Content

Archiwum

[Nar Shaddaa] Bezimienny

Re: [Nar Shaddaa] Bezimienny

Postprzez Mistrz Gry » 9 Gru 2016, o 00:26

- My naprawdę mamy tam rodzinę... - Alex jakby zgasł po pytaniach Stardusta, wyglądał na zmartwionego i mocno dotkniętego wątpliwościami rozmówcy. Michael wciąż jednak wyczuwał chęć wywarcia zemsty, która była najwyraźniejszą myślą mężczyzny w tym momencie. Być może złość na Kol'tera, który pozbawił ich możliwości powrotu do domu była aż tak silna.

- Poczekajcie - poprosił drugi z mężczyzn i wyciągnął z kieszeni mały i podniszczony holopad. - Żebyś mógł uwierzyć w nasze słowa, to jest nasz brat, do którego chcemy wrócić. - Mężczyzna pokazał Michaelowi na holopadzie sylwetkę młodego chłopaka. Wyglądał na około siedemnaście, może osiemnaście lat, miał krótko przystrzyżone włosy, zamyślony wyraz twarzy ze szpakowatym nosem. Stardustowi spojrzenie chłopaka wydało się trochę dziwne, jakby miał więcej lat niż wyglądał, jakby przeżył już wystarczająco dużo, by dorosnąć szybciej.

- Co zaś tyczy się reszty twoich pytań - kontynuował drugi z mężczyzn - to mamy coś na sumieniu tak jak każdy, kto żywy stąpa po tym świecie, tym bardziej, że jesteśmy teraz na Nar Shaddaa. Jednak wszyscy, którzy mogli chcieć nas ścigać, stapiają się w tej chwili z platformą. Sądząc po odgłosach, gdzieś daleko pod tym poziomem miasta. Idziemy do kryjówki zagadać do takiego jednego, który może mieć dla nas transport. Już za dużo poświęciliśmy, by się teraz poddać. Kol'ter miał nas zabrać, a za zdradę kiedyś go dorwiemy i wypatroszymy. Ale to później.

Obaj rozmówcy wykonali ruch, jakby chcąc dać znak, ze chcą iść dalej. Stardust cały czas wyczuwał od mężczyzn chęć zemsty, która nadal tak bardzo zajmowała ich myśli, że trudno byłoby wyczuć od nich cokolwiek innego.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6931
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Nar Shaddaa] Bezimienny

Postprzez David Turoug » 9 Gru 2016, o 11:36

Stardust był za inteligentny by dać się wykręcić holowizerunkiem jakiegoś mężczyzny, który miałby być bratem jednego z uratowanych mężczyzn. Na dodatek ich myśli ciągle wędrowały ku uczuciu zemsty. Niestety Michael nie był obecnie w stanie powiedzieć, czy dotyczy to Twi'leka Kol'tera czy może kogoś innego. Nauki z holokronu jego ojca na pewno nie poszły w las. Zachowanie czujności nawet przy ogromnym zmęczeniu stanowiło klucz do przetrwania w trudnych sytuacjach. Wydawałoby się, iż Bezimienny w takiej teraz nie był, jednak Przestrzeń Huttów rządziła się własnymi prawami.
- Mówicie że ci którzy was ścigali spłonęli na platformie. Może w tą całą pożogę jesteście zamieszanie bezpośrednio? Nie jestem organem sprawiedliwości, więc wasze czyny z przeszłości średnio mnie interesują. - odparł stanowczo Stardust - Jeżeli chcecie mi pomóc to zorganizujcie dwa miejsca dla mnie. Co prawda Nowy Alderaan nie jest moim priorytetem, ale mam tam swoje sprawy. Stamtąd już względnie niedaleko na Mon Calamari. Jeżeli coś nagracie, spotkajmy się za parę godzin, w jakimś lokalu. Jestem Michael Sheev, ty jesteś Alex, a twój hmm brat? W końcu mówiliście, że lecicie do brata, więc rozumiem, iż też jesteście rodzeństwem?
Michaelowi nie paliło się na tyle, by ruszyć do niesprawdzonej lokacji, z dwoma nieznajomymi. W końcu na miejscu mogła na niego czekać szajka, a nie zamierzał pozostawiać po sobie śladów w postaci trupów. Dla swojej pewności, wprowadził element dezinformacji do relacji z uratowanymi, gdyż zażyczył sobie dwa miejsca i wskazał Kalamar jako główny punkt jego podróży. Co prawda wymówka była bardzo tania, mimo to na Nar Shaddaa raczej nikt specjalnie nie pytał dokąd wędruje. By przełamać sporą dozę nieufności, Stardust w końcu przedstawił się, podając swoje lewe dane, na które miał dokumenty. Teraz piłka była po stronie jego dłużników.
Image
Awatar użytkownika
David Turoug
Gracz
 
Posty: 5236
Rejestracja: 28 Wrz 2008, o 01:25

Re: [Nar Shaddaa] Bezimienny

Postprzez Mistrz Gry » 13 Gru 2016, o 01:22

- Jesteśmy... - Powiedział ze złością Alex. - A to jest Thomas. I skoro tak spłacimy dług u ciebie, to załatwimy ci te dwa miejsca, a potem rozejdziemy się, każdy w swoją stronę.

- Widzisz tamto miejsce? - Thomas wskazał neon kantyny leżącej w uliczce krzyżującej się z tą, w której teraz stali. Napis nad drzwiami brzmiał "Jaskinia". - Jeśli rzeczywiście chcesz z nami lecieć, zjaw się tam za trzy godziny. Możemy się trochę spóźnić, bo nie wiem, co uda się nam załatwić.

Ton głosu drugiego z braci, Thomasa, był łagodniejszy, jakby chciał uspokoić sytuację powstałą przez jego nerwowego brata. Stardust przestał odczuwać od niego duże fale nienawiści. Widać skupił myśli na czymś innym, co znacznie mniej emanowało uczuciami i trudniej było to wyczuć. Dwaj bracia i matka z synem pokuśtykali dalej wzdłuż uliczki, na której właśnie stali.

Bezimienny przyjrzał się kantynie, która została mu wskazana. Okolica sprawiała wrażenie spokojnej. Zdążyli też oddalić się już na dość znaczną odległość od płonącej platformy. Wyglądała całkowicie zwyczajnie, oczywiście jak na standardy Nar Shaddaa. Jedna z liter pomarańczowego neonu mrugała, najwyraźniej uszkodzona. Przed wejściem dostrzec można było istoty różnych ras, śpieszące się do i z kantyny w swoich sprawach. Samego wejścia pilnowało dwóch bramkarzy, potężnie zbudowanych ludzi, którzy bacznie przyglądali się każdemu wchodzącemu.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6931
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Nar Shaddaa] Bezimienny

Postprzez David Turoug » 13 Gru 2016, o 11:49

Stardust potwierdził ustalenia, po czym odprowadził wzrokiem odchodzących braci. Nie idąc z nimi, potwierdził, że nie będzie działał na czyiś warunkach. Co prawda w zaproponowanej kantynie różnie mogło być, jednak miał czas by rozejrzeć się po okolicy, a także samym wnętrzu lokalu. Nie do końca też wiedział, czemu nagle obaj bracia przestali emanować chęcią zemsty. Być może wpływ na to miało zmęczenie, które zaczęło dopadać i jego.
Gdyby nie blokada Jabiim już dawno byłby na Nowym Alderaanie. Oczywiście informacje jakie posiadał, czego i kogo tam szukać były szczątkowe. W jakimś odosobnionym miejscu musiał sięgnąć po holokron swego ojca. Tam na pewno powinien znaleźć informację o Davidzie Turougu, będącym członkiem Zakonu Jedi tuż przed jego upadkiem. Przez moment myśli Bezimiennego zatrzymał się przy wspomnianej organizacji. Z tego co wiedział, Wielki Mistrz Luke Skywalker tuż przed obroną Świątyni w 27ABY, stwierdził iż Jedi nie powinni mieszać się w politykę i wojnę. Jednak czy było to możliwe, jeżeli głównym zadaniem było stanie na straży wszystkich istot w Galaktyce? Temat był niezwykle ważny, choć obecnie czysto akademicki, gdyż obecnie nie istniała żadna zorganizowana forma tego zakonu. Ilu Rycerzy mogło ukrywać się na Zewnętrznych Rubieżach? Stardust wiedział przynajmniej o jednym, Marillu Verg'iss'tea, ten jednak porzucił ścieżkę Mocy. Być może więcej wyjaśni się właśnie na Nowym Alderaanie.
Niezbyt okazałej kantyny "Jaskinia" strzegło dwóch bramkarzy, zdecydowanie wybijających się posturą wśród przechodniów. Z lokalu wchodzili i wychodziły przeróżne istoty, począwszy od ludzi, przez Rodian i Twi'leków, na Zabrakach kończąc. Żaden z nich nie miał specjalnej aparatury, więc mordownia przeznaczona była dla oddychających tlenem. Michael wolał zwrócić na to uwagę, na Księżycu Przemytników nie brakowało barów, wewnątrz których atmosfera była nieprzyjazna dla ludzi. Po krótkiej obserwacji ruszył ku kantynie, by przekroczyć jej próg i zająć miejsce na końcu kontuaru. Ciekawe czy tutaj dane będzie mu spokojnie wypić nophixa.
Image
Awatar użytkownika
David Turoug
Gracz
 
Posty: 5236
Rejestracja: 28 Wrz 2008, o 01:25

Re: [Nar Shaddaa] Bezimienny

Postprzez Mistrz Gry » 16 Gru 2016, o 07:30

mijając osiłków stojących jako bramkarze na wejściu do kantyny, ci spojrzeli się na niego, ale nie zareagowali. Widać uznali, że Stardust spełnia wymagania stawiane gościom lokalu. W środku nie było tłoczno, ale też i klientów nie brakowało. Obecność bramkarzy odstraszała zarówno wszelki margines jak i biedotę z sektora.

Lokal podzielony był na dwie sale. W tej, w której Stardust się teraz znajdował rozstawione było pełno różnej wielkości stołów i stolików. Istoty różnych spraw przy nich piły, grały i rozmawiały. Przy jednej ze ścian znajdował się kontuar baru, zza którego obsługiwał klientów jakiś młody chłopak. Druga sala, sądząc po dochodzącej z niej muzyce i błyskających światłach, była przeznaczona na dyskotekę. Kiedy Michael wszedł do kantyny, właśnie leciał jakiś star'n'roll'owy kawałek. Podchodząc do baru, zamówił u barmana nophixa, a nawet dwa, mając na uwadze, że będzie na Thomasa i Alexa czekał dłuższy czas. Usiadł przy wolnym stoliku, bliżej ściany sali i mógł nareszcie odpocząć po wydarzeniach z platformy.

W końcu, po kilku godzinach oczekiwania, Stardust zauważył w wejściu dwójkę braci. Weszli do kantyny, rozglądając się na boki. Kiedy go zauważyli, szybko podeszli do niego i przysiadli się do stolika. Mimo, że Michael już trochę odpoczął i uspokoił organizm po ostatnich przygodach, wciąż nie mógł wyczuć od braci niczego więcej niż to, kiedy się z nimi ostatnio rozstawał. Jeden z nich nadal pałał żądzą zemsty, choć już nie tak gwałtownie, drugi zaś, Thomas, jakby przygasił to uczucie zupełnie innymi myślami.

- Mamy dla ciebie statek. Za cztery godziny jakiś Ithorianin odlatuje na Nowy Alderaan. Weźmie nas jako tragarzy. Lądowisko czwarte, na platformie po drugiej stronie tego sektora. Trafisz, bo innej już w nim nie ma.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6931
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Nar Shaddaa] Bezimienny

Postprzez David Turoug » 16 Gru 2016, o 11:43

Stardust przed przybyciem braci, skorzystał z łazienki, by choć trochę doprowadzić się do porządku. Obdarowując barmana nieskromnym napiwkiem, udał się do odświeżacza dla pracowników. Tam też ogarnął swoje ubranie, korzystając z opcji szybkiego suszenia. Choć zapach dymu wciąż był wyczuwalny, to już nie tak bardzo uciążliwy jak wcześniej.
- W samą porę, właśnie szef przyjechał. Byłoby źle, gdyby się dowiedział o tobie. - rzekł pracownik kantyny, który pozwolił mu wejść do pomieszczeń socjalnych.
- Nikt mnie nie widział, masz tu jeszcze 10 kredytów. - odparł spokojnie Michael, powracając na swoje miejsce. Nim przybyli Alex i Thomas upłynęło jeszcze trochę czasu. Raz próbowała do niego zagadać ładna Twi'lekanka, jednak gdy zaoferowała mu pewne usługi, szybko ją spławił. W końcu do lokalu przyszli jego znajomi.
- Jakiś Ithorianin? Mało precyzyjna informacja, choć jeśli rzeczywiście w tym sektorze zostało jedna platforma startowa, nie będzie problemu z trafieniem. - odpowiedział Stardust. Jeżeli przewoźnikiem naprawdę był osobnik tej rasy, to zdecydowanie należało traktować to jako plus. Ithorianie w zdecydowanej większości byli nastawieni pacyfistycznie do świata, nie szukali zwady. Lubili ład i porządek, choć nie w imperialnym znaczeniu, a nadto miłowali faunę i florę.
- Mówicie że będziemy na usługach jako tragarze. Czy mogę choć wiedzieć co to za ładunek? Jakieś rośliny? Nawozy? Oczywiście nie będę nalegał, jeśli nie możecie powiedzieć. - podjął dyskusję, choć bracia mimo długu, wydawali się mało rozmowni. Miał zagaić informacjami o zniszczonym Alderaanie, gdzie prowadzenie pięknych i rozległych ogrodów, było chlubą tamtejszej arystokracji, jednak ugryzł się w język. Wolał nie ujawniać swojej wiedzy z pogranicza historii i zwyczajów, by nie wzbudzać podejrzeń.
- Zastanawia mnie też fakt czym lecimy? Czyżby jakiś przestarzały, koreliański frachtowiec? - właściwie nie miało to większego znaczenia, mimo to chciał kontynuować dyskusję z dwójką uratowanych, licząc na to, że sami zdradzą coś o sobie bądź ich celu podróży. Michael musiał być przygotowany na różne okoliczności, jakie zaistnieją w trakcie międzygwiezdnej podróży.
Image
Awatar użytkownika
David Turoug
Gracz
 
Posty: 5236
Rejestracja: 28 Wrz 2008, o 01:25

Re: [Nar Shaddaa] Bezimienny

Postprzez Mistrz Gry » 20 Gru 2016, o 07:36

- Ze statku to ten Ithorianin dumny być nie może. Frachtowiec YG-5000. Miejmy nadzieję, że nie rozleci się podczas lotu, ale uwierz mi, nic lepszego nie było. - odezwał się Alex. - Ostatnio coraz ciężej jest podróżować. Przez blokady Imperium coraz więcej dawnych przewoźników nie chce ryzykować z obcymi pasażerami. Nawet przemytnicy z Nar Shaddaa nie chcą kogoś brać, bo wszędzie, nawet tutaj upatruje się ludzi imperialnych.

Dwaj bracia przysiedli się do Michaela. Jeden z nich zamówił dla siebie i brata drinki o dziwnie brzmiącej nazwie "Natzsche". Stardust nigdy wcześniej nie słyszał o czymś takim, widać była to raczej lokalna specjalność. Alex i Thomas wyglądali już odrobinę lepiej, niż jak widział ich przed kilkoma godzinami. Skórę mieli wysmarowaną jakąś maścią, która widać łagodziła ból i pomagała na oparzenia. Ubrań co prawda nie zmienili, ale mimo ich nie najlepszego wyglądu zostali jakoś przepuszczeni przez wejście pilnowane przez bramkarzy.

- Z towarem też zgadłeś. - Dodał Thomas. - Dźwigać dla tego gościa będziemy jakieś roślinki, zwykłe ichnie kwiaty. I oczywiście z tonę nawozu dla nich... - Dodał już z grymasem na twarzy.

Negatywne myśli i emocje, jakie Stardust odczuwał od strony braci zaczynały powoli słabnąć. Być może miała na to wpływ świadomość, że wydostaną się z Księżyca Przemytników, a być może po prostu alkohol z ich drinków zaczynał działać. Na pewno fakt, że załagodzili maścią ból po oparzeniach też miał tu duże znaczenie.

- Musze powiedzieć, że jestem już trochę zmęczony tym wszystkim. Wiesz, już prawie traciliśmy nadzieję, że uda się nam stąd wyrwać. Wtedy na tej platformie, transport z Kol'terem wydawał się nam jakimś cudem. Jak widać szybko zostaliśmy sprowadzeni na ziemię. Chociaż, dzięki tobie, tylko metaforycznie. Ten Ithorianin wydaje się bardziej sprawdzony niż ten twi'lek. A przynajmniej nikt nie powinien go chcieć zabić i wysadzić. A ciebie Michael co gna na Mon Calamari? Nie lepiej było szukać innej trasy niż przez tą dziurę? - Thomas dopił swojego drinka i oparł się wygodnie o oparcie krzesła.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6931
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Nar Shaddaa] Bezimienny

Postprzez David Turoug » 20 Gru 2016, o 17:59

Choć Stardust nieco odżył po skorzystaniu z odświeżacza, to czuł się znużony. Nie mógł jednak pozwolić sobie na chwilę dekoncentracji. Powoli sączył swojego drinka, słuchając co mają mu do powiedzenia bracia. Miał świadomość, że lot odbędzie się wysłużoną jednostką, jednak gdy usłyszał o YG-5000, w myślach rozważał czy krypa będzie w stanie opuścić chociaż system Nar Shaddaa. Te lekkie koreliańskie frachtowce latały w Galaktyce przynajmniej od stu lat, a sama linia YG pamiętała jeszcze bardziej odległe czasy. Pewnym pocieszeniem był fakt, iż statek należał do Ithorianina, a ci z reguły dbali o swój sprzęt. W sumie transportowiec idealnie nadawał się do przewozu średnich towarów, takich jak rośliny czy nawozy o maksymalnej masie 10 ton.
- Damy sobie radę, załadujemy to co mamy załadować i lecimy. Oby tylko ta jednostka nie była kompletnie zamieniona w jeden, duży luk bagażowy. - odparł Stardust, nie widząc problemu w pracy fizycznej.
Chłodno patrząc na cały rozwój sytuacji dla Michaela nawet dobrze się stało, że podróż odbędzie na statku Ithorianina. Choć na Nowym Alderaanie garnizon Imperium był wręcz szczątkowy i nikt nie przywiązywał tam większej wagi do kontroli, to Kol'ter jako gwiezdny zawadiaka mógł pałać się bardziej podejrzanym przewozem. Natomiast miłujący florę "młotkogłowy" nie wzbudzi niczyich podejrzeń.
- Nie dziwię się waszemu zmęczeniu, też z chęcią poszedłbym spać, ale obowiązki wzywają. Na Alderaanie spędzę maksymalnie standardowy dzień, a potem Mon Calamari. Mam stamtąd pewną ofertę pracy, Kalamarianie testują jakieś nowe jednostki transportowe, zgłosiłem się do testów jako ktoś z zewnątrz. - rzekł Michael kończąc nophixa - A wy na Nowy Alderaan lecicie do brata na stałe? Czy może będziecie kierować się ku bardziej rozwiniętym światom? Nie ukrywajmy Nowy Alderaan jest znany tylko dzięki swojemu poprzednikowi, wysadzonemu w powietrze przez Imperium. Swoją drogą, czy ten Ithorianin będzie żądał jeszcze jakiś opłat za lot? Zbliża się nasza godzina, chyba powinniśmy się zbierać.
Image
Awatar użytkownika
David Turoug
Gracz
 
Posty: 5236
Rejestracja: 28 Wrz 2008, o 01:25

Re: [Nar Shaddaa] Bezimienny

Postprzez Mistrz Gry » 22 Gru 2016, o 20:39

- Raczej na stałe tam nie zostaniemy, ale pewnie zajmie nam trochę czasu zabranie się stamtąd z bratem. Ithorianin nie żądał żadnych dodatkowych opłat, więc pewnie czeka nas niezła harówa. - stwierdził Thomas z lekkim grymasem na twarzy. - Chodźmy już.

Na platformie lądowiska dość szybko znaleźli statek Ithorianina. Rzeczywiście, model YG-5000 wyróżniał się na tle innych statków swoją leciwą konstrukcją. Jak ocenił Stardust, był jednak w dość niezłym stanie, chociaż rewelacji też nie było. Widać było na nim ślady po wielu podróżach.

Tuż przy statku czekał już na nich jego wlaściciel. Ithorianin, widząc ich, uśmiechnął się przyjaźnie każdym ze swoich ust. Obok niego piętrzyły się stosy skrzyń i całe palety worków, prawdopodobnie z nawozem.
- Witajcie - powiedział w trochę łamanym basicu. - Jak widzicie, towaru mam dużo i roboty jest bardzo dużo. W zamian jednak dostarczę Was na Nowy Alderaan, tak jak chcecie. I tak tam właśnie lecę. Nie martwcie się też o statek, jeszcze nigdy mnie nie zawiódł, mimo że młody już nie jest.

Dwaj bracia krótko odpowiedzieli na powitanie i bez zbędnych ceregieli zabrali się za noszenie skrzyń i worków. Mimo użytej maści, widać było, ze dźwiganie ciężkich skrzyń i worków ocierających się o ich poparzoną skórę sprawia im ból, ale nie odezwali się na to ani słowem. Zawzięcie pracowali z całą determinacją, skupiając się na pracy dla zagłuszenia bólu. Ithorianin stał u wejścia do ładowni i wskazywał w niej miejsce właściwe dla każdego ładunku.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6931
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Nar Shaddaa] Bezimienny

Postprzez David Turoug » 25 Gru 2016, o 13:49

Stardust bez zbędnego gadania wziął się za załadunek towaru. Mniejsze skrzynie układał na repulsorowej platformie, którą następnie wprowadzał do luku bagażowego. Po niespełna godzinie cały towar był na pokładzie YG-5000. Alex z Thomasem dosyć ciężko oddychali, jednak byli zdecydowanie radzi z tego, że skończyli pracować. Ithorianin rozmawiał cicho z zarządcą lądowiska, podpisując jakieś dokumenty. Prawdopodobnie był to listy przewozowe.
W tym czasie Michael mógł przyjrzeć się dokładniej jednostce, którą miał zamiar podróżować. W Galaktyce znanych było wiele kryp, będących w stanie zdezelowanym, a jednak żwawo poruszało się po szlakach nadprzestrzennych. Należało mieć nadzieję, że w tym przypadku będzie podobnie, choć Ithorianie raczej nie należeli do brawurowych pilotów.
- Masz ognia? - spytał niespodziewanie jeden z techników pracujących na platformie.
- Na szczęście nie palę. - odparł zgodnie z prawdą Stardust, nieco zaskoczony przez nieznajomego. Skarcił się w myślach, że zbyt dużo uwagi poświęcił koreliańskiemu frachtowcowi.
- Zazdroszczę, choć na pewno nie środka transportu. - rzekł, mijając Bezimiennego i ruszając ku wyjściu z lądowiska.
Michael podszedł do braci, by zasygnalizować Ithorianinowi, iż wszyscy są gotowi do podróży, ten jednak ciągle dyskutował z zarządcą. Niestety rasa, do której należał charakteryzowała się flegmatyzmem i olbrzymią cierpliwością. Na szczęście wyglądało to tak, jakby dyskusja zmierzała ku końcowi.
- Chyba pora wyruszać w drogę. - mruknął Stardust ni to do siebie, ni do Alexa i Thomasa.
Image
Awatar użytkownika
David Turoug
Gracz
 
Posty: 5236
Rejestracja: 28 Wrz 2008, o 01:25

Re: [Nar Shaddaa] Bezimienny

Postprzez Mistrz Gry » 2 Sty 2017, o 21:25

Na całe szczęście podróż na Nowy Alderaan nie obfitowała już w większe trudności. Pierwsze dwa dni minęły wręcz niemożliwie spokojnie w porównaniu do ostatnich wydarzeń. Jedynie drugiego dnia podróży mieli mały problem z hipernapędem i pomiędzy skokami zatrzymali się na jakiejś kosmicznej stacji w sektorze Kessel. Widać, że Ithorianin zna swój statek, bo postój trwał całkiem krótko a naprawy poszły sprawnie. Sam kapitan mało interesował się swoimi pasażerami. Po przydzieleniu im kajut dał im spokój z większością prac aż do czasu lądowania i rozładunku i sam prawie cały czas spędzał wśród roślin, które wieźli. Godzinami doglądał ich i pielęgnował. Dwaj bracia także nie byli zbyt rozmowni. Większość czasu spędzali w swojej kajucie, odpoczywając i lecząc rany po poparzeniach. Tym samym Stardast miał sporo czasu na medytację.

Stał na lądowisku. Wokół niego dziesiątki istot przemieszczały się pomiędzy statkami i uliczkami Nar Shaddaa, mijając go jakby był natarczywą przeszkodą. Nagle lądowiskiem, na którym stał, wstrząsnął potężny wybuch i wokół ponownie rozszalały się płomienie. Nim Stardust choćby drgnął objęły cały teren wokół niego, topiąc metal i spalając wszystko, co było na ich drodze. Czuł ich przeraźliwe gorąco i strużki potu płynące po całym ciele. Skóra piekła niemiłosiernie. Po jego prawej stronie pojawiła się kobieta przytulająca do siebie syna. Syna, który wyglądał jak chłopak, którego Michael nie zdążył uratować z płomieni. Patrzyła z wyrzutem na Stardusta, przyciskając syna do siebie. Za nią majaczyły cztery humanoidalne cienie. Ogień jeszcze do nich nie dotarł, ale zbliżał się do nich z każdą chwilą.
- Gdzie reszta moich dzieci? Czemu nie uratowałeś ich wszystkich? - wykrzyczała nim pochłonęły ją płomienie.

Stardust obudził się nagle, niemal zrywając i spadając z łóżka. Przeszedł do pozycji siedzącej i oparł się o ścianę kabiny. Cały zlany był potem, a jego skóra piekła, niczym wystawiona na działanie olbrzymiego gorąca. Czuł ból i niepokój, które przez długie chwile nie chciały go opuścić. Ostatnie słowa kobiety wciąż i wciąż rozbrzmiewały mu w głowie, a on miał świadomość, że ten sen czy też wizja zostały wywołane przez jakieś straszne zdarzenie.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6931
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Nar Shaddaa] Bezimienny

Postprzez David Turoug » 2 Sty 2017, o 23:09

Podróż na Nowy Alderaan dziwnie dłużyła się, choć Stardust mógł mieć tylko takie wrażenie. W końcu jednostka jaką podróżowali nie należała do tytanów prędkości, a Ithorianin bardziej cenił sobie spokojny transport towaru, niż żyłowanie wiekowego statku. Po krótkim posiłku Bezimienny położył się w swojej kajucie, poprzedzając sen medytacją. Niestety spał niespokojnie, męczony dziwnymi wizjami z Nar Shaddaa. Kobieta, krzyk, nie uratowani ludzie, płomienie. Wszystko w płomienia.
- Niech to szlag... - mruknął do siebie, gdy do jego receptorów doszedł fakt, iż znajduje się na podłodze. Był cały zlany potem, a wizja ogromne pożogi wciąż przebiegała przez jego myśli. Nie zdążył dobrze usiąść na pryczy, gdy dotknęła go fala Mocy. Nie było to nic przyjemnego, gdyż poraził go ból głowy tak ostry, że musiał przymknąć oczy. Potężna emanacja Ciemnej Strony Mocy przewaliła się przez jego aurę, sygnalizując coś bardzo niepokojącego. Stardust dochodził do siebie kilkanaście minut. Niestety nie miał pojęcia co mogło się wydarzyć. Okoliczności na pewno nie dotyczyły bezpośrednio jego podróży na Nowy Alderaan, cokolwiek to było miało miejsce gdzieś w Galaktyce.
Michael wyrównał oddech i spróbował oczyścić umysł, jednak zjawisko, podobnie jak wcześniej wizja pożaru z Nar Shaddaa, ciągle przewijało się przez jego myśli. Jakby tego było mało, statek Ithorianina przestał wibrować, co oznaczało iż wyszedł z nadprzestrzeni. Z tego co było mu wiadomo, do celu brakowało im minimum jeden standardowy dzień. Bezimienny skorzystał z odświeżacza i ruszył do kokpitu, by zapytać kapitana Lethiska o zaistniałą sytuację.
- Mamy jakąś awarię? Nie czułem, byśmy wlecieli w jakiś rój meteorytów. - rzekł nieco słabym głosem, powstrzymując pytanie o emisję ciemnej strony mocy, jeżeli inni pasażerowie nie byli czuli na moc, mogli nawet nie odczuć owego zjawiska. Ithorianin uważnie przyjrzał się człowiekowi, jednak nim odpowiedział na pytania mężczyzna wytłumaczył - Pewnie jestem blady? Cóż nie spałem za dobrze, chyba się zatrułem ostatnim posiłkiem.
Image
Awatar użytkownika
David Turoug
Gracz
 
Posty: 5236
Rejestracja: 28 Wrz 2008, o 01:25

Re: [Nar Shaddaa] Bezimienny

Postprzez Mistrz Gry » 3 Sty 2017, o 23:07

Ithorianin chwilę tylko spojrzał na swojego pasażera po czym wrócił do nerwowego uderzania w panel sterujący, wciskania różnych przełączników i kilkukrotnego pociągania za dźwignię. Stardust doskonale wiedział, co kapitan próbuje zrobić, ale niestety - hipernapęd przestał działać. Ithorianin odburknął coś niezrozumiałego w basicu po czym szybkim krokiem udał się w stronę maszynowni. Nawet jak na spokojną i cierpliwą rasę, wyglądał na mocno wzburzonego i zdenerwowanego. Praktycznie nie zwrócił uwagi na to, co mówił Stardust.

Wymijając kapitana w wąskim przejściu do kokpitu wszedł jeden z braci, Thomas, ziewając przeciągle. Wyglądał jakby też podróż spędzał na spaniu i odpoczynku, jakby mając nadzieję, że tym sposobem szybciej dotrze na miejsce. Jego oparzenia szybko się goiły i zdawał się być w znacznie lepszym humorze niż ostatnio.

- Czyżby ta łajba znowu się popsuła? - spytał retorycznie.

Usiadł w fotelu pilota i przeciągając się zaczął wpatrywać się w przestrzeń przed sobą. W pewnym momencie zagwizdał, czym zwrócił uwagę Michaela. Dryfujący statek, a raczej kupa złomu, czym zdawał się teraz być, powoli obrócił się pchany jeszcze rozpędem wyjścia z hiperprzestrzeni. W polu widzenia z kokpitu powoli wynurzał się jakiś statek. Początkowo było widać tylko jego część, jednak po chwili Stardustowi ukazała się olbrzymia konstrukcja, znajdująca się na tyle blisko nich, że tylko szczęściem nie rozbili się o nią wychodząc z nadprzestrzeni.

Statek, który pojawił się przed nimi, był zdezelowanym cywilnym transportowcem typu LH-3210. Był w opłakanym stanie i wyglądał jakby nawet na wizytę w dokach stoczni było już za późno. Tym większe było zdziwienie Michaela, gdy zaświeciła się lampka komunikatora i z głośniczka odezwał się w basicu ludzko brzmiący głos.

- Halo? Do nieznanej jednostki. Kim jesteście? Zidentyfikujcie się? Co...

Reszta wiadomości została zagłuszona przez wybuch i krzyk Ithorianina dochodzący z ładowni, aż zatrzęsło statkiem. Hipernapęd umarł po raz ostatni.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6931
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Nar Shaddaa] Bezimienny

Postprzez David Turoug » 3 Sty 2017, o 23:26

Stardust nie widział jeszcze Ithroianina w takim stanie. Nie mniej kilkadziesiąt sekund później, gdy hipernapęd odezwał się po raz ostatni, obcy zrezygnowany opadł na siedzisko, nie reagując na wezwanie potężnego Lucrehulka. Jednostka był skazany na łaskę załogi olbrzyma, jednak wszystko wskazywało na to, iż nie należy on do Imperium. Gdyby tak było, staliby się częścią międzygwiezdnego pyłu. Nie chcąc dłużnej ryzykować, Bezimienny podjął korespondencję.
- Tu YG-5000. Mamy uszkodzony hipernapęd, a raczej w ogóle go nie mamy. Na pokładzie jest czterech załogantów, plus towar transportowany na Nowy Alderaan. - rzekł zgodnie z prawdą, choć doskonale wiedział, iż nieznajomi mogli przeskanować ich gruchota pięć razy - To rośliny i nawozy. Prosimy o pomoc, nie mamy złych zamiarów. Odbiór.

***


Kilkanaście minut później, przy użyciu silników jonowych koreliański frachtowiec, przytulił się do jednego z boku Lucrehulka. Okręt wyglądał jakby brał udział w niejednej bitwie i tylko cudem uniknął zniszczenia. Nie to jednak głównie zadziwiało Stardusta. Przede wszystkim czuł emisję Mocy i to nadzwyczaj silną. Tym jednak razem nie była to fala ciemnej strony mocy. Wyglądało na to, że jego podróż na Nowy Alderaan po raz kolejny się wydłuży.

Michael Stardust przenosi się do: Lucrehulk "Duch" - Pierwsza Rada Jedi
Image
Awatar użytkownika
David Turoug
Gracz
 
Posty: 5236
Rejestracja: 28 Wrz 2008, o 01:25

Poprzednia

Wróć do Archiwum

cron