Content

Przestrzeń Huttów

[Gamorra] - Gambit Knurów

Image

Re: [Gamorra] - Gambit Knurów

Postprzez Mistrz Gry » 9 Lis 2018, o 19:18

Kittani, Stardust, Nadia
Uroczystość zapoznawcza nie trwała długo. Po tym, jak wszyscy się sobie przedstawili, Fenn klasnął w dłonie.
- To co, kolacja czy kąpiel najpierw? - Zagadał wesoło.
Mai' odpowiedziała od razu, pociągając nosem i krzywiąc się przy tym.
- Zdecydowanie kąpiel. - Powiedziała Mai. - Nie chciałam Ci na okręcie przykrości robić.
- A teraz możesz? Przy całym wulkanie? - Fenn rechotał dalej, nie biorąc sobie słów Mai' zbyt poważnie. - Ale niech będzie. Najpierw Kąpiel. Kittani... - zwrócił się teraz do brunetki. - Myślę, że godzina na ogarnięcie się starczy każdemu. Wskaż nam jakieś kwatery. Ogarniemy się i spotkajmy się w jakimś ustronnym miejscu na naradzie. Geonosian też by się przydało ulokować. Chłopaki rwą się do pracy, ale myślę, że też im się trochę odpoczynku należy. Potem wyznaczymy im konkretne zadania. Poza tym jestem ciekaw co się tutaj dzieje na planecie. Jak współpraca z Besadi?
- Fenn. Kąpiel. - Przerwała mu krótko Mai.

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6671
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Gamorra] - Gambit Knurów

Postprzez Kittani Levfith » 11 Lis 2018, o 00:50

- Tak... kąpiel nam wszystkim się przyda - przytaknęła na samo wspomnienie jej długich i wyczerpujących podróży. To była pierwsza z czynności o jakich zawsze marzyła. Nie skomentowała zapachu Fenna, jednak spojrzała porozumiewawczo na dwójkę. Osobliwa z nich para... - Przygotowaliśmy dla was kwatery w pobliżu mojej. Z tego miejsca jest najłatwiejszy i najszybszy dostęp w pozostałe części wulkanu. Geonosian zakwaterujemy w pozostałych, wolnych kwaterach. Widzimy się za godzinę w dawnej kwaterze Urpy.
Stało się więc dokładnie tak, jak kobieta powiedziała. Odprowadziła swoich towarzyszy do ich nowych kwater kilkukrotnie upominając po drodze Q4, aby nie śledził astromecha niczym jego cień. Widać było, że ten mały, osobliwy droid bardzo zaintrygował się nowym, blaszanym towarzyszem wewnątrz wulkanu - Kittani jednak nie rozumiała nic z jego pojedynczych pisków. Widać było jednak wyraźne zaintrygowanie i niejaką radość z nowego towarzysza.

***


O ustalonej godzinie kobieta czekała na pozostałych towarzyszy wewnątrz kwatery Urpy, która od czasu przejęcia wulkanu pełniła rolę swoistego centrum dowodzenia. Gdy wszyscy znaleźli się już wewnątrz, Kittani wstała ze swojego miejsca i zaczęła wędrować po całym wnętrzu, przechadzając się i spoglądając co jakiś czas na zebranych.
- Chciałabym z Wami omówić wiele istotnych spraw.... Aż sama nie wiem od czego zacząć. Wiele się działo od Twojego odlotu, Mai'fach - brunetka zwróciła się w stronę kobiety. Zaraz przeniosła wzrok na Stardusta - Nie wiem, na ile jesteś wtajemniczony w poszczególne sprawy. Nie bój się pytać jeżeli coś będzie dla Ciebie niejasne - Kittani wywołała hologram mapy z zaznaczonymi poszczególnymi miejscami na Gamorrze.
- Opanowaliśmy Nielegalne Miasto lecz sytuacja nadal pozostaje dosyć niestabilna. Część mieszkańców wyraźnie wspiera wrogi klan. Co prawda jest ich zdecydowana mniejszość jednak nie wiemy, co klan Obrogga może im oferować i gdzie wyruszą ich wojska. Zarówno z Gweekiem jak i z Mirax kontakt jest bardzo utrudniony z bardzo błahego powodu - sprzęt nie wytrzymuje tutejszego klimatu przy tak długim czasie użytkowania. Słyszymy tylko urywki całych nadawanych komunikatów, podobnie zresztą jak oni sami - kończąc swoją wypowiedź ponownie przełączyła hologram. Przedstawiał on długi i wyczerpujący raport.
- Teraz przejdźmy do kwestii mało mi znanej i trudnej - Mocy. Czy udało wam się coś ustalić na temat mistrzyni, która przemawiała przez Mirax po bitwie na plaży? Poznaliście ten rytuał? - Kittani skierowała swój wzrok na Michaela oraz Mai'fach. Wzięła głęboki wdech wyraźnie zmieszana - Pytam, bo to bardzo istotna kwestia. Istotniejsza niż nam się teraz wydaje. Nie wiem jak wam to powiedzieć ale... podczas mojej krótkiej nieobecności - o której opowiem wam za chwilę - otrzymałam wiele niepokojących raportów z dżungli. Wszystkie opisywały polujące na ludzi oraz knurów dziwne stwory. Przepytałam wszystkich obecnych Gamorrean w wulkanie, którzy znają dżunglę od małego knura - nie znają takiego stworzenia. Obawiam się, że są to... rakghule. Krążą po dżungli bo szukają Mirax - dodała ciszej, spoglądając na nic uważnie. Nie znała się na tym, nie potrafiła wyczuć czegokolwiek. Wiedziała jednak, że tajemnicze stworzenia nie są wybrykiem natury - Poza tym przydałaby się wasza pomoc dla Nadii. Chodzi o Nantela. Wyczuwa, że jest w niebezpieczeństwie podczas swojej misji. Wierzę jej na słowo ale nie mogę zrobić nic więcej, niż przekazać komunikat o rozglądaniu się za nim przez nasze oddziały. Może Wy, jakoś w Mocy jej pomożecie... - rozłożyła nieco bezradnie ręce nie wiedząc, czy to co sugeruje ma jakikolwiek sens. To był już jednak problem Jedi.
- Co do mojej wspomnianej nieobecności... Kilka dni temu zawalił się korytarz którym szłam. Nie mam pojęcia ile spędziłam czasu pod ziemią ani gdzie się znajdowałam. Z pewnością są to stare, opuszczone korytarze - być może te zlokalizowane na najniższym możliwym poziomie. Chodzi o to, co tam znalazłam - brunetka podeszła do jednego z bogato zdobionych mebli i wyciągnęła z niego hełm klona, na którym znajdowało się logo starej Republiki i oznaczenie 327 Korpusu Gwiezdnego z imieniem ,,Ice" - Wyniosłam to bo inaczej nie uwierzylibyście w to, co zaraz wam powiem i uznalibyście za wpływ grzybów. Podczas mojej wędrówki korytarzami znalazłam nie tylko ten hełm ale i metalowe, ciężkie drzwi. Pilnowała ich stara ale nadal aktywna B1. Udało mi się je nawet otworzyć - uśmiechnęła się w kierunku Fenna - W środku coś jest i nadal działa. Nie wiem niestety co, ponieważ po dojrzeniu oświetlonego korytarza dostrzegłam też wygłodniałego jaszczura. Wyobraźcie sobie co mógł ten droid pilnować przez tyle lat... To musi być coś wartościowego. Zastanawiam się też, czy Besadii miało jakieś informacje na temat tego, co Urpa mógł skrywać w wulkanie... Z drugiej strony nie wiem, czy chwalenie się moim znaleziskiem to najlepsze rozwiązanie. Może wyda się wam to trochę głupie... - kobieta zwróciła się do Fenna oraz Mai'fach - ale korytarz zawalił się w momencie, kiedy szłam odwiedzić Cada. Czasami słyszę jego głos... jakby szedł obok mnie i komentował na bieżąco moje poczynania i odczucia. Nie wiem, to chyba faktycznie brzmi niepoważnie - pokręciła głowa dziwiąc się, że mówi im takie rzeczy - ale może on chciał, żebym to odkryła?
Image
Awatar użytkownika
Kittani Levfith
Gracz
 
Posty: 340
Rejestracja: 12 Lut 2014, o 17:08
Miejscowość: P-ń

Re: [Gamorra] - Gambit Knurów

Postprzez David Turoug » 11 Lis 2018, o 02:41

Stardust skrzętnie skorzystał z godziny przeznaczonej na odświeżenie i krótki odpoczynek, choć w odróżnieniu od Fenna, w trakcie lotu w nadprzestrzeni korzystał z prysznica jonowego. Pozostały czas spędził na medytacji i przebraniu się. O ile skórzana kurtka była wygodna, o tyle średnio sprawdzała się w gamorreańskim klimacie. Postawił więc na lekki, czarny uniform mający cechy lekkiego pancerza. W tym stroju bardziej przypominał najemnika, tym bardziej że u pasa znajdowała się kabura z niewielkim blasterem typu hold-out, natomiast nigdzie nie można było dostrzec charakterystycznego cylindra, zwykle umiejscowionego przy pasie ekwipunkowym. Tak przygotowany ruszył na odprawę, pozostawiając R9 w stanie czuwania, w przydzielonej kwaterze.

***


Na naradzie stawił się jako ostatni, zajmując miejsce między Kittani a Fennem. Jako dowodząca Levifth przedstawiła ogólny zarys sytuacji oraz wypunktowała poszczególne problemy z jakimi borykają się Rebelianci na Gamorrze. Na pierwsze odniesienie Bezimienny skinął jedynie głową, nie chcąc przerywać brunetce w zreferowaniu zasstanych okoliczności. Michael już wysiadając z frachtowca zauważył, iż klimat panujący na planecie w żadnym wypadku nie sprzyja wszelkim urządzeniom elektronicznym oraz droidom. Stąd nie dziwiły go kłopoty z łącznością, z poszczególnymi grupami ruchu oporu.
- Przede wszystkim chciałbym wiedzieć, gdzie w tym momencie przebywa Mirax i kto jej towarzyszy. Po tym co przekazała mi Jaina, mam spore obawy co do tej istoty. Jeżeli chodzi o rytuał... cóż tutaj stąpamy po zupełnie niesprawdzonym gruncie. W chwili obecnej ciężko mi to wszystko wytłumaczyć, tym bardziej, że sama Jaina wskazywała na różne drogi jakie możemy wybrać. - odpowiedział cicho Stardust patrząc w oczy Levfith. Sam nie wiedział ile informacji Solo przekazała rebeliantom dowodzonym przez Kittani, ponadto tłumaczenie złożoności Mocy w tej chwili było praktycznie bezcelowe. Oprócz tego nie chciał powiedzieć wprost, że otrzymał od głównej dowódczyni licencję na zabijanie, co oznaczało, iż w braku innych możliwości ma po prostu pozbawić życia Mirax. Po chwili zadumy znowu zabrał głos - Jeśli chodzi o kwestię Mirax, muszę prosić was o zaufanie. Nie będę ukrywał, Jaina nie przysłała mnie tutaj jako osobę ze złotym środkiem na wszystko, jednak dzięki Mocy jakoś z tego wszystkiego wybrniemy. Jeżeli będzie to możliwe, chciałbym spotkać się z Mirax i z nią porozmawiać.
Omawiając temat zaklętej mistrzyni K'my, Levfith płynnie przeszła do plagi raghouli, która dotarła na Gamorrę oraz na tarapaty w jakich znalazł się Nantel. Z tego co zdążył się zorientować, był on chłopakiem Nadii, która przed godziną o nim wspomniała. Jeżeli on zdołał oprzeć się mrocznej emanacji, dręczącej obecnie Mirax, mógł stanowić klucz do rozwiązania zagadki. Poza tym jako osoba o dużym potencjalne Mocy, Grimisdal mógł być niezbędną częścią wymagana do przeprowadzenia pewnego rytuału, choć sam Stardust był bardzo sceptyczny do odcinania kogokolwiek od mistycznego pola energii spajającego cały świat.
Michael zamyślił się, gdyż w głowie urodził mu się tragiczny dylemat. Nie był gotów, a być może nie potrafił pozbawić jakiejś istoty dostępu do Mocy, ale czy był w stanie po prostu zabić nie do końca winną osobę? Owszem już niejednokrotnie odbierał życie, jednak zawsze w obronie własnej bądź słabszych. Niestety w niedalekiej przyszłości prawdopodobnie będzie musiał stanąć przed nie lada wyborem. Stardust przymknął na parę sekund oczy, a gdy je otworzył dawna kwatera Urpy rozmyła się...

***


Był w magazynie przerobionym na salę treningową. Kilka mrugnięć powiekami wystarczyło, by zorientował się gdzie jest. Była to fregata typu Corona, o wdzięcznej nazwie "Nostalgia". W centralnej części pomieszczenia stał mężczyzna, mniej więcej jego wzrostu, odziany w tradycyjną szatę Jedi, odwrócony do niego plecami.
- Tato?
- Zaufaj Mocy synu. Ona rozwieje wątpliwości, w niej znajdziesz nadzieje, pomoc i siłę.
- To nie takie proste...
- A kto mówił, że życie takie jest? - odparł pytaniem Tal Vapor, a Stardust dopiero teraz zauważył, że jego postać była nie do końca materialna - Uwierz w siebie.
- Mam parę...
- Pytań? Moc przyniesie odpowiedź - mglista postać uśmiechnęła się i zaczęła znikać - Niech Moc będzie z Tobą...
- Ale...


***


- Stardust do cholery jasnej, odleciałeś. - z zadumy wyrwał go Fenn. Bezimienny znowu był wewnątrz wulkanu na Gamorrze, gdzie trwała narada. Wydawało mu się, że tylko na ułamek sekundy przymknął oczy, a wizja której doznał była po prostu tworem jego wyobraźni. Mimo to do tej pory czuł obecność swojego ojca i zarazem pierwszego nauczyciela.
- Wybaczcie, to chyba ten klimat. - odpowiedział przepraszająco, starając się ukryć zażenowanie - Jeżeli chodzi o bestie, to niestety dopóki nie rozwiążemy kwestii Mirax, jedyne co nam pozostaje to eliminowanie poszczególnych osobników i niedopuszczanie w okolice kushibanki. Akurat tego jesteśmy prawie pewni, że stwory są silnie związane z mroczną emanacją mocy.
- A co z Nantelem? Bardzo się o niego martwię. Wiem, że dla niektórych to irracjonalne, ale wyczuwam jego sytuację. - wtrąciła Nadia. Michael spojrzał na dziewczynę, sondując aurę. Była czuła na Moc, jej potencjał też był niemały, jednak istniało coś, co kazało Stardustowi zachować czujność. Jakiś mrok musiał w przeszłości dotknąć Nadię. Istniała możliwość, że była to ta sama istota, której przeciwstawił się Nantel.
- Pomoc twojemu chłopakowi jest bardzo istotna. - rzekł po chwili namysłu. Wiedział jaki priorytet ma K'ma, mimo to Grimisdal mógł mieć istotny wpływ na przebieg kluczowego zadania, jakie postawiła przed nim Jaina - Potrzebujemy jednak pewnych informacji, gdzie ostatni raz był, co robił, kiedy nawiązał kontakt z bazą. Być może zwiadowcy Kittani coś ustalą.
Na koniec Levfith opowiedziała o swojej przygodzie w nieprzebytych korytarza wulkanu. Zaprezentowała bardzo stary hełm, pochodzący jeszcze z czasów wojen klonów, oprócz tego wspomniała o strażniku w postaci droida typu B1. Na pewno jej odkrycie była zastanawiające i należało podjąć ten trop. Przede wszystkim należało najpierw zabezpieczyć stropy oraz wybrać ochotników do ochrony kluczowego tunelu. Kto wie czy w głębi nie skrywało się więcej blaszaków lub jaszczurów. Istniała też minimalna szansa na to, że pod nimi umiejscowiono przed laty małą fabrykę klonów bądź jakieś laboratorium. Czy korzystał z niego Urpa? W tej kwestii nie mieli żadnej pewności. Pozostała też kwestia Kittani, jednak to Michael pozostawił na koniec, gdyż była to bardziej prywatna sprawa.
- Przepraszam za moją niewiedzę, ale mógłby ktoś w krótkich słowach przybliżyć postać Urpy? Wcześniej był znany z podejmowania jakichś eksperymentów, badań, czy czegoś niekonwencjonalnego? Poza tym skoro Huttowie okazali nam tutaj wsparcie, a przynajmniej jeden z ich klanów, to powinniśmy się domyślać o ich potencjalnej wiedzy na temat kompleksu jaki odkryłaś. - ponownie głos zabrał Bezimienny. Z jego strony było to praktycznie wszystko, choć czekał na wypowiedzi innych osób obecnych na naradzie. Każdy szczegół, informacja czy nawet plotka mogła decydować o powodzeniu ich misji. Oczywiście Jedi po wszystkim miał nadzieję, porozmawiać choć krótką chwilę na osobności z Levfith na temat jej specyficznej przypadłości. Sam nie wyczuwał w kobiecie umiejętności władania mocą, jednak jej silny charakter mógł skutecznie blokować pobieżne sondowanie umysłu.
Stardust przeniósł spojrzenie po kolei na każdego z obecnych. Każdy z nich miał odmienny charakter, różne doświadczenia, a także swój pogląd na sytuację. Jednakże jako całość, wsparta Gammoreańskimi wojownikami, zaradnymi Geonozjanami oraz innymi nieobecnymi członkami ruchu oporów, mogli doprowadzić do całkowitego wyzwolenia planety spod "opieki" Imperium, a także rozwiązać problem Mirax.
Image
Awatar użytkownika
David Turoug
Gracz
 
Posty: 5118
Rejestracja: 28 Wrz 2008, o 01:25

Re: [Gamorra] - Gambit Knurów

Postprzez Nantel Grimisdal » 11 Lis 2018, o 21:26

Po krótkim powitaniu na lądowisku Nadia pobiegła jeszcze sprawdzić, co się dzieje z zespołem, do którego należała i czy nie potrzebują pomocy. Radzili sobie całkiem dobrze, więc wytłumaczyła się tylko, że musi iść teraz na naradę i wcale nie chce się wymigać od pracy. Skorxystała jeszcze z kilku wolnych minut, by się odświeżyć i poleciała do byłej kwatery Urpy. Zdążyła, kiedy przyszła, czekali jeszcze na tego jedi, który przybył im na pomoc.
Kiedy już zaczęli, najpierw Kittani przedstawiła cały obraz sytuacji, opisując wydarzenia ostatnich dni. Nadia głównie nasłuchiwała, czy zwiadowcy przynieśli jakieś wieści o Nantelu. Kiedy w rozmowach został wspomniany, musiała się wtrącić.
- Wiem, że Nantel miał się skontaktować z kimś od gubernatora. Ale od tego czasu miałam złe przeczucia. Widziałam w śnie, jak przed kimś ucieka, chyba przez miasto, ale potem go złapali... Poczułam, jak ktoś trafił go strzałem ogłuszającym. Wydaje mi się, że mogli być to imperialni, bo też i kto inny? Jeśli tak, to mogli go wywieźć do gubernatora na przesłuchanie. Jakby wzięli go za zwykłego przestępcę, to nie ścigaliby go aż tak długo... Mnie tyle nigdy nie tropili...
Żałowała, że nie ma więcej informacji. Chciałaby być bardziej przydatna, ale niezbyt wiedziała, co ma teraz zrobić. Była cała masa ważnych spraw i każdą musieli teraz rozwiązać. Choćby historia z kopalnią Kittani była tajemnicza i intrygująca, ale dla niej nie teraz. Chciała pomóc Nantelowi, ale ruszyć całą bazę dla niego przy tylu innych problemach było tak egoistyczną myślą... Nie mogła też teraz usiedzieć na miejscu, musiała coś zrobić.
- Słuchajcie, martwię się o niego. Może pojadę do miasta go poszukać, dowiedzieć się czegoś? Muszę coś zrobić, bo nie mogę tak siedzieć i myśleć, co mogą mu zrobić... Wiem, że przydałabym się i tu, w bazie, ale...
Image

Piękno tkwi w oku patrzącego. Strach też...
00
+++++ ++++
Awatar użytkownika
Nantel Grimisdal
Administrator
 
Posty: 429
Rejestracja: 26 Kwi 2016, o 19:55
Miejscowość: Koszalin

Re: [Gamorra] - Gambit Knurów

Postprzez Saine Kela » 12 Lis 2018, o 12:23

Rakghule. Rakghule tu były! Czuła je, a one czuły ją. Widziała w oddali uciekających knurów z klanu Obrogga, ale to nie oni teraz byli jej problemem. Jej problem był inny i był znacznie mroczniejszy. Miała nadzieje nie zetknąć się już więcej z tymi bestiami, ale najwidoczniej jej przekleństwo prędko nie da jej spokoju. Zacisnęła palce, przywołując spokój i opanowanie. Musiała coś zrobić, inaczej będzie problem, a o ile ona i Pato mogli swobodnie się przemieszczać w wysokich partiach drzew, o tyle Utto był uziemiony i skazany na siebie i łaskę bestii. Pamiętała jak mogła kontrolować rakghule na Taris, ale wówczas kierowała się ciemną stroną, teraz to wiedziała. Co mogła zrobić obecnie? Powiedzieć bestii, żeby biegła dalej i nie zwracała na nich uwagi? A może miała ją zabić? Nie wiedziała skąd się tutaj wzięły, ale stanowiły duże zagrożenie, a nie było nic gorszego, niż dalsze rozprzestrzenienie się zarazy.
Decyzję podjęła stosunkowo szybko. Spięła mięśnie, szykując się do skoku.
- Zostańcie na miejscu i nie wychylajcie się. - rzuciła do towarzyszy.
Ruszyła na bestię,przeskakując po gałęziach w stronę niewielkiej polany. Sięgnęła Mocą w stronę bestii, czując jej obrzydliwą, przeżartą głodem i pierwotną krwiożerczością świadomość, która dla Mirax była jak obleśne macki. Nie odzywała się i nie wydobywała z siebie żadnego dźwięku. Była skupiona na swoim celu, szybka i zwinna. Zatopiła się w Mocy i wiedziała, że prędkość i maksymalnie szybkie załatwienie sprawy będzie tutaj najlepszą opcją. Raz, że tym samym nie narazi siebie na ewentualny atak, dwa, nie narazi innych i trzy, maksymalnie skróci odczuwanie tej nieprzyjemnej obecności. Wiedziała jednocześnie, że obecność Rakghuli na Gamorr to tylko preludium do czegoś większego. Jej przekleństwo ją ściga i nie odpuści.
Przeskakiwała z drzewa na drzewo, jednocześnie sięgając po miecz. Wykonała piruet, w tym samym czasie używając Mocy by przyspieszyć swoje ruchy i nadać im większą siłę. Wyostrzyła też swoją obecność mentalnie, starając naprzeć na rakghula. Znała już te stworzenia, wiedziała jak "myślą" i działają. Nawet krótko nimi kierowała. To nie był najgroźniejszy dla niej przeciwnik. To tylko zapowiedź.
Miecz świetlny śmignął błyskawicznie celując w łeb stwora.
Image

Image

GG: 6687478
Awatar użytkownika
Saine Kela
Gracz
 
Posty: 658
Rejestracja: 18 Cze 2013, o 13:04
Miejscowość: Pandarium/Ruda Śląska

Re: [Gamorra] - Gambit Knurów

Postprzez Mistrz Gry » 12 Lis 2018, o 15:06

Mirax
Łeb potwora potoczył się po trawie a Mirax wylądował lekko parę kroków za ciągle stojącym korpusem; korpusem, który niewiedząc o tym, że stracił głowę postanowił nieskładnie ruszyć przed siebie. Padł po dwóch koszmarnych sekundach kiedy to każda kończyna robiła co chciała.
Mroczna obecność rakghoula zgasła a Moc odzyskał swą klarowność.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6671
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Gamorra] - Gambit Knurów

Postprzez Kittani Levfith » 12 Lis 2018, o 18:17

Kobieta przysłuchiwała się wszystkim obecnym, starając się przeanalizować każdą z ich wypowiedzi i zaproponować rozwiązanie.
- Z Mirax na zwiad wyruszył Utto z klanu Gweeka, Toydorian Pato oraz napotkany przez nas w wiosce knurów jaszczur Ej, który jakimś dziwnym trafem wyczuwał dziwną aurę Mirax. Próbowali się z nami skontaktować ale nie jesteśmy w stanie się z nimi porozumieć. Gdzie jest? Gdzieś w dżungli... Nie mogę Ci obiecać, że spotkasz się z nią tak szybko jakbyś tego chciał. Chyba że jakoś na własną rękę ją znajdziesz. Te wasze... Jedi sztuczki... - mruknęła machając ręką na znak, że nie wie dokładnie co może zdziałać i tym samym temat uznaje za zakończony.
- Urpa urządził sobie tutaj bazę pełną niewolników. Wszystko to, co dotychczas widziałeś jest w dużej mierze dziełem ich rąk. Co tutaj mógł jeszcze robić i co skrywa się na niższych poziomach kopalni? To z pewnością wiedzą Besadii którzy mają swój interes w tym, aby Gamorra znalazła się pod wpływami Rebelii. Skoro już tak odpływamy - uśmiechnęła się do Michaela, który spojrzał na Fenna nieco zagubionym wzrokiem - chyba warto wspomnieć, że wcześniej był tutaj obecny Sith. Przynajmniej tak mi się wydaje, że czerwonoskóry Twi'lek z mieczem świetlnym może nim być. To on zabił moich towarzyszy na rozkaz Urpy. Po śmierci Urpy sam zginął z rąk Gweeka w dżungli ale jego obecność na Gamorrze i wewnątrz wulkanu może być... zastanawiająca.
Brunetka ściągnęła brwi słysząc słowa Nadii, najwyraźniej niezadowolona bądź głęboko zastanawiająca się nad jej wypowiedzią. Pokręciła głową przechadzając się dookoła siedziby.
- Wiem, że chcesz mu pomóc ale nie wypuszczę Cię w takim stanie tak daleko. Nie dowiesz się niczego szybciej, niż obecni teraz w okolicy nasi ewen... - brunetka nie zdążyła dokończyć swojej wypowiedzi, ponieważ nagle zjawił się za nią Mike dyskretnie chrząkając dla zwrócenia uwagi. Kobieta spojrzała na niego pytającym spojrzeniem.
- Nie chciałem przeszkadzać... ani tym bardziej podsłuchiwać! - spojrzał po zebranych - Ale otrzymaliśmy jednokierunkową wiadomość z domu gubernatora od Nantela. Gubernator Gamorry pragnie się z nami dogadać i prosi o spotkanie. Czeka na odpowiedź.
Image
Awatar użytkownika
Kittani Levfith
Gracz
 
Posty: 340
Rejestracja: 12 Lut 2014, o 17:08
Miejscowość: P-ń

Re: [Gamorra] - Gambit Knurów

Postprzez Gweek » 12 Lis 2018, o 20:24

Pierwsze zdanie potężniejszego rozmówcy nie rozwiało wątpliwości, do której części wypowiedzi Gweeka się ono odnosiło. Wystarczyło wysłuchać Grogga do końca, by rozwiać wątpliwości tyczące się zamiarów delegata wystawionego przez mieszkańców Osady. Czy aby ich zdanie było tożsame z tym, które wypowiadał na głos ich - samozwańczy lub nie - przedstawiciel?

- Pierw należy powiedzieć, z czym przybywamy. Uważam, że jest to ważniejsze niż spór między naszymi klanami. Wieści nie są dobre. - mówca zrobił pauzę, a Grogg kiwnął głową (zapewne zaciekawiony), aby kontynuował. Nurra natomiast szturchnęła w bok swojego wodza, aby zważał na to, co chce powiedzieć.

Wbite w twardą ziemie ostrze zapłakało ze zgrzytem, natrafiając na kamień. Jeden z wielu, ukryty obok innych, pod cienką warstwą próchnicy i gleby. Unieruchomiona skośnie w podłożu broń symbolizowała chwilowe zawieszenie działań zbrojnych. Nerwowa sytuacja uleciała wraz z kilkoma głębszymi oddechami.
- Zaatakowały nas kilka dni temu dziwne potwory. Nie potrafimy określić czym dokładnie są i skąd pochodzą. Nikt tu z obecnych, nigdy nie widział ani nie słyszał o tych istotach. Podobne do nas, acz zniekształcone strasznie. - wskazał dłonią na swoich, którzy przytakiwali każdemu wypowiadanemu zdaniu. - Mówi się, że martwi powstają z zaświatów. - nastała nagle grobowa cisza. Po chwili każdy zaczął się oglądać na innych tak, jakby coś o tym wiedział lub zdumiony rewelacjami nie widząc, jak się zachować wobec usłyszanych słów.
- Ktoś ożywia pokonanych lub rannych, czyniąc z nich bezmyślne bestie. Przerośnięte, ze szponami zamiast dłoni, o paszczach zdolnych połknąć z łatwością moją głowę, a nie jest ona najmniejsza. - uśmiech na kilku twarzach wojowników się pojawił i równie szybko znikł. - Dlatego przyszliśmy po radę i pytamy otwarcie: Kto za to odpowiada?

Ostanie zdanie rozbrzmiało, tłumiąc się w ścianie zabudowań. Nawet echo nie chciało powtórzyć ponurych słów, które dręczyć zaczęły zebranych. - Przyda nam się każda pomoc w zabiciu sprawców. Ani ja, ani nikt z moich towarzyszy nie chce skończyć jak tamci. Bez pochówku, bez umysłu, bez honoru.

Były jeszcze inne kwestie, które chciał omówić z samymi matronami. Jak widzą toczący się konflikt, po której ze stron by się opowiedziały, jakie rady miałyby dla nich i czy wspomogłyby swym autorytetem i rozległą wiedzą potrzebujących, no i oczywistym było to, czy przebywają tutaj wbrew swej woli czy nie. Na te i inne odpowiedzi musiał poczekać. Nalegał na przyjście tutaj. Zamiary swe przedstawił i czasu nie wróci, a konsekwencje tej decyzji mogą być w najlepszym przypadku określone jednym słowem - rozczarowanie.
Image

gg 5214304
Awatar użytkownika
Gweek
Gracz
 
Posty: 286
Rejestracja: 13 Sty 2016, o 15:10
Miejscowość: Wrocław

Re: [Gamorra] - Gambit Knurów

Postprzez David Turoug » 12 Lis 2018, o 22:01

Starudst przysłuchiwał się kolejnym wypowiedziom. Wiele wskazywało na to, że Rebelianci na Gamorrze prowadzą działania na szeroko zakrojoną skalę. Bezimienny musiał przyznać, że tutejsza organizacja była na wysokim poziomie, a Jaina na pewno byłaby zadowolona gdyby przebywała tutaj, na miejscu.
- Rozumiem. Wiemy chociaż w jakim kierunku ruszyła Mirax? I co to za jaszczur? Czy to przedstawiciel humanoidalnej rasy? - dopytywał, drapiąc się po brodzie - Co do sztuczek Jedi, to prosiłbym o nie popadanie w przesadny entuzjazm. Nie wiem jak duży jest na tej planecie garnizon Imperium i kogo tam mają, ale przesadne używanie Mocy jest ryzykowne i może przynieść spore kłopoty. Hmm, macie jakieś informację czy zawitała w to miejsce Inkwizycja?
Następnie Levfith przeszła do odpowiedzi na pytania dotyczące Urpy. Niespodziewanie wspomniała o obecności jakiegoś Sitha. Informacja ta była sygnałem alarmowym i upewniła Stardusta w tym, iż należało zachować cały czas czujność. Warto było także przejść się przez podziemne korytarze wulkanu, w celu sprawdzenia odkryć jakich dokonała Kittani. Być może gdzieś w zakamarkach bazy ruchu oporów wciąż mogli znaleźć przedmioty należące do twi'lekańskiego Sitha.
Nieco w gorącej wodzie kompana była Nadia, która gdyby mogła, już teraz rzuciłaby się na pomoc Nantelowi. Bezimienny doceniał chęć działania kobiety, jednak pochopnie podjęta decyzja mogła przynieść więcej problemów niż korzystnych rozwiązań. Szczególnie, gdy do sali przybył kolejny członek rebelii, z informacją od gubernatora planety.
- Hmm informacja od Nantela, z domu tutejszego watażki. Mamy pewność, że to on wysłał wiadomość? Jeżeli tak może przed rozpoczęciem działań zaczepnych warto byłoby spróbować się porozumieć? Oczywiście najlepiej na neutralnym gruncie z zachowaniem wszelkiej ostrożności. - zaproponował Michael, po czym przeszedł do kolejnej sprawy - Jeżeli to nie problem chciałbym się trochę rozejrzeć po wulkanie. Interesują mnie korytarze które odkryłaś Kittani. Nie ukrywam, że jestem nieco zaskoczony newsem o Sithcie, Jaina nic o nim nie wspominała. Jak Gweek go pokonał? Rzuciłbym też okiem na jego kwaterę o ile taką tutaj miał, no i oczywiście na blok, który strzeże jakiś zwierz. W tym momencie i tak nie ma szansy na natychmiastowe spotkanie z Mirax.
Image
Awatar użytkownika
David Turoug
Gracz
 
Posty: 5118
Rejestracja: 28 Wrz 2008, o 01:25

Re: [Gamorra] - Gambit Knurów

Postprzez Nantel Grimisdal » 12 Lis 2018, o 22:14

Wiadomość, którą przyniósł Mike, odwróciła tematy spotkania niemal o sto osiemdziesiąt stopni. Zszokowała wszystkich obecnych. Propozycja, jaka niby napłynęła od gubernatora, była wręcz nie do uwierzenia. Czemu Nantel, który spotkał się niby z gubernatorem, nie znalazł sposobu, by tak ważną wiadomość przesłać lepiej niż krótkim komunikatem.
- Ale jak to... Przecież widziałam, jak go złapali! Siłą! Na pewno do więżą! Jak zabrali jego rzeczy, to pewnie i komunikator dorwali. To może być pułapka... Ale czy to oznacza, że Nantel... Myślę, że wymyśliłby coś innego, gdyby sam mógł się z nami skontaktować. To nie jest wiadomość na krótki kontakt...
Image

Piękno tkwi w oku patrzącego. Strach też...
00
+++++ ++++
Awatar użytkownika
Nantel Grimisdal
Administrator
 
Posty: 429
Rejestracja: 26 Kwi 2016, o 19:55
Miejscowość: Koszalin

Re: [Gamorra] - Gambit Knurów

Postprzez Kittani Levfith » 13 Lis 2018, o 13:39

- Udali się w kierunku Polany Śmierdzących Stóp. To zwykły jaszczur.... zwierzę z dżungli, pupilek klanowy - Kittani pomyślała, że mocnowładny bierze wszystko zbyt poważnie. Przeniosła swój wzrok na wyraźnie zdenerwowaną Nadię, która prawie wykrzykiwała swoją opinię na temat rzekomej wiadomości od Nantela. Brunetka położyła swoje dłonie na jej ramionach - delikatnie ale na tyle stanowczo, aby ją uspokoić.
- Spokojnie Nadio... Wierzę Ci na słowo. Jeżeli wyczułaś jego zagrożenie i miałaś dokładną wizję uznamy ten komunikat za fałszywy. Znasz go najlepiej z nas wszystkich i ufamy Ci. Tak czy inaczej wypada odpowiedzieć na komunikat, prawda? Nawet jeżeli jest nieprawdziwy. Niech pomyślą, że nie dostrzegamy ich blefu.
Kobieta powróciła wzrokiem do Stardusta, wyraźnie zaskoczona jego słowami.
- Nie wiem czy to najlepszy czas na zwiedzanie korytarzy... Jak widzisz jest wiele istotnych kwestii na powierzchni do rozwiązania. Rebelianci nadal zabezpieczają korytarze aby uniknąć ponownego zawalenia się. To nie jest spacerek po szerokim tunelu - trzeba się przeciskać i mieć ze sobą maskę, inaczej zabiją nas grzyby. Kazałam Q4 zapamiętać koordynaty tajemniczego wejścia. Nie mówimy wszystkiego Solo - uśmiechnęła się kącikiem ust - Podobnie zresztą, jak ona sama wszystkiego nie mówi nam. To zamknięty temat i już dawno nieaktualny - był tutaj przed naszym przybyciem na Ducha. Nie mamy pojęcia gdzie przebywał. O sposobie w jaki zginął musisz już osobiście zapytać Gweeka.
Image
Awatar użytkownika
Kittani Levfith
Gracz
 
Posty: 340
Rejestracja: 12 Lut 2014, o 17:08
Miejscowość: P-ń

Re: [Gamorra] - Gambit Knurów

Postprzez Mistrz Gry » 13 Lis 2018, o 14:56

Gweek
- Hmmm... Ciekawe rzeczy opowiadasz, Gweeku z Gwiazd. - Grogg, podobnie jak Gweek sięgnął po topór i wbił go w ziemię przed sobą. Zrobił to z niebywałą lekkością (i wbił swój topór głębiej niż Gweek). Fakt ten Grogg skwitował krzywym, na wpół złośliwym, uśmiechem.
- Opowiadasz o potworach tak jakbyś je widział na własne oczy. W twoim ślepiu widzę to. Strach na samo wspomnienie o nich. Walczyliście z nimi, tak? Z tymi potworami? - Ostatnie pytanie było chyba skierowane bardziej w stronę całego klanu Nurry aniżeli do Gweeka.
- Cóż... Kontynuował. - W normalnych czasach uznałbym Cię za głupca, którego powinno się wysłać w dżunglę z kawałkiem szynki uwiązanej do szyi. Ale... Nie mamy normalnych czasów. Nie mamy. Sam ostatnio słyszałem od swoich zwiadowców o dziwnych potworach. Żadnego nie spotkaliśmy osobiście, ale dziwne ślady w dżungli już tak. Dlatego nie nazwę Cię głupcem. Ale mogę nazwać Cię swoim sojusznikiem.
Gweek też dostrzegł strach w oczach Grogga. Grogg był tchórzem i Gweek zrozumiał to w momencie gdy wódz wspomniał, że nie widział potworów a jedynie jego ślady. Kłamał. Wielki Wódz miał kontakt z potworami i to przeraziło go do tego stopnia, że teraz nie potrafił o tym mówić w sposób prawdziwy.
- Przybyłem do tego miejsca po to by zyskać sojuszników do walki z Tobą. Walki bratobójczej, prawda? Tymczasem okazuje się, że Ty sam możesz stać się moim sojusznikiem. Oboje walczymy nie z tym wrogiem co potrzeba. Możemy sobie Gweeku nawzajem pomóc. Pod wwarunkiem.... - Grogg zawiesił na chwilę głos. - ... że złożysz mi przysięgę wierności.
Przedstawiciele klanu Nurry i Obrogga jednogłośnie wydobyli z siebie pomruk zdziwienia.

Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6671
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Gamorra] - Gambit Knurów

Postprzez Saine Kela » 13 Lis 2018, o 18:55

Głowa stwora potoczyła się, a mroczne i nieprzyjemne uczucie zniknęło, choć nie do końca. Skoro rakghul tu był, to oznaczało jedno - zaraza dotarła na Gamorr. Co więcej, mogło to także oznaczać, że i jej mroczna strona także tu zmierza lub już tu nawet jest i jej szuka. Mogła się tego spodziewać po tym, jak się wcześniej odezwała. Mirax stała na polanie nieopodal trupa, wyglądając na zamyśloną. Sytuacja się komplikowała i to znacznie. Przy okazji dotarła do kilku innych konkluzji - rakghule zaatakowały oddział klanu Obrogga, knury prawdopodobnie rozproszyły się we wszystkie strony, a przynajmniej większość z nich. Część zginęła, część uciekła, a ci co zostali ranni... zmienią się w rakghule. Wciągnęła gwałtownie powietrze.
- Mirax? Co jest grane? Pokonałaś to obrzydlistwo, co to jest? - odezwał się Pato, który wyłonił się z pomiędzy gałęzi drzewa.
Gamorreanin zachrumakł coś niezrozumiałego, a Mirax otrząsnęła się wracając do nich.
- To Rakghul. Widziałam je na Taris. Zaraza dotarła na Gamorr, będzie źle, bardzo źle... trzeba skontaktować się z bazą.
Wyjęła komunikator, choć wiedziała, że kontakt będzie trudny. Urządzenie działało choć opornie, a zakłócenia były kłopotliwe.
- Tu Mirax! Rakghule dotarły na Gamorr. Zarażają przez ugryzienie. Może być ich więcej. Nielegalne Miasto może być zagrożone. Powtarzam! Nielegalne Miasto może być zaatakowane przez Rakghule! Jesteśmy niedaleko! Oddział Obrogga został zaatakowany przez Rakghule!
Dla pewności cały komunikat powtórzyła kilkukrotnie, żeby mieć pewność, że informacja dotrze i zostanie zrozumiana. Dobrze byłoby też dowiedzieć się, co słychać w centrali, jak wygląda sytuacja ogólna i jakie są zalecenia dalszego postępowania, choć mniej więcej wiedziała co robić. Jeżeli dobrze rozumowała, Nielegalne Miasto naprawdę było w niebezpieczeństwie, ale to nie klan Obrogga okaże się przeciwnikiem, a rakghule. Ilu już zostało zarażonych? Do tego w mieście była grupa Ashary i Palpoo, tego upierdliwego miśka, który ją irytował. Niezależnie jednak od tego, co czuła, nie mogłaby ich zostawić na pastwę tych potworów, tym bardziej że czuła się odpowiedzialna za tę sytuację.
Opowiedziała towarzyszom o swoich przypuszczeniach, jak również powiedziała wszystko co wie o rakghulach. Reszta nocy przeszła im spokojnie i bez niespodzianek. W dżungli panował spokój, nie licząc standardowych dźwięków wydawanych przez nocnych mieszkańców. Żaden inny rakghul się nie pojawił, nie słyszała ich też w oddali, choć nie mogła mieć pewności. Problem polegał też na tym, że w pewnym momencie się rozpadało, ba! Rozpętała się ulewa! Cała trójka ukryła się pod drzewami i liśćmi, a Mirax czuła jak ogarnia ją chłód. Ranek zbliżał się nieubłaganie, a ona wiedziała, że musi spróbować skontaktować się z drugą grupą rebeliantów i ich ostrzec, może odnaleźć i pomóc. Musieli iść w stronę Nielegalnego miasta i to z miarę szybko.
Image

Image

GG: 6687478
Awatar użytkownika
Saine Kela
Gracz
 
Posty: 658
Rejestracja: 18 Cze 2013, o 13:04
Miejscowość: Pandarium/Ruda Śląska

Re: [Gamorra] - Gambit Knurów

Postprzez BE3R » 13 Lis 2018, o 21:30

Szok szybko mijał a Palpoo wyciągnął z ofiary swoja nowa broń. I był pod wielkim wrażeniem jej mocy. "Dziabacz bólu" Szkoda, że nie działa jak włócznia. W każdym razie wystarczająco skuteczny. Ścierwo nieznanej bestii leżało na ziemi, a porykiwania jednoznacznie sugerowały większą liczebność stworów. Na szczęście nie przestało padać, w tych warunkach byli trudniejsi do wykrycia. Co nie znaczyło że jest to niemożliwe.
- Zbieramy się stąd, do męskiego organu rozrodczego, ja udam się rozejrzeć, ilu ich jest i gdzie...
- RYYYAAARRR - Nalla przerwała.
- Nie, tylko on jest najlepszy, - Lori najwyraźniej się pozbierała do kupy.
Ewok poczuł się jakby przybyło mu ze dwa metry wzrostu a Wookie toczyła silną walkę z samą sobą. Z jednej strony chciała pomóc z drugiej robiła maślane oczy do Palpoo. Wstyd z powodu braku reakcji spowodował że szybko skapitulowała, racja była przy czarnoskórej.
- Lori, uprzedź swojego podobnego do żeńskiego organu szefa co się dzieje, i oddalimy się pośpiesznie zanim będzie ich więcej. Ruszam w pośpiechu, spotkamy się w miejscu gdzie jezioro przechodzi w małą zatoczkę.
- Niab Niab! - Ewok ze szczęścia wydobył z siebie swój okrzyk godowy.

Niewielka grupka ruszyła w głąb dżungli zostawiając martwego potwora. Czymkolwiek była zębata istota stanowiła olbrzymie zagrożenie, którego nie można było zignorować. Palpoo patrzył za nimi po czym rozpędził się i z impetem wbiegł na najbliższe drzewo. Wreszcie był w swoim żywiole, las był czymś co znał. Bestie ryknęły ponownie a puchate acz mokre uszka szybko określiły kierunek. Niewielki misiek skakał między kronami drzew. Potrzebowali go.
Wreszcie.
Awatar użytkownika
BE3R
Administrator
 
Posty: 1739
Rejestracja: 27 Paź 2011, o 21:47
Miejscowość: Chorzów

Re: [Gamorra] - Gambit Knurów

Postprzez David Turoug » 13 Lis 2018, o 22:01

Tym razem Stardust wysłuchał do końca wszelkich kwestii ze strony Kittani, nie przerywając jej własnymi pytaniami czy uwagami. Bezimienny musiał przyznać, że Jaina skrzętnie wybierała swoich podkomendnych, a wśród nich było kilku z potencjałem na poważnych przywódców, którzy w nieokreślonej przeszłości mogli ją godnie zastąpić. Poza tym nieco zastanowił go fakt, iż nie wszystkie kwestie poruszane są z Solo, chociaż akurat ta dotycząca Sitha z punktu widzenia Michaela jak najbardziej powinna zostać skonsultowana z przywódczynią. Oczywiście rozumiał to, iż wszelkie transmisje, nawet najlepiej zakodowane, mogły być przechwycone przez Imperium, jednak były sposoby by bezpiecznie porozumieć się z załogą "Ducha". Było coś jeszcze, Jedi miał wrażenie że Kittani nie chce mówić o użytkowników ciemnej strony mocy, jakby jego działania dotknęły prawie bezpośrednio brunetkę. Przez moment wyczuł w aurze kobiety gniew i smutek zarazem, co utwierdzało go w przekonaniu o słuszności własnej teorii.
Stardusta niepokoiło również podejście Levfith do podziemnych, niezbadanych korytarzy wulkanu. Choć rebelianci mieli sporo do roboty na Gamorrze, to zagrożenie mogło przyjść z najmniej spodziewanej strony, jaką były wspomniane tunele. Bezimienny chciał je też sprawdzić ze względu na wiadomości o zabitym przez Gweeka Twi'leku, a także z uwagi na dziwne przeczucie. Jakaś dziwna aura roztaczała się nad tym miejscem, choć nie był to ani mrok, ani jasność.
Ostatecznie, to nie Jedi dowodził na planecie, więc przede wszystkim uznał że nie powinien przeszkadzać walczącym, od początku kampanii, członkom ruchu oporu. Poza tym miał nadrzędne zadanie wyznaczone przez Jainę, na którym powinien się skupić. O wiele prościej byłoby gdyby do sprawy podchodził jako zwykły najemnik z określonym celem. Wtedy nie brałby pod uwagę innych problemów. Na szczęście nie był łowcą nagród, a jego sprzymierzeńcem była Moc, w którą postanowił się wsłuchać.
- W takim razie co proponujesz? Masz najlepszy przegląd sytuacji. - Stardust w końcu postanowił przerwać swoje milczenie - Niestety moja jawna wyprawa do jakiegkolwiek większego miasta, może skończyć się w najlepszym wypadku odwiedzinami Inkwizycji, a w najgorszym bombardowaniem orbitalnym, a nie potrzebujemy kolejnych utrudnień. Gdyby Jaina nie miała większych planów wobec Gamorry, skrytość nie byłaby aż tak wymagana, jednak z tego co wiem jest inaczej.
Image
Awatar użytkownika
David Turoug
Gracz
 
Posty: 5118
Rejestracja: 28 Wrz 2008, o 01:25

Re: [Gamorra] - Gambit Knurów

Postprzez Kittani Levfith » 14 Lis 2018, o 00:27

- Co proponuję... Kittani usiadła na stole obok Stardusta, przyglądając mu się uważniej. Jacy ci Jedi byli zagadkowi i ugodowi... Przynajmniej taki się teraz wydawał - Wpierw musimy odpowiedzieć naszemu ,,gubernatorowi". Tylko co? Musi to zabrzmieć na tyle wiarygodnie, aby uwierzył że łyknęliśmy jego przynętę w postaci komunikatu Nantela. Jednocześnie nie możemy nikogo z naszych ludzi bezpośrednio narazić na ich pułapkę. Jakieś pomysły? Im dłużej zwlekamy z odpowiedzią tym większych podejrzeń mogą nabrać - spojrzała na wszystkich obecnych dookoła.
- Co do tych korytarzy... Jeżeli rozwiążemy kwestię gubernatora można się tym zająć. Zasięgniemy opinii techników co do stanu korytarzy, jeżeli wszystko będzie w porządku przygotujemy odpowiednie wyposażenie aby uniknąć szkodliwego działania grzybów i trafić bez problemu. Q4 zapamiętał koordynaty a ze względu na swoje rozmiary i funkcje przydałby się w korytarzach. Drzwi o których mówiłam nie są sprawne do końca i otwierają się tylko częściowo. Dodatkowo ich uruchomienie wymaga za każdym razem ustawienia nowych wartości napięć i oporów w wewnętrznym sterowaniu - tym się nie martw, podobną elektronikę przerabiałam na uczelni i jestem w stanie otworzyć te drzwi po raz kolejny. Pytanie tylko - co dalej?
Image
Awatar użytkownika
Kittani Levfith
Gracz
 
Posty: 340
Rejestracja: 12 Lut 2014, o 17:08
Miejscowość: P-ń

Re: [Gamorra] - Gambit Knurów

Postprzez Gweek » 14 Lis 2018, o 03:20

Gniewne chrząknięcia wyleciały z nozdrzy i gardeł wojowników, co bardziej schowanych w stłoczonym oddziale. Bez problemu dałoby się wyłowić jednego lud dwóch - najgłośniej charczących. Jawne podważanie wiarygodności nie tylko słów Gweeka ale i całej grupy nie uszło uwadze słuchaczy.

- Jedno oko może się mylić, ale wiele par widzących to samo? Nie obrażaj więcej moich towarzyszy, skup się na mnie. - wpadł w przerwę między słowami monologu Grogga, dodając szybko zdanie:
- Masz rację, każdy się czegoś boi. Ty pewnie też.

Ze skupieniem i uwagą wysłuchano Grogga. Wodza klanu, zwanego dalej klanem Obrogga. Zapomniał on lub nie wiedział, że Gweek jest tylko wodzem-w-boju. Mianowanym uznaniowo, za wkład włożony w wydarzenia i życie klanowej społeczności. Czempionem wystawianym w pierwszej linii obrony jak i ataku, własną piersią broniący swojej Matrony. Tej, która naprawdę rządziła społecznością, klanem i dysponowała życiem swojego męża. Odezwał się on do wszystkich, co jakiś czas kierując uwagę do poszczególnych osób lub całych grup zebranej w Skalnym Mieście ludności.

https://www.youtube.com/watch?v=U5IailIzqdc


- Przykro mi, ale nie chcę być wodzem. Ani nim nie jestem, bo to nie moja sprawa.
Nie chcę nikim rządzić, nikogo podbijać, ani nikogo zabijać.

- Jeżeli byłoby to możliwe, to chciałbym pomóc każdemu. Młodemu, staremu czy też Matronie. Wszyscy chcemy sobie pomagać, gamorreanie tacy po prostu są.

- Chcemy żyć szczęściem innych, nie ich cierpieniem. Nie chcemy się nienawidzić i sobą gardzić. Na tym świecie jest miejsce dla każdego! Nasza planeta jest bogata i może zapewnić byt każdemu.

- Nasze życie może być wolne i piękne, lecz zgubiliśmy drogę...
Chciwość zatruła nasze dusze. Sprawiła, że świat zamknął się w nienawiści.
Wkręciła nas ona w nieszczęście i rozlew krwi. Poruszamy się szybciej, lecz zamknęliśmy się w swoich terytoriach i osadach.

- Nowoczesne bronie sprowadzane z gwiazd sprawiły, że chcemy jeszcze więcej. Nasza wiedza uczyniła nas cynicznymi. Nasza mądrość - surowymi i niemiłymi. Myślimy za
dużo, a za mało czujemy.

- Bardziej niż maszyn, potrzebujemy społeczeństwa. Bardziej od sprytu, potrzebujemy dobroci i delikatności. Bez tych cech życie będzie brutalne i wszystko zostanie stracone.

- Latające bestie i komunikatory sprawiły, że jesteśmy bliżej siebie. Sama natura tych rzeczy woła o dobro wśród nas. Woła o braterstwo, o jedność nas wszystkich. W tym momencie mój głos trafia do dziesiątek czy nawet setki z was.

- Tysiące innych zdesperowanych wojowników, Matron i ich dzieci - ofiar bezsensownej wojny która sprawia, że torturujemy siebie nawazajem lub więzimy niewinnych. Tym, którzy mnie słyszą mówię:

- NIE ROZPACZAJCIE!

- Cierpienie, które nas teraz dotyka, to po prostu przemijanie chciwości. To zawziętość huttów, którzy boją się rozwoju naszego ludu. To nienawiść Imperium, które lada dzień odejdzie. Niesprawiedliwi wodzowie, którzy umrą.

- Władza, którą zabrali nam wszystkim - zostanie zwrócona i sprawowana zgodnie z tradycją. Ustanowimy na powrót Wolną Radzę Starszyzn Klanowych. I dopóki jesteśmy gotowi za nią ginąć, wolność każdego z nas nigdy nie umrze.

- Wojownicy, nie oddawajcie się w ręce huttów lub innych tworów pokroju Imperium, którzy wami gardzą, którzy was zniewalają, którzy regulują wasze życie, którzy mówią wam co macie robić, myśleć i czuć! Którzy was trenują, karmią, traktują jak zwierzęta i używają jako mięso blasterowe w swoich bezsensownych konfliktach.

- Nie oddawajcie się w ręce tych nienaturalnych, bezdusznych wodzów, z
maszynami zamiast serc i umysłów. Nie jesteście maszynami, nie jesteście zwierzętami jesteście dumnymi Gamorreanami!

- Macie miłość rodziców w swoich sercach! Nie nienawidzicie! tylko
Ci niekochani nienawidzą i im współczujmy!
Niekochani i nienaturalni.

- Wojownicy, nie walczcie za niewolnictwo. Walczcie za WOLNOŚĆ! Nasze Matrony i Ojcowie powiadali, że prawdziwe dziedzictwo jest w nas. Nie w jednym knurze i nie w grupie klanbraci, ale we wszystkich! W Tobie!

- To Wy, mieszkańcy tej planety macie władzę! Władzę, by budować maszyny lub tę samą władzę, by budować szczęście. Co wybierzecie?

- To Wy, spadkobiercy swoich przodków macie władzę, by czynić ten świat wolnym i pięknym, by uczynić to życie wspaniałą przygodą. W imię wolności użyjmy tej władzy.

ZJEDNOCZMY SIĘ!

- Walczmy o nowy świat, dobry świat, który da nam szansę na pracę, który da Tobie przyszłość, szansę na starość i bezpieczeństwo.

- Obiecując te rzeczy fałszywi wodzowie doszli do władzy, lecz oni kłamią. Nie spełniają swoich obietnic i nigdy ich nie spełnią! Huttowie wyzwalają siebie, lecz zniewalają gamorrean. Walczmy więc teraz o wypełnienie tych obietnic. Walczmy o
wyzwolenie świata spod władzy tych pokrak! Walczmy z huttami, z Imperium, walczmy z chciwością, z nienawiścią i nietolerancją. Walczmy o świat rozsądku. Świat, gdzie nauka i postęp dają szczęście wszystkim.

- Wojownicy, w imię wspólnego dobra, ZJEDNOCZMY SIĘ!
- tym oto przemówieniem zakończył rozmowę i gotów był odejść.
Image

gg 5214304
Awatar użytkownika
Gweek
Gracz
 
Posty: 286
Rejestracja: 13 Sty 2016, o 15:10
Miejscowość: Wrocław

Re: [Gamorra] - Gambit Knurów

Postprzez David Turoug » 14 Lis 2018, o 15:44

Stardust przysłuchiwał się końcowym rozważaniom Kittani. Jedno było pewne, że sam nie mógł znaleźć się we wszystkich miejscach jednocześnie. Ponadto po głowie cały czas chodziło mu zadanie główne, wyznaczone przez Jainę. Po chwili namysłu zabrał głos, po Levfith.
- W takim razie możemy zaryzykować wyznaczenie spotkania, na względnie neutralnym gruncie oraz spytać o przyczynę kontaktu. - zaproponował Michael - W razie potrzeby mogę stanowić odwód dla mediatora albo w ostateczności sam mogę spróbować negocjacji, choć musiałbym nieco zmienić wygląd.
Bezimienny wiedział, że kolejne zadawanie pytań i kłębienie niejasności, nie przybliży ich do rozwiązania żadnego problemu. Zawsze należało zachować czujność, ale bez podjęcia konkretnych działań, samym gadaniem nie zbliżali się do wyeliminowania kłopotów.
- Co do korytarzy, póki są zawalone, a nie grozi nam kolejne tąpnięcie, możemy na razie wstrzymać tam działania prowadzące do odkopania tuneli. Wyczuwam w nich coś niepokojącego, dlatego w tym momencie nie otwierajmy tego szampana, kto wie co może z tych czeluści wyjść. - kontynuował Stardust, przenosząc wzrok z zebranych, zatrzymując go na Kittani - Oczywiście nie zaniechajmy wystawienia tam straży. Teraz mamy wieczór, więc dziś niewiele zawojujemy, dlatego będę na chwilę chciał zejść możliwie najbliżej miejsca zawalenia. Po prostu chcę zerknąć na to okiem. Nie zapominajmy też o Mirax, jeżeli to możliwe, byłbym spokojniejszy gdybym wiedział czy mamy z nią jakikolwiek kontakt i czy może podać swoje koordynaty. Jeśi chodzi o Gweeka, to pytanie jakiej pomocy oczekuje od nas? Z mojej strony to chyba wszystko.
Image
Awatar użytkownika
David Turoug
Gracz
 
Posty: 5118
Rejestracja: 28 Wrz 2008, o 01:25

Re: [Gamorra] - Gambit Knurów

Postprzez Nantel Grimisdal » 14 Lis 2018, o 18:18

- Może odpowiemy komumikatem "Spotkajmy się w miejscu naszej ostatniej walki"? - wypaliła Nadia, gdy reszta myślała nad odpowiedzią na wiadomość - Jeśli przetrzymują Nantela, będą musieli go wypytać, gdzie to jest. A on jest sprytny, może zmusi ich, by go ze sobą zabrali. A teren nad tamtym jeziorem był spory, trudniej im będzie zastawić pułapkę. Nie będą w stanie skutecznie blokować nam dróg ucieczki, a samo jezioro jest daleko od naszej bazy.
Nadia czekała, aż przemyślą jej propozycję. Miała wielką nadzieję, że uda się sprawnie wszystko zorganizować. Nie chciała już więcej siedzieć na miejscu.
- Kittani, ty musisz zostać w wulkanie. Może Mai'fach i Stardust wyruszą na to spotkanie? Stardust jest poszukiwany, więc chyba lepiej żeby został w odwodzie, a Mai'fach wyjdzie spotkać się. W razie czego rzucimy jej się do pomocy. A ja... Też chciałabym z nimi pójść. Chyba, że naprawdę mnie tu Kittani wolisz zatrzymać... Ale wtedy pozwól mi chociaż iść z technikami sprawdzić te tunele. Nie usiedzę teraz na miejscu.
Image

Piękno tkwi w oku patrzącego. Strach też...
00
+++++ ++++
Awatar użytkownika
Nantel Grimisdal
Administrator
 
Posty: 429
Rejestracja: 26 Kwi 2016, o 19:55
Miejscowość: Koszalin

Re: [Gamorra] - Gambit Knurów

Postprzez Mistrz Gry » 16 Lis 2018, o 01:15

- Hmmm, wydaję mi się, że będę wstanie coś więcej powiedzieć o tym czerwonoskórym dupku. - powiedział Fenn drapiąc się po brodzie - To agent jeszcze większych dupków czyli lojalistów. I rzeczywiście, ten konkretny dupek, był szkolony w mocy. Czy był Sithem? Tego nie wiem ale jakieś tam sztuczki umiał.
- Trafiliśmy na niego pierwszy raz chyba na Tatooine, gdy pracowaliśmy nad rozpracowaniem huttyjskiego tria - Yarlo, Ottora i Urpy. To dzięki śledzeniu jego poczynań trafiliśmy na kontakt Twojego dobrego znajomego Kittani - Iana Thegasa. Tego samego, którego tak fikuśnie wykończyłaś. Koleś używał wielu imion i przykrywek więc zaczęliśmy go nazywać roboczo Dupkiem. Czasem Czerwonym Chujem.
- Na pewno nie był jakoś super duper wyszkolony. Borsk się z nim parę razy zcierał i myślę, że gdyby Dupek alias Czerwony Chuj był dobry w Moc to by Borska dawno temu pociął na plastry. A tak Borsk żyje a Dupek nie. Tyle o nim wiemy, o.
- Czy był kimś ważnym? Być może tak, ale prędzej był jakimś sługusem. Z mocą. Ale nadal sługusem.
- Jeżeli był użytkownikiem Mocy. - Powiedziała Mai'fach kiedy cisza po ostatnim zdaniu oznaczała, że Fenn skończył swoją wypowiedź - To znaczyłoby, że ktoś musiał go szkolić. Może i ten... - Mai zawiesiła na moment głos spoglądając na Fenna. Ten z miejsca rozczytał przyczynę zawahania.
- Dupek, nie bójmy się tego słowa. - Zarechotał Fenn.
- ... Niech będzie, że Dupek. Naprawdę nie ma jakiegoś imienia?
- A czy to ważne. Mów co masz mówić.
-- Może i ten Dupek nie był szczególnie silny w mocy ale miecz świetlny miał a to by oznaczało, że albo go ukradł lub znalazł - w co nie wierzę - albo ktoś mu go wręczył lub zbudował. To by oznaczało, że w szeregach Lojalistów musi znajdować się ktoś o kim można by mówić "Sith" bądź "Mistrz".

***

- Słuchajcie. - Fenn kontynuował swój wywód, ale widać było, że zmierza do zamknięcia tej narady. - Dzisiaj nic nie wskóramy. Zmęczenie też bywa złym doradcą. My po podróży jesteśmy wykończeni. U Was też widzę, że działo się sporo. Musimy namierzyć Mirax i przyprowadzić ją przed oblicze Pana Stardusta. Trzeba się też dobrze zastanowić co z sygnałem od Gubernatora. Moim zdaniem nie powinniśmy nań odpowiadać. Mnie to pachnie chęcią wykrycia nas. Są rozmaite sposoby w arsenale imperium by zmusić do mówienia konkretnych zdań. Uważam, że zamiast tego powinniśmy ruszyć do domu gubernatora i odbić stamtąd Nantela. Od razu mówię. Zgłaszam się na ochotnika do tej misji. Niewielki, kilku osobowy oddział spokojnie dałby sobie radę z tym tematem. O ile przystaniecie na moją prośbę. Kto wie, może się mylę w tej kwestii? Dlatego, tak jak już powiedziałem, prześpijmy się z tym i jutro podejmiemy ostateczną decyzję.
- Kittani, wybacz, że się trochę rozpanoszyłem z zarządzaniem. Jaina dała mi wyraźnie znak, bym uszanował Twoje zwierzchnictwo tutaj. I mam zamiar się nie wyłamywać. Ale pamiętaj mądry dowódca słucha doświadczonych doradców. Pośpiech w naszej sytuacji to najgorsze rozwiązanie.
- Fakt, mówiła... - odezwała się Mai' tak jakby sobie coś przypomniała. - Mnie też to mówiła. Mój powrót tutaj Kittani nic nie zmienia. Ty tutaj dowodzisz.
- Ok, rozejdźmy się zatem. I zanim pośniemy przemyślmy kwestie: Rakghoule w dżungli, Podziemia Wulkanu, Nantel. Swoją drogą nie znam typa ale zdążyłem się już o nim sporo nasłuchać. Byłby z niego wyborny agent Mojej Kupieckiej Mości.
Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6671
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

PoprzedniaNastępna

Wróć do Przestrzeń Huttów