Content

Archiwum

[Zordo's Haven] Kantyna "Zordo's Den"

Re: [Zordo's Haven] Kantyna "Zordo's Den"

Postprzez Kayla Hale » 3 Gru 2014, o 22:19

Nie dało się ignorować potwornych syków "gadopodobnych stworzeń", które naturalnie sprawiały, że Katrine przechodził dreszcz. Nigdy nie widziała kogoś takiego na oczy, więc nie ukrywała minimalnego zdziwienia. Nie przykuła jednak do nich większej uwagi, pewnie nie jedno jeszcze ją zszkokuje, zadziwi lub przerazi.
Nie umknęło Kate też to, jak Dev sie jej przygląda. Kobieta zazwyczaj nigdy nie znajdywała się w centrum uwagi - nie zabiegała o to, chyba, że było to naprawdę konieczne. Zagadała do mężczyzny dość odważnie, nietypowo jak na nią. Teraz ta pewność siebie prysnęła jak bańka mydlana, gdy Dev powiedział, żeby poszła za nim. Czy może jej pomóc? Ale z drugiej strony, czy powinna mu zaufać? W ogóle się nie znają, a jako, iż chyba przeżyła już najgorsze chwile w życiu, nie miała ochoty na kolejne. Z drugiej strony, czemu nie? Co mógłby jej zrobić? Wykorzystać i zabić? Kate dałaby rękę uciąć, że nie wygląda na takiego człowieka. Jednak prawdziwi zbrodniarze właśnie tacy są. Mimo wszystko, obraz "złego" Dev'a do niego nie pasował. Z nieznanego Kate źródła wiedziała, że może mu zaufać i nie zrobi jej krzywdy. Oby się nie myliła.
Widać było, że sie waha, jednak powoli oraz niepewnie wstała i podniosła swoją torbę. Niechcąc zostać w tyle ruszyła za nim, ciekawa, co nim kieruje. Nie ukrywała jeszcze jednej rzeczy - strachu w oczach. Nie ma co się dziwić Kate, jednak osoby, które nie wiedzą co przeżyła, nie są w stanie być odpowiednio wyrozumiali. Katrina jednak do tego przywykła i nie oczekiwała od nikogo współczucia.

Dev i Kate przechodzą do YT2400 - "Kresh"
R.I.P:
Image

Image
Awatar użytkownika
Kayla Hale
Gracz
 
Posty: 181
Rejestracja: 25 Gru 2012, o 18:41
Miejscowość: Katowice

Re: [Zordo's Haven] Kantyna "Zordo's Den"

Postprzez Rafael Rexwent » 2 Sty 2015, o 16:39

Kiedy Ashara weszła do kantyny, przebywało w niej dosyć mało osób, co jej odpowiadało. Rozejrzała się po wnętrzu swoimi czarnymi oczami, całkowicie nie zwracając uwagi na tancerki. Następnie zbliżyła się do lady. Poprosiła o o drinka i kiedy przed nią na blacie pojawiła się szklanka wypełniona płynem, togrutanka podniosła ją do swych ust. Powoli sączony płyn stopniowo ubywał z naczynia. Na twarzy dziewczyny odbił się jednak ślad znudzenia.
Żadnych ciekawych zadań, żadnych interesujących wydarzeń we wszechświecie, pozostają tylko średnio atrakcyjne i mało opłacalne zlecenia, na które niezbyt mam ochotę. To jest jedna z wad bycia najemnikiem- rozmyślała. Zanurzona w refleksji nie zauważyła, że drink dawno został wypity. Rozglądając się czy nikt nie widział jej zachowania, Ashara odstawiła szklankę, położyła garść kredytów na ladzie i dalej zanurzyła się w rozmyślaniach.
Image

"Nie wahaj się powiedzieć ludziom na których ci zależy o uczuciach żywionych do nich. Bo jutro może ich tam nie być." ~ Akagi

"If you do not fight now, then when will you?" ~ Type-005
Awatar użytkownika
Rafael Rexwent
Gracz
 
Posty: 290
Rejestracja: 7 Lis 2014, o 17:01

Re: [Zordo's Haven] Kantyna "Zordo's Den"

Postprzez Mistrz Gry » 4 Sty 2015, o 02:29

Przez swoją kontemplacje, Ashara nie zauważyła stopniowego zapełniania się kantyny. Daleko było do godzin szczytu, jednak w kantynie pojawiło się kilka zmęczonych życiem postaci.
Nie wyglądali jakoś specjalnie. Nosili się jak przystało na stereotypowy wzór pilota gwiezdnego. Niedopasowany, umazany smarem, bury kombinezon, buty za kostkę oraz pas nieodzowny narzędziowy. Ci jednak wyglądali na mocno sponiewieranych. Jeden miał rękę owinięta bandażem, drugi miał opalone włosy na czaszce, inny zaś był umorusany sadzą.
- Znowu nas o mało nie dopadli. Podaj piwo. - Powiedział do barmana jeden z przybyszów - Potrzeba mi najemników, kogoś kto odeskortuje mój statek do domu. - Na pierwszy rzut oka, zachowanie przybysza dla osoby z zewnątrz było dziwne, jednak to barman zazwyczaj wiedział kto się kręci w okolicy.
- Rozpuść wieści. Dobrze zapłacę odlatuje za 2 standardowe dni. - Pilot zapłacił barmanowi, wziął swój złocisty trunek i udał się do stolika swych pobratymców.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6917
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Zordo's Haven] Kantyna "Zordo's Den"

Postprzez Rafael Rexwent » 4 Sty 2015, o 19:14

Wyrwana z rozmyślań, przez wejście grupki ludzi, Ashara wyprostowała się na siedzisku. Jej uszu nie uszły słowa pilota do barmana. Spojrzała szybko na zamawiającego trunek człowieka. Normalnie nie zwracałaby na tą ofertę uwagi, przecież nigdy nie podchodzi sama do obcych. Jednak brak zajęcia i wcale nie luksusowa sytuacja finansowa robią swoje. Walcząc z samą sobą w końcu przymknęła swoje powieki, wyciągnęła rękę i złapała za ramię odchodzącego z drinkiem pilota.
-Niech pan poczeka. Myślę, że mogłabym pomóc- togrutanka, otworzyła zamknięte dotąd oczy i umieszczając wzrok na twarzy mężczyzny- Chcę tylko więcej informacji. Ile oferujecie za obstawę, jaka jest trasa lotu, jakimi statkami oraz czy coś będziecie przewozić?- wypowiedziała jednym tchem. Następnie umilkła, aby dać szansę odpowiedzi zapytanemu przybyszowi.
Image

"Nie wahaj się powiedzieć ludziom na których ci zależy o uczuciach żywionych do nich. Bo jutro może ich tam nie być." ~ Akagi

"If you do not fight now, then when will you?" ~ Type-005
Awatar użytkownika
Rafael Rexwent
Gracz
 
Posty: 290
Rejestracja: 7 Lis 2014, o 17:01

Re: [Zordo's Haven] Kantyna "Zordo's Den"

Postprzez Ayle Dara » 6 Sty 2015, o 19:13

Zeltron wkroczył do kantyny nieśpiesznym krokiem. Głośna muzyka wywołała u niego lekki uśmiech na twarzy. W takich miejscach czuł się jak w domu. Może nawet trochę lepiej, bo dłuższy pobyt w domu bywał z reguły nudny. Dlatego też skierował swój statek do Zordo's Haven, miejsca spotkań łowców nagród i przemytników.
Rozejrzawszy się po pomieszczeniu stwierdził, że tak naprawdę nikt nie wygląda jakość szczególnie. Klienci wyglądali prawie tak samo jak w każdej innej kantynie.
-Czego mogłem się spodziewać - pomyślał - nikt nie będzie zwracał na siebie uwagi. Pogadam z barmanem - i jak postanowił tak zrobił. Stanął przed ladą i opierając się o nią spojrzał na cennik.
-Piwo - rzucił krótko wyciągając kredyty - oraz trochę informacji. Szukam roboty - dodał po chwili zastanowienia. Jego rozmówca bez słowa podał mu piwo i skinął głową w kierunku grupki siedzącej przy stole. Zeltron podziękował z uśmiechem na ustach i skierował swe kroki ku wskazanym mu osobom. Nie musiał im się długo przyglądać, aby stwierdzić, że są pilotami. Do tego po całkiem ciekawych przeżyciach. Ayle dostrzegł, że jeden z nich rozmawia z kobietą, która zdecydowanie wyróżniała się z tej grupy. Prawdopodobnie i ona szukała tutaj roboty. Miała przyciągającą wzrok figurę, ale takimi rzeczami lepiej zając się po wypełnieniu misji. Pilota uznał za dowódcę całej grupy, więc zawrócił w jego stronę.
-Witam - rzucił w stronę mężczyzny, zaś dziewczynę obdarzył przyjemnym uśmiechem - słyszałem, że masz do zaoferowania jakąś robotę. Cóż to takiego?
Image
Awatar użytkownika
Ayle Dara
Gracz
 
Posty: 148
Rejestracja: 3 Sty 2015, o 19:48

Re: [Zordo's Haven] Kantyna "Zordo's Den"

Postprzez Mistrz Gry » 7 Sty 2015, o 21:58

- Chodźcie pogadamy. - Rzekł pilot i udał się niespiesznie do stolika okupywanego przez jego towarzyszy. - Sprawa wygląda tak. Wynajmę lekkie statki wraz załogą. Muszą być przyzwoicie uzbrojone.- Pilot zrobił krótką przerwę, napił się swojego trunku i podjął wątek. - Płacę 3000 kapitanowi i 1000 załogantom. - Oferta nie była oszałamiająca, jednak nie było czemu się dziwić.
- Zadanie jest proste. Mamy 3 międzyskoki. Wychodzimy na krótko z nadświetlnej i korygujemy kurs. - Brzmiało rzeczywiście prosto. Co to było dla młodych podróżników. - Zmieniliśmy trasę przelotu. Lataliśmy cały czas tym samym szlagiem i się na nas zaczaili. Stare myśliwce, Brzydale. Nie było tego dużo. Prawdopodobnie było też coś większego. -
Pilot był z nimi szczery podał charakterystykę atakujących ale zapomniał o jednym małym szczególe. Co mają ochraniać?
- Eskortujecie Actiona IV. Ten statek to całe moje życie. Zdobyłem cudem pozwolenie na tarcze i dwa działa laserowe. To żadna ochrona. - Teraz już znali obiekt do eskorty.- Zgadzacie się? -
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6917
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Zordo's Haven] Kantyna "Zordo's Den"

Postprzez Ayle Dara » 9 Sty 2015, o 18:32

Mężczyzna ruszył za pilotem, upijając przy okazji łyk piwa. Zasiadł przy stole i wysłuchał oferty. Nie zaskoczyła ona Zeltrona w żaden pozytywny sposób, ale nie mógł się dziwić. Misja brzmiała strasznie prosto, zwłaszcza, że trasa lotu została zmieniona. Prawdopodobieństwo zostania zaatakowanym na dwóch różnych trasach przez tych samych gości była doprawdy znikoma. Jednakże galaktyka roiła się od piratów, więc istniała szansa, że natrafią na inną grupę przeciwników.
-Action IV - mruknął pod nosem i uśmiechnął się lekko. Z tego co pamiętał, były one wypuszczane z fabryki kompletnie nieuzbrojone. Dobrze, że jego zleceniodawca zdobył zezwolenie na cokolwiek. Przemytnik nie miał ochoty na ochronę ruchomej tarczy, którą piraci mogli po prostu zestrzelić.
-Dobra, wchodzę w to. Będę musiał załatwić sobie jednego, najlepiej dwóch ludzi do obsługi wieżyczek, ewentualnie kogoś dodatkowego na działo jonowe. Z reguły latam sam i unikam potyczek - powiedział. Nim jeszcze zdążył skończyć zdanie, odwrócił się w kierunku kobiety. Nie wydawała się zbyt rozmowna, ale warto było spróbować nawiązać kontakt.
- Wygląda na to, że będziemy współpracować. Jestem Ayle - mówiąc to uśmiechnął się lekko - Zakładam że masz statek. Imponujące, zważając na twój wiek. Ileż to lat sobie liczysz? 18? 20? - ciągnął - Mam tylko nadzieję, że latasz z głową i nas nie zabijesz. Ogólnie byłoby miło - dopił swoje piwo i podniósł się z krzesła - Czyli co, wszystko uzgodnione? - rzucił w stronę pilotów, ale najwyraźniej nie spodziewał się odpowiedzi, gdyż ponownie zwrócił się do Ashary - To co dziewczyno, napijesz się ze mną?
Image
Awatar użytkownika
Ayle Dara
Gracz
 
Posty: 148
Rejestracja: 3 Sty 2015, o 19:48

Re: [Zordo's Haven] Kantyna "Zordo's Den"

Postprzez Rafael Rexwent » 10 Sty 2015, o 17:19

Ashara wysłuchała w skupieniu wszystkie słowa Pilota. Misja wydawała się prosta, ale wszechświat jest nieprzewidywalny. Dziewczynę lekko zaniepokoiły słowa o czymś większym, co zaatakowało statek.
-Zgadzam się- rzekła, po chwili namysłu. Kiedy miała się już oddalić od stolika, odezwał się do niej mężczyzna, który także chciał zarobić na tym zleceniu.
- Miło mi, nazywam się Ashara. Tak mam swój statek, jeśli chcesz wiedzieć to klasyczny, sprawdzony YT-2400. Spokojnie, umiem latać, ale zobaczymy jak ty sobie z tym poradzisz. I gdybyś był nieco bardziej wychowany, to byś wiedział, że kobiet o wiek się nie pyta- po ostatnim zdaniu Togrutanka obdarzyła mężczyznę lekkim uśmiechem. Zeltron zadziwił ją swoim przyjaznym usposobieniem, a z takimi osobami rozmawia się przyjemnie.
-Jeden drink na pewno nie zaszkodzi. A z ciekawości spytam, jaki statek posiadasz? Sądząc po ilości załogi jaką chcesz obsadzić swoją maszynę, to musi ona być dosyć spora- Ashara spytała o to co ją od początku nurtowało. Działo jonowe, dwie wieżyczki, to musi być statek nieco większy niż zwykły frachtowiec- myślała.
Image

"Nie wahaj się powiedzieć ludziom na których ci zależy o uczuciach żywionych do nich. Bo jutro może ich tam nie być." ~ Akagi

"If you do not fight now, then when will you?" ~ Type-005
Awatar użytkownika
Rafael Rexwent
Gracz
 
Posty: 290
Rejestracja: 7 Lis 2014, o 17:01

Re: [Zordo's Haven] Kantyna "Zordo's Den"

Postprzez Ayle Dara » 11 Sty 2015, o 00:16

-Dobre wychowanie - parsknął - jest po prostu nudne. Ja zaś nie lubię nudnych rzeczy. Życie ma da zaoferowania zbyt wiele rozrywki, żeby zajmować się takimi pierdołami - zaśmiał się. Jego nastawienie do życia nie należało do najpoważniejszych.
- Zdajesz się być pewna swoich umiejętności. Dobrze więc. Poprowadzisz naszą małą eskortę. Zobaczymy, czy zdołasz dorównać mojej osobie - zaśmiał się lekko. Trudno powiedzieć, czy była to przyjazna zaczepka czy raczej oznaka pewności siebie - Co zaś się tyczy mojego statku... nie powinna cię dziwić ilość mojej załogi. Skoro jest zagrożenie walki, to lepiej obsadzić każde działko - sięgnął po butelkę, uświadamiając sobie dopiero po chwili, że jest pusta. Wywołało to lekkie skrzywienie na jego twarzy. Wykonał parę kroków do przodu, w kierunku baru, przypominając sobie o ostatnim pytaniu dziewczyny.
- Zakładam, że nie ulepszałaś zbytnio swego YT-2400. W końcu nazwałaś mój statek sporym, a przecież latamy tym samym - mówiąc to uśmiechnął się lekko i ponowił swą "podróż" w kierunku barmana. Usiadł na krześle, znów sięgając do kieszeni po kredyty - Dla mnie sławny "Martwy Jedi", dla panienki - mówiąc to wskazał na Asharę - co tam sobie zażyczy. Przy okazji, jakby ktoś szukał roboty, niech zgłosi się do mnie. Potrzebuję kilku ludzi, którzy mogliby siąść na działka.
Image
Awatar użytkownika
Ayle Dara
Gracz
 
Posty: 148
Rejestracja: 3 Sty 2015, o 19:48

Re: [Zordo's Haven] Kantyna "Zordo's Den"

Postprzez Rafael Rexwent » 11 Sty 2015, o 11:47

Słowa Ayla odrobinę zgorszyły Asharę. Dobre wychowanie to pierdoła, ciekawe- myślała. Jeszcze bardziej rozdrażniła ją jego kpiąca uwaga. Jednak opanowała się i słuchała go dalej.
Uśmiechnęła się na widok wpadki z butelką, ale nie powiedziała ani jednej uszczypliwej uwagi. Zwilżając co jakiś czas łykiem napoju gardło, dziewczyna przemyślała uważnie słowa o statku Zeltrona.
-Wiesz, nie zawsze działa są najważniejsze. Mój statek nieco mniej uzbrojenia od twojego, ale jak sądzę mój jest bardziej komfortowy. Zresztą ty latasz sam, ewentualnie z najemnikami, a ja latam z znaną załogą- skwitowała porównanie ich statków. Ashara celowo przemilczała fakt o działkach laserowych umieszczonych obok kadłuba, których standardowo w YT-2400 nie ma.
Na pytanie barmana czy chce coś do picia odmówiła, zsunęła się z krzesła i pożegnała się z Aylem:
-Ja już muszę iść, zobaczymy się za dwa dni, ale jeśli chcesz możesz przyjść do mojego statku, jest na lądowisku 245, do zobaczenia- dziewczyna nadal karciła się w myślach, że zaprosiła go na swój statek, ale cóż. Skierowała się do wyjścia i z pewną ulgą opuściła już dosyć wypełnioną kantynę.

Ashara przenosi się do: [Zordo's Haven]Lądowiska
Image

"Nie wahaj się powiedzieć ludziom na których ci zależy o uczuciach żywionych do nich. Bo jutro może ich tam nie być." ~ Akagi

"If you do not fight now, then when will you?" ~ Type-005
Awatar użytkownika
Rafael Rexwent
Gracz
 
Posty: 290
Rejestracja: 7 Lis 2014, o 17:01

Re: [Zordo's Haven] Kantyna "Zordo's Den"

Postprzez Ryan Dexon » 13 Sty 2015, o 00:52

Nar Shaddaa jeden chyba z najbardziej charakterystycznych księżyców, którego renoma sięga po najdalsze zakamarki galaktyki. Ta perełka Nal Hutty szczyci się niezbyt dobrą renomą, ale kto w dzisiejszych czasach dba o takie małe szczegóły ?
To właśnie w okolicach tego księżyca z nadświetlnej wyszedł myśliwiec typu M12-L znany również jako Kimogilla. Najemnik siedzący w kokpicie sięgnął po swojego datapad by jeszcze raz spojrzeć na informację dotyczące jego przyszłej pracy.
- Jak dobrze pójdzie to zarobię tutaj więcej niż na tej przeklętej piaszczystej Tatooine. – mruknął do siebie po czym ruszył w stronę stacji kosmicznej znajdującej się po drugiej stronie Nar Shaddaa.
Zordo’s Heaven – raj dla najemników, łowców nagród oraz innych typów spod ciemnej gwiazdy. Łatwiej otrzymać strzał z blastera, który przedziurawi Ci głowę niż taniec od seksownej Twi’lekanki. Ta stacja była idealnym miejscem by rozpocząć swoje polowania na osoby wyznaczone przez Hutta Zordo.
Myśliwiec zatrzymał się na jednej z platform lądujących, który od razu przyciągnął uwagę tutejszych a dokładnie dozorcy portu.
- Interesuje mnie wynajęcie lądowiska na dobę. – dozorca zrozumiał podał kwotę po czym rozliczył się z najemnikiem i ruszył wprost do kolejnego statku, który właśnie przybył na stację kosmiczną.
Dex nie miał zbyt wielu rzeczy do zabrania. Tak samo nie potrzebował ochroniarzy, którzy by pilnowali jego przybytku. Wszystko co potrzebował znajdowało się na nim, a dokładnie dwie siostry bliźniaczki LL-30. Ulubiony model, który wykorzystywał do załatwiania większości interesów. Po za tym, noszenie spluwy przy sobie, przechadzając się uliczkami takiej stacji kosmicznej było jak najbardziej uzasadnione.
Pierwsze co każdy cywilizowany człowiek powinien zrobić po „ciężkiej” podróży to porządnie się napić. A do tego nie nadawało się żadne inne miejsce jak Kantyna Zordo’s Den. Hutt będący szefem tej całej stacji chciał najwyraźniej by jego interesy szły pełną parą a goście byli czuli się jak w raju.
Huk głośnej muzyki można było usłyszeć z daleka. Na dodatek ten cały zgiełk osób wchodzących i wychodzących po porządnym upojeniu alkoholowym dawał wskazówki w które miejsce należy się kierować.
- Hej przystojniaku, za 200 kredytów obiecuję Ci noc o której będziesz wspominał przez wieki – prostytucja, zwykła normalność.
- Wybacz skarbie, ale jestem tutaj w interesach, może następnym razem – mrugnął do niej okiem po czym wszedł do środka rozglądając się uważnie. Tak to było idealne miejsce by móc znaleźć kogoś, kto będzie nawiązać współpracę.
- Słyszałem, że podajecie ciekawy drink. Dla mnie dwa razy martwy jedi – zbliżył się do lady po czym poprosił o drinka, który szczycił się niezłą renomą w tym lokalu. Trzeba było przyznać, że była to ciekawa nazwa jak na napój alkoholowy.
Ryan położył kredyty na ladzie, po czym zabrał ze sobą dwie szklanki i usiadł na jednym z wolnych miejsc. Kosztując ten naprawdę warty polecenia napój zaczął przeglądać ogłoszenia na holonecie a dokładnie zakładkę poświęconą specyficznej roboty.
- Od czego by tu zacząć. Może ta ślicznotka, która podpadła jakiemuś ważniakowi. Chociaż kropnięcie futrzaka też nie jest złe.
Image
Awatar użytkownika
Ryan Dexon
Gracz
 
Posty: 72
Rejestracja: 9 Sty 2015, o 16:48

Re: [Zordo's Haven] Kantyna "Zordo's Den"

Postprzez Tytus Lotar Polkay » 13 Sty 2015, o 01:15

Tytus siedział w kantynie już dobrą godzinę. Po opłaceniu lotniska i zakupie szklanki przeźroczystego, czterdziestoprocentowego napoju alkoholowego, którego nazwę każdy przecież zna zostało mu jakieś 500 kredytów.
- Jak tak dalej pójdzie, będę musiał was sprzedać. - burknął, patrząc na swoje dwa blastery DL-44. Cudeńka, ale komu to potrzebne, gdy ledwo starcza na życie? Przemytnik podrapał się po skroni zamyślony, zamknął oczy, wsłuchał się w muzykę, chwilę później błądził słuchem między harmidrem rozmów, krzykami hazardzistów, skocznym kawałkiem grającym w kantynie, bezsens - wszytko przestaje mieć jakikolwiek cel, kiedyś, za gladiatora można było wypatroszyć jakiegoś kmiotka, a potem przez dwa tygodnie odpoczywać, a teraz? Człowiek trudzi się brudną robotą - przemyt, cholerna praca.
Tytus otworzył oczy - cieszył się z przyciemnianych okularów - nikt nie wiedział, czy siedzi i czuwa, czy ucina sobie drzemkę, po paru piwkach. Zmrużonymi oczami przejechał wzrokiem, jakiś obcy, jakiś bandzior, jacyś najemnicy, jakiś podejrzany typ, kilka sprzedajnych kobiet, przemytnik, łowcy nagród z Naboo, pijaczyna i... jakiś knyp. Początkowo Tytus chciał zamknąć oczy i wrócić do odpoczynku, lecz po zaledwie kilku sekundach wstał, sapnął, wziął szklankę do ręki i ruszył w jego stronę. Klepnął w tyłek jakąś rozdającą drinki pannę, chwilę później usiadł przy tym samym stoliku, co Ryan, położył nogi na stole, napił się.
- Strasznie daremną wódę tu mają... - zaczął, choć nie znał nawet imienia rozmówcy już wiedział - acha, na pewno jakiś drobny najemnik, czy łowca nagród, takiego szukam.
- Zgaduje, że zainteresowała Cię ta cała... Saine co? Ponoć zwinęła z muzeum jakiś wazon, różne rzeczy ludzie opowiadają, ale z tego co słyszałem, podnieśli też stawkę - pięć, sześć kawałków jak nic byś dostał. - rzucił z innej beczki, siorbiąc wódkę.
Tytus Lotar Polkay
Gracz
 
Posty: 20
Rejestracja: 6 Sty 2015, o 20:29

Re: [Zordo's Haven] Kantyna "Zordo's Den"

Postprzez Ryan Dexon » 13 Sty 2015, o 01:53

Tak, to była chwila tylko i wyłącznie dla siebie jakiej Ryan potrzebował. Mógł pod zasłoną głośnej muzyki oraz dosyć przyciemnionego miejsca pomyśleć nad kolejnym krokiem.
- Saine Kela, niezła cizia jak na kogoś, kto potrafi narobić tyle rabanu. Nie życzę Ci złotko źle, ale z chęcią dopadłbym Cię w swoje ręce i odstawił do konkretnej osoby – Skoro zajmuje się nielegalnym wywozem przedmiotów to na pewno nie są to byle jakie przedmioty. Jeśli ma coś do zaoferowania to z chęcią Ryan wysłuchałby tego.
Tak czas mu mijał w przeglądaniu rzeczy, które mogą mu przysporzyć niezłego zarobku. Co prawda miał chrapkę na to by zgarnąć te 20 000 kredytów ale jakoś nie miał ochoty na to by kogoś w tym momencie zabijać. Potrzebował właśnie takiego zlecenia jakie było na panią archeolog.
W pewnym momencie zauważył zbliżającego mężczyznę, który najwyraźniej miał pewną sprawę do najemnika. W tym przypadku Dex się nie mylił. Facet najwyraźniej także był zainteresowany ślicznotką za którą nagroda nie była już wysokości 4 000 kredytów tylko o nawet półtora tysiaka więcej.
Mężczyzna czuł się jak u siebie. Nie ma się czemu dziwić. W końcu takie miejsce zostało stworzone dla takich typów jak Tytus czy Ryan. Dex położył na stole swój datapad po czym sięgnął po jeden z dwóch drinków, wcześniej zamówionych przy barze. Mężczyzna wydawał się w porządku jak na pierwszy rzut oka. Ale w takim przypadku i takim nie wolno ufać. Życie nauczyło Dexona by na takich zwracać szczególną uwagę.
- Ładniutka jak na złodziejaszka. Kto by pomyślał, że taka ślicznotka narobi sobie tyle kłopotów – najemnik przyglądał się uważnie rejestrując ruch nieznajomego.
Już raz miał w życiu taką sytuację z przemiłym panem, który później chciał go sprzątnąć. Na szczęście refleks Dexa w połączeniu palca ze spustem dało mu do zrozumienia, że z takimi jak on się nie zaczyna. Co prawda musiał zapłacić za truchło w kantynie, ale lepiej zrezygnować z paru kredytów niż z własnego życia.
- Wiesz coś więcej na temat tego ogłoszenia ? – nieznajomy wydawał się człowiekiem, który wiedział co nie co więcej. Warto byłoby wypytać jak obecnie wygląda sytuacja. Jeśli wyda się w porządku gościem…kto wie ? Może przyjdzie im współpracować.
Image
Awatar użytkownika
Ryan Dexon
Gracz
 
Posty: 72
Rejestracja: 9 Sty 2015, o 16:48

Re: [Zordo's Haven] Kantyna "Zordo's Den"

Postprzez Tytus Lotar Polkay » 13 Sty 2015, o 18:52

Tytus słuchał uważnie słów Ryana, wychwycił w nich pewność siebie, kogoś takiego mu potrzeba. Poczekał spokojnie, aż najemnik skończy mówić, po czy, po krótkiej chwili zastanowienia zebrał myśli.
- Dużo o niej nie wiem, podwędziła jakiś zabytek z uciekła z nim na... na... - Tytus sięgnął do kieszeni po notes. Poprzewracał energicznie kartki, jednak w gwarze muzyki nie było słychać szelestu papieru. Rzucił okiem na notatkę, po czym skierował wzrok na Dexona. Zdjął nogi ze stołu, podparł się o stolik, po czym rozejrzał dookoła, czy nikt ich nie podsłuchuje.
- Ehh, jestem Tytus, przemytnik, babsko znajduje się na Kashyyyk - taka zapuszczona planeta-dżungla którą zamieszkują takie włochate małpiszony. Polkay popatrzał na lewo, błądząc wzrokiem wśród gości knajpy.
- O, tacy jak ten - rzekł, wskazując Wookiego, siedzącego obok kilku ludzi. Spojrzał na szklankę, w której kołysała się lekko pozostała wódka. Walczył ze sobą, czy mówić nieznajomemu więcej, miał już jednak ręce na widoku, więc nie było mowy o starej sztuczce z błądzeniem ręką przy kaburze.
- Mam całkiem szybki statek, z resztą, też nieźle ładowny. Będzie tego, z ponad sto ton, statek ma dwa silniki jonowe, działa laserowe. - ściszył wzrok, przybliżył się do Ryana.
- Wyrzutnie torped... ale nie mam astrodroida, to nic, dobrze latam, jak mało kto w okolicy, tym kawałkiem żelaza na plecach też świetnie walczę, tylko, sam wiesz, co dwa blastery to nie cztery. - rzekł, po czym dopił resztę wódki. Przewrócił kilka kartek w notesie.
- Jest też taki jeden futrzasty patałach, zaraza, dużo płacą, jakieś, eee... dwadzieścia tysięcy? - odpowiedział niepewnie, drapiąc się po skroni. Pomyślał chwilę. Był pewien że zapomniał czegoś ważnego powiedzieć, ale za żadne skarby nie umiał sobie przypomnieć. Wskazał tylko wyjście w stronę lądowiska, gdzie zostawił "Orkan".
- Piszesz się na to? - zapytał, nerwowym głosem.
Tytus Lotar Polkay
Gracz
 
Posty: 20
Rejestracja: 6 Sty 2015, o 20:29

Re: [Zordo's Haven] Kantyna "Zordo's Den"

Postprzez Ryan Dexon » 13 Sty 2015, o 19:24

Ryan był zaskoczony bezpośrednim zachowaniem nieznajomego. Z jednej strony wyglądał na faceta, który faktycznie poszukiwał chętnego do współpracy zaś z drugiej…coś było w nim dziwnego, ale Dex nie był w stanie tego jeszcze rozgryźć.
- Zastanawia mnie jedno…Tytusie. Dlaczego właśnie postanowiłeś przysiąść się do mnie, kiedy w tym całym grajdołku, znajduje się z parędziesiąt chętnych, którzy to właśnie mają chrapkę na tą słodziutką złodziejkę czy też morderczego futrzaka. ? – pytanie było uzasadnione. W końcu nie codziennie spotyka się nieznajomego, który od tak jest w stanie zaproponować dobrze płatną robotę. Z drugiej strony Dex był zainteresowany oba zleceniami a skoro ta cała pani archeolog znajdowała się na Kashyyyk to można było upiec dwie pieczenie na jednym ogniu.
- Co jeśli jestem jakimś mordercą, który tylko czeka na to by podziurawić głowę takim typom jak Ty hę ?- sprawdzał go, normalne w tej branży.
- Nie musisz mówić mi co do Kashyyyk bo dobrze wiem, gdzie te futrzaki mieszkają. – złapał za szklankę i wypił „martwego jedi” do połowy. Wpatrując się w prawdopodobnie przyszłego wspólnika kontynuował
- Zostawmy ślicznotkę w spokoju. Zajmijmy się futrzakiem a jeśli ta cała Seine się nam napatoczy to…cóż zawsze to jakieś drobne w kieszeni. – przesunął drugą szklankę w stronę Tytusa. Przechylił dłoń z drinkiem w stronę nowopoznanego wspólnika
- Co do statku to nie ma problemu. Mogę polecieć swoim a Twój się nada by zabrać truchło poszukiwanego. Dawno nie strzelałem, a z chęcią ukatrupię jakiegoś wookie. Dzielimy się kasą po połowie. W razie śmierci jednego z nas, drugi przejmuje cały jego majątek w raz z nagrodą za poszukiwanego. To samo dotyczy łupów. Tylko to co nas interesuje co oczywiście jest jeszcze do obgadania. Jeśli te warunki Ci odpowiadają to mów mi Dex – czekał aż ten stuknie się z nim na znak współpracy.
Image
Awatar użytkownika
Ryan Dexon
Gracz
 
Posty: 72
Rejestracja: 9 Sty 2015, o 16:48

Re: [Zordo's Haven] Kantyna "Zordo's Den"

Postprzez Tytus Lotar Polkay » 13 Sty 2015, o 21:13

Tytus oparł się wygodnie. Uśmiechnął się pod nosem, po czym ruchem ręki wskazał Ryanowi niemalże wszystkich ludzi w kantynie.
- Widzisz tu gdzieś innego samotnego człowieka? Nie, każdy tu ma kilku kumpli, a ja nie będę dzielił forsy na czterech, pięciu, przecież wygodniej na dwóch, co nie? - odparł.
- A mordercą nie jesteś, ślepy nie jestem, koleżko. - powiedział, klepiąc Dexa po ramieniu. Westchnął, poszperał w notatniku z nadzieją znalezienia jeszcze jakiejś przydatnej informacji. Znalazł tylko zdjęcie poszukiwanego Wookiego. Zmarszczył brwi, wpatrując się w fotografię, następnie podał ją przyszłemu, jak miał nadzieję towarzyszowi.
- Niezłe ziółko z tego futrzaka, ach, przypomniał mi się kawał, co mówi Wookie, gdy Twi’lekanka proponuje mu małe figo-fago? "Gryyaaghryyy", hehehe, hehe, ta, wiem, nieśmieszne. E, to dla mnie? Dzięki. Spróbował "martwiego jedi" - smak równie dobry, jak nazwa, kto by pomyślał, haha! Tytus słuchając dalej propozycji Ryana, uśmiechnął się, po czym stuknął otwartą dłonią w dłoń, teraz już oficjalnie - towarzysza na znak przyjęcia umowy.
- Dobra Dex, mi to pasuje, ja lecę swoim, Ty swoim, blisko siebie, w razie problemów będę w kontakcie. - poklepał palcem wskazującym część hełmu, w którym miał zamontowany zestaw komunikacyjny. Dopił resztę drinka, po czym, po dłuższej chwili czytania notesu zamknął go, i skierował wzrok na Dexa.
- To jak, ruszamy? - zapytał.
Tytus Lotar Polkay
Gracz
 
Posty: 20
Rejestracja: 6 Sty 2015, o 20:29

Re: [Zordo's Haven] Kantyna "Zordo's Den"

Postprzez Ryan Dexon » 13 Sty 2015, o 22:38

- A mordercą nie jesteś, ślepy nie jestem, koleżko – Dex słysząc te słowa tylko się zaśmiał do siebie. Może i lepiej dla Tytusa, że myśli o nim w taki a nie winny sposób. W końcu nie wiedział o swoim towarzyszu nic. Mówiąc, że Ryan nie jest mordercą prawdopodobnie świadczył o tym, że nigdy o nim nie słyszał. Lepiej niech będzie, że zostanie z tą wiedzą.
- Kawalarz z Ciebie co ? i dobrze, czasem człowiek potrzebuje się odstresować od tego panującego zgiełku dookoła. – przechylił szklankę i wypił resztę swojego drinka, wiedząc, że wciąż mu za mało.
- Człowieku gdzie tak się śpieszysz ? Skoro nikt do tej pory nie dopadł tego Wookiego to i teraz prawdopodobnie nikt nie jest nim zainteresowany. Fakt przybyłem na tą stację kosmiczną by znaleźć robotę ale także by skorzystać z luksusów tego przecudownego dobytku. – widząc zbliżającego się droida do ich stolika, Dex zatrzymał go zamawiając kolejne dwie szklanki tego wyśmienitego drinku.
- No to, skoro będzie nam okazja współpracować, chciałbym co nie co wiedzieć o swoim obecnym biznesowym partnerze – oparł się o kanapę na której siedział, skrzyżował swoje ramiona i wpatrywał w Tytusa analizując jego osobę.
Dex odpalił swój datapad i jeszcze raz zerknął na ogłoszenie zamieszczone w holonecie.
- Z tego co widzę, na ogłoszeniu jest napisane, że odbiór nagrody w Zordo’s Den. Z tego co mi się wydaje to znajdujemy się w odpowiednim miejscu by znaleźć swojego pracodawcę. Dobrze by było się dowiedzieć tego i owego na temat naszego celu. Wolę nie lecieć w ciemno i dać się złapać w ręce dobrze przygotowanej grupy Wookie. – taka była prawda. Posiadali mało informacji na temat celu za który chcieli się zabrać.
Skoro znajdowali się w Zordo’s Den to osoba, która zamieściła te informację również znajduje się gdzieś tutaj w pobliżu. Jak nie on to ktoś inny, kto później wręczy nagrodę za uśmiercenie kudłacza.
Image
Awatar użytkownika
Ryan Dexon
Gracz
 
Posty: 72
Rejestracja: 9 Sty 2015, o 16:48

Re: [Zordo's Haven] Kantyna "Zordo's Den"

Postprzez Ayle Dara » 14 Sty 2015, o 19:42

- Komfort i znana załoga - parsknął - Wygodne łóżko nie uratuje ci życia, no, chyba że ma zamontowany generator tarcz. Zaś popularność załogi w moim zawodzie może spowodować jedynie kłopoty. Samotne loty są dużo lepsze - akurat gdy skończył wypowiedź na ladzie pojawił się zamówiony przez niego drink. W międzyczasie dziewczyna zdążyła wyjść. Nie zadziwiło to Zeltrona. Po kilku sekundach rozmowy zdał sobie sprawę, że się nie dogadają. Zadziwiła go za to propozycja dziewczyny. Po cholerę zapraszała go na swój statek? Na jego planecie tego typu propozycje były bardzo jednoznaczne. Co prawda przeszła mu przez myśl pewna sprośna myśl, jednakże szybko ją odrzucił. Odbierał zbyt wiele sprzecznych komunikatów ze strony dziewczyny, a poza tym nie miał czasu na takie pierdoły.
-Widziałeś, jaka obrażalska? - zapytał barmana spoglądając w stronę dziewczyny. Ten tylko wzruszył ramionami i zajął się swoją pracą. Najwyraźniej nie miał ochoty na jałowe konwersacje z przypadkowymi przybyszami. Zeltron nie miał też prawa ani możliwości, aby go do tego zmusić. Zamiast tego oddalił się do pustego stolika pod ścianą. Był on niewielki, zaledwie dla dwóch osób. Zmniejszało to ryzyko, że dosiądzie się do niego ktoś niechciany, no - przynajmniej nie w grupie. Dzięki temu mógł pogrążyć się w swoich rozmyślaniach. Pomimo głośnej muzyki wyciszenie się przyszło mu wyjątkowo łatwo.
Jedynym jego zmartwieniem była praca, więc to właśnie na niej skupił swe myśli. Wszystko wydawało się zbyt proste. Z doświadczenia wiedział, że gdy do akcji wchodzą piraci, to sprawy się komplikują. Ayle nie do końca wiedział co, ale zdecydowanie coś w całej tej misji śmierdziało. W końcu wszystkie argumenty były po ich stronie. Mieli dwa porządne statki, jednego dozbrojonego Actiona IV a na przeciw siebie jedynie kilka Brzydali. W mniemaniu Zeltrona nie byli oni realnym zagrożeniem. Głęboko wierzył w swoje umiejętności. Jakby tego było mało, zmianie uległa trasa lotu. To zastanowiło mężczyznę. Pilot ewidentnie wspomniał, że piraci się na nich czaili. Musieli gdzieś te informacje zdobyć. Dyskusyjna mogła być też nowa droga.
-Ten gość mruczał coś, że latali w kółko tą samą trasą. Ja zapewne dużo lepiej kojarzę te tereny. Muszę z nim pogadać i przejrzeć mapy, żeby nas nie wpakował w jakieś gówno - pomyślał. Po chwili przemytnik przypomniał sobie o wzmiance na temat "czegoś większego". Nie wydawał się tym jednak zbyt zmartwiony. Piraci z reguły posiadają chociaż jeden większy statek, na który ładują zagrabione towary.
- W takim razie pozostaje jedynie kwestia trasy. No, przydałoby się też dowiedzieć, czy latają oficjalnie, z jakiejś firmy czy może wykonują zlecenia prywatne. Pewne opcje mogą niepokojąco zawęzić krąg poszukiwań - jego rozmyślania zostały brutalnie zakłócone przez czyjąś obecność. Czuł jak ktoś spogląda na niego z całkiem bliskiej odległości. Zwrócił w tym kierunku wzrok, aby dostrzec niewysokiego, aczkolwiek całkiem muskularnego mężczyznę. Starał się on zwrócić na siebie uwagę chrząknięciem, jednakże w obliczu tak głośnej muzyki nie miał szans na odniesienie sukcesu.
- W czymże mogę pomóc? - zapytał z uśmiechem Zeltron
- Podobno szukasz ludzi.
- Dobrze strzelasz? - rzucił dość bezpośrednie pytanie
- Zajebiście.
Ta odpowiedź poszerzyła uśmiech na twarzy Ayle'a. Wskazał przybyszowi krzesło i rozpoczął dosyć nudną rozmowę. Przed zatrudnieniem wypytał mężczyznę o wszystko co było mu potrzebne - jak dobrze strzela, na jakich statkach służył i czy nie jest przypadkiem ścigany. Nie potrzebował zbędnego ryzyka. Nie szukał również w nowym pracowniku przyjaciela. Nie miał zamiaru targać go ze sobą zbyt długo. "Jeden przelot i podwózka do domu" myślał hazardzista.
"Rozmowa kwalifikacyjna" nie różniła się bardzo w przypadku dwóch pozostałych rekrutów. Był to chyba duet, być może para - obydwoje należeli do rasy Twi'leków.
Mężczyzna zdziwił się, że zdołał zebrać całą mu potrzebną załogę w tak krótkim czasie. Westchnął zadowolony i podniósł się z krzesła. Już z daleka wypatrzył pilotów siedzących przy stole. Nie byli chyba zbyt chętni do zmiany położenia. Zbliżył się do nich szybkim krokiem.
- Mam jeszcze parę pytać - rzucił i nie czekając na jakiekolwiek zaproszenie zasiadł obok nich - Po pierwsze, muszę zobaczyć trasę przelotu. Starą i nową. Nie powinno to sprawić problemu, a może nam oszczędzić ich dużo. Po drugie, macie może pojęcie jakim cudem piraci wiedzieli, gdzie was szukać? Wspomniałeś, że się zaczaili. Byliście aż tak nieostrożni? Pomijając fakt, że lataliście zawsze tą samą trasą. Mogli was po prostu namierzyć przez przypadek parę razy na tym samym szlaku i potem dopaść... czy może ktoś im pomógł? - zadanie to powinien zostawić dziewczynie, w końcu powierzył jej dowództwo nad ich małą eskortą. Zaczynał trochę tego żałować, toteż postanowił zając się kilkoma sprawami samodzielnie.

Mam podesłać jakieś krótkie karty moich nowych załogantów?
Image
Awatar użytkownika
Ayle Dara
Gracz
 
Posty: 148
Rejestracja: 3 Sty 2015, o 19:48

Re: [Zordo's Haven] Kantyna "Zordo's Den"

Postprzez Tytus Lotar Polkay » 14 Sty 2015, o 20:58

- A tak jakoś się śpieszę, sam nie wiem. - odpowiedział Tytus. Nie chciał wyjść na nerwusa, ale nie mógł się już doczekać polowania na Wookiego. Cokolwiek miałoby się zdarzyć - pewne było, że to będzie walka wymagająca wprawy.
- Nieco więcej, co? No tak, od najmłodszych lat walczyłem na arenie. Gladiator, tak się nazywał, ten "zawód". A potem, potem to już, co popadnie... - powiedział nie chcąc zdradzać szczegółów. Napił się drinka, posłuchał towarzysza, po czym wstał, klasnął rękami.
- Ja przeproszę na chwilkę, bardzo, ale muszę za potrzebą do do tego ten, no. - rzekł, i udał się w stronę toalety lekko chwiejnym krokiem. Minął kilkanaście osób, po czym otworzył drzwi, na wejściu wydzierając się w niebo głosy.
- Taaaak! Taaaaak kurdeee, taaaak! Laj, laj, laj, pararara! - fałszował, radońnie tańcząc polkę. Nie zwracając niemalże wcale uwagi na to, że znajduje się pomiędzy kilkoma ludźmi. Wszedł na stronę, podbiegł rytmicznymi krokami do pisuaru. Chciało mu się, ale coś nie szło, czekał, czekał, a tu dalej nic. Znudzony, lekko podpity popatrzył na lewo, w stronę innej wygódki, gdzie swoje sprawy załatwiał jakiś Twi'lek.
- Oj, słabiutko, słabiutko. - powiedział, klepiąc go po ramieniu, wychodząc z toalety. Podszedł jeszcze do baru, po chwili wrócił do Dexa z dwoma szklankami wódki. Uśmiechnięty usiadł sobie tam, gdzie wcześniej, wypił jedną szklankę, po czym z zamiarem skonsumowania drugiej podniósł ją. Prawe że przy ustach zatrzymał ją jednak, popatrzył na Ryana.
- Może, ten, eee, kuśtyczka wódki byś się napił jeszcze, hehehe... - apetyt przychodzi w miarę picia.
Tytus Lotar Polkay
Gracz
 
Posty: 20
Rejestracja: 6 Sty 2015, o 20:29

Re: [Zordo's Haven] Kantyna "Zordo's Den"

Postprzez Mistrz Gry » 14 Sty 2015, o 22:05

Klub huczał od gwaru, muzyka w rytm której gibała się tancerka była dobra bo głośna. Nie dało się jednak uniknąć pewnej dość dokuczliwej niedogodności. Ciężko było rozmawiać. Jako, że dwójce mężczyzn udało się dogadać. Zdecydowanie dobrym pomysłem wydała się propozycja Ryana, odnalezienie zleceniodawcy nie było trudne.
- ten stary skurwol? - Kelenerka parsknęła niechętnie, - ta siedzi tu cały czas i skąpi na napiwkach, w dodatku wali rybą. Tam jest.
Podążając za wskazaniem powabnej przewodniczki trafili na rosłego Aqualisha Khark Mooden spojrzał na nowo przybyłych mężczyzn, w ręku a raczej w płetwie trzymał szklankę z jakimś śmierdzącym alko. Pociągnął z niego niezłego łyka i burknął.
- Wy dwaj też za Vrykroro? Sporo łowców się tu kręci ostatnio, ale jak się dowiadują szczegółów to spieprzają. Dywan rozwalił pięciu ludzi, i tylko jednego zastrzelił. A ja musiałem sprzątać to cholerne gówno. - Pociągnął kolejny łyk emanując przy okazji falę charakterystycznego smrodu. - Dobra panowie, macie do mnie jakieś pytania czy po prostu przyszliście postawić mi kolejkę?

Stolik przy, którym siedział obcy był lekko na uboczu a obaj łowcy nagród domyślili się szybko, że smród nie był jedyną przyczyną. Obcy może i wyglądał na menela w swoim pomarańczowym wdzianku, wprawne oko jednak z marszu wychwyciło charakterystyczny blaster w kaburze na udzie, oraz niewielkie wybrzuszenie w rękawie przy prawej płetwie. Hold out blaster. Mężczyźni mieli przed sobą zawodowego zabijakę, który w skutek pechowego zbiegu okoliczności ugrzązł w gównie po same jaja. Jeżeli dobrze to rozegrają może uda im się utargować coś więcej niż tylko kredyty.
- Podać coś jeszcze? - kelnerka nie próbowała nawet udawać miłej - Zordo może i płacił dobrze, ale pod koniec zmiany każdy miał dość, nawet ponętne Twillekanki w bikini.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6917
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

PoprzedniaNastępna

Wróć do Archiwum