Content

Archiwum

[Zordo's Haven] Stacja kosmiczna

Re: [Zordo's Haven] Stacja kosmiczna

Postprzez Mistrz Gry » 4 Kwi 2017, o 17:10

Astrith zwracała uwagę. Pośród najgorszych męt i kaprawych istot na stacji jej wygląd, zachowanie czy choćby uroda wyraźnie się odznaczały. Nie musiała nawet specjalnie się wysilać i nie potrzebowała specjalnego makijażu czy stroju; miała to coś. To też nie dziwiła się gdy w ślad za nią podążały lepkie spojrzenia mężczyzn i to nie tylko rasy ludzkiej. Nie dziwiło ją to. Jednak doskonale wiedziała, kiedy ktoś wpatruje się w nią z lubieżną pożądliwością, a kiedy z dużo gorszymi zamiarami.
Od momentu opuszczenia lokalu wiedziała, że ktoś za nią idzie. Może nawet bardziej przeczuwała niż wiedziała. Pewności jednak nabyła gdy na krótką chwilę spostrzegła zakapturzoną postać kubaza, który chwilę później zniknął wtapiając się w grupę przechodniów. Ten niespokojny uśpiony instynkt - tak mocno przećwiczony już w swym awanturniczym życiu - podpowiadał jej, że spokojny i nudny pobyt na stacji właśnie dobiegł końca.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6931
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Zordo's Haven] Stacja kosmiczna

Postprzez Renno Tresta » 6 Kwi 2017, o 08:44

Kubaz? Na miłość Zordo. Ryje pod kapturami - dwadzieścia cztery godziny na dobę. Gały – wścibskie, za krwistymi goglami. Trąby też, rzekłby człowiek, sugestywne. Jakim cudem najbardziej podejrzanie wyglądające, najbardziej wyróżniające się z tłumu chujonosy w galaktyce załatwiły sobie niemal monopol na rynek szpiegowski – nie wiadomo. Choć warto byłoby się kiedyś nad tym zastanowić.
Wolny strzelec, myślała dalej Astarith. Najprawdopodobniej. Ktoś nietutejszy musiał nająć lokalnego szpicla jako swojego agenta, a ten z kolei cwaniak wziął i wybadał jej położenie, zabrał się do profesjonalnego węszenia i teraz łazi, o. Jej śladem. Tak, mus jakaś obca siła działa tutaj na odległość, przez cholernego Kubindińczyka. Wielki Zet nie bawiłby się przecież w podchody we własnym królestwie, a osiadli na stacji, pomniejsi bossowie wysłaliby swoich karków do przekazania wiadomości, nie dodatkowo opłacanego Kubaza. Ciekawe. Dość.
– Hej, dwa razy flangth junior poproszę, z surówkami. Hm? Nie, łagodny. A, drugi może ostry. Dzięęę-kuje.
Buda z żarciem nie zawiodła. Ruda dosiadła się do jednego z szeregu wolnych stolików i ułożyła porcje po przeciwnych stronach blatu, przy obu niezajętych krzesełkach. Potem zaczęła swoje szamać.
Wydawało jej się, że wiadomość wysłała w eter w miarę klarowną. Witaj, podglądaczu-tropicielu, voyeurze niedochędożony, wiem, że gdzieś się chowasz. Dołącz, ciepły flangth na ciebie czeka, za darmo. Pogadajmy, jedyny haczyk.
Najwyżej nic z tego nie wyjdzie i zamiast kogoś cichociemnego dosiądzie się głodny bezdomny. Ale to też nie będzie źle. Przynajmniej się biedaczysko dokarmi.
Lewą, wolną od parującego pokarmu dłonią sięgnęła pod kurtkę i odpięła guzik od kabury. Dyskretnie. Gdyby tajemniczy obserwator, ewentualnie: tajemniczy obserwatorzy... przybyli, a nie okazali się przyjaźni.
Image
Postać archiwalna:
Renno Tresta
Awatar użytkownika
Renno Tresta
Gracz
 
Posty: 575
Rejestracja: 3 Kwi 2010, o 14:30

Re: [Zordo's Haven] Stacja kosmiczna

Postprzez Mistrz Gry » 9 Kwi 2017, o 11:52

Astrith była w połowie posiłku kiedy doszła do wniosku, że chyba trafił się jej ten ostry; łzy nachodzące do oczu i pociągający nos nie sugerowały by szama czekająca na Kubaza była tą ostrą. Zanosiło się na piekielne posiedzenie w mieszkaniu. Jakkolwiek: żarcie było dobre.
W połowie posiłku przy stole pojawił się też Kubaz. Usiadł na przeciwko Astrith i odsunął od siebie porcję flanght.
- Nie jadam takiego śmiecia. Szkoda zdrowia, ale dziękuję. - Powiedział, a jego głos był ledwie słyszalny i dziewczyna zorientowała się, że bardziej domyśla się niż słyszy kubazkie słowa.
- Rozsądnie to rozegrałaś. Na spokojnie. To dobrze. Ułatwi nam wszystkim to pracę. Muszę Cię najpierw zapytać o coś: wiąże Cię obecnie jakoś kontrakt?
Obcy położył na stole niewielki holoprojektor, nie uruchomił go jednak; w skupieniu czekał na słowa Astrith.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6931
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Zordo's Haven] Stacja kosmiczna

Postprzez Renno Tresta » 10 Kwi 2017, o 08:19

Łowczyni postanowiła więcej się nie torturować - rzuciła resztkę wypalającej kubki smakowe padliny warującemu obok stolika kotu. Kot powąchał, co miał przed sobą, miauknął, obrócił się i odszedł. Kobieta tymczasem strzepnęła okruszki z palców i pokiwała w stronę Kubaza głową.
– Czyli o to chodzi. Mhm. - odparła, z tonem totalnego zrozumienia w głosie. - Dziękuję, mam już dostawcę Holonetu. Jestem zadowolona z aktualnej oferty, nie, nie chcę zmieniać, proszę nie odpalać prezentacji.
Ucieszona z własnego wygłupu, sięgnęła po nietkniętą przez szpicla porcję mięsopodobnej odżywki. Sięgnęła, trzeba zaznaczyć, powoli, niespiesznie, żeby nie zaalarmować rozmówcy; żeby się nie przestraszył i jeszcze, brońcie bogowie, nie wyciągnął noża i nie przybił jej z nerwów dłoni do blatu. Czasem tak robią typy spod ciemnej gwiazdy. Częściej niżby człowiek myślał.
– Ale tak serio to jestem wolna. Co się kroi? Dla kogo pracujemy? Córka jakiegoś bogacza za ostro zabalowała na Zeltrosie i zerwał się ślad? Znam ten ból. Za rozsądną opłatą znajdzie się sukę. Może któryś syndykat potrzebuje laski z zewnątrz, no wiesz, do skasowania niewygodnego świadka? Nie ma sprawy. Tylko żadnych dzieci i zwierząt, szczególnie gadających. Nawet zabójcy mają swoje granice.
Przerwała, żeby wsypać sobie zawartość kubełka z surówką do paszczy. Pochrupała, kontynuowała. Na szczęście krótko.
– To co w końcu? Zajmujemy się biznesem?
Image
Postać archiwalna:
Renno Tresta
Awatar użytkownika
Renno Tresta
Gracz
 
Posty: 575
Rejestracja: 3 Kwi 2010, o 14:30

Re: [Zordo's Haven] Stacja kosmiczna

Postprzez Mistrz Gry » 10 Kwi 2017, o 09:31

- To dobrze. Pracodawca się ucieszy. I nie jest tak jak mówisz. Nie chodzi o zagubioną córę. Misja jest poważniejsza. - Rzekł Kubaz a Astrith dałaby sobie rękę obciąć, że jej rozmówca był zniesmaczony tym, że musi z nią rozmawiać. (Choć to wrażenie mogło być też spowodowane późną porą i zmęczeniem dziewczyny).
- Nie miałem też zamiaru uruchamiać tego tutaj. To by było nierozsądne. Zbyt wiele oczu. Proszę zabrać projektor. Znaleźć ustronne miejsce, uruchomić go i porozmawiać z pracodawcą. Takie otrzymałem instrukcje i nic więcej nie wiem. Na tą chwilę.
Nieznajomy wstał i rozejrzał się. Wydawał się jej być spięty i przesadnie czujny; w miejscu takim jak Zordo's Heaven co godzina dokonuje się jakiejś mało legalnej i podejrzanej umowy i nikt nie zwracał uwagi na rozmowy toczące się przy stolikach. Nie zwracanie uwagi w takich miejscach to wręcz konieczność.
- Zabierz. Odsłuchaj. I być może do zobaczenia. Bądź czujna.
Nieznajomy odwrócił się i ruszył w stronę przejścia prowadzącego na szerszy chodnik stacji. Astrith odprowadziła go wzrokiem licząc na to, że wychwyci moment w którym szpicel znika. Nie uchwyciła.
Po Kubazie został tylko niewielki holoprojektor (i być może silniejsze rozwolnienie bo żarcie - choć dobre - dziwnie układało się w żołądku).
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6931
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Zordo's Haven] Stacja kosmiczna

Postprzez Renno Tresta » 11 Kwi 2017, o 09:07

– Miły gość.
Czas to pieniądz, więc nie było sensu jeszcze dłużej przesiadywać na chybotliwym krzesełku przy niefranczyzowym fast foodzie. Astarith zebrała tyłek w troki i ruszyła do swojego lokum w sekcji mieszkalnej, z drugą, ustawicznie podbieraną surówką w garści. Zaskakująco apetyczna rzecz.
Dotarła do budynku. Zamiatający przy bramie wejściowej-wyjściowej cieć znów zatrzymał ją, żeby ponarzekać na „podpierzających pracę Zabraków”. Ciekawe słowa, odnotowała, szczególnie jak na dumnie obnoszącego się ze swoimi rogami Devaronianina - typa nieszczególnie odróżniającego się wyglądem od przeciętnego imigranta z Iridonii. Chyba prawda, że u innych najbardziej nienawidzimy własnych wad. Albo własnych... czaszkowych, eee, wyrostków. Oto życiowa nauczka. Na dziś.
W końcu wlazła do swoich trzydziestu kilku metrów kwadratowych, pełnych szczęścia, spokoju i niewypranej bielizny. Szklanka zimnej wody na dojście do siebie, garść minut na sprawdzenie skrzynki odbiorczej i przejrzenie lokalnych niusów. I koniec przyjemności.
Zrzuciła badziew z kanapy*, usiadła przed pospiesznie uprzątniętym stolikiem i ułożyła holoprojektor w optymalnej pozycji. Nie bawiła się w przesadną kalibrację, najwyżej potencjalny zleceniodawca będzie miał z jej strony odrobinę niewyraźny obraz. Chwila niedogodności nie powinna go zabić.
Coś nagle przyszło jej na myśl. Obejrzała urządzenie dokładniej, od góry, od spodu, powciskała paznokcie w co szersze szczeliny. Głupota. Nie ma siły, żeby ktoś dał radę utkwić w takim wypierdku szkodliwą ilość materiałów wybuchowych. No i po co? Ostatnio nie zalazła nikomu za skórę. Znaczy, nie zostawiła po sobie zbyt wiele śladów po zachodzeniu innym za skórę.
Chociaż... Trochę się niedawno w sumie podziało. Kubaz strasznie chciał, żeby odeszła w ustronne miejsce. A nowe technologie zbrojeniowe... Kto wie, ile pirotechniki można teraz upchnąć w byle komunikatorku.
Hm.
Odpaliła transmisję.
– Astarith Rauss. Zamieniam się w słuch.
Spauzowała, chcąc w razie czego wychwycić, czy coś tyka.

*(model „Puff!”, kolor jasnoszary, siedzisko, oparcie i podłokietniki obite atrakcyjną, gładką tkaniną, cztery metalowe nóżki, szerokość sto sześćdziesiąt i dziewięć centymetrów, wysokość siedemdziesiąt i pół centymetra, głębokość – czterdzieści pięć, teoretycznie trzy miejsca, faktycznie dwa wygodne i jedno na tłusty półdupek - tak okrakiem – minus schowki, a wszystko w czterdziestu ośmiu kilogramach martwej wagi; w szczelinie z tyłu można znaleźć pilot do wyświetlacza i trochę stęchłych chrupków)
Image
Postać archiwalna:
Renno Tresta
Awatar użytkownika
Renno Tresta
Gracz
 
Posty: 575
Rejestracja: 3 Kwi 2010, o 14:30

Re: [Zordo's Haven] Stacja kosmiczna

Postprzez Mistrz Gry » 13 Kwi 2017, o 14:01

Urządzenie pozostało martwe; Astarith nie doczekała się ani tykania wskazującego na istnienie jakiegoś bombowego mechanizmu, ani wyświetlenia holograficznego obrazu. Zastygła w bezruchu oczekując, że za moment, któraś z dwóch opcji stanie się rzeczywistością.
Nagła eksplozja błękitnego światła - w pokoju pogrążonym w półmroku - była niebywale oślepiająca. Promienie wyrzucane z holo projektora uformowały twarz.
Twarz mężczyzny z gęstą choć równo przyciętą brodą i krótko przystrzyżonymi - na wojskową modłę - włosami. Broda i włosy miały jakiś bardzo jasny kolor, być może były nawet zupełnie białe. Szczegół ten dobrze komponował się z pooraną zmarszczkami twarzą, sugerującą dość wyraźnie, że mężczyzna swoją młodość ma już dawno za sobą.
- Witaj. Skoro zdecydowałaś się porozmawiać to przynajmniej mam nadzieję, jesteś w jakimiś ustronnym miejscu. Powiem krótko i treściwie: Nazywam się Tyro Lanith i jestem byłym oficerem ISB. Potrzebuję pomocy przy nieoficjalnym śledztwie. Sprawa jest śliska. Finanse to rozmowa na drugie spotkanie, ale zapewniam, że powinno się Pani opłacić. Chodzi o zaginionego Fionn Llic. Czy to nazwisko coś Pani mówi?
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6931
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Zordo's Haven] Stacja kosmiczna

Postprzez Renno Tresta » 14 Kwi 2017, o 12:37

Rauss potarła kciukiem kącik ust.
– Aha. Najlepszy agitator miłościwie nam panującej władzy. Nieszczególnie kochany przez nieludzi, z tego co kojarzę. Dużo wrogów. Zniknął niedawno na Eriadu, było o tym głośno w wiadomościach. Prasa zwąchała krew.
Podskórnie, Llic wydawał się też typem faceta, który nałogowo zamawiał nieletnich żigolaków, dusił ich swoimi podkręcanymi wąsami i zakopywał w lesie pod letnią posiadłością. Tego jednakże łowczyni zdecydowała się nie wspomnieć na głos.
– Za to ISB musi mieć problemy z węszeniem, skoro wyciąga funkcjonariuszy aż z... - łagodniej, żachnęła się Rith, „emerytura” może urazić. - ...eee stanu spoczynku. A teraz sięgają jeszcze po szumowiny z Przestrzeni Huttów, hm. I słusznie. Ja trafię w miejsca, w które nie wpuszcza się waszych śnieżnobiałych przyjaciół. Zbyt oficjalnie się ubierają.
Przygryzła wargę, przytaknęła w stronę holoprojektora.
– Jestem otwarta na współpracę. Ciekawi mnie tylko, kto przekazał wam moje... referencje. Nie miałam przyjemności działać ramię w ramię z Imperium.
Była to prawda, w pewnym sensie. Taka jest najbardziej użyteczna.
Image
Postać archiwalna:
Renno Tresta
Awatar użytkownika
Renno Tresta
Gracz
 
Posty: 575
Rejestracja: 3 Kwi 2010, o 14:30

Re: [Zordo's Haven] Stacja kosmiczna

Postprzez Mistrz Gry » 19 Kwi 2017, o 09:01

- Och, tym bym się na Pani miejscu nie przejmował. Nikt Panią nie śledzi. Nie ma też Pani oficjalnej teczki założonej. Po prostu stare znajomości i kontakty zasugerowały mi kilka nazwisk z którymi mógłbym rozpocząć współpracę.
Tyro uśmiechnął się i włożył sobie do ust papierosa. Przez chwilę Rauss wpatrywała się jak hologramiczny obraz odpala używkę, zaciąga się i wypuszcza obłok dymu.
- Pani osoba właśnie na tej liście była. - Kontynuował po chwili - I przyznam, że nie jakaś niesłychana renoma czy sława wielkich dokonań, zadecydowała o tym, że się z Panią skontaktowałem.
Hologram Tyra uśmiechnął się. Znowu. Astarith zastanawiała się, czy facet za chwilę nie wyjedzie jej z jakimś lubieżnym tekstem, który mógłby ją ostatecznie zniechęcić do tego klienta. No i prawie się nie pomyliła.
- Jest Pani młodą kobietą a ja jestem estetą. To raz. Dwa pomimo tego, że została Pani wymieniona na liście nie kojarzyłem Pani w najmniejszym stopniu. To był znak. Pozostałe nazwiska były mi znane. To były osoby z którymi miałem kiedyś kontakt pośredni albo bezpośredni. Łowcy nagród, zabijacy, wykidajła i wszelakiej maści męty którymi ISB się kiedyś wysługiwało. Ja natomiast, potrzebuję kogoś czystego. Wolnego od podejrzeń. I Pani te kryteria spełnia w tym momencie. Niemalże idealnie.
Kolejna przerwa na błękitnawy obłok.
- I myli się Pani też co do następnej rzeczy. To nie ma być zlecenie dla ISB. Nikt mnie nie wcyiągał z emerytury. Pozostaję na niej i bardzo sobie ten stan rzeczy cenię. To jest prywatna inicjatywa. Zupełnie wolna od wpływów Służb Bezpieczeństwa. Powiem więcej. Służby będą w tej rozgrywce... tą złą stroną. Tak myślę.
Dym.
- Bo widzi Pani. Fionn Llic to mój bliski i serdeczny przyjaciel a jego zniknięcie na Eriadu jest mocno podejrzane i nie wierzę w oficjalną wersję podawaną do holonetu. Więcej nie powiem przez holoprojektor. Może Pani zadać teraz trochę pytań, może na nie odpowiem, może nie. Raczej nie, ale próbować Pani może. Choć przyznam szczerze, że wolałbym dalszą rozmowę poprowadzić w cztery oczy w terminie i miejscu podanym przez Panią.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6931
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Zordo's Haven] Stacja kosmiczna

Postprzez Renno Tresta » 21 Kwi 2017, o 09:30

Po wypowiedzi Tyro Lanitha zapadła cisza, którą nie tyle przerywały, co bardziej urozmaicały przytłumione kliknięcia - tak energiczne, że brzmiące jakby seria z karabinu ogłuszającego. Kiedy Astarith wyciągała już komputerek i zaczynała dźgać w klawiaturę, to z przytupem.
– Spotkamy się tutaj, na tej stacji, jutro wieczór – odmruknęła, wgapiając się w bladozielony ekran. - Na arenie.
Ostatnie słowa łowczyni ugrzęzły w iście dramatycznej pauzie, wlekącej się przez co najmniej kilka następnych sekund.
– Będzie walka, wypada obstawić. Młody, zdrowy acklay kontra grupka przyłapanych szmuglerów bez licencji, kanciarzy i innych biednych sierot. Szczęśliwie, w aresztach Zorda nigdy nie brak ochotników. Rozgorączkowanych.
Upuściła datapad na kanapę, na siedzenie obok. W miarę kontrolowany lot pikujący urządzenia zakończył się w szczelinie pod oparciem, nieopodal pilota (do wyświetlacza).
– Załatwię stolik w sekcji dla VIPów. Miejsce będzie hen, wysoko, tuż pod bańką – Rauss miała oczywiście na myśli nietypowy sufit lokalnego amfiteatru. - i z dala od tłumów, więc swobodnie i prywatnie da radę omówić szczegóły. No i przy okazji ten widok na rzezaninę w dole, cholera.... Przyznaję, Den na pewno ucieszyłoby obrazami przyjemniejszymi dla konesera-estety niż banda debili z płaczem walcząca o życie, ale, hm, w tamtejszych lożach podobno dużo pluskiew o tej porze roku.
Istotnie, cny huttyjski gospodarz nie potrafił ścierpieć jakichkolwiek interesów odbywających się na przystani poza jego nadzorem.
– Przepraszam, zakładam, że odrobina przyziemnej rozrywki nie wzbudza zastrzeżeń?
Image
Postać archiwalna:
Renno Tresta
Awatar użytkownika
Renno Tresta
Gracz
 
Posty: 575
Rejestracja: 3 Kwi 2010, o 14:30

Re: [Zordo's Haven] Stacja kosmiczna

Postprzez Mistrz Gry » 26 Kwi 2017, o 08:25

- Dobrze. - Powiedział Tyro ponownie uśmiechając się. Był z tego rodzaju mężczyzn co to starzeją się jak klasyczne maszyny. Z wiekiem zyskują na wartości. Astarith mogła się założyć, że emerytowany agent bez najmniejszych problemów podrywał i uwodził niewiasty wszelkiej rasy.
- Miejsce wybrałaś rozsądne. A to jeszcze bardziej utwierdza mnie w przekonaniu, że dokonałem słusznego wyboru. Zatem do jutra.
Hologramiczny Tyro zgasił papierosa, sięgnął ręką do czegoś co znajdowało się poza zasięgiem wzroku Rauss i jego obraz zniknął. Urządzenie się wyłączyło a w mieszkaniu dziewczyny zrobiło się dziwnie spokojnie. Spokojnie, co nie znaczy, że cicho. Stacja nigdy tak na prawdę nie była cicha. Zawsze coś się działo i coś zakłócało przestrzeń akustyczną: Sąsiedzi zza ściany lubili hałasować i obrzucać się przekleństwami, droid sprzątający raz po raz przejeżdżał korytarzem popiskując i bucząc (domagał się przeglądu już od kilku lat przynajmniej), po kanałach wentylacyjnych niosły się odgłosy i wibracje pracujących wentylatorów a w toalecie często było słychać jak para mieszkająca pod Rauss oddaje się ostremu okazywaniu uczuć pełnego niezidentyfikowanych jęków i klapsów. Nie, w jej mieszkaniu nigdy nie było cicho.
Było po prostu spokojnie. Nienaturalnie i dziwnie spokojnie. To budziło jej instynkt przetrwania. Coś nie do końca było w porządku.
A może tylko uległa dziwnemu nastrojowi paniki? Może zbyt dużo stresu związanego z ostatnimi - ważnymi - wydarzeniami w jej życiu w końcu zaczynało zbierać swoje żniwo?
Dodatkowo czuła, że jej trzewia zaczynają płonąć. Śmiecio-żarcie jeszcze tej nocy miało dać o sobie znać.

OK. Opisujesz nocke i dotarcie na spotkanie. Tyro będzie już na nią czekał. Interesuje mnie w jaki sposób zareagujesz na "przeczucie". Może ono rzeczywiście coś znaczy, a może to tylko nadchodząca sraka
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6931
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Zordo's Haven] Stacja kosmiczna

Postprzez Renno Tresta » 29 Kwi 2017, o 18:14

Nie. Nie dzisiaj. Nie w ten sposób. Nie jak zwierzę.
Mocna, ziołowa herbata i mocna, paskudna pigułka. Takiej kombinacji jej było trzeba. Dokładnie takiej.
Otworzyła szafkę. Śmierdząca zdrowotnym zielskiem torebka znalazła się w pierwszej kolejności. Głównie dlatego, że – śmierdząc – naprowadzała na swój trop. Rauss wrzuciła szeleszczącą, wysuszoną, poplątaną kotłowaninę listków do kubka, zalała całość wrzątkiem. Uf. Pojechało jeszcze gorzej.
Tabletki. W następnej kolejności, zanim przygotuje się czaj - tabletki. Otworzyła apteczkę, zaczęła wertować zawartość. Na ból głowy. Na ból istnienia. Na przecieki. Na zatory. Wróć. Na przecieki. Docisnęła plastikową osłonkę, biała, gorzko uderzająca w nozdrza i kubki smakowe drobnostka wpadła do jej gardła. Powinna pomóc. Szczególnie, kiedy zagra w duecie z zielskiem.
No tak. Zielsko. Wyciągnęła torebkę. Zawahała się. Umoczyła jeszcze ze dwa razy, dla pewności. Cukier? Może bez. Może po cukrze będzie gorzej.
Żołądek nieco się uregulował, ale przeczucie nie zniknęło. Dziwne przeczucie. Chyba wszystkie przeczucia były dziwne. Inaczej nie byłyby... przeczuciami.
Przemierzyła pokój z kubkowym uchem kurczowo przyklejonym do palców, pozostawiając za sobą intensywnie woniejącą, parową smugę. Otworzyła okno. Nabrała w płuca powietrza.
– Wy. Pier. Da. Laj!
Trochę impulsywnie, tym niemniej ulżyło. Nawet ktoś z sąsiedniego budynku odkrzyczał własnym inwektywem, żeby dodać otuchy. Co to w ogóle za straszne przeczucie, jak można na nie zwyczajnie nawrzeszczeć? Właśnie. Gówniane przeczucie raczej.
O nie. Gówniane przeczucie rozwijało się gdzie indziej. Astarith odstawiła herbatę, ruszyła w kierunku objawiającej się zbawienną poświatą toalety. To nie był... to nie był czas na półśrodki.
Byle tylko pigułka przypadkiem nie wyleciała.

Astarith Rauss udaje się tutaj: [Zordo's Haven] Arena pojedynków
Image
Postać archiwalna:
Renno Tresta
Awatar użytkownika
Renno Tresta
Gracz
 
Posty: 575
Rejestracja: 3 Kwi 2010, o 14:30

Poprzednia

Wróć do Archiwum