Content

Archiwum

PUSTKA - sesja specjalna

Re: PUSTKA - sesja specjalna

Postprzez Saine Kela » 2 Maj 2019, o 17:06

Zawzięcie grzebała w panelu, zdając sobie sprawę z tego, jak mało mają czasu. Sytuacja była najlepsza, a Ashlyn poniekąd działa pod wpływem strachu i paniki, które pchały ją do działania. Wszystko w niej krzyczało "przeżyj!". Z kolei za jej plecami rozpętało się piekło, w mówiąc konkretnie, przerażeni, choć cisi pasażerowi jakby nagle zdjęli z siebie blokadę i zaczęli krzyczeć i wołać jeden przez drugiego napadając na nieszczęsnego pilota. Młoda, ciemnoskóra kobieta z kolei jakby wpadła w trans. Wyrwał ją z tego dopiero sam pilot we własnej osobie, zwracając się do niej bezpośrednio. Jakby zdziwiona oderwała się od pracy i skierowała wzrok na niego.
- Jesteś pilotem tak? Zaraz wszyscy zginiemy. Jak nie dostaniesz się do kokpitu i nie nakierujesz tej cholernej maszyny, to jesteśmy trupami co do jednego. - wysyczała wściekle. - Czy znam się na tym? Powiedzmy, że mam doświadczenie.
Wróciła do swojej pracy, dłubiąc przy panelu i przeklinając przy tym. Miała smykałkę do elektroniki, choć w takim sprzęcie jeszcze nie grzebała, ale to nie było tak istotne. Mechaniką zajmowała się od ponad kilkunastu lat, żadna maszyna nie będzie jej stawiała oporu, a z pewnością nie ta przeklęta krypa. Nie da się tak pogrzebać, nie teraz, gdy jej życie miało tak bardzo się zmienić.
Image

Image

GG: 6687478
Awatar użytkownika
Saine Kela
Gracz
 
Posty: 658
Rejestracja: 18 Cze 2013, o 13:04
Miejscowość: Pandarium/Ruda Śląska

Re: PUSTKA - sesja specjalna

Postprzez Kelan Navarr » 3 Maj 2019, o 15:55

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Image
Awatar użytkownika
Kelan Navarr
Gracz
 
Posty: 2280
Rejestracja: 28 Gru 2008, o 00:13

Re: PUSTKA - sesja specjalna

Postprzez Gweek » 4 Maj 2019, o 18:18

Wszystko działo się szybko, a czas jakby mocno przyspieszył. Ermav oglądał następujące po sobie zdarzenia i przez chwilę pomyślał, że znajduje się w jakimś tanim holofilmie klasy B. Wytrwale stał pod ścianą i czekał. Musiał polegać na innych, tak jak i reszta pasażerów.

Uderzenie jakiegoś obiektu w kadłub dawało pewne nadzieje. Czyżby przybyła ekipa ratunkowa czy tylko jakiś obiekt kosmiczny odbił się od kadłuba? - tego miał się dowiedzieć za chwilę. Obrazy podsuwane przez umysł nijak miały się do rzeczywistości. Do pomieszczenia wpadło troje uzbrojonych, zakutych w pancerze postaci. Serce podskoczyło młodzianowi do gardła, a gdy wyszło, że szukają jakiegoś dzieciaka i którego po chwili znaleźli, ciśnienie powoli wracało do normy. Cały czas stał pod ścianą, blady cały. Egzekucja kobiety na oczach niemal dwustu pasażerów i ich ciche przyzwolenie bądź bezsilność na takie akty okrucieństwa była przerażająca. Dobrze, że nie padło na niego.

Tylko matki szkoda - pomyślał przelotnie, gdy mężczyznę - człowieka, rzucono jak wór kamieni na podłogę. Mógł to być ktoś z personelu, skoro przebywał gdzieś indziej. George wiedział, że z tymi gośćmi nie ma żartów i gdy tylko zniknęli mu z pola widzenia, wyciągnął z plecaka datapad i próbnik połączony z nim kabelkami. Stwierdziwszy, że "tu kariery nie zrobi", usłyszał kilka wystrzałów z odległej części statku. Czas się ulotnić do kapsuł ratunkowych, skoro przed chwilą zabili kapitana lub cały personel jednostki.

Nim przedarł się przez ciżbę i dostał do drzwi, które chciał sforsować przy użyciu trzymanych narzędzi, była już przy nich ciemnej karnacji kobieta. Demontowała osłony, co znacznie powinno skrócić czas całej operacji. Odezwał się nawet do niej zalany juchą facio - pilot. Zły znak. Skoro nie ma go w kabinie... odezwał się poddenerwowany do kobiety, zachodząc ją bardziej od boku, niż zza pleców.
- Pozwól, że pomogę. Chyba znam się na tym. - nie czekając na zaproszenie, wpiął się do gniazda i zabrał za robotę. Próbował po swojemu poradzić sobie z prostym mechanizmem zamykania/otwierania drzwi. Wystarczy podmienić wysyłany impuls z lock na open. Zawsze też mógł zrobić małe spięcie i usmażyć podzespoły tego ustrojstwa. Tego wolał uniknąć, bo gródź się do czegoś jeszcze mogła przydać... choćby do odseparowania ich dwójki i pilota od reszty pasażerów, targanymi najróżniejszymi, często skrajnymi emocjami.
Image

gg 5214304
Awatar użytkownika
Gweek
Gracz
 
Posty: 286
Rejestracja: 13 Sty 2016, o 15:10
Miejscowość: Wrocław

Re: PUSTKA - sesja specjalna

Postprzez Kelan Navarr » 6 Maj 2019, o 03:07

Drzwi rozsunęły się z sykiem, otwierając drogę do kokpitu. Ermav spojrzał ponaglająco na Pennortha.
- Będziesz tak stał, czy jednak spróbujesz coś zrobić?
Pilotowo nie trzeba było dwa razy powtarzać. Nie tracąc ani chwili, rzucił się ku swojemu stanowisku. Jego obawy znalazły potwierdzenie w migających krwistą czerwienią lampkach kapsuł ratunkowych. Zostali pozbawieni możliwości opuszczenia okrętu. Uwagę mężczyzny przykuły jednak wskaźniki na panelu sterowania. Gorączkowo operując przekładniami potwierdził prawdziwość wyświetlanych informacji. Zostali pochwyceni przez pole grawitacyjne planety i nieuchronnie zmierzali na spotkanie z jej powierzchnią.
- Jak to wygląda? – spytał zza fotela młody mężczyzna, który bez zaproszenia wepchnął się do kokpitu.

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Image
Awatar użytkownika
Kelan Navarr
Gracz
 
Posty: 2280
Rejestracja: 28 Gru 2008, o 00:13

Re: PUSTKA - sesja specjalna

Postprzez Alice » 7 Maj 2019, o 23:20

Robert wolał trzymać się z tyłu i obserwować bieg wypadków. Nie należał do osób, które wyrywały się i były w pierwszym szeregu do pomagania. Lubił za to obserwować to co się działo i zapamiętywać ludzkie emocje. Na pokładzie działo się sporo – wiele ludzi było przestraszonych, zirytowanych, zdenerwowanych. Na ich twarzach malowała się cała gama emocji. Robert, patrząc na to, podświadomie czuł, że jest w swoim żywiole. Mimowolnie znów sięgnął do kieszeni płaszcza, jednak przypomniał sobie o tym, że jego dłonie zakute są w kajdanki. Szlag … Kajdanki bardzo mocno utrudniały i krępowały ruchy. Klucze do nich znajdowały się w kieszeni Dicka, który to zaczął przybliżać się do drzwi, gdzie działy się dość ciekawe sceny. Grupa kilku śmiałków na czele z pilotem, postanowiła otworzyć drzwi. Robert widział mała, ciemnoskórą kobietę oraz młodego mężczyznę majstrujących przy zamku.
Robert zauważył też Dicka, który to ni stąd ni zowąd, znalazł się przy nim. Detektyw był mocno czerwony jakby czymś się zmęczył. Posiadał również zacięty wyraz twarzy sugerujący, że sytuacja go mocno zaskoczyła. I nie zamierzał się jej biernie przyglądać.
- Idziesz ze mną – syknął Robertowi do ucha – Jeden fałszywy krok czy próba ucieczki skończą się dla ciebie podobnie – tu wymownie wskazał wzrokiem na zabitą nie tak dawno kobietę. Jej ciało leżało w oddali, przykryte przez kogoś jakąś szmatą.
Robert, chcąc nie chcąc, podążył za Dickiem przeciskając się pomiędzy zagubionymi i przestraszonymi ludźmi. W tym tłumie i zamieszaniu nikt nie zwracał na nich uwagę. Wbrew pozorom to było mu na rękę. Robert chciał przede wszystkim zdobyć klucz otwierający kajdanki z kieszeni Dicka i oddalić się jak najdalej od niego.
Image
Awatar użytkownika
Alice
Gracz
 
Posty: 383
Rejestracja: 27 Lut 2012, o 14:43

Re: PUSTKA - sesja specjalna

Postprzez Gweek » 9 Maj 2019, o 18:15

Młokos chciał jeszcze zadać kilka pytań, ale ugryzł się w język, bo nie chciał rozpraszać starszego faceta. Konsola zza jego pleców nie wyglądała za dobrze. Zdecydowanie więcej czerwonych światełek niż żółci i zieleni.
Przeskakujące szybko dane nic nie mówiły postronnej osobie, tak i pozostało młodzianowi czekać na odpowiedź pilota. Czas mijał nieubłaganie, a krążące po glowie myśli, o daniu dyla do kapsuły, zdecydowanie dominowały nad tym, czy może jakoś pomóc gorączkowo pracującemu nad kokpitem mężczyźnie.

Być czy wiać? - oto jest pytanie.
Image

gg 5214304
Awatar użytkownika
Gweek
Gracz
 
Posty: 286
Rejestracja: 13 Sty 2016, o 15:10
Miejscowość: Wrocław

Re: PUSTKA - sesja specjalna

Postprzez Grisarlo Makk'ala » 9 Maj 2019, o 20:24

Zwyczajny lot przemienił się w istny koszmar, z którego nagle wybudził się po odpowiedniej dawce adrenaliny i miksu alkoholu z podróżami w przestrzeni. Leżał na podłodze i, pomimo że ludzie byli kompletnie przestraszeni Saggy czuł pewnego rodzaju ulgę. Żył! Przynajmniej o najbliższe pięć sekund dłużej! Słysząc przeraźliwe słowa współpasażerów miało zmienić się to w ciągu sekundy, co postawiło podeszłego wiekiem mężczyznę na nogi, że niby on miałby zginąć w kosmosie? Nie ma opcji!
Podniósłszy się z podłogi, złapał za wspaniałą torbę, którą trzymał przez całą podróż blisko siebie, obserwując innych uczestników tragedii. Jego uwagę przykuło dwóch delikwentów, z czego jeden wydawał się wyjątkowo nieprzyjaznym gliną w stosunku do dość niegroźnie wyglądającego jegomościa. Z doświadczenia wiedział, że najzwyczajniejszy klient jest tym najbardziej niebezpiecznym, jednakże kim byłby Saggy, gdyby nie próbował przewertować wszystkiego na swoją korzyść. Posiadać jednego sojusznika, który może być niebezpieczny jest istotniejsze niż nie posiadać żadnego. Powędrował za zakajdankowanym delikwentem i jego chwilowym panem.
Nie marnując ani chwili na żadne rozeznanie we wnętrzu kokpitu, do którego również zawędrował, bez zbędnych pytań wyprzedził zakajdankowanego jegomościa, dając mu znak, żeby zawołał swojego przyjaciela. W momencie, gdy tamten zaczął się obracać Saggy przydzwonił mu mocarną, zamkniętą na wszelakie spusty ciężką torbą prosto w twarz. Zaraz po potężnym uderzeniu złapał mężczyznę w dość niekomfortowym uchwycie, z którego raczej ciężko byłoby mu wyjść. Prawdziwie Saggy miał mętną nadzieję, że zakajdankowany mężczyzna w razie czego zdoła im pomóc, przecież nie zakuwa się byle kogo, prawda? Pokrętna logika miała nogi w głowie handlarza, który prawdziwie wierzył w swoje przekonania.
- Mam nadzieję, że będziesz tak miły i uwolnisz swojego przyjaciela. Nie wiem, czy wiesz, ale potrzebujemy każdej pary rąk w tej sytuacji. - stwierdził bez ogródek, jakby był przekonany, że też robi coś dobrego, kto wie, może tak też było! Intuicja czasem nie kłamie!
Dopiero po chwili zauważył resztę pasażerów w kokpicie.
- Dobry, tutaj kolega może się przydać! - wskazał głową na zakutego w kajdany koleżkę, na tyle na ile było to możliwe przy ścisłym uścisku na właścicielu kluczyka, bądź co bądź nie mógł pozwolić mu się wyrwać.

Coś dla Roberta & Dicka : )
Image
Awatar użytkownika
Grisarlo Makk'ala
Gracz
 
Posty: 46
Rejestracja: 1 Maj 2018, o 15:46
Miejscowość: Szczecin

Re: PUSTKA - sesja specjalna

Postprzez Saine Kela » 9 Maj 2019, o 21:50

Tak! Udało się otworzyć właz i przedostać do kabiny pilota. Sam pilot od razu pognał na miejsce, a Ashlyn została nieco z tyłu, nie zamierzała być jednak bierne, o nie, nic z tych rzeczy! Miała ciągle nadzieje, że jej złe przypuszczenia wcale nie są tak tragiczne, jak mogłoby sądzić, niestety szybko została sprowadzona na ziemie. A raczej zostaną sprowadzeni, jak tylko statek przebije się przez atmosferę i spadnie rozbijając się o nieznaną im planetę. Podobnie jak jeden z mężczyzn, także wbiła się do kokpitu, była jednak mniejsza i zwinniejsza, dzięki czemu udało jej się zwinnie wyminąć przeszkody i dorwać się do drugiego siedzenia pilota, gdzie obecnie znajdował się droid, najwyraźniej już niesprawny.
- Wygląda to źle - odpowiedziała zamiast pilota.
Może nie była specjalistką w dziedzinie lotów kosmicznych, patrząc jednak na przyrządy statku od razu widziała, że byli w czarnej dupie. Nie uda im się wyrwać, ale jeszcze nie wszystko było stracone. Jeżeli udałoby im się opanować stery i zacząć lepiej kontrolować lot, być może wszyscy, a przynajmniej zdecydowana większość z nich by przeżyli awaryjne lądowanie. Przecisnęła się spychając nieco robota na bok "UMIEJĘTNOŚĆ SPECJALNA".
Jej palce zaczęły grać na konsoli, nie zwracając uwagi na zapewne niezadowolonego i zszokowanego pilota. Nie było czasu na kłótnie, dla pewności jednak zerknęła na niego.
- Brakuje ci drugiego pilota, mogę pomóc.
Starała się brzmieć pewnie, nawet buntowniczo, ale słabo jej wyszło, szczególnie patrząc na okoliczności i fakt, że tuż przez ich oczami za iluminatorem w szybkim tempie rosła planeta, która właściwie zajmowała już cały dostępny obszar widoku. Uciec może nie uciekną, ale być może przeżyją. Nie wiedziała, co im to da, ale zawsze był to jakiś punkt zaczepienia, a Ashlyn była wyjątkowo uparta w dążeniu do swoich celów.
Image

Image

GG: 6687478
Awatar użytkownika
Saine Kela
Gracz
 
Posty: 658
Rejestracja: 18 Cze 2013, o 13:04
Miejscowość: Pandarium/Ruda Śląska

Re: PUSTKA - sesja specjalna

Postprzez Kelan Navarr » 11 Maj 2019, o 06:02

Uwięziony w morderczym uścisku detektyw nie miał szans oswobodzić się standardową metodą. Stojący za nim mężczyzna wiedział co robi. Nie wziął jednak pod uwagę jednego, istotnego faktu. Dick, podczas gdy jedną dłonią wczepił się w silne ramię napastnika, drugą sięgnął ku wewnętrznej stronie płaszcza, momentalnie czując chłodną fakturę rękojeści. Nim znajdujący się pod jego eskortą dziennikarz zdążył w jakikolwiek sposób uprzedzić starającego się mu najwyraźniej pomóc mężczyznę, detektyw lekko skręcił ciało w lewo i pociągnął za spust. Zza głowy Dicka dobiegł zduszony jęk, a uścisk na jego szyi zelżał. Detektyw szarpnął głową w tył, trafiając tamtego w nos i sprawnym ruchem wyswobodził się z uścisku, równocześnie wyszarpując broń i kierując ją w zgiętego z bólu napastnika.
- Siadaj pod ścianą - rozkazał głosem nieznoszącym sprzeciwu. - Jakikolwiek głupi ruch i skończysz z dziurą w głowie. Przez ciebie zniszczyłem swój ulubiony płaszcz.
Dick krytycznie spojrzał na wypaloną dziurę, całkowicie ignorując osmalony bok oponenta. W końcu zreflektował się.
- Moric, bądź tak dobry i skuj tego pana. Tylko bez żadnych sztuczek.


Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Image
Awatar użytkownika
Kelan Navarr
Gracz
 
Posty: 2280
Rejestracja: 28 Gru 2008, o 00:13

Re: PUSTKA - sesja specjalna

Postprzez Grisarlo Makk'ala » 13 Maj 2019, o 17:46

Wystarczyło kilka sekund, a właściciel kluczyka już wyswobodził się z jego uścisku w najmniej przyjemny sposób jaki Saggy mógł sobie wyobrazić. Nagły ból, a raczej zapach zwęglonej skóry i do tego własnej spowodował niemały helikopter w głowie mężczyzny. Bez sprzeciwu puścił go, by na dokładkę oberwać centralnie w nochal, z którego krew zaczęła upływać szybciej niż ktokolwiek by się spodziewał, a może to czas nagle zaczął zwalniać?
Zwijając się z bólu nawet nie potrafił wypełnić prośby jegomościa, który go tak urządził. Myślał jedynie o tym jak poradzić sobie z obezwładniającym cierpieniem, którego nie czuł od dosyć dawna. Można powiedzieć, że za bardzo się odzwyczaił, bądź zwyczajnie zaczął być bardziej ostrożny w swojej pracy, by nie podnosić nosa zbyt wysoko do bardziej barczystych klientów. Właśnie widać jak sprawdzały się jego wspaniałe doświadczenia...wystarczył jeden zły dzień, kiedy był z deka pijany.
- Żesz Ty pierdolony odchodzie Banthy. - mruknął pod nosem, dość sprawnie rozmyślając o sposobie zatamowania tego cholernego nosa, który momentalnie zabarwił jego brudne ubranie, które wystarczająco cuchnęło alkoholem. - Nie widzisz, że potrzeba tam trochę pomocy? Załataj mnie idioto jeden. - warknął już bezpośrednio do detektywa, który być może nie zdawał sobie sprawy z jego umiejętności lotniczych, o ile takowe posiadał. Jakoś mało interesował się resztą oddychających w pomieszczeniu, głównie ze względu na jego OTWARTĄ ranę. Patrząc na okaleczenie próbował określić jak bardzo mu się oberwało, choć było to stosunkowo trudne, zważywszy na odczuwany ból w każdej cząsteczce swojego ciała. To chyba tyle z górnolotnych pomysłów zapijaczonego handlarzyny.

Dobra...dobra...nie każdy może być sprawny na umyśle! 8-) :roll:
Image
Awatar użytkownika
Grisarlo Makk'ala
Gracz
 
Posty: 46
Rejestracja: 1 Maj 2018, o 15:46
Miejscowość: Szczecin

Re: PUSTKA - sesja specjalna

Postprzez Astad Bat'rai » 14 Maj 2019, o 20:57

Kiedy drzwi się rozsunęły, Al stał przez chwilę w miejscu, zaskoczony nagłą zmianą sytuacji, ale ponaglony przez młodego pasażera, który właśnie pomógł dokonać tej sztuki, rzucił się do kokpitu. Pomyślał po drodze, że powinien jeszcze... A dobra, za chwilę...
Głowa wciąż mocno bolała, tak samo nos, ale mógł funkcjonować. Przed oczami mieszały mu się widok korytarza i obrazy z przeszłości, które ostatkiem sił wyparł na sam brzeg świadomości. W końcu dotarł do kokpitu i usiadł szybko na siedzeniu. Zaczął gorączkowo identyfikować poszczególne kontrolki i informacje wyświetlane przez komputer pokładowy.
– Chujowo, zamknij się, okej? – Al'edo naprawdę nie miał czasu na zbędne pogaduszki, i to z jakimś młokosem. Chwyciło ich pole grawitacyjne i obecnie robił wszystko, co się dało, by jak najwięcej pasażerów przeżyło. Jego ręce chodziły w tę i w drugą stronę po panelu sterującym. – Co? A, tak, dawaj – odparł na wpół świadomie tej drobnej dziewczynie, która wcześniej pomogła otworzyć drzwi, a teraz bezceremonialnie zrzuciła Dee-Dee z jego miejsca. Kim ona do cholery jest...?
Kiedy w pewnym momencie Al zajęty był pilnowaniem jedynie trzech parametrów statku, szybko przesłał komendę do droida pokładowego, który wciąż był, zdawało się, sprawny:
– Przypilnuj, żeby więcej pasażerów nie weszło do kokpitu – starał się wypowiedzieć do jak najbardziej wyraźnie, aby robot zrozumiał. Następnie szybko wyłączył opcję komunikacji z droidem, bo kolejne dwie sprawy na panelu wymagały jego głowy i szybkich rąk.
Zaraz, cholera... Kto wszedł tutaj za nim do kokpitu? Po jakimś czasie walki ze sterami w pełnym skupieniu, Pennorth znalazł kolejną chwilę, aby przemyśleć także tę sprawę. Nie mógł sobie na to pozwolić.
– Hej, ludzie! Mam serdeczną prośbę...! – urwał i jego ręce zatańczyły po pulpicie szybciej niż zwykle. Słyszał, jak cośtam między sobą gadają i że coś się dzieje, ale był zbyt zajęty, żeby się wsłuchiwać. Po chwili podjął: – Ludzie, prośbę mam, żebyście wypieprzali z mojego kokpitu! Zostają tylko pani pilot i młodzieniec po mojej le...
<BLAM>
Jego wypowiedź przerwał charakterystyczny, przeszywający, krótki dźwięk. Po kokpicie niemal natychmiast rozległ się zapach spalonej skóry.
– Kurwa!!! Przejmij stery! – rzucił odruchowo do kobiety, po czym odsunął prawą rękę od pulpitu i obrócił się błyskawicznie przez ten sam bok, przypatrując się niechcianym osobnikom przebywającym w jego kokpicie. Jego wzrok niemal natychmiast padł na gościa z blasterem, po tym jak prześlizgnął się po kolesiu w kajdankach i nieświeżo wyglądającej ofierze mężczyzny w płaszczu, najwyraźniej nieprzejętego zbytnio swoim nagłym atakiem.
– Kim ty kurwa jesteś, człowieku?! – Al nie krył wzburzenia, był naprawdę wkurzony. Zerknął jeszcze raz na ofiarę i upewnił się, że przeżyje postrzał. Nie był lekarzem, ale wydawało mu się, że jak ktoś tak głośno jęczy i trzyma się za bok, to przeżyje. Z powrotem zwrócił się do tamtego: – Odpowiadaj, kurwa... – Znowu musiał przerwać, by prawą ręką pomóc sobie w wyrównaniu lotu promu, co zajęło dobre dziesięć sekund. Za chwilę nie będzie mógł pozostawić tego tylko tamtej tajemniczej dziewczynie. Nie odwrócił się więc ponownie, a zamiast tego tylko skręcił głowę w prawo, mówiąc w kierunku niebezpiecznego faceta.
– Jeśli jesteś przedstawicielem prawa, a widzę, że transportujesz więźnia... – Pennorth naprawdę nie potrafił w tym momencie zmusić swojego umysłu, by przypomniał sobie, czy ktoś taki figurował na liście pasażerów. Nawet, jeśli zawsze przed lotem pobieżnie przelatywał po niej wzrokiem. – To mógłbyś, z łaski swojej, zająć się jako-takim porządkiem przy wejściu, które otworzyła urocza parka młodzieży, okej? Albo po prostu... przydaj się na cokolwiek! A, i upewnijcie się, że koleś nam tutaj nie zejdzie.
Al'edo nie mógł już więcej integrować się z kimkolwiek poza dziewczyną i młodzieńcem. Skupił się więc jedynie na ratowaniu promu przed zbyt gwałtownym lądowaniem, wyparłszy z umysłu nawet możliwość dostania strzału w łeb od gościa stojącego praktycznie bezpośrednio za nim. Po prostu się jej pozbył, chociaż nie bez trudu.
– A ty? Na co się przydasz, gościu? – rzucił jeszcze tylko do młodzieńca.
Image

Mhi draar baati meg'parjii se
Kote lo'shebs'ul narit
Awatar użytkownika
Astad Bat'rai
Gracz
 
Posty: 64
Rejestracja: 6 Lip 2018, o 11:50

Re: PUSTKA - sesja specjalna

Postprzez Kelan Navarr » 15 Maj 2019, o 11:42

Prom przebił atmosferę planety, wlokąc za sobą ognisty ogon. Okręt trzeszczał i jęczał żałośnie, w nierównej walce dokonując swego żywota. Od poszycia zaczęłu odpadać kolejne części, lecz jednostka jakimś cudem pozostawała w jednym kawałku.
Za sterami Pennorth dokonywał niemożliwego, utrzymując choćby iluzoryczną kontrolę nad torem lotu. Wbili się w gęstą powłokę chmur i szara zasłona momentalnie okryła szyby, pozbawiając pilota widoczności. Pot wystąpił mu na czoło, nerwowo przygryzł wargę starając się przebić wzrokiem kłębiącą się szarość. Bez działających przyrządów mógł liczyć jedynie na swój instynkt i umiejętności. Gdy coś zamajaczyło we mgle, było już za późno. Wspierany przez ciemnoskórą kobietę, Pennorth z całych sił pociągnął drążek sterowania, lecz ciemniejsza plama rosła zbyt szybko. Prom finalnie skapitulował i z przeciągłym zgrzytem dartego metalu, rozpadł się na dwie części. Stery przestały reagować i Pennorthowi nie pozostało nic innego, jak z rezygnacją przyglądać się zbliżającej powierzchni planety. Ostatnim, co zapamiętał był fakt, że podłoże ma kolor zbliżony do chmur. Potem było uderzenie i nicość.

***


Pająk wielkości dłoni pojawił się niespodziewanie na środku pomieszczenia, swymi pięcioma czerwonymi oczami uważnie omiatając otoczenie. Niebawem do pobratymca dołączył kolejny przedstawiciel gatunku... i kolejny. Z przerażeniem Airon dostrzegł, że rusza się cała podłoga. Tysiące pokrytych chitynowymi pancerzami ciał podążało mu na spotkanie. Airon chciał krzyczeć, wołać o pomoc, lecz nie mógł otworzyć ust. Próbował uciekać, lecz jego kończyny nie reagowały. Tylko nie pająki! – krzyczał w myślach – Wszystko, tylko nie pająki. Stworzenia dotarły już do stóp chłopca i rozpoczęły wspinaczkę, błyskawicznie docierając do głowy. Któreś ze stworzeń ugryzło odsłonięty kawałek skóry, a kilka innych podążyło za jego przykładem, zatapiając zęby w ciele ofiary. Airon chciał krzyknąć, lecz gdy otworzył usta, jeden z osobników natychmiast dostał się do środka, starając się dostać głębiej, do przełyku. Oczy chłopca wytrzeszczyły się w niewypowiedzianej grozie, zanim przykryła je ruchoma warstwa czarnych ciał i odnóży.


Otworzył oczy łapczywie chwytając powietrze szeroko otwartymi ustami. Miało dziwny, nieco sterylny zapach przesiaknięty czymś, czego chłopak nie potrafił zidentyfikować. Gdy spróbował się poruszyć, zorientował się, że jego kończyny są unieruchomione. Szarpnął się rozpaczliwie, lecz metalowe zapięcia nie pozwalały mu na nawet najmniejszy ruch na twardej, zimnej powierzchni, na której był rozciągnięty. Bardziej wyczuł, niż usłyszał czyjąś obecność.
- Kto tu jest?
Cisza.
- Kim jesteście? Gdzie ja jestem? – wyrzucał z siebie najbardziej palące go pytania.
Nie nadeszła żadna odpowiedź. Airon poczuł wzbierający gniew, lecz zanim zdążył wykrzyczeć całą swoją złość, poczuł ukłucie na szyi i świadomość ulotniła się z jego umysłu niczym powietrze z przekłutego balonu.

***


Rzeczywistość przywitała Pannortha przenikliwym bólem głowy i zapachem palonych kabli i instalacji elektrycznych, zmieszanym z zapachem paliwa. Z całą mocą uderzyło go wspomnienie wydarzenia, które na zawsze zmieniło jego życie. Otrząsnął się, podejmując tytaniczną próbę otwarcia oczu. Lewa powieka odmówiła posłuszeństwa. Ostrożnie uniósł dłoń i zorientował się, że oko zalepione jest zaschniętą krwią z rozbitego czoła. Wciąż znajdował się na fotelu pierwszego pilota promu linii Silver Lines. Szyby, które przetrwały uderzenie pokryte były cienką warstwą jakiegoś pyłu o szarym kolorze. Przez wyrwaną dziurę widział skrytą we mgle okolicę. Z nieba opadały powoli płatki przypominające nieco śnieg, lecz temperatura powietrza, jakie wdzierało się do środka, wykluczała taką możliwość. Obok, nie dając żadnych znaków życia, ze swego fotela zwisała ciemnoskóra kobieta. Pennorth z jękiem odpiął pasy i spróbował postawić pierwszy, chwiejny krok. Świat zawirował dziko, gdy stanął o własnych siłach i pilot zatoczył się na oparcie. Dopiero wtedy dostrzegł, że dziwny ciemny kształt leżący na posadzce jest ludzką sylwetką z groteskowo powykręcanymi kończynami i czaszką rozłupaną niczym dojrzały owoc. Dziura wypalona z tyłu płaszcza bezbłędnie pozwalała zidentyfikować jego posiadacza. W innym wypadku Pennorth nie byłby w stanie rozpoznać w tej kupie mięsa i połamanych kości przedstawiciela prawa, który niedawno potrzelił jednego ze zbyt narwanych pasażerów.
Pilot nie znał rozmiaru zniszczeń, lecz wiedział że nie jest dobrze.


Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Image
Awatar użytkownika
Kelan Navarr
Gracz
 
Posty: 2280
Rejestracja: 28 Gru 2008, o 00:13

Re: PUSTKA - sesja specjalna

Postprzez Gweek » 17 Maj 2019, o 17:40

- Nie wiem. Może jako nawigator? - spojrzał błagalnie na starego od siebie mężczyznę. Chciał pomóc ale z własnymi umiejętnościami i pod presją czasu mierny byłby z tego pożytek.
- Nie ma czasu. Lepiej stąd spadaj, bo czeka nas twarde lądowanie. - dwa zdania kaptajna wystarczyły, żeby pozbyć się niechcianego gościa z kokpitu.
Stosując się maksymy "po pierwsze nie szkodzić", spakował pospiesznie swój sprzęt i opuścił posłusznie dwójkę ludzi, próbujących zapanować nad statkiem. Minął człowieka z bronią, mając podniesione ręce do góry, sygnalizując, że jest nieszkodliwy. Żebyś zdechł zasrańcu - pomyślał przelotnie, szukając miejsca, gdzie mógłby się czegoś złapać. Widocznie glina miał za zadanie eskortować transport jakiejś grubej ryby incognito, niż ścigać płotki - takiej jak Ermav. Wnioskując po postrzale, typ się nie patyczkował. Jakiś przeciek informacji musiał też mieć miejsce, że wszystko nie poszło po jego planie.

Czując coraz mocniejsze wstrząsy kadłuba, młodzian postanowił zająć pozycję mniej więcej w środku statku, przy jednej z wewnętrznych ścian. Zadbał też o to, żeby mieć się czego złapać. Słyszał, że niby przed śmiercią całe życie przelatuje przed oczami. Gówno prawda. O teraźniejszości i przyszłości starał się nie myśleć. Mózg pracował cały czas nad tym, jak się tu znalazł ale też o tym, co poszło po drodze nie tak.
Image

gg 5214304
Awatar użytkownika
Gweek
Gracz
 
Posty: 286
Rejestracja: 13 Sty 2016, o 15:10
Miejscowość: Wrocław

Re: PUSTKA - sesja specjalna

Postprzez Alice » 19 Maj 2019, o 14:59

To co się działo było dla Roberta bardzo szybkie i zaskakujące. Przede wszystkim nie spodziewał się, że ktoś mu pomoże. Przede wszystkim to co zrobił nieco podchmielony i awanturujący się facet, którego Moric pamiętał z odprawy. Pieniacz chciał pomóc, ale nie spodziewał się, że Dick posiada broń, którą to udało mu się wyjąć i wycelować w niego, a jednocześnie go poturbować i rozwalić nos. Robert intuicyjnie odsunął się i szukał czegoś czym mógł zaatakować Dicka. W myślach przyznał szczerze, ze ten facet wkurzał. Kiedy Dick kazał mu skuć nieszczęśnika, Robert nie wytrzymał i wydarł się na niego.
- Czy ty jesteś normalny?! Nie widzisz że ma on pęknięty nos! Jak mam go skuć?! Należy mu pomóc przede wszystkim! Popierdoliło cię i to równo! Nie zamierzam ci w niczym pomagać, a na pewno go nie zwiążę! – epitety wypadały z ust Roberta bardzo szybko. Nie panował już nad sobą i nad swoimi emocjami.
Cała sytuacja w której się znalazł, złapanie go, demony przeszłości, nałogi, a także obecny atak na prom spowodowały ze Robert wybuchł i to znacznie. Po prostu nie wytrzymał tego całego napięcia. Kiedy już wykrzyczał się dowoli , upadł bezwładnie obok rannego mężczyzny i zaczął płakać. Nie potrafił sobie z tym wszystkim poradzić i to ewidentnie.
Krzyki i cała sytuacja spowodowały, że kapitan statku przeszedł i, nie przebierając w słowach, zwrócił uwagę Dickowi na to co zrobił. Robertowi, po uspokojeniu się, bardzo podobała się postawa kapitana. Dick próbował rozmawiać z kapitanem i tłumaczyć kim jest, szukał również w swojej kurtce legitymacji i odznaki, a następnie wymachiwał nią kapitanowi przed oczami.
Robert postanowił skorzystać z okazji, która się nadarzyła i ponownie zwrócił się do Dicka, tym razem już spokojniej.
- Przede wszystkim wszyscy znaleźliśmy się w gównianej sytuacji. Nie jesteśmy dla siebie teraz wrogami, ponieważ ktoś zaatakował prom i to na nim powinniśmy się teraz skupić. To teraz nasz wspólny wróg. Wiec z łaski swojej rozkuj mnie z tych przeklętych kajdanek – i na potwierdzenie tych słów pokazał Dickowi swoje skute ręce. Sytuacja chyba była obserwowana przez innych współpasażerów, którzy to również głośno wyrazili aprobatę dla słów Roberta, oczekując konkretnych działań.
Dick, będąc przyparty do muru i nie za bardzo wiedząc co zrobić, niechętnie, ale zaczął szukać kluczyka od kajdanek Roberta. Detektywowi nie spieszyło się, jednak po chwili znalazł odpowiednie urządzenie. Już miał otworzyć zamek kiedy to promem zaczęło kołysać i to bardzo. Ludzie zaczęli się chwiać i tracić równowagę. Nie inaczej było z Robertem i Dickiem. Podczas manewru lądowania mężczyźni stracili równowagę i przewrócili się. Kluczyk do kajdanek zniknął z pola widzenia Roberta co doprowadziło Roberta do wściekłości. Nie namyślając się długo rzucił się na Dicka i przewrócił go na podłogę. Zaczął okładać detektywa nieco na oślep, chcąc wyładować swoją złość. Szamotanina była chaotyczna jak emocje Roberta w tym momencie. Frustracja i złość sięgnęły zenitu kiedy to statek miał bardzo mocne lądowanie.
Szczepieni bójkowi cze zostali siłą rozdzieleni, a Robert padł niczym bezwładna lalka i odbił się od innych współpasażerów jak i części znajdujących się na promie. Wydawało mu się, że cos uderzyło go w głowę i nogę, poczuł również metaliczny smak krwi w ustach. Wszystko bolało go okrutnie i czuł, że powoli traci przytomność. Ostatnie co zobaczył przed jej utratą to Dick który to właśnie stracił głowę, a krew z jego niedawnego łba zalała Robertowi oczy.
Image
Awatar użytkownika
Alice
Gracz
 
Posty: 383
Rejestracja: 27 Lut 2012, o 14:43

Re: PUSTKA - sesja specjalna

Postprzez Saine Kela » 21 Maj 2019, o 17:18

Przerażenie rosło w niej z każdą chwilą, z jaką zbliżali się do powierzchni planety. Najpierw przesłoniła om cały widok, potem było widać coraz wyraźniej kontynenty, później kolejny fragment, skały, drzewa, wody... Ashlyn robiła co mogła, by w jakiś sposób zapanować nad maszyną wraz z pilotem i nie zwracała uwagi na to, co działo się za nią, a działo się wiele. Poza tym, stan świadomości nie potrwał długo, a ciemność porwała ją nagle i bez uprzedzenia.

***

Świadomość powracała do niej powoli, bardzo powoli i bardzo boleśnie. Jęknęła, próbując otworzyć oczy, ale było to strasznie trudne. To co do niej doszło jako pierwsze, to fakt, iż żyła - była to myśl pocieszająca. Nieco bardziej przerażające było to, że wraz z tym zaczynała odczuwać potworny ból całego ciała. W końcu udało jej się otworzyć oczy i dostrzegła iluminator pokryty jakimś pyłem, a także zdała sobie sprawę z z dźwięków wokół niej. Zniszczona elektronika syczała, a z zewnątrz dochodziły póki co ciężkie do określenia dźwięki.
Znów jęknęła, próbując powoli się ruszyć. Najpierw głową, potem palcami u rąk, całymi rękami. Wszystko ją bolało, chyba nawet te części ciała, o których nie miała pojęcia, że istnieją. Była obolała, otumaniona, zdezorientowana, pewnie miała sporo siniaków, może kilka innych urazów, ale wychodziło na to, że nie było to nic groźnego. Chyba. Póki co ciężko było jej to stwierdzić.
Zerknęła obok i zauważyła, że pilota nie ma w fotelu. Odwróciła się bardziej dostrzegając, że jest cały.
- Udało się? - powiedziała i zaraz zakaszlała, czując jakby jej gardło było pełne gruzu i gorących igieł. - Co to...? - dodała po chwili.
Dostrzegła zmasakrowane ciało leżące na podłodze i poczuła jak cała zawartość żołądka podskakuje jej do gardła. Chyba jednak nie wszyscy przeżyli awaryjne lądowanie. Pytanie jeszcze brzmi, jak wielu z nich przeżyło. Gdzie byli? W jak bardzo czarnej dupie się znajdowali?
Image

Image

GG: 6687478
Awatar użytkownika
Saine Kela
Gracz
 
Posty: 658
Rejestracja: 18 Cze 2013, o 13:04
Miejscowość: Pandarium/Ruda Śląska

Re: PUSTKA - sesja specjalna

Postprzez Kelan Navarr » 25 Maj 2019, o 05:05

Moi drodzy

Jaka sytuacja jest w tym wątku, każdy widzi, więc nie ma co się niepotrzebnie nad tym rozwodzić. Bez aktywności wszystkich uczestników sesja ta ze względu na swój charakter nie będzie tym, czym powinna być, także nie ma sensu brnąć w coś, co już na starcie kuleje.

Może uda się innym razem.
Image
Awatar użytkownika
Kelan Navarr
Gracz
 
Posty: 2280
Rejestracja: 28 Gru 2008, o 00:13

Poprzednia

Wróć do Archiwum

cron