Content

Archiwum

[Gamorra] - Dorwać Ślimaka

Re: [Gamorra] - Dorwać Ślimaka

Postprzez Mistrz Gry » 24 Sty 2017, o 10:11

Nie tego się spodziewała. To co zobaczyła za drzwiami było dziwnie rozczarowujące. Co prawda, żadne z jej oczekiwań nie było precyzyjnie zarysowane w jej wyobraźni, ale mimo wszystko: nie tego się spodziewała.
- Nie ma wroga. Brak zagrożenia. Smutek. - Wydeklamował IG87F gdy jego szkarłatne receptory zbadały każdy zakamarek pomieszczenia do którego weszli.
Pomieszczenie zbudowane było na planie kwadratu i było całkowicie brudne i zniszczone. W powietrzu czuć było intensywny zapach wilgotnej próchniczej gleby. Z sufitu zwisały grube pęta kłączy i korzeni. Ściany pokrywały grube warstwy pstrokatych porostów i fosforyzujących hub; były jedynym źródłem światła a w obecności Kittani zaczęły się jarzyć mocniej a ich światło pulsowało hipnotyzując.
Z pomieszczenia można było iść dalej wąskim korytarzem, który po kilku metrach zakręcał pod kątem prostym w lewo. Korytarz również udekorowany był ziemią, korzeniami i fosforyzującymi grzybami.
Głucha cisza panująca w bazie była taka sama jak powietrze: lepka i ciężka. Szum pracującej maszynerii IG zaburzał ten stan.
- Moje receptory dźwiękowe nic nie wychwytują. Żadnego wroga. Słyszę tylko szum wody.
Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6660
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Gamorra] - Dorwać Ślimaka

Postprzez Kittani Levfith » 29 Sty 2017, o 13:13

Powiedzieć, że widok jaki okazał się jej oczom był rozczarowujący to za mało. Nie spodziewała się zostać wszystkich celujących w jej osobę czy IG ale też nie liczyła na to, że zastanie zupełnie opustoszałe pomieszczenie. Pustka i cisza panujące w nowo odkrytym miejscu były przerażające - wcale nie dlatego, że mogło to zwiastować kłopoty. Przerażały samą swoją obecnością. Nie miały tutaj racji bytu i właśnie dlatego wywoływały dziwny, wewnętrzny niepokój. Przez obecność fosforyzujących hub rzucane przez nie światło było równie tajemnicze co piękne - wszystko skąpało się w odcieniach zieleni, a zapach gleby potęgował jedynie wrażenie, że to wyprawa wgłąb planety. Całość tego obrazu zakłócał jedynie szum wydobywający się z droida.
- Poczekaj na mnie za tym zakrętem. Gdyby doszło do strzelaniny czy też krzyków wkrocz w akcję.
Image
Awatar użytkownika
Kittani Levfith
Gracz
 
Posty: 340
Rejestracja: 12 Lut 2014, o 17:08
Miejscowość: P-ń

Re: [Gamorra] - Dorwać Ślimaka

Postprzez Mistrz Gry » 30 Sty 2017, o 13:34

Ruszyła samotnie ostrożnie stąpając po zarośniętym podłożu. Z każdym krokiem szmer pracującej maszynerii IG stawał się coraz mniejszy a coraz wyraźniejsze stawało się poczucie przytłaczającej ciszy i pustki. Świetliste huby rozświetlały drogę zapalając się jakby w ich wnętrzu dochodziło do miniaturowej eksplozji gdy tylko Kittani podchodziła do nich; gry tylko je mijała grzyby stopniowo wygasały.
Korytarz tuż za zakrętem przechodził w ciąg schodów prowadzących w dół. Nie liczyła ile stopni pokonała, wiedziała, że było ich więcej niż się spodziewała; za każdym zakrętem czekały ją kolejne stopnie.
Schody i stopnie skończyły się nagle niemalże wyrzucając ją w dużą i rozległą przestrzeń. Potknęła się o jakiś korzeń i upadła na kolana. Zaklęła szpetnie tłumiąc ból. Wstała po chwili i zaczęła się rozglądać po nowym miejscu.
Znalazła się w dużej grocie przyzdobionej masą stalaktytów, stalagmitów i stalagnatów. Te z kolei miały na sobie pełno świetlistych grzybów; pojawienie się Kittani skutkowało świetlistą reakcją łańcuchową, która wydobywała z objęć ciemności szczegóły jaskini. Podłoże groty stanowiło podziemne jezioro nad którym przewieszona była stalowa kładka łącząca miejsce w którym się znalazła Kittani z przeciwległym brzegiem. Po drugiej stronie mostku widać było w ścianie kolejne drzwi.
Przy nich stał droid serii IG. Uzbrojony. Wydawał się być uśpiony gdyż jego szkarłatne receptory nie świeciły się.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6660
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Gamorra] - Dorwać Ślimaka

Postprzez Kittani Levfith » 9 Lut 2017, o 02:48

Gamorra zdawała się dopiero odkrywać przed nią swoje tajemnice - zaskakiwała niemalże na każdy kroku i ciężko było stwierdzić, czy o takie niespodzianki jej chodziło. Czasami cisza potrafi być bardziej przerażająca od najgłośniejszego krzyku, wyrwanego wprost z ludzkich płuc. Słyszała jedynie bicie swojego serca i kroki przy pokonywaniu kolejnych schodów. Bała się, ale ciekawość była silniejsza i sama pchała ją wgłąb bazy. Zapomniała już nawet o tym, że towarzyszył jej IG a Garll wraz z droidem zostali na Skyrunnerze. Nura i Gweek byli niczym mgliste wspomnienie, podobnie zresztą jak sam Borsk. Nie pamiętała już nawet przeprawy przez dżunglę i wszelkich trudów, jakie napotkały ją w drodze do tego miejsca - coś ciągle pchało ją do przodu i sprawiało, że wszystko pozostawione za jej plecami nie miało już znaczenia. Liczył się tylko kolejny krok i pomieszczenie, do którego prowadziły wszelkie korytarze.
Nie spodziewała się zastanego przez nią widoku. Wpierw zwróciła uwagę na to, jak piękna jest jaskinia oświetlona przez grzyby. Wrażenie to potęgowała spokojna tafla podziemnego jeziora - nie wiedzieć czemu Kittani miała dziwne wrażenie, że pozostawała niezmącona już od dłuższego czasu. Grota wydawała się być oazą spokoju, chociaż całość obrazu zakłócały dwa metalowe elementy. Szczególnie zarys dobrze znanego jej modelu droida zaniepokoił ją - w jednej chwili zapomniała o całym pięknie otoczenia, skupiając całą swoją uwagę na pozornie uśpionym droidzie. Czy ktokolwiek jeszcze odwiedzał to miejsce? Sądząc po stalowej kładce ktoś musiał kiedyś korzystać z tego przejścia. Czemu w takim razie droid w zamyśle pilnujący dalszego przejścia pozostawał w stanie spoczynku?
Rozejrzała się nerwowo, jakby poszukując jakiegokolwiek wsparcia czy też odpowiedzi na coraz to nowsze pytania rodzące się w jej głowie. Była sama pośród rozświetlonych nacieków skalnych a po drugiej stronie jeziora być może stał jej potencjalny zabójca. Być może uratuje ją strój strażnika, jaki miała na sobie. Wiedziała, że musi przejść na drugą stronę i zaryzykować. Nie było nawet możliwości powrotu - nie po to szła taki kawał i zostawiła wszystkich za sobą, aby w jednym momencie stchórzyć i uciec. Pierwszy krok był pełen niepewności i obaw. Druga noga nadal pozostawała w tyle, gotowa w każdej chwili przejąć cały ciężar ciała. Pozostawała w tej pozycji nadzwyczaj długo, dopiero po chwili odrywając się od podłoża. Metalowa kładka powitała ją cichym brzękiem. Ze strony droida natomiast nie nastąpiła żadna reakcja.
Image
Awatar użytkownika
Kittani Levfith
Gracz
 
Posty: 340
Rejestracja: 12 Lut 2014, o 17:08
Miejscowość: P-ń

Re: [Gamorra] - Dorwać Ślimaka

Postprzez Mistrz Gry » 9 Lut 2017, o 11:21

I nie nastąpiła, aż do momentu gdy zeszła ze stalowego pomostu. Jej ostatni krok wprawił konstrukcję mostu w dźwięczną wibrację; jaskinia odpowiedziała na to echem. Droid drgnął, tak jakby ten właśnie dźwięk był impulsem budzącym mechanizmy i oprogramowanie jednostki. Ciemne receptory zapłonęły szkarłatem. Droid wyprostował się i uniósł trzymaną broń szykując się do strzału.
- Stój! Kto idzie? - jednostka IG przekręciła swoją głowę tak by największy z receptorów mierzył prosto w Kittani. Czerwona światło oka trafiło na pierś Brunetki, w miejsce gdzie na uniformie naszyte były numery identyfikacyjne.
- Rozpoznaję numery.... Witaj pracowniku: G8T4U. Zgłoś się na odprawę i złożenie meldunku z wyjścia służbowego. Życzę miłego dnia.
Droid drgnął i wrócił do pierwotnej pozycji. Szkarłatne oczy zgasły.
Kittani podeszła do drzwi, które były identyczne jak te na powierzchni. Sięgnęła ręką do panelu kontrolnego i zaczęła wpisywać numery hasła. Jedynego jakie znała. Jej ręka drżała, gdyż obecność droida serii IG działa na nią deprymująco. Cały czas miała wrażenie, że maszyna znowu się przebudzi i powie coś w stylu: "Hej, oszukałaś mnie".
Nic takiego się jednak nie wydarzyło. Drzwi ustąpiły a droid nie drgnął nawet na milimetr. Mogła wejść do środka.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6660
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Gamorra] - Dorwać Ślimaka

Postprzez Kittani Levfith » 10 Lut 2017, o 15:26

Jej serce zamarło w momencie, w którym droid się przebudził i w nią wymierzył. To właśnie tak wygląda ostatnia rzecz, jaką widzą ofiary IG? Była już niemalże pewna tego, że nie wyjdzie z tego cało i gdyby tylko mogła zamknęłaby oczy ze strachu... Ale nie mogła. Okazało się nawet, że nie musiała. Jeden skan jej przebrania wystarczył, by śmiercionośny droid powitał ją jak swego i ponownie przeszedł w stan spoczynku. Kittani dyskretnie spojrzała na swoje ubranie - faktycznie, nie zauważyła numerów identyfikacyjnych które teraz najprawdopodobniej uratowały jej życie. Po raz kolejny przebranie okazało się być jedynym słusznym wybawieniem z opercji. Pytanie tylko za którym razem ta sztuczka jej się nie uda?
Próbowała opanować drżenie rąk podczas wpisywania jedynego hasła, jakie znała. Hasła, które powoli otwierało jej kolejne drzwi w nieznane. Czy tam już kogokolwiek spotka? Najprawdopodobniej... Przydałby się jej jakiś towarzysz. Po upewnieniu się że droid na dobre przestał reagować na otoczenie Kittani przekroczyła próg drzwi i wyciągnęła swój komunikator.
- IG? Zejdź do jaskini i przejdź przez metalowy most do takiej samej jednostki jak Ty w stanie uśpienia. Szukasz pracownika G8T4U.
Image
Awatar użytkownika
Kittani Levfith
Gracz
 
Posty: 340
Rejestracja: 12 Lut 2014, o 17:08
Miejscowość: P-ń

Re: [Gamorra] - Dorwać Ślimaka

Postprzez Mistrz Gry » 10 Lut 2017, o 23:27

- Się robi. - Odpowiedział IG87F i z miejsca się rozłączył. Kittani odłożyła komunikator i nie mając nic lepszego do roboty usiadła pod ścianą. Wiedziała, że nim jej partner upora się ze schodami minie trochę czasu.
Nie sądziła jednak, że zajmie mu to całą wieczność. Minuty ciągnęły się niemiłosiernie w leniwym i pozbawionym sensu tempie. Zaczęła się pocić i zastanawiać przy tym czy robi to z nerwów czy z tego, że w jaskini było bardzo ciepło. Dodatkowo towarzystwo uśpionego droida powodowało u niej dziwne napięcie nerwowe. Nie opuszczało ją wrażenie, że droid zaraz się ruszy i ją zabije.
W końcu do uszu Kittani dotarły metaliczne odgłosy jakie mogły wydawać tylko mechaniczne kończyny na kamiennej posadzce; IG87F nadchodził. W jej sercu pojawiło się przyjemne uczucie; tak jakby miała zaraz zobaczyć dawno nie widzianego przyjaciela.
Prawie podskoczyła z radości gdy zobaczyła jak szkarłatne światła jego receptorów zapaliły się w ciemnym przejściu po drugiej stronie mostu.
- Odsuń się. - Usłyszała jego głos w komunikatorze. I nim zdążyła faktycznie to zrobić trzy czerwone kuliste bolty wbiły się w głowę uśpionej jednostki zamieniając ją w osmalony i dymiący kikut wypełniony resztkami układów scalonych. Cała masa dymiących części - w tym wszystkie receptory - rozsypały się po kamienistej posadzce; największy receptor poturlał się w stronę jeziora i zniknął w jego ciemnej toni. Droid nie przewrócił się jednak. Stał sobie dalej jak gdyby migdy nic.
Huk wystrzałów wypełnił całą grotę ogłuszającym echem. I nim echo przebrzmiało do końca IG87F zdążył przejść przez mostek i podejść do Kittani i wraku swojego kuzyna.
- Szukam pracownika G8T4U.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6660
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Gamorra] - Dorwać Ślimaka

Postprzez Kittani Levfith » 11 Lut 2017, o 13:05

Oczekiwanie na IG trwało w jej odczuciu niemalże wieczność. Czy droidy faktycznie tak powoli chodzą? Czy może schody nie są najlepsze dla ich układów? Kittani mogłaby przysiąść, że pokonała tą samą trasę w siedem minut podczas gdy teraz odnosiła wrażenie, że minęło co najmniej dwukrotnie tyle od momentu skomunikowania się z IG. Siedziała pod ścianą zastanawiając się, co czeka ją w środku. Czy będą tylko ludzie? A może kolejny kuzyn droida? Co zrobi, jeśli nie zastanie Hutta w środku? A jeśli Borsk nie dotrze na czas i zostanie sama? Myśli kłębiły jej się w głowie podczas przedłużającego się oczekiwania na towarzysza i pomimo szczerych chęci nie mogła ich od siebie oddalić. Dodatkowo nadal nie potrafiła w pełni zaufać uśpionemu droidowi, spoglądając na niego podejrzliwie kątem oka... Czy te jednostki kiedykolwiek przechodziły w stan spoczynku skoro miały oprogramowanie zabójcy? Nigdy nie widziała, żeby IG wyłączył się do tego stopnia - nawet podczas napraw.
Natychmiast rozpoznała jego szkarłatne receptory z drugiego końca jaskini. Podniosła się gwałtownie z ziemi na samą myśl o tym, że nie jest już sama a jej szanse na przeżycie wzrastają. Chciała nawet w całkiem ludzkim geście pomachać mu dłonią na przywitanie, jednak wydane przez niego polecenie szybko sprowadziło ją na ziemie - ledwo zdołała się odsunąć na krok a trzy czerwone smugi przemknęły jej przed oczami. Przywarła do pobliskiej ściany kładąc jedną rękę na klatce piersiowej, jakby przed chwilą przeszła zawał serca. Z droida którego tak się obawiała pozostał jedynie korpus, który był jedynym smutnym wspomnieniem po jednostce IG.
- No tak... Jak zwykle wejście w wielkim stylu. Z hukiem. - uśmiechnęła się do droida gdy ten pojawił się obok niej, wskazując palcem na numer wyszyty na uniformie. Wspominany huk zapewne nie obejdzie się bez echa - gdzieś z głębi pomieszczeń znajdującymi się za drzwiami doszedł ją męski głos. Kittani mogłaby przysiąść, że ktoś krzyknął ,,co to było?". Zapewne chodziło o dźwiękieksplozji z jaskini, które mogły zaniepokoić wszystkich obecnych na odprawie.
- Szybko, trzeba go wrzucić do jeziora. - ona sama nawet nie próbowała dźwignąć metalowego korpusu i zatopić go w wodzie. Kiedyś próbowała odsunąć IG zagradzającego jej dalszą drogę na Skyrunnerze i wiedziała, że nie ma szans na podniesienie nawet i samego korpusu.
Image
Awatar użytkownika
Kittani Levfith
Gracz
 
Posty: 340
Rejestracja: 12 Lut 2014, o 17:08
Miejscowość: P-ń

Re: [Gamorra] - Dorwać Ślimaka

Postprzez Mistrz Gry » 12 Lut 2017, o 00:41

IG87F chwycił dymiący korpus, przewrócił go na posadzkę i pchnął go w stronę jeziora. Nim "zwłoki" droida na dobre zniknęły w mętnej toni jeziora IG musiał wykonać jeszcze pięć takich pchnięć. Pięć pchnięć oznaczało ogromną dawkę ocierania się metalu o skalne podłoże. Pięć potwornych razy, kiedy to cała jaskinię przepełniał dźwięk przypominający przelatującego w pobliży myśliwca TIE. W niewielkim rankingu Kittani, który właśnie utworzyła sobie w głowie, dźwięk ten zajął zaszczytne pierwsze miejsce, w kategorii: "Najmniej rzucający się w uszy".
Kittani spodziewała się, że lada moment przez drzwi wyskoczą do nich wszyscy ochroniarze Urpy. Tak jednak się nie stało. Przez drzwi wszedł jeden pryszczaty chłopaczek. Na oko był znacznie młodszy od brunetki. I rudy.
- Hej, co tu się wyrabia? Co to za hałasy? - Głos młodego falował spóźnioną mutacją. Młodzieniaszek wlepił swój wzrok w Kittani wyraźnie nie mogąc oderwać wzroku od jej krągłości. - Aaaa... Kim ty jesteś? Nie widziałem Cię tu wcześniej?... I... eeee... - Młodzieniec spojrzał na IG87F - czego się ruszasz nie potrzebnie? Masz słabe akumulatory. Przejdź w tryb spoczynku... Tak będzie lepiej.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6660
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Gamorra] - Dorwać Ślimaka

Postprzez IG-87F » 14 Lut 2017, o 19:02

Niewyobrażalna kakofonia przeszyła przebiła się przez ciszę, które nie tak dawno jeszcze tu występowała, niczym IG przez drzwi do kantyny. Dla istot organicznych była to najprawdopodobniej największa próba, na jaką ich uszy zostały kiedykolwiek wystawione. Za to dla receptorów słuchowych, była to próba odtworzenia dźwięku, silników TIE. Więc nic złego w końcowym podsumowaniu.
- Tak jest. - jednostka IG o numerze 87, nie miała pojęcia o co chodzi więc grała na razie rolę. Najzwyczajniej wyłączył receptory wzrokowe i przestał się ruszać. Ale w tryb oszczędny nie wszedł. Teoretycznie teraz to, by go zabił po prostu a potem resztę w środku jednak rudy wór mięcha, miał swój plan i postanowił pozwolić wykazać się białkowcowi.
Image
Awatar użytkownika
IG-87F
Gracz
 
Posty: 162
Rejestracja: 19 Sty 2016, o 00:18

Re: [Gamorra] - Dorwać Ślimaka

Postprzez Kittani Levfith » 14 Lut 2017, o 21:11

Kittani spojrzała uważnie na chłopaka, jakby nie do końca dowierzając w swoje szczęście. Spodziewała się... no właśnie, czego? Kogo? Raczej widziałaby w roli ochroniarzy jakiś wielkich, przerośniętych mężczyzn niż takiego smarkacza. Na jej twarzy zagościł jeden z najpiękniejszych uśmiechów, na jakie obecnie mogła się zdobyć i oparła ręce o biodra.
- Masz rację, jestem nowa i... chyba się zgubiłam. - zajrzała do wnętrza pomieszczenia za drzwiami, jakby szukając czegoś zupełnie innego. Natychmiast przeniosła na niego swoje spojrzenie, lustrując go kilka sekund z przymrużonymi oczami.
- Nazywam się Catta. Może wiesz gdzie znajduje się obecnie Urpa? Korytarze tutaj są strasznie zawiłe i kręte.. Chyba zgubiłam się już trzy razy. - dodała zmartwionym głosem podchodząc bliżej. Spojrzała na IG zastanawiając się, co droid szykuje. - Ah, właśnie! Miałam też zabrać tego droida i zapewnić mu wymianę akumulatorów. Podobno to gdzieś w pobliżu, hmm... nie wiem jak to się fachowo nazywa... wyłącznika pola? Dobrze to wymawiam? - obecnie brunetka stała już niemalże ramię w ramię z nim, przyglądając mu się uważniej. Nie był ani odrobinę przystojny a ona musiała wpatrywać się w niego jak w najpiękniejszą rzecz w całej galaktyce. Skrzyżowała dłonie na piersiach niby to od niechcenia, czekając na odpowiedź z jego strony.
Image
Awatar użytkownika
Kittani Levfith
Gracz
 
Posty: 340
Rejestracja: 12 Lut 2014, o 17:08
Miejscowość: P-ń

Re: [Gamorra] - Dorwać Ślimaka

Postprzez Mistrz Gry » 15 Lut 2017, o 14:59

- Urpa? Po co Ci on? - młodzieniec spojrzał się podejrzliwie na Kittani. Cały szarm jej krągłości i mowy ciała zniknął w jednej chwili. - Wyłącznik pola? Hmmm... Czekaj. - Chłopak zastanawiał się nad czymś przez chwilę.
Kittani zrozumiała, że popełniła błąd. Powiedziała za dużo.
Młodzieniec sięgnął ręką do komunikatora...
Krótki odpisik. Dogadujcie się
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6660
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Gamorra] - Dorwać Ślimaka

Postprzez Kittani Levfith » 15 Lut 2017, o 16:28

Kittani spojrzała na jego dłoń sięgającą po komunikator. Cholerny mały gnojek.
- Ooo kochanie, myślałam że jesteś trochę bardziej samodzielny... - i zanim zdążył jej cokolwiek odpowiedzieć brunetka wykorzystując swoje miesięczne szkolenie pod okiem Borska zdołała go ogłuszyć kilkoma celnymi ciosami. Nie spodziewał się tego zupełnie, przez co osiągnęła zamierzony efekt - padł na ziemię chwilowo oszołomiony podczas gdy droid zdążył przestawić blaster na tryb ogłuszający.
- Współpracuj z nami to nic ci się nie stanie.
Image
Awatar użytkownika
Kittani Levfith
Gracz
 
Posty: 340
Rejestracja: 12 Lut 2014, o 17:08
Miejscowość: P-ń

Re: [Gamorra] - Dorwać Ślimaka

Postprzez Mistrz Gry » 17 Lut 2017, o 15:06

Młody chciał się wyrwać Kittani i od razu stanąć na nogi jednak gdy uderzył głową w lufę blastera trzymanego przez IG87F zaprzestał i usiadł na podłodze zrezygnowany.
- Zostawcie mnie, ja przecież nic Wam nie zrobiłem... - rudy spojrzał na droida. Oczy otworzyły mu się ze zdumienia gdy zrozumiał, że stoi przed nim zupełnie inna jednostka. - To nie jest ten stary wrak... Kim wy jesteście? - To ostatnie pytanie skierował do Kittani.
Młody mężczyzna wydawał się być w pewnym sensie nieszkodliwy. Co prawda chciał przed chwilą wzywać swoich kompanów jednak wynikało to raczej ze strachu niż wyrachowania. Brunetka dostrzegła, że jego blaster ciągle tkwił zabezpieczony w kaburze. Jaki strażnik idzie sprawdzić podejrzane źródło dźwięku bez wyciągniętej broni? Na pewno nie był doświadczonym pracownikiem, nie mógł być. Zresztą łatwość z jaką Kittani go obezwładniła zdawała się to potwierdzać. Może i pracował dla Urpy Lossa ale na pewno nie był "najostrzejszym nożem w szufladzie". Chłopak wyglądał raczej na kogoś przypadkowego, zwerbowanego siłą. Praca przymusowa w organizacji Huttów? Nie zdziwiłabym się. Ciekawe czy ślimaki znają w ogóle inną formę zatrudnienia.
- Kiedy będzie tutaj Urpa Loss? - Spytała Kittani ignorując poprzednie pytanie młodego.
- Nie wiem... To znaczy wiem, że może pojawić się dzisiaj lub jutro. Tylko to.
- Dobra... Cicho bądź. Zaprowadzisz nas teraz do miejsca w którym obsługuje się to pole jasne? Muszę wiedzieć gdzie ono jest.
- Kim wy jesteście?
- Nie Twój zasmarkany interes, chłopcze...

***


IG87F w zupełnym spokoju obserwował rozwój wypadków. Sytuacja była pod kontrolą. broń wycelowana w chłopaka była wystarczającym argumentem do całkowitego spacyfikowania celu. Oprogramowanie behawioralne po analizie zachowania młodego żołnierza Urpy sugerowało, że jest on wystraszony i niezdolny do podjęcia jakichkolwiek działań mogących zaszkodzić życiu i zdrowiu Kittani o nim samym nawet nie wspominając.
Wtedy też, gdy Kittani zaczęła przepytywać chłopaka, IG wychwycił transmisję nadawaną ze "Skyrunnera".
- Kittani, odbiór. IG, odbiór... Przechwy... On... Przyleciał... Dwa statki... - nadawał Garll ale jakość połączenia powodowała duże straty i utrudniała zrozumienie całości przekazu. Po kilku iteracjach komunikatu droidowi udało się z grubsza rozszyfrować całą przekazywaną wiadomość; ogólny sens wypowiedzi Garlla był taki:
"Przechwyciłem komunikację bazy. Nadlatują dwa statki. Jednym leci Urpa Loss. Drugi przyleciał z Gamorry. To Theon Khan".
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6660
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Gamorra] - Dorwać Ślimaka

Postprzez IG-87F » 17 Lut 2017, o 16:44

Nie działo się nic zaskakującego. Kittani zajęła się stosunkowo szybko dzieciakiem, a IG był jednym wielkim efektem psychologicznym. Nic złego nie mogło się wydarzyć. W końcu oprogramowanie behawioralne dało mu prosty wniosek, że strach przejął właściwie kontrolę nad przesłuchiwanym. Cóż, jednak wychwycił transmisję, która była o wiele ważniejsza niż to co robi Kittani w tej chwili.
- "Przechwyciłem komunikację bazy. Nadlatują dwa statki. Jednym leci Urpa Loss. Drugi przyleciał z Gamorry. To Theon Khan." - odezwał się IG cytując Garlla a potem czerwone światło receptora trafiło prosto na twarz dzieciaka. A broń chwytakiem ustawiał powoli i głośno w tryb śmiercionośny. Lepiej być pewnym, że "zakładnik" zrobi co trzeba.
Image
Awatar użytkownika
IG-87F
Gracz
 
Posty: 162
Rejestracja: 19 Sty 2016, o 00:18

Re: [Gamorra] - Dorwać Ślimaka

Postprzez Gweek » 20 Lut 2017, o 17:01

Wystarczyło kilka pytań by zbić z pantałyku mało rozgarniętego mięśniaka. Wyglądało to z boku jakby intensywnie nad czymś myślał. Zdecydowanie za długo jak na istotę myślącą. Nawet mechaniczne twory z poprzednich tysiącleci miały szybszy zapłon lub czas reakcji.

- Tak... I nie odezwał się nic więcej, cokolwiek miałoby to potwierdzenie znaczyć.

Przejął urządzenie odziedziczone po swoich towarzyszach, wytężył intelekt i jako jednoręki bandyta wklepywał po kolei poszczególne sekwencje kodów, znaków, próbując ożywić martwe ustrojstwo. Po kilku niudanych podejściach, nawet nie zaklął, a powinien i to nie raz.
- Czeszczy. Tyko czeszczy. Spróbujemy później. - westchnął żażenowany.
Decyzja była trudna, rozwiązanie niepewne. Realizacja planu wymagała solidnego przygotowania.
- Gweekowe słowo nie mniej ważne jak Nurry. I zajęcia teraz brak. Warto sprawdzić czy żyją chociaż. I ten cały układ czy jak tej tam siatce było. Szedłem sobie nachalny po Tatooine i coś mnie tkneło. Poszedłem za Kittani i wszystko się zaczęło. Strzelaniny, ymperium, zbiry od Huta Yarlo. I ten cały sierściuch. Później ucieczka, misja ubicia Urpy i sama znasz resztę. Taki był cel. Pytanie - czy się na to piszemy?
Image

gg 5214304
Awatar użytkownika
Gweek
Gracz
 
Posty: 286
Rejestracja: 13 Sty 2016, o 15:10
Miejscowość: Wrocław

Re: [Gamorra] - Dorwać Ślimaka

Postprzez Mistrz Gry » 21 Lut 2017, o 15:36

Gweek
- Zatem... - podjęła wątek Nurra na kolejnym postoju. - Ta chuda kobieta, która dała Ci komunikator, spowodowała, że opuściłeś Tatooine?
Gweek miał dosyć tych ciągłych pytań. Trochę żałował, że wspomniał o Kittani, bowiem Nurra była strasznie zazdrosna. Choć oczywiście sama temu zaprzeczała. W bardzo typowy dla kobiet sposób. "Nie. Ja miałabym być zazdrosna o chudą ludzką kobietę? Nie. Dobre sobie. Ha, ha, ha. Z iloma jeszcze spałeś?".
Byli w drodze od dobrych kilkunastu godzin. I zapowiadało się, że będzie ich jeszcze więcej. Z jednej strony Gweek czuł się dobrze bo byli w ciągłym ruchu a to nie pozwalało mu na leżenie i narzekanie; hartował swoje ciało. Specyfiki jakimi faszerował go drużynowy felczer był niesamowicie skuteczne i dawały sporego kopa. Dzięki nim rany goiły się na Gweeku w oka mgnieniu, ból nie był uciążliwy i ogólnie "dawał radę"; choć zadyszki łapał znacznie częściej niż dawniej i potrzebował od czasu do czasu przysiąść.
Szli według namiaru sygnału z komunikatora. Dzięki temu nawigacja w gęstej gamorreańskiej dżungli nie była tak trudna i bez problemu dało się trzymać kurs na "Skyrunnera".
Gweek - wychowanek płaskiej Tatooine - nie radził sobie tak dobrze w pokonywaniu trudnego i gęsto zarośniętego terenu. Ustępował na tym polu swym pobratymcom i musiał cały czas obserwować ich i uczyć się jak chodzić, biegać i skakać by dżunglę pokonywać jak najszybciej męcząc się przy tym jak najmniej. W normalnych warunkach Gweek stałby się pośmiewiskiem wśród pozostałych członków klanu; już samo to, że był wyraźnie mniejszy niż pozostałe samce wystarczyłoby do tego by na każdym kroku spotykać się z obelgami. O jego pochodzeniu i umiejętności poruszania się po dżungli nie ma nawet co wspominać, bo tylko pogorszyłby sprawę. Jednak ze względu na jego zwycięski wyczyn na arenie oraz ze względu na to jak szybko stanął później na nogi klan nadal okazywał mu szacunek. Ba, swoimi staraniami i uporem zyskiwał w ich oczach.
***

Dopiero o świcie trzeciego dnia ich podróży przez dżungle udało im się dotrzeć do opuszczonego i nieruchomego wraku Skyrunnera.
Sceneria wydawała się być... martwa. Frachtowiec wbity był lekko w poszycie i oplątany był pnączami i resztkami połamanych drzew, które staranował podchodząc do lądowania. W okolicy panowała osobliwa cisza, tak jakby, żaden zwierz nie miał odwagi zmącić spokoju tego miejsca.
- Coś cicho... - Mruknęła Nurra do Gweeka wyglądając zza drzewa. Reszta klanu pozostała z tyłu i tylko para liderów ruszyła na szpic przepatrzeć okolicę. - Nie podoba mi się to.
Gweek mógł tylko się z nią zgodzić. Nie wiedział co, ale Fart sprawiał, że szczecina na karku knura unosiła się. Coś było nie tak.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6660
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Gamorra] - Dorwać Ślimaka

Postprzez Gweek » 22 Lut 2017, o 16:59

Gweek rozumiał ciąg przyczynowo-skutkowy zdarzeń, które wyprowadziły go na manowce, czyli w to miejsce. Aż taki "nadziany" to on nie był... no może raz czy dwa mu się zdarzyło... przecholować w rzeczy samej.
Na prędce przedstawiona historyja miała widocznie za mało szczegółów, by przekonać swoją ryżawą faworytę. To przypadek, a nie chęć wydupcenia tego ludzkiego chucherka o ciemnych włosach, sprawił, że się pobrali.
Cześfość miała swoje dobre strony. Wyostrzała zmysły i rozjaśnia umysł. Przestał paplać to, co mu na ryj ślina przyniosła. Manipulacja faktami ze swojej egzystencji, zmieniała domysły w rzeczywistość mniej lub bardziej wiarygodną. Na pytanie "ile miał wcześniej kobiet" odparł tylko
- Gweek się nie oszczędzał w poprzednim życiu.
Drastyczna zmiana klimatu dała o sobie znać dopiero teraz. Wilgoć i ciepłota wyciskała z ciała drogocenne płyny, wysiłek fizyczny wzmagał potliwość. Ze szczątkowego ubioru możnaby wycisnąć sporą kałuże odparowanej wody, o ile dałoby się go odkleić od skóry. Dodatkowym utrudnieniem były wszechobecne robale i owady atakujące odsłonięte części ciała. Gruba skóra chroniła wprawdzie przed ukąszeniami, ale sam fakt wszechobecnego pełzania i brzęczenia wywoływał stan irytacji.
"Tubylcy" przez dłuższy czas przeżuwali jakieś liście lub inne części nieznanej Gweekowi roślinności. Klanowy medikus zaproponował mu robić to samo. Efekt był spektakularny. Ból częściowo ustąpił, rana zasklepiała się dużo szybciej niż sobie wyobrażał. Wpadł mu pewien pomysł do głowy, aby to tajemnicze zielsko sprzedawać na Tatooine. Byłby bogatszy od samego pokurcza Yarla.
Wiele do życzenia pozostawało z jego kondycją i wytrzymałością. Jako typowy "śmierdziel barowy" przepracował całymi dniami i nocami - stojąc w miejscu lub robiąc obchody po "rewirach". Nie kojarzył, aby kiedykolwiek przebył takie odległości pieszo w miesiąc, co na Gamorrze w dzień. O wszystko się potykał, uderzał i ocierał, niczym prosiak we mgle. Słyszalne podśmiechujki puszczał mimo uszu, wiedząc, że dalej jest tu obcy. Minie trochę czasu, aż łyknie i nawyknie lokalnych zwyczajów.
Postoje zdarzały się częściej z jego powodu, aby mógł przysiąść nie tylko nad wykopaną dziurą w żyznej, ciemnej glebie dżungli - jak to mawiali miejscowi "Zakop, nie wywołuj ścierwa z lasu." Wiele pewnie jeszcze usłyszy o ichtejszej florze i fajnie, nim poczuje się w miarę pewnie z dala od jakiejkolwiek cywilizacji. Sam by o sobie mógłby powiedzieć "dżentelistota".

Nie tak zapamiętał cacko, które wyrwało go z rodzinnych stron. Wyglądało jak powiększona i częściowo zgnieciona konserwa. Poobrywane to i owo, tu i tam. Sam nie wiedział jak te części nazwać, a co dopiero jak to działa i do czego. Gruby balet go ominął. Rozbijają się na boki, gdy On dochodził do siebie.
Nie dostrzegli nic, prócz wraku. Brak śladów walki, zwłok czy czego innego. Przynajmniej sam nic takiego nie zauważył.
Odparł tylko na jej mruknięcie, pociągając głośno kilka razy nozdrza mi
- Czujesz to? - sprawna dłoń powędrował do broni, powoli ją wyciągając.
- Nie... to tylko mój pierd. - odparła cichocząc.
-Nie to... za cicho jak dla mnie. Żyje tu coś dużego? - spytał znowu szeptem.
Miał złe przeczucia i nie wiedział jak ma jej to powiedzieć. Mogło to być wszystko lub nic.
Image

gg 5214304
Awatar użytkownika
Gweek
Gracz
 
Posty: 286
Rejestracja: 13 Sty 2016, o 15:10
Miejscowość: Wrocław

Re: [Gamorra] - Dorwać Ślimaka

Postprzez Kittani Levfith » 22 Lut 2017, o 22:00

Zachowanie młodego pracownika Hutty wprawiło ją w zdumienie. Podejrzewała, że nie każdy w bazie jest odpowiednio przeszkolony i tylko nieznaczna część potrafi idealnie strzelać i walczyć wręcz ale w przypadku tego młodego człowieka nie potrafiła odnaleźć chociażby jednego. Jedynie trzeba było przyznać, że wykazał się odwagą kierując się w stronę, skąd dochodziły podejrzane dźwięki i mógł zastać wszystko. Niestety nie był przygotowany na konfrontację z kimkolwiek - miał zwyczajne szczęście, że Kittani wolała wpierw postraszyć i zagrać na psychicze niż pozwalać IG zabijać kolejne osoby. W jej oczach był nieco bezwartościowym pracownikiem - widziała takich wielu na Tatooine. Bali się poprosić kogokolwiek o pomoc.
- Młody, posłuchaj. - brunetka przykucnęła przy nim. - Wiem jak wygląda życie u Hutta. Ty pomożesz nam a my pomożemy Tobie. Zgoda? - spytała starając się wyczytać jakiekolwiek emocje z jego twarzy. Wyglądał jak zwykły pionek Urpy.
- Jestem w stanie Cię stąd wyciągnąć. Ale musisz mi trochę pomóc. - dodała znacznie ciszej, starając się w ten sposób zbudować bardziej intymny dialog i wzbudzić jego zaufanie. Komunikat przechwycony przez IG natychmiast jednak odwrócił jej uwagę. Wyprostowała się i spojrzała na droida najwyraźniej zadowolona z tego, co usłyszała.
- Theon Khan? Czyli zaczynamy...
Image
Awatar użytkownika
Kittani Levfith
Gracz
 
Posty: 340
Rejestracja: 12 Lut 2014, o 17:08
Miejscowość: P-ń

Re: [Gamorra] - Dorwać Ślimaka

Postprzez Mistrz Gry » 24 Lut 2017, o 00:31

Kittani i IG87F
Młody zamrugał; tak jakby mu to miało pomóc w podjęciu decyzji. Spojrzał na Kittani potem powoli na IG87F i znowu na brunetkę. Wyraźnie rozważał propozycję jaką zaoferowała.
- Rozumiem, że ten patrol też już nie wróci? A... Albo nie. Nie chcę wiedzieć... - Młody zamilkł na chwilę. - Ok. To ja bym zrobił teraz tak... Wstanę i wrócę do bazy i powiem, że nic nie widziałem, ok? Może tak być? Odczekasz tutaj chwilę i będziesz mogła tam wejść za mną? Eeee... Co Ty na to? Naprawdę nic nie powiem.
Kittani zrozumiała, że chłopak prawie robi pod siebie ze strachu; IG-zabójca mierzący do niego z blasteru z pewnością nie pomagał mu zachować się bardziej po męsku. Jednak czy rzeczywiście mogli mu zaufać? Pierwsze wrażenie podpowiadało Kittani, że chłopak jest takim samym uprzedmiotowionym niewolnikiem jakim ona sama kiedyś była. Tylko, że pierwsze wrażenia mogą być mylące. Co jeżeli młody odnajdzie odwagę i ogarnie się gdy z powrotem znajdzie się wśród swoich? Przecież wcale nie musiał bezgranicznie zaufać Kittani.
- Posłuchaj... - Kittani spojrzała na IG - ten droid jest prawdziwym mistrzem w zabijaniu. I lubi jak jego ofiary przed śmiercią trochę pokrzyczą z bólu. Nie chciej się o tym przekonać na własnej skórze. Wystaw nas. Zrób jeden głupi krok. Piśniesz choćby słówko komuś i jesteś trup. Jasne?
- Ok... Rozumiem. Nie mam zamiaru nic mówić nikomu.
- I zanim pójdziesz. Powiedz mi czego się mogę tam spodziewać?
- Eeee... Za tymi drzwiami jest korytarz. I po prawej...

Gweek
Przez dłuższą chwilę nic się nie działo, choć Gweek czuł wyraźnie rosnący niepokój. Nagle gdzieś wśród koron drzew rozwrzeszczał się ptak. Nurra drgnęła zaskoczona a potem odetchnęła z ulgą. Gweek jednak nadal był niespokojny. Ukrywający się w pobliżu ptak nie mógł być powodem tego, że Fart zaczął go ostrzegać.
Coś na nich czyhało w tym miejscu jednak nie było tego widać. Na pierwszy rzut oka.
- Gweek. To ten statek? - spytała Nurra po cichu. - Wygląda znajomo. Ale wiesz co? Nie podoba mi się tu. I komunikator przestał odpowiadać.
Wtedy na trapie statku pojawiła się postać...

Kittani i IG87F
... znaleźli opuszczony magazyn w którym się ukryli.
Baza Urpy była starym kompleksem badawczym wybudowanym na dnie wygasłego wulkanu. Powstał za czasów Starej Republiki, jak dowiedziała się Kittani ze starego ledwie działającego już terminalu. Magazyny, w których się schronili, znajdowały się na najniższym poziomie kompleksu; tym najmniej używanym.
Młodzieniec nie wystawił ich. Ba, nawet pomógł przynosząc trochę jedzenia, picia i czysty komplet niewolniczego stroju, jaki nosiły tutaj wszystkie osoby. W skład tego stroju wchodziły maski z niewielkim aparatem oddechowym, bowiem dość agresywne opary wydobywające się z popękanych ścian i zarodniki grzybów stale unoszące się w powietrzu powodowały silne reakcje alergiczne i podrażnienia oczu i górnych dróg oddechowych.
Dzięki temu mogła w spokoju poruszać się po kompleksie i nie wzbudzać niczyich podejrzeń. IG również bez większych problemów mógł krążyć po bazie jednak nie mógł targać ze sobą całej swojej broni; ta musiała zostawać w magazynie.
I tak minął im prawie cały dzień; na wstępnym rekonesansie. I choć nie mieli wiele czasu udało im się ustalić parę faktów. W kopalni pracowali niewolnicy. Wydobywali żółty kryształ i pył z wulkanicznych ścian, który był najważniejszym składnikiem produkowanego w tym miejscu narkotyku. Pracowało przy tym wielu niewolników. Sama praca jak i warunki do życia w tym miejscu były straszne i ciężkie. Najgorzej mieli Ci, którzy bezpośrednio zajmowali się wydobyciem. Lepiej sytuowani byli (w kolejności): strażnicy, nadzorcy i pracownicy laboratorium. Jednak różnica nie była wcale duża. Nastroje wśród załogi były raczej ponure choć ze względu na surowe kary nikt nie myślał o jakiejkolwiek formie buntu. W ogóle, mało kto myślał. Niewolnicy wydawali się być apatyczni i chyba tylko chłopak wydawał się być "trochę żwawszy". Opary Żółtego Kryształu musiały wpływać na osobowość a maski wcale nie musiały przed tym chronić.
Dowiedzieli się też, że Urpa zamknął się w swoim prywatnym skrzydle i że wieczorem odbędzie się tradycyjny apel.

Wtedy to właśnie po raz pierwszy zobaczyli Urpę Lossa.

***

Przez rozsunięte połowy dachu widać było rozgwieżdżone niebo a na nim dwa księżyce Gamorry. Ich blask był niemal jedynym źródłem światła w wielkim wulkanicznym leju. W grocie panowała absolutna cisza - nie licząc może echa nocnej dżungli. Na różnych pomostach i skalnych półkach stali chyba wszyscy pracownicy Urpy (w tym też Kittani i IG87F). Natomiast na wielkiej płycie zastygłej magmy, która była centralnym punktem tej dziwacznej areny, ustawiony został podest na którym rozsiadł się Urpa Loss. Hutt, w typowy dla swej rasy sposób, z wyższością wysłuchiwał meldunków i zajadał się podstawionymi pod nos przekąskami.
Urpa był brzydki. Nawet jak na standardy tych ślimaczych istot. Wielka ukośna blizna biegnąca przez jego twarz w groteskowy sposób rozsuwała oczy od siebie i dekorowała usta bulwiastą krzywizną. Sam Urpa miał bardzo wysoki i piszący głos; w niczym nie przypominał huczącego basu Yarla.
Większa część raportowania była w pewnym sensie nudna i niezrozumiała dla Kittani. Jej emocje zmieniły się o sto osiemdziesiąt stopni dopiero w momencie gdy Hutt przemówił do niewolników.
- Na zakończenie - zaskrzeczał Urpa - mam dla Was wszystkich komunikat i prośbę. Gorącą. Wiecie co to oznacza, prawda? Więc: jeżeli ktokolwiek zobaczy coś podejrzanego w bazie proszę od razu donieść to gdzie trzeba, jasne? Doszły mnie pewene niepokojące słuchy i chyba ktoś czyha na moje życie... Prawda Theon? Podejdź do mnie przyjacielu. I ten Twój niebieski kolega też niech przyjdzie.
Wtedy z grupy osób stojących najbliżej Hutta wyszedł Theon i Cad. Za nimi ruszył czerwono skóry Twi'lek. Pomimo znacznej odległości Brunetka dostrzegła jak Cad miał na dłoniach kajdany. Pochód zatrzymał się przed łożem Urpy.
- Theonie, mój wierny druhu. Ze względu na naszą długą przyjaźń i wierność oszczędzę Ci wysiłków. Mów prawdę. Gdzie jest reszta tej załogi, kim są i czego ode mnie chcą. Odezwiesz się tym razem, czy nadal będziesz milczał?
Theon milczał. Nie odpowiedział nic.
- Dobrze więc - skrzeczał dalej Urpa - a Ty Durosie Cadzie z zakładu Automatron z Tatooine. Gdzie jest, powiedz mi, Twój partner? Ten Sullustianin. Albo ta. Jak jej tam... Kittani?
Cad westchnął. I nie odpowiedział nic.
- Dobrze więc. Nie chcieliście skorzystać z ostatniej szansy.
Urpa delikatnie tylko skinął głową.
Czerwonoskóry skoczył do przodu i w jednej chwili rozciął Cada i Theona czerwonym mieczem świetlnym na pół.

Gweek
... czerwonoskórego Twi'leka.
- Czuję Cię... Czuję Twoją obecność. - Powiedział i zaczął rozglądać się po ścianie dżungli wypatrując swojego przeciwnika. Gweek wiedział, że obcemu chodzi o niego. Czuł to.

koteł ig w odpisach skupcie się na reakcjach Waszych postaci. Strzelanie z tego miejsca do urpy ni ejest najlepszym pomysłem. Pamiętajcie, że macie schronienie... i że zemsta smakuje najlepiej na chłodno...
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6660
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

PoprzedniaNastępna

Wróć do Archiwum

cron