W tym miejscu znajdują się wszystkie zakończone questy, których akcja toczyła się na Taris.
przez Jaspar Sato » 10 Mar 2010, o 16:54
- Chyba było słychać o czym mówił Maxio, co nie! - krzyknął do żołnierzy którymi aktualnie dowodził - Rozsunąć się jak najbardziej jest to możliwe, przejście jest niezbyt szerokie, jak wejdziemy całą grupą to nas wystrzelają. Po.... Jego słowa zagłuszył wybuch po drugiej stronie. To był znak to rozpoczęcia szturmu. Stawiasz mi Nophixa, popaprańcu! - pomyślał z lekkim uśmiechem Sato po czym kazał wszystkim iść na przód. - Ruszać się, ruszać się! Szturmowcy nie będą zaskoczeni przez całe życie! Kurwa, czemu tu nie ma wolnej przestrzeni - powiedział po czym spojrzał przez sekundę na swoją snajperkę. Biegł jako ostatnia para z jakimś żołnierzem na samym końcu. Ktoś z przody krzyknął by uważać. Sato i nieznany mu chwilowo żołnierz odepchnęli się w tym samym momencie. Ostra wiązka rozdarła rękaw Jaspara. Ten zasyczał cicho i pobiegł dalej w gęsty dym.
"Lepiej uważaj na słowa, za taki tekst na Kashyyk dostałbyś pazurem w czoło." "Nie staraj się prosić Mocy o potrzebną do tego siłę, zażądaj jej! " "Czy zaufanie jest tylko pretekstem do manipulacji, której nie chcemy jawnie przedstawiać?"
-

Jaspar Sato
- New Republic
-
- Posty: 769
- Rejestracja: 11 Wrz 2008, o 18:42
przez Chaxu'ellenc » 12 Mar 2010, o 19:10
Na pierwszy rzut oka dało się zauważyć, iż imperialni żołnierze nie spodziewali się takiej dywersji. Max wraz z dwójką towarzyszy zdołali zabić kilkunastu z nich, nim w ogóle spostrzegli skąd dolatują wrogie pociski. Korytarz między wrogimi jednostkami nie dość ze był cienki, to jeszcze zawalony paroma, różnego rodzaju kontenerami. Skutecznie służyły one za zaporę przeciwogniową, jednak równie skutecznie blokowały możliwość szybkiej pomocy trójce która znajdowała się na drugim końcu przejścia. Wookie zdołał się dzięki nim przedostać bardziej na przód. Przeskakując z za jednego kontenera za drugi, zdołał poczuć ze ten pod siłą jego uderzenia się prze sunął. Przewiesił kuszę przez ramię, przyłożył łapy do metalowej powierzchni i z lekkim wysiłkiem przepchał puszkę kilka centymetrów dalej. Gontarski stojący tuż obok zauważył to i zaraz znalazł się przy szeregowym. - Joe! - zawołał. Po chwili dołączył do nich starszy szeregowy Armostrong. - Panowie - zaczął Chaxu - z tą mała puszką poradzę sobie sam, Wy zadbajcie o to, aby żaden z nich nie uszedł żywy - w odpowiedzi zauważył jedynie że Robert przeładował swój karabin - No to na trzy - złapał głęboki oddech i silnym ruchem pchnął kontener krzycząc - Trzy!
rodzi lęk, ale wciąga jak narkotyk  Paradoks dwóch łowców.
-

Chaxu'ellenc
- New Republic
-
- Posty: 161
- Rejestracja: 8 Gru 2008, o 20:29
przez Peter Covell » 13 Mar 2010, o 19:11
Szturmowcy zalali, przesuwany w ich stronę, kontener prawdziwą lawiną ognia, który rozgrzał się do tego stopnia, że jego ostrzeliwana ściana zaczęła się naprawdę poważnie nagrzewać. Wielki Wookie nic sobie z tego jednak nie robił, bowiem żadna z blasterowych błyskawic nie mogła go dosięgnąć. W tym samym czasie, Maxowi przemknęło przez myśl pytanie o to, dlaczego zawsze kończy mu się amunicja, kiedy potrzebuje chociaż jeszcze jednego strzału. Nie miał zamiaru się nad tym jednak zastanawiać, lecz wziął potężny zamach i kolbą karabinu zdzielił szturmowca w jego hełm. Imperialny żołnierz aż cofnął się o dwa kroki, wystawiając tym samym na strzał Victorii Waters. -Dzięki. - mruknął Max zmieniając magazynek - Lepiej, żeby nasi się przedarli...
Główna postać:
 Postaci poboczne:


Postaci nieaktywne:


Numer GG: 8933348 Ostatni odsłuchany przeze mnie utwór:
-

Peter Covell
-
- Posty: 2996
- Rejestracja: 27 Wrz 2008, o 15:56
-
przez Chaxu'ellenc » 15 Mar 2010, o 22:17
Szturmowcy nie spodziewali się takiej dywersji, dodatkowo widząc że marnowanie amunicji na kontener nie powodowało wielkich szkód znajdującym się za nim żołnierzom, zaczęli zastanawiać się nad możliwym miejscem ucieczki przed rozgrzanym taranem. Chaxu'ellenc zaczął odczuwać skutki pchania rozgrzanego metalu - w powietrzu dało się wyczuć swąd spalonych włosów. Wiedząc, że do końca korytarza zostało zaledwie kilka kroków, nie zaprzestawał naciskać na kontener. Armostrong i Gontarski skutecznie korzystali z zasobów amunicji, trafiając w prawie każdego wroga który napatoczył się pod celownik. - Zaraz odskoczcie w stronę Sheparda - rzekł wookie, a w jego głosie dało się usłyszeć, że doświadcza niemałego wysiłku - Ja postaram się wykorzystać naszą małą puszkę do cna - starsi szeregowi w oznace zrozumienia pokiwali głowami, cały czas kontynuując ostrzał imperialnych żołnierzy. Wparowali do pomieszczenia - krzyżówki miedzy korytarzem a wejściem do tuneli. Joe i Robert, widząc Maxa, wycofali się w jego stronę. To był znak dla wookiego. Przyśpieszył kroku i w przypływie adrenaliny niemal że unosił kontener nad podłogą. Widok uciekających z przed niego szturmowców, tylko pogorszył sytuację w jakiej się znaleźli. Chaxu, z rykiem, wbiegł w pierwszą prowizoryczną zasłonę, jaka znalazła się na jego drodze, skutecznie okaleczając znajdujących się za nią wrogów.
rodzi lęk, ale wciąga jak narkotyk  Paradoks dwóch łowców.
-

Chaxu'ellenc
- New Republic
-
- Posty: 161
- Rejestracja: 8 Gru 2008, o 20:29
przez Jaspar Sato » 16 Mar 2010, o 18:13
- Ja pierdolę! - powiedział gdy dwa strzały z blastera trafiły tuż obok snajpera. Jaspar biegł omijając większe skupiska wrogów. W biegu wyciągnął granat i rzucił pomiędzy Imperialnych. Część uciekła, a część skończyła jako ekologiczna farba na pobliskich przedmiotach. Gdy znalazł mniej ostrzeliwane miejsce zaczął przeładowywać swoją snajperkę. - Skąd oni biorą tylu ludzi do tych swoich wojsk, klonują ich? - gadał do siebie, ale wizja klonerów pomiędzy szeregami Imperium przeraziła go na tyle, że musiał paru pozabijać by pozbyć się niepokojącego uczucia. Republika z minuty na minutę zyskiwała przewagę, stawało się coraz ciszej. - Maxiu, czas stąd znikać.
"Lepiej uważaj na słowa, za taki tekst na Kashyyk dostałbyś pazurem w czoło." "Nie staraj się prosić Mocy o potrzebną do tego siłę, zażądaj jej! " "Czy zaufanie jest tylko pretekstem do manipulacji, której nie chcemy jawnie przedstawiać?"
-

Jaspar Sato
- New Republic
-
- Posty: 769
- Rejestracja: 11 Wrz 2008, o 18:42
przez Peter Covell » 25 Mar 2010, o 18:15
-Żebyś wiedział! - odpowiedział Shepard - Klony wysyłają na pole bitwy jeszcze w fabrycznym opakowaniu! W stwierdzeniu Sheparda było więcej racji niż można było się spodziewać - Imperium Galaktyczne nastawiło się na błyskawiczną "produkcję" olbrzymiej liczby, kiepsko wyszkolonych klonów, które łatwo ginęły od republikańskich strzałów, ale jeszcze łatwiej zalewali przeciwnika samą swoją ilością. -Poruczniku Shepard! - Vicky zjawiła się nie wiadomo skąd - Szturmusie się wycofują, ale dostaliśmy wiadomość, że ludzie z desantu są pod ciężkim ostrzałem artyleryjskim. -Dzięki, Waters. Jaspar, chodź no tu! Wybierz siedmiu ludzi, wal najkrótszą do desantowych, zobacz co się dzieje, a potem atakuj stanowiska imperialnej artylerii, ale pamiętaj, że szturmusi jest więcej. Możesz obejść po wyższych budynkach, żeby się nie nadziać na setkę nieprzyjaciół. Ja z resztą oddziału, pójdziemy z drugiej strony. Uciszmy te cholerne działa...
Główna postać:
 Postaci poboczne:


Postaci nieaktywne:


Numer GG: 8933348 Ostatni odsłuchany przeze mnie utwór:
-

Peter Covell
-
- Posty: 2996
- Rejestracja: 27 Wrz 2008, o 15:56
-
-

Jaspar Sato
- New Republic
-
- Posty: 769
- Rejestracja: 11 Wrz 2008, o 18:42
przez Peter Covell » 31 Mar 2010, o 23:13
Atak na nieprzyjacielskie działa przeprowadzony był z niezwykłą precyzją. Żołnierze dowodzeni przez Maxa Sheparda i Jaspara Sato niezauważeni przemknęli na tyły imperialnej armii, korzystając z dachów wysokich drapaczy chmur. Granatniki, serie z karabinów, a także precyzyjne strzały snajperów oczyściły "Mgle" drogę do armat. Ładunki wybuchowe zakładano w pośpiechu i pod nieustannym ostrzałem ze strony szturmowców, którzy zdążyli się zorientować, że niewielka grupa republikańskich żołnierzy obeszła ich pozycje. -Zaczynamy przedstawienie! Zapalniki ustawione na sześćdziesiąt sekund zaczęły kolejno detonować zamieniając imperialną artylerię polową w poskręcane kupy metalu. W obozie Republiki żołnierze zakrzyknęli radośnie widząc odległe eksplozje. Problem polegał jednak na tym, że teraz członkowie "Mgły" musieli przedrzeć się przez linie nieprzyjaciela do swoich towarzyszy broni...
Z nadprzestrzeni wyskoczyły trzy okręty klasy Viscount w towarzystwie blisko stu mniejszych jednostek, w tym dwóch imperialnej produkcji - krążowników przechwytujących Immobilizer, jakie wpadły w ręce Sojuszu w czasie Wojny Domowej i zostały na stałe włączone w skład floty. Natychmiast wydano rozkaz włączenia generatorów pola grawitacyjnego, by nieprzyjaciel nie mógł uciec. Potem zaczęło się dzieło zniszczenia. Nawet Gwiezdny Superniszczyciel nie miał szans w starciu z połączoną siłą ognia trzech kalamariańskich gigantów, których turbolasery dosłownie rozpyliły flagową jednostkę imperialnej floty nim jej załoga zdążyła oddać czwartą salwę. Bitwa skończyła się w ciągu czterech minut i dziwnym trafem zagłuszanie systemów komunikacyjnych na imperialnych okrętach było tak silne, że żaden z republikańskich dowódców nie otrzymał deklaracji kapitulacji. W ciągu czterech minut, największa flota, jaką kiedykolwiek udało się zebrać Nowej Republice dosłownie zmiotła imperialne okręty.
Bitwa kosmiczna była doskonale widoczna z powierzchni Taris i choć nie dało się rozpoznać sylwetek okrętów, a jedynie ich eksplozje, nagłe urwanie kontaktu imperialnej floty ze szturmowcami nie wróżyło dobrze. Kiedy zaś niebo przyciemniało od republikańskich myśliwców, kanonierek, promów szturmowych, a nawet korwet mogących wejść w atmosferę planety, zwycięzca starcia był znany. Szturmowcy, nie mogąc uwierzyć w ogrom republikańskiej floty, poddawali się całymi oddziałami wiedząc, że przybyłe oddziały lądowe mogą się z nimi rozprawić równie łatwo jak kalamariańskie okręty z superniszczycielem. Ratunek przybył w ostatniej chwili i Shepard doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że gdyby odsiecz nadeszła pięć minut później, być może nie byłoby już komu pomagać. Na szczęście, w ogólnym rozrachunku okazało się, że nie stracił nikogo. -Mamy rozkaz zabrać was od razu do placówki szkoleniowej sił specjalnych! - jakiś sierżant próbował przekrzyczeć hałas repulsorów lądujących promów i kanonierek - Proszę zebrać wszystkich żołnierzy, za pięć minut odlatujemy! -Słyszałeś, Jaspar? - Max odwrócił się do swojego zastępcy - Sprawdź czy wszyscy są gotowi do odlotu. - pokręcił głową - Zwariowane to wszystko, ledwo przylecieli, a już nas wyganiają na jakieś szkolenia...
Główna postać:
 Postaci poboczne:


Postaci nieaktywne:


Numer GG: 8933348 Ostatni odsłuchany przeze mnie utwór:
-

Peter Covell
-
- Posty: 2996
- Rejestracja: 27 Wrz 2008, o 15:56
-
-

Jaspar Sato
- New Republic
-
- Posty: 769
- Rejestracja: 11 Wrz 2008, o 18:42
przez Peter Covell » 2 Kwi 2010, o 22:36
Shepard skrzywił się słysząc komentarz Jaspara Sato, ale postanowił nie odpowiadać, bo zapewne mijało się to z celem. Niespecjalnie podobało mu się podejście jego zastępcy, ale wiedział, że to chyba jedyny sposób, by tego człowieka utrzymać w ryzach. Wolał Sato sypiącego złośliwymi, ale niegroźnymi komentarzami niż otwarcie przeciwstawiającego się rozkazom przełożonego. -Słyszeliście, zbierać się! - Sato zaczął popędzać zmęczonych żołnierzy - Wypoczniecie na tamtym świecie! -Dokąd lecimy? - Shepard spytał republikańskiego sierżanta, który po nich przyleciał -Nie mogę powiedzieć. Po prostu pan i pańscy ludzie wsiadacie na pokład i wysiadacie w miejscu docelowym. -Świetnie... Akcja przenosi się do: [Lokalizacja nieznana]Baza sił specjalnych Nowej Republiki
Główna postać:
 Postaci poboczne:


Postaci nieaktywne:


Numer GG: 8933348 Ostatni odsłuchany przeze mnie utwór:
-

Peter Covell
-
- Posty: 2996
- Rejestracja: 27 Wrz 2008, o 15:56
-
Wróć do Archiwum
Kto jest na forum
Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 0 gości
|
|