Content

Przestrzeń Huttów

[Nar Shaddaa] Szansa na sukces

Image

[Nar Shaddaa] Szansa na sukces

Postprzez Mistrz Gry » 4 Sty 2019, o 22:09

Około drugiej, może trzeciej godziny nad ranem czasu lokalnego w „Trzynastej Księdze” bywalcy wyciszali się. Było to zjawisko wyjątkowe, bo zazwyczaj w tym klubie było głośno, tłoczno i żywo. Ale w końcu musiała przyjść pora, kiedy alkohol uderzał do głów, a senność brała górę nad wolą. Część gości już wychodziła, część właśnie zbierała się do wyjścia, a pozostali byli podnoszeni spod stołów przez znajomych i eskortowani do domów lub innych barów.
Wśród mieszkańców sektora 21 często można było spotkać pijanych, zataczających się od knajpy do knajpy mężczyzn. Pomimo tego, że wśród tutejszych obywateli byli ci biedniejsi, jak i ci bardziej zamożni, okolica nie należała ani do najpiękniejszych, ani najbezpieczniejszych. Właściwie, to wszystko było tu… średnie. Żadna cecha tego sektora nie wybijała się ponad inne. Jedynym pozytywem było to, że nikt na nieznajomych nie zwracał większej uwagi.
Ale, jak mówi stare przysłowie, pieniądze nie śmierdzą, toteż Galak Starrk nie myślał odmawiać, kiedy właściciel klubu, Stieg, poprosił go o zastąpienie jednego z pracowników podczas dzisiejszego wieczoru.
Na scenie występ kończył kwartet tancerek, składający się z dwóch kobiet, jednej Arkanianki i jednej Pantoranki. Dziewczyny miały za sobą ciężki wieczór, bo Galak pierwszy raz zapowiedział je o zmroku, a dopiero przed chwilą obwieścił ostatni taniec.
Chłopak był całkiem zadowolony z dzisiejszego wieczoru. Miał za zadanie tylko zapowiadać kolejne występy dziewcząt, od czasu do czasu zabawić publiczność na trochę dłużej, żeby mogły odpocząć. Ich taniec robił wrażenie, ale to jego wstawki i anegdoty, opowiadane na estradzie przez mikrofon, najbardziej rozgrzewały publiczność. Kiedy schodził ze sceny kilka minut temu, obecni jeszcze goście żegnali go gromkimi brawami i gwizdami. Pozostało mu już tylko pożegnać klientelę i tancerki, kiedy skończą występ.
Patrzył na występ, oparty o ścianę pod sceną. Co jakiś czas zerkał na salę, która pustoszała coraz bardziej. Kelnerki zbierały naczynia, jakiś chłopak w brudnym fartuchu biegał z mopem między stolikami. Niemniej jednak kilka osób wytrwale siedziało tuż pod sceną. Jego najwierniejsi fani tego wieczoru, czerpali najwięcej radości z jego występów.
Przemknęło mu jeszcze przez głowę, że będzie musiał odnaleźć Stiega i upomnieć się o wynagrodzenie. Lepiej, żeby mężczyzna zapłacił mu z góry, bo potem mogą wyniknąć z tego problemy.
Tymczasem dziewczęta zakończyły występ, ukłoniły się i zeszły ze sceny. Nadeszła kolej Galaka, ostatnie wyjście na scenę.

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6250
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Nar Shaddaa] Szansa na sukces

Postprzez Galak Starrk » 5 Sty 2019, o 15:44

Galak sądził, że stać go na więcej, niż bądź co bądź chałtura w takim miejscu jak przybytek Stiega, ale w sumie nie miało to aż takiego znaczenia. Po prostu lubił swoją robotę, a skoro jeszcze mu za nią płacą? No, mają zapłacić. Tak czy inaczej, z braku laku, nie była to najgorsza fucha, zwłaszcza że klub był jednak względnie zadbany. Nie zawsze zdarza się, że tyle osób dba tu o porządek. Widok chłopaka uwijającego się z mopem przywołał kilka wspomnień. Poza wszystkim, jego praca ma różne inne bonusy, przypominał sobie Galak, patrząc na kołyszące się biodra tancerek. Nie byłby sobą gdyby wcześniej nie flirtował z dziewczynami, więc byli już umówieni po występach na kilka drinków. Zwłaszcza Pantoranka wpadła mu w oko, ale nie uważał żeby się ograniczać. Tancerki w takich lokalach często są dość... rozrywkowe, toteż nie ma co z góry zamykać drogi reszcie.
Tymczasem nadeszła pora jego ostatniego wejścia. Doświadczenie procentowało, toteż Galak zaczął wchodzić na scenę jeszcze w trakcie oklasków dla tancerek. Złapał z publicznością kontakt już na samym początku, więc za pomocą kilku gestów i mimiki podkręcił brawa dla dziewczyn. Po kolei wywoływał każdą z nich i prowadząc je za rękę, robił z nimi rundkę po scenie, przedstawiając je kolejno raz jeszcze i rzucając kilka zabawnych sytuacyjnych żartów nawiązując do poprzednich występów, by mogły zebrać jeszcze więcej oklasków. Oklasków, które raczej były dla niego, ale Galak zawsze dbał o artystów i dzielił się z nimi również swoim sukcesem. Wiedział, jak działa ten biznes, poza tym dziewczyny naprawdę były niezłe, również pod względem artystycznym, więc warto było dobrze się z nimi rozstać i wziąć jakiś namiar, nie tylko w celach prywatnych.
W końcu został na scenie sam, w burzy braw i chciał przejść do swojego monologu. Wiedział, że nie można uciszać publiki, poza tym zaraz zwyczajnie zmęczą się, więc z gracją i szykiem godnym zawodowca spokojnie czekał na swój moment. W końcu mógł zacząć:
- Dzięki... Nie wiem jak nasza Pantoranka wytrzyma to gorąco, ale sama jest sobie winna. Dziewczyny dały świetny show, ale niestety powoli zbliżamy się do końca występów. To moje ostatnie wejście, więc proszę o chwilę uwagi, tak tak wiem, też chce się już po prostu napić. Dla wszystkich wytrwałych ostatnia kolejka za pół ceny, za godzinę zamykamy, więc wszyscy mamy jeszcze czas się trochę zabawić. Gratuluje tym panom, którzy odbębnili obowiązek zabrania gdzieś partnerki - udało wam się. Współczuję tym paniom, które będą musiały odbębnić swój - mrugnął Galak, wywołując śmiech publiczności. Wybadał już wcześniej jakie poczucie humoru najlepiej wpada w dzisiejszą widownie. Przyuważył, że tancerki zasiadły z tyłu przy stoliku, jeszcze nie przebrane przysłuchując się jego występowi z czarującymi uśmiechami.
- Hej, ta kolejka za pół ceny jest dla was dziewczyny, pójdzie sprawniej. Choć może też się napijcie, zwłaszcza ty! - wskazał na jedną kobietę rasy Chiss, siedzącą obok ludzkiego mężczyzny, który miał już lekko przybrudzoną koszulę. Widocznie doszedł do swojego limitu już wcześniej.
- Albo w sumie... Wszyscy się napijmy, dzięki za dzisiaj i wpadajcie co wieczór, najlepiej po wypłacie! - rzucił Galak i dynamicznie zbiegł za kulisy, odstawiając wcześniej mikrofon na statyw. Żegnały go rytmiczne oklaski i śmiechy, do których dołączyła po chwili muzyka, która razem z brawami cichła przekształcając się w nastrojowy jazz. DJ też był tutaj całkiem niezły.
Galak przysiadł się do rozanielonych tancerek zagadując je flirtownie, kilka osób z publiczności podeszło do nich porozmawiać, poprosić o podpis. Tak planował doczekać do zamknięcia lokalu i zgłosić się po wynagrodzenie, gdy właściciel będzie liczył utarg z dzisiejszego dnia. Ciekawe czy dorzuci coś ekstra za tekst o drinkach; Galak przyuważył, ze mało kto już snuł się w stronę baru, natomiast wizja promocji ściągnęła tam prawie wszystkie stoliki. Uśmiechnąwszy się pod nosem, rozsiadł się wygodnie, muskając nogą pod stołem, niby przypadkiem upatrzoną wcześniej Pantoranke.
Awatar użytkownika
Galak Starrk
Gracz
 
Posty: 11
Rejestracja: 30 Gru 2018, o 17:16

Re: [Nar Shaddaa] Szansa na sukces

Postprzez Mistrz Gry » 6 Sty 2019, o 15:17

Po niecałej godzinie, kiedy wszyscy skorzystali już z niespodziewanej zniżki, goście zaczęli opuszczać lokal. Ochroniarz stał przy głównych drzwiach i upewniał się, że wszyscy spokojnie wychodzą na zewnątrz. Do zamknięcia zostało jeszcze kilkanaście minut, toteż Galak dostrzegł jedną czy dwie osoby siedzące jeszcze przy oddalonych od sceny stolikach.
Tancerki, które dopiero zaczęły odczuwać zmęczenie, również chciały zbierać się do wyjścia.
- Idziemy przebrać się i spakować - powiedziała Pantoranka, trącając lekko kolano chłopaka - Będziemy w szatni.
Mrugnęła do niego porozumiewawczo i oddaliła się z resztą dziewczyn. Galak bardzo dobrze zrozumiał aluzję, dlatego czym prędzej chciał odnaleźć Stiega.
Zobaczył zbliżającą się kelnerkę i zapytał ją o szefa.
- Jest chyba na zapleczu - powiedziała kobieta, patrząc na niego podkrążonymi, przekrwionymi oczami - Ale po drodze zaczepił mnie tamten gość - wskazała na stolik za sobą - Mówił, że chce z tobą pogadać.
Chłopak spojrzał we wskazane miejsce i dostrzegł mężczyznę w szaro-oliwkowym ubraniu. Kiedy podszedł bliżej, rozpoznał Jorusa Telsh’a, kierownika innego nocnego klubu. Jorus zaproponował mu kiedyś występ u siebie, ale na tym ich znajomość się skończyła. Niemniej jednak chłopak dobrze wspominał tamtą fuchę - klub był całkiem przyzwoity, tak samo, jak wynagrodzenie, które otrzymał.
Jorus uśmiechnął się na jego widok i wstał od stołu, na którym zostawił pojedynczy kieliszek z ledwie naruszonym drinkiem.
- Dawnośmy się nie widzieli, co nie, Galak? - powiedział, podając mu rękę. Starrk dostrzegł, że ciemne włosy mężczyzny przyprószyła na skroniach siwizna. Zapuścił też brodę, która ukrywała zaniedbaną, zniszczoną papierosami i alkoholem skórę twarzy.
- Widzę, że ci się układa – powiedział Jorus, wskazując głową na scenę – Zawsze wiedziałem, że masz gadane. Ale do rzeczy, bo widzę, że jesteś zmęczony. Twoi znajomi powiedzieli mi, gdzie cię znajdę – uśmiechnął się szelmowsko – Nadia wspominała, że muszę szukać tego przystojnego. To już chyba parę miesięcy, jak się nie widzieliśmy, prawda? Chciałbym chwilę porozmawiać, ale nie tutaj. Wyjdziemy na zewnątrz? Mam dla ciebie propozycję pracy, zdaje się, adekwatnej do twoich umiejętności...
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6250
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Nar Shaddaa] Szansa na sukces

Postprzez Galak Starrk » 6 Sty 2019, o 23:58

Galak zastanawiał się chwilę. Kredyty zawsze lubiły Jorusa, jeśli proponuje jakąś fuchę... Warto się zainteresować. Nie dał po sobie jednak tego zdradzić i udawał delikatnie znudzonego.
- Hmmm... Jasne, nie zawadzi posłuchać, ale mam tu jeszcze parę spraw do załatwienia. Jeśli ci to nie przeszkadza, żeby dać mi jeszcze chwilę, możemy się spotkać za godzinę - rzekł Galak, ale widząc lekko zawiedziony wzrok rozmówcy dodał - Dobra, pół godziny.
Nikt nie powiedział, że to jego ostatnie spotkanie z tancerkami, w sumie nie może się zbytnio spocić przed rozmową o pracę.
- Jak wyjdziesz z klubu i pójdziesz w lewo, to mijając parę budynków będzie knajpa "U Geeza", to taki Rodianin. Jedzenie jest niezłe, więc możesz tam na mnie chwilę zaczekać, a jak nie masz ochoty, to... - Galak gwizdnął i zamachał w stronę ochroniarza - Ked, to Jorus mój kumpel! Jesteśmy umówieni, więc daj mu posiedzieć i na mnie zaczekać, w porządku? Uwinę się tu w pół godziny!
Galak ruszył w stronę zaplecza, planując szybko rozliczyć się ze Stigiem, nieco mniej szybko pożegnać z tancerkami i dowiedzieć się, co ma dla niego stary znajomy. Idąc po zapłatę pożegnał się w przelocie i podziękował za pracę obsłudze; zarówno kelnerka jak i sprzątacz uwijali się w dobrym tempie, a nawet najlepszy występ nie zabawi publiki, która wdeptuje w szkło i nie ma pod ręką drinka. Ked nie miał dużo roboty. Jego postura robiła ją za niego. Spojrzał jeszcze tylko na zegarek. Odkąd zagadał go Telsh, minęło 5 minut. Drugie 5 spędzi u Stiega... Zostanie tylko dwadzieścia, na dziewczyny...
Awatar użytkownika
Galak Starrk
Gracz
 
Posty: 11
Rejestracja: 30 Gru 2018, o 17:16

Re: [Nar Shaddaa] Szansa na sukces

Postprzez Mistrz Gry » 7 Sty 2019, o 21:53

Ku jego uldze szybko odnalazł Stiega. Korpulentny właściciel klubu siedział w swoim "gabinecie" na zapleczu. Pokoik był ciasny, bez okien, z pojedynczą lampą, zawieszoną tuż pod sufitem. Dawała stłumione, żółtawe światło, które po dłuższym czasie przyprawiać mogło o ból głowy.
Stieg się jednak tym nie przejmował. Zajmował miejsce za stolikiem, stojącym na środku pomieszczenia, dumnie nazywanym przez mężczyznę "biurkiem". Za plecami szefa, pod ścianą, stały metalowe szafki na dokumenty, a obok nich wbudowany był, otwarty teraz, sejf. Przed właścicielem klubu stała skrzynka, w której układał jakieś sobie tylko znane papiery. Widocznie musiały być ważne, bo Galak domyślał się, że miały wylądować później właśnie w owym sejfie. Na stole leżał również datapad, na ekranie którego chłopak dostrzegł jakieś słupki i dużo cyfr.
Galak odchrząknął uprzejmie, odrywając uwagę Stiega od rachunków.
- Ah, Starrk - powiedział mężczyzna, podrywając się na nogi. Na jego szerokiej twarzy wykwitł jeszcze szerszy uśmiech - Jak ty mnie dzisiaj zaimponowałeś. Dzisiejszy przychód jest większy, niż się spodziewałem. Chyba należy ci się coś gratis, nie?
Właściciel "Trzynastej Księgi" umiał okazać wdzięczność. Galak mógł posądzić szefa o wiele rzeczy, ale nie o bycie dusigroszem. Kiedy zwróciło się już uwagę Stiega, z wypłatą nie było problemów.
- Zobaczmy... - mruknął mężczyzna, wracając znowu do ekranu - Mogę dorzucić ci kilka procent... plus standardowo, tyle, ile się umawialiśmy... to wyjdzie 660 kredytów.
Nie było to jakieś zapierające dech w piersiach wynagrodzenie, ale, jak to się mówi, grosz do grosza...
- Dostałem cynk, że mój pracownik powinien wrócić już jutro - rzucił Stieg, wręczając mu chip z odliczoną kwotą - Także na razie musimy się pożegnać. Ale jeśli jeszcze kiedykolwiek złapię go pijanego, to odezwę się do ciebie, nie? Ten partacz mógłby się od ciebie wiele nauczyć. Gdybyś kiedyś chciał dostać się tu na stałe... mógłbym umieszczać twoje nazwisko w reklamach. Pewno ściągnęłoby więcej klientów.
Tak, ewidentnie wśród tych wad, które można było przypisać szefowi, było gadulstwo. I szczątkowa empatia.
- Wpadaj czasem nas odwiedzić - paplał dalej Stieg - Ked całkiem cię polubił, nie nudzi się w robocie, he, he...
Chłopak, zniecierpliwiony już, przeprosił swojego pracodawcę, mówiąc, że bardzo mu się spieszy, przyjął zapłatę i pożegnał się. Mężczyzna wrócił tymczasem do liczenia utargu z dzisiejszego dnia, trochę rozczarowany, że będzie musiał dokończyć pracę bez towarzystwa.
Na zegarku, od kiedy Galak spojrzał na niego ostatni raz, minęło osiem minut. Cóż, najwyżej się spóźni.
Szatnię tancerek odnalazł najszybciej, jak się dało. Mieściła się za solidnymi drzwiami, opatrzonymi tabliczką z napisem "Szatnia. Tylko dla artystów". Poprawił naprędce włosy, strzepnął niewidzialny paproch z ramienia, po czym zapukał delikatnie.

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6250
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Nar Shaddaa] Szansa na sukces

Postprzez Galak Starrk » 12 Sty 2019, o 22:35

W ciągu tych kilku sekund, które minęły od wyciągnięcia ręki do klamki, do naciśnięcia tejże i wejścia do środka przez głowę Galaka przewinęło się sporo scenariuszy i pomysłów jak rozwiązać sytuację z tancerkami. Lubił kobiety, ale nie chciał zrobić złego wrażenia na potencjalnym pracodawcy spóźniając się zanadto. Owszem, znali się, ale w kwestii interesów Galak nie zwykł pozwalać sobie na świadome błędy. Wtem olśniło go. Jak dodatkowo zadziałać na swoją korzyść.
Jorus robił w rozrywce, miał nosa do interesów i był królem sabaka. Karta zawsze mu szła. A jak mówią, kto ma szczęście w kartach, temu brak tego szczęścia w miłości. Ciężko było mu poderwać dziewczynę, a płatna miłość go, jak słyszał Galak, nie interesowała. Skąd ten brak powodzenia? Niby miał swój biznes, który wcale nieźle funkcjonował, ale jego gust jeśli idzie o ubrania czy zapachy był mocno-średni. Średni. Słaby. W sumie to de facto nie istniał. Szaro-oliwkowy kostium, totalnie nie pasujący do jego sylwetki, krzyczał aż, że w tej kwestii nic się nie zmieniło. Wygląd i prezencja mężczyzny nie sprawiały, by dziewczyny chciały siadać mu na kolanach i słać dwuznaczne uśmiechy. Miast poczynić coś ze swoją twarzą, stara się ja skryć pod kiepsko zadbanym zarostem. Jeśli rzecz idzie o charakter, to nie można powiedzieć, Telsh był facetem towarzyskim, ale jego zestaw żartów nie zmieniał się, niezależnie czy była to ostra popijawa w męskim gronie, czy spotkanie sam na sam z damą w nastrojowej restauracji. Podsumowując był totalnym przeciwieństwem Galaka, który potrafił zrobić świetne wrażenie na każdej kobiecie. Potrafił poznać, którą bardziej urzeknie powitanie przez całowanie dłoni, a którą klaps w pośladek. Wszystko to wynikało po prostu z tego, że znał się na ludziach. Postanowił więc pomóc swemu staremu znajomemu, sobie, a kto wie, może i jednej z dziewcząt.
Galak wślizgnął się do pomieszczenia uśmiechając się zalotnie do tancerek.
- Jestem - rzekł Galak i zaczął powoli okrążać siedzącą na krześle Pantorankę, wodząc delikatnie palcem po jej odkrytych rękach, od dłoni aż po obojczyki. Stanąwszy za nią zaczął delikatnie masować jej plecy, nie przestając jednak cały czas mówić.
- Świetnie się dziś spisałyście. Naprawdę wiele potraficie. Nie mogę się doczekać by odkryć w czym jeszcze umiecie się tak świetnie odnaleźć... - chichot dziewczyn, podpowiedział Galakowi, że idzie w dobrym kierunku. - Zapraszam więc na kolację, na pewno jesteście głodne. Tak się składa, że akurat mam spotkanie biznesowe, z dawnym znajomym dla którego kiedyś pracowałem. Też ma klub i to o lepszej renomie niż ten tutaj, więc pomyślałem, że hej, to przecież dla was szansa. Chodźcie z nami, przedstawię was, odpowiednio zareklamuje i być może podskoczycie o kilka szczebelków kariery. Jorus ma do mnie zaufanie, jak was zarekomenduje, a wy zrobicie na nim dobre wrażenie powinnyście dostać od niego jakąś propozycję. Może nie wygląda, ale zna się na branży i dobrze płaci, więc gdy wszystko pójdzie po naszej myśli, pożegnamy się ze starym Telshem, a sami poświętujemy już w czwórkę, ze zdwojoną siłą. Wtedy będziemy też mogli częściej razem występować w przyszłości, a sądzę, że możemy stworzyć zgraną i... dobrze dopasowaną drużynę, nie sądzicie?
Galak skończył swoją przemowę, którą dziewczyny były dość zaskoczone, ale było to pozytywne zaskoczenie. Zapewne liczyły wyłącznie na odrobinę zabawy, a niespodziewanie pojawiła się przed nimi szansa lepszej perspektywy. Galak świadomie uderzył w typowe problemy tancerek na Nar Shaddaa - najciężej jest się wybić, dostać szansę. Wiedział więc, że roztaczając przed nimi taką perspektywę dziewczyny połkną haczyk i będą przymilać się do Telsha, co zaprocentuje dla samego Starrka. A po wszystkim odpowiednio i adekwatnie się odwdzięczą. Piękno wolnego handlu, sytuacja win-win. A Galak jak zwykle zje ciastko i dostanie ciastko.
Minęła jeszcze chwila nim Galak wyszedł z szatni. Dziewczyny jeszcze bardziej rozanielone tym co usłyszały od mężczyzny nie mogły się powstrzymać z podziękowaniami będącymi niejako zaliczką do tych, które czekają na niego już po pomyślnym rozpatrzeniu całej sprawy. Nie wchodząc w szczegóły można powiedzieć, że na listę swoich miłosnych uniesień Galak mógł już wpisać Pantorankę, choć póki co tylko ołówkiem. Swobodnie poszedł na główną salę, gdzie najwidoczniej wolał zaczekać Jorus. Dziewczyny miały się tylko delikatnie odświeżyć i do nich dołączyć, natomiast Galak jął tłumaczyć Telshowi drobne zmiany w planach. Poczałkowo Jorus był lekko sceptyczny, ale Galak zapewnił go, że spokojnie znajdzie się sposobność pomówienia w cztery oczy, ponadto odpowiednio opisał walory ich nieoczekiwanych towarzyszek. Opis tyczył się walorów nie tylko artystycznych i był spotęgowany faktyczną, przed chwilą nabytą, wiedzą naocznego świadka, co ostatecznie przekonało Jorusa do tego, że jest to fantastyczny pomysł. Gdy tylko dziewczęta wyszły, Galak przedstawił je i z zadowoleniem zauważył jak ignorują średniawą prezencję Telsha, który wybałuszał oczy w zachwycie. Cóż, wiedzą o co grają, na brzydzenie się szarą oliwką przyjdzie czas, gdy podskoczą jeszcze wyżej. Tymczasem Galak ujął Pantorankę w pasie i wytyczył całej drużynie kierunek, którą była knajpa "U Geeza". Wychodząc spojrzał jeszcze na zegarek. Od jego pierwszej rozmowy z Jorusem mijało właśnie równe 30 minut.
Awatar użytkownika
Galak Starrk
Gracz
 
Posty: 11
Rejestracja: 30 Gru 2018, o 17:16

Re: [Nar Shaddaa] Szansa na sukces

Postprzez Mistrz Gry » 14 Sty 2019, o 21:41

Wyszli razem na ulice 21 sektora Nar Shaddaa, które o tej porze jarzyły się kolorowymi neonami. Nie był to co prawda pełen obraz świateł, jaki do zaoferowania miał Księżyc Przemytników, ale i te lampy, ekrany oraz reflektory sprawiały, że drogę mieli bardzo dobrze widoczną.
W miarę zbliżania się do celu ruch wokół nich tężał stopniowo. Widocznie klientela przenosiła się do klubów całodobowych, porzucając lokale, zamykające właśnie drzwi.
Nie wyróżniali się za bardzo w tłumie, jak to zwykle w sektorze 21. Ot, grupka kobiet i dwóch prowadzących je mężczyzn. Jeden z nich, młodszy i całkiem dobrze ubrany, szedł swobodnie, lekkim krokiem, obejmując kibić idącej obok Pantoranki. Drugi, starszy i o bardziej "wytrawnej" urodzie nie bardzo wiedział, co zrobić z rękami i wzrokiem, kiedy przy jego boku uwijały się dwie kobiety i Arkanianka.
Galak spostrzegł, że Jorus zrobił się trochę bardziej spięty. Może peszyły go zabiegi dziewcząt? W końcu rzadko miał okazję przebywać w takim natężeniu zgrabnych, damskich ciał. Telsh wyglądał, jakby... się mu spieszyło? Wodził wzrokiem od jednej tancerki, do drugiej, jednocześnie wyglądając docelowego klubu.
Już z ulicy było słychać dochodzącą z wnętrza knajpy muzykę. Galak otworzył drzwi, wpuszczając przodem tancerki i Jorusa.
Wnętrze było ciasne, ale na szczęście gości nie było zbyt wielu. Przecisnęli się gęsiego obok kilku klientów i ich stolików, wybrali miejsca najbliżej baru, po czym rozsiedli się wygodnie. Starrk podszedł szybko do stojącego za barem Rodianina, zamówił kilka drinków, po czym wrócił z zadowoloną miną.
Dziewczęta tymczasem zaczęły wypytywać Jorusa o występy. Chciały wiedzieć, czy muszą coś podpisywać, czy od razu mogą zacząć od występów. Telsh starał się dość wymijająco odpowiadać (nie miał przecież wcześniej w planach żadnych kontraktów z grupą tancerek), ciężko mu było jednak ukryć, że przyszedł tu tak naprawdę z innego powodu.
Napitki wylądowały na stole, a dziewczęta, widocznie nie przejmujące się konwenansami, od razu zabrały się za swoje kieliszki. Jorus też pociągnął łyk, po czym nachylił się do Galaka:
- Chodź ze mną - powiedział, przekrzykując muzykę.
Mężczyzna wstał, przeprosił kobiety za "sprawy biznesowe", po czym złapał chłopaka za rękaw i poprowadził w stronę mniejszego, bocznego wejścia do knajpy.
Znaleźli się w jakiejś uliczce, na którą wychodziło także okno kuchni klubu. Była dość wąska, miała może szerokość dwóch metrów. Pod ścianą przeciwległego budynku stały kontenery, prawdopodobnie mieszczące w sobie worki ze śmieciami i bezdomnymi.
Było tu znacznie ciszej, pomimo wciąż słyszalnej muzyki, dobiegającej ze środka. A już na pewno było tu spokojniej. Uliczka zapewniała przynajmniej namiastkę prywatności.
Jorus rozejrzał się dla pewności, po czym odetchnął, odpinając kilka guzików płaszcza.
- Słuchaj - zaczął mężczyzna - Nie mam nic przeciwko tancerkom, ale teraz nie będę miał na to czasu. Może w przyszłości, jak wszystko się uda. Nie rób takiej miny, już ci wszystko tłumaczę.
- Widzisz - powiedział, przeczesując palcami rzadkie włosy. Galak miał wrażenie, że Telsh trochę się ożywił, jakby przestał się już denerwować - Mam dla ciebie, tak zwaną, ofertę nie do odrzucenia. Chcemy wejść do pewnego kasyna. To znaczy, ja i twoi znajomi z dawnego klubu "Brzdęk". Potrzebujemy pełnej "trupy" artystycznej, a brakuje nam ludzi. I jesteś jednym z kandydatów. Nie znaliśmy nikogo innego z lepszą gadaną.

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6250
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Nar Shaddaa] Szansa na sukces

Postprzez Galak Starrk » 15 Sty 2019, o 19:09

Galak zastanawiał się chwilę nad tym co usłyszał. Jorus słynął z tego, że miał duże plany, by trochę pchnąć swój biznes do przodu, ale nie spodziewał się, że będzie aż tak zdecydowany, by zbierać najlepszych z najlepszych. Spodobała mu się ta perspektywa.
- Brzmi ciekawie... I mam dodatkową propozycję. Pozwól mi się zająć w całości programem; wymyślę i przeprowadzę to jak trzeba w takim lokalu, dobiorę zespół. W zamian biorę 20% tego co uda się wynegocjować. Koszta produkcji oczywiście po twojej stronie. W kredytach może nie wyjdziemy jakoś strasznie na plus, choć zarobek powinien być zadowalający, ale to będzie dla nas obu świetna trampolina jeszcze wyżej. Dasz mi dość czasu i zrobimy zajebisty występ. Jeśli się zgodzisz, zaczynamy od jutra. Deal?


dziękuje za życzenia <3
Awatar użytkownika
Galak Starrk
Gracz
 
Posty: 11
Rejestracja: 30 Gru 2018, o 17:16


Wróć do Przestrzeń Huttów