Content

Przestrzeń Huttów

[Hosko] Człowiek wielu żyć

Image

Re: [Hosko] Człowiek wielu żyć

Postprzez Ren » 15 Gru 2017, o 01:34

Ja również — odpowiedziała kobieta Peterowi, przysiadając się do mężczyzn. Wymamrotała wtedy coś tam, speszona jak cholera towarzystwem człowieka - z Ori było o tyle łatwiej, że była nastawiona psychicznie na kłamanie w żywe (lub mechaniczne) oczy, co o ile może nie przychodziło jej z dziecinną łatwością, zdecydowanie było ułatwiane faktem, że chcąc nie chcąc była ona pokrewną duszą Reeve. Echani rozumiała ją w pewien sposób, a poza tym tamta znała Zeevana - ich cel zaś był osobnikiem płci przeciwnej, który robił tutaj za najemnika oraz pilota, nie naukowca, między którymi Cin czuła się dużo wygodniej.
Prawdopodobnie implanty, nie przyglądałam jej się zbytnio, byłam zajęta czym innym. I nie, podziękuję — odmruknęła, krzywiąc się szczerze i bardzo szeroko, spoglądając na puste kieliszki z alkoholem. Reeve nie przepadała za alkoholem pod żadną postacią i bardzo ciężko było ją namówić do picia. Poza tym miała bardzo słabą głowę do tego i padała jeszcze nim Ceth zaczął. Wystarczyłoby jej powąchać opary etanolu i zapewne już by się tym upiła. No dobrze, może to i przesadzone, ale Reeve wolała nie tykać się alkoholu. Nie w trakcie misji.
Profesor. Cin usłyszała to dzisiaj już któryś raz i to słowo dziwnie smakowało w jej ustach i myślach, szczególnie gdy w głosie Shooka usłyszała delikatny nacisk na tę zbitkę liter. Daleko było jej do tytułu profesor, daleko do tytułu naukowca, ale też daleko do najemniczki, do medyka czy nawet Echani. Ale musiała przyznać, że tytułowanie jej w ten sposób jakoś jej się podobało. Nadawało jej rangę, której nie miała nawet te ponad dwa lata temu. Jakby była samodzielna - albo wybrała inną drogę po całym rabanie. Problemem było to, że poprzez wstawianie tego słowa przed jej miano wracała przeszłość. Profesor Avery - brzmiało tak samo, jak inni tytułowali Zeevana i to ją nieco odrzucało.
Zostaniemy tu na nieokreślony czas. Profesor Germutov zaoferowała mi pomoc w moich badaniach, głównie w postaci zasobów, których nie moglibyśmy przewieźć do siebie. Warunki mojego laboratorium nie umywają się do jej — powiedziała, po czym zwróciła się nieoczekiwanie do MacLeoda. Patrzyła to w bok, to na jego nos, to na usta. Na pewno nie w oczy. No i nieco mniej rezolutnie.
Czyli to o panu mówiła Germutov. Szkoda tylko, że nie pisnęła słowem, kogo gości — delikatnie się uśmiechnęła. Prześlizgnęła się na sekundę po jego oczach, po czym zerknęła na Cetha i znów na Petera...
Image
Awatar użytkownika
Ren
Gracz
 
Posty: 34
Rejestracja: 26 Mar 2017, o 02:26

Re: [Hosko] Człowiek wielu żyć

Postprzez Mistrz Gry » 17 Gru 2017, o 14:22

Droid protokolarny już wychodził zza drzwi od kuchni, kiedy usłyszał poganiającą komendę gościa. Była to rzecz niesłychana. Procesy osobowości nadały motywację o sile stu procent. Gość nie mógłby być niezadowolony z obsługi. W szczególności z obsługi droida, który został do tego stworzony. Najwidoczniej asystent serwitora kuchennego nie był do końca zoptymalizowany, gdyż spóźnił się o całe 7,612 sekundy z podłączeniem nowej butli oleju do wtryskarki dozownika frytkownicy. To o 3,612 sekundy za dużo na dozwolony wedle normy błąd na wykonanie czynności fabrycznie ustanawianej. Trzeba będzie zgłosić wskazany przegląd... Wedle bazy danych SE4-T1 i wstępnej analizy z danych w zewnętrznym rejestrze pamięci, gabaryty asystenta uniemożliwiały mu optymalne przemieszczanie się po sprecyzowanej powierzchni. Zalecić trzeba nie tyle przegląd, co dezaktywację i eradykację. Aden będzie musiał stworzyć nowego droida. Jako nadzorca administracji zewnętrznej obiektu oraz kreacji wizerunku nie mógł pozwolić na taki skandal... Choć Aden pewnie nada tej czynności priorytet marginesu, jak zwykle... Do tego burzliwe procesy rozwiązywania nagłych przypadków tego typu mogły spowolnić i jego funkcjonowanie, co jest już zupełnie nie do przyjęcia...

SE4-T1 zbliżył się do Shooka i w geście ukłonu o równe trzydzieści stopni podał posiłek i sztućce niezbędne do skonsumowania dania
- Najszczersze przeprosiny za wydłużony czas oczekiwania - odezwał się droid - w ramach rekompensaty zaaranżuję deser kuchni mandaloriańskiej, który w wolnym tłumaczeniu ma nazwę Zielona Wyspa. Szanowny Mando'ade życzę smacznego - zakończył po czym obrócił się w stronę innych gości. Nikt jednak nie miał ochoty na cokolwiek. SE4-T1 dostał odczyt próby analizy, czy, aby sięganie po dane z rejestru podsłuchu lokalu dla sprecyzowania tego czego gość mógłby chcieć nie jest przypadkiem nieetyczne według istot nieorganicznych oraz może zostać uznane za obrazę? Czeka go update, tego był pewien zbliżając się z powrotem do drzwi kuchni.


Sam Peter jednak drgnął lekko na ostatnie słowa Echani, prawie niezauważalnie zdradzając w końcu poddenerwowanie. Jej rasa skrajnie kojarzyła mu się z walką, aniżeli z branżą nauki, do tego towarzystwo mandalorianina. Co ta Germutov znowu wymyśliła?! Averego znał. Każdy go znał z dyrektoriatu. A ta kobieta najwidoczniej była wydłużeniem jego... rodu? Próba wyobrażenia sobie tego świra starającego się o potomstwo napełniła go zniesmaczeniem. Pewnie adoptowana. Nie zajmował się krzyżówkami... na szczęście. Germutov musiała ją dobrze znać, choć tym się nie chwaliła... jakie też ma zamiary... chce ich zaprosić do PEŁNEJ współpracy? W sumie brakuje ludzi kompetentnych w ich działaniach, ale w desperacji jeszcze nie są. Scenariusz, że chcą się go pozbyć raczej nie wchodził w grę. Chyba, że doktorce odbiło w końcu na dobre...

- no raczej nie jestem zbyt lubiany ostatnimi czasy, to nie ma co się chwalić - wyszczerzył zęby rozładowując wewnętrzne napięcie. Jeśli byli to zabłąkani najemnicy, którzy chcieli go upolować, to z pewnością im się to nie uda. Aden pozamiata ich, a on i tak przeniesie się do nowego ciała.
- Profesor Avery, znałem Twojego nauczyciela oraz treść jego badań. Jego śmierć to duża strata choć nie powiem szalone miał rozwiązania i metody. Ostatecznie widzę, że stary wariat pomyślał o prawdziwej przyszłości w rozsądny sposób - uśmiechnął się spoufalająco. Jego wzrok zdawał się badać jej zachowania. O mandalorianinie miał już opinię, choć mogła ona ulec zmianie w zależności od tego jakie relacje dzieli ze swoją szefową.
- co będzie tematem przewodnim Twoich badań? Siedzisz w tym samym? Chętnie posłucham, o ile można.
To ten moment kiedy realizujecie jakąś szerszą koncepcję. Informacji wstępnych bez działań, więcej nie dostaniecie (takich na pierwszy rzut oka, choć i tak dużo już zdradziłem)
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5429
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Hosko] Człowiek wielu żyć

Postprzez Ren » 26 Gru 2017, o 17:59

Misja z pozoru całkiem prosta, błaha wręcz, zaczynała siadać na psychice panny Avery w widoczny sposób. Nie wiedziała, jak naprawdę zareagował Shook na wspomnienie MacLeoda o znaniu jej mentora, nie wiedząc jeszcze o tym, że i Germutov go znała, ale ona sama poczuła się w tym momencie osaczona. Siedziała przecież w ośrodku, gdzie dominowały droidy, a jedyne organiczne organizmy przesiadujące tutaj na stałe były znajomymi człowieka, na którego Ceth polował, a ona sama zabiła. Ciężko przez to jej było nie myśleć o niczym innym jak o tym, że zaraz niechcący coś wypapla lub zdradzi nazbyt nerwowym zachowaniem. Już teraz uważała, że branie tej misji było wielką pomyłką, a jej kłamstwa idą zdecydowanie za daleko.

Spojrzała po Peterze troszkę jak spłoszony biały królik, kiedy ten zapytał ją o badania. Zaraz jednak wzięła się w garść, odetchnęła głębiej, opanowała drżenie rąk i odpowiedziała niewyraźnie, starając się uśmiechnąć w miarę przekonująco:
Zwiększanie potencjału użytkownika poprzez stymulację poszczególnych płatów mózgowia czy chociażby układu nerwowego. Stare plany, porzucone mniej więcej w momencie, w którym przestałam uczestniczyć w badaniach jako obiekt. Uznałam, że szkoda marnować taki potencjał, biorąc pod uwagę mój wczesny udział w eksperymentach — wzrok z ochotą powędrował w stronę droida, który przyniósł właśnie posiłek Cethowi, po czym się oddalił. Było to na pewno ciekawsze zajęcie, oglądać droida, niż spoglądać na twarz Petera i peszyć się samym jego spojrzeniem.
Image
Awatar użytkownika
Ren
Gracz
 
Posty: 34
Rejestracja: 26 Mar 2017, o 02:26

Re: [Hosko] Człowiek wielu żyć

Postprzez Shook » 13 Sty 2018, o 04:45

Gówno wpadło w wiatraczek... Jak to mawiają Korellianie. Shook spostrzegł drgnięcie MacLeoda ale to dopiero jego słowa wprawiły Mandalorianina w lekką konsternację. Było trochę gęsto. Czyżby zlecenie sprzed laty było w jakiś sposób połączone z tym obecnym? Ciekawe w jakim zakresie MacLeod znał starego Averego. Ceth poprawił się na krześle, ot niby zwiększając swobodę w strefie kroku, i spojrzał się na to na Reeve, to na Petera. Cin musiała się poczuć nieswojo, tego był pewien, na ile ją znał. Cóż. To były chwile jej próby.
- Jaka ta Galaktyka jest mała, co? - wypalił, co by nieco wyluzować atmosferę. - Pracowaliście razem?
Shook odniósł wrażenie, że wszyscy naukowcy znają się wzajemnie. No jaka szansa była na to, że MacLeod będzie znał osobiście pana Averego. Profesora, którego upolował Ceth a zabiła Reeve. Miał ochotę się zaśmiać, ale powstrzymywał go fakt, że siedział przed swoim celem. Karma chyba jest suką.
Z wybawieniem, oraz stekiem, przybył droid! Ordo przywitał posiłek ze szczerą radością, w ogóle nie zwracając na haniebne 8 sekund spóźnienia. Zaciągnął się przyjemnym zapachem mięska i skinął z uznaniem.
- Nie przejmuj się, Puszeczko. Czekaj, serio potrafisz zrobić vorpan e’letr? Dajesz! Jak będzie prawdziwe… - Shook aż westchnął. Zielona Wyspa, smak dzieciństwa. Chwycił sztućce w dłonie i odkroił sobie pierwszy kawałek steka. - Musicie też spróbować. Nie jadłem Wyspy z… Piętnaście lat. Albo i więcej.
Więcej gadki na wyluzowanie, którą zakończył skosztowaniem zamówionego steku. Był dobrze wysmażony, tak jak chciał. Idealnie. Przełknął wszystko i wskazał nożem stek.
- To jest smaczny stek. Reeve, też sobie zamów coś. Ciepły posiłek po drodze to jest to, warto doceniać takie przyjemności. Mój dziadek zawsze mawiał, że jak chcesz pomyśleć, to musisz zjeść coś dobrego. Napijemy się?
Zrobił przerwę na kolejny kęs steka i dodatków.
- Jak dobrze znałeś profesora Averego? - zapytał na koniec, niby zupełnie zwyczajnie, szykując sobie kolejny kawałek steka.
Image
Awatar użytkownika
Shook
Gracz
 
Posty: 33
Rejestracja: 2 Lut 2017, o 18:17

Re: [Hosko] Człowiek wielu żyć

Postprzez Mistrz Gry » 17 Sty 2018, o 14:23

- Mnie też przynieś porcję SE4-T1 - zawtórował Peter po rekomendacji mandalorianina. Droid przyjął zamówienia i zniknął z oczu siedzącym.
- Avery należał do nieistniejącego już grona naukowców, z którym to intensywnie współpracowałem - skoro znają się z Germutov, co mu szkodziło uchylić rąbka. A nóż widelec, okażą się godni.
- Z samym profesorem gadałem osobiście może kilkanaście razy. Głównie współpracowałem z nim pośrednio poprzez wspomniane grono naukowe, do którego również należała Germutov. Mieliśmy wspólne interesy, które jednak nam pokrzyżowano. Był to dobry znajomy, choć nie powiem specyficzny - uśmiechnął się rozbawiony wspomnieniami rozmów z maniakiem. Popatrzył raz jeszcze na Echani i Człowieka. Albo w to wejdą, albo nie wyjdą stąd żywi. Jednakże powolutku musi działać.
- Jestem pewien, że imperium go uśmierciło. W końcu Dyrektoriat stał się dość niezależną frakcją, a w podziemiu wpływy ich rozrastały się bardzo szybko. Imperialni nie tolerują, aż takiej swobody w prowadzeniu działalności, więc zapobiegli powstaniu czegoś podobnego do The Eye, czyli organizacji, do której ja należałem - wydusił to w końcu z siebie, jeśli ta dwójka miała jakieś pojęcie o tym, to już wiedzą, że wiedza na temat tej organizacji to krótka droga do śmierci... o ile dokonają złego wyboru. Skąd mógł być pewien, że się nadają? Nie mógł. Jego jedyną poszlaką było zaufanie do Ori i jej osądowi. Wszystko jak zwykle wyjdzie w trakcie. Póki co zapowiadali się zwyczajnie obiecująco. Musiał się jednak na ich temat więcej dowiedzieć
- Ceth, jak długo pracujesz dla Reeve Avery? Pracowałeś dla kogoś przedtem? - wypalił próbując zmienić kurs rozmowy i oddalić go nieco od swojej poszukiwanej osoby.

Odpowiadajcie i kierujcie temat rozmowy. Pamiętajcie nie popchnę fabuły jak nie przedstawicie koncepcji działania. Zanim to się jednak stanie możecie swobodnie gadać z Peterem. Wiedzcie jednak, że z każdym postem dowiecie się więcej, ale i też więcej o sobie będziecie musieli powiedzieć, by nie zauważył, że coś jest z wami nie tak.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5429
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Hosko] Człowiek wielu żyć

Postprzez Shook » 17 Sty 2018, o 20:18

Ordo skinieniem głowy dał wyraz aprobaty dla zamówienia MacLeoda. Niech się facet nacieszy chociaż dobrym smakiem, tak jak to w tej chwili robił Mandalorianin. Niestety, nie było mu dane w pełni zadowolić jego kulinarne żądze. Do tego był potrzebny pełny spokój ducha, a w tej kwestii miało się co nieco zmienić.
Ceth słuchał wypowiedzi Petera w milczeniu, ot zajęty swoim stekiem. Jednakże słowa mężczyzny sprawiły, że Ordo po raz pierwszy dał po sobie poznać poddenerwowanie, wyrażone w uniesionej lewej brwi i krótkiej pauzie w jedzeniu. Powód był zdecydowanie inny od tego, czego mógł się obawiać MacLeod. Pierwsze co uderzyło Mandalorianina to wspomnienie o tym, że Imperium zabiło Averego. Nie chodziło tu o to, że ktoś przypisywał jego dzieło Imperium. Shook, choć jajogłowym nie był, miał łeb na karku. Szybko łączył wątki. To co usłyszał wcześniej, teraz ta sprawa z Imperium i jeszcze… The Eye? A więc Peter faktycznie pracował dla tej organizacji, sam się przybił.
Chciałoby się przywołać korelliańską frazę o wiatraczku po raz drugi. W świetle nowych informacji, dla Ordo wszystko wskazywało na to, że za tym wszystkim mogło stać Imperium. Miało to sens. I to duży. Ceth wiedział o The Eye tyle, że miało zatargi z Imperium. I podobno zostało zniszczone przez owo. Skoro dla nich pracował Peter, być może Impy, jak pieszczotliwie Mando nazywał tych sukinsynów, chcieli dobrać się do tyłka niedobitkom tajemniczej organizacji? Jeszcze więcej sensu dodawał fakt, że chcieli MacLeoda żywego i w miarę nienaruszonego. Czyżby przesłuchanie, by dorwać informacji o pobycie innych jemu podobnych? To by sklejało się w jedną całość. A skoro Germutov i Avery mieli również podpaść Imperium… Czy to właśnie ono odpowiadało bezpośrednio za zlecenie na profesora Averego? Shook przysiągł, że nigdy nie wesprze swoimi czynami ludzi, którzy zamienili Mandalorę w radioaktywną skałę. Co, jeśli jednak faktycznie stało za tym Imperium? Plusem był fakt, że być może udało mu się ocalić duszę Cin, jego burc’ya, to był sukces, bez dwóch zdań. Jednak jeśli tamtym polowaniem wspomógł Impów, uczynił coś co godziło w jego honor, chociaż nieświadomie. Jak do tego doszło? Czy aby na pewno tak właśnie jest? Zordo, chociaż łasy na kredyty, wiedział doskonale, że Ceth nie przyjmuje zleceń od Imperium. A stosunki Mandalorianina i Hutta były raczej pozytywne. Nic jednak nie stało na przeszkodzie użyć pośredników, prawda? Zrobiło się gęsto, bardzo gęsto. I Shook po raz pierwszy od dawna miał chwilowe uczucie, że nie wie, co ma cholera zrobić z tym fantem.
Z chwilowej konsternacji wyrwało go pytanie Petera. Należało odpowiedzieć, a w międzyczasie zastanowić się co dalej robić.
- Ile pracuję dla Reeve? - odparł, zerkając na Echani obok. - Prawie dwa lata będzie. A wcześniej byłem wolnym strzelcem. Wiesz, zlecenie tu, zlecenie tam. A jeszcze wcześniej walczyłem razem z Mandalorem ale to stare dzieje. - westchnął cicho i zagryzł kawałkiem steka. - Zasrane Imperium. Myślisz, Peter, że te sukinsyny miałyby taki tupet, by ścigać nawet niedobitki? - zadał na końcu pytanie, które go interesowało. Starał się utrzymać to w miare bezosobowo, na ile mógł.
Image
Awatar użytkownika
Shook
Gracz
 
Posty: 33
Rejestracja: 2 Lut 2017, o 18:17

Re: [Hosko] Człowiek wielu żyć

Postprzez Ren » 20 Sty 2018, o 22:08

W trakcie konwersacji pomiędzy panami Reeve siedziała już cicho, niepytana ani zagadywana. Samej z siebie, gdy ktoś już rozmawia, często było trudno się odezwać, nie miała wtedy bowiem siły przebicia jako osoba skrajnie aspołeczna i mało charyzmatyczna. Do tego mogło się zdawać, że jest oschła i niemiła, chociaż na pewno nie było to jej bezpośrednią winą. W każdym razie to Ceth znów tutaj rządził, wydobywając coraz to kolejne informacje od MacLeoda i niepokojąc tym Reeve.

Mandalorianin w końcu nie wiedział tego, co ona, jedynie mógł wnioskować z domysłów. Nie słyszał jej rozmowy i nie wiedział dokładnie, czym jest Aden, nie wiedział, co dokładnie ustaliła z profesor ani tego, że znajdują się w żywej fortecy. Jedyną zaś informacją, która mu się jasno klarowała, było to, że Peter raczje nie przepada za Imperium. To... komplikowało sprawę. Nienawiść Shooka do Imperium nijak miała się do raczej chłodnej obojętności panny Avery wobec nich. Poza tym dziwnie się słuchało Petera, który był przekonany, że jej mentora zabili oni. Rzecz jasna Reeve nie znała mocodawców tamtego przedsięwzięcia, ale jeśli... Ceth nabawi się zaraz poważnych dylematów moralnych.

Siedziała raczej cicho, z umiarkowanym zainteresowaniem spoglądając na mężczyzn. Chciała już ruszyć na statek i uzgodnić cokolwiek z Shookiem, ale ten najwyraźniej jeszcze nie kończył rozmowy, a pogrążał się w informacjach, które dostawał. Poczekała więc na dogodny moment, kiedy MacLeod odpowiedział na pytanie Ordo, po czym wtrąciła się, kierując swoje słowa do "ochroniarza":
Mam nadzieję, że długo nie zamierzasz tutaj siedzieć? Dokończ posiłek i będziemy się powoli zbierać, będę musiała cię poinstruować i sama zająć się organizowaniem obiektów od Ważki, o ile nas przyjmie — powiedziała to znów nieco oschle, bardziej formalnie niż przed chwilą, jakby była nieco poirytowana przedłużającą się pogawędką Cetha.
Image
Awatar użytkownika
Ren
Gracz
 
Posty: 34
Rejestracja: 26 Mar 2017, o 02:26

Re: [Hosko] Człowiek wielu żyć

Postprzez Mistrz Gry » 22 Sty 2018, o 23:31

- Tupet?! Ceth... a co zrobili z wami? Teraz wam nieco odpuścili boście zmienili się w nieistotne szkodniki na wymarciu i to na służbach Huttów. Wszyscy wasi przywódcy i najznamienitsi wojownicy zostali zgładzeni albo wrzucenia na dno Kessel, czy innego więzienia. Sorry, ale tak to niestety wygląda - uniósł szkło w niemym toaście po czym kontynuował
- Ścigają wszystkich, którzy stanowią dla nich zagrożenie. A małostkami się nie przejmują, bo rzeczywiście wrogów mają wielu. Patrz - zaczął wyliczać
- Huttowie, Rebelianci, Zagrożenia z Regionów Nieznanych, Piraci, Polityka układów niezależnych, zepsuta arystokracja w kręgach politycznych, niebezpieczne indywidualności, czyli tak zwana ich top lista w tym mocowładni - to pojęcie akurat odbiło się mandalorianinowi kilka razy i ani razu pozytywnie. Nie poznał jeszcze żadnego i jakoś ciężko było uwierzyć w bajki o mocy.
- a ostatnio zaraza z Taris. Mandalorianie stali się nieistotni jak widzisz. Inaczej nie czułbyś się tak pewnie w tym miejscu. Bo jak pewnie już wiesz, Ori Germutov oficjalnie pracuje dla Imperium - zaszarżował badając reakcję Cetha. Shook za pośrednictwem Reeve i ich droida wiedział już, że Ori pracowała dla Arkańskiego wydziału naukowego. Acz cała ta mowa była wycelowana w jego dumę.

***

Kobieta przerwała rozmowę stanowczo. Peter jednak szybko zorientował się co to mogłoby znaczyć. Wiedział jak to załatwić
- Z pewnością was przyjmie jak się dowie, że jesteście od Germutov. Weźcie ze sobą SE4-T1 i jak chcecie to dwa droidy E4-Baron mogą wam dodać otuchy. Jak chcecie gadać z tym Twilekiem, lepiej żeby wiedział, że działacie z polecenia, bo możecie nie wrócić żywi.
Pierw Shook pisze do fragmentu przed gwiazdkami. Następnie Ren opisuje jak zbieracie się... gdzieś lub kontynuujecie rozmowę, to też ostatecznie Shook może odpisać raz jeszcze po Ren. Jeżeli chcecie opuścić kompleks, lepiej byście zabrali ze sobą droidy. Tak. Peter nie puści was tak o, po tym jak się nieco obnażył.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5429
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Hosko] Człowiek wielu żyć

Postprzez Shook » 29 Sty 2018, o 20:28

Zapiekło. Wzmianka o szkodnikach i brutalna ocena sytuacji ufundowana przez MacLeoda nieco zapiekła Ordo. Choć przesadzona, według Cetha, to miała w sobie pokłady prawdy. Sytuacja Mando’ade nie była zbyt wesoła, chociaż Peter nie zdawał sobie sprawy, jak bardzo zacietrzewiło to Mandalorian. Poradzą sobie i z tą przeciwnością, a czas zemsty nadejdzie. Na pewno.
Szarża MacLeoda poskutkowała nieco i Shook spochmurniał. Nawet przestał jeść, opierając się na krześle i wbijając wzrok w oczy rozmówcy. Nieistotni, dobre sobie. To by czyniło ich dwóch.
- Nie musisz martwić się o nas. Nie raz były cięższe momenty w naszych dziejach i daliśmy radę. To jest po prostu kolejny.
Odparł dość chłodno ale po chwili zapanował nad emocjami. Może Peter właśnie go sprawdzał? Jego reakcję? Złapał więc malutki kawałek steka, szybko przeżuwając i połykając, zanim będzie kontynuował.
- Mamy czas na odnowę, Peter. A niech się zajmują Huttami, Taris i tymi, no. Mocowładnymi. - prychnął tutaj krótko, powstrzymując się od dłuższego chichotu. - Bajki dla dzieci. Galaktyka to surowe miejsce, nie spotkałem żadnego baśniowego rycerza z tajemniczą Mocą. Zostańmy przy faktach, nie legendach. - odchrząknął cicho. - A fakty są takie, że chyba jest nas dwóch w tym gównie, co nie, Peter? - rozszerzył kąciki ust w lekkim uśmiechu. - Skoro Germutov oficjalnie pracuje dla tych sukinsynów, to Ty i ja jesteśmy w ich oczach nieistotni, skoro czujemy się tu bezpiecznie, prawda? Twoich poprzednich pracodawców starto na proch.
Wzruszył ramionami i zajął się stekiem, dając dojść do głosu Reeve. Jego kompanka chciała ruszać do Ważki… Ceth nie był pewien, czy chodziło jej o rozmowę w cztery oczy czy faktyczną wizytę, ale tak czy siak, nie spodobał mu się pomysł MacLeoda o droidach. I to nawet nie dlatego, że to była oczywista smycz. Tylko…
- Kolejny droid na moim statku? Niedoczekanie. Drio to wystarczająco dużo, i tak ma szczęście, że jeszcze z nami lata. - odezwał się, kompletnie szczerze w tej kwestii. Stek już się skończył, to fakt, ale co z deserem? Jego zielona wyspa!
- Ej, ej. Szefowo, a deser? - spojrzał na nią, przez moment wyglądając jak duże dziecko. - Może Puszka da radę dać na wynos?
Cóż, dawno nie jadł tej słodyczy.
Image
Awatar użytkownika
Shook
Gracz
 
Posty: 33
Rejestracja: 2 Lut 2017, o 18:17

Re: [Hosko] Człowiek wielu żyć

Postprzez Ren » 6 Lut 2018, o 19:04

Ta misja zaczynała się bardzo komplikować dla obydwu najemników - zarówno Cetha, w którego mandaloriańską dumę właśnie ugodzono, jak i dla Reeve, która powoli zaczynała mieć dość ciągłego powrotu do przeszłości. Porzuciła tę brudną karierę i miała nadzieję, że nigdy więcej nie będzie musiała się konfrontować z jej skutkami... niestety wpakowała się w okropne bagno i nawet ten mały fortel, którego użyła, nie dał jej nawet dodatkowych pięciu minut dla samej siebie. Większą dawkę niepokoju zaserwował jej sam Peter, który najwyraźniej chciał mieć ich na oku, jednocześnie się nie ruszając z miejsca.

W porę zareagował Ceth, który... cóż, raczej mówił szczerze odnośnie droidów. Rzecz jasna zasadnicza różnica pomiędzy zwykłą "puszką", którą oferował im MacLeod, a Drio była taka, że owe maszyny były bezwzględnie posłuszne, zaś Chiba raczej nie ze względu na tak długotrwałe funkcjonowanie bez czyszczenia pamięci. Tego jednak nikt wiedzieć nie musiał. Kobieta tak więc pociągnęła dalej to, co zaczął Shook.

Byle szybko — odmruknęła, mimowolnie unosząc usta w delikatnym uśmiechu, widząc oczy swojego kompana. Cóż, na statku raczej takich luksusów nie zazna, więc niech chociaż przez chwilę się nacieszy jedzeniem lepszym od tego, co oni sami gotowali. W tym czasie odwróciła się do Petera i odpowiedziała: — Cóż, mamy najwyraźniej impas. Nie mam nic przeciwko droidom, ale mieliśmy z Cethem umowę, żeby z nimi nie przesadzać na jego statku. Myślę, że moglibyśmy sobie sami z Ważką poradzić. Aż taki zły, jak go malują, chyba nie jest, prawda? Znasz go osobiście?
Image
Awatar użytkownika
Ren
Gracz
 
Posty: 34
Rejestracja: 26 Mar 2017, o 02:26

Re: [Hosko] Człowiek wielu żyć

Postprzez Mistrz Gry » 19 Lut 2018, o 19:45

Peter wsłuchiwał się w słowa nowo poznanych istot. Wnet zza pleców Shooka wyrósł droid protokolarny z obiecanym deserem. Zielona Wyspa. Z zieleni tam były tylko i wyłącznie wystające z gęstego brązowego kremu listki mięty. Pod słodkim czekoladowym kremem, był biszkopt nasączony wiśniówką, zaś na samym dole był spód z prażonych migdałów. Deser rozpływał się w ustach i miał chrupiące zakończenie, zwieńczone posmakiem świeżej mięty. Smak dzieciństwa. Jego matka robiła takie. Prawie identyczne, tylko nieco mniej dawała mięty i kremu, a więcej biszkoptu.

W każdym bądź razie Ceth nie jadł dawno niczego tak cudownego.

- Ważka ma bardzo szczególne ustalenia z Germutov. Jak będzie pewien, że z jej ramienia działacie, to nie tknie was palcem. Inaczej... gość bywa zaborczy. I wszelkie kombinatorstwo puentuje pojmaniem. Wtedy zwykle dopytuje się Hutta kogo złapał, jak ktoś od niego to puszcza, a jak nie... no cóż pech. Rozmawiałem z nim może dwa razy. Za pierwszym razem miałem wrażenie, że spotkanie przeistoczy się w bójkę, aż w końcu otrzymał glejt od Germutov - odpowiedział MacLeod od Ren, potem zwrócił się do Shooka
- Ori to bardzo dobra przykrywka dla mnie. Muszę przyznać - uśmiechnął się nieco drwiąco, po czym jednak zmienił szybko wyraz twarzy i znów się popatrzył na dwójkę
- Czyli pani profesor będzie pracować z Ori Germutov. Pomimo, że jest nieco szurnięta to twarda z niej babka i bardzo utalentowana biolożka. Dobrze rozumiem, że interesuje was stała współpraca, prawda? - ledwo co udało mu się ukryć jak bardzo interesowała go ta właśnie kwestia
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5429
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Poprzednia

Wróć do Przestrzeń Huttów

cron