Content

Zewnętrzne Rubieże

[Bastion] Ocalały

Image

[Bastion] Ocalały

Postprzez Mistrz Gry » 10 Wrz 2018, o 20:24

Jeszcze trzy dni temu Zin Iterra patrzyła na najpiękniejszy cud kosmicznej techniki wlatujący w przestrzeń nad Bastionem. Największy, najwspanialszy i najbardziej skomplikowany z okrętów bojowych Imperium. Była jednym z milionów mieszkańców, którym dane było oglądać przybycie najnowszego niszczyciela nad Bastion. Chwilę potem zaczął się koszmar. Gdy olbrzymi statek zaczął niekontrolowanie spadać w stronę powierzchni planety, Zin patrzyła ze łzami w oczach, jak obrona planetarna rozszarpuje kolosa na strzępy. ta wspaniała chwila została brutalnie zniszczona przez podły zamach terrorystyczny, który obrócił w niwecz wysiłki tysięcy inżynierów i projektantów, zabijając przy okazji śmietankę dowódców Imperium. Zniszczenia na planecie były ogromne. Zin, a zarazem uczelnia i pracownia, którą na jej terenie posiadała, szczęśliwie znajdowały się poza strefą upadku i uniknęły zagrożenia. W innych częściach planety obraz przypominał jednak widok rodem z apokaliptycznych holofilmów. Liczba zabitych nadal nie była nawet w przybliżeniu znana.
Tuż po tragedii władze były w szoku. Zarówno gubernator planety jak i Imperator i jego najbliższa świta. Znaczy się, tak Zin przypuszczała, sądząc po relacjach w mediach. Kiedy jednak pierwszy chaos został opanowany, w ruch ruszyły niemal wszystkie służby i siły, jakie tylko Dhaali mógł wysłać. Wszyscy kierownicy, oficerowie i ktokolwiek jeszcze był za coś przed władza odpowiedzialny dostali kurwicy i zaczęli miotać się, próbując cokolwiek ustalić. Szczęśliwie dla Iterry, była jedynie oficerem naukowym, ale odkąd zaczęła pracować dla Inkwizycji, nigdy nie mogła być pewna, że nie dostanie nagle jakiegoś zlecenia. Niekoniecznie od razu dla niej zrozumiałego. Przynajmniej mogła pracować wtedy z tym tajemniczym, dziwnym zjawiskiem, o którym zabroniono jej cokolwiek pisać i mówić.
Siedziała właśnie w swoim statku, a BOB wyliczał dla niej nowy sposób parzenia kawy, gdy na jej komunikator przyszła szyfrowana wiadomość od jej kontaktu i przełożonego w służbach. Była krótka. Miała stawić się w siedzibie wywiadu na Bastion, którego miejsce doskonale znała z odbytych tam treningów. Rozkazy były tajne, co mogło oznaczać, że czeka ją być może coś ciekawego do odkrycia.

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5940
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Bastion] Ocalały

Postprzez Nicciterra » 11 Wrz 2018, o 13:49

*** Trzy dni temu: kokpit ISS Exterior ***

W białym zapiętym na ostatni guzik fartuchu, spiętych w kok włosach, wyprostowana z rękami za plecami, nagrywała wiadomość dla swojego brata i bliskich. Ciało i twarz wciąż miała spięte od relacji na żywo z tragedii na Bastion, a jej oczy zimno spoglądały na rejestrator, przy panelu pilota. W jej głowie świdrowały myśli... jak to w ogóle mogło się wydarzyć. Gdzie popełniono błąd? Wszystko tego dnia zdawało się surrealistyczne.
- Nic mi nie jest Vikeh. Przekaż to rodzicom jak najszybciej. Uściśnij ode mnie Lymis i dzieci. Ciocia przywiezie im miłą niespodziankę - obdarowała urządzenie ciepłym uśmiechem, wnet znów spoważniała.
- Rozmiary tragedii wciąż nie są znane. Opowiedziałabym jak zwykle nieco więcej, ale jak zwykle mam mnóstwo pracy. Do zobaczenia... Zakończ nagrywanie Bobby i nadaj wiadomość priorytetem.
- Już zrobione Zin - odezwał się niski męski głos. Może i był syntezowany, ale był przyjemny dla ucha. Wydobywał się on z kilku miejsc i zdawał się być wszechobecny w kokpicie. Kobieta wyjęła z kieszeni fartucha paczkę papierosów, wyciągnęła i zapaliła jednego. Zaczęła się kręcić po kokpicie w kółko, a właściwie w miejscu

- Tyle śmierci... i strat... Jakim cudem?! Taka tragedia... wiesz jak to się odbije echem? Polecą głowy...
- Twoja nie poleci i nie mamy odpowiednich danych, by dokonać analizy. Wstępnie obliczyłem kilka prawdopodobieństw przyczyny. Religijne ludobójstwo. Polityczne ludobójstwo. Błąd fabryczny konstrukcji. Skorumpowane uprzednio oprogramowanie systemu. Zamach terrorystyczny.
- Wszystko się odnosi do tego, że nie był to przypadek. Konstrukcja może i była prototypowa, lecz jakby coś było nie tak, statek nie dałby rady w ogóle dotrzeć nad Bastion i opóźniono by przylot. Wszystkie systemy z pewnością nie były eksperymentalne, to były standardowe rozwiązania. Sama miałam wgląd w te systemy, nie ma takiej opcji, że tutaj dokonano błędu - wyjaśniła wciąż kręcąc się w małym kokpicie.
- Potrzebujemy danych. Przystąpić do procedur startowania?
- Bob. Nie możemy dokonać badań. Nie mam bezpośredniej autoryzacji i nikt mnie nie prosił. W takich okolicznościach nie powinnam się wychylać. Pamiętaj, że nie podlegamy regularnym służbom. Siedzimy tutaj i czekamy na rozwój sytuacji, dopóki nam ktoś nie wskaże palcem co robić. Ta sytuacja to nie jest jakaś anomalia na jakiejś zapomnianej przez świat planecie. Tutaj zginęły miliony...
- Masz uprawnienia do swobodnego działania. Możesz działać na własną rękę i to oficjalnie, Twoje motywy są słuszne i dobre dla Imperium. Rekomenduję zacząć natychmiast. Powinno nam się udać ustalić przebieg katastrofy i dokonać symulacji zdarzenia. To będzie łatwe i optymalne rozwiązanie z faktu świeżości zaistniałej katastrofy. - doradziło AI.
- Jestem od Ciebie starsza ponad dziesięciokrotnie, wiem lepiej, o taki mam argument... widzisz, z autorytetami to nie tak łatwo. Trzeba znać swoje miejsce
- Co rekomendujesz? - BOB wypalił zaraz potem.
- Czekać. Ja muszę pomyśleć nieco... a Ty opracuj nowy sposób parzenia kawy. Masz mnie zaskoczyć, o! Pozytywnie oczywiście... - próbowała jakoś zażartować, ale BOB już przy wstępnych wyliczeniach wiedział, że zdarzenie miało istotny wpływ na psychiczny stan aktualny jego twórczyni. Jak rzadko kiedy była na prawdę smutna. Obliczył też, że potrzebuje zwyczajnie określonego czasu, snu i komfortu egzystencji, a wszystko wróci do normy. Warunki na statku miała ekskluzywne. W końcu to był jej dom, to też BOB oszacował, że jeden dobry sen powinien rozwiązać problem.
- Następna kawa jaką opracuję sprawi, że zaniemówisz z rozkoszy.
- Doskonale... - podsumowała krótko, wciskając pet do popielniczki i chcąc zakończyć rozmowę z AI.
Wnet wyszła z kokpitu i udała się do kajuty. Zdjęła fartuch i położyła się na wygodnym łożu. Było już późno, ale nie za bardzo chciało jej się spać. Myśli wciąż wędrowały w kierunku konsekwencji tej katastrofy i były na tyle zajmujące, że zapomniała o higienie i przebraniu się. Błogi sen przyszedł niespodziewanie.

Kolejnego dnia kobieta stanęła na równe nogi. Dzień rozpoczął się, jakby wczoraj nic się nie stało. Przyjemna jazzowa muzyka wypełniała każdy zakamarek statku, wyganiając ponury cień katastrofy. Zin nie potrafiła być zbyt długo podminowana. Zamiast martwić się wolała działać.
Poranny prysznic i higiena, czyste pachnące ciuchy laboratoryjne, wygodny fotel w mesie, kawa i papieros. Siedziała nieco pochylona z nogą na nodze. Stukała czterema palcami swojej dłoni o blat tuż obok filiżanki, a drugą ręką przeglądała dane z osobistego datapadu. Wczoraj w końcu przerwano jej przygotowania wykładu na okoliczną uczelnię, ze względu na tragiczną uroczystość. Z pewnością sam wykład się nie odbędzie z powodu zamieszania, ale zobowiązała się go udzielić. Jak nie dziś to kiedyś, ostatecznie zostawi materiały.
Przygotowywała prezentację i materiał wykładowczy na temat podróży nadprzestrzennej. Wkładała w to bardzo dużo wysiłku. W końcu ktoś musi kontynuować myśl techniczną i o edukację Imperium trzeba było dbać. Dzień minął przy pracy w oka mgnieniu.

***


Jej przełożony nadał wiadomość. Jak zwykle krótką. Akurat skończyła opracowywać serię wykładów i miała przechodzić do analizy jednego z problemów natury fizyki i czarnych dziur. Miała kolejne odczyty do przerobienia. A tu przyszła ta wiadomość. Odsunęła się od komputera i wzięła głęboki oddech
- hmmm, czeka mnie spotkanie Bob. Potrzebuję się ubrać. Mundur oficerski.
- Steward już idzie z ubraniami - powiedział zaraz po niej.
- Rozpocznij procedury startowania - chwyciła za datapad służbowy. Ostatnio nieużywany, lecz zawsze obecny przy jej pasie.
- Przesyłam koordynaty. Ja muszę się przygotować do spotkania - sama wizyta mogła mieć różny przebieg. Czuła niemałą presję, ale również i rosnącą ekscytację. Czarne dziury i jej teza mogły poczekać.

***


Tup, tup, tup. Niski obcas butów oficerskich stukał miarowo o rampę Exteriora. Była na miejscu w oficjalnym mundurze wraz z małą wstążką żałobną przyczepioną do piersi przy sercu. Włosy miała spięte, podobnie jak część mięśni twarzy. Upewniła się, że ma przy sobie wszystko co niezbędne i poszła spokojnie w ustalonym kierunku, przybierając poważne oblicze. Wewnątrz była jednak podekscytowana, prawie jak dziecko. Był jak zwykle widoczny jej charakterystyczny skromny uśmiech, który nie godził w imperialną etykietę.
Awatar użytkownika
Nicciterra
Mistrz Gry
 
Posty: 291
Rejestracja: 18 Paź 2016, o 11:39

Re: [Bastion] Ocalały

Postprzez Mistrz Gry » 13 Wrz 2018, o 21:59

Weszła do małego biura, znajdującego się ledwo cztery piętra nad głównym lądowiskiem, gdzie zostawiła swój statek. pokój urządzony był na imperialną modłę służb bezpieczeństwa. Skromnie, by nie powiedzieć ascetycznie. Typowo po wojskowemu znajdowały się tu tylko rzeczy niezbędne. Biurko, krzesła, szafa na papiery, holoprojektor i szafka, na której stał automat do kawy. Za biurkiem siedział młody człowiek. krótko przystrzyżony, w nienagannym mundurze i wyprostowany jak struna idealnie wpasowywał się w wystrój pomieszczenia. Kimmi Datrakas był jeszcze niedoświadczony, ale brak praktycznej wiedzy nadrabiał ambicją. Nie zawsze wychodziło mu to na dobre. W każdym bądź razie to on pozostawał łącznikiem Zin z Inkwizytorem Durhashem, ich szefem w tej dość jeszcze dla arkanianki tajemniczej organizacji. Nie była pewna, czym dokładnie Durhash się zajmował, ale to do niego dostała przydział i jak do tej pory on zlecał jej misje. Niestety na razie wiało od nich nudą.
- Dzień dobry. Proszę siadać - wskazał jej miejsce, gdy zasalutowała od razu po wejściu.
Oficer siedzący przed nią również miał przypiętą do munduru czarną wstążkę, dłonie splótł przed sobą na biurku. Patrzył cały czas na Zin, lustrując ją wzrokiem i oceniając jej ubiór. Najwyraźniej sprawiła dobre wrażenie, bo obyło się bez zbędnych komentarzy.
- W ostatnich dniach spotkała nas wielka tragedia - zaczął. Datrakas miał zwyczaj przechodzić od razu do rzeczy. - Tragedia, która poruszyła wszystkich obywateli Imperium, ale przede wszystkim zmobilizowała nas, ludzi odpowiedzialnych za miliardy istot do przeciwdziałania terrorystom i zdrajcom. Ten podły akt terroru nie może zostać bez odpowiedzi, dlatego służby mobilizują wszystkie siły, by znaleźć odpowiedzialnych.
Zostawił sobie przerwę na chwilę oddechu.
- Z rozkazu Imperatora Dhaali wszyscy pozostający na służbie mają szukać wszelkich tropów, bazując na obszarze, w którym działają. My jesteśmy sekcją o szczególnym znaczeniu, zajmującą się bardzo nietypowymi zjawiskami - przerwa w jego wywodzie sugerowała, że nie należy głośno mówić, jakimi - Każdy, nawet najmniejszy ślad musi zostać zbadany, bo może mieć związek z terrorystami, którzy działają na tak szeroką skalę w Imperium. Inkwizytor Durhash jest zajęty poważnymi sprawami na Naboo, ale rozesłał rozkazy do wszystkich ludzi. Pani przypadła misja zbadania anomalii systemowej dotyczącej Vinsoth.
W tym momencie wyjął z szuflady biurka datapad i podał go Iterrze. Raport dotyczył nieścisłości odkrytej przez jednego z techników służących na niszczycielu tworzącym blokadę wokół strefy zamkniętej Taris. Pomijając historie kolejnej z tragedii, która ostatnimi czasy dotknęła Imperium, owy technik odkrył przypadkiem, ze na dwa dni przed zamachem, ktoś usunął z planów patroli trasę przez układ gwiezdny Vinsoth. Informacja zginęłaby może w nawale biurokratycznych papierów i raportów lub została uznana za błąd systemów, ale jak wspomniał oficer, teraz każda dziwna rzecz miała być zbadana. Natomiast pytanie nasuwające się Zin, dlaczego ona - naukowiec - ma sprawdzić wojskową trasę lotów, po chwili również znalazło odpowiedź. Patrol wysłany, by sprawdzić, co znajduje się w przestrzeni Vinsoth, zaginął.
- Pani i pani statek posiadacie odpowiednią technologią, by po cichu zbadać ten fenomen. Technologia maskowania użyta w pani statku jest jedną z najlepszych na ten moment i pozwoli dokonać wszelkich badań i zwiadu bez wykrycia. Wysłanie jednostki naukowej jest korzystne, bo nie wiemy, co spowodowało zniknięcie patrolu, a w tamtym rejonie niewskazane jest angażowanie dla Vinsoth większych sił.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5940
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Bastion] Ocalały

Postprzez Nicciterra » 14 Wrz 2018, o 17:16

Kiwnęła głową na przywitanie. Czując atmosferę pośpiechu ruszyła w stronę wskazanego miejsca. Usiadła wyprostowana, nieco spięta. Trzymała dłonie na przylegających do siebie kolanach. Wsłuchiwała się z pełną uwagą jej białych oczu, wlepionych w tęczówki młodego mężczyzny.

- Vinsoth? - zagadnęła sięgając po datapad i zaczęła wertować informacje. Od razu przyjęła inną postawę. Nogę założyła na nogę, cztery palce zaczęły rytmicznie stukać o biurko Kimmiego, a druga dłoń wertowała strony zawartych informacji w datapadzie z dużą szybkością.
System Vinsoth w sektorze Quelii. Była tam planeta zamieszkana przez rasę Chev i Chevin. Układ jest węzłem w szlakach handlowych i był istotnym punktem kontroli wynikającej z blokady Taris. Aż dziw, że w takim miejscu zaginął cały patrol. Ktoś usunął system z bazy danych... a teraz ta tragedia, jakby całość się sklejała w jeden plan. Teoretycznie. Świadomość, że będzie prawdopodobnie na tropie zdrajców i wywrotowców, sprawiła, że serce zaczęło jej bić szybciej. Wygląda to na zorganizowaną działalność terrorystyczną wraz ze wsparciem od środka Imperium... a ona nie najlepiej czuła się z bronią w ręku, zdecydowanie nie najlepiej. I nigdy nikogo nie zabiła.
Poczuła, że musi sobie zapalić. Wyciągnęła elektrycznego papierosa z kieszeni munduru i nagle zorientowała się gdzie się znajduje. Uśmiechnęła się nerwowo do Kimmiego i włożyła go z powrotem do kieszeni. Poprawiła rękami mundur i usiadła znów prosto, przywołując z powrotem skromny uśmiech numer jeden. Wzięła swój służbowy datapad i zgrała informacje od Datrakasa.

Ponownie wbiła swoje przenikliwe spojrzenie w oczy człowieka.
- Rozumiem motyw. Wysłanie mniejszej trudnej do wykrycia jednostki nie spłoszy ewentualnych terrorystów z układu, czy też przestrzeni kosmicznej oddalonej od układu. Wtedy tylko wyliczę i prześlę naszym koordynaty stacjonujących sił i dorwiemy ich z zaskoczenia. Jeśli nie natrafię na obecność potencjalnych pirackich statków, dokonam pełnego badania układu. Może mają swoją kryjówkę w okolicznym pasie asteroid lub na jakiejś planecie z niezbyt agresywną atmosferą i twardą powierzchnią. Potrzebuję w tym celu sondy do pobrania. Jak zwykle do analizy układu oraz kilka w sytuacji, gdy brak danych zaprowadzi mnie na powierzchnię planety Vinsoth. Pracuję w pojedynkę, czy tym razem z kimś?

Poczekała na odpowiedź, po czym zapytała:
- co jest moim priorytetem w tej misji? Ustalenie losu zaginionej załogi, czy weryfikacja zagrożenia w okolicach, jak i w samym układzie Vinsoth?
Awatar użytkownika
Nicciterra
Mistrz Gry
 
Posty: 291
Rejestracja: 18 Paź 2016, o 11:39

Re: [Bastion] Ocalały

Postprzez Mistrz Gry » 18 Wrz 2018, o 19:58

- Leci pani sama - po chwili jednak oficer dodał - Nie licząc oczywiście pani kolegów.
Datrakas wstał, dając tym samym znak, że spotkanie zbliża się do końca, a wszelkie pozostałe potrzebne dane lub też takie, które po prostu Imperium posiadało, Zin posiada już na datapadzie.
- Odpowiadając na pani drugie pytanie, przede wszystkim musimy dowiedzieć się, co się tam zdarzyło. To, ze zaginiona załoga patrolu jeszcze żyje, jest bardzo mało prawdopodobne. Priorytetem jest zachowanie misji w tajemnicy i szczególnej ostrożności. Liczymy, że stworzony przez panią statek podoła temu zadaniu. Szczególnie teraz Imperium potrzebuje jednostek wybitnych, które pomogą uchronić ład i porządek przed panoszącymi się wszędzie terrorystami. To wszystko. Melduje się pani u mnie, oczywiście z zachowaniem wszelkich protokołów bezpieczeństwa. Może pani odejść.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5940
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Bastion] Ocalały

Postprzez Nicciterra » 19 Wrz 2018, o 15:06

Zin wstała wraz za przykładem jej pośredniego przełożonego. Wsłuchała się w ostatnie słowa człowieka, stanęła na baczność.
- Możecie na mnie liczyć, zrobię co w mojej mocy i nie zawiodę. Zacznę natychmiast. - poczekała, aż gestem ją odprawi. Obróciła się i tym sposobem udała się by wyjść. Mijając próg i słysząc zamknięcie się drzwi za sobą od razu sprawiła, że papieros wskoczył jej do ręki. Stanęła na korytarzu, rozejrzała się dostrzegając piktogram zakazujący palenia. Zaciągnęła się z dzióbka i zamknęła oczy.

Kolejna praca. Oby nie nudna... przez chwilę pomyślała, żeby może ciekawiej by było, jakby rzeczywiście byli by tam jacyś super tajni piraci... Zaśmiała się pod nosem na myśl o super-piratach robiących w ciula Imperium w przestrzeni środkowych rubieży. Z drugiej strony to przez tego typu szumowiny Imperium miało ciągle problemy. Byli niebezpieczni i nie można było bagatelizować zagrożenia z ich strony. Z trzeciej strony pewnie musieli kogokolwiek wysłać do tej pracy. To była robota dla wywiadu, a ten pewnie miał teraz przewalone.
Wypuściła przed siebie biały dym z ust, czując drobną ulgę i zachętę do działania. Praca jak praca. Trzeba ją rzetelnie wykonać jak na arkańskie standardy przystało. Zrobiła pierwsze kroki ku wyjściu z budynku. Obsunęła rękaw na prawej ręce by na swoim wielofunkcyjnym zegarku ustawić odpowiednią muzykę w słuchawkach. Metalowe mikrokrążki, dyskretnie włożone w uszy, odtwarzały dźwięki zarówno komunikatora naręcznego, jak i z datapadu ścieżki dźwiękowe. Wzięła kolejnego bucha wiśniowego e-papierosa i pstrykała palcami w rytm muzyki
- no to do dzieła - wybrała połączenie z Bobem
- Bobby mamy zadanie. Rekonesans, a potem kolejno dogłębne badanie układu gwiezdnego, aż samej planety, dopóty dopóki nie zweryfikujemy zagrożenia kategorii co najmniej B. Nawiąż połączenie z działem technicznym na Bastionie, musimy pobrać nieco sond. Zapowiedź nas. I jak tam kawa?
- Przepis gotowy, czekam milady na degustację, kawa będzie czekać, jak już dotrze pani na statek. Steward przygotował też do tego ciasto specjalnie zaprojektowane na tą okazję. Obliczyłem nową kompozycję smakową.
- Wybornie. Dokonaj w międzyczasie symulacji skoku niestandardowego. Pełne oddalenie granicy grawitacyjnej, więc bez stresu. Musimy być w pełni incognito. Bliższa granica sektora Quelii. Oblicz na ile możemy dokręcić hipernapęd. Dokonaj też symulację pola maskującego, działamy tak jakby nas tam nie było
- Praca w toku. Zajmie to trochę czasu.
- Mamy sondy i droidy do odebrania. Pewnie i tak trzeba będzie je odpowiednio przerobić, czasu masz potencjalnie dużo...
- Gościmy kogoś na statku tym razem?
- Pracujemy sami. Czyli powoli, ale do przodu... nic nie może nam umknąć.

*** Soundtrack ***

Na statku przywitał ją Steward. Droid protokolarny ubrany był jak zwykle w smoking i muszkę. Humanoidalny droid skonstruowany z pozłacanego stopu metali, miał podłużną cylindryczną głowę, gładką i błyszczącą, bez widocznych receptorów, jedynie trzy małe czarne dziurki były widoczne w miejscu gdzie miały imitować usta. Gruby męski głos, który z pewnością należeć miał do prawdziwego dżentelmena odezwał się przy rampie statku
- pani Iterra? Jak spotkanie?
- panie Stewardzie, całkiem udane - uśmiechnęła się do maszyny podając rękę, by ten przybliżył ją do swojego trój-dziurkowego głośnika w ramach imitacji pocałunku.
- pięknie pani wygląda w imperialnym mundurze.
- Steward znów schlebiasz - machnęła ręką próbując zbyć przyjemny komplement. Jej uśmiech nie zbladł.
- Jest okropnie przyciasny, kobiety w wojsku zawsze mają pod górkę - powiedziała kładąc dłonie na żebrach przy piersiach.
- Mam wrażenie, że oddech mam skrócony do połowy. Jeszcze ta sztywna atmosfera w biurze. Kimmi jak zwykle spięty. Zaraził mnie. Facet potrzebuje relaksu to aż widać... Ach. Potrzebuję odetchnąć.
- Zalecam przebranie się w ciemnoniebieską długa sukienkę klasycznego kroju, dostarczona na czas w zeszłym tygodniu od Imperial Fashion Studio. Dziś odebrałem, czeka w kajucie na wieszaku. W międzyczasie zaparzę kawę i podam ciastko w mesie. - wyjaśnił droid zapraszając gestem do środka. Kobieta przekroczyła próg, będąc znów w domu.
- Jesteś kochany Stew.
- Cała przyjemność po mojej stronie.



Po odświeżającym prysznicu, przy lustrze w łazience poprawiła skromny makijaż. Zawsze poprawiała nieco rzęsy i kontury oczu. Założyła złote kolczyki w kształcie trzech wiszących na krótkich łańcuszkach sopelków. Wnętrze mesy było wystrojone w ciemnobrązowe materiały wiszące niczym kotary w miejscach gdzie widniałaby golizna metalu statku. Światło było zainscenizowane za pomocą archaicznych świec w żelaznych czarnych świecznikach. Kilka akcentów ozdób z czerwonych kwiatów komponowało się z szerokim asortymentem sprzętów kuchennych i półek oraz szafek. Na końcu mesy przy ścianie na drewnianym stole dla czterech osób czekała zaparzona kawa w filiżance i ciastko na talerzyku.

Elegancko ubrana zasiadła przy stole. Wzorek na wierzchu kawy do złudzenia przypominał kwitnącą arkaniańską różę. Było nawet posypane przyprawami, by uwzględnić kolor. Ciastko było zrobione na spodzie z orzechów wraz z gęstym kremem czekoladowym i migdałami na wierzchu. Podane na ciemno-purpurowej podstawce w świetle świec budowało przyjemną atmosferę.
W końcu przechyliła nieco filiżankę by skosztować kawy. Przyjemna gorycz w przełyku zdradzała posmak palonego karmelu i suszonych śliwek. Smak goryczy równoważyło słodkie ciastko. Do messy przyszedł Steward i dosiadł się po przeciwnej stronie
- Widzę, że smakuje pani
- Istna rozkosz Stewardzie... istny splendor - przyznała, wyciągając paczkę klasycznych papierosów. Droid bez słowa potrudził się odpaleniem papierosa od własnej zapalniczki wbudowanej w swój metalowy kciuk. Biały dym wkrótce uniósł się ku sufitowi.
- Dziękuję Stew. Dobrze jest Cię mieć przy sobie - uśmiechnęła się do cylindrowej złotej głowy droida. Między dwójką zapanowała chwila przyjemnej ciszy. Kobieta w końcu dopaliła papierosa.

- Zapytaj Boba jak przygotowania do zadania. Ściągnął już dane statystyczne z imperialnej bazy?
- tak pani Zin. Bob już wszystko ściągnął. Dane na temat zjawisk naturalnych ciał niebieskich w sektorze Quelii jak i dane astrologiczne są zgrane na pamięć statku.
- Jak dział techniczny? Można lecieć po maszyny?
- Tak, można odebrać sondy. Mogą nam udostępnić dziesięć sond. Ich jakość jednak jest kwestionowana pani Zin.
- Zajmę się tym w trakcie skoku. Poinformuj ich też, że pobierzemy części techniczne. Musimy wyskoczyć na dobry początek między Cathar a Vinsoth, ale tak o około jednej czwartej bliżej Vinsoth. Na granicy z sektorem Corosi w miejscu gdzie jest pustka. Stamtąd nasłuchamy czy nie ma jakichś sił w układzie i okolicach Vinsoth. Potem zrobimy skok blisko, przed układ Vinsoth. Dokonamy kolejnego nasłuchania. Wyliczymy miejsce nie uczęszczane przez nikogo i tam wskoczymy ponownie. Wnet zrobimy pełne badania systemu, z asystą sond. Jak nic nie znajdziemy, trzeba będzie wejść niepostrzeżenie na jak najbliższą orbitę Vinsoth i wysłać nad powierzchnię sondy. Z resztą wszystko wyjdzie w trakcie... Aprobata i rekomendacje Boba?
- Bob rekomenduje zakup własnych sond i ich modyfikacji. Poleca też zainwestowanie oszczędności we własną wytwórnię sprzętu
- Słusznie. Po tej misji z pewnością sprawię sobie własne. Imperialny sprzęt wymaga modernizacji na litość... co do własnej wytwórni zapytam się brata, czy ma siły i możliwości na wdrożenie się w odłam branży technologicznej i czy nie mógłby mi sprawić większe prywatne zaplecze... Steward przygotuj obiad na za trzy godziny... Dobra trzeba polecieć do działu technicznego...
Awatar użytkownika
Nicciterra
Mistrz Gry
 
Posty: 291
Rejestracja: 18 Paź 2016, o 11:39

Re: [Bastion] Ocalały

Postprzez Mistrz Gry » 20 Wrz 2018, o 16:18

Wizyta w dziale technicznym była... cóż, wizytą w wojskowym wydziale technicznym. Nudna konieczność współpracy z mało ambitnymi i pozbawionymi wyobraźni służbistami. Wszystko, co zamówiła, zostało odliczone co do sztuki. Każda, nawet najmniejsza śrubka była wydana we wskazanej przez nią ilości. Gdyby nie BOB, ta urzędnicza skrupulatność i drobiazgowość chyba wpędziłaby ją w depresję. Technicy pracujący w magazynach nosili ten tytuł chyba tylko na pozór. Mając do dyspozycji tyle nowoczesnych rozwiązań, tyle twórczych możliwości, wciąż tkwili w jakimś maraźmie i szarej codzienności wśród przestarzałych procedur i rozwiązań.
- Tak kończy się, gdy się ściąga na studiach - skomentował jej przemyślenia BOB, gdy droidy pakowały ostatnie części na jej statek.
Zderzenie z urzednikami jednak przetrwała i mogła zająć się swoją pracą. Lot na pierwszy punkt wyliczony przez jej SI potrwa kilkanaście godzin, podczas których będzie mogła odpowiednio przystosować sprzęt.

***


Wyszli z nadprzestrzeni w towarzystwie codziennych rozmytych świateł otaczających ich w próżni gwiazd, które po chwili znów były pojedynczymi kropkami na czarnym tle. Jeszcze przed zwolnieniem z prędkości nadświetlnej włączyli systemy maskowania, stając się praktycznie niewidocznym dla każdego. No chyba, że wlecieliby wprost w inny statek. Przestrzeń kosmiczna była jednak na tyle duża i pusta, że prawdopodobieństwo tego zdarzenia było zbliżone do zera.
- Skok zakończony pomyślnie, pani Iterra. Jakie są nasze następne działania? - głos BOBa wypełnił wnętrze statku - Brak wskazań na skanerach. Jesteśmy tu sami.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5940
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02


Wróć do Zewnętrzne Rubieże