Content

Przestrzeń Huttów

[Nar Shaddaa] Poza kraniec galaktyki...

Image

[Nar Shaddaa] Poza kraniec galaktyki...

Postprzez Mistrz Gry » 26 Wrz 2018, o 15:59

Image

Kantyna w sektorze Czerwonych Świateł była miejscem równie dobrym jak każde by napić się i poszukać szczęścia. Dla ciebie była to okazja znaleźć kogoś, kto byłby gotów zapłacić za twoje usługi przelotowe. Byłaś na Nar Shaddaa od czterech dni i do tej pory jedyne co zajmowało twój czas to spędzanie go na piciu w kantynie, przeszukiwanie ogłoszeń czy też rozpuszczenie wieści wśród barmanów o pilocie ze statkiem. Brak chętnych zdawał się być twoją klątwą, a może szczęściem skoro nikt nie był zainteresowany twoimi usługami.
Wieczór już był późny i postanowiłaś zabrać się z powrotem na statek wraz z Aayla, która ci tego dnia towarzyszyła gdy niespodziewanie dostałaś informacje poprzez kelnerkę, że ktoś szuka transportu. Wysłałaś odpowiedź zwrotną i postanowiłyście poczekać jeszcze trochę, gdy w końcu trafia się okazja. Nie minęło pół godziny i podeszła do was dwójka ludzi. Młoda ładna blondynka w towarzystwie starszego mężczyzny.
ImageImage
Choć oboje byli w cywilnych ciuchach, to jednak przy ich biodrach tkwiły w kaburach blastery. Do tego facet wydawał się być nienawykły do chodzenia w swoim ubraniu i bardziej wyglądał na byłego wojskowego. Kim mogła być kobieta obok trudno było wywnioskować.

- Słyszałem że masz statek do wynajęcia. Zatem miałbym dla ciebie zlecenie. - odezwał się siadając naprzeciwko przy stoliku, nie pytając wcześniej o pozwolenie. W jego głosie było słychać ton nawykły do wydawania rozkazów, co mogło potwierdzać że masz do czynienia z kimś, kto kiedyś długo służył w armii. Teraz świdrował waszą dwójkę przez chwilę oczami nim znów się odezwał. Blondynka stała obok z dłońmi za plecami milcząc i jedynie przysłuchując się rozmowie, ale też czasami zerkając na okolice.- Sprawa jest pilna i też zależy nam na czasie. Mam nadzieję że szybki macie statek.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6044
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Nar Shaddaa] Poza kraniec galaktyki...

Postprzez Trouble » 26 Wrz 2018, o 21:48

Trouble się nudziła. Nie żeby miała coś przeciwko kilkudniowemu odpoczynkowi na Nar Shaddaa, w końcu każdemu się należało, ale ile można było? Nie była w końcu osobą, która nawykła do siedzenia na swoich zgrabnych pośladkach i trwonieniu swojego czasu na piciu - Nie żeby nie lubiła się napić, ale cztery dni nieróbstwa i braku porządnego zajęcia poczynało ją irytować. Czuła świerzbienie w paluszkach, które jasno wskazywało, że brakowało jej zajęcia - Czy to klasycznego mordobicia, czy jakiejś miłej, ale ekscytującej trasy przelotowej. Jej irytację pogłębiał fakt, że nawet jej zwyczajowe gadulstwo, ploteczkowanie i rozsyłanie informacji to tu i tam, w czym była całkiem niezła, zdawało się nie przynosić żadnych rezultatów. Zrezygnowana mogła tylko dopić tutejszą Przepalarkę Przełyku i w towarzystwie Dwójki, a więc Twilekańskiego dziewcza, które było jej drugim pilotem i mechanikiem, wracać na statek... I wtedy stało się TO! Podeszła do nich dwójka ludzi i Trouble wiedziała, że chwyciła coś za nogi!

- No hej! Fajnie, że podeszliście! - Zaczęła świergotać z szerokim uśmiechem na twarzy i błyskiem w swych szarych oczach. Jak jej tego brakowało...! Trzeba się było przedstawić, kultura tego wymagała! Także wyciągnęła rękę w kierunku mężczyzny w celu przywitania się, a jego uroczej koleżance pomachała drugą ręką. - Jestem Jedyneczka! Znaczy się Trouble jestem. To nie moje prawdziwie imię, ale tak mi mówią przyjaciele. I wrogowie w sumie też... Nie pytajcie czemu, długo by opowiadać! I nie pytajcie o moje imię, byłoby śmiesznie jakbyście się zwracali po imieniu... Niektórzy mogliby się poczuć zdezorientowani, nie? W tym i ja! Za bardzo przyzwyczaiłam się do Trouble! - Machnęła ręką w kierunku swojej towarzyszki. - A to Aayla! Pieszczotliwie mówię na nią Dwójka! Gdybym nie miała jednej kończyny, to by ją zastępowała. Mogłaby by być moją prawą ręką lub nogą. Lewą w sumie też! Drugi pilot i świetny mechanik. A z pewnością lepszy ode mnie... W sensie mechanik, a nie pilot, ale ja też sobie świetnie daję radę... No, może przesadzam... AAAAAAaaaaale! Chcecie gdzieś lecieć, prawda? Jasne, że chcecie! Nie przyszliście postawić mi drinka, prawda? Co jak co, ale wiem, że z mordy nie jestem taką pięknością żeby mi je stawiano. - Parsknęła śmiechem. - Nooo... Wam się spieszy, ja mam ochotę na szybki i ekscytujący lot... Hej panienko! - Zwróciła się do blondi. - A ty czego szukasz? Kochanka? Na czym my to... Aaa tak! Lot. Ja bardzo chętnie. Mówcie gdzie i za ile, a was zawiozę w jednym kawałku! Polecę wszędzie! No, prawie wszędzie. Jeżeli gdzieś się nie da lądować, to może być ciężko! A co do szybkości, to mój Zło.... Speeder daje radę! Może nie jest to najpiękniejsza i najszybsza maszyna w Galaktyce! Ale ma duszę! I silnik jonowy 1.5! - Złożyła ręce na piersi. - Mógłby być lepszy, ale ostatnio krucho u mnie z kredytami i jeszcze nie starczyło mi na zamontowanie nowszego... Ale jak wam nie pasuje, to możecie przyjść za parę miesięcy, pewnie zamontuję nowy! No... To gdzie lecimy? - Uśmiechnęła się szeroko i wyczekująco. Aż ją korciło żeby lecieć. W końcu mężczyzna powiedział, że chce się gdzieś dostać szybko, a to działało na nią tak jak biżuteria, perfumy i nowa sukienka dla przeciętnej kobiety - Orgazmicznie.
Image
Awatar użytkownika
Trouble
Gracz
 
Posty: 48
Rejestracja: 23 Wrz 2018, o 15:48

Re: [Nar Shaddaa] Poza kraniec galaktyki...

Postprzez Mistrz Gry » 26 Wrz 2018, o 22:27

Image

Brew mężczyzny uniosła się lekko na twój słowotok, ale nie przerwał ci póki nie skończyłaś. Blondynka nie odpowiedziała na twój komentarz, najprawdopodobniej cię ignorując.
- Doskonale zatem. Jestem Tavos a szczegóły i współrzędne przekażę gdy wystartujemy. Zabierzesz pięć osób i mały ładunek na pokład. - mężczyzna pokiwał głową z zadowoleniem i kontynuował. - Startujemy jeszcze dziś jeśli nie sprawi ci to problemów. Które lądowisko zajmujecie?
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6044
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Nar Shaddaa] Poza kraniec galaktyki...

Postprzez Trouble » 26 Wrz 2018, o 22:49

- No! I to ja rozumiem Tavos! - Powiedziała radośnie. - Prosto, rzeczowo i od razu do celu, tak jak lubię! Nie ma nic bardziej irytującego jak dwóch rozgadanych Wookiech na pokładzie, nie? Ciągle tylko ryczą i ryczą. Okropne... Raz miałam takich na pokładzie. Przez miesiąc gorzej słyszałam na lewe ucho bo ciągle jeden mi coś do niego warczał... MA-SA-KRA. Ale ty tak nie ryczysz, a więc coś czuję, że się świetnie DOGADAMY! No i tajemnica! - Schyliła się w jego kierunku konspiracyjnie. - Czy to coś NIEBEZPIECZNEGO? Nic nie zachwyca kobiety tak, a przynajmniej mnie, a kobietą w końcu jestem, jak dreszcz niebezpieczeństwa! Apropossss niebezpieczeństw. Na statku łapy przy sobie, nie? Nie gmerać mi w kablach ani w innych ZAKAMARKACH! - Wstała z zajmowanego miejsca. - No! To skoro startujemy już dziś, to muszę rozruszać swoje nogi w drodze na stateczek. Jeśli chcecie, to za mną! Jeśli nie, to nie za mną, a na Hangar C25/091. Tam mnie znajdziecie! Aayla! Mamy robotę za mną... - Trouble już ruszyła w kierunku hangaru i miejsca postojowego kiedy momentalnie zrobiła efektowne, szerokie koło i stanęła przed Tavosem jeszcze raz. - Zaraz zaraz... - Wzięła się pod boki. - A ty to masz pieniądze? Nie żebym ci nie ufała, ale masz czym zapłacić, nie? W zasadzie to ile płacisz za lot pięciu osób i małego, tajemniczego ładunku do równie tajemniczego miejsca? Nie żebym pytała cię o zawartość, jestem pewna, że to skremowane szczątki twojej biednej matuli... Jestem pewna, że moja matula też została skremowana... Może miotaczem ognia... No? To masz kredyciki? Albo coś równie interesującego? Bo za darmochę nie lecę, żeby nie było... Mój stateczek lubi paliwo, a mój brzusio jeszcze bardziej. Jego paliwem jest alkohol, żarcie i różne przekąski... O! Takie orzeszki, lubię orzeszki... No? To jak z kredytkami?
Image
Awatar użytkownika
Trouble
Gracz
 
Posty: 48
Rejestracja: 23 Wrz 2018, o 15:48

Re: [Nar Shaddaa] Poza kraniec galaktyki...

Postprzez Mistrz Gry » 27 Wrz 2018, o 00:18

Image

- Dwa tysiące po starcie, kolejne dwa po zakończeniu zlecenia. - dostałaś odpowiedź od Tavosa który również wstał skinął głową na blondynkę. - Dotrę do hangaru z resztą i ładunkiem, a ty przygotuj w tym czasie statek. - po tych słowach odwrócił się i dwójka nieznajomych oddaliła się w kierunku wyjścia z kantyny. Cztery tysiące kredytów to był niezły zarobek dla ciebie, biorąc pod uwagę ostatnie kiepskie zlecenia. Tavos nie zwracał uwagi na twoje konspiracyjne pytania, choć twoje zachowanie mogło wzbudzać w nim niepokój to jednak nie dał po sobie tego znać. Co innego ta blondynka, której nie do końca podobały się chyba twoje słowa i maniery, co mogłaś zauważyć z jej miny gdy odchodzili. Cóż, nie każdemu da się dogodzić.

Wróciłyście na do hangaru, gdzie mieliście się spotkać ze zleceniodawcą. I pojawił się po mniej więcej godzinie w towarzystwie blondynki i jeszcze trójki innych ludzi.
ImageImageImage
Czwórka młodszych luźno między sobą rozmawiała, prowadząc ze sobą na wózku grawitacyjnym pięć mniejszych i dwie większe skrzynie. Gdy podeszli bliżej przystanęli i zaczęli się przyglądać statkowi.

- Cholera, to w ogóle poleci? Wygląda jakby miało się rozpaść. - odezwała się z ironią brunetka.
- Majorze, ta jednostka wygląda na bardzo zużytą przez czas. Może należy poczekać na przylot drugiej jednostki? - rzekł gość z implantami oglądając uważniej kadłub frachtowca.
- Ładować sprzęt na pokład, ponarzekacie później. - ukrócił marudzenie Tavos i dodał zwracając się do blondynki - Sanders zabezpieczcie wszystko i po starcie zacznijcie przygotowania.

Wyglądało na to, że trafiła ci się albo banda najemników albo grupka żołnierzy lecących na misję pod przebraniem. Co sugerowało że może się załapiesz na swoją niebezpieczną misję, której jeszcze nie tak dawno tak pragnęłaś. Tymczasem Tavos podszedł do ciebie i wręczył ci chip kredytowy.
- Dwa tysiące na początek. Statek gotowy do startu? - spytał gdy jego ludzie ładowali na pokład frachtowca skrzynie.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6044
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Nar Shaddaa] Poza kraniec galaktyki...

Postprzez Trouble » 27 Wrz 2018, o 07:53

Woo... Cztery tysiące kredytów! Trouble oczy pojaśniały jeszcze bardziej z ekscytacji! Dobrze było dostać po ostatniej posusze i kiepsko płatnych zajęciach coś takiego! Nie pozostawało jej więc nic innego jak uśmiechnąć się i radośnie potrajkotać, ale nie dane jej było długo zabawiać rozmową Tavosa, który się zmył wraz z Blondi. Swoją drogą nie była ona szczególnie interesująca... Nawet trochę taka... "nieprzyjemna". Naburmuszona pannica. No nic! Trzeba było wracać na statek w radosnym humorze! W końcu miała co robić i niedługo odlatywała! Tak więc Aayla miała szczęście lub też nieszczęście wysłuchać powrotnej "rozmowy" ze swoją towarzyszką.

Ostatnią godziną przed wylotem Trouble spędziła na wsuwaniu zapasu orzeszków z kantyny okrętu i przeglądzie okrętu wraz ze Śmigiem i Dwójką. Bądź co bądź Złomek miał już swoje lata, ale mając do niego odrobinę serca, cierpliwości, a także zapasu kredytów, można było ten okręt utrzymywać przy życiu i przerabiać pomału na cud inżynierii. Cóż... Do tej pory Złomek jej nie zawiódł, ale zawsze było lepiej dmuchać na zimne. Przegląd nie wykazał nic szczególne, a przynajmniej w części kontrolowanej przez nią, także mogła odetchnąć z ulgą i czule popieścić kadłub swego ukochanego dziecka. Czekała ich kolejna przygoda! I wtedy przyszli pasażerowie...

- Hola! Co to za narzekanie? - Trouble wyłoniła się zza statku i złożyła ręce na piersiach i spojrzała się na towarzystwo z pod zmrużonych powiek. - Pewnie, może nie jest to najpiękniejszy i najszybszy okręt po tej stronie Galaktyki! Ale jest to z pewnością najpiękniejszy i najszybszy Złom po tej stronie Galaktyki! Lata odkąd pamiętam, a latał nim jeszcze mój stary! Ani jednej rysy na kadłubie! Tyle samo lądowań co startów! I co najważniejsze, wymienione fotele i kanapy! Więc jeśli któryś upierdoli mi tapicerkę, to ja mu upierdolę ręce w stawie barkowym! E, ty Czarna! Słyszałaś? Ładne oczka cię nie uratują! Jeśli zobaczę jakąś plamkę, to do ciebie uderzam pierwsza! - Ruszyła w kierunku Tavosa. - A poza tym, do starszych modeli jest większa szansa na zdobycie kodów identyfikacyjnych. - Mrugnęła do nich i odebrała zaliczkę od ich szefa. - Ślicznie dziękuję! No, wchodźcie! Waszemu szefuńciowi się spieszy, a i mnie stopy parzą od zbyt długiego pobytu na ziemi!

Powiedziawszy to ruszyła dziarsko do swojego starego, ale wciąż sprawnego Złomka i zasiadła w kokpicie, gdzie rozpoczęła uruchamianie i sprawdzanie wszystkich systemów. Rutyna, ale jak nauczył ją ojciec, ważna rutyna. Zwłaszcza przy starszych modelach, choć niektóre nowe statki też potrafiły być kapryśne. Po sprawdzeniu i upewnieniu się, że wszystko sprawne, Trouble chwyciła za mikrofon i odezwała się do pasażerów znajdujących się bardziej na tyle okrętu.
- Raz, raz... Próba mikrofonu... Kszzt. Wspaniale! Witam na pokładzie YT-1300 Speeder, ksywa Złomek. Mówi tutaj do was pani Kapitan, ksywa Trouble. Proszę o zapięcie pasów i wykazanie odrobiny zrozumienia i czułości dla maszyny. Pojazd ma już swoje lata na karku i jestem pewna, że gdy wy będziecie mieć tyle lat co on, to połowa z was będzie użyźniać glebę, a druga połowa będzie wyglądała gorzej od niego i poruszała się z prędkością rozpędzonego Hutta na lodowcu, czyli wolno. Uprzejmie informuje, że wyjadanie zapasów orzeszków z kantyny okrętowej jest zakazane. Proszę się też zapoznać z położeniem kapsuł ratunkowych, nie gwarantuję, że działają, ale zawsze to miłe uczucie, gdy wiecie gdzie są. Panie Taaavos! Ja jestem zwarta i gotowa, a przynajmniej tak mi się zdaje. Na statku nic nie wybuchło, systemy sprawne... - Tu nadstawiła ucha starając się wyhwycić niepokojące szmery, ale nic do niej nie dochodziło. - ... w powietrzu i przestrzeni też nic nie powinno! Jak tam, rozsiedliście się? Pasy zapięte? Wspaniale... Panie Tavos, to dokąd lecimy?
Image
Awatar użytkownika
Trouble
Gracz
 
Posty: 48
Rejestracja: 23 Wrz 2018, o 15:48

Re: [Nar Shaddaa] Poza kraniec galaktyki...

Postprzez Mistrz Gry » 27 Wrz 2018, o 11:23

Na twoje narzekania i groźby odpowiedział tylko śmiech wśród pasażerów jak na dobry dowcip.
- Spokojnie lala, jak widzę stan tej krypy to wątpię by tam było coś godnego uwagi. - odezwała się brunetka przy wchodzeniu na pokład ze skrzynią, którą taszczyła do spółki z ostrzyżonym na "irokeza" facetem.
- Uważaj Chenna bo jeszcze będzie chciała walczyć z tobą w obronie swojego statku. - skomentował jej partner.
- Zjadłabym ją na śniadanie Jack... - usłyszałaś jeszcze gdy znikali w luku ze swym ciężarem.
Najwyraźniej nie brali cię na poważnie z uwagi na twoje zachowanie i gadaninę, uznając cię za niegroźną. Skrzynie trafiły do ładowni, a w jednej z kabin usadowili się pasażerowie podczas gdy ty wróciłaś do kokpitu.
Image
- Lecimy na Balmorrę. - usłyszałaś za sobą głos Tavosa, który stanął w wejściu do kokpitu. - Leć starając się nie zwracać na siebie zbytniej uwagi. I daj mi znać gdy dolecimy do planety, dostaniesz kolejne instrukcje. I ogranicz swoje dowcipy, tutaj nie znajdziesz amatorów na nie.


Możesz się rozpisać jak przebiega lot, czy są problemy czy też inne coś wyskoczy, ewentualne pomysły na pasażerów :)
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6044
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Nar Shaddaa] Poza kraniec galaktyki...

Postprzez Trouble » 27 Wrz 2018, o 14:50

- Belmorra? - Zapytała się nieco rozczarowana. Spodziewała się czegoś dużego, ale pan płacił, to i pan wymagał. - Ano, niech będzie i Belmorra... Może być pan pewien, że dolecimy i że będzie pan zadowolony, ja już o to zadbam. Pan sobie usiądzie wraz z towarzyszami, a maestro pilotażu, czyli JA, was dowiozę tak, że nikt się nie zorientuje, że tam jesteśmy... Chyba. - Dodała sama do siebie. - A przynajmniej zrobię co się da! 150% skupienia z mojej strony gwarantowane! Ale serio, orzeszków mi nie wyjadać. Lubię orzeszki, już mówiłam... I na tapicerkę też uważajcie. No...

- Złomek, lecimy... - Trouble poczęła uruchamiać wszystkie systemy i włączyła silniki. Dało się usłyszeć niepokojący, głośny trzask, jak gdyby silnik nie miał zamiaru odpalić lub doszło do jakiegoś przeciążenia, ale były to tylko pozory. Trouble i Aayla doskonale znały wszelkie fochy okrętu, na którym przyszło im latać i wiedziały, że to standardowa procedura. Widocznie kiedy zamontowały silnik 1.5, to coś musiało zostać źle podpięte, ale póki działało, to wszystko było dobrze. Zresztą silnik był tylko tymczasowy, miały w końcu w planach zamontować jeszcze nowszy, ale chwilowo ich zdolności finansowe im na to nie pozwalały. Kiedy silnik się uspokoił i przestał trzaskać, Trouble poderwała statek w powietrze i rozpoczęła powolny suw w celu opuszczenia miejsca postojowego, jednocześnie, nabierając wysokości i coraz większej prędkości w atmosferze planety, nadała sygnał do tutejszej kontroli lotów. - Halo, halo! Tu Trouble ze Złomka!. Opuszczamy Nar Shaddaa. Było miło, ale czas na nas... Macie całuski od Aayli i Śmiga. Ja nie rozdaję! Czeeeść! - Powiedziała pewnie. Była tu już kilka razy i tutejsi ją poznali, więc mogła pozwolić sobie na nieco luzu.

- Aayla, weź na chwilę stery... - Powiedziawszy to obróciła się o sto osiemdziesiąt stopni na swoim fotelu i rozejrzała się po kokpicie. - Gdzie go wcięło? Gdzie Trójeczka? - Wzięła komunikator i nadała sygnał do astromecha. - Śmig! Halo Śmig! Gdzie jesteś? Co? Chodź mi tutaj zaraz! Potem cię wyczyszczę ty smętna puszko! Robotę mamy... - Na stronie do Aayli. - Ale zrzędzi... Chyba mu obwody zaraz wybuchną... No chodź tu! Nie daj się prosić! No, dzięki, dzięki... - Po chwili rozeźlony astromech wpadł do kabiny, wywijając przy tym na lewo i prawo swoimi mechanicznymi rączkami. - No już, już! Spokojnie! Hej! Uważaj! Nie machaj tak tymi mackami! No, już, już! Przepraszam, jeju! Coś ty taki dzisiaj przeciążony? No już! Słuchaj, bądź miłym astromechem i oblicz optymalną trasę na Belmorrę, co? Pasażerów mamy, śpieszy im się... Dziękuję. - Pacnęła ręką o obudowę śmiga - Równy z ciebie gość Śmig...!

W końcu wszystko poczęło chodzić jak w zegarku. Trouble wyprowadziła swobodnie okręt z atmosfery, wchodząc w największe możliwości swojej maszyny i osiągając 900 km/h, a następnie sprawnie ustawiła okręt na koordynaty wyznaczone jej przez Śmiga, a wkrótce potem komputer pokładowy począł robić ostatnie wyliczenia potrzebne do skoku i weszli w nadprzestrzeń.

- No! Nie grozi nam tu nic poza nudą...! - Trouble obróciła się kilka razy wokół własnej osi na fotelu, po czym zwinnie z niego zeskoczyła. - Idę po orzeszki! Chcesz coś Aayla? Mogę ci coś kopsnąć, jak nie, to niedługo wrócę. Tylko ogarnę co robi reszta... - Tak więc Trouble wyszła z kokpitu i ruszyła do skromnej kantyny skąd wzięła paczkę swoich ulubionych orzeszków, a następnie udała się do reszty. Ciekawe co robili...?
Image
Awatar użytkownika
Trouble
Gracz
 
Posty: 48
Rejestracja: 23 Wrz 2018, o 15:48

Re: [Nar Shaddaa] Poza kraniec galaktyki...

Postprzez Mistrz Gry » 27 Wrz 2018, o 16:17

Opuściliście bez większych przeszkód przestrzeń Nar Shaddaa, by po wejściu na orbitę obrać kurs do wejścia w nadprzestrzeń. Przeszłaś do "kantyny" pokładowej, gdzie nikogo nie zastałaś, twoje orzeszki też były nienaruszone. Za to już słyszałaś urywki rozmów jakie były prowadzone w innej części statku.
- ... powinien być w trzecim budynku, zatem dojście ... ten teren. Dlatego wcześniej to miejsce...
Weszłaś do pomieszczenia i ujrzałaś jak pasażerowie ubierają się w sprzęt wyciągnięty ze skrzyń. Broń leżała obok, a wszystkie zbroje nosiły symbole wojsk imperialnych.

Image
Do tego w powietrzu unosił się mały droid, który wyświetlał jeszcze przed chwilą jakieś schematy, teraz wyłączone przez Tavosa po twoim nagłym wejściu. W twoją stronę zaś wycelowany był blaster trzymany przez blondynkę, którą zwali Sanders.

- Jakieś problemy dwójko? Nie powinnaś czasem być za sterami i pilnować lotu? - odezwał się Tavos, machnąwszy ręką by opuścić broń. - To sprawa Imperium, zatem wróć do swoich zajęć.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6044
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Nar Shaddaa] Poza kraniec galaktyki...

Postprzez Trouble » 27 Wrz 2018, o 16:48

- Woow! - Widząc całą sytuację uniosła ręce nieco do góry, sugerując, że nie ma broni. A przynajmniej nie miała broni w ręku, co innego przy pasie. Co zaś się tyczyło orzeszków, to paczka w której były pękła niczym napompowana torebka foliowa pod wpływem zaciśniętej pięści Trouble, a niektóre z nich wyleciały na podłogę i potoczyły się we wszystkie kierunki. - Nie no, jasne... Ja nic nie widziałam, nie? Tak po prostu, byłam w kantynce i... - Spojrzała się za siebie. - Chyba powinnam być w kokpicie, nie? Apropos tych orzeszków, to żartowałam! Jak chcecie, to się częstujcie... No nic... Znikam. Chwała Imperium! - Zaczęła się cofać do miejsca, z którego przyszła. - Czadowe wdzianka! Za mundurem panny sznurem! Droid też odlotowy... Odlotowy bo lata... To ja... Będę u siebie! - Rzuciła "żartem" na rozluźnienie atmosfery i ulotniła się do sąsiedniego pomieszczenia, a stamtąd wróciła do kokpitu. Wolała nie narażać się Imperium... Ci goście nie słynęli z bycia specjalnie miłymi. Cóż, chciała mieć atrakcje, to je z pewnością dostała. Jak zobaczyła blaster wycelowany w jej twarz, to serducho jej na moment stanęło. Woach! Kim byli ci goście?! Bądź co bądź Trouble mówiła szczerze, że wdzianka to oni mieli odlotowe...

Trouble siadła na swoim fotelu w kokpicie i wyciągnęła rękę z paczką orzeszków w kierunku Aayli, która spojrzała się na nią dziwnie. Nigdy nie dawała jej swoich orzeszków i jeśli chciała je sobie podjeść, to albo musiała kupić własne albo zjadać po kryjomu jej zapasy. Skoro jednak częstowała, to wzięła od niej kilka orzeszków, choć nieco podejrzliwie i poczęła chrupać, a Trouble chrupała z nią.
- Coś mi się wydaje, że będziemy mieli całą masę atrakcji z tymi gościami co siedzą z tyłu... - Powiedziała, z pozoru obojętnie i spokojnie, co było dziwne w jej zachowaniu. Zaraz się jednak obróciła do Dwójki i powiedziała głośno, pełnym ekscytacji tonem. - Ale będzie jazda! Mówię ci, to będzie grubsza sprawa! - Zakręciła się na krześle kilka razy nim się zatrzymała przy kontrolerze. - No, to za ile dolatujemy? Nie mogę się doczekać! Będzie czadersko, odlotowo, bombowo...! Takich rzeczy, to pewnie jeszcze nie widziałyśmy w całym naszym życiu! - Trouble wręcz zapiszczała dziko, niczym mała dziewczynka. - Szybciej no! Chce tam już dotrzeć!
Image
Awatar użytkownika
Trouble
Gracz
 
Posty: 48
Rejestracja: 23 Wrz 2018, o 15:48

Re: [Nar Shaddaa] Poza kraniec galaktyki...

Postprzez Mistrz Gry » 27 Wrz 2018, o 18:47

Gdy się cofnęłaś i ruszyłaś do kokpitu usłyszałaś jeszcze jak drzwi do kajuty zamykają się za tobą, skutecznie odcinając od możliwości ponownego niespodziewanego wejścia do środka. Cóż, najwidoczniej nie życzyli sobie wtykania nosa w ich sprawy.

Image
- Na miejscu powinniśmy być za jakieś cztery godziny. - odpowiedziała twi'lenka a widząc twoje podekscytowanie i słowa odnośnie pasażerów dodała - Grubsza sprawa co? To wygląda na to, że za mało nam za to zapłacą, jeśli do tego będziemy musiały ryzykować życiem.- słychać było w jej głosie niepokój i w przeciwieństwie do ciebie nie miała takiego charakteru jak ty. Do spraw podchodziła bardziej ostrożnie i z dystansem.
Lot dłużył się niesamowicie dla ciebie, ale w końcu nadeszła chwila i wyszliście z nadprzestrzeni nad Balmorrą.


=> http://mglawicamocy.pl/viewtopic.php?f=225&p=61213#p61213
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6044
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02


Wróć do Przestrzeń Huttów