Content

Środkowe Rubieże

[Kashyyyk] Potwór

Image

[Kashyyyk] Potwór

Postprzez Mistrz Gry » 23 Wrz 2018, o 20:21

Ich YT-1930 unosił się w bezpiecznej przestrzeni kosmicznej próżni nad Bastionem, gdy cała trójka łowców patrzyła, jak ostatni ich zleceniodawca, do którego właśnie przylecieli po zapłatę, ginie, zmiażdżony i spalony w swoim domu w katastrofie wielkiego nowego imperialnego niszczyciela. O ile los mieszkańców planety mało obszedł Shaka-ka i Shak-thula, o tyle wyparowanie ich kredytów za ostatnią robotę już bardziej. Rodzeństwo było zupełnie nie w humorze spoglądając na widoczne z orbity palące się dzielnice miasta na planecie. Baraduk stał przy nich, zasępiony i zamyślony i tylko częściowo docierały do niego ich narzekania, dopóki Shaka-ka nie szturchnęła go w ramię.
- Rusz dupę, szefie. Musssimy nadrobić kassssę.
Nie pozostawało im nic innego, jak zawrócić z nad planety i wybrać nowe zlecenie. Baraduk wiedział, że teraz będzie musiał trafić coś ciekawego i dobrze płatnego, by nie spędzić reszty dni tego roku wśród narzekań i przekleństw pozostałej dwójki. Zasiedli we wspólnym pomieszczeniu statku nad holonetem. Odrzucając na bok wiadomości o wydarzeniu na Bastionie, które teraz jarzyły się aż czerwienią "z ostatniej chwili", odszukali od razu stronę ze zleceniami. Najpierw tymi oficjalnymi, pracowali przecież legalnie, prawda? Rodzeństwo zabrało się za przeglądanie ofert, ale ich kapitan wciąż nie mógł pozbyć się widoku tragedii planety sprzed swoich gadzich oczu. Do niego znacznie lepiej dochodziło, jaka katastrofa własnie się tam wydarzyła.
- Nudna. Nudna. To też nuda - odezwał się firmowy zakapior, który w ogóle nie przejął się losem Bastionu - Weźmy w końcu cośśś ciekawego. Mam już osssstatnio dość polowania na banthy dla bogatych głupków.
- Przecież nie polujemy na banthy...
- Kurwa, nieważne... O, patrz! Cośśś ciekawego - osiłek wskazał palcem na jedno z ogłoszeń.
Zaciekawiony Baraduk przerwał swoje rozważania i przyjrzał się, co takiego ta dwójka znalazła. Ogłoszenie wyglądało nad wyraz oficjalnie. Od razu skojarzyło mu się z jakimś urzędowym pismem i nie pomylił się dużo, bo okazało się, że wystawiło je Imperium. Główna władza w Galaktyce poszukiwała najemników do upolowania czegoś. Było to rzadkie, ale z tego co wiedział Baraduk, zawsze dobrze płatne.

Rwookrrorro, Kashyyyk, 71 ABY

Gubernator Planety Kashyyyk
Tyris Lacer

Wyznacza nagrodę za schwytanie lub zabicie zwierzęcia z Krainy Cienia grasującego na terenie Rwookrrorro w niższych partiach miasta. Zwierzę jest szczególnie niebezpieczne i nieznany jej jego rodzaj i gatunek. Zwierzę dopuściło się ataków na obywateli Imperium oraz na mieszkańców planety pracujących na niższych poziomach drzew. Za schwytanie bądź zabicie wyznacza się nagrodę 140 000 kredytów.
Wszelkie zgłoszenia należy kierować do kancelarii gubernatora na adres jej skrzynki holonetowej lub bezpośrednio zgłaszając się w siedzibie kancelarii na planecie. Należy posiadać własny sprzęt i wyposażenie, zgodny z wydanymi licencjami Imperium. Należy także posiadać pisemnie udokumentowane przynajmniej dwuletnie doświadczenie w łowach na niebezpieczne zwierzęta.

Gubernator Planety Kashyyyk
Tyris Lacer


Gdy przeczytał całość, pozostała dójka patrzyła na niego niemal wygłodniałym wzrokiem, jakby chcieli powiedzieć, że chcą na to coś zapolować.
- Zgoda - Baraduk nie zamierzał z nimi o to walczyć - DX ustaw kurs na Kashyyyk.

***


Rwookrrorro. Osadzona na niebosiężnych drzewach wroshyr, była centrum administracyjnym planety i głównym ośrodkiem życia w tej dość nieprzystępnej krainie porośniętej ogromnym lasem. Wookiee nie byli łatwymi w opanowaniu nowymi poddanymi Imperium, ale Imperialnym udało przejąć się kontrolę w głównych miastach na całej planecie. To pozwalało im względnie kontrolować całą jej przestrzeń i układ gwiezdny. Nie byli jednak w tym aż tak pewni. Patrolujące miasto odziane w zielone pancerze oddziały sił imperialnych i odgłos przelatujących nad chmurami bombowców TIE nie były niczym niezwykłym i stale miały przypominać, kto tu naprawdę rządzi.
Po tym, jak Baraduk podał kontroli lotów cel ich przylotu, został skierowany od razu do partii lądowisk usytuowanych wysoko w koronach drzew, blisko siedziby gubernatora. Ich stary frachtowiec minął jeden z patrolów tie i po chwili usadowił się na lądowisku, które w rzeczywistości było częścią wielkiego konaru drzewa. Nim zdążyli wyłączyć silniki statku, już przez szybę kokpitu dostrzegli zmierzających w ich stronę urzędników z obstawą dwóch szturmowców. Mieli jednak jeszcze chwilę, by ze sobą porozmawiać.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6044
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Kashyyyk] Potwór

Postprzez Quorn » 24 Wrz 2018, o 21:20

Siedzieli w kokpicie i obserwowali widok za oknem. Jak dotąd nie mieli zlecenia na tej planecie więc ich gadzie oczy oglądały po raz pierwszy majestatyczny świat gigantycznych drzew.
- Shaka-ka, Shaka-Thul, bierzzcie płaszzzzzcze. Nie chcemy wysssstraszyć naszzzych rozmówców. - Powiedział powoli Baraduk przyglądając się jak po drewnianym pomoście szła w stronę "Nexa" imperialna grupa powitalna.
- Broń? - Zapytała barabelska samica. Jej ton głosu - jak zauważył Baraduk - był ostatnio słodko śpiewny; jak u wielu samic w trakcie okresu godowego. W tym krótkim zapytaniu było wiele z drapieżnego erotyzmu. Baraduk na chwilę zamknął powieki, wciągnął powietrze nosem i przez chwilę delektował się aromatyczną wonią jaką wydobywała z siebie samica.
- Och, oczywiście, że bierzemy. - Odpowiedział w końcu Baraduk wracając do rzeczywistości. - Ale nie obwieszzzzamy się. Chcemy wyglądać professsssjonalnie. Shaka-thul. Nie musisz brać rytualnego berdysza. On... Przykuwa uwagę.
Wspomniany samiec nie odpowiedział tylko sapnął gniewnie. Nie lubił niezabierania berdysza.
- Idziemy do Wookiech. - Warknął w końcu gardłowo Shaka-thul wstając ze swojego fotela. - Ja bym jednak berdyszzzz wziął.
- Wookie tutaj występują. Ale rządzi Imperium. Grajmy pod ich zasssssady. - Baraduk nawet nie odwrócił wzroku na swego kompana; wciąż wpatrywał się w delegację, która lada moment miała się zatrzymać przy statku.
- Weźmiemy zbroje łowieckie. Myślę, że w tych warunkach... To może się przydać.
Rodzeństwo ruszyło w głąb statku szykować swoje sprzęt. Baraduk pozostał w fotelu pilota. Przez całą drogę na Kashyyyk szukał informacji o potencjalnej zwierzynie. To co przeczytał nie nastrajało go optymistycznie.
- To nie są zwykłe łowy. - Powiedział do siebie. - Imperium płaci. Ale czy płaci wyssssstarczająco? Jakie zwierze pojawiło się na Kashyyyk z którym włochacze nie daliby sobie rady? Hmmm... Interesssująco. Bardzo interessssująco.

***


Trójka barabeli w ciemnozielonych płaszczach szła po pomoście sprężystym krokiem. Sylwetki gadzich łowców były lekko pochylone do przodu a ich ogony falowały cały czas w powietrzu pracując nad równowagą swych właścicieli. Nie ufali zbytnio chybotliwemu i na wpół spróchniałemu pomostowi zawieszonymi przerażająco wysoko. Musieli się przyzwyczaić.
W końcu łowcy stanęli przed urzędnikiem. Ten, który szedł na czele tego osobliwego trio, w milczeniu podał do ręki datapad z licencją. Do wglądu. Bo szponiasta łapa nie chciała puścić urządzenia. Imperialny przedstawiciel prześledził ciąg danych i kiwnął tylko potwierdzająco głową; z trudem ignorował brzydko wyglądający gadzi kciuk.
- Dzieńdobry. - Usłyszał urzędnik. - Jakże miłe to ssssspotkanie, czyż nie? Bardzo ładna planeta. Ładnie się tu urządziliśssscie.
Awatar użytkownika
Quorn
 
Posty: 803
Rejestracja: 2 Lis 2015, o 17:50
Miejscowość: Zakupane

Re: [Kashyyyk] Potwór

Postprzez Mistrz Gry » 25 Wrz 2018, o 17:19

Urzędnik uniósł brew w odpowiedzi na zaczepkę Baraduka, ale nie raczył odpowiedzieć. Prawdopodobnie jednak uznał, że da się porozmawiać z tymi jaszczurami, bo odwrócił się do nich bokiem i wskazał wejście do wielkiego gmachu na wprost, zbudowanego wokół jeszcze większego pnia olbrzymiego drzewa.
- Ty i dwójka twoich wspólników skierujecie się wprost do tego budynku. Wejdziecie od razu w prawo od głównego holu, gdzie pójdziecie prosto do kancelarii. Tam was zarejestrują i pozwolą chodzić po mieście. Na miejscu jest oficer, który opisze wam sytuację. Możecie korzystać z tego lądowiska, o ile dostaniecie zlecenie. Jak nie, to spadajcie stąd jak najszybciej. I żadnych sztuczek. Jak zobaczymy, że kładziecie na czymś łapska, to urwiemy je wam przy samych ogonach.
Przywitanie nie byłoz byt miłe, ale Baraduk podczas swojego życia zdążył się już przyzwyczaić do rasizmu panującego pośród części ludzi w służbach Imperium. Gorzej, że towarzyszące mu rodzeństwo baradeli nie i były już "wypadki", kóre musiał łagodzić. Na szczęście urzędnik mówił sybko w basicu i tym razem ani siostra, ani brat najwyraźniej nie zrozumieli groźby urzędasa.
Cała trójka pod czujnym okiem Imperialnych skierowała się do siedziby gubernatora systemu. Shak-thula odwdzięczał się szturmowcom w zielonych zbrojach swoim groźnym spojrzeniem. Jednak gdy weszli do głównego holu budynku, Baraduk zapomniał o swoich kompanach i ludziach za plecami. Bo oniemiał z wrażenia.
Od wejścia do przeciwległej ściany holu ciągnął się czerwony dywan, który swoim wzorem idealnie wkomponowywał się ze słojami w drewnie konstrukcyjnym budynku. Wzdłuż niego ustawiono trzy pary rzeźbionych ław, ustawionych tak, by siedzący mogli patrzeć na siebie nawzajem. Tam, gdzie nie było dywanu, widać było idealnie dobrane drewno, wkomponowane w drewniane ściany. Po obu stronach holu odchodziły korytarze, ciągnące się łukowo razem z lształtem pnia. Ale nie to było najwspanialsze w wyglądzie tego moejsca. Wszędzie na ścianach wisiały obrazy, a między nimi ustawiono rzeźby lub popiersia. Wykute w najróżniejszych rodzajach kamienia figury przedstawiały ludzi z różnych epok i wydarzeń. Popiersia także były na cześć ważnych dla Imperium osób. Natomiast obrazy... To były arcydzieła. Baraduk nigdy nie widział tak fascynującego doboru kolorów, takiego ułożenia światła na obrazie, takiej pasji z nich płynącej. Nie za bardzo jednak rozumiał, co przedstawiają sceny. Może gdyby podszedł bliżej i przeczytał opisy na tabliczkach pod obrazami, które i przy rzeźbach też się znajdowały, zrozumiałby zamysły artysty.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6044
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Kashyyyk] Potwór

Postprzez Quorn » 28 Wrz 2018, o 08:50

- Och... Jak wsssspaniale. - Powiedział głośno Baraduk i zaczął się rozglądać wokół, momentalnie tracąc zainteresowanie bieżącymi sprawami. Rejestracja mogła jeszcze chwilę poczekać. Musiała. Umysł Barabela zaczynał dziwnie pracować gdy w pobliżu znajdowały się ciekawe zbiory rzeźb i obrazów.
- Rejesssstracja musi chwilę poczekać. - rzucił do swoich towarzyszy nie spoglądając nawet na nich. Jego szeroko otwarte wodziły już po zgromadzonych w tym miejscu eksponatach. - Bardzo chciałbym się tutaj rozzzzejrzeć. Tylko małą odrobinę.
Szerokimi nozdrzami wpuścił w swoje płuca głęboki wdech.
- Czujecie? Tak pachnie sztuka.
Ka i Thul spojrzeli się tylko na siebie wymownie; samica przy tym wywróciła oczami do góry na co jej brat zareagował basowym rechotem. Oboje znali dziwne usposobienie swojego szefa i zwyczajnie przyzwyczaili się do niego. Co nie zmieniało jednak faktu, że nie do końca to wszystko rozumieli. Dla nich rzeźby były niczym więcej jak tylko obciosanymi kołkami i kamieniami. A w dodatku w całym pomieszczeniu pachniało mokrym drewnem.
- Tak, szefie. - Powiedziała szyderczo Shaka-ka. - Czujemy. Wspaniały zapach.
Shaka-thul zaśmiał się tylko głośniej.
Baraduk ignorował ich. Wiedział, że nie traktowali do końca poważnie jego zamiłowania, ale dawno przestał się przejmować podobnymi zaczepkami. Robił swoje.
Ruszył między eksponaty ostrożnie stawiając swoje szponiaste stopy na miękkim dywanie. Jednocześnie jego ogon ożywił się i wił się zanim prezentując tym samym, że jego posiadacz jest czymś żywo zainteresowany. Baraduk nie specjalnie to lubił. Uważał, to za prymitywną pozostałość ewolucyjną. Szedł lekko, niemalże skradając się. Nie spieszył się. Podchodził do każdej rzeźby i oglądał ją w skupieniu. Stan umysłu, w jakim się znajdował podczas kontemplowania sztuki, niewiele różnił się od tego co się z nim działo podczas łowów. Euforyczne poczucie przyjemności.
- Ha! Spójrzcie tutaj, tłuki. - Powiedział w końcu, pierwszy raz odwracając się do pomarańczowołuskiego rodzeństwa. - Widzicie tą płaskorzeźbę? Widzicie co tu jest wyrzeźbione? Czy wasze ograniczone móżdzki tego nie ogarniają?
- Pfffff - parsknęła Shaka-ka.
- Nie pffff, tylko patrzzzz. Zobacz. To jest togoriański totem łowiecki. Co na nim widać? Mosgotha na tym widać. I widać też, że Togorianie atakują jego podbrzusze. Bardzo przydatna wiedza. Nie sądzicie? Przypomnijcie sobie jak sami polowaliśmy na Mosgotha. Gdzie musieliśmy wtedy strzelać? W brzuch musieliśmy strzelać. Ale wy wtedy mnie nie słuchaliście. Niechhhh mnie ale to ładne. Wssssspaniałe. I takie mądre.
Wyprawa na Togorię nie skończyła się wtedy dla nich najlepiej. Oczywiście upolowali zwierzynę, ale potem musieli sporo wydać na połatanie się. Bacta na Togorii była droga.
Baraduk ruszył na dalsze zwiedzanie, ale nie skomentował już więcej oglądanych eksponatów. Wiedział, że wspomnienie Togorii skutecznie zamknie paszcze rodzeństwa. Uśmiechał się do siebie z zadowoleniem.
Awatar użytkownika
Quorn
 
Posty: 803
Rejestracja: 2 Lis 2015, o 17:50
Miejscowość: Zakupane

Re: [Kashyyyk] Potwór

Postprzez Mistrz Gry » 30 Wrz 2018, o 20:38

Gdy Baraduk ruszył między rzeźby i obrazy, towarzyszący im urzędnik niemal krzyknął z przerażenia. Kolekcja dzieł sztuki musiała być tu szczególnie ceniona, bo mężczyźnie oczy prawie wyszły z oczodołów z przerażenia na widok ogona machającego wśród drogocennych rzeźb.
- Stój! Gdzie leziesz!
Okrzyk urzędasa pozostał bez reakcji ze strony jaszczura, który w tym momencie wymieniał kilka zdań ze swoimi pobratymcami. Dalej przyglądał się ekspozycji i sycił się widokiem artyzmu, który umieszczono w holu. Imperialni natomiast stawali się coraz bardziej nerwowi. Gdy Baraduk przeszedł szczególnie blisko popiersia jednego ze stworzeń z lokalnej fauny, urzędnik nie wytrzymał.
- Dość! Mówiłem jasno, że macie niczego nie dotykać!
Towarzyszący mu szturmowcy drgnęli. Nie unieśli znacząco broni, ale atmosfera zrobiła się gęsta. Rodzeństwo baradeli spięło się gotowe do ataku, sycząc w stronę żołnierzy. Mało brakowało, by wszyscy zaraz rzucili się na siebie.
- Niesamowite! A to ci dopiero! Słyszę, że spotkałem tu prawdziwego myśliciela!
Nerwową sytuację niespodziewanie przerwało pojawienie się kolejnego mężczyzny, który wyszedł z drugiego korytarza po lewej. Był średniego wzrostu, jednak z dość muskularnym ciałem, do którego nie pasowały zgrabne i długie palce, niczym u jakiegoś artysty. Na głowie miał też fryzurę w ogóle nieprzystającą do statusu urzędnika - grzywkę przesłaniająca jedna połowę czoła, podczas gdy drugie pół czaszki było ścięte na krótko. Słysząc słowa Baraduka, nie mógł uwierzyć, gdy wyszedł do holu, że powiedział je ten jaszczur. Na jego twarzy widać było pełną fascynację tym zjawiskiem.
- Panie gubernatorze, proszę pozwolić - krzyknął w stronę korytarza, z którego wyszedł - Mamy tu kolejnego konesera sztuki!
Po chwili do sali wszedł wywołany Tyris Lacer. Mężczyzna w średnim wieku ubrany był w czysty, szykowny garnitur, który za wszelką cenę w tej wielkiej dżungli próbował utrzymać w należytym ładzie. Pachniał mocnymi perfumami jakiś kwiatów, być może miejscowych. Gubernator w przeciwieństwie do swojego towarzysza miał surowy wyraz twarzy i nie podzielał entuzjazmu na widok jaszczurów w swoim holu. Zachował jednak grzeczny, polityczny nieco, ton głosu.
- Witam na Kashyyk. Po wyglądzie zgaduję, że jesteście tu w sprawie zlecenia. Zalecam zatem udanie się do kancelarii. Doceniam też zainteresowanie sztuką. Myślę, że pan Kris Floricello, który jest autorem niektórych spośród tych obrazów, będzie mógł mógł się z wami spotkać, ale to po wykonanej robocie.
- Tak, tak. Z pewnością znajdę czas - dodał ten drugi.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6044
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Kashyyyk] Potwór

Postprzez Quorn » 11 Paź 2018, o 08:57

Baraduk jeszcze przez krótką chwilę ignorował swoich gospodarzy. Zarówno kolorowy Kris jak i stateczny Tyris w przedłużającej się ciszy wpatrywali się w plecy Barabela, który z kolei wpatrywał się w jedną z rzeźb. I nie wiadomo jak długo trwałaby ta cisza gdyby nie Shaka-ka, która chrząknęła. (Zabrzmiało to dość złowrogo i szturmowcy, którzy byli w pobliżu, od razu unieśli broń wyżej, tak by w każdej chwili móc oddać strzał. Na szczęście nie było to konieczne).
- Och, to nie będzie konieczne. - Powiedział Baraduk odwracając się do zgromadzonych. - Witam. Macie tutaj bardzo ładne kolekcje. Tak. Wssssspaniałe.
Ruszył ostrożnie w stronę Krisa i Tyrisa. Jego ogon nadal wił się pośród eksponatów co nadal wprawiało w niepokój dwójkę imperialnych urzędników.
- To jak? Idziemy rozmawiać o konkretach Panowie? - Powiedział Baraduk gdy stanął bezpośrednio przed nimi i wyprostował się by swą posturą zdominować rozmówców. Robił to z pełną premedytacją. Wiedział, że dysonans pomiędzy jego drapieżną sylwetką i niespotykaną elokwencją wybijał z rytmu i sprawiał, że kontrahenci tracili rezon.
- Bo bardzo mnie interesssssuje z jakim to zwierzęciem nie mogą sobie poradzić wookie? Hę?
Baraduk uśmiechnął się.
Awatar użytkownika
Quorn
 
Posty: 803
Rejestracja: 2 Lis 2015, o 17:50
Miejscowość: Zakupane

Re: [Kashyyyk] Potwór

Postprzez Mistrz Gry » 14 Paź 2018, o 18:18

Postura i zachowanie Baraduka wywarły spodziewane wrażenie, ale gubernator okazał się na tyle opanowanym, że nie pozwolił sobie na zbyt gwałtowne reakcje. Zamiast tego z trochę wymuszonym spokojem spojrzał pod ramieniem stojącego przed nim jaszczura i dał znak ręką w stronę szturmowców i urzędnika, by ci spuścili z tonu i zachowali spokój.
- Też chciałbym wiedzieć, najemniku - ton Lacera nadal był politycznie poprawny - Dlatego właśnie szukamy nietuzinkowych łowców, którzy poradzą sobie z takim wyzwaniem. Mniemam, że pan i pana towarzysze się za takich uważają, skoro chcą się podjąć zlecenia. Proszę udać się teraz do kancelarii, tam dopełnicie formalności i spotkacie się z sierżantem Ennada, która wprowadzi was w temat.
Po tych słowach gubernator stracił zainteresowanie pokaźną sylwetką Baraduka i zwrócił się do towarzyszącego mu artysty.
- Panie Kris, mamy umówione spotkanie, czas nagli.
- A tak, tak...
Obaj mężczyźni odeszli w stronę korytarza, z którego poprzednio wyszli. Natomiast zgromadzeni w holu łowcy, z Baradukiem na czele, dali poprowadzić się w przeciwną stronę budynku, korytarzem na prawo od wejścia, gdzie weszli do jednego z pokoi, jak się okazało bardzo przestronnego biura.
Cały budynek był zrobiony tak, by dużo wyżsi od ludzi wookie nie musieli pochylać karków. Imperium może i było rasistowskie, ale nie posuwało się do aż tak tandetnych metod pokazania komuś swojej władzy. Przynajmniej tutaj. Najwyraźniej obecny gubernator wychodził z założenia, że tubylcy lepiej będą współpracować, gdy poluzuje im się bat okupanta. W każdym razie sala, podobnie jak reszta budynku, była przestronna, a wejście było na tyle wysokie, że wszystkie trzy jaszczury, nawet wielki Shak-thul, zmieściły się bez problemu. W biurze ustawiono dwa biurka, za którymi siedziały przyjmujące interesantów kobiety. W jednym z rogów pomieszczenia stal też droid pocztowy, który sortował właśnie wiadomości nadesłane do urzędu, pojawiające się jedna za drugą na trzech ekranach wiszących na ścianie.
Baraduk podszedł do jednej z kobiet i wyciągnął w jej stronę licencję. Kobieta z pewną rezerwą, choć nie strachem przyjrzała się zaprezentowanym kodom i zeskanowała je do swojej bazy danych. Brak bojaźliwej reakcji najpewniej można było tłumaczyć licznymi kontaktami z miejscowymi.
- Wszystkie licencje są poprawne. Możecie być zarejestrowani. Wpiszę, że podjęliście się zlecenia gubernatora. Jak się nazywacie?
Ich eskorta, która odprowadzała ich do kancelarii, wyraźnie odetchnęła z ulgą, że wszystko poszło dobrze i obejdzie się bez zbędnych sprzeczek. W tym samym momencie do pomieszczenia weszła też kolejna kobieta. Tym razem przybyła ubrana była w białą zbroję szturmowca, z oznaczeniami sierżanta na ramieniu. Krótko ostrzyżona, wyglądająca na średni ludzki wiek i co najmniej kilka dobrych lat służby za sobą sierżant Ennada od razu zwróciła się w stronę Baraduka.
- Domyślam się, że jesteście tymi łowcami, którzy zgłosili się do zlecenia - ton jej głosu nie wskazywał na to, by była zdenerwowana, że ktoś miesza się do jej pracy. Można było nawet powiedzieć, że z jej strony wyczuwało się coś na miarę... wdzięczności - Witam was w takim razie. Możecie iść ze mną. Na czas zlecenia możecie korzystać z lądowiska. Chcecie iść od razu na miejsce ostatniej masakry, czy jeszcze zadomowić się na mieście?
- Ekhm, pani sierżant... Gubernator prosił, by unikać słowa "masakra" - zareagował urzędas, który ich tutaj przyprowadził.
- Gubernator prosi o wiele rzeczy. Być może nawet o to, by dwu i półmetrowy wookie nie był rozrywany na strzępy jak szmaciana lalka. Tak - ponownie zwróciła się w stronę jaszczura - mamy tutaj zwierzę lub... coś, co jest w stanie to zrobić. Nie mamy też pojęcia, jak to znaleźć. Nawet tropiciele wookich rozkładają ręce, bo cały czas to coś myli tropy, naprowadzając nas na jakieś groźne, ale normalne jak na tutejszy klimat bestie. Stąd wniosek, że musiało zrodzić się w Krainach Cienia, które nawet dla wookich są tajemnicą.

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6044
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02


Wróć do Środkowe Rubieże

cron