przez Game Master » 27 Lip 2010, o 21:17
-Co ty, kurwa, robisz!? Po, przepełnionym zdziwieniem, pytaniu słychać było jedynie wizg blasterowych strzałów i krzyki bólu. Długa seria skosiła czterech handlarzy niewolników zanim wreszcie zabito tego, który skierował ogień na swoich dotychczasowych przyjaciół. Nie minęły nawet dwie sekundy znów między sojusznikami doszło do krótkiej wymiany ognia - działania Vexis odniosły skutek i teraz niektórzy z nich uznali za stosowne strzelać do wszystkiego, co się rusza - również do kolegów. -Nieprzyjaciel w obozie! - krzyknął ktoś, gdy zobaczył wymianę blasterowego ognia, nie będąc jeszcze świadomym tego, kto do kogo strzela - Zaatakowano nas! Bez dwóch zdań powstałe zamieszanie było największym sojusznikiem dwójki Sithów. Jeśli chcieli oni odzyskać swoją broń i zwyciężyć tą walkę lub uciec z obozu, teraz mieli ku temu okazję...
-

Game Master
-
- Posty: 358
- Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02
-
przez Larisa Rayne » 28 Lip 2010, o 01:49
Kobieta widząc to co się dzieje musiała wykorzystać okazje która napewno by im się drugi raz nie przytrafiła. Na jej twarzy pojawił sie złowrogi uśmiech a ona sama ruszyła przed siebie bez - wreszcie...mogą się zając czymś pożytecznym - mruknęła pod nosem i zrobiła salto przed siebie odbijając się rękoma od ziemi. Pare kul poszło w strone akrobatycznych trików kobiety, jednak żadna nie trafiła. Vexiss była wyszkolona w tego typu rzeczach, nie ma się co dziwić. Jak na zabójce przystało to właśnie jej zwinność i każdy ruch odpowiadał za jej życie. Upadając na ziemi, przetrulała się szybko w strone namiotu. Gdy znalazła się już w środku, na jej przeszkodzie stanęło dwóch mężczyzn. Szybkim ruchem jednemu z nich wykopała broń i przy użyciu kolejnego skoku znalazła się tuż za nim. Wykorzystując swój ubiór, wykorzystała swoje kolce do tego by przebić mu szyje, drugą zaś ręke wysunęła do mężczyzny i używając mocy zmiażdżyła mu kark. Obaj upadli na ziemie w tym samym momencie. Podeszla do jednej ze skrzynek i silnym kopniakiem otworzyła ją. Było tak jak przypuszczała. W środku znajdywały sie ich bronie...miecze świetlne...broń zabójcza tak jak ich właściciele. Wzieła swą lance jak i miecz Slothariusa i wybiegła ostrożnie na zewnątrz. Korzystając z zamieszania jakie panowało na placu rzuciła miecz w strone towarzysza, zaś Vexiss sama nacisnęła na przycisk odpowiadający za pojawienie się wiązki laserowej. - pora się zabawić ... łącząc się w mocy w raz z kryształem który usprawniał jej zdolności sztuki walki, ruszyła w bój, wykonując obroty i piruety jakie to odpowiadają technice Teras Kasi. Każdy strzał który był kierowany w jej strone, automatycznie zostawał odbity i w większości wracał do właściciela. Vexiss korzystała z dużej ilości obrotó, to właśnie dzięki nim potrafiła odbijać strzały lecące w jej strone. Była to dla niej przecudowna zabawa. Oczywiście nie mogła lekceważyć siły przeciwnika...jednak jedno było pewne...silniejszy przetrwa. KOńcząc jeden z piruetów wycelowała swoją dłonią w grupke najemników i skierowała fale mocy mającą na celu powalić przeciwnika zadając przy okazji obrażenia. Gdy to zrobiła wróciła do postawy defensywnej. Po pewnym czasie wiedziała jedno, jeśli nie wykona jakiegokolwiek ruchu, to bedzie odbijała strzały w nieskończoność. Skoczyła w prawy, potem w lewy róg by zdezorientować przeciwnika i schowała się za jednym z budynków. Musiała się skupić..i sprawdzić jak sytuacja wygląda. Ostrożnie i w ukryciu wychyliła się w strone napastników i siłą mocy próbowala odebrac im broń tak by wisiała ona w powietrzu i była wycelowana w strone swych właścicieli..Kobieta w raz z towarzyszem musiała dotrzeć do dowódcy...wiec pora się pobawić teraz w lekkie zastraszanie..
nr gg : 4946534 Postać Główna : Postacie Poboczne : 
-

Larisa Rayne
- Bounty Hunter
-
- Posty: 239
- Rejestracja: 26 Kwi 2010, o 17:37
-
przez Larisa Rayne » 17 Sie 2010, o 17:23
Kobieta widząc to co się dzieje szybko schowała się by nie oberwać od samej broni snajperskiej. Niestety nie była w stanie kontrolować broni przeciwników gdy ta cała ją zdekoncentrowała. Spojrzała się na Slothariusa a potem zamknęła oczy skupiając się uważnie na tym co ich otacza. Była dzięki temu w stanie wyczuć obecność istot na daleką odległość. To dzięki mocy udało się jej zlokalizować położenie reszty snajperów. Nie minęło nawet pare sekund a Vexiss otworzyła oczy i patrząc się przed siebie powiedziała - ma racje ..mamy do czynienia z piecioma snajperami. Dwóch znajduje się dokładnie za naszymi plecami. Platforma po lewej i prawe. Dwóch innych znajduje się przed nami również dobrze ukrytych na platformach. Ostatni celuje z boku i ma dokładnie nas na celowniku. - spojrzenie Zabójczyni Sith osiadło na jej towarzyszu. Było spokojne a zarazem kobieta mimo tego miała pewien plan który by mógł ich stąd wyciągnać - Moc jest po naszej stronie... wiec zróbmy z Niej porządny użytek..przyśpieszmy nasze ruchy a dzięki temu znajdziemy się szybciej przy prawdopodobnie ich przywódcy oraz snajperach za nim Oni wystrzelą.
nr gg : 4946534 Postać Główna : Postacie Poboczne : 
-

Larisa Rayne
- Bounty Hunter
-
- Posty: 239
- Rejestracja: 26 Kwi 2010, o 17:37
-
przez Game Master » 26 Sie 2010, o 14:10
Być może i Moc była po stronie Sithów, ale gdyby wszyscy snajperzy zdecydowali się strzelać tylko do jednego ze swoich przeciwników - jedno z nich niewątpliwie straciłoby życie. Nim jednak Derya zdążył zareagować na propozycję swojej towarzyszki i, być może, popełnić swój ostatni błąd, nadeszła niespodziewana pomoc. Zielony promień blasterowy rozświetlił mrok nocy, a gdy odnalazł swój cel, w Mocy wyraźnie dało się poczuć śmierć jednego z handlarzy niewolników. Pozostali bandyci nie zdążyli się nawet zorientować co się dzieje, gdy kolejna wiązka zjonizowanej energii pozbawiła życia następnego z przestępców. -Wrogi snaj... - próbował ktoś krzyknąć, jednak jego głos ucichł w śpiewie włączanej klingi miecza świetlnego. W błękitnym blasku energetycznego ostrza dostrzec można było rysy twarzy białoskórej twi'lekanki, która wolnym krokiem zbliżała się w stronę dwóch Sithów. Nikt nie zwracał już uwagi na kolejne strzały blasterowe, jakie nieustannie likwidowały handlarzy niewolników nim ci w ogóle zdążyli zlokalizować tajemniczego snajpera. Niewidoczny strzelec zmieniał pozycję tak szybko, że zdawało się to niemożliwe. -Cóż słudzy Ciemnej Strony robią w obozie handlarzy niewolników? - spytała Lyssa Vel'Daria salutując Darth Vexiss mieczem świetlnym. - Czyżbyście przypadkiem wpadli w ich sidła? Jeśli tak, lepiej poddajcie się teraz, a zostaniecie oszczędzeni. Nikt nie musi ginąć.
 
-

Game Master
-
- Posty: 358
- Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02
-
przez Larisa Rayne » 26 Sie 2010, o 14:25
Kobiete aż zdziwiło to co się przed chwilą stało. Wychodzi na to że osoby których poszukiwali odnaleźli się sami. Z tym że Oni w tym momencie mieli przewage. Bo jeśli jest tak jak powiedziano im na początku to mają do czynienia z dobrze wyszkolonym snajperem jak i szermierzem Jedi. Vexiss trzymała zaciśniętą w ręku lance świetlną z włączonym tylko jednym końcem. Gdy Twil'ekanka zbliżyła się do nich kobieta uśmiechnęła się tajemniczo i patrząc prosto w oczy kobiety powiedziała - tak się składa że to Oni wpadli w nasze sidła, ale skoro już potraktowaliście ich w taki a nie w inny sposób, wychodzi na to że słudzy Ciemnej strony mocy bedą mieli mniej do roboty. - wciąż uważnie przyglądała się kobiecie. Wolała przewidzieć jej kolejne ruchy gdyby ta ich zaatakowała. Vexiss potrafiła dobrze walczyć wykorzystując Teras Kasi dlatego też musi być gotowa na każdą ewentualność. Sama zabójczyni Sith już by wykonała pierwszy atak jednak wolała się powstrzymać. Wiedziała dobrze że gdzies może znajdywać się ów snajper - uuu zostaniemi oszczędzeni ?? a od kiedy Jedi stosują tego typu groźby ..czyżby emocje górowały nad Twoim spokojem Jedi..czy to chęć mordu na stojących Sithach właśnie przed Tobą wywołały u Ciebie takie słowa ?? - po czym wyłączyłą miecz świetlny, wciąż trzymając go w ręku czekała na reakcje kobiety oraz jej towarzysza. Ciekawiło ją również to jak sięzachowa jej towarzysz
nr gg : 4946534 Postać Główna : Postacie Poboczne : 
-

Larisa Rayne
- Bounty Hunter
-
- Posty: 239
- Rejestracja: 26 Kwi 2010, o 17:37
-
przez Game Master » 28 Sie 2010, o 21:55
-Sith, który chce rozmawiać - powiedziała Lyssa Vel'Daria przyglądając się uważnie Darth Slothariusowi. - Widzę, że dla ciebie wciąż jest ratunek... szansa na powrót na ścieżkę Jasnej Strony i odkupienie win, porzucenie kłamstw, nienawiści i pogardy dla życia. W czasie tego krótkiego monologu uczy twi'lekanki zapłonęły entuzjazmem, zapałem spotykanym u krzewicieli nowych religii na odległych planetach, oferujących jedyną możliwą drogę do zbawienia proroków mrocznych czasów. Lyssa, choć szkolona na wojownika, przyszłą mistrzynię fechtunku, pragnęła pokojowego rozwiązania tego typy sytuacji. Zawsze miała nadzieję, że Sith rzuci broń i się podda zamiast stawać do walki. Ona po prostu nie lubiła zabijać. -Hal, możesz zejść, chyba chcą porozmawiać - powiedziała do komunikatora przypiętego do przegubu dłoni. Dopóki w bazie nie pojawił się Danakar, Lyssa miała miecz świetlny w pogotowiu i pełna napięcia przyglądała się dwóm Sithom oraz handlarzom niewolników. Hal był tak naprawdę młodzieńcem, który dopiero niedawno wszedł w dorosłe życie i praktycznie nic jeszcze o nim nie wiedział. Ubrany w płaszcz koloru brudnej zieleni pozostawał niemal niewidoczny na tle drzew. W rękach trzymał karabin snajperski, którego lufa przesuwała się z jednego Sitha na drugiego. -O jakich interesach mowa? - spytała Lyssa wyłączając swój miecz świetlny. Mimo wszystko nie przypięła go z powrotem do pasa, lecz trzymała w dłoni.
 
-

Game Master
-
- Posty: 358
- Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02
-
przez Larisa Rayne » 2 Wrz 2010, o 10:22
Zeltronka nie wierzyła własnym uszom. Z tego co wynika właśnie Slotharius chce współpracować z Jedi by zlikwidować jedneo z trzech mistrzów. Sama Vexiss miała ochote już zrobić to dawno temu, jednak na wszystko przyjdzie pora. Jej wzrok osiadł na towarzyszu, a w jej oczach było można zauważyć niedowierzanie. Narazie stała i przysłuchiwała się rozmowie. Nie chciała się wtrącać gdyż mogłoby to spaprać w pewien sposób plan Slothariusa. A narazie możę wyniknąc z tego coś ciekawego. Narazie jedna myśl przechodziła Zabójczyni przez głowe *- już to widze jak Jedi się zgodzą i bedą chcieli współpracować z Tobą Slothariusie * - po czym uśmiechnęła się sama do siebie. Nie dało się nie zauważyć że u dwójki Jedi panowało zbyt duże napięcie. Najwyraźniej wiedzieli że jak spotkają Sithów, możę się to zakońćzyć walką...zaś jeśli przystaną na umowe SLothariusa to bedzie wiadome jedno.. że nie należą do inteligentnych osób które władają jasną stroną mocy...
nr gg : 4946534 Postać Główna : Postacie Poboczne : 
-

Larisa Rayne
- Bounty Hunter
-
- Posty: 239
- Rejestracja: 26 Kwi 2010, o 17:37
-
przez Game Master » Dzisiaj, o 14:19
Hal Danakar nie wierzył w ani jedno słowo Sitha - oczywiście poza fragmentem dotyczącym eliminacji jego i jego rodzeństwa. Poza tym, nawet gdyby tamten rzeczywiście dotrzymał słowa i wystawił mu Lorda, a na koniec pozwolił zachować życie, współpraca ze zwolennikiem Ciemnej Strony nie wchodziła w rachubę. Chyba, że... -Dobrze - powiedział opuszczając lufę karabinu snajperskiego. - Pomogę wam, w zamian za życie mojego rodzeństwa. -Co!? - twi'lekanka wyglądała na szczerze zaskoczoną - Chcesz z nimi współpracować? -Zaufaj Mocy, Lyssa - odparł tamten uspokajającym tonem. - Nie ma w tym podstępu... Skontaktujcie się ze swoim Lordem i powiedzcie mu, że mnie zabiliście i chcecie poznać miejsce do którego zmierza tamten. Jeśli siedzi mojemu rodzeństwu na karku, na pewno wie gdzie obecnie przebywają, prawda?
-

Game Master
-
- Posty: 358
- Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02
-
przez Larisa Rayne » 53 minuty temu
Zeltronka nie mogła uwierzyć własnym uszom. To co się tutaj działo było naprawde aż za bardzo zaskakujące. Po pierwsze domyślała się że jej towarzysz planuje coś podstępnego wobec dwójki Jedi, jednak dobrze wiedziała że i Jedi muszą mieć w tym jakiś swój interes. Po za tym chyba oni też mogą coś knuć przeciwko dwójce Sithów. Jej wzrok osiadł na Slothariusie. Chciała zobaczyć jego reakcje po tym jak dwójka przystała na jego propozycję. Najgorsze było to iż przez głowe Vexiss przeszła myśl że dzięki temu Jedi bedą próbować uciec, a wtedy już nigdy ich nie odnajdą. Gdyby tylko Slotharius nie stał jej na drodze już by stoczyła walke z dwójką ptaszyn. Dwóhc na dwóch było by to ciekawym pojedynkiem. Chodź pomysł likwidacji tego gburowatego Lorda Sith też jej się podobał. Vexiss wpadł pewien pomysł do głowy...
nr gg : 4946534 Postać Główna : Postacie Poboczne : 
-

Larisa Rayne
- Bounty Hunter
-
- Posty: 239
- Rejestracja: 26 Kwi 2010, o 17:37
-
Wróć do Korelia
Kto jest na forum
Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 1 gość
|
|