Content

Przestrzeń Huttów

[Gamorra] Gdzie dwóch się bije...

Image

Re: [Gamorra] Gdzie dwóch się bije...

Postprzez Kittani Levfith » 2 Paź 2019, o 21:47

Nikt nie był w stanie odgadnąć, jaką tajemnicę skrywała Gamorra w swoim wnętrzu.

Wszyscy wiedzieli natomiast, że jest to tajemnica tak ogromna i poważna z racji swojej wagi, że nie mieli odwrotu. Musieli ją poznać - tu i teraz, narażając swoje własne życie.

Kittani zdawała sobie z tego sprawę jak nikt inny we wnętrzu wulkanu. Dlatego wiecznie odkładała wyprawę czując, że żadne z nich nie jest na to gotowe. Czekało ich coś o wiele większego, niż zbadanie tajemniczego korytarza. Czuła to od samego początku, gdzieś wewnątrz siebie. Nie mogła sobie poradzić z tym wszechobecnym przeczuciem w pojedynkę. Dlatego tak ucieszyła się na wieść, że Stardust ponownie zjawił się na planecie i był gotów wyruszyć wgłąb tajemniczego korytarza. Wiedziała, że jeden Jedi nie załatwi całej sprawy - jego obecność dawała jej poczucie, że coś ,,wyższego" będzie z nimi obecne. Może niczym Gweek wyczuje w porę to, czego pozostali nie byliby w stanie? Wiedziała, że był doskonałym i doświadczonym Jedi. Pokazał już raz, na ile go stać.
Tunel porośnięty wszechobecnymi, fluorescencyjnymi grzybami zdawał się nigdy nie mieć końca. Nawet za drugim razem zaskakiwał Kittani pięknem delikatnie mieniących się przy ruchu grzybów i jednocześnie przerażał świadomością, że to w istocie toksyczna pułapka która mogła ich wszystkich zabić. Zgodna cisza utwierdzała ją tylko w przekonaniu, że wszyscy pozostali mają podobne odczucia.
Widok B1 nie zrobił już takiego wrażenia za drugim razem, chociaż jego sylwetka wywołała odpowiednią reakcję u wszystkich uczestników. Brunetka oceniła jego stan na nieco gorszy niż wcześniej spotkanego przez nią samą.
- Podobny do poprzedniego - rzuciła gdzieś pomiędzy Rota a Stardusta, oglądając uważnie wnętrze droida - Tamten chociaż się ruszył na mój widok - być może gdyby tego samego dnia zaszła aż do tego miejsca droid byłby bardziej ,,żywy".

Kittani wiedziała, że drzwi będą za sobą skrywać wielką tajemnicę. Dźwięk towarzyszący otwierającym się samoczynnie wrotom przyprawił ją niemal o dreszcz. Wiedziała, że Stardust nawet nie zdążył otworzyć ich sam w jakikolwiek sposób. Zareagowały same na niego. Nie spodziewała się jednak tego, co ujrzała. Chyba nikt z nich nawet w najśmielszych przypuszczeniach nie wyobrażał sobie tego, co zastali.
- O kurwa... - mruknęła sama do siebie widząc dziesiątki sylwetek B1 ustawionych w idealnej linii, jedna obok drugiej.
- Baza separatystów i tajemnica Urpy - dodała ciszej. I wtedy niczym krwisty bolt wystrzelony pośrodku najciemniejszej z nocy pojawiła się myśl... Czy Beji była w istocie świadoma tego, co skrywa Gamorra? Czy stawka była o wiele wyższa, niż wszyscy początkowo zakładali? Odszukała wzrokiem Stardusta słysząc jego mruczenie pod nosem i stanęła za nim, ufając mu jak nikomu innemu.
- Maszyny chyba nadal pracują - szepnęła w jego stronę. Ten dźwięk przypominał jej naelektryzowane powietrze w pobliżu jakiegoś ogromnego źródła energii.
Image
Awatar użytkownika
Kittani Levfith
Gracz
 
Posty: 340
Rejestracja: 12 Lut 2014, o 17:08
Miejscowość: P-ń

Re: [Gamorra] Gdzie dwóch się bije...

Postprzez Mistrz Gry » 3 Paź 2019, o 22:33

- jakaś maszyneria pracuje. I chyba coś porusza się w tym wielkim pomieszczeniu. Gdzieś też zaczęła cieknąć woda... czyżby wentylacja się uruchomiła? Tyle, że chyba nieźle uszkodzona. - odezwał się Rot. Każdy nasłuchiwał dźwięków z otoczenia. Musieli podejść w jakimś kierunku bliżej by więcej zobaczyć. Hala rzeczywiście była ogromna, a wszelkie dźwięki nosiły się echem. Niektóre rzeczywiście przypominały pracę wielkich wentylatorów, albo buczenie jakiegoś ogromnego generatora. W oddali było też słychać pracę, ewidentnie jakiejś maszyny. Wszystkie te głosy zdawały się docierać z prawej strony od wejścia. Patrząc po B1, to i tutaj natura zdołała z czasem się przebić. Choć drzwi funkcjonowały, to wnętrze ewidentnie miało ślady włamania się grzybów, wilgoci i w konsekwencji korozji. Widać natura znalazła inne wejście. Wiele modeli miało na sobie uszkodzenia z powodu przebywania w niedogodnych warunkach. Były jednak i takie, zupełnie nie uszkodzone. Gdzieniegdzie były kałuże, których nie było widać w nisko unoszącej się mgle. Widocznie woda z pomocą grzybów z czasem wydrążyła sobie miejsce i w tej solidnej metalowej płycie podłoża...

Wszyscy z nasłuchiwań byli pewni, że jakieś maszyny tutaj wciąż funkcjonują. Po co i dlaczego? Musieli sami się dowiedzieć. Jedi, jednak coraz bardziej dostrzegał w mocy milczące, drżące ostrzeżenie. Stara baza kryła w sobie niebezpieczeństwo. Sprawiać je mogły oczywiście maszyny.

MAPKA, która będzie się ujawniać wraz z waszymi decyzjami i kierunkiem poszukiwań, w odnośniku.

A teraz gdzie idziecie, jak idziecie i co robicie :twisted: Im więcej szczegółów, tym mniej elementów co mógłbym użyć przeciwko wam :twisted: Odpis nie musi być długi ;)
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6672
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Gamorra] Gdzie dwóch się bije...

Postprzez David Turoug » 4 Paź 2019, o 18:17

Stardust czuł jak Kittani stanęła za nim, jej aura była bardzo charakterystyczna. Mimo iż w dawnym Zakonie Jedi pewne rzeczy były zakazane, to emocje związane z Levfith nie rozpraszały Bezimiennego, co więcej dodawały mu pewności. Mimo tego Moc ostrzegała go przed zagrożeniem, coś niebezpiecznego czaiło się w mrocznej otchłani.
- Dźwięki dochodzą jakby z prawej strony, choć to może być pogłos. Te B1 w większości wyglądają na niesprawne, jednak jeżeli ruszymy przed siebie będziemy otoczeni przez blaszaki, a to sporo ryzyko, bo jest tam ich setki. - Michael mówił cicho, choć na tyle donośnie by słyszała go Kitty, Rot, Fer i Shani - Proponuję ruszyć wzdłuż prawej ściany.
- Jesteś pewny? - spytała twi'lekanka Dao ze słyszalną obawą w głosie.
- Tutaj niczego nie możemy być pewni, ale przejście wzdłuż tych droidów nie wydaje mi się rozsądne. Jakie mamy odczyty z atmosfery? Czy coś się zmieniło po tym jak maszyneria zaczęła działać? Przez noktowizory widzicie jakieś źródła ciepła albo skoki w temperaturze otoczenia? - Michael starał się wspomóc wzrok Mocą, by dostrzec potencjalne wentylatory bądź urządzenie emitujące charakterystyczny dźwięk, niestety ciemność była nieprzenikniona. Gdzieś przed nimi stały beczki oraz skrzynie, Jedi próbował wysondować co znajduje się wewnątrz nich.
Niewypowiedziane myśli przelatywały przez umysł Stardusta. Tajemnica wulkanu była mocno zagmatwana, w końcu jeszcze przed ostateczna bitwą z mroczna Mirax, jeden z techników powiedział mu, że sprzęt i część maszyn jest o wiele starsza niż urządzenia produkowane przez Separatystów. Ponadto uzyskał informację, iż odkryte instalacje były częścią kompleksowej obrony planetarnej. Kto wie czy właśnie w tym podziemnym hangarze nie znajdowało się centrum sterowania owym arsenałem.
- Fer możemy zrobić eksperyment. Rzuć najdalej jak potrafisz neonowe ogniwo przed siebie, może nieco rozświetli nam okolice gdzie stoją te beczki. Mocą nieco skoryguję lot świetlika. - rzekł Stardust licząc że odrobinę światła pozwoli im ujrzeć coś czego teraz nie widzieli. Ponadto mogli zaobserwować czy któraś z maszyn lub stojących nieruchomo B1 zareaguje na nowy przedmiot - Cóż jeżeli nic się nie stanie to i tak sugeruję iść w prawo. Pójdę pierwszy, pochód zajmie Lancoll. Będziemy trzymać się blisko ściany, tak żeby nikt się nie pogubił. Chyba że mamy inne pomysły. Kittani co ty na to? Kobieca intuicja coś ci podpowiada?

Stardust ponownie użył mocy by prześwietlić mrok, także Nicci liczę na jakieś informację dodatkowe.
Czekam też na odczyty od Shani, reakcję na świetlik oraz przede wszystkim sugestie Kitty
Image
Awatar użytkownika
David Turoug
Gracz
 
Posty: 5118
Rejestracja: 28 Wrz 2008, o 01:25

Re: [Gamorra] Gdzie dwóch się bije...

Postprzez Mistrz Gry » 15 Paź 2019, o 16:58

- moja intuicja? - Kittani nie odpowiedziała tylko wymówiła ponownie pytanie. Zdawało się, że widziała kiedyś podobną scenę na jakimś holohorrorze. To co się działo potem, jakoś dziwnie się pokrywało ze scenariuszem tej wycieczki. Od każdego czuć było choć nutkę strachu, wyjątkiem był Stardust. Jego obecność w takich sytuacjach była kojąca. Jeszcze w ten sposób nie patrzyła tak na jedi.
- podążajmy tak jak mówisz - dobrze było mieć przywódcę w grupie. Dobrze było znów na kimś polegać i komuś ufać. Rola przywódczyni jasno jej to uświadomiła, jak to jest nie mając tego pod ręką, kiedy to nie można zrzucić na kogoś odpowiedzialności za najtrudniejsze decyzje.

- powietrze nadal jest toksyczne choć już mniej niż w tunelu, wilgotność zmalała. Jednakże nie musi to oznaczać, że jest gdzieś miejsce ujścia i że wentylacja rzeczywiście chodzi. Pomieszczenie jest zwyczajnie ogromne, to też grzyby mogą mieć mniejszy wpływ, mając mniej korzystne warunki - wypowiedziała się biochemiczka, kiedy to jedi starał się sięgnąć mocą ku zawartości skrzyń i beczek. W środku znajdowały się przedmioty o dużej masie i niemałej gęstości. Najpewniej metalowe części, olej, czy części elektroniczne oraz ogniwa, służąco do serwisu maszyn.
Nikt nie podzielił się żadnym olśniewającym komentarzem odnośnie wizji. Nie było z resztą nikogo wśród nich, kto miał naturalne predyspozycje widzenia w ciemnościach.

Fer Lancoll zamachnął się i cisnął oświetlającym przedmiotem we wskazane miejsce. Z drobną asekuracją Bezimiennego, neonowe ogniwo poleciało daleko idealnie za beczki i skrzynie, oświetlając przez chwilę szeroki obszar zajmowany przez niezliczone B1 i rzucając wizję na odległy obszar. Nic nie zdawało się zareagować na ruch, ani na światło. Nie dostrzegli jednak końca tej wystawy droidów.
Wnet zaczęli iść powoli w prawym kierunku od wejścia, którym przyszli. Odgłosy ściekania wody nabierały na sile. Wkrótce ujrzeli dlaczego. Mały strumień wody z sufitu lądował bezpośrednio na B1-dynki i utworzył sporą kałużę, którą to ledwo było widać przez mgłę przy podłożu. Nagle z oddali z tamtego kierunku dosłyszano ciężkie stąpanie jakiegoś metalowego czegoś, czego echo słyszeli wcześniej. Tyle, że dźwięk zdawał się docierać ze znacznie bliższego miejsca. Byli niedaleko jakiejś maszyny kroczącej, ale nie było szans jej dostrzec przez ciemność. Najprawdopodobniej znajdowała się za spadającym strumieniem. Wnet gdy wszyscy się zatrzymali, czekając na reakcję jedi odnośnie hałasu, usłyszeli bardziej odległe echo podobnego dźwięku. Wnet usłyszeli skrzypienie metalu i odgłosy hydrauliki podnośników. Najwyraźniej maszyna coś robiła. Kolejnym odgłosem było echo jakiegoś kliknięcia. Jakby coś zaskoczyło, jakiś metal o metal i następujący po tym zaraz odgłos pneumatycznego przesunięcia elementu po szynie. Chwilę potem woda przestała ciec strumieniem, a zaczęła kapać i zrobiło się ciszej. I znów w kolejnych sekundach pneumatyczny odgłos i głośne stąpanie, jakby zaraz za tą ciemnością i kałużą coś było.

Mapka
Kittani masz prezent od MG - Twoja postać otrzymuje jedno serduszko

<3

Jeśli zbierze dziesięć serduszek to zakocha się na zabój w Bezimiennym i dopóki Bezimienny będzie żył ten efekt stanie się nieusuwalny :twisted: Przykro mi, biology does not give a fuck. Czasem tak jest, że człowiek zabuja się w nie tej personie co trzeba ^.^ czy tam, miłość jest ślepa, jakoś tak, ale ponoć ludzie niekiedy potrafią się opamiętać... no nie wiem zobaczymy xP.

Jednakże za każdy odpis na czas, czyli w przeciągu ustalonym jasno i konsekwentnie lub jeśli nie będzie komunikacji i zmieścisz się w przeciągu tygodnia od mojego odpisu, to kasuję jedno serduszko. Lub jeśli przerwa to więcej czasu niż dwa tygodnie to mogę napisać post bez Twojego udziału, ale uprzednio dostaniesz PW z decyzjami i bez serduszka.

W innym przypadku piszę kolejny post ogrywając Twoją postać i dodaję serduszko wraz z fabularnymi wydarzeniami w związku z tym. Jeśli jednak jakimś cudem zdarzy się, że zbierzesz dziesięć, to już po ptokach :twisted: serduszka nie będą się kasować.

A i powodzenia waszej dwójce w zwiedzaniu bazy <3 Jakieś pytania to PW, gl & hf.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6672
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Poprzednia

Wróć do Przestrzeń Huttów