Content

Archiwum

[Zordo's Haven] Lądowiska

Re: [Zordo's Haven] Lądowiska

Postprzez Shook » 5 Kwi 2017, o 21:30

Przybycie Ordo i jego partnerki na umówione miejsce spotkania, jeden z prywatnych hangarów, oznajmił cichy klekot beskar'gamu. Dźwięk nie tyle był zasługą samego chodu mężczyzny, co jego wewnętrznej potrzeby artystycznego spełnienia. Bowiem lewa dłoń uderzała rytmicznie w napierśnik, wystukując obecnie słuchany przebój samego Roora. Głowa odziana w hełm kiwała się do rytmu także, a sam Ordo pozwolił sobie na sekundę wspomnień o niezwykle kształtnych widokach, których doświadczył w Zordo's Den. Kciuk prawej dłoni pogłaskał czule E-19 wiszące u jego boku.
"Do roboty" hasło proste jak rozkaz przemknęło przez myśl Shooka, wprowadzając go już w odpowiedni, skupiony stan. Mógłby spędzić jeszcze kilka godzin w kantynie ale przecież kredyty same się nie zarobią.
Rozejrzał się po wnętrzu lądowiska, wypatrując jakąkolwiek istotę, która mogła być z nimi umówiona w kwestii szczegółów zlecenia. Ordo musiał przyznać, był ich ciekaw. Słyszał co nieco o firmie dla której potencjalny cel pracował. Tym bardziej go interesowało, kto chciał pojmać MacLeoda. Nie, żeby to coś zmieniło. Praca jest praca. Ceth przystanął dopiero gdzieś w okolicach środka hangaru. W końcu wypadało dać znać, że się jest na miejscu. Jakoś.
Czas oczekiwania należało sobie nieco umilić, na przykład pogawędką. A co. T-kształty wizjer skierował się na Echani u jego boku.
I co tam robiłaś ostatnią godzinkę, Cin? — Jak zwykle, odniósł się do niej po przezwisku, które sam jej nadał. Biała w języku Mando'a, delikatne nawiązanie do koloru jej cery i włosów. Definitywnie pozbawione wszelkiego negatywnego wydźwięku, wręcz przeciwnie. — Pewno zadowolona jesteś, że zaraz się stąd ruszymy. Chociaż nie wiem czy zmiana na Shaddaa to coś dobrego. No ale opowiadaj. Ciekaw jestem. — Shook już doskonale wiedział, że Reeve nie pała największą miłością do Zordo's Haven. Spytał mimo to, być może tym razem było to coś interesującego. Tak dla odmiany.
Image
Awatar użytkownika
Shook
Gracz
 
Posty: 34
Rejestracja: 2 Lut 2017, o 18:17

Re: [Zordo's Haven] Lądowiska

Postprzez Ren » 6 Kwi 2017, o 18:21

Jaśniejąca bielą Echani podążała niczym cień za Mandalorianinem, idąc za nim w stałym tempie. Pogrążona była w swoich myślach, raz odbiegających daleko poza temat misji, jaką mieli obydwoje niedługo przyjąć i obmówić szczegóły, a raz właśnie koło niej się kręcąc. Trzeba bowiem przyznać, iż zainteresował ją cel. Nie dość, że sprawa nie sprowadzała się do zakończenia życia nieszczęśnika, to na dodatek sama jego historia, przynajmniej ta część, o której dane było jej słyszeć, interesowała ją niezmiernie. Z tym większą ochotą szła za Cethem przez hangar, słuchając wystukiwanego przezeń rytmu i odpływając powoli w swój własny świat.

O mało na niego nie wpadła, gdy ten zatrzymał się nagle w jej mniemaniu gdzieś na środku hangaru, żeby być widocznym dla pracodawcy. Przewróciła oczami i sama rozglądnęła się wokół, również szukając wzrokiem ich informatora. Zdezorientowana zwróciła się zaraz w stronę Shooka, który najwyraźniej poczuł wewnętrzną potrzebę rozmowy z nią, oczywiście zwracając się do niej tym swoim mandaloriańskim słowem. Biała, tyle to znaczyło, gdy kiedyś zapytała go o znaczenie. Reeve uśmiechnęła się do mężczyzny i pokręciła głową. Przecież doskonale wiedział, co się mogło tutaj dziać w chwili, gdy się rozdzielili. Oj, Echani nie lubiła tego miejsca. Pełne było istot dalece wykraczających swoim zachowaniem poza jej granicę tolerancji, dobrego smaku, kultury i w ogóle pełne było grubiaństwa i podłości. Trochę zaleciało hipokryzją, owszem, ale Reeve chociaż potrafiła się zachować, nie to co tutejsze towarzystwo. Lecz czego się spodziewać po takiej melinie, jak zwykła nazywać Zordo's Haven?

To co zawsze. Starałam się nie zwracać uwagi na całe to towarzystwo, które chyba nie rozumiało mojej potrzeby samotności — skrzywiła się, wzdrygając przy okazji. — Im szybciej stąd wyruszymy, tym lepiej będę się czuła. Za każdym razem mam wrażenie, że oni tylko czekają, aż mnie zostawisz gdzieś samą. — wygładziła jakąś mało widoczną fałdkę swojego płaszcza i dodała: — A ty co tam robiłeś? To co zwykle?
Image
Awatar użytkownika
Ren
Gracz
 
Posty: 34
Rejestracja: 26 Mar 2017, o 02:26

Re: [Zordo's Haven] Lądowiska

Postprzez Mistrz Gry » 6 Kwi 2017, o 19:37

Ich rozmowę przerwał miarowy, cichy stukot jaki roznosił się po pustym hangarze. Od jednego z bocznych wejść zmierzał ku nim elegancki, dobrze zbudowany mężczyzna, w eleganckich lakierkach oraz garniturze. Mimo oficjalnego stroju, brak krawatu i rozpięty guzik wskazywały na dystans i brak charakterystycznej sztywności. Dla Mandalorianina i Echani raczej był to dobry omen, niż prowadzenie negocjacji z jakimś nudnym biznesmenem. Co więcej, osobnik szedł sam bez żadnej obstawy czy nawet droida obronnego. Nie mniej tylko głupi myślałby, że owy jegomość jest bezbronny. Jego postawa wskazywała pewność siebie i zdecydowanie, a przenikliwe spojrzenie wskazywały, że nie jest pierwszym lepszym "graczem" na galaktycznym rynku najemników i łowców nagród.
- Witam panią i pana. Wybaczcie uwagę, ale Mandalorianin i echańska wojowniczka to osobliwe połączenie, ale na pewno śmiertelne. Od razu zaznaczę, że na żadnej śmierci mi nie zależy. Spotkałem się z wami, gdyż jesteście zainteresowani zleceniem na Petera MacLeoda. Ogłoszenie w shadownetwork jest już ponad standardowy rok i nikomu nie udało się go zrealizować. - zaczął z szelmowskim uśmiechem mężczyzna i po chwili się zreflektował - Aha, nazywam się Rogers. Założenia zlecenia raczej się nie zmieniły, poza tym, że do zgarnięcia jest nie 10, a 12 tysięcy kredytów. Dwa patyki wypłacam w tej chwili, to tak na dobry start bądź jakieś drobnostki na misję. Muszę zadać podstawowe pytanie, podejmujecie się zadania? Jeżeli tak to przejdziemy do szczegółów.
Facet robił wrażenie profesjonalisty i zapewne nim był. Nie bił specjalnej piany, a skupił się na konkretach. Na pewno dodatkowym profitem były wspomniane pieniądze na start, chociaż była to tylko tak zwana kwota startowa. Ponadto Rogers nie miał pewności czy najemnicy nie zechcą negocjować uposażenia. Piłka była teraz po stronie Mandalorianina i Echani.

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6916
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Zordo's Haven] Lądowiska

Postprzez Shook » 7 Kwi 2017, o 01:32

— To co zwykle. — Ordo skinął energicznie głową, a pod hełmem zakwitł krótki uśmiech do jego partnerki. Jego uwagę jednak zwrócił odgłos zbliżających się kroków, który momentalnie przyciągnął i wzrok Mandalorianina. Zbliżający się mężczyzna zrobił nawet dobre wrażenie na Shooku. Samo odzienie nie grało roli w tym przypadku, a raczej prezencja jegomościa i ruchy. Nim ich zleceniodawca miał do nich dotrzeć, Ceth wykorzystał moment by wyłączyć muzykę i odpowiedzieć towarzyszce.
— Bes'laar kyr. — szepnął komendę, a gdy tylko glimmik ucichł w hełmie, Shook rzucił krótkie spojrzenie Echani. — Zapewne na to właśnie czekają. Pamiętaj, Cin, jakby któryś przesadzał to daj znać. Utniemy sobie z nim pogawędkę.
Wizjer hełmu skierował się na nowo przybyłego, gdy tylko ten stanął przed dwójką najemników. Na powitanie i komplement Ceth odpowiedział kurtuazyjnym skinięciem głowy i zamienił się w słuch. Nie przerywał dopóty ich zleceniodawca nie skończył. Rogers, jak to im się mężczyzna przedstawił, zarobił na kolejny plusik u Mandalorianina. Nie pieprzył frazesów, przeszedł do sedna sprawy a i dołożył dwa tysiące na start. Nieźle.
— Cały standardowy rok? Fakt, zajęci byliśmy ale już bierzemy się do roboty. Ceth Ordo. — przedstawił się Shook i zostawił krótką pauzę by Cin mogła zrobić to samo. — Zaliczka już świadczy, że dojdziemy do porozumienia w tej kwestii. Konkrety z mojej strony. Jak miał pan juz do czynienia z Mandalorianinem, to pewnie znane. Zastrzegam sobie prawo do negocjacji po usłyszeniu szczegółów. Jak i również prawo do wycofania się z wykonania zlecenia, jeśli będzie ono ponad siły lub będzie godzić w honor klanu. Wszelkie poniesione koszty zwracam. — Formułkę należało wypowiedzieć, profesjonalizm to podstawa. — Należy to rozumieć jako tak. Teraz szczegóły.
Mandalorianin skinął i spojrzał się raz jeszcze na Echani, czekając na cokolwiek co chciałaby dodać. Cały czas utrzymywał spokojny ton i, poza wspomnianym moment, obserwował Rogersa zza wizjera hełmu, samemu będąc gotowym na każdy ruch. Głównie po blaster. Takie miejsce, taka praca, taki nawyk.
Image
Awatar użytkownika
Shook
Gracz
 
Posty: 34
Rejestracja: 2 Lut 2017, o 18:17

Re: [Zordo's Haven] Lądowiska

Postprzez Ren » 8 Kwi 2017, o 15:44

Jasne — skinęła głową Reeve, uśmiechając się delikatnie do Mandalorianina, nie wątpiąc wszakże w jego zdolności "pertraktacji" z nachalnymi zbirami. Swe srebrzyste oczy skierowała tuż po tym ku ich zleceniodawcy, jak słusznie sądziła. Założyła ręce na piersi i otaksowała go uważnie wzrokiem. Pomimo szykownego wyglądu nie wyglądał na sztywnego nudziarza, z którym negocjacje to byłaby mordęga. Wręcz przeciwnie, jego zachowanie, sposób chodzenia i chociażby ten niedopięty guzik w koszuli świadczyły, że będzie dobrym rozmówcą. I niebezpiecznym, skoro pojawił się tutaj bez obstawy.

Na jej bladych ustach zatańczył ponownie uśmiech, usłyszawszy, jak o niej wyraża się biznesmen. Wojowniczką ona raczej nie była, przynajmniej nie z prawdziwego zdarzenia, chociaż jej geny nierzadko pomagały w wielu sytuacjach, chociażby tutaj. Reputacja Echani jako doskonałych wojowników była wręcz stereotypowa i chociaż Reeve wyłamywała się z tego schematu, zbyt wiele istot myślało o niej jak o przeciętnym przedstawicielu tej rasy. Było to o tyle dobre, że to właśnie ten czynnik hamował co poniektórych, tutaj czy gdzie indziej. A kobieta wcale nie zamierzała nikogo wyprowadzać z błędu.

Rogers, jak to nazwał siebie jegomość, nie lał wody i od razu przeszedł do konkretów. Echani stała obok Cetha, słuchając jego standardowej formułki, a gdy wyłapała jego spojrzenie, odchrząknęła i postanowiła dopiero teraz się przedstawić.

Reeve Avery. I nie, nie mam raczej nic do dodania, mój kompan powiedział wszystko, co trzeba było powiedzieć — rzekła, uśmiechając się uprzejmie do Rogersa i opuszczając dłonie wzdłuż tułowia.
Image
Awatar użytkownika
Ren
Gracz
 
Posty: 34
Rejestracja: 26 Mar 2017, o 02:26

Re: [Zordo's Haven] Lądowiska

Postprzez Mistrz Gry » 9 Kwi 2017, o 15:03

Rogers z uwagą wysłuchał co ma mu do powiedzenia Mandalorianin. Mimo iż przedstawiciele tego ludu byli przede wszystkim wspaniałymi wojownikami, to wśród nich nie brakowało osób obytych w sztuce pertraktacji. Tak było i tym razem, przy czym Shook nie omieszkał wpleść w to odrobinę kurtuazji oraz podkreślił jak ważne są dla niego klanowe wartości. Nieco inną postawę przyjęła jego partnerka, która całość skwitowała krótkim zdaniem.
Zleceniodawca choć może był w ich oczach tylko facecikiem w garniturze, to znał się także na najemniczym fachu i zauważył ich dyskretne zachowanie, wskazujące na ciągłą gotowość i czujność. Sam w geście otwartości rozłożył ręce wzdłuż barków i pokazał otwarte dłonie. W sztuce dyplomacji taka postawa nie raz rozładowywała napięcie, choć tutaj Rogers chciał tylko wzmocnić nieme zapewnienie, iż dwójce nic tutaj nie grozi.
- Lubię osoby, które tak konkretnie stawiają sprawy. Podstawowe pytanie, zaliczkę w postaci 2 tysięcy kredytów oczekują państwo w formie kredytów czy przelewu na wskazane konto? Co do głównego tematu, Peter MacLeod widywany jest głównie tu, w Przestrzeni Huttów, na Nal Hutta i Nar Shaddaa. Z najnowszych informacji wiemy, że cel od około 3 dni widywany jest na planecie Hosko. To niewielka, rolnicza planeta leżąca w systemie o tej samej nazwie, oczywiście znajdująca się w granicach administrowanych przez Huttów. - mężczyzna przerwał na chwilę, by pozwolić swoim gościom na spokojnych odbiór informacji. By zachować pełen profesjonalizm, wyciągnął podręczny holoprojektor, który wyświetlił położenie świata oraz przedstawiał podstawowe informację. Faktem jaki należało odnotować, była stacja kosmiczna orbitująca nad Hosko, choć jej lata świetności minęły zdecydowanie przed wiekami.
- Co robi MacLeod na tym świecie? Dobre pytanie, w końcu wiemy że raczej lubuje się w zindustrializowanych klimatach. Podejrzewamy, iż na Hosko uprawiają pewien rodzaj rośliny, z której wytwarza się narkotyk o roboczej nazwie Q-myth. Przed laty nasz cel był uznawany za jednego z najlepszych pilotów w całej Galaktyce, więc jego usługi mogą być nieocenione dla kogoś, kto zarabia na używkach. - kontynuował swoją wypowiedź, przekazując niezbędne dane - Ponadto był członkiem legendarnej organizacji The Eye. Niewiele o niej wiemy, tyle że oficjalnie Imperium rozprawiło się z nią w połowie lat '50ABY. Mężczyzna raczej nie posiada wielkiej obstawy, a sam na pewno potrafi zrobić użytek z blastera. Chciałbym, żebyście dostarczyli go żywego i w miarę całego na Zordos Haven. Pytania?
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6916
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Zordo's Haven] Lądowiska

Postprzez Shook » 10 Kwi 2017, o 20:45

Shook wykorzystał prywatność jaką daje jego charakterystyczny hełm, gdy jego oczy powędrowały za rozłożonymi rękoma Rogersa. Przyjacielski gest, zmniejszący ciśnienie w trakcie rozmów i wiele więcej. Nie będąc pewnym, czy ich zleceniodawca jest porządnym chłopem czy roztrzęsionym, widząc pełną gotowość łowcy. A i pewnie Reeve. W odpowiedzi Mandalorianin postanowił pokazać rozmówcy, że wcale nie jest spięty, a wręcz przeciwnie. Dłonie Ordo przeniosły się na pas z oporządzeniem, zaczepiając się kciukami o najbliższe ładownice. Ciężar ciała przeniósł się na prawą nogę, ledwie zauważalnie. I chociaż Ceth przyjął bardziej wyluzowaną pozycję, nie oznacza to, że przestał obserwować Rogersa. Wspomniana zaleta hełmu.
— W formie kredytów, jeśli można. — odpowiedział krótko i pozwolił dokończyć mężczyźnie. A same kredyty przydadzą się w wypadku jakichkolwiek nieprzewidzianych wydatków. Wizjer hełmu utkwił wbity w holoprojektor, by Mandalorianin mógł przestudiować wyświetlane informacje. A więc faktycznie MacLeod pracował dla The Eye. A teraz śmiga z chwastami na dragi. Los potrafi szybko odwrócić karty, nie ma co. Kto jak kto, ale Ceth wiedział o tym doskonale. Musieli dorwać go zdecydowanie na ziemi, skoro w pilotażu był biegły, a i mały problem przysparzał fakt, że należało pojmać go żywcem. Nie ma rzeczy niemożliwych. Są za to pytania.
— Kilka. — Ceth skinął na potwierdzenie. — Czy wiemy coś na temat pracodawcy MacLeoda? Dla kogo wozi chwasty? Czy może mieć kontakty u bardziej ogarniętych Huttów? W skrócie, czy domyślamy się kto kryje mu plecy. Dałoby to nieco światła na możliwą obstawę. Muszę też powiedzieć, że zabicie takiej persony jaką zdaje się być MacLeod byłoby zdecydowanie prostszą sprawą. Tutaj wchodzi w grę dostarczenie go w nienaruszonym, względnie, stanie. Za dodatkową trudność widziałbym kolejne dwa tysiące. Do zapłaty po dostarczeniu MacLeoda w umówionym stanie na Zordo's Haven. Środek transportu celu? To raczej tyle z pytań. Ach, wszelkie dane proszę przesłać mojej partnerce. — Mandalorianin wskazał dłonią Echani obok. i zaraz po tym zerknął na nią na moment. — Cin, ogarniesz to, nie?
Wizjer hełmu wrócił na Rogersa, a sam Ordo raz jeszcze zamienił się w słuch. Każda informacja ułatwiła by pracę, bez dwóch zdań.
Image
Awatar użytkownika
Shook
Gracz
 
Posty: 34
Rejestracja: 2 Lut 2017, o 18:17

Re: [Zordo's Haven] Lądowiska

Postprzez Ren » 11 Kwi 2017, o 23:53

Kobieta stała po lewej stronie Shooka, dokładniej rzecz ujmując tuż za nim. Z początku, będąc małomówną, drobną istotką, można było odnieść wrażenie, że to jej kompan jest niekwestionowanym liderem. Może rzeczywiście po części tak było, gdyż to on załatwiał większość spraw, targował się z klientami, czy przejmował dowodzenie w terenie, ale błędem byłoby myśleć, iż Echani robiła mu tylko za ozdobę. Podobnież byłoby posądzać ją o dosyć stereotypową dla jej rasy profesję. I tak też, stojąc tak cichutko i odzywając się tylko wtedy, gdy zakuta w hełm głowa Cetha zwracała się w jej stronę z wyraźnym oczekiwaniem na jakąkolwiek reakcję, Reeve obserwowała jegomościa. Co też takiego zaobserwowała? Ano, że typ starał się zyskać ich zaufanie i przychylność poprzez nieznaczne ruchy, takie jak zmiana ułożenia ciała i rąk. Nie mogła jednocześnie w tak otwarty sposób świdrować elegancika, o co posądzała swego druha, więc tylko od czasu do czasu jej wzrok przesuwał się zarówno po twarzy, jak i reszcie tegoż pana. Cały czas skupiała się na rozmowie, starając się wyciągać z niej własne wnioski, sama niewiele się odzywając.

I ona obserwowała holoprojektor, jednocześnie chłonąc słowa Rogersa. Gdy ten skończył, uniosła głowę i zerknęła na jego twarz, znaczy się nos, po czym uchyliła usta, by zacząć zadawać pytania... no, ale Shook ją uprzedził, więc je zamknęła z powrotem i po prostu kiwała głową.

Jasne, jak zawsze — odparła, uśmiechając się do zapuszkowanego Mandalorianina, po czym skierowała się z powrotem ku Rogersowi. — Tak z ciekawości, ten narkotyk. Jakie ma działanie i na jaką skalę jest rozprowadzany? No i The Eye. Nie macie dosłownie żadnych więcej informacji o tej organizacji? — westchnęła cichutko, wodząc oczami od czubka nosa Rogersa, do jego oczu, nigdy nie zatrzymując się przy nich dłużej, niż na sekundę.
Image
Awatar użytkownika
Ren
Gracz
 
Posty: 34
Rejestracja: 26 Mar 2017, o 02:26

Re: [Zordo's Haven] Lądowiska

Postprzez Mistrz Gry » 12 Kwi 2017, o 11:07

Rogers nie spiesząc się, wyciągnął z wewnętrznej części marynarki cztery chipy kredytowe o nominale 500 i przekazał je swoim rozmówcom. Następnie szybko analizował pytania, jakie powstały w wyniku dyskusji. Spodziewał się, że najemnicy nie zadowolą się kwotą 10 czy 12 tysięcy, chociaż podwyżka była wkalkulowana w koszty. W końcu od ponad roku nikt nawet nie zająknął się z ofertą realizacji zlecenia na słynnego pilota Petera.
- Jeżeli chodzi o jego pracodawców, to nie posiadamy takich informacji. Jednak przypuszczamy, że pracuje tam gdzie są kredyty, a więc nie ma jednego stałego szefa. Widocznie za realizacje dostaw q-mythu dostał niezłe pieniądze. Odpowiadając na pytanie pani, to dosyć nowy narkotyk, powodujący intensywne, ale krótkie halucynacje. Podobno są też tacy, którzy suszą roślinę, z której się go robi i palą, aczkolwiek doznania nie są już tak mocne. Wybaczcie, ale nie jestem ekspertem w tej dziedzinie. - rzekł zgodnie z prawdą zleceniodawca. Wskazywało na to, iż uprawa i handel ową używką w ogóle nie interesuje ludzi, dla których Reeve i Shook mieli pracować, a na pewno nie było to zadanie przeznaczone dla nich. Oni mieli skupić sięna pojmaniu MacLeoda.
- Co do Huttów, interesujący jest przydomek jakim pan ich pan określa. Ogarnięty Hutt to bardzo względne pojęcie, jednak tam gdzie kredyty, tam ich czujność i pewność siebie wzrasta. Czy oni mają jakiś zysk z pracy naszego celu? Cóż jeżeli zdarza się im go wynajmować to tak ale czy obecnie wykonuje dla nich zlecenia? Nie mamy pojęcia. - kontynuował odpowiedzi na pytania Rogers. W końcu każda informacja mogła przybliżyć wszystkich do pomyślnego zakończenia misji. - Peter MacLeod nie lubi rzucać się w oczy, nie ma dużej obstawy. Tak jak wcześniej wspomniałem potrafi o siebie zadbać sam. Co do The Eye, to chyba nikt za wiele nie wie. Wszelkie informacje o tej tajnej organizacji zostały zastrzeżone przez Imperium. Jej stan obecny jest taki, że oficjalnie nie istnieje, a jej baza z flotą zostały zniszczone w latach '50ABY. Wątpiłbym jednak w całkowite rozbicie tego tworu, na pewno ktoś wykorzystuje do tej pory swoje kontakty oczywiście do zarabiania pieniędzy.
Mężczyzna zrobił krótką, charakterystyczna pauzę, by rozmówcy mogli na spokojnie wszystko odnotować. Godnym uwagi faktem była brak jakiejkolwiek niecierpliwości ze strony Rogersa. Był to kolejny punkcik wskazujący na jego profesjonalizm. W wielu przypadkach zleceniodawcy unikali odpowiedzi na nieprzyjemne pytania i byli zainteresowani jedynie jak najszybszym finałem zadania. Nie interesował ich fakt w jaki sposób i przy użyciu jakich środków najemnicy podejmą się pracy. Liczył się tylko czas, jednak na tym tle, zleceniodawca Mandalorianina i Echani ewidentnie się wyróżniał.
- Co do środka transportu jakim porusza się owy jegomość, to jest przebiegły, gdyż wypożycza statki od firm, nie lata jedną, prywatna jednostką. Niektórzy uznają to za mało profesjonalne, ale moim zdaniem, w jego przypadku to wręcz genialne. Żadna to informacja, ale głównie jego wybór pada na lekkie i średnie frachtowce, z przewagą tych koreliańskich. - odparł ze swoim szelmowskim uśmiechem, czekając na kolejne pytania bądź zakończenie dyskusji.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6916
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Zordo's Haven] Lądowiska

Postprzez Shook » 14 Kwi 2017, o 22:52

Na twarzy Mandalorianina wyrósł kolejny uśmiech, skierowany bardziej do niego samego niż Reeve, chociaż to Echani była powodem. Lubił z nią pracować. Dlatego, że była pomocna. I ciekawska. W jej towarzystwie zawsze można było dowiedzieć się czegoś interesującego. "To chyba ten słynny naukowy umysł" pomyślał i jego uwaga wróciła do Rogersa. Zleceniodawca wyjaśnił wszystko, o co pytał Shook. Chociaż niekoniecznie bardzo pomocnie, najwidoczniej nie wiedział. Trudno się mówi. Jasnym stało się też dla Cetha, że strona odpowiadająca za zlecenie za nic ma sobie same narkotyki. Ktoś chce poużywać sobie umiejętności MacLeoda.
— O tym mówię, panie Rogers. — odezwał się w końcu, nawiązując do tematu Huttów Ogarnięty Hutt to taki, który ogarnął sobie całkiem pokaźny majątek i skrupulatnie liczy każde wupiupi dwa razy. Tacy przeważnie nie lubią gdy nieproszona ręka ingeruje w ich mienie. Nic dziwnego ale co poradzisz. Wolny rynek, ktoś by powiedział. W razie czego postaramy się być niewidzialną ręką. Najlepiej taką, która uniknęła by i The Eye. Do załatwienia.
Mandalorianin potwierdził swoje słowa pewnym skinięciem głowy. Szczegółów brakowało też na temat samego statku, którym mógłby się ów cel poruszać. Tym razem nie przez brak informacji a pomysłowość Petera.
— Dosyć sprytnie, zgadzam się. Chociaż patrząc na jego doświadczenia, nie dziwne. Lekkie i średnie frachtowce, głównie koreliańskie. To zawsze coś, panie Rogers. W każdym razie, zajmiemy się tym. W razie jakiejkolwiek potrzeby kontaktu, czy też po zleceniu, proszę przesłać mojej partnerce namiary na połączenie. To wszystko z mojej strony. Jeśli Cin nie ma żadnych więcej pytań, albo pan, będziemy się zbierać. Należy zabrać się do roboty, a czas to pieniądz, jak to niektórzy mawiają.
Ordo wyprostował się i poprawił własny ekwipunek. Prawa dłoń została już na E-19, chociaż nie z powodu jakiegoś spięcia a zwykłej miłości, którą Mandalorianin darzył swoją broń. Dosyć specyficzny rodzaj miłości. Shook cofnął się o krok, przesuwając spojrzenie pomiędzy Reeve a Rogersem, czekając na pytania bądź pożegnania.
Image
Awatar użytkownika
Shook
Gracz
 
Posty: 34
Rejestracja: 2 Lut 2017, o 18:17

Re: [Zordo's Haven] Lądowiska

Postprzez Ren » 15 Kwi 2017, o 00:54

Reeve skinęła Rogersowi głową, dowiadując się czegoś o tym tajemniczym narkotyku. Obiecała sobie tuż po tym, że jeśli nadarzy się okazja, z chęcią pobierze próbki tego q-mythu, oczywiście w celach naukowych — byłaby głupia, gdyby chciała tego skosztować. O The Eye nie dowiedziała się wiele, więc tym bardziej jej ciekawość się wzmogła. I tutaj przyrzekła, że w najbliższej chwili pogrzebie tu i ówdzie i wyciągnie, co to była za organizacja. Interesował ją także sam Peter — zdawał się być o tyle ciekawą personą, że przed dostarczeniem go na Zordo's Haven pragnęła uciąć sobie z nim krótką pogawędkę i dowiedzieć się paru rzeczy. Szczególnie korciła ją wzmianka o klonowaniu i przenoszeniu świadomości. Oczywiście o ile obiekt będzie chciał rozmawiać, bo wiadomo, jak to z nimi jest.

Nie mam już żadnych pytań. Dokładniejsze dane dotyczące przewidywanej lokalizacji obiektu i wszelkie przydatne nam podczas misji informacji proszę przesłać mnie, ja się nimi zajmę — powiedziała i skinęła głową Rogersowi, znowu wygładzając swój płaszcz i odgarniając do tyłu zabłąkany kosmyk. I ona nie miała nic więcej dodania.

Shook miał rację. Czas to pieniądz, a w przypadku ciągle przemieszczającego się celu był wręcz na wagę złota, więc im szybciej wyruszą na Hosko, tym lepiej. Spojrzała oczekująco na ich zleceniodawcę, licząc po cichu, że ten już nie będzie miał nic do dodania. Nie mając co zrobić z rękoma, splotła je na piersi. Jej wzrok powędrował także przez krótką, ulotną wręcz chwilę ku dłoni Cetha dotykającego swojej broni. Znała już mniej więcej jego zwyczaje i wiedziała, że nie był to objaw nieufności czy spięcia, lecz coś w rodzaju... uspokajającego dla niego gestu? Może to nie było najbardziej oddające sytuację słowa, jednakże Reeve mocno ograniczała się z używaniem tego, który być może raz czy dwa Shook użył: "miłość". Dla niej było to śmieszne i niepoważne, więc unikała tego do wyrażania adoracji mężczyzny jego broni. Cóż, w każdym razie każdy ma swoje fetysze i dziwne upodobania.
Image
Awatar użytkownika
Ren
Gracz
 
Posty: 34
Rejestracja: 26 Mar 2017, o 02:26

Re: [Zordo's Haven] Lądowiska

Postprzez Mistrz Gry » 15 Kwi 2017, o 12:48

Rogers znowu zamienił się w słuch, jednak tym razem nie usłyszał żadnych pytań. Wszystko było jasne, choć zapewne jego kontrahenci byli rozczarowani, iż nie był w stanie podać im konkretnych informacji. Cóż, gdyby tak było, to nikt nie umieszczałby w ShadowNetwork zlecenia na Petera MacLeoda, tylko zebrał by swoich ludzi i wykonał to co trzeba.
- Jeśli to wszystko, dziękuję za owocną rozmowę. Kontakt został przesłany na państwa komunikatory. Dyskrecja jest wskazana, chociaż akurat plusem Hosko jest to, iż ani wielcy tej Galaktyki, ani społeczeństwo nie skierowało na nią jupiterów. Mało kto interesuje się rolniczym światem, leżącym w Przestrzeni Huttów. - odparł mężczyzna, wyciągając dłoń ku Mandalorianinowi i Echani - Z mojej strony to wszystko, kiedy uznają państwo za właściwe, proszę ruszać. Do zobaczenia.
Po tradycyjnym uścisku i wymianie uprzejmości, Rogers jakby nigdy nic odwrócił się i opuścił hangar. Należało przyznać, że od początku do końca, zleceniodawca trzymał profesjonalny poziom, nie robiąc żadnych uwag co do podniesienia stawki czy mnóstwa zadawanych pytań. Na pewno przyspieszyło to negocjacji między nim a Shookiem i Reeve, choć kobieta raczej nie była zbyt aktywną stroną w konwersacji. Nadszedł czas na ostatni przygotowania i wylot na Hosko, gdzie miał czekać na nich Peter MacLeod...

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6916
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Zordo's Haven] Lądowiska

Postprzez Ren » 18 Kwi 2017, o 13:28

Echani kiwała co i rusz głową, dając przy tym potwierdzenie Rogersowi odnośnie jego słów. Zarówno ona, jak i jej towarzysz uścisnęli dłoń zleceniodawcy, a następnie patrzyli, jak odchodzi w swoją stronę. Niesamowity był tutaj profesjonalizm, jakim się ich interlokutor wykazał podczas dysputy na temat ich nowego celu.
Kiedy jego sylwetka zniknęła im z pola widzenia, Reeve odwróciła się do Shooka i zapytała:
Idziemy? — i już po chwili oni sami ruszyli do swojego frachtowca, w planach mając wyruszenie na Hosko i odnalezienie Petera MacLeoda. Kobieta czuła, że to nie będzie takie proste, jak by się mogło z pozoru zdawać, tym bardziej, iż obiekt ma pozostać przy życiu oraz względnym zdrowiu. Dla nich jednak na dłuższą metę nie powinno sprawiać trudności to zadanie...
Image
Awatar użytkownika
Ren
Gracz
 
Posty: 34
Rejestracja: 26 Mar 2017, o 02:26

Re: [Zordo's Haven] Lądowiska

Postprzez Mistrz Gry » 21 Kwi 2017, o 19:56

Akcja przenosi się na: [Hosko] Człowiek wielu żyć

Post zniknie jak napiszecie na Hosko :)
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6916
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Poprzednia

Wróć do Archiwum