Content

Archiwum

[Zordo's Haven] Kantyna "Zordo's Den"

Re: [Zordo's Haven] Kantyna "Zordo's Den"

Postprzez Mistrz Gry » 14 Lut 2016, o 14:52

Umbarowi zdecydowanie nie pasowały gierki i warunki rozmowy jakie zaproponował Zeltron. Co więcej Chacha nie należał do ludzi, którzy dają się zastraszyć i szastają pieniędzmi na lewo i prawo, by zdobyć informację. Co więcej, mając świadomość specyficznych właściwości jakie posiada ta rasa, odpowiednio wcześniej, mężczyzna skorzystał z medycznych środków, uodparniających go na jakiś czas od feromonów.
- Nie ze mną te numery Dara. - burknął facet, świdrując rozmówcę nieprzeniknionym spojrzeniem. Chwilę później wokół stolika, pojawiło się trzech blisko dwumetrowych zbirów. Dwóch należało do rasy ludzkiej, trzeci był Twi'lekiem. Muskulatura szczególnie tego ostatniego, mogła budzić podziw, nawet na zawodach kulturystów. Ciężka ręka niebieskoskórego, opadłą na ramię Ayle i zacisnęła się jak ciężkie, tytanowe imadło. Wyglądało, że gdyby siłacz chciał, mógłby zmiażdżyć różowemu gostkowi obojczyk. Choć w skali galaktycznej, Umbar Chacha był płotką, to w części Przestrzeni Huttów i niektórych układach Zewnętrznych Rubieży miał trochę do powiedzenia. Zeltron miał pecha, że ów najemnik stracił na Taris jednego ze swych najlepszych ludzi, a przy okazji przyjaciela.
- Zapytam jeszcze raz, co stało się na Taris i dlaczego Kavar stracił życie. Rozważ odpowiedź, bo mój znajomy ma naprawdę małą cierpliwość, za to bardzo ciężką rękę...
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6931
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Zordo's Haven] Kantyna "Zordo's Den"

Postprzez Ayle Dara » 17 Lut 2016, o 00:11

Wywołana reakcja nie zaskoczyła Zeltrona. Gdzieś w głębi ducha wierzył, że zdoła wyciągnąć kilka kredytów od starszego mężczyzny, warto więc było spróbować. Zastraszanie było jednak metodą równie sprawną, skuteczną, a co najważniejsze - mniej kosztowną. Doprowadziło to do zupełnie niekomfortowej sytuacji, w której Zeltronowi nie pozostawiono zbyt wielu opcji. Każdy ze zgromadzonych przy stole doskonale wiedział, że przemytnik zacznie w końcu mówić, pytanie tylko jak szybko. Ayle postanowił oszczędzić sobie niepotrzebnych nieprzyjemności, łamania kości bądź dotkliwego pobicia.
- Czym ty ich karmisz? - rzucił, spoglądając w kierunku Twi'leka, którego żelazny uścisk zacisnął się jego ramieniu. Zbliżył szkło do ust, wlewając w nie sporą część pozostałego drinka, pozwalając mu przepłynąć swobodnie przez gardło i osiąść w żołądku. Hazardzista ociągał się jeszcze przez chwilę, oczyszczając gardło, chcąc szybko przemyśleć sytuację. Nie miał pewności, jak dużo wie Umbar, jakie informacje warto mu przekazać, w jakich kwestiach warto go zwieść. Nie chciał przy tym zbytnio pogrążać Mirax. Pozostało mu zatem opowiedzieć całą historię, z pominięciem kilku niewygodnych fragmentów.
- No dobra, powiem ci co wiem - zaczął, próbując usadowić się wygodnie w krześle, co okazało się niezwykle trudne w związku z osobą Twi'leka za jego plecami - Sprawa wygląda tak. Spotkałem ich w Podmieście, gdzie akurat mordowali sobie bandytów. Było nam po drodze, więc zabraliśmy im speeder i pojechaliśmy do jakiejś wioski. Tamtejszy administrator pozwolił nam odejść, ale chciał zatrzymać dziewczynę. Z tego powodu ten twój cały Kavar wywołał niezły burdel, skończyło się na paru trupach, nagiej sekretarce oraz połamanym administratorze. Prawie uciekliśmy, ale napotkaliśmy jakąś bandę dzikusów. Było ich więcej od nas, i co raczej cię nie zdziwi, także chcieli zagarnąć dziewczynę. Twojemu najemnikowi coś się nie spodobało, trybiki w mózgu wysiadły i w efekcie zaczął do tej bandy strzelać. Przez chwilę panował chaos, on zginął, mnie rozbili łeb. Co z kobietą, nie wiem. Podejrzewam jednak, że dostała jakimś luźnym strzałem w twarz i skończyła zagrzebana pod jakimiś zwłokami. Oto twoja historia. Pytania?
Image
Awatar użytkownika
Ayle Dara
Gracz
 
Posty: 148
Rejestracja: 3 Sty 2015, o 19:48

Re: [Zordo's Haven] Kantyna "Zordo's Den"

Postprzez Mistrz Gry » 17 Lut 2016, o 01:00

Umbar Chacha ze stoickim spokojem wysłuchał co ma mu do powiedzenia Zelstron. W międzyczasie, gestem, kazał Twi'lekowi rozluźnić nieco żelazny uścisk. Wszystko wskazywało na to, że śmierć Kavara była faktem. Jeden z najlepszych najemników, stracił życie na peryferyjnym Taris. Była to niezwykle wysoka cena, jaką musiał ponieść Chacha, tym bardziej, że przepadła również Mirax Eygan, która była poszukiwana przez jedną z opozycyjnych frakcji.
- Trochę mi powiedziałeś, ale więcej przemilczałeś. Nie jestem kretynem. Kavarowi nic nie siadło w mózgu, wiedział o jaką stawkę toczy się gra. Wiem, że nie bardzo mu pomogłeś, bo i nie miałeś ku temu powodu, ale mam dla ciebie robotę. Jednak zanim przejdziemy do konkretów. Wiesz co za banda porwała dziewczynę? Były to jakieś podmiejskie gangi czy może ktoś nowy? Wyróżniali się czymś? No i kto zabił Morhena Kavara? - Umbar czekał na odpowiedź Ayle, a jego wzrok spoczął na chwilę, na pustej szklance, w której jeszcze przed chwilą znajdował się drink. Zeltron dopiero po chwili prawdopodobnie zorientował się, że z alkoholem coś było nie tak. Został nabrany na jedną, z najprostszych sztuczek.
- Proponowałbym pospieszyć się z odpowiedzią. Czas to pieniądz, a czasem życie. Jak bardzo cenisz swoje? - ponad pięćdziesięcioletni mężczyzna z nikłym uśmiechem spojrzał na rozmówcę, obracając w dłoniach niewielką fiolkę z przezroczystym płynem. Dara wpakował się w niezłą kabałę, a jej początek miał miejsce nie na Zordo's Haven, ale właśnie na Taris.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6931
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Zordo's Haven] Kantyna "Zordo's Den"

Postprzez Ayle Dara » 17 Lut 2016, o 03:23

Błąd nowicjusza. Dał się otruć w tak głupi sposób. Zabieg zdawał mu się kompletnie niekonieczny, w końcu karmił Chachę sporą dawką informacji. Groźba śmierci w kantynie niczym nie różniła się od ewentualnego zarżnięcia przez Twi'leka, aczkolwiek definitywnie przyspieszyła jego słowotok. Aż tak bardzo nie zależało mu na kryciu kogokolwiek, aby dać się zabić. Poza tym, nie obarczał żadną winą samej Mirax, lecz zabójców Kavara.
- Nie wiem czy nowi czy nie. Na pewno nie byli to Vulkarzy, czy jak ich tam się zwie. Stary facet, stara baba, gość z wibrotoporem i banda przydupasów. Topornik zabił twojego najemnika. Dokładnie się im nie przyjrzałem, bo rozbili mi łeb, jak już mówiłem - rzucił oschle w kierunku Umbary. Na pewno nie był względem niego nastawiony pozytywnie, oszczędził sobie jednak zgryźliwych uwag. Sceptycznie podchodził również do wizji wspomnianej roboty. Ciężko wykonywać pracę dla mężczyzny, który próbował cię otruć. No, chyba że oferta jest iście atrakcyjna.
Image
Awatar użytkownika
Ayle Dara
Gracz
 
Posty: 148
Rejestracja: 3 Sty 2015, o 19:48

Re: [Zordo's Haven] Kantyna "Zordo's Den"

Postprzez Mistrz Gry » 20 Lut 2016, o 00:28

Chacha miał świadomość, że Dara nawet w obliczu śmierci nie mówi mu wszystkiego. Choć jeżeli chodzi o umieranie, było to przesadne stwierdzenie. Środek podany w drinku nie zabiłby Zeltrona, a jedynie doprowadził do czasowego paraliżu. Mężczyzna rzucił w kierunku rozmówcy fiolkę, z przezroczystym płynem, a następnie sam opróżnił drugą szklankę.
- Wypij. Zneutralizuje neurotoksynę, która mogła spowodować kilkugodzinne porażenie komórek nerwowych. Byłbyś jak świadoma kłoda. Wiem że kluczysz, ale jestem już bliżej prawdy. W tym momencie, wysłanie Ciebie z powrotem na Taris byłoby głupstwem. Mam jednak coś w zanadrzu. - rzekł Umbar, odsyłając w głąb kantyny swych towarzyszy - 10-15 tysięcy kredytów do zarobienia. Połowa płatna z góry, druga część po wykonaniu zlecenia. Nie interesują mnie twoje poglądy polityczne, choć uważam, że partia zwana kredytem zawsze ma spore poparcie. Rozważ propozycję, jeżeli się spiszesz kto wie czy nie zaowocuje to dalszą współpracą. Jeżeli chodzi o szczegóły. Hmm, na razie mogę powiedzieć, że potrzebuję kogoś przebiegłego, kto odnalazłby się na Manaan.
Umbar Chacha gestem przywołał kelnerkę, by ta zabrała puste naczynia, a następnie przyniosła trunek na bazie owoców z Endora i spirytusu. By rozwiać wszelkie obawy Ayle Dary, człowiek z dzbana nalał alkohol najpierw sobie, a następnie jemu. Nie czekając na reakcję różowoskórego najemnika, przyjaciel nieżyjącego już Kavara upił spory łyk, ciemno-pomarańczowej cieczy.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6931
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Zordo's Haven] Kantyna "Zordo's Den"

Postprzez Ayle Dara » 25 Lut 2016, o 00:32

Zeltron zastukał palcami o stół, wysłuchując słów Umbary. W międzyczasie zdążył opróżnić antidotum, jak się okazało - niezbyt śmiertelną, toksynę. Zachował pokerową twarz, lecz pod jego czaszką niemalże wrzało. Został ograny jak dziecko, w tak banalny sposób. Spośród wszystkich możliwych manewrów, sztuczek i kombinacji on dał się nabrać na tą najstarszą - zatrutego drinka. Informacje i tak by wyjawił, jednakże pragnął zrobić to na własnych warunkach. W obliczu szantażu i zastraszania wciąż mógł wyjawić tylko tyle, ile sam zadecydował. Sytuacja zmieniała się drastycznie w obliczu śmierci. Za punkt honoru wziął sobie pomijanie ważniejszych szczegółów, ale nie mógł ryzykować za bardzo. Odebrano mu pałeczkę lidera rozmowy. Ayle nienawidził porażek oraz uległej pozycji w negocjacjach.
Nieprzyjemne zajście wciąż mogło mu się jednak opłacić. Jego palce rytmicznie zderzały się z blatem stołu. Rozważał propozycję Umbary. Praca dla osoby, która dopiero co go szantażowała zdawała się się absurdalnym pomysłem. Z drugiej jednak strony... pieniądze posiadały wielką moc. Zeltron przybył do Zrodo's Haven w poszukiwaniu pracy oraz godziwego zarobku, a 15 tysięcy kredytów zapewne nikt nie był gotów mu zaoferować.
- No dobra. Gdzie jest haczyk? - zaczął. Przemytnik doskonale zdawał sobie sprawę, że kwota jest wprost proporcjonalna do ryzyka wyprawy. Na brak emocji ostatnimi czasy nie narzekał, chociaż małym zastrzykiem adrenaliny by nie pogardził - Szczegóły, Umbar. Potrzebuję informacji. Nie lecę tam kupić mleka, tylko zrobić coś wartego 15 tysięcy. Co z góry oznacza pewne ryzyko. Po co tam lecę i co konkretnie mam załatwić? - zapytał, odsuwając od siebie naczynie z alkoholem. Stracił kompletnie ochotę na drinki - Tak poza tym, biorę tą robotę - dodał, zanim starszy z mężczyzn wziął się za wyjaśnienia, bądź wręcz przeciwnie - unikanie odpowiedzi na zadane pytania.
Image
Awatar użytkownika
Ayle Dara
Gracz
 
Posty: 148
Rejestracja: 3 Sty 2015, o 19:48

Re: [Zordo's Haven] Kantyna "Zordo's Den"

Postprzez Mistrz Gry » 25 Lut 2016, o 17:06

Chacha sączył drinka, słuchając jednocześnie co ma mu do powiedzenia Zeltron. Gość nie wyglądał na takie, który obraziłby się za jedną z najstarszych sztuczek Galaktyki. Nie mniej, człowiek nie był aż tak przesiąknięty złem, gdyż nie użył żadnej śmiertelnej toksyny.
gdy Ayle skończył swe wywody, deklarując chęć przyjęcia zlecenia, Umbar na chwilę zamilkł, analizując to co usłyszał teraz, a także wcześniej na temat Kavara i Taris. W niedalekiej przyszłości, prawdopodobnie osobiście będzie musiał wybrać się na to zadupie, zniszczone przed blisko 4 tysiącami lat, przez niejakiego Darth Malaka, o czym wielu nie chciało już pamiętać.
- Cieszę się, że wyraziłeś zgodę. Podaj konto gdzie mam przelać 7 tysięcy kredytów. Chyba, że wolisz chipy do ręki, aczkolwiek nie uważam, żeby na Zordo's Haven było to rozsądne. - odparł guru najemników i dawny przyjaciel Morhena Kavara zarazem - Zapewne wiesz jakie warunki panują na Manaan. Planeta Selkathów od zawsze była dobrze strzeżona, bez względu na władzę. Prócz Imperium, rybogłowi mają bzika na punkcie bezpieczeństwa i kontroli. Łowcy nie mają tam łatwego życia, ale kto ma łeb na karku, ten sobie poradzi. Zanim przejdę do sedna zerknij na to.
Chacha przesunął po stoliku niewielki datapad z holowyświetlaczem, na którym pojawiła się ważna informacja, prosto z oceanicznej planety. Owe wydarzenie nieco podnosiło poprzeczkę, gdyż kontrole przez jakiś czas będą wzmożone, choć należało pamiętać, że mieszkańcy Manaan mieli jeden z najważniejszych przemysłów farmaceutycznych i leczniczych w galaktyce. Dawniej eksportowali kolto, a obecnie produkowali różne specyfiki na jego bazie, połączone z bactą.
- Zadanie jest proste. Mamy informację, że Selkhaci doprowadzili do syntezy kolto, bacty wraz z jakimiś lokalnymi wodorostami i jodem z ich morskiej wody. Ponoć powstały z tego specyfik jest wydajniejszy niż sama bacta. Musimy zdobyć próbkę tego lekarstwa, najlepiej z dokumentacją badawczą. - rzekł cicho Umbar - Co więcej, bardzo ważne, żeby nie zorientowali się, iż doszło do kradzieży, choć jeżeli będziesz miał wybór zdobyć dane i uciec zostawiając ślady włamania, a zakończyć misję fiaskiem jednak nie pozostawiając śladów, wybierz to pierwsze. Dalej jesteś zainteresowany?
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6931
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Zordo's Haven] Kantyna "Zordo's Den"

Postprzez Ayle Dara » 29 Lut 2016, o 00:26

Zeltron zdecydowanie wolał pieniądz w fizycznej formie, lecz nie zawsze właściwym było żądanie zapłaty właśnie w tej formie. Przelew na konto był szybszy i sprawniejszy. Wątpił, aby ktoś zdołał powiązać transakcję z nadchodzącą kradzieżą, a nawet jeśli - miał sporo czasu na wymyślenie alibi. Sięgnął po jedną z pustych karteczek, które zawierały wcześniej instrukcje od Chachy. Brak długopisu w takich sytuacjach potrafił być kłopotliwy.
- Masz może coś do pisania? Podam ci to konto - rzucił, sięgając po datapad znajdujący się pod jego ręką. Od niechcenia przeczytał news pochodzący z planety, na którą miał sie wkrótce wybrać. Na Manaan należało się spodziewać wzmożonej ochrony, co żadnemu z przemytników na pewno nie było na rękę. Zdecydowanie trudniej było na planetę coś przywieść, oraz coś z niej wywieźć. Było to niefortunne zdarzenie, ale również i to dało się w pewien sposób obejść. Z pomocą mógł mu przyjść między innymi imperialny token.
- Z tą prostotą to bym trochę spekulował. Może nie brzmi to skomplikowanie, lecz wykonanie tego zadania jest bez wątpienia trudniejsze niż to opisałeś. Sam wspomniałeś, że Selkhaci mają manię na punkcie bezpieczeństwa - zaczął i ponownie zastukał palcami o blat. Misja zapowiadała się emocjonująco, ale wciąż musiał poznać więcej szczegółów - Zainteresowany wciąż jestem. Pojawia się tylko jeden problem. Ja nie jestem złodziejem. Nie łamię skomplikowanych zamków, nie hakuje komputerów, nie obchodzę zabezpieczeń. Potrafię zajebiście latać statkiem i szmuglować rzeczy. Jednakże ich zdobywanie z reguły nie leży w polu moich działań. Zakładam jednak, że twój plan posiada jednak dalszą część, która może rozwiać chociaż część moich wątpliwości.
Image
Awatar użytkownika
Ayle Dara
Gracz
 
Posty: 148
Rejestracja: 3 Sty 2015, o 19:48

Re: [Zordo's Haven] Kantyna "Zordo's Den"

Postprzez Mistrz Gry » 6 Mar 2016, o 15:15

Umbar Chacha przyglądał się swojemu rozmówcy oraz uważnie słuchał tego co miał do powiedzenia. Mężczyzna musiał docenić analityczny zmysł Zeltrona oraz umiejętność łączenia ze sobą faktów. Na dłuższą chwilę, przy stoliku zapanowała cisza, która zaczęła drażnić Ayle. Dopiero po chwili zorientował się, że facet proponujący mu robotę, na kogoś czeka. Nie minęła kolejna minuta, w której obaj dopili swoje drinki, a w rogu sali stanął... Selkath.
- To Bordo, właśnie kończy mu się urlop. Jest sierżantem w służbie ochrony jednego z ośrodków badawczych. Tak się składa, że zaraz po wolnym miał sprowadzić na Manaan, jednego z imperialnych specjalistów. - rzekł pewnym tonem Umbar - Zapomniałem napomknąć, że Bordo jest przez nas lepiej opłacany, niż przez swych ziomków, prawda?
- Witam. Nie mamy czasu do stracenia. Przyjmując wasze warunki, przekreśliłem swą przyszłość na rodzinnej planecie, jednakże w Galaktyce jest wiele wodnych światów. - odezwał się gardłowym głosem, w ojczystym języku Selkath, a jego słowa tłumaczył niewielki zdalniak - Wóz albo przewóz.
- Możesz to uznać, za zbieg okoliczności, ale właśnie udało nam się przejąć owego naukowca, imieniem Blair Brudov. Niestety obecnie niedomaga, a raczej pełni teraz rolę kosmicznego śmiecia gdzieś w przestrzeni. Choć był człowiekiem, przerobienie dokumentów nie stanowi dla nas problemów. - dodał Umbar, wskazując wolne krzesło Selkathowi Bordo - Panie Zeltronie, decyzja należy do pana. Lecicie na Manaan, nasz przyjaciel wprowadza pana do ośrodka i wskazuje pomieszczenie, skąd można wykraść dokumentację i próbki, a potem razem wracacie tutaj, oczywiście wykonując parę mikroskoków.

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6931
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Zordo's Haven] Kantyna "Zordo's Den"

Postprzez Mistrz Gry » 30 Maj 2016, o 10:05

Mijał drugi tydzień od ostatniego spotkania i nic nie wskazywało na to by w sprawie w której Ayle Dara miał wziąć udział coś się miało zmienić czy ruszyć do przodu. Mieli go wezwać na kolejne rozmowy, nie wezwali. Mieli przekazać dalsze instrukcje, nie otrzymał ich. Dni mijały na leniwym nic nie robieniu. W zasadzie wszystko nagle się ucięło. Ludzie, którzy z nim rozmawiali nagle zniknęli. Nikt nie wiedział co się z nimi stało i nikt też nie chciał z nim rozmawiać o całej tej sytuacji.

Pozornie wszystko nagle się skończyło. Pozornie.

Twilekańska piękność z wczorajszej nocy nie mogła być tą sama kobietą która z otwartymi ustami i ściekającą śliną leżała na jego ramieniu. Kobieta wydawała się też być starszą niż pamiętał. Choć tak naprawdę Ayle nie wiele pamiętał. Przez chwilę zastanawiał się co robił ostatniej nocy i gdzie się znalazł. Wiedzial, że był na jakiejś imprezie. Pamiętał, że w ruch poszły jakieś egzotyczne narkotyki. I to wszystko.
Nie miał bladego pojęcia kim była niebieskoskóa kobieta leżąca obok niego. Nie pamiętał jej imienia, wiedział o niej tylko to, że chcieli się oddać sobie. I najwyraźniej to zrobili. Nie kojarzył miejsca w którym się znalazł choć bogaty wystrój sugerował mu, że właścicielem jest ktoś niebywale majętny.
Kobieta westchnęła. Chyba się budziła.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6931
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Zordo's Haven] Kantyna "Zordo's Den"

Postprzez Ayle Dara » 3 Cze 2016, o 01:03

Został przez swojego pracodawcę najzwyczajniej w świecie wystawiony. Inaczej się tego nazwać nie dało. Sprawa momentalnie ucichła, jakby jej nigdy nie było. Nikt o niczym nie wiedział, nikt niczego nie słyszał. Każda osoba związana ze sprawą zaginęła bez śladu, zaś Zeltronowi poszukiwania nie były na rękę. Na Zordo's Haven nie przepadano za wścibskimi osobami, chyba że gotowe były zapłacić. Zaś takiej desperacji hazardzista nie przejawiał.
Mimo to postanowił poczekać i korzystać z uroków stacji kosmicznej. Być może nastąpiły jakieś komplikacje, które wymagały natychmiastowego wyjaśnienia. Być może wkrótce jego zadanie miało ruszyć z kopyta, zapewniając mu kolejną niezapomnianą przygodę. Nie miał zatem nic do stracenia. Na Zordo's Haven można było zabawić się równie dobrze, jak gdziekolwiek indziej. Imprezy zakrapiane ogromnymi ilościami alkoholu, z plejadą seksownych ciał wijących się po parkiecie, gotowych aby uwiódł je przypadkowy Zeltron (z mała pomocą feromonów). Tak przez dwa tygodnie wyglądała rzeczywistość przemytnika.
Obudził się, zresztą po raz kolejny, w nieznanym sobie miejscu oraz z nieznaną sobie osobą. Z reguły radził sobie z taką, nieczęsto niezręczną, sytuacją po prostu znikając bez słowa. Oszczędzało to zbędnej gadaniny oraz ewentualnej konfrontacji z zazdrosnym mężem lub chłopakiem, który powracał właśnie z ciężkiej, nocnej zmiany. Zeltron tym razem nie miał tyle szczęścia. Twi'lekanka zaczęła się budzić. Mężczyzna westchnął jedynie, rzucając jej pojedyncze spojrzenie. Cóż, na imprezie zdawała się dużo bardziej atrakcyjna. Błędy w ocenie często się jednak podczas takich nocy zdarzały i jakoś nie zrażały hazardzisty. Rozglądając się nieco po pomieszczeniu, zaczął wygrzebywać się z łóżka.
Image
Awatar użytkownika
Ayle Dara
Gracz
 
Posty: 148
Rejestracja: 3 Sty 2015, o 19:48

Re: [Zordo's Haven] Kantyna "Zordo's Den"

Postprzez Mistrz Gry » 4 Cze 2016, o 09:36

Stał już na nogach i kompletował swój ubiór gdy wydarzyły się dwie rzeczy. Pierwsza nie była niczym zaskakującym. Ot normalna sprawa w takich sytuacjach. Druga natomiast była z rodzaju tych których Ayle wolał unikać.
Więc po pierwsze: kobieta się obudziła. Usiadła na łóżku bez cienia najmniejszego wstydu wystawiając swe ciało na spojrzenia Aylego.
- No... Kochany... Muszę przyznać, że stanąłeś na wysokości zadania. Nie sądziłam jeszcze, że zaznam w życiu czegoś tak... silnego.
Przyglądała mu się przez chwilę badawczo.
- Zbierasz się już? Wiesz, że męża nie ma prawda? Mówiłam Ci o tym. Możesz zostać... - Wypowiadając ostatni słowa uśmiechnęła się do niego zalotnie i poklepała miejsce na łóżku obok niej. - Choć... może mała powtórka przed śniadaniem?
I nim Ayle zdążył coś powiedzieć wydarzyła się druga rzecz.
Gdzieś w mieszkaniu otworzyły się drzwi i ktoś wszedł do środka. Kobieta zamarła a na jej twarzy widniał obraz szczerego przerażenia.
- Halo, kochanie! Wróciłem wcześniej. Śpisz może? - Tym słowom towarzyszyły odgłos kroków; mężczyzna chodził po mieszkaniu i szukał swojej żony.
- Do szafy... Szybko!
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6931
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Zordo's Haven] Kantyna "Zordo's Den"

Postprzez Ayle Dara » 9 Cze 2016, o 23:47

Powiedzieć, że nie przepadał za porankami, to mało. Nadużycie alkoholu dawało o sobie znać mniej lub bardziej uciążliwym bólem głowy oraz niepewnym uczuciem w żołądku. Porozrzucane po całym mieszkaniu należało pozbierać, z reguły jak najciszej, aby nie rozbudzić zalegającej w łóżku kobiety. Na to, niestety, było już za późno. Oznaczało to, że Zeltron nie zdoła bezgłośnie opuścić mieszkania. Pozostało zatem jedynie poczekać na reakcję kobiety. Tutaj scenariuszów było wiele. Jedne reagowały jak nieśmiałe nastolatki, czerwieniąc się, zakrywając pościelą i wstydząc za pijackie wybryki. Inne wpadały w złość, zaś kolejne, tak jak w przypadku Twi'lekanki, liczyły na powtórkę z rozrywki. Ayle nie był w stanie stwierdzić, która z opcji bardziej go irytowała.
- Cieszę się, że się podobało - rzucił, wkładając na siebie kolejną część ubioru - Na powtórkę mus... - zaczął, ale wypowiedź przerwał mu dźwięk drzwi oraz głos. Męski głos. Powrócił mąż, którego rzekomo miało nie być jeszcze przez dłuższy czas. Hazardzista westchnął tylko bezgłośnie i skierował kroki w stronę szafy, wyszeptując przy okazji pod nosem pojedyncze przekleństwo. Po drodze zebrał z ziemi pozostałe ubrania, które zdołał akurat wypatrzeć.
Drzwi od szafy otworzył szybko, zamknął zaś ostrożnie, aby nie robić niepotrzebnego hałasu. Przetarł twarz i oczy dłonią. Szykował się niezwykle długi i niezbyt przyjemny poranek. Nie miał pojęcia ile czasu będzie musiał przeczekać w ukryciu, lecz nie zapowiadało się to na 5-minutową zabawę w chowanego.
Image
Awatar użytkownika
Ayle Dara
Gracz
 
Posty: 148
Rejestracja: 3 Sty 2015, o 19:48

Re: [Zordo's Haven] Kantyna "Zordo's Den"

Postprzez Mistrz Gry » 10 Cze 2016, o 08:44

Scena która zaczęła się rozgrywać na jego oczach po tym jak ukrył się w szafie nie była najweselszą.
Do pokoju wszedł Twi'lek. Ubrany był elegancko i znać po nim było, że właśnie wrócił z jakiejś dalszej podróży. Ręce splutł za plecami i przez chwilę rozglądał się pomieszczeniu. Wydawał się być znacznie młodszy niż jego żona. Naga Twi'lekanka przyjęła pozornie swobodną pozycję na łóżku. Uśmiechnęła się do niego i gestem ręki zaprosiła do siebie. Wyglądało to bardzo naturalnie; Ayle miał pewność, że kobieta ma doświadczenie w tego typu sytuacjach.
- Witaj mężu... Cieszę się, że cię widzę...
- Ja też. - Powiedział chłodno. Po tych słowach wyciągnął ręce zza pleców. W dłoni trzymał blaster. Wycelował broń w jej stronę i nim Ayle zdążył zareagować oddał kilka strzałów. Ciało kobiety bezwiednie opadło na łoże. Jej głowa odchyliła się w taki sposób, że zgaszone oczy wlepiały swój martwy wzrok w szafę.
- A teraz skoro pozbyłem się jednego problemu... Czas zająć się drugim.
Twielk skierował swoje kroki w stronę miejsca gdzie ukrywał się Ayle. Jednak zamiast bezpośrednio do jego kryjówki zajrzał do niewielkiej wiszącej szafki naściennej.
- No... Jaki to był kod... A wiem... - Mąż ze spokojem wpisywał coś do w jakiś panel. Ayle nie widział dokładnie tego co robił zabójczy mąż i przy czym majstrował ale obstawiał, że w tej szafce ukryty był jakiś sejf.
- No... O tak.. Tak tego mi było trzeba. - Twie'lek zabrał coś z sejfu i ruszył ku wyjściu. W progu odwrócił się jeszcze na pięcie i spojrzał na swoją żonę.
- Cóż.. Zawsze uważałem, że zaaranżowane małżeństwa mają nikłą szansę na przetrwanie.

Chwilę później Ayle był jedyną żywą osobą w mieszkaniu.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6931
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Zordo's Haven] Kantyna "Zordo's Den"

Postprzez Ayle Dara » 24 Cze 2016, o 00:24

Zeltron zaczął mentalnie przygotowywać się na wielogodzinny pobyt w szafie. W końcu w pewnym momencie mężczyzna musiał skorzystać z toalety, wyjść do sklepu - zrobić cokolwiek, co dałoby hazardziście kilkadziesiąt sekund na opuszczenie mieszkania. Wystarczyło wyjść z szafy i przekraść się do wyjścia. Teoria zdawała się niezwykle prosta. Wystarczyło zatem poczekać na odpowiednią okazję... która miała nadejść zaskakująco szybko.
Kobieta nie wykazywała żadnych objawów strachu, stresu. Najwyraźniej związek dwójki nie należał do najszczęśliwszych oraz budowanych na szczerości. Twi'lekanka jakby nie pierwszy raz znalazła się w takiej sytuacji. Nie zdradzała się mową ciała, słowami. Można by rzec, że kłamstwo miała we krwi. Cały ten teatrzyk, wzorowo odegrana sielankowa scenka, nie zdołały uratować ją przed pociskiem. Nagły strzał zdawał się niewiarygodnie głośny. Dźwięk zapełnił całe pomieszczenie, wkradając się do uszu przemytnika. Trwało to dosłownie kilka chwil. Schowany w szafie mężczyzna wstrzymał oddech. Jego serce przyspieszyło gdy morderca skierował kroki w stronę jego kryjówki. Nie odważył się ruszyć, ale w głowie rysował już najczarniejszy scenariusz. Śmierć w takiej sytuacji zdawała się niezwykle głupia. Drgnięcie kącika ust sugerowało uśmiech. Przeżył zbyt wiele, aby dać się tak po prostu zastrzelić.
Na całe szczęście zabójca szukał nie Zeltrona, lecz sejfu. Hazardzista odetchnął z ulgą, wypuszczając z siebie głośno powietrze gdy mieszkania w końcu zostało puste. Odczekał dodatkową minutę, dla pewności, po czym wyszedł z szafy. Skierował spojrzenie na kobietę. Nie był to z pewnością widok najprzyjemniejszy. Zdążył się już do niego przyzwyczaić. Miał inne problemy na głowie. Z jednej strony, należało kogoś o tym powiadomić. Nie chciał być bezpośrednio powiązany z morderstwem. W mieszkaniu z pewnością pozostawił sporo śladów, których nawet nie warto było zacierać. Słabo pamiętał tą noc. Z drugiej zaś strony, nie chciał być kojarzony z tą sprawą. Mąż nieboszczki mógł być kimś ważnym, przynajmniej na takiego wyglądał. Obarczanie takich ludzi oskarżeniami zawsze kończy się kłopotami.
Hazardzista założył ręce za głowę. Był w ciężkiej sytuacji. Z dwojga złego jednak, wolał męczyć się ze służbami porządkowymi, niż mafią lub innymi typami spod ciemnej gwiazdy. Niewygodnych świadków się po prostu eliminuje, należało to zatem rozegrać inteligentnie. Ułożyć historię tak, aby odsunąć się od sprawy jak najdalej. Ten element postanowił opracować przy kieliszku czegoś mocniejszego. Najpierw należało opuścić mieszkanie.
Image
Awatar użytkownika
Ayle Dara
Gracz
 
Posty: 148
Rejestracja: 3 Sty 2015, o 19:48

Re: [Zordo's Haven] Kantyna "Zordo's Den"

Postprzez Mistrz Gry » 24 Cze 2016, o 07:47

- Za... zab.... - Ayle niemal podskoczył gdy kobieta przemówiła. Nie zmieniła pozycji ciągle leżała na łóżku i wciąż wydawała się być tak samo martwa jak przed chwilą. Tylko jej usta delikatnie się poruszały. - Nasz... Naszyjn... Weź... Fenn... Odszukaj go... Taatoo...
Chwilę trwało nim Ayle połapał się, że kobieta zamilkła. Był pewien, że tym razem już na zawsze.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6931
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Zordo's Haven] Kantyna "Zordo's Den"

Postprzez Ayle Dara » 10 Lip 2016, o 18:36

Mężczyzna wzdrygnął się i zatrzymał w pół kroku. Zza jego pleców wydobył się cichy głos. W mieszkaniu nie było jednak nikogo oprócz niego oraz kobiety, z której z każdą chwilą uciekało ciepło. Zeltron powoli obrócił głowę. Twi'lekanka nie zmieniła swej pozycji o chociażby centymetr, lecz z pewnością poruszała ustami. Postąpił dwa kroki w jej stronę, wsłuchując się uważnie w jej słowa.
- Naszyjnik - mruknął pod nosem. Jego kochanka z pewnością wyzionęła ducha, przekazując mu jedną, ostatnią wiadomość. Pozostało więc wspomniany przedmiot znaleźć. W pierwszym instynkcie zbliżył się do kobiety, aby sprawdzić czy nie znajduje się on na jej szyi.
- Fenn to zapewne imię, Tatoo... czyli Tatooine. I tak zaczynałem się już tutaj nudzić - wzruszył ramionami, kontynuując poszukiwanie naszyjnika.
Image
Awatar użytkownika
Ayle Dara
Gracz
 
Posty: 148
Rejestracja: 3 Sty 2015, o 19:48

Re: [Zordo's Haven] Kantyna "Zordo's Den"

Postprzez Mistrz Gry » 14 Lip 2016, o 10:42

Naszyjnik.
Nie od razu skojarzył fakty tak jak należy. Bezwiednie zaczął się rozglądać po pomieszczeniu starając się wyłowić wzrokiem coś co mogło by być naszyjnikiem. Najwyraźniej jednak pierwszy rzut oka nie był wystarczający by odkryć lokalizację tajemniczego przedmiotu; nigdzie wśród mebli, porozrzucanej garderoby, dekoracji i ozdób nie widział go.
Naszyjnik.
Mimo to wiedział o jaki naszyjnik chodzi. Wiedział, ze jak go zobaczy to będzie pewny, że to ten a nie inny. Widział go już przecież. Choć nie do mógł przypomnieć sobie w jakiej sytuacji.
Obrócił się jeszcze parę razy licząc na to, że jego spojrzenie trafi na coś co pomoże rozwiać z jego głowy natrętne myśli i jednoczesną pustkę. I wtedy spojrzał raz jeszcze na martwą nagą kobietę.

***

-Mhm.... Kochany... Pozwól, że teraz ja się Tobą zajmę. - Była blisko. Czuł ciepło jej ciała. Czuł jej oddech na swojej skórze. Czuł elektryzujące dreszcze gdy jej smukłe dłonie gładziły jego skórę. Była doświadczona i cenił to. Bez oporu oddał się jej we władanie.
Znała się na robocie. Jej język wił się dając mu rajską rozkosz.
***
Usiadła na nim mocno ściskając jego biodra udami.
- Zadowolony?
- Mhm... - tylko tyle był wstanie z siebie wydobyć - Zadowolony...
Przyspieszyli. Unosiła się nad nim i kołysała w szaleńczym miłosnym akcie. Podziwiał jej kształtne ciało.
***

Naszyjnik. Tej nocy miała go na sobie. Jak przez mgłę pamiętał, że nieprzyjemnie bił go w twarz więc go razem zerwali. Spojrzał na łóżko. Nie widział go nigdzie, ale był pewien, że musi być gdzieś w jego najbliższej okolicy. Zaczął przetrząsać poduszki i pościel, uważając jednocześnie by kobieta nie spadła z łózka.
Naszyjnik znalazł za łóżkiem. Zagadką było dla niego jak on mógł się tam znaleźć. Biorąc jednak pod uwagę wczorajsze akrobacje wszystko było możliwe. Nie zastanawiał się jednak nad tym dłużej.
Wziął go do ręki i przyjrzał mu się z bliska. Cylindryczny prosty kształt bez żadnych zdobień nie mógł uchodzić za arcydzieło jubilerskiej sztuki. Ayle nie był jednak na bieżąco z aktualnymi trendami w tej gałęzi sztuki więc zupełnie nie miał pojęcia czy trzymany przez niego przedmiot to tandeta czy drogocenny unikat.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6931
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Zordo's Haven] Kantyna "Zordo's Den"

Postprzez Ayle Dara » 13 Sie 2016, o 17:21

Przez chwilę mógł poczuć się niczym detektyw. Jeden z tych, których pokazuje się w największych filmowych produkcjach. Jeden przebłysk, zamglone wspomnienie. Nie potrzebował wielu szczegółów, z jakiegoś powodu doskonale zdawał sobie sprawę czego szukał. W żaden jednak sposób nie potrafił wyobrazić sobie naszyjnika. Ten obraz uciekał z jego myśli, chociaż był pewien, że jedno spojrzenie wystarczy do identyfikacji poszukiwanego przedmiotu.
Nic przypominającego naszyjnik nie znajdowało się w zasięgu jego wzroku. Po raz kolejny spojrzał na martwą kobietę. Jeszcze kilka godzin wcześniej była czymś więcej niż zimnym ciałem. Ciepła, pełna energii i namiętności. Zemdliło go. W ostatnim czasie widywał sporo trupów, lecz tym razem było zupełnie inaczej. Jego umysł znienacka zaatakowało wspomnienie, niesamowicie wyraźne, bardzo prawdziwe, niemalże namacalne. Jakby po raz kolejny przeżywał upojne chwile z Twi'lekanką.
Odetchnął głębiej. Z trudem odpędził od siebie obraz unoszącej się nad nim kobiety. Trzeba było powrócić do nieprzyjemnej rzeczywistości. Gdy w końcu odnalazł amulet, spodziewał się czegoś... bardziej drogocennego. Nie imponował w żadnym stopniu, prosty, wręcz nijaki. Czyżby stanowił jakiś prezent? Miał jakiś ukryty cel, czy po prostu niósł ze sobą jakiś sentyment, może ukryte znaczenie znane tylko dwójce ludzi? Zeltron obejrzał go i obrócił w dłoni, szukając może jakiegoś niewielkiego mechanizmu, umożliwiającego otwarcie. Ayle zdawał sobie sprawę, że w takich naszyjnikach często umieszczano jakieś zdjęcia. Szybko uświadomił sobie, że spędza w mieszkaniu zbyt wiele czasu, więc po zbadaniu tego tropu postanowił jak najszybciej się ulotnić.

Ayle udaje się na Lądowiska z zamiarem opuszczenia planety
Image
Awatar użytkownika
Ayle Dara
Gracz
 
Posty: 148
Rejestracja: 3 Sty 2015, o 19:48

Poprzednia

Wróć do Archiwum

cron