

Trójka barabeli wysłuchała w spokoju tego co miała do powiedzenia sierżant Ennada. Na wzmiankę o "masakrze" rozejrzeli się po sobie znacząco. Nie, nie dlatego, że się wystraszyli. W kilku syczących słowach wyrazili między sobą opinię o całej sytuacji. Ennada zupełnie nie wiedziała o co mogło chodzić.
- Ta sprawa śmierdzi. - Zasyczała 'Ka
- Bardzo śmiedzi. - Dodał 'Thul.
- Żadna nowość, wy ćwoki. - Odpowiedział Baraduk odwracając głowę w stronę dwójki towarzyszy - Od początku śmierdziała.
- Żadne zwierzę nie robi masakry od tak. - Ciągnęła 'Ka.
- Dlatego policzymy sobie ekstra. A teraz cicho. - Uciął Baraduk kończąc swoją wypowiedź gniewnym fuknięciem.
- Wsssspaniale... - Odwrócił się z powrotem w stronę pani sierżant. - Z wielką ochotą zajmę się oględzinami osssssssssssstatniej massss... eee... incydentu. Tak. Tymczassssem moi towarzysze zajmą się uzupełnianiem zapassssów na statku. Czy potrzebujemy specjalnych przepusssstek by poruszać się po mieście? Czy licencja wysssstarczy? Jeżeli tak to od razu poprosimy o przepusssstki. Możemy się od razu udać w to miejssssce. A po drodze opowie mi Pani to i owo o legendach i podaniach tego miejssssca. Co Woookie o tym mówią? To bardzo ważne.
Awatar użytkownika
Quorn
 
Posty: 832
Rejestracja: 2 Lis 2015, o 17:50
Miejscowość: Zakupane

Re: [Kashyyyk] Potwór

Postprzez Mistrz Gry » 2 Lis 2018, o 08:51

Pani sierżant z lekką ulga przyjęła zgodę łowców na zajęcie się sprawą. Najwyraźniej trafił im się wyjątek wśród imperialnych oficerów, który pozwalał sobie na wyraźniejsze okazywanie emocji albo być może nie dbał o to, co inni zauważą. Ta sama cecha mogła być też powodem tego, że właśnie Ennada została wyznaczona do tej drażliwej sprawy, która wymaga ścisłych kontaktów z miejscowymi.
- A tak, przepustki - machnęła ręką w stronę urzędniczek za biurkami - wydajcie je im i chodźmy. Szkoda mi czasu na te biurokratyczne bzdury...
Po chwili każdy z nich otrzymał polimerową plakietkę z zakodowaną na niej czasową przepustką. Z tego co im powiedziano, obowiązywała ona na terenie całego Kashyyyk, a nie tylko stolicy planety. Po tym rozdzielili się. Baraduk udał się razem panią sierżant służbowym ścigaczem na miejsce ostatniego incydentu, zaś dwójka rodzeństwa wróciła na statek, by rozpocząć przygotowania do zlecenia na poważnie.

***

Spod siedziby gubernatora zlecieli trzy pietra niżej. Oczywiście pietra w skali Kashyyyk, co oznaczało, ze znaleźli się kilkadziesiąt metrów poniżej. Ennade wyjaśniła już, że udadzą się do granicznego posterunku miasta, który został zaatakowany przedwczoraj. Ofiarami byli tym razem jedynie żołnierze Imperium, którzy tamtej feralnej nocy pełnili na posterunku wartę. Łącznie czterech mężczyzn i jedna kobieta. Wszyscy zginęli, a całość rozegrała się w trakcie dwóch godzin, pomiędzy zmianą patroli.
- Pytałeś o wookich i legendy - rzuciła w stronę Baraduka prowadząc ścigacz - Mamy tu konsultanta od wookich. Taki przedstawiciel do kontaktów z siłami Imperium. Pytałam już go o właściwie wszystko, co może z tym powiązać, ale niezbyt był wylewny. Mówi, że ma dwa przypuszczenia. Tam na dole, w Krainach Cienia, pełno jest ponoć stworów spaczonych i zniekształconych przez mroczne duchy i zła energie, jak to mówi. Ja tam w te ich mistyczne bzdury nie wierzę, ale ponoć jedna z takich bestii czasem wychodzi z Krain Cienia gnana jakąś sobie tylko znaną rządzą. Musiałoby ją nieźle zmutować skoro tropiciele nie mogą jej złapać. Problem z tamtym miejscem jest taki, że nawet wśród wookich jest ledwie kilku, co odważyło się zejść tam na dół na dłużej. Niektórzy już nie wracają. Druga wersja, którą mi przedstawił, jest jeszcze bardziej dziwaczna. Tubylcy mają jedną taką legendę o mrocznym duchu człowieka, co to posiadł zbyt wiele tej mrocznej energii i od niej ześwirował. OD tego czasu co dwieście lokalnych lat wraca na górę i zbiera śmiertelne żniwo, by uzupełnić swoja moc duszami zabitych. Jak chcesz, możesz sam tego wookiego o to wypytać. Jutro rano wróci z jednej z pobliskich osad i mogę umówić spotkanie. O... Jesteśmy na miejscu.
Zbliżyli się do jednego z drzew, na którym z jednej strony pnia umieszczono niewielki kompleks budynków. Trzy budowle zwrócone były w stronę granicy miasta, pod nimi zaś w dół ciągnęło się jeszcze kilkanaście zabudowań połączonych windą. Wylądowali na jednej z platform i od razu zostali przywitani przez trójkę szturmowców w zielonych maskujących pancerzach, którzy zasalutowali sierżant, po czym poprowadzili ich w stronę głównego budynku.
Wszędzie dookoła krzątali się żołnierze oraz imperialni technicy, którzy na swój sposób zbierali ślady. Prawdopodobnie większość cennych tropów już dawno przy tym zadeptali. Jeden z nich podszedł do nich przed wejściem.
- Sir, znowu nic. Wszędzie pełno śladów, ale tylko naszych ludzi. Czujniki wykryły te same dwie dziwne substancje w powietrzu, ale nie znamy ich przeznaczenia - w tym momencie wskazał też Baraduka - Niech on tam nie włazi jeszcze. Sir, proszę o jeszcze kilka minut, zanim ten jaszczur zatrze już wszystko swoim ogonem i pazurami.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6204
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Kashyyyk] Potwór

Postprzez Quorn » 9 Lis 2018, o 13:15

Baraduk nie zareagował na zaczepkę szturmowca. Przynajmniej nie słowem. Rozprostował tylko łapę uzbrojoną w okazałe pazury i zawarczał gardłowo. Długo i przeciągle. Na tyle długo by Ennada i szturmowcy obejrzeli się na niego. Gdy to zrobili wyszczerzył zęby w uśmiechu.
- Och, uniżnie przepraszam. To było niesssstossssowne. Proszę, kontynuujcie.
Ennada i szturmowcy cały czas wpatrywali się w Baraduka, ale ten gestem łapy wskazał im "no, rozmawiajcie dalej".
Ennada, z miną "ok, rozumiem" odwróciła się do szturmowca.
- Coś jeszcze? - Zapytała.
- Nie, sir. To wszystko.
- Ok, możesz odejść. Dajcie nam znać gdy będziemy mogli wejść.
Szturmowcy zasalutowali i ruszyli z powrotem w stronę posterunku.
- Przepraszam, mogę. - Zapytał grzecznie Baraduk nie gasząc swego uśmiechu. - O jakich substancjach mowa? Rozumiem, że substancje te pojawiły się też w poprzednich miejscach zbroni... to znaczy... Ataku tej bestii? I NIC o nich nie wiecie? Naprawdę nic? Interesssssujące. - Ogon Baraduka zafalował z podniecenia. - Proszę mi powiedzieć wszystko co Pani o tej substancji wie. I proszę też opowiedzieć o poprzednich miejscach ataku. I... Nie za dużo na raz? I bym jeszcze chciał zobaczyć wszysssstkie raporty jakie macie z miejsc zbrodni. Tak? Dobrze? Nie za dużo na raz? Nie byłoby tylu pytań na razzzz gdy by pozwolono mi wejść tam i zbadać miejsce zbrodni... znaczy Ataki Bestii. Ale rozumiem. Boicie się, że popssssuje wszystko swymi pazurami i ogonem. Więc? Co mi Pani powie o subsssstancjach?
Awatar użytkownika
Quorn
 
Posty: 832
Rejestracja: 2 Lis 2015, o 17:50
Miejscowość: Zakupane

Re: [Kashyyyk] Potwór

Postprzez Mistrz Gry » 13 Lis 2018, o 19:01

Sierżant Ennada patrzyła za odchodzącymi szturmowcami, jakby wiedziała, że podobne sceny jeszcze ją czekają. Współpraca z obcymi, nawet jeśli konieczna, miała w imperialnych służbach swoją cenę. Z dalszych obserwacji wyrwał ją Baraduk swoim potokiem pytań.
- Substancje? No tak, tak. Mamy z nimi problem. To są mieszaniny różnych związków, część z nich zidentyfikowaliśmy, ale ich składniki czynne pozostają dla nas tajemnicą. Jakby to coś je wydzielało, czy jak. Czasem się zastanawiam, czy ta bestia trafiła tu rzeczywiście z Krain Cienia, czy ktoś jej nie przywiózł... W każdym razie te substancje były w każdym z poprzednich dwóch miejsc, jak słyszałeś też i tutaj i nie znamy ich przeznaczenia.
Ennada ruszyła się z miejsca. Baraduk ruszył za nią, górując swoim cielskiem nad ruszającymi się wszędzie technikami. Mieli teraz chwilę, by rozejrzeć się po placu przed posterunkiem. Budynek z zewnątrz nie wyglądał zbytnio okazale, raczej krył się w cieniu wielkich gałęzi powyżej. Jak na posterunek Imperium był raczej mały i chyba nie należał do mocno obsadzonych. Teraz prawie cały plac wypełniali krzątający się technicy i żołnierze.
- Raporty będziesz mógł obejrzeć, są u mnie w biurze. Miejsc ataków łącznie z tym tutaj było trzy. Dwa posterunki Imperium i jedna chata wookich stojąca na uboczu. Nikt nie przeżył ataków. Na posterunkach atak nastąpił akurat pomiędzy zmianami wart, w ciągu trzech standardowych godzin. W przypadku wookich nie wiemy dokładnie, masakre odkryto po dwóch dniach. Każde miejsce ataku było... dziwne. Jakby bestia lubowała się w jakichś swoich makabrycznych wizjach. Porozrzucane rozszarpane ciała, poodrywane głowy i tak dalej. Z resztą... Zaraz sam zobaczysz, tu jest podobnie.
Ponownie podszedł do nich szturmowiec.
- Sir, skończyliśmy. Wyniki weźmiemy do badań. On - wskazał na Baraduka - może tam wejść.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6204
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Kashyyyk] Potwór

Postprzez Quorn » 4 Gru 2018, o 12:06

- Ok, no to chodźmy. Łowy czassss zacząć. - Powiedział bardziej do siebie niż do imperialnych. - Łowy czassss zacząć.
Poczuł do przyjemne mrowienie. Ekscytację biorącą we władanie całego jego ciało. Zmrużył oczy i wciągnął nosem powietrze głęboko do płuc. Zamruczał.
Przez moment poczuł zapach 'Ka a tym samym jego podniecenie wzrosło jeszcze bardziej.

***

Czuł jej zapach. Szła przed nim. Shaka'thul szedł na szpicy, ale ledwo go widział. Cała jego uwaga była pogrążona na jej ciele. Ciele pełnym drapieżnej żądzy i erotyzmu. Jej ogon zmysłowo falował w powietrzu unosząc się odrobinę wyżej. Kusiła go przypadkiem czy robiła to specjalnie? Nie wiedział. Nie było to istotne. Była piękna. Pragnął jej.
W pewnym momencie 'Ka odwróciła się i spojrzała na Baraduka. Zatrzymała się.
- Szefie, szef się patrzy na mój tyłek. To takie nieprofesjonalne. - Powiedziała z wyraźną nutą gniewu w głosie. Ale potem zasyczała zmysłowo i ruszyła dalej.
Ogon uniosła jeszcze wyżej.
***



- Baraduk? Idziemy? Za czym się rozglądasz? - przywołała go do porządku sierżant Ennada.
- Tak, tak. Idziemy... Choć nie, chwila. Proszę chwilę poczekać.
Baraduk wyciągnął niewielki datapad i zaczął łączyć się z holonetem.
- Pytanie mam... - powiedział wpatrując się w ekran ładowania urządzenia. - Czy macie tutaj jakichś oficjalnie zarejestrowanych... Kolekcjonerów? Powiem szzzzzzzzczerze ja nie kojarzę, ale może czassssem macie tutaj kogoś, kto sssssprowadza tutaj jakieś... eksponaty? Wiecie, coś na ten temat? Sssssprawdzaliście to?
Czekając na odpowiedź zaczął uruchamiać mapę satelitarną okolicy wraz z opcją nawigacji. Po chwili widział dokładnie swoją pozycję. Zapisał ją. "Atak 3"
- Chodźmy... Wejdźmy tam.
Awatar użytkownika
Quorn
 
Posty: 832
Rejestracja: 2 Lis 2015, o 17:50
Miejscowość: Zakupane

Re: [Kashyyyk] Potwór

Postprzez Mistrz Gry » 9 Gru 2018, o 22:33

Zatrzymali się tuż przed wejściem, gdy Baraduk sprawdzał współrzędne na datapadzie. Sierżant chwilę zajęło zastanowienie się nad pytaniem łowcy.
- Kolekcjonerzy? Zależy, jakie eksponaty masz na myśli. Więcej dziwnych trofeów ze zwierząt czy tutejszej niecodziennej sztuki opuszcza planetę, niż na nią jest sprowadzane. Raczej nie kojarzę jakichś kolekcjonerów. Jest w mieście kilku artystów czy koneserów sztuki. U gubernatora siedzi też ten malarz. Nie liczę tu też wookich i ich trofeów po domach.
Weszli do środka. Pierwszym ze zmysłów Baraduka, który zareagował, był węch. We wnętrzu całego budynku czuć było ostry, drażniący jego nozdrza zapach zaschniętej krwi. Dopiero po chwili zorientował się, że czuje coś jeszcze. Drugi z zapachów był bledszy, zdążył wywietrzeć zanim tutaj przyszedł i zasłonił go zapach krwi. Nie rozpoznawał tego drugiego śladu w powietrzu, był trochę słodki, jakby kwiatowy, ale jednocześnie nawet jego niewielka ilość wywoływała lekki zawrót głowy i zostawiała gorzki posmak na wysuniętym języku. Zapach ten był rozproszony i przez krew prawie już niewyczuwalny. Krew, która była wszędzie. Jeden z żołnierzy oparty był o ścianę, a jego zbroja zmieniła kolor na czerwony. Drugi leżał w zaschniętej szkarłatnej kałuży, która rozlała się pod nim. Ostatni z martwych również leżał oparty plecami o ścianę, a jego żebra wystawały na zewnątrz, połamane jak wykałaczki. Tuż nad jego głową, prawdopodobnie krwią tego nieszczęśnika ktoś wymalował pokraczną wersję symbolu Imperium. Zbroje szturmowców były rozdarte niczym papier. Na każdej z nich były ślady dwóch, trzech czy czterech poszarpanych cięć. Były blisko siebie, jakby zadane pazurzastą łapą. Każdy z martwych żołnierzy nadal trzymał w rękach karabin blasterowy ze standardowego wyposażenia.
Prowadził go jego węch i dopiero, gdy opanował swój zmysł, mógł odwrócić wzrok od tego, co przyciągnęło całą jego uwagę w pierwszej chwili. Nie chciał ponosić się swoim instynktom, ale w pierwszej chwili wzięły nad nim górę. Teraz mógł się w końcu rozejrzeć. Stał w głównej sali posterunku. Prowadził do niej krótki korytarz, gdzie stało biurko stróżówki, zwykle zajmowane przez jednego ze szturmowców. Było nietknięte i nie nosiło żadnych śladów walki. Zupełnie inaczej było natomiast w pomieszczeniu głównym. Tu wszystkie biurka, przy których przyjmowano interesantów, przesłuchiwano aresztowanych czy wypełniano raporty były roztrzaskane i porozrzucane wszędzie wokół. Wszędzie, poza ścianą, na której namalowano krwawy symbol. Pełno też było porozrzucanych datapadów i innych urządzeń, częściowo rozgniecionych na podłodze. W rogu leżał też przewrócony automat do kawy. Z pomieszczenia głównego były trzy przejścia dalej, do następnych części posterunku. To po lewej od niego prowadziło do części socjalnej i mieszczących się za nią garaży, w których przez otwarte drzwi dostrzegł jeszcze ścigacza i ostatnich wychodzących techników. Na wprost było natomiast przejście prowadzące do cel. Po prawej zaś znajdowały się solidne, durastalowe drzwi. Były na tyle grube, że jeden cios pazurów ich nie przeorał na wylot, ale potem zostały wyważone z szyny i zwisały smętnie, oparte o ścianę obok. Baraduk nie widział, co znajdowało się za nimi.
- No to do roboty. Możesz działać - usłyszał za sobą głos sierżant Ennady.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6204
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02


Wróć do Środkowe Rubieże