Content

Przestrzeń Huttów

[Nar Shaddaa] Szansa na sukces

Image

[Nar Shaddaa] Szansa na sukces

Postprzez Mistrz Gry » 4 Sty 2019, o 22:09

Około drugiej, może trzeciej godziny nad ranem czasu lokalnego w „Trzynastej Księdze” bywalcy wyciszali się. Było to zjawisko wyjątkowe, bo zazwyczaj w tym klubie było głośno, tłoczno i żywo. Ale w końcu musiała przyjść pora, kiedy alkohol uderzał do głów, a senność brała górę nad wolą. Część gości już wychodziła, część właśnie zbierała się do wyjścia, a pozostali byli podnoszeni spod stołów przez znajomych i eskortowani do domów lub innych barów.
Wśród mieszkańców sektora 21 często można było spotkać pijanych, zataczających się od knajpy do knajpy mężczyzn. Pomimo tego, że wśród tutejszych obywateli byli ci biedniejsi, jak i ci bardziej zamożni, okolica nie należała ani do najpiękniejszych, ani najbezpieczniejszych. Właściwie, to wszystko było tu… średnie. Żadna cecha tego sektora nie wybijała się ponad inne. Jedynym pozytywem było to, że nikt na nieznajomych nie zwracał większej uwagi.
Ale, jak mówi stare przysłowie, pieniądze nie śmierdzą, toteż Galak Starrk nie myślał odmawiać, kiedy właściciel klubu, Stieg, poprosił go o zastąpienie jednego z pracowników podczas dzisiejszego wieczoru.
Na scenie występ kończył kwartet tancerek, składający się z dwóch kobiet, jednej Arkanianki i jednej Pantoranki. Dziewczyny miały za sobą ciężki wieczór, bo Galak pierwszy raz zapowiedział je o zmroku, a dopiero przed chwilą obwieścił ostatni taniec.
Chłopak był całkiem zadowolony z dzisiejszego wieczoru. Miał za zadanie tylko zapowiadać kolejne występy dziewcząt, od czasu do czasu zabawić publiczność na trochę dłużej, żeby mogły odpocząć. Ich taniec robił wrażenie, ale to jego wstawki i anegdoty, opowiadane na estradzie przez mikrofon, najbardziej rozgrzewały publiczność. Kiedy schodził ze sceny kilka minut temu, obecni jeszcze goście żegnali go gromkimi brawami i gwizdami. Pozostało mu już tylko pożegnać klientelę i tancerki, kiedy skończą występ.
Patrzył na występ, oparty o ścianę pod sceną. Co jakiś czas zerkał na salę, która pustoszała coraz bardziej. Kelnerki zbierały naczynia, jakiś chłopak w brudnym fartuchu biegał z mopem między stolikami. Niemniej jednak kilka osób wytrwale siedziało tuż pod sceną. Jego najwierniejsi fani tego wieczoru, czerpali najwięcej radości z jego występów.
Przemknęło mu jeszcze przez głowę, że będzie musiał odnaleźć Stiega i upomnieć się o wynagrodzenie. Lepiej, żeby mężczyzna zapłacił mu z góry, bo potem mogą wyniknąć z tego problemy.
Tymczasem dziewczęta zakończyły występ, ukłoniły się i zeszły ze sceny. Nadeszła kolej Galaka, ostatnie wyjście na scenę.

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6340
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Nar Shaddaa] Szansa na sukces

Postprzez Galak Starrk » 5 Sty 2019, o 15:44

Galak sądził, że stać go na więcej, niż bądź co bądź chałtura w takim miejscu jak przybytek Stiega, ale w sumie nie miało to aż takiego znaczenia. Po prostu lubił swoją robotę, a skoro jeszcze mu za nią płacą? No, mają zapłacić. Tak czy inaczej, z braku laku, nie była to najgorsza fucha, zwłaszcza że klub był jednak względnie zadbany. Nie zawsze zdarza się, że tyle osób dba tu o porządek. Widok chłopaka uwijającego się z mopem przywołał kilka wspomnień. Poza wszystkim, jego praca ma różne inne bonusy, przypominał sobie Galak, patrząc na kołyszące się biodra tancerek. Nie byłby sobą gdyby wcześniej nie flirtował z dziewczynami, więc byli już umówieni po występach na kilka drinków. Zwłaszcza Pantoranka wpadła mu w oko, ale nie uważał żeby się ograniczać. Tancerki w takich lokalach często są dość... rozrywkowe, toteż nie ma co z góry zamykać drogi reszcie.
Tymczasem nadeszła pora jego ostatniego wejścia. Doświadczenie procentowało, toteż Galak zaczął wchodzić na scenę jeszcze w trakcie oklasków dla tancerek. Złapał z publicznością kontakt już na samym początku, więc za pomocą kilku gestów i mimiki podkręcił brawa dla dziewczyn. Po kolei wywoływał każdą z nich i prowadząc je za rękę, robił z nimi rundkę po scenie, przedstawiając je kolejno raz jeszcze i rzucając kilka zabawnych sytuacyjnych żartów nawiązując do poprzednich występów, by mogły zebrać jeszcze więcej oklasków. Oklasków, które raczej były dla niego, ale Galak zawsze dbał o artystów i dzielił się z nimi również swoim sukcesem. Wiedział, jak działa ten biznes, poza tym dziewczyny naprawdę były niezłe, również pod względem artystycznym, więc warto było dobrze się z nimi rozstać i wziąć jakiś namiar, nie tylko w celach prywatnych.
W końcu został na scenie sam, w burzy braw i chciał przejść do swojego monologu. Wiedział, że nie można uciszać publiki, poza tym zaraz zwyczajnie zmęczą się, więc z gracją i szykiem godnym zawodowca spokojnie czekał na swój moment. W końcu mógł zacząć:
- Dzięki... Nie wiem jak nasza Pantoranka wytrzyma to gorąco, ale sama jest sobie winna. Dziewczyny dały świetny show, ale niestety powoli zbliżamy się do końca występów. To moje ostatnie wejście, więc proszę o chwilę uwagi, tak tak wiem, też chce się już po prostu napić. Dla wszystkich wytrwałych ostatnia kolejka za pół ceny, za godzinę zamykamy, więc wszyscy mamy jeszcze czas się trochę zabawić. Gratuluje tym panom, którzy odbębnili obowiązek zabrania gdzieś partnerki - udało wam się. Współczuję tym paniom, które będą musiały odbębnić swój - mrugnął Galak, wywołując śmiech publiczności. Wybadał już wcześniej jakie poczucie humoru najlepiej wpada w dzisiejszą widownie. Przyuważył, że tancerki zasiadły z tyłu przy stoliku, jeszcze nie przebrane przysłuchując się jego występowi z czarującymi uśmiechami.
- Hej, ta kolejka za pół ceny jest dla was dziewczyny, pójdzie sprawniej. Choć może też się napijcie, zwłaszcza ty! - wskazał na jedną kobietę rasy Chiss, siedzącą obok ludzkiego mężczyzny, który miał już lekko przybrudzoną koszulę. Widocznie doszedł do swojego limitu już wcześniej.
- Albo w sumie... Wszyscy się napijmy, dzięki za dzisiaj i wpadajcie co wieczór, najlepiej po wypłacie! - rzucił Galak i dynamicznie zbiegł za kulisy, odstawiając wcześniej mikrofon na statyw. Żegnały go rytmiczne oklaski i śmiechy, do których dołączyła po chwili muzyka, która razem z brawami cichła przekształcając się w nastrojowy jazz. DJ też był tutaj całkiem niezły.
Galak przysiadł się do rozanielonych tancerek zagadując je flirtownie, kilka osób z publiczności podeszło do nich porozmawiać, poprosić o podpis. Tak planował doczekać do zamknięcia lokalu i zgłosić się po wynagrodzenie, gdy właściciel będzie liczył utarg z dzisiejszego dnia. Ciekawe czy dorzuci coś ekstra za tekst o drinkach; Galak przyuważył, ze mało kto już snuł się w stronę baru, natomiast wizja promocji ściągnęła tam prawie wszystkie stoliki. Uśmiechnąwszy się pod nosem, rozsiadł się wygodnie, muskając nogą pod stołem, niby przypadkiem upatrzoną wcześniej Pantoranke.
Awatar użytkownika
Galak Starrk
Gracz
 
Posty: 16
Rejestracja: 30 Gru 2018, o 17:16

Re: [Nar Shaddaa] Szansa na sukces

Postprzez Mistrz Gry » 6 Sty 2019, o 15:17

Po niecałej godzinie, kiedy wszyscy skorzystali już z niespodziewanej zniżki, goście zaczęli opuszczać lokal. Ochroniarz stał przy głównych drzwiach i upewniał się, że wszyscy spokojnie wychodzą na zewnątrz. Do zamknięcia zostało jeszcze kilkanaście minut, toteż Galak dostrzegł jedną czy dwie osoby siedzące jeszcze przy oddalonych od sceny stolikach.
Tancerki, które dopiero zaczęły odczuwać zmęczenie, również chciały zbierać się do wyjścia.
- Idziemy przebrać się i spakować - powiedziała Pantoranka, trącając lekko kolano chłopaka - Będziemy w szatni.
Mrugnęła do niego porozumiewawczo i oddaliła się z resztą dziewczyn. Galak bardzo dobrze zrozumiał aluzję, dlatego czym prędzej chciał odnaleźć Stiega.
Zobaczył zbliżającą się kelnerkę i zapytał ją o szefa.
- Jest chyba na zapleczu - powiedziała kobieta, patrząc na niego podkrążonymi, przekrwionymi oczami - Ale po drodze zaczepił mnie tamten gość - wskazała na stolik za sobą - Mówił, że chce z tobą pogadać.
Chłopak spojrzał we wskazane miejsce i dostrzegł mężczyznę w szaro-oliwkowym ubraniu. Kiedy podszedł bliżej, rozpoznał Jorusa Telsh’a, kierownika innego nocnego klubu. Jorus zaproponował mu kiedyś występ u siebie, ale na tym ich znajomość się skończyła. Niemniej jednak chłopak dobrze wspominał tamtą fuchę - klub był całkiem przyzwoity, tak samo, jak wynagrodzenie, które otrzymał.
Jorus uśmiechnął się na jego widok i wstał od stołu, na którym zostawił pojedynczy kieliszek z ledwie naruszonym drinkiem.
- Dawnośmy się nie widzieli, co nie, Galak? - powiedział, podając mu rękę. Starrk dostrzegł, że ciemne włosy mężczyzny przyprószyła na skroniach siwizna. Zapuścił też brodę, która ukrywała zaniedbaną, zniszczoną papierosami i alkoholem skórę twarzy.
- Widzę, że ci się układa – powiedział Jorus, wskazując głową na scenę – Zawsze wiedziałem, że masz gadane. Ale do rzeczy, bo widzę, że jesteś zmęczony. Twoi znajomi powiedzieli mi, gdzie cię znajdę – uśmiechnął się szelmowsko – Nadia wspominała, że muszę szukać tego przystojnego. To już chyba parę miesięcy, jak się nie widzieliśmy, prawda? Chciałbym chwilę porozmawiać, ale nie tutaj. Wyjdziemy na zewnątrz? Mam dla ciebie propozycję pracy, zdaje się, adekwatnej do twoich umiejętności...
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6340
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Nar Shaddaa] Szansa na sukces

Postprzez Galak Starrk » 6 Sty 2019, o 23:58

Galak zastanawiał się chwilę. Kredyty zawsze lubiły Jorusa, jeśli proponuje jakąś fuchę... Warto się zainteresować. Nie dał po sobie jednak tego zdradzić i udawał delikatnie znudzonego.
- Hmmm... Jasne, nie zawadzi posłuchać, ale mam tu jeszcze parę spraw do załatwienia. Jeśli ci to nie przeszkadza, żeby dać mi jeszcze chwilę, możemy się spotkać za godzinę - rzekł Galak, ale widząc lekko zawiedziony wzrok rozmówcy dodał - Dobra, pół godziny.
Nikt nie powiedział, że to jego ostatnie spotkanie z tancerkami, w sumie nie może się zbytnio spocić przed rozmową o pracę.
- Jak wyjdziesz z klubu i pójdziesz w lewo, to mijając parę budynków będzie knajpa "U Geeza", to taki Rodianin. Jedzenie jest niezłe, więc możesz tam na mnie chwilę zaczekać, a jak nie masz ochoty, to... - Galak gwizdnął i zamachał w stronę ochroniarza - Ked, to Jorus mój kumpel! Jesteśmy umówieni, więc daj mu posiedzieć i na mnie zaczekać, w porządku? Uwinę się tu w pół godziny!
Galak ruszył w stronę zaplecza, planując szybko rozliczyć się ze Stigiem, nieco mniej szybko pożegnać z tancerkami i dowiedzieć się, co ma dla niego stary znajomy. Idąc po zapłatę pożegnał się w przelocie i podziękował za pracę obsłudze; zarówno kelnerka jak i sprzątacz uwijali się w dobrym tempie, a nawet najlepszy występ nie zabawi publiki, która wdeptuje w szkło i nie ma pod ręką drinka. Ked nie miał dużo roboty. Jego postura robiła ją za niego. Spojrzał jeszcze tylko na zegarek. Odkąd zagadał go Telsh, minęło 5 minut. Drugie 5 spędzi u Stiega... Zostanie tylko dwadzieścia, na dziewczyny...
Awatar użytkownika
Galak Starrk
Gracz
 
Posty: 16
Rejestracja: 30 Gru 2018, o 17:16

Re: [Nar Shaddaa] Szansa na sukces

Postprzez Mistrz Gry » 7 Sty 2019, o 21:53

Ku jego uldze szybko odnalazł Stiega. Korpulentny właściciel klubu siedział w swoim "gabinecie" na zapleczu. Pokoik był ciasny, bez okien, z pojedynczą lampą, zawieszoną tuż pod sufitem. Dawała stłumione, żółtawe światło, które po dłuższym czasie przyprawiać mogło o ból głowy.
Stieg się jednak tym nie przejmował. Zajmował miejsce za stolikiem, stojącym na środku pomieszczenia, dumnie nazywanym przez mężczyznę "biurkiem". Za plecami szefa, pod ścianą, stały metalowe szafki na dokumenty, a obok nich wbudowany był, otwarty teraz, sejf. Przed właścicielem klubu stała skrzynka, w której układał jakieś sobie tylko znane papiery. Widocznie musiały być ważne, bo Galak domyślał się, że miały wylądować później właśnie w owym sejfie. Na stole leżał również datapad, na ekranie którego chłopak dostrzegł jakieś słupki i dużo cyfr.
Galak odchrząknął uprzejmie, odrywając uwagę Stiega od rachunków.
- Ah, Starrk - powiedział mężczyzna, podrywając się na nogi. Na jego szerokiej twarzy wykwitł jeszcze szerszy uśmiech - Jak ty mnie dzisiaj zaimponowałeś. Dzisiejszy przychód jest większy, niż się spodziewałem. Chyba należy ci się coś gratis, nie?
Właściciel "Trzynastej Księgi" umiał okazać wdzięczność. Galak mógł posądzić szefa o wiele rzeczy, ale nie o bycie dusigroszem. Kiedy zwróciło się już uwagę Stiega, z wypłatą nie było problemów.
- Zobaczmy... - mruknął mężczyzna, wracając znowu do ekranu - Mogę dorzucić ci kilka procent... plus standardowo, tyle, ile się umawialiśmy... to wyjdzie 660 kredytów.
Nie było to jakieś zapierające dech w piersiach wynagrodzenie, ale, jak to się mówi, grosz do grosza...
- Dostałem cynk, że mój pracownik powinien wrócić już jutro - rzucił Stieg, wręczając mu chip z odliczoną kwotą - Także na razie musimy się pożegnać. Ale jeśli jeszcze kiedykolwiek złapię go pijanego, to odezwę się do ciebie, nie? Ten partacz mógłby się od ciebie wiele nauczyć. Gdybyś kiedyś chciał dostać się tu na stałe... mógłbym umieszczać twoje nazwisko w reklamach. Pewno ściągnęłoby więcej klientów.
Tak, ewidentnie wśród tych wad, które można było przypisać szefowi, było gadulstwo. I szczątkowa empatia.
- Wpadaj czasem nas odwiedzić - paplał dalej Stieg - Ked całkiem cię polubił, nie nudzi się w robocie, he, he...
Chłopak, zniecierpliwiony już, przeprosił swojego pracodawcę, mówiąc, że bardzo mu się spieszy, przyjął zapłatę i pożegnał się. Mężczyzna wrócił tymczasem do liczenia utargu z dzisiejszego dnia, trochę rozczarowany, że będzie musiał dokończyć pracę bez towarzystwa.
Na zegarku, od kiedy Galak spojrzał na niego ostatni raz, minęło osiem minut. Cóż, najwyżej się spóźni.
Szatnię tancerek odnalazł najszybciej, jak się dało. Mieściła się za solidnymi drzwiami, opatrzonymi tabliczką z napisem "Szatnia. Tylko dla artystów". Poprawił naprędce włosy, strzepnął niewidzialny paproch z ramienia, po czym zapukał delikatnie.

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6340
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Nar Shaddaa] Szansa na sukces

Postprzez Galak Starrk » 12 Sty 2019, o 22:35

W ciągu tych kilku sekund, które minęły od wyciągnięcia ręki do klamki, do naciśnięcia tejże i wejścia do środka przez głowę Galaka przewinęło się sporo scenariuszy i pomysłów jak rozwiązać sytuację z tancerkami. Lubił kobiety, ale nie chciał zrobić złego wrażenia na potencjalnym pracodawcy spóźniając się zanadto. Owszem, znali się, ale w kwestii interesów Galak nie zwykł pozwalać sobie na świadome błędy. Wtem olśniło go. Jak dodatkowo zadziałać na swoją korzyść.
Jorus robił w rozrywce, miał nosa do interesów i był królem sabaka. Karta zawsze mu szła. A jak mówią, kto ma szczęście w kartach, temu brak tego szczęścia w miłości. Ciężko było mu poderwać dziewczynę, a płatna miłość go, jak słyszał Galak, nie interesowała. Skąd ten brak powodzenia? Niby miał swój biznes, który wcale nieźle funkcjonował, ale jego gust jeśli idzie o ubrania czy zapachy był mocno-średni. Średni. Słaby. W sumie to de facto nie istniał. Szaro-oliwkowy kostium, totalnie nie pasujący do jego sylwetki, krzyczał aż, że w tej kwestii nic się nie zmieniło. Wygląd i prezencja mężczyzny nie sprawiały, by dziewczyny chciały siadać mu na kolanach i słać dwuznaczne uśmiechy. Miast poczynić coś ze swoją twarzą, stara się ja skryć pod kiepsko zadbanym zarostem. Jeśli rzecz idzie o charakter, to nie można powiedzieć, Telsh był facetem towarzyskim, ale jego zestaw żartów nie zmieniał się, niezależnie czy była to ostra popijawa w męskim gronie, czy spotkanie sam na sam z damą w nastrojowej restauracji. Podsumowując był totalnym przeciwieństwem Galaka, który potrafił zrobić świetne wrażenie na każdej kobiecie. Potrafił poznać, którą bardziej urzeknie powitanie przez całowanie dłoni, a którą klaps w pośladek. Wszystko to wynikało po prostu z tego, że znał się na ludziach. Postanowił więc pomóc swemu staremu znajomemu, sobie, a kto wie, może i jednej z dziewcząt.
Galak wślizgnął się do pomieszczenia uśmiechając się zalotnie do tancerek.
- Jestem - rzekł Galak i zaczął powoli okrążać siedzącą na krześle Pantorankę, wodząc delikatnie palcem po jej odkrytych rękach, od dłoni aż po obojczyki. Stanąwszy za nią zaczął delikatnie masować jej plecy, nie przestając jednak cały czas mówić.
- Świetnie się dziś spisałyście. Naprawdę wiele potraficie. Nie mogę się doczekać by odkryć w czym jeszcze umiecie się tak świetnie odnaleźć... - chichot dziewczyn, podpowiedział Galakowi, że idzie w dobrym kierunku. - Zapraszam więc na kolację, na pewno jesteście głodne. Tak się składa, że akurat mam spotkanie biznesowe, z dawnym znajomym dla którego kiedyś pracowałem. Też ma klub i to o lepszej renomie niż ten tutaj, więc pomyślałem, że hej, to przecież dla was szansa. Chodźcie z nami, przedstawię was, odpowiednio zareklamuje i być może podskoczycie o kilka szczebelków kariery. Jorus ma do mnie zaufanie, jak was zarekomenduje, a wy zrobicie na nim dobre wrażenie powinnyście dostać od niego jakąś propozycję. Może nie wygląda, ale zna się na branży i dobrze płaci, więc gdy wszystko pójdzie po naszej myśli, pożegnamy się ze starym Telshem, a sami poświętujemy już w czwórkę, ze zdwojoną siłą. Wtedy będziemy też mogli częściej razem występować w przyszłości, a sądzę, że możemy stworzyć zgraną i... dobrze dopasowaną drużynę, nie sądzicie?
Galak skończył swoją przemowę, którą dziewczyny były dość zaskoczone, ale było to pozytywne zaskoczenie. Zapewne liczyły wyłącznie na odrobinę zabawy, a niespodziewanie pojawiła się przed nimi szansa lepszej perspektywy. Galak świadomie uderzył w typowe problemy tancerek na Nar Shaddaa - najciężej jest się wybić, dostać szansę. Wiedział więc, że roztaczając przed nimi taką perspektywę dziewczyny połkną haczyk i będą przymilać się do Telsha, co zaprocentuje dla samego Starrka. A po wszystkim odpowiednio i adekwatnie się odwdzięczą. Piękno wolnego handlu, sytuacja win-win. A Galak jak zwykle zje ciastko i dostanie ciastko.
Minęła jeszcze chwila nim Galak wyszedł z szatni. Dziewczyny jeszcze bardziej rozanielone tym co usłyszały od mężczyzny nie mogły się powstrzymać z podziękowaniami będącymi niejako zaliczką do tych, które czekają na niego już po pomyślnym rozpatrzeniu całej sprawy. Nie wchodząc w szczegóły można powiedzieć, że na listę swoich miłosnych uniesień Galak mógł już wpisać Pantorankę, choć póki co tylko ołówkiem. Swobodnie poszedł na główną salę, gdzie najwidoczniej wolał zaczekać Jorus. Dziewczyny miały się tylko delikatnie odświeżyć i do nich dołączyć, natomiast Galak jął tłumaczyć Telshowi drobne zmiany w planach. Poczałkowo Jorus był lekko sceptyczny, ale Galak zapewnił go, że spokojnie znajdzie się sposobność pomówienia w cztery oczy, ponadto odpowiednio opisał walory ich nieoczekiwanych towarzyszek. Opis tyczył się walorów nie tylko artystycznych i był spotęgowany faktyczną, przed chwilą nabytą, wiedzą naocznego świadka, co ostatecznie przekonało Jorusa do tego, że jest to fantastyczny pomysł. Gdy tylko dziewczęta wyszły, Galak przedstawił je i z zadowoleniem zauważył jak ignorują średniawą prezencję Telsha, który wybałuszał oczy w zachwycie. Cóż, wiedzą o co grają, na brzydzenie się szarą oliwką przyjdzie czas, gdy podskoczą jeszcze wyżej. Tymczasem Galak ujął Pantorankę w pasie i wytyczył całej drużynie kierunek, którą była knajpa "U Geeza". Wychodząc spojrzał jeszcze na zegarek. Od jego pierwszej rozmowy z Jorusem mijało właśnie równe 30 minut.
Awatar użytkownika
Galak Starrk
Gracz
 
Posty: 16
Rejestracja: 30 Gru 2018, o 17:16

Re: [Nar Shaddaa] Szansa na sukces

Postprzez Mistrz Gry » 14 Sty 2019, o 21:41

Wyszli razem na ulice 21 sektora Nar Shaddaa, które o tej porze jarzyły się kolorowymi neonami. Nie był to co prawda pełen obraz świateł, jaki do zaoferowania miał Księżyc Przemytników, ale i te lampy, ekrany oraz reflektory sprawiały, że drogę mieli bardzo dobrze widoczną.
W miarę zbliżania się do celu ruch wokół nich tężał stopniowo. Widocznie klientela przenosiła się do klubów całodobowych, porzucając lokale, zamykające właśnie drzwi.
Nie wyróżniali się za bardzo w tłumie, jak to zwykle w sektorze 21. Ot, grupka kobiet i dwóch prowadzących je mężczyzn. Jeden z nich, młodszy i całkiem dobrze ubrany, szedł swobodnie, lekkim krokiem, obejmując kibić idącej obok Pantoranki. Drugi, starszy i o bardziej "wytrawnej" urodzie nie bardzo wiedział, co zrobić z rękami i wzrokiem, kiedy przy jego boku uwijały się dwie kobiety i Arkanianka.
Galak spostrzegł, że Jorus zrobił się trochę bardziej spięty. Może peszyły go zabiegi dziewcząt? W końcu rzadko miał okazję przebywać w takim natężeniu zgrabnych, damskich ciał. Telsh wyglądał, jakby... się mu spieszyło? Wodził wzrokiem od jednej tancerki, do drugiej, jednocześnie wyglądając docelowego klubu.
Już z ulicy było słychać dochodzącą z wnętrza knajpy muzykę. Galak otworzył drzwi, wpuszczając przodem tancerki i Jorusa.
Wnętrze było ciasne, ale na szczęście gości nie było zbyt wielu. Przecisnęli się gęsiego obok kilku klientów i ich stolików, wybrali miejsca najbliżej baru, po czym rozsiedli się wygodnie. Starrk podszedł szybko do stojącego za barem Rodianina, zamówił kilka drinków, po czym wrócił z zadowoloną miną.
Dziewczęta tymczasem zaczęły wypytywać Jorusa o występy. Chciały wiedzieć, czy muszą coś podpisywać, czy od razu mogą zacząć od występów. Telsh starał się dość wymijająco odpowiadać (nie miał przecież wcześniej w planach żadnych kontraktów z grupą tancerek), ciężko mu było jednak ukryć, że przyszedł tu tak naprawdę z innego powodu.
Napitki wylądowały na stole, a dziewczęta, widocznie nie przejmujące się konwenansami, od razu zabrały się za swoje kieliszki. Jorus też pociągnął łyk, po czym nachylił się do Galaka:
- Chodź ze mną - powiedział, przekrzykując muzykę.
Mężczyzna wstał, przeprosił kobiety za "sprawy biznesowe", po czym złapał chłopaka za rękaw i poprowadził w stronę mniejszego, bocznego wejścia do knajpy.
Znaleźli się w jakiejś uliczce, na którą wychodziło także okno kuchni klubu. Była dość wąska, miała może szerokość dwóch metrów. Pod ścianą przeciwległego budynku stały kontenery, prawdopodobnie mieszczące w sobie worki ze śmieciami i bezdomnymi.
Było tu znacznie ciszej, pomimo wciąż słyszalnej muzyki, dobiegającej ze środka. A już na pewno było tu spokojniej. Uliczka zapewniała przynajmniej namiastkę prywatności.
Jorus rozejrzał się dla pewności, po czym odetchnął, odpinając kilka guzików płaszcza.
- Słuchaj - zaczął mężczyzna - Nie mam nic przeciwko tancerkom, ale teraz nie będę miał na to czasu. Może w przyszłości, jak wszystko się uda. Nie rób takiej miny, już ci wszystko tłumaczę.
- Widzisz - powiedział, przeczesując palcami rzadkie włosy. Galak miał wrażenie, że Telsh trochę się ożywił, jakby przestał się już denerwować - Mam dla ciebie, tak zwaną, ofertę nie do odrzucenia. Chcemy wejść do pewnego kasyna. To znaczy, ja i twoi znajomi z dawnego klubu "Brzdęk". Potrzebujemy pełnej "trupy" artystycznej, a brakuje nam ludzi. I jesteś jednym z kandydatów. Nie znaliśmy nikogo innego z lepszą gadaną.

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6340
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Nar Shaddaa] Szansa na sukces

Postprzez Galak Starrk » 15 Sty 2019, o 19:09

Galak zastanawiał się chwilę nad tym co usłyszał. Jorus słynął z tego, że miał duże plany, by trochę pchnąć swój biznes do przodu, ale nie spodziewał się, że będzie aż tak zdecydowany, by zbierać najlepszych z najlepszych. Spodobała mu się ta perspektywa.
- Brzmi ciekawie... I mam dodatkową propozycję. Pozwól mi się zająć w całości programem; wymyślę i przeprowadzę to jak trzeba w takim lokalu, dobiorę zespół. W zamian biorę 20% tego co uda się wynegocjować. Koszta produkcji oczywiście po twojej stronie. W kredytach może nie wyjdziemy jakoś strasznie na plus, choć zarobek powinien być zadowalający, ale to będzie dla nas obu świetna trampolina jeszcze wyżej. Dasz mi dość czasu i zrobimy zajebisty występ. Jeśli się zgodzisz, zaczynamy od jutra. Deal?


dziękuje za życzenia <3
Awatar użytkownika
Galak Starrk
Gracz
 
Posty: 16
Rejestracja: 30 Gru 2018, o 17:16

Re: [Nar Shaddaa] Szansa na sukces

Postprzez Mistrz Gry » 17 Sty 2019, o 22:13

- "Programem" zajmiemy się później - powiedział Jorus - Będziemy musieli ułożyć cały plan, nauczyć się go, przećwiczyć. Ale przyda się nam twoja inwencja twórcza - mężczyzna uśmiechnął się i poklepał po kieszeniach. Wyjął z którejś papierosa i zapalił - Zyskami podzielimy się po równo, oczywiście to będzie zależało od tego, ilu nas w końcu będzie... tym się w każdym razie nie musisz martwić. Jak wszystko pójdzie dobrze, to i te twoje dwadzieścia procent nie tylko na waciki będziesz mógł wydawać.
Telsh mówił o całym przedsięwzięciu z takim zapałem i przekonaniem, że Galak był właściwie pewien, że im się uda. Choćby z racji samych chęci.
- Wiesz - powiedział mężczyzna, kładąc chłopakowi dłoń na barku - Cieszę się, że chcesz w tym wziąć udział. Łatwo nie będzie, ale razem na pewno damy sobie radę. Szczegóły omówimy na zebraniu. Spotykamy się jutro pod wieczór. Sektor 54b, blok 4. Tam ktoś z nas już cię wprowadzi.
Jorus rzucił niedopałek na ziemię, przydepnął czubkiem buta.
- Przyjdź po zmroku - powiedział, ruszając ku wylotowi uliczki. Odwrócił się jeszcze do Galaka, idąc przez chwilę tyłem - I przeproś ode mnie dziewczyny. Dzisiaj nic z tego nie będzie.
Uśmiechnął się przepraszająco, po czym odszedł, znikając wśród cieni rzucanych przez budynki oświetlone neonami. Starrk został sam. Chłopak miał wrażenie, że zobaczył na twarzy Telsha pewną ulgę.

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6340
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Nar Shaddaa] Szansa na sukces

Postprzez Galak Starrk » 22 Sty 2019, o 02:46

Galak zawrócił z powrotem do dziewcząt. Postanowił najpierw się zrestetować, a potem przemyśleć sprawę na spokojnie. Tancerkom przekazał przeprosiny Telsha, dorabiając jednakowoż teorię, że nie jest wykluczone, że się odezwie. Choć były lekko zawiedzione, Galak nie miał problemu poprawić im, a przy okazji sobie humoru.
Ostatnią z dziewcząt, Pantorankę, pożegnał ze swojego lokum nad ranem kolejnego dnia, machając jej na pożegnanie ze szczoteczką do zębów w ustach. Wieczór był więcej niż udany, toteż mężczyzna, musiał go lekko odespać. Resztę dnia postanowił przeznaczyć na drobne porządki w mieszkaniu, wypranie i przygotowanie rzeczy, w tym elegancki strój na spotkanie z całą ekipą Telsha. Przejrzał na HoloNecie pozytywne recenzje z wczorajszego występu. Z zadowoleniem zauważył, że jego nazwisko przewinęło się w nich kilka razy w dobrym kontekście. W złym ani razu. Najważniejsze jednak tego dnia było to, że udało mu się umówić ze starą znajomą, Zeltronką imieniem Camilla.
Galak cieszył się na to spotkanie, nie tylko z powodu atrakcyjności kobiety. Od wielu lat z powodzeniem pracowała jako krupierka w różnych miejscach; od kasyn o różnej renomie, przez mniej lub bardziej legalne rozgrywki prywatne, aż po, jeśli wierzyć plotkom, imprezy organizowane w Mieście w Chmurach. Galak umówił się z nią następnego dnia popołudniu, celem przeprowadzania rzetelnego researchu na temat miejsca jego następnej pracy. Nieważne czy to stary czy nowy lokal; dziewczyna świetnie orientuje się w branży i na pewno będzie w posiadaniu kilku ważnych i przydatnych informacji, które ułatwią Galakowi robotę. Grunt udanego występu to dobrze określić dla jakiej publiczności ma być on skierowany. Nie ma jednak nic za darmo, trzeba będzie się naprawdę postarać by skłonić dziewczynę do podzielenia się wszystkimi przydatnymi informacjami. Zeltronka jest naprawdę przebiegłą osobą i ma nos do interesów, więc bardzo możliwe, że nie obejdzie się bez jakieś przysługi zwrotnej. Tak czy inaczej, na pewno warto spróbować; w środowisku kasyn i hazardu przed Camillą Korr zostało w Galaktyce już niewiele tajemnic.
Z zalążkami wstępnego planu i pełen dobrej energii Galak wyruszył na spotkanie z Telshem i resztą ekipy w umówionym miejscu. Przed wyjściem odświeżył się i ubrał przygotowany z rana strój sprawiając tym samym świetne wrażenie.
Awatar użytkownika
Galak Starrk
Gracz
 
Posty: 16
Rejestracja: 30 Gru 2018, o 17:16

Re: [Nar Shaddaa] Szansa na sukces

Postprzez Mistrz Gry » 25 Sty 2019, o 16:03

Galak spodziewał się więcej po sektorze 54. Podejrzewał, że Jorus Telsh wybierze sobie lepsze miejsce na siedzibę. Chociaż prawdopodobnie jego stary znajomy mieszkał w rzeczywistości w zupełnie innym miejscu.
Sektor 54 pełen był wysokich wieżowców mieszkalnych, tylko gdzieniegdzie zdarzały się hangary lub hale fabryk, w których pracowali ci mieszkańcy Nar Shaddaa, którzy nie należeli do "biednych", ale "średnio zamożni" też nie byli. Za to komunikacja była tu całkiem dobrze rozwinięta - w końcu pracownicy musieli jakoś dostawać się na swoje miejsca pracy. Dlatego nad głową Galaka, dość nisko jak na takie jednostki, poruszały się transportowce, wiozące ludzi lub materiały do pracy dla drugich zmian.
Z racji zbliżającego się zmroku ulice wypełniły się ludźmi wracającymi bądź też dopiero idącymi do pracy. Ogromne fale żywej, ludzkiej masy, płynące w dwu przeciwnych kierunkach, zderzyły się i wymieszały. Zakotłowało się, zakłębiło i już po chwili maszerujący robotnicy podzielili się na niezbyt szerokie strumienie, a każdy z tych strumieni płynął w inną stronę. Precyzyjnie wytworzony układ, powstały na skutek przypadku, zmieniał się na każdym zakręcie i skrzyżowaniu. Galak łatwo mógłby stracić orientację, gdyby nie to, że znał Nar Shaddaa od podszewki i wiedział, jak poruszać się w tutejszym tłumie.
O umówionej porze dotarł do części B sektora, a tam odnalazł blok czwarty. Był to jeden z mniejszych budynków, przysadzisty, szeroki. Przypominał raczej hangar lotniczy, niż blok mieszkalny, ale to akurat często zdarzało się na tej planecie.
Starrk podszedł do drzwi bez klamki. Na ich środku tkwił pojedynczy, niewielki przycisk. Chłopak wdusił go palcem - rozległo się ciche brzęczenie i nastąpiła cisza.
Po dłuższej chwili usłyszał dźwięk zwalnianej blokady. Drzwi otworzyła mu wysoka, smukłej budowy Twi'lekanka. Miała jasną, purpurową skórę, granatowe oczy i długie, zgrabne lekku.
- Kupę lat, jak to się mówi - powiedziała Nadia - Dobrze cię znowu widzieć.
Objęła go na przywitanie i wprowadziła do środka. Gdy zamknęły się za nimi drzwi, zostali w korytarzu oświetlanym nikłym, błękitnawym światłem.
Nadia bez słowa poprowadziła go dalej. Przeszli przez jakiś nieoświetlony pokój bez okien, weszli do następnego korytarza, po czym znaleźli się w średniej wielkości kwadratowym pomieszczeniu. Okna były czymś zabite albo zaklejone, za to było tam bardzo jasno.
Na środku stał duży stół, a na nim leżały jakieś papiery, małe figurki i cała masa przedmiotów, których przeznaczenia Galak mógł się tylko domyślać.
Jednak bardziej interesujący byli stojący przy stole. Gdy razem z Twi'lekanką przekroczyli próg, chłopak zobaczył szczery uśmiech Hala i grymas Ghara, który również mógł uchodzić za uśmiech.
- No, jesteś wreszcie - powiedział Jorus, mijając stół i podchodząc do Starrka - Chyba nie muszę przedstawiać ci naszej ekipy. Wszyscy zgodziliśmy się, że trzeba wciągnąć cię w naszą "sprawę". A jaką sprawę, pytasz? Podejdź do stołu, pokażę bliżej.
Na blacie rozwinięte były zdjęcia i ogólne plany jakiegoś kasyna. Galak dostrzegł na którymś holograficzny napis "Casino Resplendent". Zauważył też notatki, dotyczące godzin otwarcia kasyna, terminów dostaw cateingowych oraz... niepełną rozkładówkę wart ochroniarzy.
- Mówiąc o wejściu do tego miejsca - powiedział Jorus, stukając palcem w plany - miałem oczywiście na myśli włam. Chcemy podać się za grupę artystów, żeby niepostrzeżenie i bez przeszkód wejść do środka, po to właśnie, by to kasyno obrobić.
Wszyscy zebrani uśmiechnęli się do Galaka szelmowsko.
- Za dziesięć dni będą tam mieli bankiet dla bogaczy. Na tę właśnie datę mamy zakontraktowany występ. Do tego czasu musimy wymyślić dobry plan i skompletować ekipę do końca.
- A jak nam się uda - wtrąciła Nadia - Do końca życia będziemy ustawieni. A w każdym razie na pewno będzie nas stać, żeby opuścić tę przeklętą planetę.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6340
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Nar Shaddaa] Szansa na sukces

Postprzez Galak Starrk » 26 Sty 2019, o 11:45

"Casino Resplendent"... - pomyślał Galak. Jego mózg pracował i wertował pamięć w poszukiwaniu informacji czy Camilla kiedyś tam pracowała. Wydawało mu się, że tak. Czy poszłaby na to, żeby zrobić skok? Nigdy nie stroniła od nielegalnych form zarobku, a jej renoma pozwoli jej opuścić Księżyc Przemytników na dobre; pracę dostanie wszędzie. Nie jest niemożliwe ją namówić do skoku. Rozmyślał różne za i przeciw w głowie, w końcu uśmiechnął się i powiedział.
- Czyli co? Stara gwardia znowu razem? Co do skompletowania ekipy... Mam jedną dziewczynę, może kojarzycie, Camilla Korr. Jest zawodową krupierką i na pewno może nam udzielić sporo przydatnych informacji z wewnątrz. Jeśli mnie nie zawodzi pamięć, to kiedyś nawet tam pracowała, więc być może opowie coś o ludziach w środku. Znać warty ochroniarzy to niezły asset, ale jeszcze lepszym byłoby wiedzieć, który z nich lubi sobie drzemnąć... Trochę już o tym myślałem, więc generalnie to wstępny zarys widzę tak - Galak podsunął sobie krzesło i zrobił trochę miejsca na stole. - Kartka, ołówek?
Wszyscy byli trochę zaskoczeni, poza Halem, który obsłużył Galaka materiałami. Hal zawsze dużo gadał. Sprawiał wrażenie gadatliwego i nieco irytującego głupka. Ale zawsze było to tylko wrażenie. Galak szybko zauważył, że Hal ma świetną pamięć, a dużo gadając, często bez sensu, maskuje fakt iż jeszcze więcej słucha. Dlatego nie zaskoczyła go przezorność mężczyzny. Cieszyło go też, że bierze udział w przedsięwzięciu; Hal był błyskotliwy, miał zimną krew i po prostu można było być pewnym, że niczego nie skrewi. Ghar, jak większość Bithów, był inteligentny i miał smykałkę do technologii. Ciekawe czy wystarczająco dobrą. Jorus umiał sporo załatwić. Nadia może z łatwością omotać faceta do tego jest zwinna i bardzo sprawna.
- Nie jest najgorzej, nie jest najgorzej... - pomyślał Galak, po czym jął opisywać na głos, co kreśli na kartce ołówkiem: - Generalnie potrzebujemy, żeby każdy wcielił się w jakieś konkretne role. Widzę to tak; ja mogę zawiadamiać całą akcją i ją koordynować. Zajmę się też pozyskaniem dodatkowych osób. Myślę, że to rozsądny wybór, bo mam kontakty, jak wiecie również wśród zawodowców w tym fachu. Jorus zajmie się logistyką i zasobami, jest dobrym menadżerem. Potrzebujemy kogoś, kto obsłuży skok i wejście od strony technicznej. Nie chce brzmieć stereotypowo, ale Bithowie znają się na tym zwykle. Jak jest z tobą Ghar? Znasz się na hakerce? Hal i Nadia spokojnie mogą robić robotę w środku, gdzie pewnie też do nich dołączę i zastanawiam się nad kimś ekstra. Brakuje nam trochę mięśni, na wszelki wypadek. Mogę kogoś załatwić. No i jako dodatkowego informatora mamy Camille; wybadam na ile byłaby chętna ewentualnie wziąć udział, na pewno dużo by pomogła. To nam daje maksymalnie 7 osób do podziału. Myślę, że nie ma sensu oszczędzać. Co do planu... Myślę, że najpierw pogadam z Camillą i na podstawie jej informacji wydedukujemy kiedy najłatwiej byłoby zgarnąć łup. Z rzeczy, które na pewno będą nam potrzebne, to komunikatory, jakiś dobry i szybki komputer, zaplanowanie z góry gdzie się zaszyjemy. Pamiętajcie, bez szaleństw! Siedzimy cicho, nie rozwalamy nagle góry pieniędzy. Plotki mogą doprowadzić do jednego z nas, który potem wyda resztę. Jeśli stawka idzie o poważne kredyty, jestem pewien, że do odzyskania szmalu kasyno wynajmie kogoś, kto z łatwością nas poskłada. To tak ogólnie. Jak macie coś już ustalone to dajcie znać. Aha, piszę na kartce, bo można ją potem łatwo spalić. Nie zostawiajmy za sobą niepotrzebnych śladów. Zapoznajcie się z tym jeszcze co tu naskrobałem i za chwilę zrobimy sobie burzę mózgów.
Galak wstał i odszedł na chwilę obserwując jak reszta ekipy pochyla się nad kartką i myśli. Hal rozdał też papiery reszcie. Niektórzy coś sobie wynotowywali. Nadia odeszła pierwsza podchodząc do Galaka i uśmiechając się:
- Niewiele się zmieniłeś, jak słyszę - podjęła. - Generalnie zgadzam się tym co mówiłeś. Cieszę się, że jesteś, bez ciebie było ciężko nam tu coś konkretnego wymyślić.
- Chcesz się stąd zabrać? - zmienił temat Galak. - Jeśli... Gdy nam się uda, też chce stąd spierdalać. Jak najdalej. Obojętnie gdzie. Możemy się jakoś zabrać razem, przynajmniej póki nasze drogi się nie rozejdą. Wynajmiemy sobie zawczasu transport i stąd znikamy. Co ty na to?
Awatar użytkownika
Galak Starrk
Gracz
 
Posty: 16
Rejestracja: 30 Gru 2018, o 17:16

Re: [Nar Shaddaa] Szansa na sukces

Postprzez Mistrz Gry » 29 Sty 2019, o 10:57

Dostrzegł na twarzy Twi'lekanki przelotny uśmiech.
- Dobry pomysł - powiedziała - Zawsze chciałam zamieszkać na jakiejś ładnej planecie. Może Naboo albo Dantooine... Zawsze też można by zwiedzić trochę galaktyki...
Zanim Nadia zdążyła bardziej się rozmarzyć, Jorus przerwał im rozmowę.
- Na razie wygląda to dobrze - powiedział, pocierając kciukiem brodę, wpatrzony w kartkę Galaka - Cóż, chwilowo i tak nie ma czego dokładniej planować, skoro nie mamy pełnej ekipy. Ale na to już mam pomysł. Ghar.
Bith poderwał głowę na dźwięk swojego imienia.
- Zajmiesz się skombinowaniem jakichś komputerów i komunikatorów. Tylko żeby porządne były. A jak już będziesz musiał za nie płacić, to nie za drogo, jasne?
Ghar skinął tylko głową. Miał dobrą pamięć, nie potrzebował do tego kartek i notatek.
- Hal, pójdziesz ze mną. Musimy załatwić nam jakąś broń, przebrania i kilka drobiazgów.
- Drobiazgów, szefie? - zapytał zdziwiony mężczyzna. Hal miał niewiele wad, a jedną z nich była właśnie zbytnia ciekawość.
- Wytłumaczę po drodze, to zobaczysz. Galak, pójdziesz z Nadią. Musicie odnaleźć człowieka odpowiedzialnego za ochronę w kasynie i wyciągnąć od niego aktualne, dokładne plany budynku.
To powiedziawszy, Jorus wręczył im świstek papieru, na którym widniało kilka pospiesznie nakreślonych słów: "Auros Saretti. Codziennie do południa (czasu stand.) w restauracji >>Nouvellie<<. Człowiek, łysy."
- Nadia powinna sobie z nim poradzić. Tylko nie możecie zrobić mu krzywdy. I pamiętajcie, że on jest codziennie w kasynie. Jak was zacznie o coś podejrzewać, to kiszka, polecimy wszyscy. A ty, Galak, możesz odwiedzić tę swoją znajomą krupirkę, każda informacja się przyda. Potrzebujemy też jeszcze jednego członka ekipy. Mam paru kandydatów, zajmijcie się nimi z Nadią, zaraz dam wam namiary na nich.
- Ja dodatkowo zajmę się naszym występem, dowiem, czego od nas oczekują. Widzimy się tutaj jutro o tej samej porze, ze wszystkim, co macie załatwić, jasne?
- Aj, aj, sir - powiedział Hal. Reszta ekipy ograniczyła się do kiwnięcia głowami.

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6340
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Nar Shaddaa] Szansa na sukces

Postprzez Galak Starrk » 22 Lut 2019, o 17:46

Galak wyszedł razem z Nadią. Ich pierwszym przystankiem była nocny fastfood i duże kubki kawy; zapowiadała się długa i pracowita noc. Zastanawiali się kogo odwiedzić. W końcu Galak zaczął:
- Żadni z nas watażkowie, więc starałbym się podejść do wszystkiego po cichu. Haker to mój typ - Nadia przytaknęła ruchem głowy. Galak kontynuował - Ale zobaczymy co powie tamten koleś z wewnątrz. Idź do niego sama i wybadaj, jak będzie sposobność, zacznij działać. Ja spróbuje dowiedzieć się nieco więcej o ludziach od Jorusa. Zbierzemy informacje i ustalimy kto się najbardziej przyda. Zdzwonimy się, jak każdy skończy swoją część.
Galak i Twillekanka rozstali się. Mężczyzna skierował się w stronę "Blastera". Knajpy, której zła sława była znana prawie na całym Nar Shaddaa. Normalni ludzie nigdy się tam nie wybierali. Nie na takich jednak zależało teraz Galakowi. Czuł się tam poza tym bezpiecznie. To w końcu tam przesiadywał tyle czasu za młodzieńczych lat. Tam poznał Ulka. Kojarzył też większość stałych bywalców. Znał się dobrze już bagatela 10 lat z chissowskim właścicielem Thranem. Z rzadka, ale czasami jeszcze wpadał do "Blastera". Wiele twarzy, które pamiętał z młodości, dawno już nie widział w kantynie; życie łowcy nagród bywa mimo wszystko zwykle krótkie. W każdym razie potrzebował porozmawiać z Thranem. Plan Jorusa był dobry, ale Galak wymyślił lepszy. Po co dzielić się łupem z tyloma osobami?
Awatar użytkownika
Galak Starrk
Gracz
 
Posty: 16
Rejestracja: 30 Gru 2018, o 17:16

Re: [Nar Shaddaa] Szansa na sukces

Postprzez Mistrz Gry » 25 Lut 2019, o 21:42

W ten sposób Galak Starrk zaczął pracę nad pierwszym i największym skokiem swojego życia - w knajpie o poetyckiej nazwie "Blaster".
W tym, że nie można tam było spotkać normalnych ludzi nie było cienia kłamstwa. Do "Blastera" ściągała klientela z najbardziej podejrzanych, obskurnych i nieprzyjaznych dzielnic. Byli również tacy, którzy na powitanie wbijali wibronoże pod żebra, nie patrząc nawet, czy mają do czynienia z własnym kumplem, kobietą do towarzystwa, czy nawet dzieckiem.
Pomiędzy tą zbieraniną kręciły się jednostki, wolni strzelcy. Łowcy głów i nagród. Wszyscy młodzi, a przynajmniej zbliżający się do wieku średniego. Broń wszelkiego rodzaju pozornie tylko chowali pod płaszczami i kurtkami - w rzeczywistości prezentowali ją wszem i wobec niczym świeżo zaręczone panienki swoje pierścionki.
Galak przeszedł między stolikami, wyminął grupkę rozmawiających ze sobą mężczyzn. Kilku śledziło go przez chwilę wzrokiem, inni z pozoru zupełnie nie zwracali na niego uwagi. Chłopak miał jednak świadomość, że wyróżnia się w oczach stałych bywalców - nie wszyscy w końcu mogli go tu wcześniej widzieć. Miał tylko nadzieję, że nie zapamiętają go na długo.
Zbliżył się do baru, za którym stał właściciel knajpy - Thran. Chiss w pierwszej chwili spojrzał na niego tak, jakby zdziwił go widok znajomego, ale było to tylko mignięcie grymasu na twarzy. Thran szybko się opanował i uśmiechnął. Wręczył stojącej przy barze kobiecie o fioletowych włosach dwie szklanki, po czym odwrócił do Starrka.
- Co dla ciebie, Galak? - zapytał.
Chłopak w tym samym czasie kątem oka zarejestrował, że kobieta spod baru położyła drinki na niewielkim, okrągłym stoliku, przy którym siedział potężnie zbudowany Zabrak. Usiadła mu na kolanach i zbliżyła mu usta do płatka ucha. Albo je całowała, albo coś wyszeptała. Zabrak nie wahał się patrzeć Galakowi w oczy.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6340
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Nar Shaddaa] Szansa na sukces

Postprzez Galak Starrk » 12 Mar 2019, o 19:47

Galak wytrzymał wzrok Zarbaka w stylu godnym swojego imiennika Galaka "Clinta" Eastwooda - gwiazdy kina pochodzącej z Zewnętrznych Rubieży. Nie dając się zbić z tropu krótko powspominał z barmanem dawne czasy, kiedy to Galak nie wystawał wzrostem nawet ponad kontuar przybytku. Nie można powiedzieć, że wiele się tu od tego czasu zmieniło. Właściciel był jednak tradycjonalistą. Po kilku nostalgicznych wspominkach i przypomnieniu sobie zabawnych anegdot, Galak postanowił przejść do konkretów.
- Dobra Thran, lubimy pogawędzić i powspominać dawne czasy, ale czas to kredyt, a ja jestem tu w konkretnym celu. Umiesz słuchać i widzieć kiedy trzeba, a co ważniejsze, kiedy trzeba stajesz się ślepy, głuchy i niemy. Potrzebuje, żebyś udzielił mi kilku wskazówek. Po przyjacielsku. Wiesz, że dbam o swoich przyjaciół i umiem się odwdzięczyć... - Galak dyskretnie, acz zdecydowanie wyjął na blat niezłą sumkę kredytów. Chiss nigdy nie pogardził dobrym napiwkiem, zwłaszcza w tak zadowalającej wysokości i zwinnym ruchem zebrał bilon.
- Mowa! - rzekł pusczając Galakowi oko - No to po przyjacielsku słucham w czym mogę ci w takim razie pomóc, młody - spytał Thran Galaka. Lubił go tak nazywać, w końcu znał go od małego. Galakowi to nie przeszkadzało, koniec końców faktycznie lubił Thrana.
- Potrzebuję usłyszeć o paru gościach informacji sprawdzonych, przez ludzi dobrze poinformowanych. Myślę, że każdego skojarzysz, bujasz się w środowisku. Potrzebuje wiedzieć mniej więcej co potrafią i z jakiej są gliny. Ian Larnad numer 1. Taerg Ulung. Rechela Galin. Oprócz tego potrzebuje, żebyś wskazał mi kogoś dostępnego, umiejącego to i owo, który umie trzymać gębę na kłódkę i chciałby trochę zarobić. I ostatnia rzecz... Kim do cholery jest ten przytyrany Zarbak? - Galak nie spoglądał w trakcie rozmowy z barmanem ani razu w stronę Zabraka, ale starał się wytężać słuch, żeby cokolwiek wyłapać z tego co może ewentualnie mówić. Nie udało mu się jednak niczego interesującego wychwycić. Błysk w oku Chissa natomiast, sugerował, że kojarzy wszystkie nazwiska. Zastanawiał się chwilę wycierając szklankę chcąc przywołać informację na temat wymienionych przez Galaka osób. W końcu, gdy wypolerował ją na błysk, zaczął mówić...
Awatar użytkownika
Galak Starrk
Gracz
 
Posty: 16
Rejestracja: 30 Gru 2018, o 17:16

Re: [Nar Shaddaa] Szansa na sukces

Postprzez Mistrz Gry » 16 Mar 2019, o 22:39

- Ten Zabrak - barman wskazał wspomnianego ruchem głowy - To ten cały Taerg Ulung, o którym wspomniałeś. Bardzo nieprzyjemny gość, lubi tu przychodzić i patrzeć istotom w oczy, aż nie zaczną się z nim bić, albo nie wyjdą w pośpiechu. Prowokuje klientów, chyba żeby pokazać, kto tu rządzi. Zupełnie, jakby to on był właścicielem! Ale nie skreślaj go tak szybko, gość nie jest tak tępy, na jakiego wygląda. Podobno był kiedyś inżynierem, zajmował się konstrukcją i badaniami lekkich fregat dla wyższych sfer. Ale o to, dlaczego skończył tutaj, musisz go zapytać sam, bo tego nie wiem nawet ja. Szkoda, że wszyscy kojarzą go tylko z pijackich burd i konkursów siłowania na rękę...
- Ian Larnad to człowiek. Łatwo go rozpoznać, bo jest albinosem. W kręgach programistów i informatyków jest dość znany, ktoś z ich branży na pewno będzie wiedział o nim więcej ode mnie. Słyszałem tylko, że gość przerzucił się z pisania oprogramowań dla banków na zwyczajną hakerkę, bo "praca zdalna i lepiej płatna", ponoć jego słowa. Ale chyba z racji tego, że większość osób tutaj wie, jak Ian wygląda, podejrzewam, że facet za często wychodzi z piwnicy, przynajmniej jak na swój zawód.
- Rachela Galin - kontynuował Chiss, nie przerywając nawet, kiedy podawał komuś następnego drinka - Została wyrzucona z Akademii na Hosnian Prime i nie bardzo wiadomo, za co. Podobno bardzo zdolna pani pirotechnik i materiałoznawca, a tak się przynajmniej mówi. Szczerze mówiąc, to sam jestem ciekaw, za co "wyleciała", że się tak wyrażę. Jeżeli będziesz chciał z nią pogadać, to mogę dać ci jej adres. Ciągle siedzi w domu, chyba oddycha beztlenowo w warunkach nocnych, bo okien w tamtym budynku to raczej nie uświadczysz.
- A zarobić, to dzisiaj chciałby każdy - powiedział Thran, pochylając się na chwilę nad kontuarem - Ale tam, przy tamtym stoliku, siedzi taki młody chłopak. Znałem jego ojca, przemytnika, opowiadał o synu. Że zdolny, że na studia dobre mógłby pójść, potem może do wojska i uczciwie na życie zarabiać. Ale jak ojciec zmarł, ze trzy lata temu, to chłopak stwierdził, że chce zmienić świat. Nie mówił dokładnie, co to ma być, ale imał się różnych rzeczy - programista, kurier, mechanik, nawet chciał zrobić kurs pilotażu, ale skończyły mu się pieniądze. Dlatego zbiera teraz na ten swój dziwny plan, co to o którym nikt nic nie wie i jest chętny do każdej roboty. Z tego, co wiem, tej nielegalnej również. Jeśli chcesz pogadać z nim, lub z Ulungiem, to śmiało, nie krępuj się. W razie problemów wezwę ratowników medycznych, czy coś.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6340
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Nar Shaddaa] Szansa na sukces

Postprzez Galak Starrk » 17 Mar 2019, o 11:19

- Dzięki Thran. Jak zwykle twoja pomoc jest nieoceniona. Mam jeszcze jedną prośbę. Daj znać młodemu, że to jego szczęśliwy dzień. Daj mu numer do mnie; ten bezpieczny. Myślę, że będę coś dla niego miał. Niech odezwie się jutro. I jeszcze jedno; zorganizuj mi generator pola maskującego. Pilne i poufne. Odbiorę go sobie niedługo. Daj jeszcze adres tej panny.
- No, no... Widzę masz dużo pracy ostatnio młody. - Chiss zagwizdał. - Wiesz, jak czujesz się przeciążony, to wzorem dawnych lat, możesz pozbierać trochę szklanek!
- W tej melinie? Nigdy w życiu, nawet bym nie wpadł na pomysł, żeby przyjść tu na te szczyny - odparł z uśmiechem Galak. - Bywaj, widzimy się niedługo. Załatw dla mnie o co prosiłem.
- Luuuuuuuuuuziiik... Zaraz ścignę do roboty jedną z tych kelnerek i wszystko będziesz miał załatwione. W kontakcie. - Chiss odszedł wypatrując jednej z dziewczyn, Galak zaś dyskretnie się z nim pożegnał i ruszył w swoją stronę. Średnio spodobał mu się wybór dokonany przez Jorusa, ale cóż... Tak czy inaczej powinien dla porządku kogoś zwerbować. Najlepszym wyborem była chyba Rechela; do skarbca trzeba się będzie przebić, a Galak już układał plan, jak zrobić to w miarę cicho. Z tym postanowieniem mężczyzna ruszył na dany mu namiar. Ten od Jorusa, jak i Thrana pokrywały się. Podróż nie trwała zbyt długo i w mniej jak pół godziny, Galak czekał pod właściwymi drzwiami, które po dłuższej chwili otworzył się...
Awatar użytkownika
Galak Starrk
Gracz
 
Posty: 16
Rejestracja: 30 Gru 2018, o 17:16

Re: [Nar Shaddaa] Szansa na sukces

Postprzez Mistrz Gry » Wczoraj, o 08:30

... i stanęła w nich Nautolanka o brązowej skórze. Zmierzyła go od stóp do głów swoimi ogromnymi, ciemnymi oczami.
- Nie znam pana - stwierdziła lakonicznie - Proszę dać mi spokój.
Chciała zatrzasnąć mu drzwi przed nosem, ale Galak był przyzwyczajony do takich sytuacji. Wystarczyło tylko wsunąć stopę za próg i powiedzieć szybko z czyjego polecenia przybył. Imię Jorusa, jak nigdy, otworzyło mu wejście.
- Szczerze mówiąc, spodziewałam się, że Jorus się ze mną skontaktuje - mówiła Rachela Galin, prowadząc Starrka w górę ciasnej klatki schodowej - Ale nie teraz. Wydawało mi się, że dalej ma jakieś problemy w rodzinie, czy co on tam ma.
Stanęli przed kolejnymi drzwiami, które Nautolanka otworzyła, przykładając przedramię do czytnika obok klamki. Chociaż nie wydobył się żaden dźwięk, Galak domyślił się, że alarm został właśnie rozbrojony.
Wprowadziła go do pustego mieszkania. Żadnych mebli ani rzeczy prywatnych nie było w korytarzu, dużym pokoju, który mógłby uchodzić za salon, a w łazience jedynym wyposażeniem była toaleta i prysznic natryskowy, goszczący jak na razie tylko jakieś stawonogi.
Przeszli przez całe mieszkanie i weszli do niewielkiego, kwadratowego pokoju. Wyróżniał się on na tle całego domu, bo na samym środku stał tam sporych rozmiarów komputer. A właściwie sama jednostka centralna, bo za ekran służyła ściana, na której wyświetlona była właśnie projekcja szczegółowego planu jakiegoś urządzenia. I właściwie tylko ta jedna ściana pozostawała wolna. Wszystkie pozostałe zastawione były stołami z częściami, kartonami, jedną kanapą, składanym stolikiem i brudnymi naczyniami.
Rachela jednak zdawała się nie przejmować bałaganem. Wygrzebała gdzieś spomiędzy stosu niewypranych ubrań jakąś puszkę, usiadła przy stoliku naprzeciwko projektora i zajęła się na powrót przerwaną pracą.
- Znajdź sobie miejsce - powiedziała. Galak myślał już, że zajęta konstruowaniem jakiegoś cylindra, Nautolanka o nim zapomniała, ale widocznie miała jakąś podzielność uwagi.
Galin tymczasem, zerkając co jakiś czas na projekcję planów, zapytała:
- To co tam u naszego starego znajomego? I w co chce mnie wciągnąć tym razem?
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6340
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02


Wróć do Przestrzeń Huttów